Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób, które ulegają presji społecznej - budowanie niezależności

Strona 1 / 2

Wpisy: 322
Rozpoczynający temat
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę od jakiegoś czasu z tematem afirmacji i presji otoczenia, bo sama przez to przeszłam. Moja rodzina ma bardzo konkretne zdanie na temat tego, jak powinnam żyć, gdzie pracować, z kim się spotykać. I przez długi czas afirmacje nic nie dawały, bo każdego wieczoru powtarzałam 'jestem wolna i idę własną drogą', a każdego ranka odbierałam telefon od mamy z kolejnym komentarzem. Zaczęłam się zastanawiać, czy problem leży w samych afirmacjach, czy w tym, że pracuję tylko z jedną warstwą - słowną - a zupełnie pomijam przekonania. Czy ktoś miał podobne doświadczenie? Że afirmacje działają, ale tylko do momentu, kiedy wchodzisz w kontakt z osobami, które wywierają tę presję?


Odpowiedz
115 odpowiedzi
Wpisy: 529
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co opisujesz, brzmi znajomo. Przez długi czas myślałem, że afirmacje to kwestia częstotliwości powtarzania. Im więcej razy, tym lepiej. Ale to chyba nie jest takie proste. Mnie pomogło dopiero wtedy, gdy zacząłem łączyć afirmacje z czymś, co nazywam 'kotwiczeniem' - konkretnym stanem ciała w momencie wypowiadania. Nie wiem, czy to ma ezoteryczne uzasadnienie, czy czysto psychologiczne, ale różnica była odczuwalna. Problem z presją rodzinną jest taki, że ona działa na warstwie emocjonalnej, nie intelektualnej. Afirmacja wypowiedziana 'na sucho' trafia w intelekt, a presja omija go zupełnie.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam tak samo z teściową. Powtarzam sobie codziennie rano, że jestem silna i wiem, czego chcę, ale jak ona zadzwoni, to wszystko się sypie. Co to znaczy, że afirmacja działa 'na sucho'? Nie rozumiem tego wyrażenia, przepraszam. Czy chodzi o to, że nie czujemy tego, co mówimy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Gruszanka54 Dokładnie o to chodzi. Kiedy mówisz afirmację jak mantrę, bez żadnego zaangażowania ciała i emocji, to jest właśnie 'na sucho'. Słowa lecą, ale nie ma za nimi żadnego stanu wewnętrznego. To trochę jak recytowanie przepisu na ciasto bez chęci pieczenia - możesz to powtarzać tysiąc razy, a ciasto samo nie powstanie. Przynajmniej tak to u mnie działało.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@marianka)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu jest jedno ryzyko, które widzę w tym podejściu. Jeśli do afirmacji trzeba 'wypracować' odpowiedni stan emocjonalny, to dla osoby, która jest głęboko w presji społecznej i czuje się źle, to może być niemożliwe. Wchodzi się w błędne koło - żeby afirmacja działała, musisz się dobrze czuć, ale żeby się dobrze czuć, potrzebujesz afirmacji. Jak to rozwiązać? Bo Wozka90 opisuje sytuację, którą znam z autopsji i to jest właśnie ten pat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Marianka Dokładnie! To jest ten punkt, w którym utknęłam. I zaczęłam szukać inaczej. Skończyłam na afirmacjach, które są trochę 'mniejsze' niż moje docelowe przekonanie. Zamiast 'jestem niezależna i nie potrzebuję czyjejś akceptacji' - co brzmiało jak kłamstwo - zaczęłam od 'coraz częściej zauważam, że moje zdanie ma wartość'. To była różnica, którą poczułam fizycznie. Czy ktoś jeszcze pracował z takimi 'pośrednimi' afirmacjami zamiast tych wielkich, docelowych?


Odpowiedz
Wpisy: 393
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co opisujesz, Wozka90, jest zgodne z tym, jak rozumiem pracę z przekonaniami. Duże afirmacje często aktywują coś, co można nazwać wewnętrznym krytykiem - część nas, która natychmiast wyłapuje niezgodność między tym, co mówimy, a tym, co czujemy lub wiemy o sobie. I ta część ma głos bardzo podobny do głosu tych osób, które wywierają presję. Więc zamiast ją uciszać silnymi stwierdzeniami, może lepiej ją najpierw zapytać, skąd pochodzi ten opór. Adept, mam do ciebie pytanie - to 'kotwiczenie' stanu ciała, o którym piszesz, jak to u ciebie konkretnie wyglądało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Madzialena_F U mnie to wyglądało tak, że zanim powiedziałem afirmację, przez chwilę przypominałem sobie moment, w którym naprawdę czułem to, o czym mówię. Niekoniecznie wielki moment - wystarczyło coś małego. Pamiętam raz, jak odmówiłem udziału w rodzinnym spotkaniu, bo potrzebowałem czasu dla siebie, i nikt się nie posypał, niebo nie spadło. Wracałem do tego jednego wspomnienia przed afirmacją. To był jakiś dowód, że to możliwe. Nie wiem, czy to ortodoksyjne, ale działało.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@kasztanka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam wątek i mam pytanie, może naiwne, ale skąd w ogóle wiadomo, że to afirmacje pomogły, a nie po prostu czas albo zmiana okoliczności? Nie podważam, serio pytam, bo sama zaczęłam powtarzać sobie kilka zdań rano i nie wiem, jak ocenić, czy to robi różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Kasztanka To jest bardzo dobre pytanie i szczerze mówiąc nie ma na nie prostej odpowiedzi. Trudno izolować zmienną, jaką jest afirmacja, od reszty życia. Ale z mojego doświadczenia wiem, że pewnym sygnałem jest to, jak reagujesz w momencie presji - czy twoja pierwsza reakcja wewnętrzna zaczyna się zmieniać. Nie mówię o tym, co robisz na zewnątrz, ale o tej pierwszej sekundzie, zanim zaczniesz analizować. Jeśli zamiast natychmiastowego skurczu zaczyna pojawiać się coś bardziej neutralnego, to jest jakiś wskaźnik. Ale zgadzam się, że to subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Słuchajcie, ja pracuję głównie z runami, ale temat presji społecznej jest mi bardzo bliski. Kiedy zaczęłam budować własną praktykę i otoczenie to krytykowało, próbowałam różnych afirmacji. Co mi faktycznie pomogło, to połączenie afirmacji z Raido - runą drogi i ruchu. Nosiłam przy sobie kamień z wyrytą runą i to był dla mnie fizyczny punkt odniesienia. Ale mam pytanie do osób, które mają dłuższą praktykę z afirmacjami - czy ma znaczenie pora dnia? Rano kontra wieczór?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Freja_R Z mojego doświadczenia rana są lepsze, ale z konkretnego powodu - jeśli zrobisz to przed pierwszym kontaktem z telefonem, mediami, rodziną, to wchodzisz w dzień z tym stanem, zanim cokolwiek go zaburzy. Wieczorem też ma sens, bo przetwarzasz dzień. Ale rano czuję większy efekt. Choć znam osoby, dla których wieczór działa lepiej, bo wtedy są spokojniejsze. To chyba zależy od tego, kiedy twój umysł jest bardziej otwarty.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę, bo jestem tu nowa w temacie afirmacji. Mam pytanie może podstawowe - czy afirmacje trzeba mówić głośno, czy można tylko w myślach? I czy ma znaczenie, czy mówimy do lustra? Gdzieś słyszałam, że lustro wzmacnia efekt, ale nie wiem, skąd to pochodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Oraklia51 Lustro pojawia się w różnych podejściach i ma swoje uzasadnienie - chodzi o to, że patrzysz na siebie i mówisz coś sobie jako konkretnej osobie, nie do abstrakcyjnego 'ja'. To może wzmocnić emocjonalne zakotwiczenie, o którym pisał Adept. Głośne mówienie też ma sens, bo angażujesz ciało - słyszysz własny głos, wibracje fizyczne. Ale nie jest to warunek konieczny. Znam osoby, które piszą afirmacje i to dla nich działa najlepiej. Kluczowe jest zaangażowanie, nie medium. Warto jednak próbować różnych form i sprawdzać, co dla ciebie jest żywe, a co mechaniczne.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@gracja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja próbowałam z lustrem i czułam się głupio. Śmiałam się sama do siebie i kompletnie nie mogłam tego traktować serio. Czy to znaczy, że ta metoda po prostu nie dla mnie, czy powinnam to jakoś przezwyciężyć? Może to też jest rodzaj oporu przed zmianą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Gracja Śmiech albo poczucie absurdu przy afirmacjach to coś, co wielu ludzi przeżywa na początku. Ale jest między dwiema rzeczami różnica - między śmiechem, który rozładowuje napięcie, a śmiechem, który mówi 'to jest kompletna bzdura i wiem, że nigdy się nie zmienię'. Jedno jest neutralne albo nawet pomocne, drugie to właśnie ten wewnętrzny krytyk w akcji. Jak to u ciebie brzmiało? Bardziej zabawnie czy bardziej sarkastycznie?


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Arnold59 Hmm. Chyba bardziej zabawnie niż sarkastycznie. Jakbym rozmawiała z kimś obcym przez szybę. Może to kwestia tego, że nie czułam jeszcze tej afirmacji jako swojej? Nie wiem. Ale to, co napisałeś, daje mi do myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@marianka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do głównego tematu, bo trochę odeszliśmy od kwestii presji społecznej. Mnie zawsze zastanawia jedno: jak afirmacje mają pomagać w niezależności, kiedy sama ich treść jest często przejęta od kogoś innego - z książki, z internetu? Nie jest to trochę ironiczne, że budujemy niezależność cudzymi słowami? Albo jest w tym jakaś logika, której nie widzę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Marianka To dobre pytanie. Myślę, że cudze słowa mogą być punktem startowym, ale żeby afirmacja zaczęła działać na głębszym poziomie, trzeba ją jakoś przerobić na swoją. Niekoniecznie zmieniać wszystkie słowa, ale znaleźć w niej coś, co pasuje z własnym doświadczeniem. Ja brałam gotowe sformułowania i pytałam siebie: 'czy jest w moim życiu choć jeden moment, kiedy to było prawdą?' Jeśli tak, afirmacja stawała się moja. Jeśli nie, szukałam innej albo przerabiałam.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że brakuje tu jednego wątku - kontekstu, w którym ta presja społeczna działa. Bo mam wrażenie, że rozmawiamy o afirmacjach jak o czymś, co działa w próżni. A presja ze strony rodziny to coś innego niż presja środowiska zawodowego, presja partnera, presja kulturowa. Czy te same afirmacje sprawdzają się przy każdym rodzaju presji, czy to jednak wymaga różnych podejść? Pytam, bo sama pracowałam nad niezależnością w kilku różnych obszarach jednocześnie i efekty były bardzo różne.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Bo presja zawodowa ma inną dynamikę niż rodzinna. W pracy możesz zmienić pracę. Rodziny nie zmieniasz. I to, co działa jako afirmacja w jednym kontekście, może być zupełnie nieskuteczne w drugim. Ktoś mi kiedyś powiedział, że afirmacje to nie plastry na każdą ranę - i chyba o to właśnie chodzi. Mam wrażenie, że w tym wątku mieszamy dwie różne sprawy: budowanie wewnętrznej niezależności i radzenie sobie z konkretnymi sytuacjami presji. To nie jest to samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Fela73 Dobra obserwacja, ale czy możesz powiedzieć więcej, co przez to rozumiesz? Bo ja nie widzę między tym aż tak ostrej granicy. Dla mnie praca z afirmacjami nad niezależnością miała sens właśnie dlatego, że zmieniała to, jak wchodziłem w te konkretne sytuacje. Nie raz, nie dwa - stopniowo. Więc może te dwie rzeczy jednak się przenikają?


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Adept Przenikają się, tak. Ale tempo jest inne. Zmiana wewnętrzna idzie powoli, a sytuacje presji zdarzają się tu i teraz. I jeśli ktoś liczy, że po tygodniu afirmacji będzie umiał odmówić mamie albo szefowi, to może się zderzyć ze ścianą. Pytanie, które mam do Ciebie: czy u Ciebie ta zmiana w reakcjach przychodziła stopniowo, czy był jakiś moment przełomowy?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Fela73 Przełomowego momentu chyba nie było. Raczej w pewnym momencie zauważyłem, że coś powiedziałem inaczej niż zwykle i nie zdałem sobie z tego sprawy od razu. Dopiero po chwili. To chyba jest ten sygnał, o którym wcześniej wspominał Arnold59 - kiedy nowa reakcja przychodzi zanim zdążysz pomyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@marianka)
Połączone: 2 lata temu

Słuchając was, zaczynam myśleć, że może problemem nie jest sama afirmacja, tylko to, czego oczekujemy od niej. Jeśli ktoś traktuje afirmację jak zaklęcie, które zmieni zachowanie konkretnej osoby wokół niego, to zawiedzie się. Ale jeśli traktuje ją jak coś, co zmienia jego własny punkt startowy w danej sytuacji, to może działać. Mam rację? Czy to uproszczenie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Marianka Nie uproszczenie, ale wymagałoby jednego doprecyzowania. Afirmacje nie zmieniają tego, jak reagujemy na presję przez to, że zmieniają nasze myślenie o sobie w oderwaniu od sytuacji. Zmieniają to, jakie przekonanie mamy aktywne w momencie stresu. To różnica między tym, że wiem, że jestem niezależna, a tym, że w chwili konfliktu to przekonanie jest wystarczająco zakorzenione, żeby nie dać się zdominować przez stare wzorce. Drugie jest dużo trudniejsze i wymaga czasu.


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Madzialena_F Dziękuję, bo to mi dużo rozjaśniło. Czyli właśnie dlatego u mnie nie działa - mam to przekonanie gdzieś w głowie, ale w momencie rozmowy z teściową stare wzorce wracają szybciej, bo są po prostu starsze? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Gruszanka54 Tak, to jest dobry sposób, żeby to zobaczyć. Stare przekonania działają szybciej, bo są wielokrotnie utrwalone. Nowe potrzebują czasu i powtórzeń, żeby zaczęły działać z podobną automatycznością. Dlatego afirmacje mają sens jako regularny trening, a nie jednorazowy akt.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@kasztanka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy ktoś wie, czy jest jakaś różnica między powtarzaniem afirmacji codziennie przez dwa tygodnie a robieniem tego trzy razy dziennie? Pytam, bo nie wiem, czy chodzi o częstotliwość w ciągu dnia, czy o to, żeby był ciągły rytm przez wiele dni. Trochę się w tym gubię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Kasztanka Oba wymiary mają znaczenie, ale nie w ten sam sposób. Regularność dni buduje nawyk i sprawia, że przekonanie zaczyna być dostępne jako tło, nie wysiłek. Częstotliwość w ciągu dnia może natomiast pomóc w konkretnych momentach, na przykład rano przed trudną sytuacją albo wieczorem jako zamknięcie dnia. Ale trzy razy dziennie na siłę, bez zaangażowania, da mniej niż raz dziennie z pełną uwagą. To nie jest ćwiczenie ilościowe.


Odpowiedz
Wpisy: 322
Rozpoczynający temat
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do tego, co pisała Fela73 o różnych kontekstach presji. Zastanawiam się nad czymś konkretnym: czy ktoś z was miał sytuację, gdzie afirmacje działały wyraźnie w jednym obszarze, a w innym kompletnie nie? U mnie tak było z pracą i z rodziną - w pracy szło, z rodziną utykałam. I dopiero jak zaczęłam układać osobne zdania pod każdy z tych kontekstów, coś zaczęło się zmieniać.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie to mam na myśli i cieszę się, że to piszesz. U mnie podobnie - generyczne zdanie o niezależności nie działało. Ale jak zaczęłam formułować bardziej konkretnie, na przykład: 'moje zdanie ma taką samą wagę jak zdanie moich rodziców w kwestiach, które dotyczą mojego życia', to coś zaczęło drgać. Konkretność ma znaczenie. Czy ktoś inny pracował w ten sposób?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Fela73 To brzmi zupełnie inaczej niż to, co do tej pory próbowałam. Moje afirmacje były właśnie takie ogólne, w stylu 'jestem wystarczająca' albo 'ufam sobie'. Może dlatego czułam, że mówię coś nieswojego. Jak w praktyce wyłapać, gdzie kończy się ta potrzebna konkretność, a zaczyna się coś za wąskiego?


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Gracja Pytanie dobre. Z mojego doświadczenia: afirmacja jest wystarczająco konkretna, kiedy możesz sobie wyobrazić sytuację, w której by działała. Jeśli nie możesz przypisać jej żadnej sceny z życia, to jest za abstrakcyjna. Jeśli dotyczy tylko jednej bardzo specyficznej osoby, może być za wąska i nie generalizuje na inne konteksty. Gdzieś między tym jest ten środek.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Słucham całej tej rozmowy i mam pytanie trochę z boku. Czy te afirmacje, o których mówicie, są jakoś związane z intencjami, które się ustawia na przykład w rytuale? Bo gdzieś słyszałam, że to podobna energia, tylko inaczej nazwana. Czy to jest ten sam mechanizm?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Oraklia51 Jest pewne podobieństwo w tym, że oba dotyczą skupionej uwagi i intencji. Ale dla mnie afirmacje to praca codzienna, powtarzalna, bez ceremonii. Intencja rytualna to coś bardziej jednorazowego i skupionego w konkretnym momencie. Z mojego doświadczenia z czakrami i medytacją wiem, że jedno może wspierać drugie, ale trudno je traktować jako to samo. Czy możesz powiedzieć, skąd masz to skojarzenie?


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Chyba z jakiegoś tekstu o księżycowych intencjach. Że na przykład w nów pisze się zamiar i powtarza codziennie przez miesiąc. I to brzmiało jak afirmacja, tylko osadzona w rytmie. Może to inna rzecz, tylko mi się skojarzyło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Oraklia51 To nie jest ta sama rzecz, ale nie jest też bez związku. Pracuję z runami i znam tę technikę księżycowych intencji. Różnica jest taka, że afirmacja zmienia przekonanie o sobie, a intencja rytualna wyraża zamiar wobec zewnętrznego celu. Przy presji społecznej chodzi o przekonanie wewnętrzne, więc afirmacja jest tu bliżej sedna. Choć połączenie obu może mieć sens, jeśli ktoś tak pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@marianka)
Połączone: 2 lata temu

To skojarzenie Oraklia51 jest ciekawe, bo pokazuje coś, o czym rzadko się tu mówi wprost: że forma ma znaczenie dla tego, jak traktujemy dane słowa. Ta sama treść jako afirmacja brzmi inaczej niż jako rytualna intencja. Może to jest część odpowiedzi na pytanie, dlaczego jedni wolą mówić do lustra, inni pisać, a jeszcze inni łączyć z jakąś symboliką. Chodzi o to, żeby nadać temu wagę w sposób, który ma sens dla konkretnej osoby?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Marianka Tak, i to jest ważna obserwacja. Forma wpływa na to, jak głęboko treść dociera. Dla jednej osoby pismo jest zakotwiczające, dla innej głos, dla jeszcze innej ruch ciała albo konkretna pora dnia. Nie ma jednej słusznej formy, ale jest ryzyko, że jeśli forma jest zbyt oderwana od tego, co dana osoba czuje jako 'realne', to treść nie zostanie przyjęta przez tę część umysłu, która decyduje o przekonaniach. I tu wracamy do pytania Gruszanki - właśnie dlatego afirmacja może działać 'na sucho' w sensie, że ciało i emocje jej nie potwierdzają.


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Madzialena_F A czy ta forma, o której mówisz, musi być zawsze ta sama? Znaczy, czy jak zaczynam pisać afirmacje, to powinnam przy tym zostać na stałe, czy mogę testować różne sposoby?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Gruszanka54 Nie musisz zostawać przy jednej formie na zawsze, ale jest jeden haczyk: jeśli za często zmieniasz sposób, to trudno ocenić, czy cokolwiek działa. Polecam zostać przy jednej metodzie przez co najmniej kilka tygodni, zanim wyciągniesz wnioski. Zmiana po tygodniu, bo 'nie czuję efektów', to zbyt krótko.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie o to chciałem zapytać, bo u mnie był taki moment, gdzie zmieniałem za szybko. Pisałem, potem nagrywałem, potem głośno mówiłem rano. I nie wiedziałem, co zadziałało, bo wszystko miksowałem na raz. Dopiero jak usiadłem przy jednej metodzie przez dłuższy czas, zacząłem widzieć coś konkretnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Adept Jak długo ostatecznie zostałeś przy jednej, zanim coś zauważyłeś? Pytam, bo mam podobny problem z cierpliwością.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 529

@Fela73 Około miesiąca. I nie powiem, że po miesiącu było jakieś olśnienie, ale po tym czasie zacząłem reagować inaczej w kilku konkretnych sytuacjach. Nie dramatycznie, raczej: odpowiedziałem coś inaczej niż zwykle i sam się zdziwiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@kasztanka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A jak w ogóle wiadomo, że to przez afirmacje, a nie po prostu przez to, że czas minął i coś się zmieniło samo? Nie podważam, po prostu nie rozumiem, jak to odróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Kasztanka To uczciwe pytanie i szczera odpowiedź jest taka: nie wiadomo na pewno. Nie ma tu kontrolowanego eksperymentu. Ale jeśli zmiana zachowania jest spójna z treścią afirmacji i pojawia się w dokładnie tych sytuacjach, których dotyczyła, to jest przynajmniej podstawa, żeby powiązać jedno z drugim. Przypadkowa zmiana rzadko jest tak celowana.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@marianka)
Połączone: 2 lata temu

To, co mówi Arnold59, jest ważne, bo pokazuje granicę tej praktyki. Afirmacje przy presji społecznej mogą pomagać, ale trudno udowodnić, że to one są przyczyną. Może być też tak, że zaczęłaś je powtarzać w momencie, kiedy byłaś już gotowa na zmianę. Jedno wspiera drugie, ale co było pierwsze, trudno rozstrzygnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 322
Rozpoczynający temat
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku konkretnych afirmacji przy presji rodzinnej, bo chcę zapytać o coś, co mi od jakiegoś czasu leży. Czy ktoś z was próbował afirmacji, które nie mówią o sobie w pierwszej osobie, tylko o relacji? Nie 'jestem niezależna', ale 'moje granice są ważne w tej relacji'. Zastanawiam się, czy to działa inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Próbowałam i dla mnie działało słabiej. Kiedy piszę o relacji, to jakoś mentalnie wypatruję potwierdzenia u drugiej osoby, a tej osoby nie kontroluję. Wracam do pierwszej osoby właśnie po to, żeby skupić się na sobie, a nie na tym, czy tamta strona to 'uznaje'.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Fela73 To bardzo dobra obserwacja. Nie pomyślałam o tym, że afirmacja w formie relacyjnej może nieświadomie przenosić uwagę na zewnątrz. Chyba wrócę do formy pierwszoosobowej, tylko bardziej konkretnej niż dotychczas.


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Fela73 Mam podobnie. Jak próbuję myśleć o tym, co zmienić w relacji z mamą, to zamiast skupić się na sobie, zaczyna mi się kręcić w głowie, jak ona zareaguje. Czyli to samo, co opisujesz. Ale nie wiedziałam, że to może być kwestia konstrukcji zdania.


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Gracja Dokładnie to ma znaczenie. Afirmacja przy pracy z presją zewnętrzną powinna zawsze mówić o twoim stanie, nie o cudzym zachowaniu ani o relacji jako takiej. Zdanie 'moja mama szanuje moje decyzje' to nie afirmacja dla ciebie, to życzenie wobec kogoś innego. A życzenia wobec innych nie zmieniają twoich przekonań.


Odpowiedz
(@oraklia51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 98

@Madzialena_F A co z intencjami ustawianymi na zmianę sytuacji? Bo słyszałam, że można afirmować, żeby coś się zmieniło wokół nas, nie tylko wewnątrz. Czy to jest błąd od początku?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Oraklia51 To jest inna praktyka i nie powiem, że błąd jako taki, ale w kontekście tego wątku, czyli budowania niezależności od presji, skupianie się na zewnątrz działa przeciwko celowi. Jeśli chcesz być niezależna od cudzych oczekiwań, to praca na przekonaniach o sobie jest tu kluczowa, nie praca na otoczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Słucham tej dyskusji o formie i mam wrażenie, że brakuje tu jeszcze jednego elementu. Kiedy pracuję z runami przy wzmacnianiu granic, zawsze zwracam uwagę na to, czy intencja jest zakorzeniona w tym, czego chcę, czy w tym, przed czym uciekam. Afirmacja 'jestem niezależna od czyjejś oceny' brzmi jakby ta ocena była punktem odniesienia. Może lepsze jest zdanie, które wcale jej nie wymienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Freja_R To ciekawe rozróżnienie. W praktyce runicznych intencji rzeczywiście podobnie się to ustawia, żeby ran nie aktywować przez koncentrację na negatywnym obrazie. Jak to przekładasz na konkretne sformułowanie? Masz przykład, który działa w tę stronę?


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 349

@Arnold59 Przykładowo zamiast 'nie potrzebuję aprobaty rodziców' mogłoby być 'moje decyzje wynikają z tego, kim jestem'. Nie ma tam negatywu i nie ma odwoływania się do cudzego zdania. Tylko stwierdzenie źródła działania. Nie wiem, czy to działa dla każdego, ale u mnie ta różnica była wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@marianka)
Połączone: 2 lata temu

To, co mówi Freja_R, jest bliskie temu, o czym pisała Madzialena_F wcześniej o formie. Ale mam pytanie do obu: czy to znaczy, że afirmacje z negacją, te ze słowem 'nie', są z góry słabsze? Bo widziałam dużo przykładów w stylu 'nie boję się oceny innych' i zawsze coś mi w tym zgrzytało, ale nie umiałam powiedzieć dlaczego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Marianka Tak, afirmacje z negacją są generalnie mniej skuteczne, bo umysł przetwarza najpierw obraz tego, co jest negowane. 'Nie boję się oceny' aktywuje obraz oceny i lęku, zanim dojdzie do zanegowania. To nie jest spekulacja, to dość podstawowa wiedza z obszaru psychologii języka. Dlatego lepiej przeformułować na to, co jest, a nie na to, czego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@kasztanka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To, co napisała Madzialena_F o negacji, zaskoczyło mnie. Zawsze myślałam, że jak powiem sobie 'nie boję się', to mózg to przetwarza jak normalne zdanie. Czyli rozumiem, że to tak nie działa?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Kasztanka Dokładnie tak. Umysł nie przetwarza negacji w pierwszym kroku. Kiedy mówisz 'nie myśl o różowym słoniu', to najpierw pojawia się różowy słoń, a dopiero potem próba jego wyeliminowania. Z afirmacjami jest identycznie. Dlatego zamiast 'nie boję się oceny' lepiej spróbować 'działam z własnego miejsca' albo 'moje decyzje są moje'. Nie ma tam niczego do negowania.


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Madzialena_F A jeśli naprawdę nie potrafię wymyślić pozytywnej wersji tego, czego się boję? Bo siedzę teraz i próbuję przeformułować 'nie chcę się dostosowywać do oczekiwań rodziny' i mam pustkę. Czego ja właściwie chcę, skoro całe życie reagowałam na to, czego nie chcę?


Odpowiedz
(@marianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Gracja To brzmi jak naprawdę ważne pytanie, ale nie o afirmacje, tylko o coś głębszego. Może zanim sformułujesz afirmację, potrzebujesz odpowiedzieć sobie na to, czego chcesz, nie czego nie chcesz? Bo afirmacja bez zakorzenionego obrazu celu może być tylko zdaniem, które mówisz, a nie czymś, co czujesz.


Odpowiedz
(@gracja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Marianka Właśnie, i to jest mój problem. Zaczęłam to ćwiczenie i po chwili się zgubiłam, bo nie wiem, jak ma wyglądać 'ja, która jest niezależna od rodziny'. Nie mam tego obrazu. Czy afirmacje mają ten obraz tworzyć, czy zakładają, że on już jest?


Odpowiedz
(@madzialena_f)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 393

@Gracja To bardzo precyzyjne pytanie. Afirmacje nie zastąpią budowania obrazu siebie. One wzmacniają przekonanie, które jest już choćby w zarodku. Jeśli go nie ma, to afirmacja jest jak sadzenie czegoś w piasku. Może warto najpierw posiedzieć z pytaniem: co zrobiłam kiedyś wyłącznie dla siebie, wbrew oczekiwaniom? Nawet drobna rzecz. To jest punkt wyjścia do obrazu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: