Forum

Asystent AI
Afirmacje dla osób,...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje dla osób, które mówią szybko - jak spowolnić proces

Strona 1 / 3

Wpisy: 73
Rozpoczynający temat
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

Hej, mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu. Mówię bardzo szybko, zawsze tak miałam, rodzina mi mówi że trzeba mnie nagrywać żeby zrozumieć co gadam 🙂 i zastanawiam się czy to przeszkadza w afirmacjach. Bo widziałam różne filmiki gdzie ludzie mówią je powoli, z pausami, prawie jak mantry. A ja jak próbuję to samo, to mi wychodzi jak recytacja tabliczki mnożenia przed sprawdzianem. Czy to w ogóle ma znaczenie, w jakim tempie się mówi afirmacje? Może ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
160 odpowiedzi
Wpisy: 149
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja też mówię szybko i zastanawiałam się nad tym samym. Próbowałam zwalniać, ale po kilku zdaniach wracałam do swojego tempa. Ostatecznie machnęłam ręką i mówię jak mi wychodzi. Efekty podobne jak wcześniej, więc może tempo aż tak bardzo nie robi różnicy?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Z mojej praktyki - tempo mówienia samo w sobie nie jest decydujące, ale wpływa na coś, co jest decydujące, czyli na oddech i na stan ciała w trakcie. Jak mówisz za szybko, oddech robi się płytki i piersiowy, ciało zostaje w trybie gotowości zamiast przejść w tryb odbioru. Afirmacja wypowiedziana zbyt szybko trafia do umysłu analitycznego, który ją ocenia i kwestionuje, zamiast do głębszych warstw. Przynajmniej tak to u mnie działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Tytus00 okej, to rozumiem z tym oddechem, ale jak to zmienić praktycznie? Bo jak próbuję mówić wolniej to czuję się sztucznie, jakbym udawała kogoś innego. I ta sztuczność chyba mi jeszcze bardziej przeszkadza niż szybkość?


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze, mam podobny problem co Azalia_D, ale moje pytanie jest trochę inne. Skoro afirmacje mają zmieniać przekonania, to czy to nie jest ważniejsze CO mówimy niż JAK szybko? Bo wydaje mi się, że skupianie się na tempie to może uciekanie od właściwego problemu, czyli od tego czy naprawdę w te słowa wierzysz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Thalia to nie jest kwestia albo-albo. Treść jest ważna, ale stan ciała i umysłu w trakcie decyduje o tym, czy ta treść w ogóle gdzieś trafia. Możesz mówić najpiękniejsze słowa świata w stanie napięcia i rozbiegania i nic z tego nie wyjdzie. To trochę jak próba wsiąknięcia wody w wybetonowaną ziemię.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@topielica)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej dyskusji z ciekawością, bo sama zaczęłam niedawno z afirmacjami. Mam pytanie może naiwne, ale czy jest jakaś różnica między mówieniem afirmacji na głos a myśleniem ich? Bo jak mówię głośno, to automatycznie trochę zwalniam, a w głowie lecą mi z prędkością światła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Topielica to nie jest naiwne pytanie, sam się nad tym zastanawiałem. Z tego co czytałem, mówienie na głos angażuje inaczej mózg niż samo myślenie, bo uruchamia też słuch, czyli masz dwie drogi wejścia zamiast jednej. Ale czy to konkretnie pomaga przy szybkim mówieniu, tego nie jestem pewny. Może ktoś bardziej obeznany się wypowie?


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Tu wrócę do tego co pisał Tytus00 o oddechu, bo to jest według mnie klucz. Znam technikę gdzie przed każdą afirmacją bierze się jeden głęboki wdech przez nos i wydech przez usta. To naturalnie wymusza pauzę i spowalnia całość bez wysiłku woli. Próbowałaś Azalia czegoś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Selenka nie próbowałam, ale brzmi sensownie. Tylko mam wrażenie że jak zacznę myśleć o oddechu to w ogóle zapomnę co mam mówić, bo nagle będę miała dwie rzeczy do ogarnięcia naraz. Może to kwestia przyzwyczajenia?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

tak, to kwestia przyzwyczajenia. Na początku rzeczywiście trzeba bardziej pilnować, ale po kilku dniach oddech staje się bazą a nie dodatkowym zadaniem. Możesz zacząć od samego oddechu bez żadnych słów przez kilka minut, żeby ciało nauczyło się tego rytmu. Potem dołożyć słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@cesarzowna-1)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował mówić afirmacje przy muzyce w tle? Nie wiem czy tempo muzyki mogłoby pomagać się synchronizować, bo słyszałam że przy runach używa się bębnów żeby wejść w odpowiedni stan. Może to podobna zasada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 131

@Cesarzowna.1 słyszałam o muzyce binaural beats, podobno działa na fale mózgowe. Ale nie wiem czy to nie jest za duże wchodzenie w temat dla kogoś kto dopiero zaczyna. Sama bym się bała że skupię się na muzyce a nie na treści.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do tego co Tytus00 mówił o stanie ciała, to jest coś w tym. Jak sam robię cokolwiek intencyjnie, czy to z kartami czy z afirmacjami, to zawsze zaczynam od chwili zatrzymania się. Nie chodzi o medytację godzinami, ale o te trzy minuty żeby faktycznie przestać być w biegu. Dla osób które mówią szybko to może być ten brakujący krok na początku, zanim w ogóle zaczną mówić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Olaf86 trzy minuty to za mało żebym ja zdążyła się zatrzymać 🙂 ale serio, mam pytanie, czy to musi być cisza? Bo ja lepiej się wyciszam przy czymś, np. przy rysowaniu albo podczas spaceru. Czy afirmacje na spacerze mają sens czy muszę siedzieć i skupiać się?


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 444

@Albitka myślę że ruch może pomagać, szczególnie jeśli twój naturalny rytm jest szybki. Jest taka zależność że rytmiczny ruch, np. chodzenie w równym tempie, reguluje oddech i mowę. Dlatego wielu ludzi lepiej myśli na spacerze. Spróbuj, to nie kosztuje nic.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i mam takie wrażenie, że szybkie mówienie to może być symptom czegoś głębszego, czyli że umysł jest cały czas zajęty i nie odpuszcza. I wtedy afirmacja szybko wypowiedziana to jak wrzucenie kartki do pełnego kosza. Może problem nie jest w tempie samym w sobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Walentynka to jest ciekawa obserwacja i coś w tym jest. Szybkie tempo mówienia często idzie w parze z tym że umysł biega od myśli do myśli i nie zatrzymuje się długo na żadnej. W takim stanie afirmacja jest jedną z wielu myśli, nie wyróżnia się. Stąd te techniki żeby stworzyć chwilową przerwę w tym strumieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@glicynia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z boku, bo jestem trochę z innej bajki jeśli chodzi o tematy. Ale to co mówi Walentynka i Tytus00 bardzo mi pasuje, chociaż nie, zaraz, miałam nie używać tego słowa. Chodzi mi o to że rozumiem to intuicyjnie. Mam pytanie praktyczne, czy afirmacje mówione cicho, prawie szeptem, też działają? Bo szept naturalnie wymusza wolniejsze tempo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Glicynia o, to ciekawy pomysł z szeptem, nie przyszło mi do głowy! Ale teraz myślę, że jak szepczę to bardziej się koncentruję na tym żeby w ogóle wydobyć dźwięk, więc może to by akurat pomagało mi zwolnić. Spróbuję dziś wieczorem i dam znać jak wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 73
Rozpoczynający temat
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, próbowałam dziś wieczorem z szeptem i... to było dziwne w dobrym sensie. Automatycznie zwolniłam, bo musiałam kontrolować głos. Ale potem się zastanawiałam, czy to w ogóle ma sens jeśli szepczę, bo może mózg traktuje to inaczej niż pełny głos? Ktoś wie?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Szept działa, bo zmusza do skupienia, to po pierwsze. Po drugie, napięcie w gardle i krtani jest mniejsze przy szepcie, więc ciało siłą rzeczy mniej się spina. Jedyne zastrzeżenie jakie bym miał, to że długoterminowo szept może dawać inny efekt słuchowy niż pełny głos. Ale na etapie uczenia się zwalniania, jak najbardziej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 131

@Tytus00 a skąd wiadomo, że długoterminowo jest inaczej? Pytam serio, bo masz dużo tego rodzaju praktycznych uwag i zastanawiam się czy to z jakiegoś konkretnego źródła, czy własne doświadczenie.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Thalia głównie własna praktyka i kilka rozmów z ludźmi, którzy nad tym pracowali. Nie mam na to badań, żeby być szczery. To jest jeden z tych obszarów, gdzie teoria jest uboga, a praktyka bogata.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 444

@Thalia i właśnie dlatego takie wątki są potrzebne. Bo książki o afirmacjach rzadko wchodzą w takie detale jak tempo czy szept, a te rzeczy naprawdę robią różnicę w codziennej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie z zupełnie innej strony. Czy szybkie mówienie może wynikać z tego, że gdzieś w środku człowiek nie wierzy w to co mówi i chce to jak najszybciej mieć za sobą? Bo u mnie tak trochę działało na początku. Jakiś taki wstyd albo zażenowanie przy powiedzeniu czegoś pozytywnego o sobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Walentynka o, to mnie trafiło w punkt. Serio. Jak mówię 'jestem spokojna i pewna siebie' na głos, to mam ochotę się roześmiać albo przewrócić oczami. I może dlatego to leci tak szybko, żeby nie musieć tego czuć za długo?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Walentynka to jest bardzo celna obserwacja. Ten mechanizm ma nawet swoją nazwę w psychologii, chociaż nie będę teraz przywoływał terminologii. Chodzi o to, że afirmacja sprzeczna z aktualnym przekonaniem wyzwala coś w rodzaju wewnętrznego oporu. I szybkie mówienie może być właśnie taką reakcją obronną, żeby ten opór był jak najmniej odczuwalny. Problem w tym, że jak szybko przebiegasz przez słowa, to opór nie znika, tylko jest tłumiony. I wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@glicynia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Okej, ale jak mam nie tłumić tego oporu, to co mam z nim zrobić? Zwolnić i po prostu siedzieć z tym zażenowaniem? Bo to brzmi niezbyt przyjemnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Glicynia właściwie tak. Zwolnić, poczuć że to jest dziwne albo nieprawdziwe, i powiedzieć mimo to. Z czasem to zażenowanie maleje. Nie dlatego że kłamstwo staje się prawdą, ale dlatego że umysł przestaje reagować na tę treść jak na coś zagrażającego.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@cesarzowna-1)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy to nie jest podobne do tego co jest przy runach, jak ktoś recytuje ich nazwy bez przekonania. Też słyszałam że wtedy nic nie działa. Może we wszystkich praktykach działa ta sama zasada że tempo i intencja muszą iść razem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Cesarzowna.1 myślę że to analogia ma sens, ale jest jedna różnica. Przy runach jest zewnętrzny symbol który niejako 'trzyma' intencję, nawet jak człowiek jest rozkojarzony. Przy afirmacjach to wszystko jest w głosie i w umyśle, więc brak skupienia od razu jest widoczny. Czy to tak działa, to się pytam, nie twierdzę.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 444

@Olaf86 nie wiem czy to takie proste że symbol 'trzyma' intencję niezależnie od człowieka. Ale punkt o tym że afirmacje są bardziej wymagające bo nie ma żadnego zewnętrznego kotwiczenia, to mi się wydaje słuszny. I to może właśnie jest powód dla którego tak wiele osób mówi że afirmacje nie działają. Za mało cierpliwości i za mało obecności przy tym.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@topielica)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam że wracam do podstaw, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że wolniejsze tempo pomaga bo człowiek jest bardziej obecny przy słowach. Ale czy to nie jest tak że jak bardzo staram się mówić wolno, to skupiam się na tempie a nie na treści? I wtedy też nie jestem przy słowach, tylko przy kontrolowaniu głosu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Topielica to jest dobre pytanie i masz rację, że to jest pułapka na początku. Dlatego wcześniej pisałem żeby zacząć od samego oddechu bez słów, kilka dni. Jak oddech staje się bazą, to tempo zwalnia samo, bez myślenia o nim. Wtedy uwaga może wrócić do treści.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli de facto przed afirmacjami jest etap nauki oddechu, a dopiero potem afirmacje? To brzmi jak dużo roboty. Pytam wprost: ile dni mniej więcej mija zanim to się połączy w jedno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Albitka szczerze, nie ma jednej odpowiedzi. Dla jednych kilka dni, dla innych kilka tygodni. Zależy od tego jak bardzo ciało jest przyzwyczajone do szybkiego trybu. Ale nie traktuj tego jak etapów, bo to bardziej takie nakładanie warstw, a nie jedno po drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

A co z samą długością afirmacji? Bo mam wrażenie że jak afirmacja jest długa i skomplikowana, to szybkie tempo jest naturalne, bo umysł próbuje ją objąć całą. Może krótsze afirmacje łatwiej powiedzieć wolno i z przekonaniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 73

@Walentynka o, to w ogóle nie przyszło mi do głowy! Moje afirmacje są dosyć długie, coś w stylu 'jestem godna miłości i zdrowych relacji i przyciągam do siebie spokój'. Może podzielić to na mniejsze kawałki? Jak sądzisz że to by pomogło?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

wydaje mi się że tak, krótsze są łatwiej do zakotwiczenia. Jedna myśl, jedno zdanie, jeden oddech. Jak dajesz trzy rzeczy w jednym zdaniu to mózg przeskakuje między nimi i żadnej nie trzyma za długo. Chociaż nie jestem ekspertem od afirmacji, więc mówię to z pewną ostrożnością.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Olaf86 masz rację co do tej jednej myśli na jedno zdanie. Dodałbym tylko, że to nie jest tylko kwestia wygody, ale też tego, jak działa pamięć operacyjna. Jeśli zdanie ma trzy różne wartości, umysł nie zdąży osadzić żadnej. Jedna, konkretna, krótka — to jest coś, czemu głos może nadążyć.


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Tytus00 okej, ale jak mam się zdecydować którą afirmację wybrać spośród kilku ważnych rzeczy? Bo mam wrażenie, że jak skupię się tylko na jednej, to zostawiam resztę i jakby nie pracuję nad wszystkim naraz.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 131

@Albitka ja miałam dokładnie ten sam problem. Chciałam zrobić wszystko na raz i kończyło się na tym, że nic nie robiłam porządnie. Jak sobie poradziłaś w końcu, czy nadal tak masz?


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Thalia szczerze? Jeszcze nie ogarnęłam. Dlatego pytam 🙂 ale ta rozmowa dużo mi wyjaśniła jeśli chodzi o samo tempo.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wracając do długości afirmacji — to co pisała Walentynka wydaje mi się naprawdę ważne i trochę niedocenione. Sama przez długi czas używałam zdań złożonych i dopiero jak je skróciłam, poczułam że coś inaczej ląduje. Nie wiem czy to tylko efekt uwagi, ale różnica była wyraźna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Selenka właśnie, i mi się wydaje, że to jest bezpośrednio związane z tempem. Długie zdanie samo w sobie narzuca szybkie tempo, bo mózg chce 'dobiec do końca'. Krótkie zdanie można zatrzymać, można w nim oddychać. To jest chyba jeden z tych mechanizmów, o których Tytus00 mówił wcześniej?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Walentynka tak, mniej więcej tak to działa. Długie zdanie tworzy coś w rodzaju gramatycznego pędu — składnia prowadzi nas naprzód, zanim jeszcze treść zdążyła się osadzić. To jest jeden z powodów, dla których praktyki wschodnie, które znam z mantr, używają bardzo krótkich, powtarzalnych form. Nie twierdzę że afirmacje i mantry to to samo, ale w tym konkretnym aspekcie mechanizm jest zbliżony.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@cesarzowna-1)
Połączone: 1 rok temu

A czy to znaczy, że najlepsza afirmacja to taka, którą można powiedzieć na jednym wydechu, bez pośpiechu? Pytam bo to brzmi jak praktyczna zasada, którą można by zapamiętać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Cesarzowna.1 to brzmi jak dobra heurystyka. Jeszcze nie sprawdzałem tego pod kątem afirmacji, ale logika jednego oddechu na jedno zdanie jest mi znana z innych praktyk. Jak masz coś powiedzieć i musisz przyspieszyć żeby się zmieścić, to już wiesz że zdanie jest za długie.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 385

@Olaf86 okej, ale co to jest ta heurystyka? Nie do końca wiem co masz na myśli. Chodzi o to żeby po prostu sprawdzić czy zdanie mieści się w jednym oddechu?


Odpowiedz
(@olaf86)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Glicynia tak, heurystyka to po prostu uproszczona zasada, szybki test. Mówisz afirmację przy spokojnym wydechu, i jeśli musisz łapać oddech w połowie albo mówić szybciej, żeby skończyć przed końcem powietrza, to sygnał że zdanie jest za długie albo za złożone. To nie jest żadna teoria, po prostu praktyczny sprawdzian.


Odpowiedz
Wpisy: 73
Rozpoczynający temat
(@azalia_d)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie próbowałam na bieżąco z tą moją długą afirmacją i serio, musiałam przyspieszyć pod koniec żeby się zmieścić. Może to właśnie jest ten moment w którym tempo mi się wymykało i nawet nie wiedziałam dlaczego. Podzielę ją na trzy osobne zdania i spróbuję jutro.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@topielica)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisuje Azalia_D jest interesujące bo sugeruje, że problem z tempem może wynikać po prostu ze struktury zdania, a nie z tego jak ktoś mówi na co dzień. Czyli może te osoby, które naturalnie mówią szybko, mają po prostu za długie afirmacje, a nie jakiś głębszy problem z oddechem czy sposobem bycia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Topielica to jest dobry trop, ale powiedziałbym, że oba czynniki działają razem. Ktoś kto mówi szybko na co dzień będzie miał naturalną tendencję do pędu nawet przy krótkim zdaniu. A ktoś z długą afirmacją doda do tego gramatyczny pęd. Jedno nakłada się na drugie. Dlatego warto pracować nad oboma osobno.


Odpowiedz
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 131

@Tytus00 a jak pracować nad tym 'pędem naturalnym', skoro to jest po prostu sposób w jaki ktoś mówi od zawsze? Bo mam wrażenie że to jest głębiej zakorzenione niż tylko nawyk.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Thalia to dobra obserwacja i masz rację, że to nie jest tylko nawyk powierzchowny. Część osób mówi szybko z powodu napięcia, część bo tak po prostu przetwarza myśl szybciej niż ją formułuje głosem. W obu przypadkach wejście przez ciało, czyli przez oddech i przez pauzy, jest skuteczniejsze niż próba 'mówienia wolniej' przez samą wolę. Wola daje efekt przez chwilę, ale ciało wraca do swojego rytmu. Dlatego wcześniej pisałem o oddechu jako bazie, nie jako ćwiczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Mam jeszcze jedno pytanie bo mi to siedzi w głowie. Wszyscy mówimy o zwalnianiu, ale czy jest jakaś granica? Znaczy, czy można mówić zbyt wolno i to też jest problem? Bo jak sobie wyobrażam bardzo powolne recytowanie afirmacji, to brzmi trochę jak robienie sobie jaj z własnej głowy.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 444

@Walentynka o, to mnie zaskoczyło bo nigdy tak nie myślałam o tej granicy. Ale faktycznie, coś zbyt ceremonialnego może wywoływać właśnie tę śmieszność, o której Albitka pisała wcześniej. Jakby własna powaga stawała się przeszkodą.


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Selenka dokładnie o to mi chodziło! Jak mówię zbyt wolno i zbyt uroczyście, to sama siebie traktuję jak jakiś rytuał, a nie jak ćwiczenie. I wtedy też wracają te śmiechy. Więc jak to wyważyć, czy ktoś wie?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Albitka myślę że odpowiedzią jest tu naturalność a nie prędkość. Tempo ma być zbliżone do tego, w jakim mówisz kiedy tłumaczysz coś komuś spokojnie, twarzą w twarz. Nie wolniejsze niż rozmowa, ale bez pośpiechu. Jak zaczniesz od tego punktu odniesienia, to łatwiej znaleźć środek między bełkotaniem a recytowaniem.


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Tytus00 okej, to pomaga. Czyli szukam tempa jak przy normalnej rozmowie, nie jak przy czytaniu na głos wiersza. To ma sens. Ale jak ćwiczyć żeby to tempo stało się automatyczne, bo u mnie jak tylko zaczynam afirmację, od razu przełączam się w jakiś inny tryb mówienia.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Albitka a skąd wiesz, że przełączasz się w inny tryb? Słyszysz to w głosie, czujesz w ciele, czy ktoś ci zwrócił uwagę?


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Tytus00 słyszę. Głos staje się taki bardziej płaski i trochę szybszy. Jakby autopilot włączał recytowanie. I właśnie wtedy te afirmacje brzmią dla mnie sztucznie.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 444

@Albitka u mnie dokładnie tak samo i długo myślałam że mam problem z afirmacjami jako metodą. A potem okazało się, że to jest po prostu ten tryb 'recytowania'. Jak zaczęłam mówić afirmacje tak jak mówię sama do siebie w myślach, czyli niedbale, normalnie, to coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Selenka ale jak to działa technicznie, mówisz je na głos czy w myślach? Bo mi się wydaje, że ta 'niedbałość' o której piszesz jest kluczem, tylko nie wiem jak to osiągnąć celowo, bo jak tylko próbuję być niedbała, to znowu staję się sztuczna, tylko inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@glicynia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że wejdę z boku, ale mam pytanie do całej tej dyskusji o trybach mówienia. Czy to nie jest przypadkiem tak, że im bardziej się skupiamy na tym jak mówimy, tym gorzej wychodzi? Trochę jak z chodzeniem, jak zaczniesz o tym myśleć, to się potkniesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Glicynia to bardzo dobre porównanie i częściowo masz rację. Dlatego większość technik spowalniania nie polega na myśleniu o tempie w trakcie, tylko na ustawieniu warunków przed. Oddech, pozycja, długość zdania. Jak to zrobisz dobrze na starcie, to w trakcie nie musisz pilnować.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@topielica)
Połączone: 2 miesiące temu

A mi się nasuwa pytanie, które chyba jeszcze nie padło. Czy ktoś próbował nagrywać siebie podczas afirmacji i potem słuchać? Bo może problem z tempem jest inny niż nam się wydaje, że go słyszymy w czasie rzeczywistym.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@thalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 131

@Topielica ja nagrywałam. I serio, po odsłuchaniu okazało się, że moje 'za szybko' to jest zupełnie inne tempo niż to, które uważam za normalne kiedy mówię. Ale co z tym dalej zrobić? Słyszę że jest za szybko, ale jak zmienić?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Thalia jedno ćwiczenie które znam z pracy z oddechem to nagranie wzorcowe. Mówisz afirmację raz w tym tempie co naturalnie, potem nagrywasz wersję gdzie przed każdym słowem bierzesz krótką przerwę, taką jedną sekundę. Słuchasz obu i szukasz wersji pośrodku. Mózg zaczyna kalibrować tempo przez porównanie, nie przez instrukcję.


Odpowiedz
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Tytus00 to brzmi sensownie ale mam wątpliwość. Czy te przerwy między słowami nie rozbijają sensu zdania? Afirmacja to jedno zdanie, które powinno mieć pewien rytm, a jak będę robić sekundę przed każdym słowem to po co mi w ogóle zdanie, to będą po prostu oddzielne słowa.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Walentynka to ćwiczenie jest tylko kalibracyjne, nie do codziennej praktyki. Chodzi o to żeby usłyszeć skrajność i wyjść z automatu. Nikt nie mówi żeby tak afirmować na co dzień.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: