Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób, które ulegają presji społecznej - budowanie niezależności

Strona 2 / 2

Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że dla wielu osób problem nie leży w samej afirmacji, tylko w tym, że nigdy nie ćwiczyły myślenia o sobie poza kontekstem cudzych oczekiwań. Sama przez długi czas nie umiałam odpowiedzieć na pytanie, czego chcę, bez poprzedzania tego słowem 'ale'. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Fela73 Miałem. I u mnie to trwało sporo czasu, zanim zrozumiałem, że 'ale' na końcu to nie skromność, tylko nawyk ucinania własnej odpowiedzi. Dopiero jak zacząłem pisać afirmacje i czytałem je na głos, słyszałem wyraźnie, gdzie mnie coś blokuje. Głos mi się zmieniał w pewnych miejscach.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Adept Głos się zmieniał jak? Ściszał, czy coś innego?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Fela73 Ściszał i zwalniał. Jakbym mówił coś, w co nie wierzę. To było dość konkretne wskazanie, która afirmacja była za bardzo oderwana od mojego aktualnego stanu. Przy tych, które były bliżej prawdy, głos był normalny.


Odpowiedz
Wpisy: 465
Rozpoczynający temat
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

To, co opisuje Adept, jest dla mnie ciekawe, bo podobnie rozpoznaję, czy dana afirmacja ma sens na danym etapie. Jak zdanie brzmi sztucznie nawet we własnej głowie, to dla mnie sygnał, że skok jest za duży. Wtedy szukam czegoś bliższego. Nie 'jestem pewna siebie', tylko 'uczę się słuchać siebie'. To drugie czuję jako prawdę, pierwsze jako życzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

A czy to znaczy, że afirmacje powinny opisywać to, co już trochę jest, a nie to, do czego dążymy? Bo ja myślałam, że chodzi właśnie o cel, o to, czym chcemy być.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Oraklia51 Różne szkoły mówią różne rzeczy i tu akurat nie ma jednej odpowiedzi. Część podejść zakłada, że afirmacja ma opisywać pożądany stan jakby już był, co ma uruchamiać motywację i zmianę zachowań. Inne podejścia mówią, że jeśli dystans między afirmacją a aktualnym poczuciem siebie jest za duży, to zamiast motywować, pogłębia poczucie niespójności. W praktyce przy pracy z presją społeczną widzę, że za duże skoki generują opór, a nie zmianę.


Odpowiedz
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Arnold59 To jak znaleźć ten właściwy dystans? Skąd wiedzieć, że afirmacja jest wystarczająco ambitna, ale nie za daleka?


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Oraklia51 Jednym ze sposobów jest to, co opisywał Adept: reakcja ciała i głosu. Innym jest test przekonania: jak dajesz sobie skalę od jeden do dziesięć, ile wierzysz w to zdanie teraz, to jeśli jest poniżej trzech, prawdopodobnie jest za dalekie. Nie ma tu żadnej gwarancji, ale ten prosty test wiele osób uznaje za użyteczny punkt orientacyjny.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Arnold59 Przy runach robię coś podobnego, zanim ustalę intencję do pracy. Sprawdzam, czy jest choć cień tego, co chcę wzmocnić. Bez tego zakorzenienia wzmacniasz tylko pustkę. Nie wiem, czy to ta sama logika co z afirmacjami, ale wydaje mi się, że tak.


Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Freja_R To jest ta sama logika. Niezależnie od techniki, czy afirmacje, czy praca z runami, punkt zakorzenienia musi istnieć. Można go powiększać, ale nie można go tworzyć z niczego samą powtórką.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

To trochę zmienia moją perspektywę. Myślałam, że robię coś źle, bo afirmacje nie działają, a może po prostu wybrałam za duże zdania na za wczesny etap. Czy ktoś próbował zaczynać od bardzo małych, niemal oczywistych stwierdzeń i stopniowo je zwiększać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gracja Tak, i to jest podejście, które mi osobiście dało najlepsze efekty przy pracy z niezależnością. Zaczęłam od zdań, które brzmiały prawie banalnie: 'mam prawo do własnej opinii'. Nie 'jestem pewna siebie', nie 'nie zależy mi na cudzym zdaniu', tylko jedno proste zdanie, które czułam jako prawdę, nawet jeśli małą. Po pewnym czasie sformułowania same stawały się mocniejsze, bo grunt był już zakorzeniony.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobra, to mam jedno praktyczne pytanie: jak długo pracować z jednym zdaniem, zanim przejść do mocniejszego? Bo obawiam się, że albo za szybko zmienię, albo utknę w miejscu z tym samym zdaniem przez miesiące.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 515

@Kasztanka To zależy od osoby, ale jest jedna wskazówka, która mi się sprawdza: zamiast liczyć dni, obserwuj, czy zdanie przestało wymagać wysiłku. Kiedy mówisz afirmację i nie musisz się już przekonywać, że jest prawdziwa, to znak, że wrosła. Wtedy można iść dalej. Jeśli po tygodniu czujesz, że zdanie jest już oczywiste, nie ma powodu czekać miesiąca.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Madzialena_F A jak to sprawdzić, czy naprawdę wrosła, czy tylko się przyzwyczaiłam do powtarzania bez myślenia? Bo boję się, że mogę mówić automatycznie i myśleć, że to działa, a tak naprawdę nic się nie zmieniło.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Kasztanka To dobre pytanie i miałem z tym problem. Dla mnie testem było zachowanie w konkretnej sytuacji, nie samo powtarzanie. Jak zacząłem reagować inaczej niż zwykle na presję, np. nie przepraszałem od razu za własne zdanie, to wiedziałem, że coś się zmieniło. Samo płynne powtarzanie to za mało.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Adept Właśnie, bo afirmacja bez zmiany zachowania to trochę jak przeczytanie przepisu bez gotowania. Ale chcę dopytać: czy ta zmiana zachowania przychodziła sama, czy trzeba było jej świadomie pilnować?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Fela73 U mnie na początku trzeba było pilnować. Afirmacja dawała jakby chwilowe okienko, w którym zauważałem, że mam wybór, ale i tak musiałem podjąć decyzję. Z czasem to okienko zaczęło się otwierać szybciej i decyzje były mniej kosztowne energetycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy dla kogoś takiego jak ja, kto przez lata dostosowywał się do rodziny, te okienka w ogóle się pojawią. Czy jest jakiś punkt, od którego zaczyna się robić łatwiej? Bo teraz każda sytuacja z rodzicami to jest dla mnie taki duży wydatek emocjonalny, że nie wiem, czy mam zasoby na jeszcze afirmacje.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gracja Dla mnie ten punkt przyszedł, gdy przestałam oczekiwać, że afirmacja zmieni rodzinę. Jak zrozumiałam, że pracuję tylko nad własną reakcją, a nie nad tym, żeby oni przestali wywierać presję, to stało się lżej. Bo zakres pracy się zmniejszył.


Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Gracja Dodam tylko, że to, co opisujesz, czyli brak zasobów, to też informacja. Może afirmacje przy silnym zmęczeniu nie są pierwszą warstwą do pracy. Może najpierw potrzeba czegoś, co odbudowuje zasoby, a afirmacje to sposób na stabilniejszy grunt. Nie mówię, że rezygnuj, tylko że kolejność może mieć znaczenie.


Odpowiedz
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Marianka Co miałabyś na myśli jako tę wcześniejszą warstwę? Bo sama czuję podobnie jak Gracja, że jestem tak zmęczona oczekiwaniami otoczenia, że nie wiem, od czego zacząć.


Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Oraklia51 Nie jestem specjalistką od terapii, więc mówię ze swojego doświadczenia: u mnie była to regularna medytacja, bardzo krótka, ale codzienna. Nie żeby coś osiągnąć, tylko żeby mieć moment, który jest mój i nikt w niego nie wchodzi. Dopiero z tego miejsca afirmacje zaczęły mieć sens.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy o zasobach i przypomina mi się, że zanim zacznę jakąkolwiek pracę z runami, sprawdzam swój stan. Robiłam raz runiczną pracę intencyjną przy silnym wyczerpaniu i intencja była rozmazana, wyniki nieczytelne. Może z afirmacjami jest podobnie, że stan, w którym je tworzysz i powtarzasz, ma znaczenie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Freja_R Myślę, że tak. Są badania nad tym, że autosugestia działa lepiej w stanie obniżonego pobudzenia, czyli przy spokoju, nie przy wyczerpaniu czy silnym lęku. To nie jest wiedza ezoteryczna, to po prostu kwestia tego, jak działa uwaga. Wyczerpany umysł albo odpiera nowe informacje, albo je wchłania bez żadnej weryfikacji, co też nie jest dobre.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Arnold59 To znaczy, że przy dużym stresie afirmacje mogą zaszkodzić? Tego się nie spodziewałam.


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Kasztanka Zaszkodzić to mocne słowo. Raczej mogą nie dać efektu albo pogłębić poczucie porażki, bo mówisz zdanie, w które nie wierzysz, i to jeszcze przy wyczerpaniu, więc przepaść między zdaniem a odczuwaną rzeczywistością jest jeszcze większa. Stąd ta wskazówka o spokojnym stanie.


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Arnold59 Czyli wieczorem przed snem raczej nie jest dobrym momentem, jeśli ktoś zasypia z głową pełną myśli o rodzinie?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gracja Mnie wieczór nie służył z dokładnie tego powodu. Przerzuciłam się na rano, przed wszystkimi powiadomieniami i przed wyjściem z domu. Dosłownie kilka zdań, jeszcze w łóżku. Różnica była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja próbowałam różnych pór i ostatecznie wyszło mi, że najlepiej działa moment po jakiejś drobnej aktywności fizycznej, spacer, parę minut rozciągania. Głowa jest wtedy spokojniejsza, a zdania brzmią bardziej wiarygodnie. Nie wiem, czy to fizjologia, czy skojarzenie, ale efekt jest.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@lucyda)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 252

@Fela73 To ma sens z perspektywy snu i stanów świadomości. Aktywność fizyczna zmienia rytm myślenia, wycisza tzw. gonitwę myśli. Podobnie działa moment tuż przed zaśnięciem albo zaraz po przebudzeniu, kiedy jesteś między snem a czuwaniem. W tej strefie sugestia wchodzi łatwiej, bo krytyczny głos jest przyciszony. Przy afirmacjach dotyczących niezależności to może być szczególnie istotne, bo właśnie ten krytyczny głos często powtarza cudze oceny.


Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Lucyda Czekaj, to znaczy, że afirmacje przed zaśnięciem mogłyby działać, jeśli tylko wcześniej wyciszymy te myśli o rodzinie? Bo Gracja pisała, że zasypia właśnie z nimi.


Odpowiedz
(@lucyda)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 252

@Marianka Tak, pod warunkiem że jest jakiś bufor. Choćby kilka minut spokojnego oddechu przed afirmacją. Jeśli ktoś przechodzi wprost z kłótni czy trudnej rozmowy do afirmacji, to raczej aktywuje napięcie niż je wycisza. Ale jeśli jest przerwa, nawet krótka, stan się zmienia i afirmacja może wejść w ten spokojniejszy moment.


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 140

@Lucyda To jest ważne, co piszesz o buforze. Czyli rozumiem, że to nie jest kwestia pory samej w sobie, ale tego, co jest tuż przed. Czy te kilka minut oddechu to coś konkretnego, czy po prostu siedzisz i czekasz aż myśli opadną?


Odpowiedz
(@lucyda)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 252

@Gracja U mnie nie chodzi o bierne czekanie, bo myśli same z siebie nie opadają. Oddycham w konkretny sposób, dłuższy wydech niż wdech, to zwalnia pracę układu nerwowego. Po kilku minutach głowa jest mniej zajęta i dopiero wtedy wchodzę w afirmację. Bez tego mówiłam zdania w kółko i nic z tego nie wychodziło.


Odpowiedz
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Lucyda Mam pytanie, bo chcę dobrze zrozumieć. Mówisz o dłuższym wydechu, czyli coś w stylu wdech na cztery, wydech na osiem? Czy to musi być tak dokładne, czy wystarczy po prostu wolniejszy oddech?


Odpowiedz
(@lucyda)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 252

@Oraklia51 Nie musi być tak precyzyjne. Chodzi o kierunek, wydech dłuższy niż wdech. Czy dwa do czterech, czy cztery do ośmiu, to mniej ważne. Ważne, żeby nie liczyć nerwowo i nie zamienić tego w kolejne zadanie do odhaczenia. Jeśli zaczniesz się spinać na proporcjach, to efekt będzie odwrotny.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam i zaczynam się zastanawiać, czy ja w ogóle kiedykolwiek byłam w odpowiednim stanie, żeby afirmacje mogły zadziałać. Zawsze robiłam to w pośpiechu, między obowiązkami. Czy to znaczy, że przez ten czas zmarnowałam ten czas całkowicie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Kasztanka Nie zmarnowałaś, tylko efekty były prawdopodobnie płytsze niż mogłyby być. Nawet afirmacja w nieoptymalne warunkach to powtarzanie pewnego przekonania, a to ma swój efekt, tylko wolniejszy. Nie zaczynaj od poczucia winy, bo to jeszcze jeden powód, dla którego te zdania potem nie brzmią wiarygodnie.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Kasztanka Ja też długo robiłam różne rzeczy w złym momencie zanim zrozumiałam, że przygotowanie do praktyki to jej część, nie formalność. Nie chodzi o rygor, ale o to, żeby być w środku tego, co robisz, a nie obok.


Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Freja_R To ładnie powiedziane, być w środku tego, co się robi. Ale jak to rozpoznać w praktyce? Po czym wiesz, że jesteś w środku, a nie mechanicznie powtarzasz?


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Marianka U mnie jest taki moment, kiedy zdanie przestaje być tylko ciągiem słów i zaczyna coś znaczyć. Trudno to precyzyjnie opisać, ale czuję jakby lekkość albo jakiś oddech w klatce. Kiedy tego nie ma, wiem, że jestem zbyt daleko od siebie, żeby to teraz miało sens.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Freja_R Ja podobnie to czuję, ale zastanawiam się, czy to jest warunek konieczny, czy tylko pożądany. Bo znam okresy, kiedy ta lekkość przez długi czas w ogóle nie przychodziła i albo musiałem powtarzać mechanicznie, albo w ogóle odpuścić. Co robiłaś w takich momentach?


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Adept Szczerze? Kilka razy przerywałam na jakiś czas. Wracałam, jak czułam, że mam z czego czerpać. Nie wiem, czy to najlepsze podejście, ale przymuszanie się do afirmacji w stanie całkowitego zamknięcia dawało mi tylko irytację.


Odpowiedz
Wpisy: 465
Rozpoczynający temat
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

To, co Freja_R opisuje, przypomina mi moje początki z medytacją. Też były okresy, gdy siadałam i nic nie docierało. Odkryłam, że krótsze sesje robione regularnie dawały więcej niż dłuższe robione ze zgrzytem. Przy afirmacjach mam podobne odczucie, trzy zdania z uwagą lepiej niż dwadzieścia z automatyzmu.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@gracja)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do całej rozmowy, bo trochę się pogubiłam. Czy zaczęłyście od jednej afirmacji, kilku, całego zestawu? Bo wszędzie czytam co innego i nie wiem, od czego rozsądnie zacząć, szczególnie gdy chodzi o tę presję ze strony rodziny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marianka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Gracja Ja zaczęłam od jednej i przez długi czas przy niej zostałam. Dużo łatwiej jest poczuć, czy zdanie działa, gdy jest jedno, niż gdy masz ich dwanaście i nie wiesz, które cokolwiek robi.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Gracja Podobnie. Jedna afirmacja, którą mogłam naprawdę przetrawić, dawała mi więcej niż lista. Przy presji społecznej szukałem zdania, które odpowiadało na konkretny lęk, nie ogólnego w stylu 'jestem wolny'. Im bardziej precyzyjne zdanie, tym łatwiej mi było się z nim identyfikować.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Adept A jak wyglądało takie bardziej precyzyjne zdanie? Możesz podać przykład? Bo 'moje zdanie ma wartość' brzmi inaczej niż coś bardziej skierowanego na konkretną sytuację z rodziną, ale nie wiem jak to ugryźć samodzielnie.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: