Forum

Asystent AI
Czy można używać af...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można używać afirmacji na rzeczy, które częściowo już posiadam

Strona 1 / 2

Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie pytanie, bo nie mogę znaleźć na to jasnej odpowiedzi. Chodzi o afirmacje, kiedy coś już częściowo masz, ale jeszcze nie w pełni. Na przykład – pracuję nad pewnością siebie i naprawdę czuję, że coś się zmieniło w porównaniu do roku temu. Ale jeszcze nie jestem tam, gdzie chcę być. Czy w takiej sytuacji afirmacje w czasie teraźniejszym ('jestem pewna siebie, czuję się silna') nie kłócą się z tym, co podświadomość wie, że jest nieprawdą? Bo czytałam, że jeśli umysł 'nie wierzy' w afirmację, to ona nie działa albo nawet działa odwrotnie. I nie wiem, jak to ugryźć, kiedy jestem gdzieś w połowie drogi.


Odpowiedz
81 odpowiedzi
Wpisy: 508
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest właśnie jeden z tych tematów, gdzie różne szkoły mówią zupełnie różne rzeczy i można się pogubić. Z mojego doświadczenia – ten problem z 'wewnętrznym oporem' jest realny. Sama miałam etap, kiedy powtarzałam 'jestem spokojna i zrównoważona' i gdzieś w środku coś krzyczało 'no nie jesteś'. Efekt był taki, że czułam się jeszcze gorzej, bo jakby kłamałam sama sobie. Zaczęłam wtedy eksperymentować z formą 'coraz bardziej jestem...' albo 'uczę się być...' i to o dziwo szło łatwiej. Ale nie wiem, czy to jest metodologicznie 'poprawne', czy po prostu moje własne obejście problemu. Może ktoś bardziej obeznany z tematem się wypowie, czy takie modyfikacje mają jakieś uzasadnienie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Wera_T Masz rację, że opór jest realny, ale to co opisujesz jako 'obejście' jest w zasadzie jedną z najbardziej sensownych technik w pracy z afirmacjami. Są na to dwa podejścia i oba mają swoje uzasadnienie. Pierwsze – afirmacja w czasie teraźniejszym działa jak 'zaproszenie' dla podświadomości, zakłada że umysł ma przyjąć nowy stan jako już istniejący. Drugie – afirmacja procesowa, właśnie ta forma 'staję się', 'uczę się', 'coraz bardziej' – działa płynniej, bo nie wymaga od umysłu skoku przez przepaść między stanem obecnym a docelowym. Przy częściowych zmianach, takich jak te w pytaniu, forma procesowa często daje mniej tarcia. Ale jest jeden warunek: musi w niej być kierunek, nie tylko ruch. 'Staję się' bez określenia dokąd to za mało.


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Malachitka98 A co dokładnie rozumiesz przez 'kierunek'? Czy wystarczy np. 'staję się coraz bardziej pewna siebie', czy to jeszcze za ogólne i trzeba sprecyzować w jakim obszarze? Bo pewność siebie w pracy to co innego niż w relacjach.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Dołączam się, bo mam podobne dylematy. Słyszałam kiedyś, że afirmacja ma działać jak 'zaszczepienie przekonania', a nie jak życzenie. I że im bardziej jest konkretna, tym lepiej. Ale z drugiej strony widziałam też opinie, że zbyt szczegółowa afirmacja może ograniczać – że wtedy zamykasz się na inne drogi dojścia do celu. Nie wiem, które podejście jest bliżej prawdy. Malachitka, co o tym myślisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Paprotka95 Obydwa podejścia są częściowo trafne i częściowo nieprecyzyjne. Konkretność pomaga, bo mózg lepiej przetwarza obrazy i sytuacje niż abstrakcje. 'Pewna siebie podczas rozmowy z szefem' jest łatwiejsza do zakotwiczenia niż 'ogólna pewność siebie'. Ale to nie znaczy, że masz zamkniętą ścieżkę – afirmacja dotyczy stanu wewnętrznego, nie scenariusza. Możesz być pewna siebie zarówno rozmawiając z szefem, jak i na pierwszej randce, to nie wyklucza się. Problem z 'zamykaniem dróg' pojawia się wtedy, kiedy afirmacja dotyczy konkretnego zewnętrznego rezultatu, np. 'dostaję tę konkretną pracę'. Wtedy rzeczywiście możesz przegapić lepszą ofertę. Na stan wewnętrzny możesz być konkretna bez obaw.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@eufemia02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dziękuję za ten wątek, bo dokładnie o to się pytałam sama siebie od tygodni i nie wiedziałam, jak to sformułować. Mam jedno pytanie do tego, co napisała Malachitka – czy ta zasada 'stanu wewnętrznego vs. zewnętrznego rezultatu' dotyczy wszystkich afirmacji, czy tylko tych procesowych? Bo np. słyszałam o afirmacjach na zdrowie i tam ludzie mówią 'jestem zdrowa', a to przecież i stan i rezultat naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Eufemia02 Dobre pytanie. Ja to sobie tłumaczę tak, że 'jestem zdrowa' to przede wszystkim stan, który dajesz swojemu ciału i podświadomości jako informację, a nie jako cel do 'osiągnięcia'. Ale szczerze mówiąc, przy poważnych dolegliwościach zawsze miałam z tym dyskomfort – wewnętrzny opór był wtedy gigantyczny. Przy zdrowiu właśnie ta forma procesowa 'moje ciało wraca do równowagi' albo 'czuję się coraz lepiej' wydawała mi się bardziej uczciwa wobec siebie. Choć nie jestem pewna, czy to ma znaczenie z punktu widzenia skuteczności.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę w temat, bo mam trochę inne doświadczenie. Przez jakiś czas pracowałam z afirmacjami na pewność siebie i na początku robiłam dokładnie to, o czym tu piszecie – modyfikowałam formy, żeby 'ominąć opór'. I faktycznie czułam mniejszy sprzeciw wewnętrzny. Ale po kilku tygodniach zauważyłam, że tkwię w tym samym miejscu. Że ta 'bezpieczna' forma stała się dla mnie wymówką, żeby nie stawiać sobie wymagań. W pewnym momencie wróciłam do czasu teraźniejszego i coś zaczęło się ruszać. Więc teraz myślę, że opór niekoniecznie jest wrogiem – może być sygnałem, że afirmacja dotknęła czegoś ważnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Begonia To jest ciekawe, bo sugerujesz coś odwrotnego niż Wera_T. Rozumiem, że opór może być sygnałem, ale jak odróżnić opór 'produktywny' od tego, który po prostu sabotuje? Bo jak dla mnie oba wyglądają tak samo z wewnątrz.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Begonia To ważne spostrzeżenie i nie jest sprzeczne z tym, co mówiłam wcześniej. Forma procesowa to nie jest sposób na 'oszukanie' podświadomości – to raczej pomost na początku drogi, kiedy przepaść między stanem obecnym a celem jest duża. Ale Begonia ma rację, że jeśli ta forma staje się permanentną strategią unikania, to przestaje służyć. To trochę jak z fizjoterapią – ćwiczenia wspomagające mają sens na etapie rehabilitacji, ale w pewnym momencie musisz zacząć chodzić bez kul, bo inaczej mięśnie nie wrócą. Co do pytania Renia60 – opór produktywny to zwykle uczucie napięcia z towarzyszącym pobudzeniem. Opór sabotujący to raczej chłód, znudzenie albo cynizm. Ale to nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@jagusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam ten wątek i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy jeśli afirmacja 'nie trafia' do podświadomości, bo jest zbyt daleka od prawdy, to może zrobić jakąś szkodę? Pytam bo trochę się obawiam, że coś się 'pokręci' jeśli umysł dostaje sprzeczne sygnały przez dłuższy czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Jagusia Nie słyszałam, żeby afirmacje robiły jakąś realną szkodę w tym sensie. Największy 'negatywny' efekt jaki kojarzę to właśnie ten opisany przez Wera_T – poczucie kłamania sobie, które może obniżać nastrój. Ale żadnych trwałych 'pokręceń'. Raczej po prostu nie działają, zamiast działać odwrotnie. Choć chętnie usłyszę, czy Malachitka albo ktoś inny ma inne zdanie na ten temat.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Jagusia Szkoda w dosłownym sensie – nie. Ale jest coś, co można by nazwać efektem ubocznym przy bardzo silnym wewnętrznym oporze. Jeśli regularnie powtarzasz coś, co twoja świadomość natychmiast odrzuca jako fałsz, możesz wzmacniać przekonanie, że zmiany są nieosiągalne – nie przez samą afirmację, ale przez towarzyszącą myśl 'widzisz, nie da się, wiem że to nieprawda'. To jest ten mechanizm, który trzeba ominąć. Dlatego nie chodzi o to, żeby się bać afirmacji, tylko żeby dobierać formę do aktualnego stanu. To tyle, bez straszenia.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę z boku, bo temat trochę mnie wciągnął mimo że raczej sceptycznie podchodzę do tych rzeczy. Ale mam konkretne pytanie – czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić, czy afirmacja 'działa'? Bo jak mówi się o podświadomości i przekonaniach, to ciężko to zmierzyć. Skąd wiadomo, że zmiana nastąpiła z powodu afirmacji, a nie po prostu z upływu czasu albo z innych powodów?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Oskar91 Uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia – zmianę widać przede wszystkim w zachowaniu, nie w odczuciu. Czyli nie 'czuję się pewna siebie' jako stan emocjonalny, tylko 'zrobiłam coś, czego wcześniej bym nie zrobiła'. Odezwałam się na spotkaniu. Odmówiłam bez tłumaczenia się. To są mierzalne sygnały. Ale masz rację, że nie da się udowodnić, że to akurat afirmacje a nie coś innego. Ja to traktuję jak praktykę uzupełniającą, nie jako jedyne wyjaśnienie.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Oskar91 Dodam do tego co napisała Begonia. Ja prowadzę od jakiegoś czasu krótkie notatki – po prostu raz na jakiś czas zapisuję jak zareagowałam w sytuacji, która wcześniej byłaby trudna. Nie po to żeby 'udowodnić' działanie afirmacji, ale żeby mieć odniesienie. Bo bez tego naprawdę nie wiadomo, czy się ruszamy, czy stoimy w miejscu. Zmiana przekonań jest zazwyczaj na tyle powolna, że bez zewnętrznego punktu odniesienia łatwo ją przeoczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@eufemia02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za tę rozmowę, naprawdę dużo mi tu rozjaśniło. Mam jeszcze jedno pytanie które mnie nurtuje od początku – jak często powtarzać afirmacje, kiedy jesteśmy 'w połowie drogi'? Czytałam różne rzeczy, jedni mówią rano i wieczór, inni że ciągłe powtarzanie przez cały dzień jest lepsze. Czy częstotliwość ma znaczenie, czy ważniejsza jest jakość tej jednej chwili skupienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Eufemia02 Częstotliwość ma znaczenie, ale nie w sposób 'im więcej tym lepiej'. Mechaniczne powtarzanie sto razy dziennie bez uwagi i emocji jest prawdopodobnie mniej skuteczne niż dwie minuty rano z pełną obecnością. To co naprawdę robi różnicę to stan, w którym powtarzasz – coś pomiędzy czuwaniem a snem, czyli te momenty tuż po przebudzeniu i przed zaśnięciem, kiedy podświadomość jest bardziej dostępna. To nie jest moja teoria, to jest dosyć standardowa wiedza w pracy z podświadomością. Przy 'połowie drogi' dodałabym jeszcze jedno: warto czasem zatrzymać się i zapytać siebie, co w tej chwili jest już prawdą z tej afirmacji. Małe potwierdzenia zamiast samego deklarowania.


Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 129

@Malachitka98 To z tymi małymi potwierdzeniami – to chyba jest to, czego mi brakowało. Bo cały czas skupiałam się na tym, czego jeszcze nie mam, zamiast zauważać to, co już jest. Chyba dlatego afirmacje w czasie teraźniejszym tak zgrzytały, bo pomijałam etap, żeby w ogóle zobaczyć, że coś już się zmieniło. Dziękuję, to naprawdę pomogło mi poskładać to w całość.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To co napisałaś na końcu, Malachitko, że pomijałam etap zauważania tego co już jest – to mi mocno zostało. Bo właśnie tak to wyglądało. Siadałam do afirmacji i mówiłam 'jestem pewna siebie', a jednocześnie gdzieś w tle miałam poczucie, że kłamię. I teraz się zastanawiam – te małe potwierdzenia, o których pisałaś, to coś co robisz przed afirmacją, po niej, a może w zupełnie oddzielnym momencie dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Najlepiej przed. Dosłownie dwie, trzy chwile – przypomnij sobie konkretną sytuację, w której coś poszło lepiej niż miesiąc temu. Nie musisz tego rozpisywać. Chodzi o to, żeby podświadomość wchodziła w afirmację z dowodem, a nie z pustymi rękami. Sama afirmacja wtedy ma inne zakotwiczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Malachitka98 A jak ktoś ma bardzo krótką historię z danym obszarem i naprawdę nie ma czego przypominać? Pytam serio, bo znam kogoś, kto zaczyna pracować z pewnością siebie od absolutnego zera – żadnych sukcesów w tym obszarze, same porażki w pamięci. Co wtedy, siłą szukać?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Wera_T Wtedy schodzisz niżej – szukasz czegoś naprawdę drobnego. Nie 'poradziłam sobie na prezentacji przed pięćdziesięcioma osobami', tylko 'powiedziałam coś na głos, kiedy mogłam milczeć'. Mózg nie rozróżnia skali tak bardzo jak myślimy. Ważne, że przykład jest prawdziwy, a nie wymyślony.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam takie poczucie, że cały czas mówimy o pewności siebie jako przykładzie, ale chciałam zapytać o coś innego. Co z afirmacjami na rzeczy bardziej zewnętrzne, nie stan wewnętrzny? Na przykład ktoś ma pracę, ale szuka lepszej – czy 'mam pracę która mnie spełnia' to w ogóle uczciwa afirmacja, skoro tę obecną masz, a tej wymarzonej jeszcze nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Paprotka95 To jest dokładnie ten rodzaj afirmacji, który mnie osobiście sprawia najwięcej kłopotu. Bo przy stanach wewnętrznych możesz sobie powiedzieć, że 'jesteś w drodze'. Ale przy zewnętrznych faktach – albo coś masz, albo nie. Praca jest albo jej nie ma. Nie wiem jak tu się 'przemycić' między prawdą a celem.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Begonia No właśnie. I dlatego pytam, bo myślałam, że ktoś tu będzie miał jakiś sposób na to. Bo jedyna technika jaką znam to 'jestem otwarta na pracę, która mnie spełnia' – ale to brzmi jak życzenie, a nie afirmacja.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Paprotka95 To nie jest zły kierunek, tylko niepełny. 'Jestem otwarta' to deklaracja postawy, nie stan. Lepsza wersja to szukać, co z tej wymarzonej pracy już masz – może robisz coś podobnego jako hobby, może jeden element twojej pracy cię napędza. I afirmacja dotyczy właśnie tego fragmentu, który jest prawdziwy, a resztę traktujesz jako kierunek. Nie próbujesz afirmować całości naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@eufemia02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to co napisała Malachitka o fragmentach – to chyba odpowiada też na moje wcześniejsze pytanie o zdrowie? Bo ja właśnie próbowałam afirmować 'jestem zdrowa' w całości i to nie wychodziło. Ale gdybym wzięła jeden konkretny aspekt, który naprawdę jest w porządku... Nie pomyślałam o tym w ten sposób.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Eufemia02 Dokładnie tak to rozumiem. Przy zdrowiu to ma szczególne znaczenie, bo ciało reaguje na sprzeczność bardzo dosłownie. Jak mówisz 'jestem zdrowa' i jednocześnie coś cię boli, to wewnętrznie się to nie spina. Ale 'moje ciało umie się regenerować' albo 'ten konkretny obszar się poprawia' – to jest już coś, w co możesz uwierzyć bez oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@jagusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam pytanie do tego wątku ze zdrowiem, bo to mnie też dotyczy. Czy afirmacje przy chorobach przewlekłych mają w ogóle sens? Pytam uczciwie, bo nie chcę sobie wmawiać czegoś, co tylko da złudzenie, że coś robię, a tak naprawdę nic się nie zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Jagusia Afirmacje przy chorobach przewlekłych nie zastąpią leczenia i żadna odpowiedzialna osoba ci tego nie powie. Natomiast to, co mogą robić, to wpływać na nastawienie i na to, jak przeżywasz chorobę – a to ma realny wpływ na jakość życia, stres i zdolność organizmu do radzenia sobie. Pytanie nie brzmi 'czy wyleczy', tylko 'czy pomaga funkcjonować'. To inne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem tę odpowiedź, ale mam tu pewien problem. Jak ktoś mówi, że afirmacje 'pomagają funkcjonować' – to jak odróżnić, że to właśnie one pomagają, a nie ogólnie pozytywne nastawienie, które i tak by się pojawiło? Bo to brzmi jakby można to przypisać wszystkiemu i niczemu jednocześnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Oskar91 Masz rację, że tego się nie da precyzyjnie rozdzielić. Ale z drugiej strony – jeśli pozytywne nastawienie jest tym, co chcemy osiągnąć, to czy ma znaczenie, czy to afirmacja je buduje, czy coś innego? Pytam serio, bo nie wiem czy to jest zarzut wobec afirmacji, czy wobec całej kategorii pracy z nastawieniem.


Odpowiedz
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Begonia No nie, to nie jest zarzut jako taki. Raczej zastanawiam się, czy warto w ogóle wiedzieć, co konkretnie działa. Bo jak nie wiem, to mogę robić dużo rzeczy na raz i nie wiem, co wyrzucić jeśli nie ma efektów.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Oskar91 To jest akurat bardzo praktyczne podejście i ja sama tak to robiłam – właśnie dlatego zaczęłam zapisywać notatki. Żeby móc porównać okresy kiedy robiłam afirmacje regularnie, a kiedy nie. To nie jest dowód naukowy, ale dla mnie wystarczyło jako wskazówka.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co mówiła Paprotka o pracy – mam podobny dylemat, tylko nie z pracą. Chodzi mi o relacje. Mam kontakt z ludźmi, ale chcę głębszych relacji. I nie wiem jak zbudować afirmację, która nie jest ani kłamstwem ani czystym życzeniem. 'Mam głębokie relacje' – nie mam. 'Buduję głębokie relacje' – może, ale jak to sprawdzić?


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba najtrudniejszy typ, bo relacje są zależne też od innych ludzi. Przy pewności siebie pracujesz tylko ze sobą. Przy relacjach zawsze jest ta druga strona. Ciekawi mnie, czy w ogóle afirmacje na coś, co zależy od innych, działają tak samo jak na stany czysto wewnętrzne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Paprotka95 To dobre rozróżnienie i warto je mieć z tyłu głowy. Afirmacja nie zmienia drugiego człowieka – to nie jest jej rola. Ale może zmieniać to, jak ty wchodzisz w interakcje. Czy jesteś otwarta, czy wysyłasz nieświadomie sygnały zamknięcia. I w tym sensie praca jest możliwa. 'Jestem otwarta na bliskie relacje i przyciągam do siebie ludzi, którzy też ich szukają' – to jest opis twojej postawy, nie rozkaz dla innych.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Malachitka98 To jest dla mnie bardzo ważne zdanie o postawie. Bo miałam gdzieś z tyłu głowy takie przekonanie, że jak afirmuję relacje, to jakby 'manipuluję' rzeczywistością albo innymi ludźmi. A jeśli to dotyczy tylko mojej otwartości – to zupełnie co innego. Czy to dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@jagusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 253

@Malachitka98 Okej, czyli rozumiem że nie chodzi o to, żeby afirmować 'jestem zdrowa' tylko jakiś proces? Że bardziej 'moje ciało wie jak to zrobić' niż 'moje ciało już to zrobiło'?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Jagusia Tak, mniej więcej. Choć nawet to wymaga zastanowienia, bo 'wie jak' to też deklaracja stanu obecnego. Kluczowe jest żeby nie tworzyć napięcia między tym, co mówisz, a tym co czujesz w środku. Jak mówisz coś i natychmiast pojawia się wewnętrzny sprzeciw, to sygnał, że afirmacja jest za duża albo za daleka.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@eufemia02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dziękuję za to Malachitka, bo to mi bardzo pomogło zrozumieć tamten wątek ze zdrowiem. Mam teraz pytanie z innej strony – czy afirmację można stosować na coś, co się dopiero zaczęło dziać? Jak na przykład ktoś zaczął nową pracę i chce się w niej ugruntować, ale jeszcze nie czuje się pewnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Eufemia02 To jest akurat jeden z ciekawszych przypadków, bo masz coś konkretnego w ręku. Fakt istnieje, kontekst jest, brakuje tylko pewności. Można budować afirmację wokół tego, co jest realne – 'jestem tutaj, uczę się, pasuję do tego miejsca'. Nie trzeba skakać do 'jestem najlepsza w tym co robię'.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Wera_T A jak ta pewność nie przychodzi mimo afirmacji? Bo to co opisuje Eufemia to jest właśnie ta sytuacja gdy fakty są, ale wewnętrznie nie ma jeszcze zakorzenienia. Czy afirmacja coś tu zmienia, czy raczej to tylko kwestia czasu?


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja to czuję tak, że afirmacje przy nowych sytuacjach działają bardziej jak kotwica niż jak zmiana. Nie zmieniają nic na zewnątrz, ale pomagają nie odpłynąć w spiralę wątpliwości. Przynajmniej u mnie tak to wyglądało kiedy zaczynałam nowe rzeczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Begonia Ale 'kotwica' to metafora. Co to znaczy w praktyce? Że po prostu sobie coś mówisz i się nie panikujesz, czy chodzi o coś więcej?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Oskar91 U mnie chodzi o to, że jak mam do czegoś wrócić myślami, to zamiast sięgać po 'ale co jeśli się nie uda' – mam konkretne zdanie, do którego mogę wrócić. Nie wiem czy to magia czy po prostu przerywanie złego nawyku myślowego. Może jedno i drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

To wraca do mojego pytania o relacje. Bo ja chyba właśnie to robiłam źle – zamiast afirmować coś konkretnego, co już jest, afirmowałam wynik. I potem to się ze mną nie spajało wewnętrznie, bo wynik jeszcze nie był faktem.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

I to jest właśnie sedno tego wątku, który Renia otworzyła na początku. Pracujesz z tym, co masz, nie z tym, co chcesz mieć. To nie znaczy, że nie możesz dążyć dalej – ale punkt startowy afirmacji musi mieć grunt pod nogami.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@guslarz)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale ile w takim razie trwa, zanim to działa? Bo czytam tu, że trzeba mieć grunt, kotwicę, właściwą formę – a ja po tygodniu nie czuję żadnej różnicy i zaczynam myśleć, że może po prostu to nie jest dla mnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Guslarz Tydzień to naprawdę za mało, żeby oceniać. I nie mówię tego, żeby zniechęcić do oceniania – tylko że mózg potrzebuje więcej powtórzeń, żeby zacząć traktować nowe zdanie jak coś znajomego. Mnie zajęło kilka tygodni, zanim poczułam że cokolwiek się przesuwa.


Odpowiedz
(@guslarz)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Wera_T Kilka tygodni to dużo. Czy jest jakiś sposób żeby przyspieszyć albo sprawdzić, że idzie w dobrą stronę, zanim ten czas minie?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Guslarz Jeden wskaźnik, który da się zauważyć wcześniej: czy afirmacja przestaje brzmieć obco. Na początku często brzmi jak kłamstwo. Jak zaczyna brzmieć po prostu jak zdanie – to sygnał, że coś w środku zaczyna się przestawiać. Nie efekt końcowy, ale ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobne pytanie do Guslarza, ale z trochę innej strony. Co jeśli afirmacja brzmi znajomo i naturalnie, ale sytuacja zewnętrzna się nie zmienia? Czy to znaczy, że praca działa tylko na poziomie wewnętrznym i tyle?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Jaskier Myślę że to zależy od tego, jaka to afirmacja. Jeśli afirmujesz stan wewnętrzny, to efekt będzie wewnętrzny. Jeśli afirmujesz otwartość na coś zewnętrznego, to wpływa na zachowanie, a zachowanie wpływa na sytuację. Ale nie ma bezpośredniej linii z afirmacji do rzeczywistości zewnętrznej.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Begonia Czyli w sumie jest pośrednik – nasze zachowanie. I afirmacja działa na zachowanie, a nie na okoliczności. Tak to rozumiesz?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Paprotka95 Tak, mniej więcej. Choć pewnie ktoś bardziej obeznany z tematem powie to precyzyjniej ode mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Potwierdzam ten kierunek. Afirmacja nie teleportuje cię do wyniku. Zmienia to, jak patrzysz, jak reagujesz, co zauważasz. A to z kolei może zmieniać decyzje i relacje. Ten łańcuch bywa długi i nie zawsze widoczny na bieżąco.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eufemia02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Malachitka98 Dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę. Czy jest więc tak, że jeśli ktoś ma częściowy cel – na przykład ma jedną bliską relację, a chce ich więcej – to powinien afirmować wokół tej jednej, która jest? Jakby ją rozszerzać a nie tworzyć od zera?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Eufemia02 Tak, to dobry kierunek myślenia. Jeśli masz jedną relację, która działa, to afirmacja może iść w stronę tego, co w tobie pozwala tej relacji istnieć. Nie 'mam dużo bliskich znajomości', bo to nieprawda, ale 'jestem osobą, która potrafi budować bliskość'. To jest coś, co już się potwierdziło przez tę jedną relację, więc nie jest kłamstwem.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Malachitka98 To ciekawe rozróżnienie. Czyli afirmacja nie o tym co posiadasz, ale o tym kim jesteś – i to kim jesteś udowadniasz sobie przez to, co już masz?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Paprotka95 Dokładnie. I to jest właśnie ten grunt, o którym mówiłam wcześniej. Nie kłamiesz sobie, bo masz dowód. Afirmacja opisuje cechę, nie życzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ta jedna relacja jest z kimś bardzo bliskim, na przykład z mamą, i nie wiadomo czy to coś o mnie mówi, czy po prostu ten człowiek by mnie kochał niezależnie od wszystkiego? Czy taki dowód w ogóle się liczy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Jaskier To chyba zależy od tego, jak ta relacja wygląda od środka. Czy ty w niej coś wniesiesz, dbasz o nią, czujesz się w niej sobą – to są rzeczy, które mówią o tobie, nie o tym, że ktoś cię kocha bezwarunkowo.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Jaskier Mam podobne pytanie do siebie, bo jak pierwszy raz to słyszałam, też myślałam – no ale rodzina się nie liczy. Ale Begonia dobrze to ujęła. Pytanie nie brzmi 'czy ktoś cię kocha', tylko 'czy ty umiesz być w relacji'. To są dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 129
Rozpoczynający temat
(@renia60)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to mi chodziło na początku tego wątku. Ja afirmowałam 'mam dużo bliskich relacji' i to brzmiało pusto, bo tych relacji nie było. Ale kiedy zaczęłam myśleć o tym, co już jest – że potrafię słuchać, że ludzie mi ufają – to coś się zmieniło wewnętrznie. Nie wiem jeszcze czy na zewnątrz, ale w środku na pewno.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale skąd wiadomo, że ta zmiana wewnętrzna to efekt afirmacji, a nie po prostu upływ czasu albo inne rzeczy, które się działy w tym samym czasie? Bo może byś się tak samo czuła bez afirmacji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 360

@Oskar91 Nie da się tego odizolować w warunkach domowych, to jasne. Ale czy to coś zmienia w praktyce? Jeśli coś pomaga i nie szkodzi, to raczej nie ma sensu tego odkładać na bok tylko dlatego, że nie ma kontrolnej grupy.


Odpowiedz
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Begonia To logiczne, przyznam. Ale mnie irytuje jak ktoś mówi 'afirmacja zmieniła moje życie' i nie wie czy to afirmacja, czy jesień, czy nowa praca. Wolę wiedzieć co dokładnie działa.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Oskar91 To uczciwe podejście. Tylko pytanie, czy w przypadku pracy z przekonaniami da się w ogóle tak precyzyjnie wyizolować jedną zmienną. Myślę, że nie, bo to wszystko jest ze sobą powiązane. Afirmacja nie działa w próżni.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@guslarz)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróćcie na chwilę do tego, co mówiła Malachitka o tym, że afirmacja przestaje brzmieć obco. Ja po kilku dniach nadal mam wrażenie, że mówię coś, w co kompletnie nie wierzę. Czy to normalne tak długo?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Guslarz Tak, to normalne. I tu jest ważna rzecz – jeśli afirmacja brzmi jak oczywiste kłamstwo, to być może jest za daleko od tego, co teraz realne. Spróbuj wersji bliższej faktom. Zamiast 'jestem pewny siebie' – 'uczę się ufać swoim decyzjom'. To nie jest kapitulacja, to precyzja.


Odpowiedz
(@guslarz)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Malachitka98 Ale wtedy to już nie brzmi jak afirmacja, bardziej jak opis procesu. Afirmacja miała być stwierdzeniem, nie opowieścią o drodze do celu.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Guslarz Czytałam różne podejścia do tego i nie ma jednej definicji. Część autorów właśnie mówi, że afirmacja procesowa działa lepiej, bo jest bardziej wiarygodna dla własnego umysłu. 'Staję się' zamiast 'jestem'. Może to nie jest gorsze, tylko inne.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Paprotka95 Czyli 'staję się' jest akceptowalne? Bo ja zawsze myślałam, że afirmacja musi być w czasie teraźniejszym, że to jest jakaś zasada. Skąd to w ogóle pochodzi, że trzeba mówić jakby cel już był osiągnięty?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Eufemia02 To pochodzi z uproszczonej wersji prawa przyciągania, która była bardzo popularna jakieś dwie dekady temu. Zasada 'mów tak, jakby już było' ma sens w pewnych kontekstach, ale bywa przekazywana bez niuansów. Jeśli afirmacja wywołuje wewnętrzny opór, to sygnał, że forma nie działa na ciebie. Wtedy warto zmienić formę, nie rezygnować z praktyki.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Malachitka98 Dziękuję za to wyjaśnienie skąd pochodzi zasada czasu teraźniejszego, bo naprawdę nigdzie wcześniej tego nie czytałam. Ale mam jeszcze jedno pytanie – jeśli zaczynam od 'staję się', to w którym momencie powinnam przejść na 'jestem'? Czy to jest coś, co się czuje, czy raczej coś, co wynika z jakiegoś postępu w praktyce?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 316

@Eufemia02 Nie ma wyraźnej granicy, którą przekraczasz i wiesz 'teraz mogę mówić jestem'. Raczej chodzi o to, że pewnego dnia próbujesz powiedzieć 'jestem' i nie czujesz tego automatycznego wewnętrznego sprzeciwu. Dla jednych to kwestia kilku tygodni, dla innych miesięcy. Sama forma nie jest tu najważniejsza – ważne, czy zdanie wywołuje jakiś odzew w środku, czy przesuwa po zębach jak coś obcego.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: