Mam takie pytanie do wszystkich, którzy regularnie pracują z afirmacjami. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy sposób zapisywania ma jakiś wpływ na efekt. Chodzi mi konkretnie o to, czy lepiej pisać ręcznie w zeszycie, czy wystarczy wydrukować gotowe zdania i np. przykleić na lodówkę. Prowadzę notatki od kilku miesięcy i zauważyłam, że kiedy sama piszę, jest jakoś inaczej - ale nie umiem określić czy to kwestia samej metody, czy po prostu bardziej się skupiam. Czy ktoś to sprawdzał?
To jest dobre pytanie i cieszy mnie, że w ogóle ktoś to rozgranicza. Ręczne pisanie angażuje inaczej niż druk, bo wymaga skupienia - każde słowo piszesz świadomie, wolniej, możesz je poczuć. Przy wydruku często wchodzi w to automat, oko ślizga się po kartce. To nie znaczy, że druk jest bezużyteczny - jako przypomnienie, które widzisz wiele razy w ciągu dnia, działa na zasadzie powtarzalności bodźca. Ale jako aktywna praca z afirmacją? Ręcznie moim zdaniem ma wyraźną przewagę.
Ale czy to nie jest po prostu kwestia przyzwyczajenia? Jak ktoś od lat pisze na klawiaturze, to dla niego drukowanie i wieszanie jest równie angażujące co dla kogoś pisanie piórem, nie?
Ja pisze ręcznie od paru lat i powiem szczerze że mam dwa zeszyty zapełnione afirmacjami. Nie wiem czy to magia czy psychologia ale kiedy przestałam pisać i zostawiłam tylko wydruki to po jakimś czasie miałam wraznie że to nie działa. Wróciłam do pisania i znowu poczułam że coś się rusza. Może to placebo, może nie, ale efekt był.
Czyli rozumiem, że chodzi głównie o ten moment skupienia podczas pisania, a nie o sam fakt że to pismo ręczne? Pytam bo zastanawiam się, czy nie chodzi po prostu o to, że przy pisaniu ręcznym wolniej się pracuje i przez to więcej myślisz o treści.
Nie dyskwalifikuje. Sens jest w świadomości, nie w narzędziu. Ktoś, kto pisze ręcznie mechanicznie i myśli o zakupach, nie zrobi z tego dobrej pracy. Ktoś, kto drukuje, przykleja w widocznym miejscu i codziennie rano zatrzymuje się przy kartce na minutę z pełną uwagą, może uzyskać podobny efekt. Tylko że to wymaga dyscypliny, a pismo ręczne wymusza ją poniekąd samo przez siebie.
Można do tego dodać jeszcze jeden wymiar - atrament, którym piszesz. W tradycji magicznej kolor atramentu nie jest bez znaczenia. Niebieski sprzyja spokojowi i komunikacji, zielony finansom, czerwony energii i motywacji. Jeśli ktoś pisze afirmacje o zdrowiu czerwonym długopisem, to jest pewna niespójność energetyczna.
Te 21 dni to popularne uproszczenie, które pochodzi z badań nad chirurgią plastyczną, a nie z pracy z umysłem. Ktoś kiedyś wziął tę liczbę i zaczęła żyć własnym życiem. Ja raczej myślę o tym tak: efekty zaczynasz zauważać wtedy, kiedy afirmacja przestaje brzmieć jak obce słowa, a zaczyna brzmieć jak coś twojego. U jednych to tydzień, u innych dwa miesiące.
A czy to znaczy że jeśli po tygodniu nic nie czuję, to robię coś źle?
to ciekawe co piszesz o tym oporze. Ja tez tak miałam że pisałam coś i czułam w środku że to nieprawda. Czy jest jakiś sposób żeby to przejść? Bo wygląda ze sama zmiana słów to za mało
dokładnie tak to opisałabym. Ja miałam podobnie i ta forma z 'zaczynam' albo 'jestem w trakcie' była dla mnie prawdziwsza i przez to łatwiej mi było ją pisać codziennie bez tego uczucia że okłamuje siebie.
Hej, a co z mówieniem afirmacji na głos? Zamiast pisania? Bo ja mam wrażenie że jak coś mówię głośno to też to bardziej czuję, ale nie jestem pewna czy to tak samo działa.
Mam pytanie do całej dyskusji. Mówicie dużo o skupieniu i świadomości podczas pisania, ale czy ktoś sprawdzał, czy pora dnia ma znaczenie? Rano inaczej działa głowa niż wieczorem i zastanawiam się, czy to nie robi większej różnicy niż sam sposób zapisu.
A czy ktoś próbował pisać afirmacje dosłownie przed zaśnięciem, już w łóżku? Nie wiem czy to dobry pomysł czy raczej bez sensu, bo chyba skupienie jest wtedy zerowe.
Chciałam zapytać o coś trochę innego - czy wy piaseta afirmacje w tym samym zeszycie codziennie, czy jakoś organizujecie to inaczej? Bo mi się kończy zeszyt i zastanawiam się czy kupić nowy czy może zmienić sposób
A czy trzeba pisać codziennie bez przerwy, czy można mieć przerwy? Bo mnie się zdarza że zapominam na kilka dni i potem czuję że 'straciłam ciągłość' i nie wiem czy zaczynać od nowa.
Dodam jeszcze że w pracy z energią bardzo ważna jest faza księżyca. Pisanie afirmacji podczas księżyca rosnącego wzmacnia intencje i przyciąganie, a podczas pełni masz największą moc manifestacji. Przerwa podczas księżyca malejącego to tak naprawdę dobry moment na refleksję, więc nawet ta przypadkowa przerwa może mieć swój rytm.
Trochę zagubiłam się w tym wszystkim. Mam wrażenie że jest tyle zasad - pora dnia, faza księżyca, kolor atramentu, forma zdania - że zanim zacznę to już mi odechciewa. Czy to naprawdę musi być tak skomplikowane żeby działało?
Nie musi. Serio. Zacznij od jednej afirmacji, pisanej raz dziennie, kiedy masz chwilę spokoju. To wszystko. Reszta to detale, które możesz dokładać po czasie, jak już masz nawyk. Nie czekaj na idealne warunki, bo ich nie będzie.
Dziękuję za to, bo właśnie tego mi było trzeba. Czytałam całą tę rozmowę i też się trochę przytłoczyłam, a teraz widzę że można zacząć prosto. Mam jedno pytanie na koniec - czy forma zeszytu vs wydruk naprawdę robi taką dużą różnicę czy to bardziej kwestia osobista?
To znaczy, że mogę po prostu wziąć zwykły zeszyt z marketu i zacząć pisać? Bez żadnych specjalnych przygotowań? Pytam bo czytałam gdzieś że zeszyt powinien być dedykowany tylko afirmacjom i nie powinnam w nim pisać niczego innego, ale nie wiem czy to ważne czy to tylko taka tradycja.
Zwykły zeszyt jest absolutnie wystarczający. Dedykowanie zeszytu jednej praktyce to raczej kwestia osobistej dyscypliny i porządku niż czegoś energetycznego. Ja mam osobny na afirmacje, ale dlatego że łatwiej mi wrócić do konkretnych zapisów, nie dlatego że zwykły 'nie działa'.
Dokładnie to. Cały mit o 'specjalnym zeszycie' pochodzi głównie z materiałów coachingowych i przenosi się do praktyk ezoterycznych trochę bez refleksji. Jeśli oddzielny zeszyt pomaga ci się skupić - super. Jeśli mieszasz go z listą zakupów - to też nie jest koniec świata. Mechanizm afirmacji nie polega na tym gdzie piszesz, tylko na tym co i jak.
A co z afirmacjami nagrywanymi? Słyszałam że można nagrać siebie i słuchać. Czy to jest w ogóle porównywalne z pisaniem, czy zupełnie inna bajka?
Mam pytanko bo trochę nie nadążam - mówimy ciągle o tym ze pismo ręcznie jest lepsze, ale Eleonorka pytała czy forma naprawdę robi taką dużą róznice. To jak w końcu jest? Bo mam wrażenie ze się trochę kręcimy w kółko.
Jeszcze jeden aspekt który nie padł - papier do druku jest energetycznie neutralny, nie niesie żadnej intencji. Kiedy piszesz ręcznie, przekazujesz swoje pole energetyczne bezpośrednio do zapisu. Pismo ręczne tworzy fizyczny ślad twojej energii w sposób którego drukarka nie odwzoruje.
To co mówi Szafranka o oporze wewnętrznym jest ważne. Kiedy pisałam 'jestem pełna energii' w środku zimy przy wyczerpaniu, to czułam dosłownie jak coś we mnie protestuje. Zmieniłam na 'coraz częściej mam dostęp do energii' i ten opór zmalał. Może bardziej o tym porozmawiajmy, bo to jest chyba kluczowe dla różnicy między pisaniem a drukowaniem.
