Forum

Asystent AI
Czy mogę zmienić af...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy mogę zmienić afirmację w połowie praktyki bez utraty efektu

Strona 1 / 2

Wpisy: 558
Rozpoczynający temat
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Zaczęłam praktykę z afirmacją na pewność siebie, powtarzam ją od trzech tygodni codziennie rano. Ostatnio jednak zaczęłam myśleć, że bardziej potrzebuję pracować nad spokojem wewnętrznym niż pewnością siebie, bo to chyba jest mój głębszy problem. I teraz nie wiem co zrobić. Czy mogę po prostu zamienić afirmację na nową, czy to jakiś reset i tracę te trzy tygodnie? Czy w ogóle ma to znaczenie, że już tyle czasu minęło?


Odpowiedz
70 odpowiedzi
Wpisy: 284
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Trzy tygodnie to nie jest mało, ale nie dramatyzowałbym. Pytanie jest takie: czy ty czujesz, że ta afirmacja na pewność siebie w ogóle działała, czy od początku leżała gdzieś obok ciebie bez kontaktu z tym, co czujesz? Bo jeśli przez te trzy tygodnie powtarzałaś coś, co nie trafiało do środka, to i tak nie było postępu do stracenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 558

@Dadzbog Szczerze? Chyba trochę leżała obok. Mówiłam ją mechanicznie, bo gdzieś przeczytałam, że trzeba codziennie i konsekwentnie. Ale z tym spokojem to coś innego, jak o tym myślę, to czuję, że to jest ten właściwy kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jeśli czułaś, że afirmacja nie trafia, to zmiana teraz jest jak najbardziej uzasadniona. Ale tutaj ważna sprawa: afirmacje działają na podświadomość przez powtarzanie i każdy cykl powinien trwać minimum 21 dni, żeby nastąpiło przeprogramowanie. Skoro masz już 21 dni za sobą, to możesz zacząć nowy cykl i tamten się zamknął.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zatrzymałabym się przy tym "21 dniach". To bardzo popularne przekonanie, ale skąd ono pochodzi? Z badań doktora Maxwella Maltza z lat 60., który pisał, że pacjenci po amputacjach potrzebowali minimum 21 dni na przyzwyczajenie się do braku kończyny. Maltza nikt nigdy nie badał w kontekście afirmacji. Późniejsze badania nad formowaniem nawyków, choćby to z University College London, wskazują na średnio 66 dni, i to z bardzo dużą rozpiętością między ludźmi. "21 dni" to marketing, nie psychologia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Kamilcia95 No dobra, ale praktyka ezoteryczna to nie jest kurs psychologii. Cykl 21-dniowy ma też swoje uzasadnienie w numerologii i rytmach energetycznych, nie tylko w badaniach naukowych. Tutaj nie chodzi wyłącznie o nawyk w sensie behawiorystycznym.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Glozka00 Rozumiem ten argument, tylko że sama go przytoczyłaś w kontekście "przeprogramowania podświadomości", co już jest pojęciem z psychologii, nie z numerologii. Jeśli mówimy o rytmach energetycznych, to OK, ale wtedy musimy też inaczej opisać mechanizm działania. Nie można mieszać jednego z drugim i podawać 21 dni jako pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Mnie bardziej ciekawi to co Anastaya powiedziała, że mówiła mechanicznie. Sama przez długi czas robiłam dokładnie to samo i zero efektów. Zmiana afirmacji w połowie nie jest problemem jeśli zmienia się twoja intencja. Intencja jest ważniejsza niż ciągłość samego słowa. Przynajmniej tak to u mnie wyglądało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Wiciokrzew78 Ale co to znaczy, że intencja jest ważniejsza? Pytam serio, bo to jest zdanie, które słyszę często, tylko każdy rozumie je inaczej. Czy chodzi o to, że trzeba czuć emocję podczas wypowiadania? Czy że trzeba wierzyć w to, co się mówi? Czy coś jeszcze?


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Dadzbog Dla mnie to połączenie obu tych rzeczy, ale emocja jest kluczowa. Jak powtarzam zdanie bez żadnego uczucia, to jest jak recytowanie tabliczki mnożenia. Mózg to odnotowuje jako neutralną informację. Jak dodaję do tego coś z serca, choćby minimalny spokój czy ciepło, to czuję różnicę w ciele nawet po kilku minutach.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, emocja to podstawa. I dlatego zmiana afirmacji w połowie cyklu nie tylko jest możliwa, ale czasem jest wręcz konieczna. Podświadomość nie liczy dni, ona reaguje na ładunek emocjonalny. Trzy tygodnie z afirmacją, do której nie masz przekonania, to mniej niż tydzień z taką, którą naprawdę czujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Brygida.pl To pierwsze zdanie jest OK, ale drugie jest dużym uproszczeniem. "Podświadomość nie liczy dni" brzmi dobrze, tylko skąd wiesz, jak podświadomość reaguje na czas? Nie mamy żadnego bezpośredniego wglądu w te procesy. Możemy mówić o subiektywnym odczuciu, że coś działa szybciej lub wolniej, ale nie o tym, że czas jest bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 558
Rozpoczynający temat
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

To teraz jestem bardziej zagubiona niż przed pytaniem 🙂 Słyszę z jednej strony, że 21 dni to mit, z drugiej, że liczy się emocja, z trzeciej, że nie wiadomo jak to działa. Czy ktoś może mi powiedzieć bardziej konkretnie: zmieniam afirmację teraz czy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zmieniasz. I nie tracisz niczego. Te trzy tygodnie nauczyły cię jednej ważnej rzeczy: że tamta afirmacja nie była twoja. To jest informacja, nie porażka. Zacznij nową, ale tym razem przed jej codziennym powtarzaniem poświęć chwilę na zatrzymanie się i sprawdzenie, czy to zdanie cokolwiek w tobie porusza. Jeśli jest całkowicie zimne, poszukaj innego sformułowania, może bliższego temu, co naprawdę chcesz poczuć.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@wahadlarz56)
Połączone: 12 miesięcy temu

A mam pytanie z boku, bo czytam ten wątek z ciekawością. Czy afirmacje w ogóle działają inaczej, jeśli się je pisze zamiast mówić na głos? Słyszałem, że pisanie angażuje inne partie mózgu i może być skuteczniejsze, ale nie wiem czy to ma znaczenie przy zmianie jednej afirmacji na drugą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Wahadlarz56 To jest dobry trop. Pisanie odręczne rzeczywiście angażuje inaczej motorycznie i przez to podobno głębiej koduje informację, są na to badania z obszaru psychologii uczenia się. Natomiast nie znam żadnych badań konkretnie porównujących skuteczność mówionej afirmacji z pisaną w kontekście zmiany przekonań. Sam piszę afirmacje raz w tygodniu w dzienniku i mówię je codziennie rano, traktuję to jako dwa różne narzędzia.


Odpowiedz
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Dadzbog Mnie zawsze uczono, że pisanie trzeba robić w pierwszej osobie i czasie teraźniejszym, tak samo jak mówienie. Nigdy nie pisałam w czasie przyszłym, bo to oddala efekt. Nie wiem czy to jest udowodnione, ale tak to czuję w praktyce.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Brygida.pl Czas teraźniejszy w afirmacjach to rzeczywiście szeroko stosowana zasada i ma swoje uzasadnienie w tym, jak mózg przetwarza język afirmatywny, ale nie jest to żelazna reguła. Są szkoły, które pracują na afirmacjach w czasie przyszłym świadomie, bo dla niektórych osób zdanie w teraźniejszym budzi silny opór, kiedy świadomość wie, że to nieprawda. Wtedy "będę spokojna" może działać lepiej niż "jestem spokojna", bo nie wywołuje wewnętrznego sprzeciwu.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Kamilcia95 o oporze jest bardzo ważne i trochę wraca do pytania Anastay. Może problem nie był w samej afirmacji na pewność siebie, tylko w tym, że gdzieś wewnątrz czułaś, że nie wierzysz w to zdanie? I dlatego leżała obok? Spokój wewnętrzny może być w tym momencie bardziej osiągalnym celem, bo do niego nie masz tylu wewnętrznych zaprzeczeń.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 558

@Wiciokrzew78 O, to mnie uderzyło. Rzeczywiście, kiedy mówiłam tę afirmację o pewności siebie, coś w środku od razu odpowiadało: ale to nieprawda. Z afirmacją o spokoju tego nie czuję. Może właśnie o to chodzi. Dzięki, to mi dużo wyjaśnia.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

To co Anastaya powiedziała o tym wewnętrznym głosie, który mówi 'ale to nieprawda', to chyba sedno całej sprawy. I teraz mam pytanie do Kamilcia95: czy jeśli od początku wybierzemy afirmację, w którą częściowo wierzymy, to skraca czas potrzebny do efektu? Czy właśnie te małe stopnie mają znaczenie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Dadzbog Bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Są badania nad self-affirmation, które sugerują, że wartości bliskie własnej tożsamości działają szybciej, bo nie wyzwalają oporu poznawczego. Ale 'szybciej' to pojęcie względne i zależy od osoby. Natomiast tak, warto zaczynać od afirmacji, która jest choćby w połowie do przyjęcia przez twój wewnętrzny krytyk.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Kamilcia95 A jak rozpoznać tę granicę między 'częściowo wierzę' a 'totalnie nie wierzę'? Pytam bo u mnie to bywa płynne i zmieniało się w ciągu jednej praktyki, rano wierzyłam bardziej, wieczorem mniej.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Wiciokrzew78 To jest właśnie wskaźnik, który pokazuje, że afirmacja dotyka czegoś żywego. Jeśli rano wierzysz bardziej, a wieczorem mniej, to znaczy, że w ciągu dnia zderzasz się z czymś, co podważa przekonanie. Warto wtedy nie zmieniać afirmacji, tylko sprawdzić co konkretnie w ciągu dnia ją 'wyłącza'.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale czy ta zmienność w ciągu dnia nie jest argumentem za tym, żeby jednak trzymać się jednej afirmacji przez dłuższy czas? Jeśli afirmacja 'wyłącza się' pod wpływem codziennych sytuacji, to właśnie przez regularne powtarzanie budujemy odporność na te sytuacje. Zmiana w połowie cyklu może przerwać ten proces.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Glozka00 Czyli wracamy do cyklu i ciągłości. Mam wrażenie, że krążymy wokół jednego założenia: że cykl ma wartość sam w sobie niezależnie od treści. Skąd to przekonanie pochodzi?


Odpowiedz
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Glozka00 Zgadzam się z tym co mówisz o odporności. Pamiętam jak zaczęłam pracę z afirmacją i przez pierwsze dwa tygodnie codziennie coś ją podważało, a potem nagle ten opór jakby się zmęczył. To był wyraźny moment, po którym zaczęło działać. Myślę, że zmiana w tym miejscu byłaby błędem.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Brygida.pl Ale ty miałaś afirmację, do której czułaś jakieś podstawy, prawda? Anastaya mówiła, że jej tamta afirmacja leżała całkowicie obok. To chyba różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@marsella)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam i mam pytanie, które może jest naiwne: czy w ogóle trzeba robić afirmacje codziennie o tej samej porze, czy to ma znaczenie? Słyszałam, że rano przed wstaniem jest najlepsza pora, ale nie zawsze mi to wychodzi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Marsella To akurat ma uzasadnienie w tym, że tuż po przebudzeniu mózg jest w stanie między snem a czuwaniem, fale theta, i wtedy podobno podświadomość jest bardziej otwarta na sugestię. Ale nie wiem czy to ma wpływ na to, co Anastaya pyta, czyli czy zmiana afirmacji niszczy postęp.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Marsella Rano przed wstaniem i wieczorem przed snem to dwie klasyczne pory. Nie musisz się trzymać tylko jednej, ale regularność pory pomaga zbudować nawyk, a nawyk ułatwia wejście w odpowiedni stan. Jak zmieniasz godziny co dzień, to trudniej mózgowi skojarzyć rytuał z odpowiednią głębokością.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Glozka00 To częściowo prawda, ale warto doprecyzować: to nie jest stan theta w ścisłym sensie zaraz po przebudzeniu, tylko w fazie hipnagogicznej, czyli właśnie na granicy snu. Po kilku minutach od przebudzenia mózg już pracuje w paśmie alfa lub beta. Pory są pomocne ze względu na regularność, a nie na jakiś magiczny efekt o konkretnej godzinie.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ale wracając do Anastay, bo chyba trochę odpłynęliśmy. Mam wrażenie, że odpowiedź na jej pytanie brzmi: zmieniasz i zaczynasz od nowa z nową afirmacją, tylko teraz robisz to świadomie. Właśnie ten element świadomości to jest różnica między nowym startem a powtórzeniem błędu.


Odpowiedz
Wpisy: 558
Rozpoczynający temat
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, powiem jak to teraz wygląda z mojej strony. Zaczęłam mówić tę nową afirmację o spokoju i pierwsza różnica, którą czuję, jest taka, że nie słyszę w głowie natychmiastowego 'ale to nieprawda'. Jest jakiś rodzaj ciszy po wypowiedzeniu. Nie wiem czy to znaczy, że działa, ale przynajmniej nie czuję oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Ta cisza to dobry znak. Nie przejmuj się tym, że nie wiesz 'czy działa', bo to pytanie często samo w sobie blokuje. Jak zaczynasz sprawdzać czy działa, to uruchamiasz analizę zamiast odczuwania.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@kasztanka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale zaintrygowała mnie ta rozmowa. Czy afirmacje można łączyć z czymś innym, na przykład z wizualizacją? Czy to nie jest za dużo naraz i nie rozrzedza efektu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Kasztanka Wizualizacja i afirmacje to chyba najczęściej łączone praktyki, jakie znam. Wizualizacja dodaje obrazu do słów, a słowa kotwiczą wizualizację. Raczej się uzupełniają niż przeszkadzają, ale zależy jak to robisz. Jak próbujesz robić pięć rzeczy naraz, to może faktycznie rozbijasz uwagę.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Kasztanka To zależy od tego, co rozumiesz przez 'za dużo naraz'. Wizualizacja wzmacnia afirmację o kanał wzrokowy i emocjonalny, co jest jak najbardziej wskazane. Problemem jest raczej przeładowanie treściowe: jeśli masz jedną afirmację i prostą wizualizację do niej, to idą razem. Jeśli masz dziesięć afirmacji i dziesięć obrazów, to masz chaos.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co z afirmacjami pisanymi? Wracam do tego wątku sprzed chwili, bo Wahadlarz56 o tym wspomniał i mnie to interesuje. Czy pisanie afirmacji odręcznie ma sens jako zamiennik za mówienie, czy raczej jako dodatek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Nokturnia96 Ja robię obie rzeczy i czuję, że pisanie jest bardziej skupiające, bo nie możesz pisać mechanicznie tak łatwo jak mówić. Mówienie jest szybsze i łatwiej się rozprasza. Ale nie wiem czy jedno jest lepsze od drugiego, po prostu inaczej to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

A wracając do tego, co Kamilcia95 mówiła o pisaniu odręcznym versus mówieniu na głos - czy ktoś próbował obu metod naprzemiennie w ramach jednego cyklu? Zastanawiam się, czy to też byłoby uznane za 'zmianę w połowie'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Nokturnia96 Dobra obserwacja, bo to jest inna kategoria zmiany niż zamiana treści afirmacji. Zmiana formy przy tej samej treści to nie to samo. Forma to kanał, treść to przekaz. Możesz mówić rano i pisać wieczorem tę samą afirmację i to nadal jest spójna praktyka.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Kamilcia95 Ale co jeśli ktoś czuje, że pisanie kompletnie go nie angażuje emocjonalnie, a mówienie owszem? Czy trwanie przy pisaniu tylko dlatego, że 'zaczął cykl od pisania', ma wtedy sens?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Myślę, że zaangażowanie emocjonalne to właśnie klucz. Czytałam, że afirmacja bez emocji to tylko słowa, które nie docierają głębiej. Więc jeśli pisanie nie daje ci żadnego uczucia, to możliwe, że w ogóle nie pracuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Glozka00 To trochę za daleko idące uproszczenie. Emocja przy afirmacji jest pożądana, ale nie jest warunkiem koniecznym na każdym etapie. Są szkoły, które mówią wprost, że mechaniczne powtarzanie przez jakiś czas poprzedza emocję, nie odwrotnie. Emocja pojawia się, kiedy umysł zaczyna akceptować treść. Wymaganie emocji od początku to jak wymaganie radości od czegoś, w co jeszcze nie wierzysz.


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Kamilcia95 To ciekawe. Czyli rozróżniasz emocję jako warunek od emocji jako skutek? Bo większość poradników, które czytałem, pisze 'mów z uczuciem' już od pierwszego razu. Skąd ta rozbieżność?


Odpowiedz
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Dadzbog Z doświadczenia powiem, że te poradniki mają rację w takim sensie, że uczucie przyspiesza efekt. Ale Kamilcia95 też ma rację, że to nie jest zero-jedynkowe. Sama zaczynałam bez większych emocji i po jakimś czasie coś się odmieniało. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 558
Rozpoczynający temat
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie tego mi brakowało w tamtej pierwszej afirmacji. Nie miałam żadnego uczucia, ale też nie wiedziałam, że to może być normalne na początku. Myślałam, że coś robię nie tak i dlatego chciałam zmieniać.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

To jest ta pułapka, o której warto powiedzieć wprost: jak nie czujesz efektu, to myślisz, że afirmacja jest zła, a nie że po prostu jeszcze nie dotarła. I wtedy zaczynasz szukać 'lepszej'. A może po prostu potrzeba czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@marsella)
Połączone: 8 miesięcy temu

A ile tego czasu powinno być? Bo słyszałam o 21 dniach, o 40 dniach, o 66 dniach. Skąd te liczby w ogóle pochodzą i czy ma znaczenie, której się trzymać?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Marsella Te 21 dni to popularny mit wywodzący się z obserwacji chirurga plastycznego Maxwella Maltza z lat 60. On pisał, że pacjenci potrzebowali co najmniej 21 dni, żeby przywyknąć do zmiany wyglądu. Potem ktoś to urwał z kontekstu i zaczął stosować do nawyków w ogóle. 66 dni pochodzi z nowszych badań nad formowaniem nawyków. Żadna z tych liczb nie dotyczy bezpośrednio afirmacji.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Dadzbog Dobrze, że to powiedziałeś, bo to błąd, który się bardzo często pojawia. Dodam tylko, że te 66 dni z badań Phillippy Lally dotyczyło prostych nawyków behawioralnych, a nie przekonań. Przekonania to inna kategoria i nie mają swojego 'ustalonego' czasu.


Odpowiedz
(@glozka00)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 203

@Kamilcia95 To znaczy, że w zasadzie nie ma żadnej pewności, ile powinien trwać cykl? Jak w takim razie wiedzieć, kiedy afirmacja 'zadziałała' i można ją zakończyć, a kiedy jeszcze trzeba czekać?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Glozka00 Jeden wskaźnik, który często pojawia się w praktyce: kiedy afirmacja przestaje wzbudzać opór wewnętrzny i możesz ją powiedzieć bez natychmiastowego zaprzeczenia w głowie. Drugi: kiedy zaczynasz spontanicznie działać zgodnie z jej treścią, bez przypominania sobie, że 'miałam to robić'. To są sygnały, że coś się osadza.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Nie do końca rozumiem tego wewnętrznego oporu. Czy chodzi o to, że po prostu nie wierzysz w to, co mówisz? Bo jak mówię sobie 'jestem spokojny' i wiem, że to nieprawda, to czuję się głupio.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Jaryla Dokładnie o to chodzi. I to poczucie głupoty jest właśnie tym oporem. Większość osób go ma na początku. Pytanie brzmi, czy mimo to kontynuujesz, bo wtedy stopniowo umysł przestaje protestować.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@nokturnia96)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co z sytuacją Anastay - ona zmieniła afirmację i mówi, że tej nowej słucha bez natychmiastowego 'to nieprawda'. Czy to nie jest właśnie ten sygnał, o którym Kamilcia95 pisze, tylko osiągnięty od razu, nie przez czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygida-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Nokturnia96 Myślę, że to dlatego, że ta nowa afirmacja jest bliżej prawdy, do której Anastaya aktualnie może dosięgnąć. Tamta stara była może za daleko od jej obecnego stanu i dlatego opór był natychmiastowy i duży.


Odpowiedz
Wpisy: 558
Rozpoczynający temat
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Chyba macie rację. Ta pierwsza afirmacja była o czymś, gdzie w ogóle nie byłam. Nowa jest o spokoju, który gdzieś tam czuję, ale chcę żeby był większy. To może dlatego nie ma tego 'ale to kłamstwo' od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest właśnie to. Afirmacja powinna być poza aktualnym stanem, ale nie za daleko. Za blisko - nic nie zmienia, bo już tak jest. Za daleko - umysł odrzuca jako kłamstwo. Środek to miejsce, gdzie jest lekkie napięcie, ale nie totalne zaprzeczenie. I wygląda na to, że ta nowa afirmacja jest właśnie w tym miejscu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: