to jest genialnie proste i nigdy bym na to nie wpadła. Czy potem te nagrania słuchałaś, czy tylko sprawdzałaś, że coś w ogóle jest?
Czekaj, ale to brzmi jak technika dla zupełnie innego problemu niż samo ADHD. Słuchanie własnego głosu to chyba kwestia ego i oporu, nie uwagi. Czy wy w tej rozmowie mieszacie dwa różne mechanizmy?
Ale czy w takim razie afirmacja przy ADHD to nie jest przypadkiem próba walki z objawem zamiast przyczyną? Skoro odpłynięcie wynika ze sposobu działania mózgu, to żadna zmiana formatu tego nie zmieni - tylko obejdzie tymczasowo.
Ten drugi kierunek to coś, o czym mówiła wcześniej Kometka80 przy kartce na czajniku - tylko że tu nie chodzi o widoczność afirmacji, ale o podczepienie jej pod istniejący nawyk. To ciekawe rozróżnienie. Kometka80, czy ty tak właśnie robiłaś, czy kartka była bardziej przypomnieniem?
Przy kamieniach i medytacji mam podobny mechanizm - konkretny kamień trzymany w dłoni staje się sygnałem dla mózgu, że 'teraz jest ten moment'. Zastanawiam się, czy afirmacja wypowiadana zawsze przy tym samym przedmiocie nie działałaby podobnie - jako zakotwiczenie sensoryczne zamiast wizualnego.
Mam głupie pytanie - czy afirmację trzeba rozumieć w momencie, gdy się ją mówi? Bo mi się zdarza, że po prostu powtarzam słowa i w ogóle nie dociera do mnie, co znaczą. Czy to cokolwiek daje?
Ta 'jedna sekunda kontaktu' to coś, co można jakoś ćwiczyć, czy raczej albo się pojawia, albo nie? Pytam, bo to brzmi jak umiejętność, a nie efekt samo z siebie.
Jowitka, to da się ćwiczyć, ale nie przez ćwiczenie samej 'sekundy kontaktu'. Raczej przez skracanie afirmacji do takiego minimum, że zanim mózg zdąży odpłynąć, już jest po wszystkim. Jedna krótka fraza, bardzo konkretna - i w tej chwili, gdy ją mówisz, jest szansa, że jesteś przy niej całą. Przy ADHD im dłuższa afirmacja, tym więcej przestrzeni na zniknięcie w środku. Więc jeśli 'kontakt' nie przychodzi sam, może problem jest w długości, a nie w uwadze jako takiej.
Ale jak w ogóle wiedzieć, że afirmacja ma jedną ideę, a nie dwie? Dla mnie 'jestem spokojny' to już dwie - że jestem i że spokojny. Czuję, że kręcę się w kółko z tym rozumieniem.
Marcel50, to chyba zbyt dosłowne podejście. Mnie pomogło inne kryterium: czy po powiedzeniu tej frazy muszę w głowie cokolwiek tłumaczyć, żeby ją odebrać? Jeśli tak - za długa albo za gęsta. Jeśli nie - jest szansa, że dotrze.
to ciekawe kryterium, ale zakłada, że ktoś w ogóle jest świadomy, kiedy 'tłumaczy w głowie'. Przy ADHD to tłumaczenie często dzieje się poza świadomością - po prostu się odpływa i nie wiadomo kiedy. Jak to wtedy wykryć?
Trochę mi to brzmi jakbyśmy doszły do punktu, gdzie jedyną metodą na afirmację jest monitorowanie afirmacji. To nie jest trochę bez sensu? Poświęcasz energię na obserwowanie zamiast na samą praktykę.
Mam pytanie do całej rozmowy - czy ktoś próbował w ogóle afirmacji bez żadnych tych technik? Po prostu mówić codziennie to samo o tej samej porze i zobaczyć, co się stanie? Bo mam wrażenie, że tu się zakłada z góry, że to nie zadziała bez specjalnego podejścia.
Goris, próbowałam. Przez długi czas. I u mnie działało słabo właśnie dlatego, że 'codziennie o tej samej porze' przy ADHD to abstrakcja - każdy dzień wygląda inaczej, ta sama pora rzadko ma tę samą jakość uwagi. Nie twierdzę, że u ciebie to niemożliwe, ale dlatego ta rozmowa w ogóle się tutaj toczy.
Do kamieni wracam, bo Smiertka wcześniej pytała, a nie dokończyłam myśli. Z mojego doświadczenia - nie chodzi o dobór pod energię, tylko pod dotyk. Kamień musi być na tyle wyraźny fakturą, żeby dłoń go pamiętała. Chropowaty, ciężki, zimny - cokolwiek, co jest sensorycznie wyraziste. To ten kanał przy ADHD działa najdłużej, bo jest cały czas aktywny, dopóki trzymasz.
Przy przedmiotach magicznych mam podobne obserwacje - te, które nabierają znaczenia przez regularny kontakt, działają inaczej niż te, które wybierasz raz i odkładasz. Może tu jest ta sama zasada, tylko przez inny mechanizm. Runomiraa, czy ty to traktujesz jako coś bardziej energetycznego, czy czysto nawykowego?
Ale to jest trochę myślenie życzeniowe, nie? Jeśli nie wiesz, który mechanizm działa, to nie wiesz, czy cokolwiek działa. Może efekt pochodzi tylko z regularności, a kamień to zbędny element. Skąd pewność, że nie wystarczyłoby po prostu wziąć kubek herbaty o tej samej porze?
