Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób zajętych - czy 5 minut dziennie wystarczy?

Strona 1 / 2

Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam do was pytanie, bo trochę się na tym gubię. Słyszałem, że z afirmacjami trzeba siedzieć i powtarzać je po godzinie dziennie, żeby coś z tego wyszło. Ale szczerze - nie mam tyle czasu. Pracuję dużo, wracam zmęczony i jak mam wycisnąć z siebie jeszcze godzinę skupienia, to już wolę spać. Czy 5 minut rano, zaraz po przebudzeniu, ma w ogóle sens? Czy to jest tak jak z ćwiczeniami - jak za krótko, to jakby nie ćwiczyć? Pytam szczerze, bo nie chcę sobie robić złudzeń.


Odpowiedz
75 odpowiedzi
Wpisy: 180
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja też zaczynam i właśnie to mnie blokowało - myślałam, że skoro nie mam czasu na długą praktykę, to nie ma co zaczynać. Tylko że gdzieś czytałam, że liczba minut to nie wszystko, że chodzi bardziej o regularność. Ale nie wiem czy to prawda, czy to takie pocieszenie dla leniwych 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Mania68 to nie jest pocieszenie, ale też nie jest tak prosto jak 'regularność ważniejsza niż długość'. Jak powtarzasz coś przez 5 minut, ale myślami jesteś przy liście zakupów, to te 5 minut może dawać mniej niż 2 minuty pełnego skupienia. Przy krótkich sesjach koncentracja jest kluczowa, bo nie ma czasu na 'rozgrzewkę' - musisz od razu wejść w stan, kiedy słowa docierają, a nie odbijają się od powierzchni.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Pentagrama okej, ale właśnie - jak wejść w ten stan w 5 minut, skoro rano mózg dopiero się budzi? U mnie pierwsze 10-15 minut po wstaniu to jakiś zombie tryb. Afirmacje o szóstej rano brzmią w mojej głowie jak tekst z reklamy. Czy to jest problem z porą, czy ze mną?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz z tym 'zombie trybem' to akurat nie jest problem - to może być zaleta. Tuż po przebudzeniu mózg jest jeszcze w stanie między snem a jaźnią i jest wtedy bardziej podatny na sugestie niż w ciągu dnia. Nie potrzebujesz 'wejść w stan', bo po części już w nim jesteś. Dlatego poranek to klasyczna pora dla takich praktyk. Pytanie tylko, co powtarzasz i jak to sformułowane.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Jaromir zgadzam się co do poranka, ale chciałbym dopytać - czy ta podatność działa tak samo dla afirmacji, które brzmią abstrakcyjnie? Bo miałem z tym problem. Afirmacje w stylu 'jestem szczęśliwy i spełniony' w poniedziałkowy ranek po trudnym weekendzie wchodziły mi jak kamień w wodę. Zmieniłem na coś bardziej konkretnego i poczułem różnicę. Ale nie wiem czy to kwestia pory, treści, czy może coś jeszcze innego.


Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Mikolajek.pl dokładnie o to chodzi - podatność nie oznacza, że wszystko przejdzie. Jak jest za duży dysonans między treścią afirmacji a tym, co realnie czujesz, umysł to odrzuca. Coś w tobie mówi 'nieprawda' i efekt jest odwrotny. Dlatego lepiej zaczynać od twierdzeń, w które możesz uwierzyć choćby w 30%. 'Pracuję nad tym, żeby...' albo 'pozwalam sobie na...' - to często działa lepiej niż gotowe formułki z internetu.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak mam tylko 5 minut, to kiedy w ogóle te efekty mają przyjść? Czy po tygodniu, po miesiącu? Pytam konkretnie, bo jak to jest robota na rok to szczerze mnie to zniechęca.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo to zależy od człowieka i od tego, czego dotyczą afirmacje. Afirmacje związane z drobnymi przekonaniami mogą dawać efekty szybciej, te dotyczące głęboko zakorzenionych wzorców - dużo dłużej. Podejście 'ile czasu minie zanim zobaczę wynik' sugeruje, że traktujesz to jak tabletki. To inna mechanika.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Celestyna_91 rozumiem co mówisz, ale to nie jest wytłumaczenie dla kogoś, kto nie wie czy w ogóle ma sens zaczynać. Bo jak nie ma żadnej orientacyjnej ramy czasowej to jak mam wiedzieć czy praktyka działa czy po prostu tracę czas?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Mania taka orientacyjna rama istnieje, ale nie polega na tym że po X tygodniach 'poczujesz zmianę'. Obserwujesz siebie - czy zmieniają się automatyczne myśli w ciągu dnia, czy reagujesz inaczej na trudne sytuacje. To subtelne i nikt ci nie powie dokładnie kiedy, ale po kilku tygodniach regularnej praktyki zazwyczaj coś się przesuwa. Jeśli po miesiącu absolutnie nic - warto sprawdzić czy afirmacje są dobrze sformułowane, albo czy nie ma głębszego bloku, który je neutralizuje.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Pajeczyna a co to znaczy 'głębszy blok, który je neutralizuje'? Pytam, bo zauważam że jak powtarzam afirmacje, to zaraz pojawia się w głowie kontrargument. Jak mówię 'jestem spokojny' to od razu myślę 'ale przecież masz to i to niezałatwione'. Czy to jest właśnie ten blok?


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@dziedzilia_c)
Połączone: 1 rok temu

A czy te afirmacje mogą być mówione głośno czy wystarczy w myślach? Bo czytałam gdzieś ze głos ma znaczenie ale nie wiem czy to prawda czy mit. Szczegolnie przy 5 minutach różnica może być duża jeśli trzeba jeszcze uważać na głos


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Dziedzilia_C głos na pewno coś zmienia - słyszysz siebie, to angażuje więcej zmysłów naraz. Ale też znam osoby, które pracują w skupieniu pisząc afirmacje i to im daje więcej niż mówienie. Nie ma jednej metody dla wszystkich. Przy 5 minutach proponowałabym wypróbować jedno podejście przez tydzień, potem drugie przez tydzień i zobaczyć, co bardziej wciąga.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

tak, to klasyczny mechanizm - afirmacja wyzwala opór umysłu, który szuka dowodów na to, że jest inaczej. To nie jest objaw złej praktyki, to normalna reakcja na początku. Część praktyków radzi wtedy nie walczyć z tym kontrargumentem, tylko go zauważyć i odpuścić. Inni proponują afirmacje w formie pytań - 'dlaczego coraz łatwiej mi się uspokajać?' - bo pytanie nie wywołuje tak silnego oporu jak twierdzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Chcę wejść w ten wątek z pytaniem do Jaromira, bo coś mnie zaniepokoiło. Pisałeś o tej podatności po przebudzeniu - to prawda, ale z tym stanem trzeba uważać. Ta sama podatność, która pomaga wchłaniać pozytywne treści, sprawia że wchłaniane są też negatywne. Jeśli ktoś od razu po afirmacjach włącza telefon i idzie w newsy albo media społecznościowe, może kasować efekt zanim jeszcze zacznie działać. Czy bierzesz to pod uwagę w swojej praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Brygida dobra uwaga i nie, nie brałem tego pod uwagę w poprzednim poście, bo skupiałem się na samym mechanizmie podatności. Masz rację - rano warto pilnować co wchodzi do głowy przez pierwszą godzinę. Afirmacje po których od razu lecą wiadomości o katastrofach to rzeczywiście kiepskie połączenie.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam trochę inne pytanie. Czy afirmacje muszą dotyczyć mnie samego? Chodzi mi o to, czy można robić afirmacje dla kogoś bliskiego - na przykład afirmować zdrowie dla chorego rodzica? Czy to w ogóle ma sens czy to już jest coś zupełnie innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Alembik to jest inna praktyka niż afirmacje w klasycznym sensie - afirmacje to praca z własnym umysłem i własnymi przekonaniami. To co opisujesz jest bliższe intencji albo modlitwie. Mogą dawać efekty, ale przez zupełnie inny mechanizm. Mieszanie tych dwóch rzeczy pod jedną nazwą często prowadzi do zamieszania.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do głównego pytania z początku wątku - 5 minut dziennie to według mnie minimum, od którego ma sens zaczynać. Nie dlatego że to magiczna liczba, ale dlatego że regularność 5 minut jest realna, a regularność godziny dla zajętej osoby - często nie. Robiłem eksperymenty na sobie: 3 tygodnie po godzinie nieregularnie dały mi mniej niż 3 tygodnie po 5 minut każdego ranka bez wyjątku. Regularność bije długość, ale pod warunkiem że te 5 minut jest naprawdę skupionych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Mikolajek.pl zgadzam się z tą logiką, ale dodałabym jedno zastrzeżenie - 5 minut regularnie jest lepsze niż godzina raz na dwa tygodnie, to prawda, ale 5 minut robione mechanicznie, bez żadnego zaangażowania, może nic nie dać przez bardzo długi czas. Pytanie do ciebie: jak ty te 5 minut organizujesz? Masz jakiś rytuał wokół tego, czy po prostu siadasz i powtarzasz?


Odpowiedz
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Pajeczyna u mnie to wygląda tak - telefon odkładam, siadam przy oknie, kilka oddechów żeby się uspokoić, i dopiero wtedy zaczynam. Nie ma muzyki, nie ma świec ani nic takiego. Samo skupienie. Może to za mało rytualne dla niektórych, ale mi pomaga oddzielić te 5 minut od reszty poranka.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy trzeba za każdym razem siedzieć? Bo ja często powtarzam afirmacje w drodze do pracy, w słuchawkach albo nawet bez - po cichu w głowie. Czy to się w ogóle liczy czy muszę być w jakimś specjalnym miejscu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Mania68 liczy się, ale inaczej. W drodze do pracy masz wokół siebie bodźce, dźwięki, innych ludzi - uwaga jest podzielona nawet jeśli tego nie czujesz. To nie dyskwalifikuje praktyki, tylko zmienia jej charakter. Traktowałabym to raczej jako uzupełnienie niż podstawę.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

No ale właśnie - ktoś powiedział wcześniej że przy krótkich sesjach skupienie jest kluczowe. A teraz że w drodze do pracy też można. To jak to jest naprawdę? Bo te porady zaczynają mi się kłócić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Mania nie kłócą się, bo dotyczą różnych rzeczy. Skupienie w cichym miejscu daje głębszą pracę z przekonaniem. Powtarzanie w ruchu to bardziej utrwalanie - jak ćwiczysz coś, co już weszło. Gdybyś dopiero zaczynała, powiedziałbym: zacznij od spokojnego miejsca. Jak już masz jakąś praktykę - dorzucanie powtórzeń w ciągu dnia ma sens.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Jaromir a co jeśli ktoś dopiero zaczyna i spokojne miejsce jest dla niego problemem? Mam małe mieszkanie, dwójkę dzieci, rano jest chaos. Te 5 minut w ciszy to teoria. Czy naprawdę nie da się zacząć w trudniejszych warunkach?


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

da się, ale wymaga innego podejścia. Łazienka podczas prysznica to jedno z lepszych miejsc w takich warunkach - tam masz chwilę sam, szum wody tłumi dźwięki i dodatkowo ciepło fizycznie rozluźnia. Znam kilka osób, które właśnie tam zaczęły i to działało. Nie jest to idealne środowisko z podręcznika, ale realne.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@dziedzilia_c)
Połączone: 1 rok temu

A czy afirmacje można zapisywać zamiast mówić? Czytałam gdzieś że pisanie ma nawet silniejszy efekt bo angażuje ruchowo. Ale przy 5 minutach ile można w ogóle napisać i czy to nie za mało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Dziedzilia_C pisanie działa, to nie mit. Angażujesz inny tor przetwarzania niż przy samym mówieniu czy myśleniu. Ile można napisać w 5 minut - zależy jak piszesz, ale nie chodzi o ilość. Jedna afirmacja napisana dziesięć razy z uwagą da więcej niż dwadzieścia napisanych automatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie, bo trochę zgubiłem wątek. Rozmawiamy o 5 minutach jako minimum - ale czy ktoś wie czy jest coś takiego jak za mało czasu, że poniżej jakiegoś progu to po prostu nie ma sensu? Bo czytałem gdzieś o dwóch minutach dziennie i to już brzmi jak żart.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Alembik dwie minuty dziennie to według mnie za mało żeby zbudować przekonanie, ale nie dlatego że liczba minut jest magiczna. Problem jest inny - wejście w skupienie zajmuje chwilę, a jeśli masz tylko dwie minuty, to zanim się ustawiasz, połowa czasu minęła. Przy 5 minutach masz przynajmniej 3 minuty rzeczywistej pracy. Przy dwóch - żadnej.


Odpowiedz
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Pajeczyna to ma sens. Ale jak liczyć ten czas - od momentu kiedy siadam, czy od kiedy faktycznie mówię pierwszą afirmację?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

To dobre pytanie, ale myślę że tu nie ma sensu liczyć aż tak precyzyjnie. Jak zaczynasz się zastanawiać czy te 3 minuty to były 3 minuty prawdziwej pracy - to znaczy że umysł jest gdzie indziej. Obserwuj efekty, nie czas.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Hej, chcę wrócić do tego co pisała Brygida o porannej podatności i pilnowaniu co wchodzi do głowy. Mam pytanie praktyczne - co z telefonem? Bo ja po afirmacjach od razu sprawdzam telefon i rozumiem teraz, że to może niszczyć to co zbudowałem. Ile czasu powinno minąć?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

nie ma jednej liczby, ale zasada jest prosta - jeśli pierwsze co widzisz po afirmacjach to powiadomienia, newsy i cudze problemy, to tak, możesz kasować efekt zanim zdążył się utrwalić. Część osób robi afirmacje specjalnie przed telefonem właśnie po to, żeby to był bufor. Godzina bez telefonu to ideał, ale rozumiem że to nierealne. Nawet 15-20 minut robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@marceli)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Czy da się połączyć afirmacje z czymś fizycznym - na przykład trzymaniem kamienia albo przedmiotu, który ma znaczenie? Zastanawiam się czy to wzmocniłoby skupienie czy raczej przeszkadzało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Marceli to zależy od osoby, szczerze. Dla jednych fizyczny przedmiot daje kotwicę - coś do trzymania, skupienie się na nim pomaga nie odpłynąć myślami. Dla innych to dodatkowy rozpraszacz. Nie ma reguły. Możesz spróbować przez kilka dni z kamieniem i kilka bez, i porównać jak się czujesz po.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

A co z afirmacjami przed snem? Ktoś w ogóle to robi zamiast rana? Bo u mnie rano jest ten cały chaos o którym mówił Mirek84 i szczerze wieczór brzmi bardziej realnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Mania wieczór też ma swoją logikę - mózg przed snem przechodzi w stan podobny do tego porannego i podobnie jest bardziej otwarty na sugestię. Ale jest jedna różnica: rano ustawiasz nastawienie na cały dzień, wieczór działa bardziej przez sen, bo to co ostatnie wchodzi do głowy przed zaśnięciem przetwarza się w nocy. Ani rano ani wieczór nie jest obiektywnie lepsze - pytanie co pasuje do twojego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

A jak ktoś zasypia przy wieczornych afirmacjach? Bo ja próbowałam raz wieczorem i po trzecim zdaniu byłam już gdzieś między jawą a snem. Technicznie robiłam afirmacje, ale nie mam pojęcia ile z tego dotarło.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Mania68 to akurat nie jest tak jednoznacznie złe jak myślisz. Stan między jawą a snem, ten moment kiedy zasypiasz, to hipnagogia - mózg jest wtedy wyjątkowo otwarty na sugestię. Niektórzy specjalnie celują w ten moment. Problem jest inny - jeśli zasypiasz za szybko, nie zdążasz w ogóle sformułować intencji. To zależy ile treści zdążyłaś przetworzyć świadomie zanim odpłynęłaś.


Odpowiedz
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Celestyna_91 okej, ale skąd mam wiedzieć że zdążyłam? Nie pamiętam momentu kiedy zasnęłam, więc nie wiem czy te dwie minuty co pamiętam to był cały czas czy tylko ułamek.


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Mania68 nie będziesz tego wiedzieć i to jest w porządku. Próba kontrolowania tego rozbija sam efekt. Jeśli praktykujesz regularnie wieczorem i czujesz po tygodniu jakąś różnicę w nastawieniu, to znaczy że coś działa. Jeśli nie - zmień porę. Nie ma sensu analizować każdej sesji z osobna.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Brygida a skąd wiadomo że ta różnica po tygodniu pochodzi z afirmacji a nie po prostu z tego że minął tydzień i coś się samo ułożyło? Zawsze zastanawiam się jak odróżnić efekt praktyki od zwykłego upływu czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

to pytanie które w sumie zawsze zostaje bez odpowiedzi, jeśli robisz tylko jedną rzecz na raz. Część osób robi dlatego dziennik - żeby mieć jakiś punkt odniesienia. Ale nawet to nie jest dowód, bo notujesz też nastroje, a nastroje wahają się niezależnie. Możesz jednak zacząć zauważać wzorce po kilku tygodniach, jeśli jesteś systematyczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Pajeczyna czyli dziennik ma sens przy 5 minutach dziennie? Myślałem że to przerost formy nad treścią przy tak krótkich sesjach, ale może masz rację że bez tego trudno cokolwiek ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@mikolajek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Dziennik przy afirmacjach to coś, o czym rzadko się mówi a moim zdaniem ma dużo sensu. Nie chodzi o opisywanie każdej sesji, wystarczy jeden wiersz dziennie - co czułem przed, co po. Przez miesiąc masz z tego coś, do czego możesz wrócić i sprawdzić czy cokolwiek się przesunęło.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@dziedzilia_c)
Połączone: 1 rok temu

A czy afirmacje można pisać po angielsku jeśli jakaś fraza brzmi lepiej albo mocniej? Bo znam parę zwrotów których po polsku jakoś nie mogę ułożyć żeby brzmiały naturalnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Dziedzilia_C to ma swoje plusy i minusy. Jeśli angielski jest dla ciebie językiem obcym, mózg przetwarza go trochę inaczej - z większym dystansem, mniej emocjonalnie. Dla niektórych to pomaga bo zmniejsza opór. Dla innych to właśnie problem bo afirmacja nie trafia tak głęboko. Zależy jak dobrze czujesz ten język.


Odpowiedz
(@dziedzilia_c)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Jaromir no właśnie nie wiem jak u mnie jest. Angielski znam dobrze ale nie jest to mój język myślenia. Może po prostu spróbować i zobaczyć?


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 288

@Dziedzilia_C tak, spróbuj przez kilka dni po angielsku i kilka po polsku i porównaj. Ale jedno co bym sprawdziła to czy ta fraza brzmi 'lepiej' po angielsku dlatego że jest mocniejsza, czy dlatego że mniej ją czujesz i dlatego łatwiej ją powiedzieć bez oporu. To dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy do tego 5 minut - bo rozmawiamy już o dziennikach, angielskim, wieczorach. Moje pierwotne pytanie było prostsze. Ktoś tu robi dokładnie 5 minut dziennie od dłuższego czasu i czuje że to wystarczy? Nie teorię, tylko czy ktoś to sprawdził na sobie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Mania ja robiłam przez jakieś trzy miesiące po pięć, góra siedem minut rano. Efekty były, ale powolne. Nie jakieś przełomy, raczej zmiana tonu myślenia po czasie. Przestałam robić z siebie wroga we własnej głowie, ale nie powiem ci że pięć minut to optymalny czas, bo nie wiem jak byłoby gdybym robiła dwadzieścia.


Odpowiedz
(@mania)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Pentagrama no ale właśnie to chciałam wiedzieć. Że ktoś to rzeczywiście robił i coś zauważył. Dziękuję. Czy te pięć minut robiłaś naraz czy dzieliłaś jakoś?


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Mania naraz, rano przed innymi rzeczami. Dzielenie na raty nie miało dla mnie sensu, bo wejście w skupienie to i tak kilkadziesiąt sekund, więc dwie minuty razy trzy to de facto mniej efektywne niż pięć minut raz.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

A co z afirmacjami w formie pytań? Słyszałem że zamiast mówić 'jestem spokojny' można mówić 'dlaczego czuję się taki spokojny?' i podobno to lepiej działa bo mózg automatycznie szuka odpowiedzi. Ktoś to stosuje?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Alembik to jest technika którą niektórzy nazywają afirmacjami pytającymi albo pytaniami afirmatywymi, nie pamiętam dokładnie jak to się popularnie nazywa po polsku. Idea jest sensowna - pytanie aktywuje tryb poszukiwania w mózgu zamiast budzić opór wobec stwierdzenia które jest nieprawdziwe. Ale wymaga ostrożności w doborze słów, bo pytanie musi zakładać pozytywną odpowiedź, nie otwierać przestrzeni na 'bo nie czuję się spokojny'.


Odpowiedz
(@alembik)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 370

@Pajeczyna czyli jak źle sformułuję pytanie to mogę sobie zrobić więcej szkody niż zwykłą afirmacją?


Odpowiedz
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Alembik 'szkoda' to za mocne słowo, ale tak, możesz zbudować myślenie które idzie w złą stronę. 'Dlaczego nikt mnie nie lubi' to też pytanie afirmatywne - i mózg zacznie zbierać dowody na to że nikt cię nie lubi. Forma pytania nie zmienia kierunku działania, zmienia tylko mechanizm. Kierunek zależy od treści.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Pajeczyna dzięki za wyjaśnienie tej techniki z pytaniami. Ale mam pytanie do Jaromira i do ciebie - czy te pytania afirmatywne nadają się do krótkiej sesji pięciominutowej? Bo wydaje mi się że sformułowanie dobrego pytania to już samo w sobie wymaga chwili zastanowienia.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@jaromir)
Połączone: 1 rok temu

akurat to jest jeden z argumentów za nimi przy krótkich sesjach. Masz trzy, cztery pytania przygotowane wcześniej, raz na jakiś czas je odświeżasz, i po prostu je czytasz lub mówisz. Czas potrzebny na samo wykonanie jest podobny do zwykłych afirmacji. Problem jest wcześniej, przy układaniu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: