Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób z ADHD - czy liniowa powtarzalność ma sens?

Strona 2 / 3

Wpisy: 402
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Dodam do tego jeden wątek praktyczny. Przy ADHD skoki uwagi są normą, nie wyjątkiem. Pytanie ma jeszcze tę przewagę, że można je zadać w dowolnym momencie - jadąc autobusem, czekając na kawę. Nie wymaga ceremonii ani nastawienia. A klasyczna afirmacja często zaczyna się od 'usiądź wygodnie, zamknij oczy' i już na tym etapie połowa osób odpływa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kometka80 o, to dla mnie ważna uwaga. Mam właśnie ten problem - siadam z zamiarem zrobienia afirmacji i po chwili już myślę o czymś zupełnie innym. Czy to znaczy, że może lepiej dla mnie byłoby coś bez wyraźnego 'rytuału wejścia'?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Smiertka to zależy od tego, co ci daje ten rytuał wejścia. Jeśli go lubisz i pomaga ci się skupić - warto go zachować, ale może skrócić. Jeśli jest głównie źródłem odkładania na później, to lepiej z niego zrezygnować i szukać form, które można wpleść w codzienne czynności.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja próbowałam afirmacji przy porannej medytacji i zawsze się kończyło na tym, że medytacja szła, a afirmacje odpływały gdzieś na bok. Rozdzieliłam to w końcu - medytacja rano, pytania w ciągu dnia, kiedy akurat coś robię mechanicznie. To mi lepiej działa niż łączenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Runomiraa i te pytania zadajesz wtedy na głos, czy w myślach? Bo zastanawiam się, czy przy ADHD wokalizacja robi jakąś różnicę - czy mówienie na głos bardziej angażuje uwagę niż myślenie.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Jowitka raczej w myślach, ale kilka razy próbowałam szeptać i rzeczywiście skupienie było inne. Nie wiem, czy to efekt samej wokalizacji, czy po prostu to, że musiałam zwolnić żeby wymówić słowa. Chętnie bym wiedziała, czy ktoś to sprawdzał bardziej świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie mówienie na głos działa zupełnie inaczej niż w myślach. W myślach afirmacja potrafi przejść przez głowę w ułamku sekundy i ja nawet nie wiem, że ją 'powiedziałam'. Na głos muszę się dosłownie przy tym zatrzymać. Ale mam z tym problem w miejscach publicznych, więc rzadko to robię.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie, że im więcej dostosowań - forma pytań, brak rytuału, na głos, w ciągu dnia - tym bardziej oddala się to od definicji afirmacji. Na jakim etapie to przestaje być afirmacja i staje się po prostu nawykiem myślowym?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Polelum to jest bardzo dobre pytanie i myślę, że celowo nie ma na nie prostej odpowiedzi. Granica między afirmacją a nawykiem myślowym jest płynna. Może chodzi o intencję - czy robisz to z zamiarem zmiany czegoś, czy już automatycznie. Albo może ta granica w ogóle nie ma znaczenia praktycznego.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Diablica ale intencja to mętna kategoria. Można robić coś z intencją i bez żadnego efektu, i bez intencji i zmienić nawyk zupełnie mimochodem. Jeśli pytania zadawane przy kawie przynoszą efekt, to chyba nie ma znaczenia, czy to 'prawdziwa afirmacja' według jakiejś definicji.


Odpowiedz
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Jasiek98 zgadzam się co do efektu, ale mam inny problem - skąd wiesz, że to przynosi efekt? Przy klasycznej afirmacji przynajmniej można powiedzieć 'robiłam to przez 30 dni'. Przy pytaniach w ciągu dnia - jak to w ogóle mierzysz?


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Wrenna74 a co ci daje policzenie 30 dni, jeśli nie wiesz, czy cokolwiek się zmieniło poza tym, że minęło 30 dni? Mierzalność procedury nie jest tym samym co mierzalność zmiany. Te dwie rzeczy się mylą.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja przestałam mierzyć po tym, jak odkryłam, że liczenie dni robi ze mnie mordercę własnej motywacji. Jak traciłam serię, to czułam się jakbym zaczęła od zera, i zwykle wtedy faktycznie rezygnowałam. Teraz bardziej patrzę, czy moje myślenie w danej sprawie zmienia się w ciągu tygodnia, nie czy odrobiłam zadanie domowe każdego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

to brzmi zdrowiej, ale jak odróżniasz wtedy, że myślenie się faktycznie zmieniło, od tego, że po prostu masz lepszy tydzień z innych powodów?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Marcel50 szczerze? Nie zawsze odróżniam. Ale też się zastanawiam, czy to musi być odróżnialne. Jeśli mam lepszy tydzień i afirmacje są częścią tego tygodnia, to czy naprawdę ważne jest, który element był przyczyną?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Marcel50 to jest dokładnie ten problem, który psychologia nazywa trudnością z atrybucją. Przy samorozwoju rzadko masz warunek kontrolny - nie możesz przeżyć tego samego okresu bez afirmacji i z nimi naraz. Dlatego obserwacja wzorców w czasie jest ważniejsza niż szukanie jednej przyczyny.


Odpowiedz
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Hellan a jak długo trzeba obserwować ten wzorzec, żeby mieć pewność, że to nie przypadek? Bo rozumiem, że nie ma warunku kontrolnego, ale chyba jest jakaś minimalna długość obserwacji, po której można powiedzieć 'ok, coś tu działa'?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Wrenna74 nie ma jednej liczby. To zależy od tego, jak często dana myśl lub przekonanie w ogóle się pojawia w twoim życiu. Jeśli coś testuje się raz w tygodniu, to trzy miesiące to za mało. Jeśli codziennie - kilka tygodni może wystarczyć do zauważenia pierwszych różnic. Ale 'pewność' w sensie naukowym tu nie istnieje. Możesz mieć tylko coraz silniejsze poczucie korelacji.


Odpowiedz
(@polelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Hellan to brzmi tak, jakby w ogóle nie dało się ocenić, czy afirmacje działają. Skoro nie ma warunku kontrolnego, nie ma liczby obserwacji, nie ma pewności - to po co w ogóle zaczynać? Jak ktoś ma ADHD i do tego nie może zmierzyć progresu, to jak ma utrzymać motywację?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Polelum motywacja przy ADHD rzadko pochodzi z pomiaru progresu - to jest właśnie jeden z głównych paradoksów tej pracy. Większość narzędzi samorozwoju zakłada, że człowiek lubi śledzić postęp w tabeli. Przy ADHD to często działa odwrotnie - widok pustych kratek demotywuje bardziej niż brak kratek w ogóle. Dlatego pytanie o mierzalność jest może mniej pilne niż pytanie o to, jak w ogóle utrzymać jakikolwiek kontakt z praktyką bez systemu opartego na seriach.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Kometka80 to jest dokładnie mój problem - puste kratki. Bardzo dziękuję za to ujęcie, bo jakoś mi to układa w głowie. Ale mam pytanie: jeśli nie kratki i nie liczenie dni, to co według ciebie daje poczucie, że się w ogóle 'robi' tę praktykę?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Smiertka dla mnie to jest moment, kiedy pytanie pojawia się samo - niekoniecznie dlatego, że 'pora na afirmacje', ale dlatego, że coś w ciągu dnia je wywołuje. To jest sygnał, że praktyka zaczęła się wbudowywać. Ale to nie dzieje się od razu i nie u każdego tak samo.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Polelum motywacja to chyba zły trop jeśli myślimy o ADHD. Motywacja z założenia jest ulotna - w ADHD jeszcze bardziej. Raczej chodzi o to, żeby praktyka była na tyle lekka, że nie wymaga motywacji do uruchomienia. Jak coś wymaga motywacji żeby zacząć, przy ADHD jest skazane na porzucenie po tygodniu.


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Jasiek98 a co według ciebie sprawia, że coś jest 'wystarczająco lekkie'? Bo dla mnie jeden dzień to jest lekkie, a następnego już nie. I nie wiem, czy to kwestia formy afirmacji, czy po prostu tego, że mój mózg traci zainteresowanie wszystkim mniej więcej w tym samym tempie.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Marcel50 to drugie jest bardzo prawdopodobne i nie ma w tym nic złego. Przy ADHD układ nagrody reaguje na nowość silniej niż na powtarzanie. Liniowe powtarzanie z założenia traci dla mózgu wartość z każdym razem. Stąd w ogóle pytanie z tytułu tego wątku - bo to nie jest problem z dyscypliną, to jest problem z tym, jak ten mózg jest zbudowany.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do wątku wokalizacji, który zaczęła Jowitka - zrobiłam małe nieformalne porównanie przez kilka tygodni. Szeptem działa u mnie zdecydowanie lepiej niż w myślach, ale głośno na cały głos paradoksalnie gorzej niż szeptem. Jakby mózg przy pełnym głosie zaczyna analizować brzmienie i odciąga uwagę od treści. Ciekawe, czy ktoś ma podobnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Runomiraa mam podobnie ze śpiewaniem. Jak próbowałam afirmacji na melodię, skupiałam się całkowicie na tym, czy trafiam w nutę, i treść zupełnie odchodziła na bok. Szept omija ten problem. Ale czy przy ADHD szept nie jest za mało angażujący żeby utrzymać uwagę?


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Jowitka u mnie właśnie szept jest bardziej angażujący niż myślenie, bo wymaga minimalnego wysiłku fizycznego - muszę kontrolować oddech i ułożenie ust. To wystarczy żeby trochę zahaczyć uwagę, ale nie za dużo żeby ją przejąć. Coś jak złoty środek między myśleniem a mówieniem.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Runomiraa a czy próbowałaś tego przy jednoczesnym ruchu? Bo słyszałam od kilku osób, że afirmacje w trakcie chodzenia albo kołysania działają inaczej niż w bezruchu - jakby ciało angażuje się razem z głową i uwaga jest bardziej stabilna.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Alusia83 u mnie chodzenie po pokoju przy afirmacjach jest zdecydowanie lepsze niż siedzenie. Problem jest taki, że jak chodzę, to zaczynam myśleć o innych rzeczach po jakichś dwóch minutach i afirmacja się gubi. Ale te dwie minuty są jakościowo lepsze niż pięć minut siedząc. Nie wiem, czy to coś mówi o samej praktyce, czy po prostu o tym, że siedząca medytacja mnie ogólnie nie służy.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Jest jeden aspekt, o którym tu jeszcze nie rozmawialiśmy - co się dzieje z afirmacją, kiedy zmienia się emocjonalny kontekst dnia. Zaczęłaś rano z dobrym nastawieniem, powiedziałaś coś pozytywnego i to miało sens. Potem stało się coś trudnego i ta sama treść brzmi jak kpina. Czy ktoś ma na to jakiś sposób, czy po prostu odpuszczacie na taki dzień?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Diablica ja zwykle odpuszczam i potem czuję się z tym niedobrze, jakbym zawiodła siebie. Ale nie wiem, co innego miałabym zrobić - mówienie 'jestem spokojna i silna' po złym spotkaniu w pracy brzmi dla mnie jak absurd.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Wrenna74 to uczucie absurdu, o którym mówisz, jest akurat diagnostyczne. Oznacza, że masz aktywny opór wobec treści - i to jest dokładnie moment, w którym klasyczna afirmacja działa najgorzej. Pytanie otwarte tu ponownie wypada lepiej, bo 'co mogłoby mi teraz pomóc poczuć się spokojniej?' nie kłóci się z tym, co faktycznie czujesz.


Odpowiedz
(@polelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Hellan czyli tak naprawdę afirmacje klasyczne działają głównie wtedy, kiedy już jesteś w dobrym stanie i chcesz go wzmocnić, a nie wtedy kiedy jesteś w dołku i chcesz się z niego wydostać? Trochę przewrotne, bo większość ludzi chyba sięga po afirmacje właśnie w dołku.


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Polelum nie do końca - raczej chodzi o to, że klasyczna afirmacja wymaga minimalnego poziomu gotowości do przyjęcia treści. W głębokim dołku tego nie ma. Ale to nie znaczy, że w dołku afirmacje są bezużyteczne - znaczy, że potrzeba innej formy. Pytanie, bardzo małe działanie, jedno zdanie skierowane na to co możliwe, nie na to co idealne. Dla kogoś z ADHD, który ma do tego wahania energii, ta elastyczność formy jest kluczowa, bo rzadko ma się dwa dni z rzędu w tym samym stanie.


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Kometka80 a skąd wiedzieć, która forma pasuje do jakiego stanu? Bo to brzmi jak kolejna rzecz do pilnowania i zapamiętania, a przy ADHD dodawanie warstw zwykle kończy się tym, że cały system się sypie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Marcel50 nie musisz zapamiętywać żadnego systemu. Chodzi raczej o coś prostszego - z czasem zaczynasz rozpoznawać, kiedy jesteś w trybie 'mogę przyjąć coś pozytywnego', a kiedy jesteś w trybie 'cokolwiek pozytywnego brzmi jak kpina'. To nie jest wiedza z podręcznika, to jest obserwacja własnego stanu. I nie, nie trzeba jej katalogować ani zapisywać.


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Hellan no dobrze, ale jak to rozpoznać w praktyce, skoro przy ADHD ta obserwacja własnego stanu też bywa niedostępna? Czasem naprawdę nie wiem, w jakim jestem trybie, dopóki coś nie pójdzie nie tak.


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Marcel50 to jest chyba najuczciwsze pytanie w tym wątku. I nie mam na nie prostej odpowiedzi. Mogę powiedzieć, że u mnie sygnałem jest właśnie ten opór, o którym wcześniej mówił Hellan - kiedy zaczynam afirmację i od razu czuję, że brzmi fałszywie, to wiem, że nie jestem w stanie gotowości. Ale czy ten sygnał jest dostępny przy mocnym ADHD? Szczerze nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Jest tu jeszcze jedna rzecz, którą pomijamy. Mówimy o afirmacjach jakby były oddzielnym bytem, osobną praktyką do 'robienia'. A co jeśli przy ADHD skuteczniejsze jest wplatanie ich w coś, co już się robi, zamiast tworzenia kolejnego oddzielnego rytuału? Piszesz wiadomość, bierzesz prysznic, czekasz na coś - i tam jest miejsce na zdanie afirmacji. Bez wydzielonego czasu, bez kontekstu 'teraz pracuję nad sobą'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Diablica to właśnie tak u mnie działa najlepiej. Nie mam stałej pory ani miejsca - mam kilka zdań, które pojawiają się przy konkretnych czynnościach. Przy myciu zębów jedno, przy wychodzeniu z domu drugie. Nie planuję tego świadomie, po prostu weszło w nawyk przez skojarzenie z czynnością, nie z porą dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

to jest naprawdę pomocne, dziękuję za ten konkret. Czy te skojarzenia tworzyłaś celowo na początku, czy same się ustawiły?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Smiertka celowo, ale bardzo prosto - po prostu przez kilka dni powtarzałam to samo zdanie przy tej samej czynności. Nie dlatego, że ktoś mi kazał, tylko dlatego, że czynność była na tyle automatyczna, że miałam wolny 'slot' w głowie. Po jakimś czasie przestałam to planować.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Skojarzenie z czynnością to coś, co w pracy z runami nazywamy zakotwiczeniem - i tam też działa lepiej niż wyznaczanie godziny. Ale mam pytanie do całej dyskusji: czy to nie jest tak, że przy ADHD każda metoda ma datę przydatności? Że działa przez kilka tygodni, potem przestaje, bo mózg się przyzwyczaja i szuka czegoś nowego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Jowitka data przydatności - tak to bym właśnie nazwał. I moim zdaniem to nie jest błąd w systemie, to jest właściwość tego konkretnego mózgu. Pytanie nie brzmi 'jak sprawić, żeby metoda działała wiecznie', tylko 'jak szybko rozpoznać, że przestała działać i przejść do następnej bez poczucia porażki'.


Odpowiedz
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Jasiek98 ale skąd wiedzieć, że przestała działać, a nie po prostu mam gorszy tydzień? Bo to brzmi jak kolejna pułapka - odpuszczam, bo myślę, że metoda się wyczerpała, a tak naprawdę wystarczyło przeczekać.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Wrenna74 dobre pytanie. Ja rozróżniam to tak: gorszy tydzień to jest coś zewnętrznego, co mija - metoda nadal ma sens, tylko teraz nie ma warunków. Wypalenie metody to jest coś wewnętrznego - samo wykonanie jest już nudne zanim zacznę, bez żadnego konkretnego powodu. Ale przyznam, że przy ADHD ta granica jest naprawdę cienka.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że doszliśmy do momentu, gdzie każda zasada ma wyjątek i każda metoda ma ograniczenie. Nie zarzucam tego złośliwie - po prostu zastanawiam się, czy jest w ogóle jakiś punkt, od którego warto zacząć, jeśli ktoś jeszcze nic nie próbował.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Polelum jest, i jest prosty: jedno zdanie, jedna czynność, bez oceniania efektu przez pierwszy miesiąc. To wszystko. Reszta tej rozmowy to są niuanse dla kogoś, kto już próbował i utknął. Jeśli jesteś na początku, nie potrzebujesz jeszcze większości tego, o czym rozmawiamy.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Hellan a dlaczego miesiąc bez oceniania efektu? Czy chodzi o to, że efekty są opóźnione, czy raczej o to, żeby nie zniechęcić się zanim cokolwiek zdąży się ustawić?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Alusia83 chodzi o drugie. Ocenianie we wczesnej fazie uruchamia właśnie ten mechanizm, o którym mówiła Kometka80 - sprawdzasz, czy działa, zanim zdążyło się zakorzenić, i albo szukasz dowodów na sukces, albo na porażkę. Oba podejścia zaburzają samą praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do tego, co mówiła Diablica o wplataniu afirmacji w codzienne czynności - próbowałam tego przez jakiś czas i jest jeden problem, którego się nie spodziewałam. Czynność bywa zbyt automatyczna i afirmacja leci razem z nią na autopilocie, bez żadnego udziału świadomości. Mówię słowa, ale jestem zupełnie gdzie indziej. Czy to ma jeszcze sens, czy to już tylko mechaniczne powtarzanie?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Runomiraa to zależy od tego, czego oczekujesz od afirmacji. Jeśli chodzi o powolne nasączanie przekonania przez powtarzanie - nawet autopilot może coś robić. Jeśli zależy ci na świadomym przeformułowaniu myślenia w danej chwili - to autopilot jest bezużyteczny. Jak ty sama to rozumiesz? Bo od tego zależy, co jest problemem, a co nie.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Kometka80 szczerze? Nie wiem, czego oczekuję. Zaczęłam po prostu, bo czytałam, że warto powtarzać. Ale jeśli mam to doprecyzować - chyba bardziej zależy mi na tym pierwszym, żeby jakieś przekonanie z czasem się zmieniło. Czy w takim razie autopilot nie jest aż takim problemem?


Odpowiedz
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Runomiraa jeśli chodzi o zmianę przekonania, to samo mechaniczne powtarzanie bez żadnego udziału uwagi ma bardzo ograniczoną wartość. Przekonania nie zmieniają się przez dźwięk słów - zmieniają się przez to, że mózg zaczyna te słowa kojarzyć z czymś prawdziwym lub możliwym. Autopilot tego nie buduje. Ale nie musisz mieć pełnej koncentracji - wystarczy ułamek uwagi, chwila, kiedy naprawdę słyszysz to, co mówisz.


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Diablica ułamek uwagi - ale jak go złapać, skoro właśnie wtedy uwaga jest gdzie indziej? Czy jest jakiś konkretny sposób na to, żeby choć na sekundę wrócić do tego, co się mówi? Bo sama zasada 'bądź uważny' przy ADHD brzmi trochę jak 'po prostu przestań mieć ADHD'.


Odpowiedz
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Marcel50 jest jeden konkretny sposób, który u mnie działa i który polecam innym: zamiast próbować 'być uważnym' przez całą afirmację, wybierz jedno słowo w tym zdaniu i na ułamek sekundy zatrzymaj się na nim. Tylko na nim. Nie na całym zdaniu, nie na sensie, tylko na tym jednym słowie. To jest na tyle małe, że mózg z ADHD jest w stanie to złapać, zanim ucieknie gdzie indziej.


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Diablica jedno słowo - to brzmi wykonalnie. Ale które słowo wybrać? To, które niesie najwięcej ładunku emocjonalnego, czy raczej to, które jest kluczowe znaczeniowo?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Marcel50 to nie musi być za każdym razem to samo słowo. Mój sposób jest taki, że wybieram to, które w danej chwili najbardziej razi - czyli to, w które najmniej wierzę. Zatrzymuję się właśnie na nim, zamiast go przeskakiwać.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Kometka80 to jest ciekawa odwrotność tego, co się zwykle radzi. Większość poradników mówi 'skup się na tym, co czujesz pozytywnie', a ty mówisz 'zatrzymaj się na tym, co boli'. Skąd ta zmiana podejścia?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Hellan z doświadczenia. Przez długi czas omijałam te miejsca, bo były nieprzyjemne. I przez to afirmacja leciała gładko, ale nic nie drgnęło. Kiedy zaczęłam zatrzymywać się właśnie na opłotach, coś zaczęło się dziać. Nie twierdzę, że to jedyna droga - ale dla mnie zadziałała.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Kometka80 to trochę zmienia moje myślenie o całej praktyce. Ja właśnie przez te nieprzyjemne słowa szybko zmieniałam afirmacje na 'łatwiejsze'. Może dlatego efekty były mierne. Ale jak długo byłaś na tym jednym zdaniu, zanim coś się zmieniło?


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy to 'zatrzymanie się na jednym słowie' nie jest czymś bliskim temu, co w pracy z runami nazywa się głębokim wczytaniem - kiedy nie patrzysz na całą runę, tylko na jeden element jej kształtu. Brzmi podobnie mechanicznie. Czy ktoś próbował łączyć afirmację z jakimś pojedynczym symbolem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Jowitka brzmi logicznie, ale mam wątpliwość. Przy ADHD dodawanie kolejnego elementu - symbolu - do i tak już wymagającej praktyki może zadziałać odwrotnie. Uwaga rozdzieli się między słowo a symbol i straci na głębi zamiast ją zyskać.


Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Jasiek98 może masz rację, ale co z osobami, które myślą obrazami bardziej niż słowami? Dla nich sam dźwięk afirmacji może być mniej zakotwiczający niż obraz. Nie zakładałabym, że jeden format działa dla wszystkich.


Odpowiedz
(@polelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Jowitka myślenie obrazami - to jest coś, co mi się zdarza. Afirmacje słowne zawsze czułem jak coś obcego, jakbym mówił w języku, który znam, ale nie jest moim pierwszym. Czy ktoś tu kiedyś próbował afirmacji bez słów, wyłącznie jako obraz lub odczucie?


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Próbowałam raz przez kilka tygodni robić coś w stylu wyobrażenia zamiast zdania. Kończyło się na tym, że obraz zaczynał żyć własnym życiem i odpływałam w skojarzenia. Wróciłam do słów, bo są prostsze do zatrzymania. Ale to pewnie też kwestia tego, jak kto myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

to bardzo pomocne, że opisałaś też to, co nie zadziałało. Mam podobnie z wizualizacjami - zamiast zostawać przy jednym obrazie, buduję z niego całą historię i nagle jestem zupełnie gdzie indziej. Czy to normalne przy ADHD?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Smiertka tak, to jest bardzo typowe. Mózg z ADHD nie odpływa dlatego, że jest leniwy - odpływa, bo jest zbyt skojarzeniowy. Każdy obraz uruchamia kolejny. Dlatego kotwica słowna bywa skuteczniejsza niż wizualna - jest bardziej zamknięta, mniej podatna na rozgałęzienia.


Odpowiedz
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Hellan 'kotwica słowna' - ale rozumiem, że chodzi o dosłownie jedno słowo? Bo przy mnie całe zdanie afirmacji już jest za dużo i zaczynam analizować, czy ono w ogóle jest prawdziwe, zamiast je po prostu powtarzać.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Wrenna74 tak, jedno słowo albo krótka fraza - trzy, cztery słowa maksimum. I masz rację, że analiza prawdziwości to klasyczna pułapka. Ale ta analiza nie jest wrogiem - ona pokazuje, gdzie jest opór. Pytanie, co z nim zrobisz.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o słowach, kotwicach, obrazach - i mam wrażenie, że sporo zależy od tego, w jakim stanie wchodzimy w afirmację. Kiedy jestem zmęczona, nawet jedno słowo mi odpływa. Kiedy jestem względnie spokojna, zdanie działa. Czy ktoś zwracał uwagę na porę dnia albo stan ciała przed praktyką?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Alusia83 stan ciała to według mnie jeden z ważniejszych czynników, który się pomija. Przy ADHD jest dodatkowa zmienna - poziom pobudzenia zmienia się w ciągu dnia i nie zawsze jest przewidywalny. Nie jest tak, że rano zawsze jest spokojniej, a wieczorem trudniej.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Diablica u mnie jest wręcz odwrotnie niż w standardowych zaleceniach. Rano jestem najbardziej chaotyczna. Moje najlepsze momenty na afirmacje to środek dnia, kiedy mam już za sobą jakiś ruch i mózg się lekko uspokoił. Ale to jest tak indywidualne, że chyba nie da się tego uogólnić.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Macie jakiś sposób na to, żeby w ogóle pamiętać o afirmacji w tym środku dnia? Bo rano mam przynajmniej rutynę - mycie zębów i tak dalej. W środku dnia wszystko się wali na raz i afirmacja wylatuje z głowy jako pierwsza.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Marcel50 u mnie zadziałało przypinanie afirmacji do czegoś, co i tak przerywam pracę - parzenie kawy, wyjście po wodę. Nie dlatego, że to duchowy rytuał, tylko dlatego, że ciało już wie, że wtedy robi przerwę. Mózg daje się złapać w tej przerwie znacznie łatwiej niż w środku zadania.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Marcel50 spinanie z parzeniem kawy to dobry pomysł, ale mam pytanie - co robisz, jeśli zapominasz nawet zaparzyć? Bo u mnie bywają dni, że i ten rytuał wylatuje.


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 372

@Jasiek98 no właśnie, to jest mój problem. Jak zapominam o kawie, to zapominam o wszystkim. Może powinienem wkleić kartkę na czajnik?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Marcel50 kartka na czajnik brzmi banalnie, ale u mnie działała przez jakiś czas. Problem jest taki, że po kilku dniach przestajesz ją widzieć - mózg ją omija jak element tła. Trzeba ją regularnie zmieniać, przesuwać, zmieniać kolor. Właśnie ta zmiana utrzymuje uwagę.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Kometka80 to ciekawe, bo to samo działa przy kamieniach - jak jeden kamień leży w tym samym miejscu tygodniami, przestajesz go czuć. Może ten mechanizm nowości działa szerzej - nie tylko przy ADHD?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Runomiraa tak, to jest kwestia habituacji - układ nerwowy przestaje reagować na bodźce, które się nie zmieniają. Przy ADHD ten próg bywa niższy i szybszy. Dlatego zmienność formy przy tej samej treści może być ważniejsza niż samo powtarzanie.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Hellan dziękuję za to wyjaśnienie, to naprawdę dużo wyjaśnia! Ale mam pytanie - czy ta habituacja dotyczy też samych słów w afirmacji? Czyli czy afirmacja powtarzana miesiącami traci siłę tylko dlatego, że jest za stara?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Smiertka nie 'traci siły' w sensie mistycznym, ale mózg przestaje ją aktywnie przetwarzać. To jak z modlitwą mówioną na pamięć - lecisz przez słowa bez żadnego kontaktu z nimi. Czy to problem? Tylko jeśli zależy ci na tym, żeby naprawdę to czuć, nie tylko mechanicznie powtarzać.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

A czy jest jakaś różnica między tym mechanicznym powtarzaniem a świadomym? Bo słyszałam, że Coué twierdził, że im mniej myślisz o sensie afirmacji, tym lepiej działa - właśnie dlatego, że nie uruchamia się krytyczny umysł.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Wrenna74 Coué miał na myśli coś trochę innego - chodziło mu o to, żeby nie angażować woli i siłowego przekonywania, nie o to, żeby być nieobecnym. To subtelna różnica. Bezwiedne recytowanie to co innego niż spokojne, lekkie wypowiadanie bez analizowania.


Odpowiedz
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 190

@Jasiek98 dobra, ale jak to w praktyce odróżnić? Bo kiedy próbuję 'lekko wypowiadać', to po chwili albo zaczynam analizować, albo odpływam. Nie ma żadnego stanu pośredniego, który by mi się udawał utrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie ten stan pośredni jest najtrudniejszy. Ja przez długi czas myślałam, że coś robię źle, bo nie mogę go złapać. W końcu odpuściłam szukanie 'właściwego stanu' i zaczęłam po prostu mówić - czasem z analizą, czasem bez - i okazało się, że efekty były podobne w obu przypadkach.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Kinia05 dużo mi mówi. Zastanawiam się tylko, czy 'podobne efekty' oznacza, że stan w ogóle nie ma znaczenia, czy raczej że oba stany działają - tylko każdy inaczej. Czy ktoś próbował to jakoś rozróżnić u siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@diablica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Alusia83 myślę, że to pytanie bez dobrej odpowiedzi, bo nie mamy jak oddzielić zmiennych. Inne dni, inne nastroje, inne oczekiwania. Efekt może być ten sam z zupełnie różnych powodów. I przy ADHD to jeszcze trudniejsze, bo każdy dzień to inny punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam z boku pytanie - cała ta rozmowa zakłada, że afirmacje 'działają'. Ale na czym dokładnie to działanie polega? Zmieniacie przekonania, samopoczucie, coś zewnętrznego? Bo w zależności od odpowiedzi ten 'właściwy stan' nabiera innego sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Polelum to uczciwe pytanie. Moja odpowiedź jest taka, że chodzi przede wszystkim o zmianę wewnętrznego głosu - tego, który komentuje wszystko, co robisz. Jeśli ten głos jest chronologicznie negatywny, afirmacja to próba pisania na nim nowego wzorca. Czy to jest 'działanie'? Dla mnie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie do osób z ADHD - jak wy w ogóle wiecie, że coś zaczęło działać? Skąd pochodzi ten moment, w którym mówicie 'tak, coś się zmieniło'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Goris u mnie to nie jest jeden moment. To raczej retrospekcja - patrzę wstecz i widzę, że przez ostatni tydzień ten automatyczny komentarz 'nie dasz rady' był rzadziej. Nie słyszę dzwonu, że afirmacja zadziałała. Po prostu coś jest ciszej.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

'coś jest ciszej' - to najlepszy opis, jaki czytałam. Dzięki, że tak to nazwałaś. Ja też nie umiałam powiedzieć, co się zmienia, i przez to nie byłam pewna, czy w ogóle cokolwiek się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do kwestii formatu - nie rozstrzygnęliśmy, czy przy ADHD lepiej działa afirmacja mówiona, pisana czy może ta mieszana. Jasiek98 był sceptyczny wobec dodawania obrazu, ale pisanie to co innego niż obraz. Ktoś ma porównanie tych trzech?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Jowitka pisanie angażuje ruch, wzrok i słyszenie jednocześnie - jeśli mówisz przy tym na głos. To może być akurat pomocne przy ADHD, bo wielokanałowa stymulacja utrudnia odpłynięcie. Ale też może być przytłaczające, jeśli ktoś jest w fazie przeciążenia sensorycznego. Jak zawsze - zależy od osoby i dnia.


Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Hellan a jak to wygląda u kogoś, kto ma i przeciążenie sensoryczne, i ADHD jednocześnie? Bo wielokanałowa stymulacja może działać w dwie strony - raz pomoże, raz totalnie rozsypie. Skąd wiadomo, kiedy zastosować który wariant?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Jowitka nie ma reguły, którą można z góry ustalić. To wymaga krótkiego eksperymentu - próbujesz kilka dni z jednym kanałem, kilka z wieloma i obserwujesz, kiedy odpływasz mniej. Przy ADHD ta różnica jest zwykle wyraźna i szybko się pokazuje. Problem w tym, że część osób zmienia metodę zanim zdąży zebrać jakikolwiek sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jak w ogóle sprawdzić, czy się 'odpływa mniej'? Bo ja jak zaczynam afirmację, to po chwili w ogóle nie wiem, gdzie byłem myślami. Nie mam punktu odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie pomagało nagrywanie - nie po to, żeby odsłuchiwać, tylko żeby sprawdzić po minucie, czy wciąż mówię, czy już milczę. To brzmi absurdalnie, ale dało mi jakiś mierzalny sygnał, że jednak coś robię, zamiast tylko myśleć, że robię.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: