Forum

Asystent AI
Afirmacje a zmiana ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a zmiana otoczenia - kiedy warto powiedzieć o swojej praktyce innym?

Strona 3 / 3

Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie trochę z boku tej rozmowy. Czy ktoś miał tak że ujawnienie praktyki komuś bliskim zmieniło sposób w jaki sam ją przeżywa? Nie chodzi mi o reakcję tej osoby, tylko o to co działo się w środku po tym jak już powiedziałeś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Czarodziej Tak. Jak powiedziałam siostrze, przez jakiś czas czułam że robię afirmacje 'pod obserwacją', jakby ona patrzyła nawet kiedy jej nie było. Minęło dopiero kiedy siostra przestała dopytywać o wyniki i po prostu przyjęła że to coś co robię.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Czarodziej Dokładnie o to chodziło mi kiedy otwierałem ten temat. Ujawnianie zmienia coś nie tylko w relacji z drugą osobą ale w relacji z własną praktyką. To jest właśnie ten moment który warto obserwować, bo mówi dużo o tym na jakim etapie jest nasza praca i czy jesteśmy na nią gotowi od wewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

To co piszesz o relacji z własną praktyką po ujawnieniu - czuję to dokładnie. Ale zastanawiam się czy to 'bycie pod obserwacją' które opisałam wcześniej to nie jest tak naprawdę coś użytecznego? Znaczy - jakby test tego czy robię afirmacje dla siebie czy żeby jakoś wypaść?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Larkis To pytanie jest naprawdę na miejscu. Ale uważałabym z wnioskiem że dyskomfort jest 'użyteczny' - to zależy od tego co się z nim robi. Jeśli wywołuje refleksję, to tak. Jeśli wywołuje tylko napięcie i zaburza samą praktykę, to nie ma sensu go pielęgnować.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Reginka Czy możesz powiedzieć jak rozróżnić jedno od drugiego? Bo kiedy jest w tym napięcie, trudno ocenić czy to 'dobra' refleksja czy zwykły stres.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Joasia71 Patrzę na to prostym kryterium - czy po tej refleksji wracam do praktyki z większą jasnością co do siebie, czy głównie chodzi mi po głowie co tamta osoba o mnie teraz myśli. Pierwsze to refleksja. Drugie to po prostu lęk przed oceną i nic z tego nie wynika.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wchodzę tu z innej strony. Zauważyłam że kiedy powiedziałam koleżance o afirmacjach, zaczęłam je robić staranniej. Jakby samo to że ktoś wie działało mobilizująco. Czy to znaczy że wcześniej robiłam je nieuważnie, czy raczej że zewnętrzna świadomość po prostu podnosi poprzeczkę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Ninka_S To jest coś o czym warto powiedzieć głośniej. Ale ta mobilizacja - czy utrzymuje się, czy po jakimś czasie opada kiedy koleżanka przestaje pytać?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Opada. Trochę. I to mnie zastanawia bo to znaczy że część tej staranności była dla niej, nie dla mnie. Nie wiem czy to problem czy po prostu tak działa motywacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Ninka_S Motywacja zewnętrzna i wewnętrzna często działają razem i to normalne. Problem zaczyna się kiedy zewnętrzna całkowicie zastępuje wewnętrzną - wtedy praktyka upada jak tylko tamta osoba przestaje pytać. Ale jeśli wewnętrzna nadal jest, to zewnętrzna tylko ją czasem wspiera i nie ma w tym nic złego.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja chcę zapytać o coś praktycznego bo mam teraz sytuację że mama już nie pyta, ale za to tata zaczął się interesować. I to inaczej niż mama - nie z dystansem tylko z ciekawością. Nie wiem czy mówić mu tyle samo co mamie, mniej, czy w ogóle coś.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Bronek01 Każda osoba to osobna rozmowa. To że ustawiłeś granicę z mamą nie znaczy że musisz to samo zrobić z tatą. Jak tata pyta z ciekawością to możesz sprawdzić jak czujesz się mówiąc mu ogólnie o czym to jest - i obserwować reakcję.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Bronek01 U mnie mąz tez zaczol pytac dopiero po jakims czasie, jak zobaczyc ze sie nie wycofuje z tego. I okazalo sie ze bylo latwieje rozmawiac z nim niz z corka bo byl po prostu ciekaw a nie od razu krytykowal. Moze tata tak samo.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Helenka51 No właśnie, tata raczej nie krytykuje na razie. Ale boję się że jak powiem za dużo to jednak zacznie. Może zaczekam i zobaczyć ile sam zapyta zanim cokolwiek powiem.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Słuchając Bronka mam wrażenie że my wszyscy trochę zarządzamy tym 'ile wiedzą' jak jakimś zasobem. Odmierzamy informacje, obserwujemy reakcje, planujemy kiedy powiedzieć więcej. Czy to nie jest trochę zmęczające? Czy komuś udało się po prostu przestać to kontrolować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Mistralia.pl Mnie trochę tak. Ale wyszłam z tego dopiero kiedy stwierdziłam że nie obchodzi mnie aż tak bardzo co o tym myślą. Nie z obojętności na te osoby - tylko że praktyka stała się na tyle moja że przestała potrzebować zewnętrznej akceptacji. I wtedy to zarządzanie samo odpuściło.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Joasia71 Jak to się stało u ciebie? Pytam serio bo u mnie to ciągle jest - to odpuszczanie i z powrotem napinanie.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Lunella Uczciwie - nie wiem dokładnie kiedy. Nie było momentu. Po prostu w pewnym punkcie zauważyłam że już nie sprawdzam czy koleżanka 'nadal wie' i czy 'coś o tym myśli'. Może to kwestia długości praktyki, może okoliczności - nie umiem tego przepisać na coś co można zrobić krok po kroku.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam jeszcze jedno pytanie do tego wątku z obserwacją siebie po ujawnieniu. Czy ktoś miał tak że powiedział komuś o afirmacjach i ta osoba zaczęła robić to samo - i to zmieniło coś w tym jak ty do tego podchodzisz? Nie wiem jak to ująć, chodzi mi o to kiedy nagle masz kogoś obok z tą samą praktyką.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Czarodziej Miałam. I to było nieoczekiwanie trudne. Zaczęłyśmy porównywać - co kto robi, jakie efekty, jak długo. I moja praktyka z czegoś prywatnego stała się trochę wspólnym projektem. Na chwilę straciłam kontakt z tym po co to właściwie robię.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Leontynka I co zrobiłaś? Oddzieliłaś się od tej osoby w tym temacie czy jakoś to poukładałaś?


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Larkis Oddzieliłam. Dość wyraźnie - powiedziałam że wolę nie rozmawiać o tym regularnie, że to nie jest rywalizacja i każda z nas robi to inaczej. Przyjęła to w porządku. Ale przez chwilę czułam się dziwnie, jakby to było wycofanie się z czegoś co sameśmy zaczęły razem.


Odpowiedz
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 289

@Leontynka A to wycofanie - czy ta koleżanka to odczuła jakoś negatywnie? Pytam bo u mnie jest podobna sytuacja i boję się że jak powiem że nie chcę porównywać, to zabrzmi jakbym ją odsuwał.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Czarodziej Trochę tak. Przez chwilę była cicho. Ale potem sama przyznała że jej to ulżyło, bo też czuła tę dziwną presję. Myślę że jak mówisz to szczerze a nie chłodno, to zwykle przechodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A mnie zastanawia inna rzecz. Czy ktoś kiedyś pożałował że powiedział? Nie przez reakcję tej osoby, tylko przez to jak sam potem się czuł z tym że ona wie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Larkis Ja pożałowałam raz. Powiedziałam za wcześnie, zanim jeszcze sama wiedziałam po co to robię. I potem ta osoba pytała mnie o efekty w momencie kiedy ja sama byłam w środku czegoś trudnego i w ogóle nie miałam ochoty tego opisywać. To był zły moment z mojej strony.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Joasia71 To jest właśnie ta kwestia z wyczuciem czasu, która często umyka. Kiedy jesteśmy na początku praktyki, sami nie mamy jeszcze języka żeby opisać co się dzieje - a jak już komuś powiedzieliśmy, to ta osoba naturalnie będzie pytać. I wtedy ten brak języka zamienia się w dyskomfort, bo trzeba coś odpowiedzieć.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Reginka Masz na myśli że lepiej poczekać aż sami potrafimy to jakoś opisać zanim powiemy innym? Czy po prostu że trzeba uprzedzić że nie będziemy raportować postępów?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Ninka_S Raczej to drugie. Bo pierwsze byłoby osobne dla każdego - jedni mają ten opis szybko, inni nigdy go nie mają i to też jest w porządku. Ale uprzedzenie że 'to jest coś co robię dla siebie i raczej nie będę o tym opowiadać regularnie' zdejmuje oczekiwania zanim zdążą się uformować.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale jak to powiedzieć naturalnie? Jakby napisać komuś bliskiemu że się czegoś nie będzie opowiadać, to brzmi już na starcie jak jakaś tajemnica. I te oczekiwania mogą być wtedy jeszcze większe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Bronek01 Nie musisz tego mówić wprost na początku. Możesz po prostu zareagować krótko na pierwsze pytanie i nie rozwijać. Większość ludzi czyta z tego że nie chcesz się wgłębiać i przestaje pytać. Problemy zaczyna się wtedy kiedy na pierwsze pytanie odpowiesz bardzo szeroko - bo to ustawia oczekiwania co do kolejnych rozmów.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ciekawe że wracamy wciąż do tego jak komunikujemy granicę. Dla mnie najtrudniejsze było to że ja sama nie wiedziałam gdzie ta granica jest. Raz chciałam mówić więcej, raz mniej. I ta osoba była zdezorientowana bo moje sygnały były niespójne. Nie jej wina.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Lunella To brzmi znajomo. U mnie też tak było - i zorientowałam się że ta niespójność była odzwierciedleniem tego jak niespójna byłam w samej praktyce. Kiedy szło mi lepiej to chciałam mówić, kiedy gorzej to nie. I ta osoba w sumie doskonale widziała mój rytm, tylko ja tego nie chciałam przyznać.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Mistralia.pl Ooo, to jest celna obserwacja. Nie myślałam o tym tak. Że ta niespójność komunikacyjna może być lustrem niespójności w samej praktyce. Muszę to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Chcę tu dorzucić coś co obserwuję od jakiegoś czasu. Kiedy ktoś pyta 'czy mówić innym o afirmacjach', to często pod tym pytaniem jest inne - 'czy to co robię jest wystarczająco poważne żeby o tym mówić'. I właśnie dlatego reakcja tej pierwszej osoby ma taki duży ciężar. Bo waliduje nie tylko wiedzę o naszej praktyce, ale samą decyzję że w ogóle to robimy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Krystynka55 I to jest chyba klucz do całej tej rozmowy. Jeśli sama mam wewnętrzne wątpliwości czy to działa, to opinia kogoś bliskiego może te wątpliwości albo uśpić albo bardzo wyostrzyć. Zależy tylko na kogo trafię.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy jest w ogóle sens mówić o afirmacjach komuś kto w to absolutnie nie wierzy? Pytam bo moja siostra jest bardzo sceptyczna wobec tego wszystkiego i zastanawiam się czy to w ogóle ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Tola.2 To zależy po co chcesz jej powiedzieć. Jeśli po to żeby ją przekonać - raczej nie ma sensu, bo to nie jest rozmowa która to zmieni. Jeśli po to żeby ona rozumiała co robisz i nie komentowała tego co widzi, to może mieć sens powiedzenie krótkiego minimum bez wchodzenia w szczegóły.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

No właśnie nie wiem po co. Chyba po trochu chcę żeby rozumiała, ale też trochę liczyłam że przestanie reagować dziwnie kiedy ją widzę jak czytam albo zapisuję coś rano. Nie wiem czy to ten sam cel.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Tola.2 To są dwa różne cele i dobrze że to rozróżniasz. Pierwszy to 'chcę żeby wiedziała co robię'. Drugi to 'chcę żeby zmieniła swoje zachowanie'. Drugi jest trudniejszy do osiągnięcia przez rozmowę o afirmacjach, bo jej zachowanie zależy od jej własnego komfortu z tym tematem, a nie od ilości informacji którą ma.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja sie tu troche boje powiedziec ale mam wrazenie ze wszyscy zakladaja ze ta druga osoba moze zaakceptowac lub nie. A co jak ta druga osoba zaczyna traktowac to jako cos wymierzonego przeciwko niej? Moja corka uwazala ze jak zaczalam afirmacje to znaczy ze cos jej zarzucam.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Helenka51 To jest sytuacja która zdarza się częściej niż się o tym mówi. Kiedy zaczynamy pracować nad sobą, bliscy czasem odbierają to jak krytykę tego jak dotychczas razem funkcjonowaliśmy. To nie jest racjonalne z zewnątrz, ale emocjonalnie ma swoją logikę - jeśli 'mi coś nie pasowało' to 'co jej pasowało w tym jak było'. Jak ty zareagowałaś kiedy córka tak to odebrała?


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Krystynka55 Tak, dokladnie tak to wygladalo. Corka mowila ze jak zaczynam 'pracowac nad soba' to znaczy ze cos jest z nia nie tak. Nie z nasza relacja ogolnie, tylko konkretnie z nia. Nie wiedzialam jak jej to wytlumaczyc ze to nie jest o niej.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Helenka51 To jest jeden z trudniejszych wariantow, bo tu juz nie chodzi o to czy mowic czy nie - tylko co powiedziec kiedy ta osoba wlasnie zinterpretowala twoje milczenie po swojemu. Jak zareagowala kiedy jej to jednak wytlumaczyles?


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Joasia71 Tlumaczylam, ze to dla mnie, zeby lepiej zacznac dzien i miec spokoj w glowie. Troche pomoglo ale ona i tak potem jeszcze raz zapytala czy sie poklocilysmy. Juz nie wiem czy mowilas za duzo czy za malo.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Helenka51 Ten wzorzec - ze ktos blisko interpretuje twoja prace nad soba jako reakcje na siebie - czesto wynika z tego, ze w tej relacji wczesniej nie bylo przestrzeni na indywidualnosc. Nie mowi to nic zlego o tobie ani o corce. Mowi tylko ze taka zmiana wymaga czasu obustronnie, nie tylko od ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jak dlugo czekac? Bo czytam ten watek i mam wrazenie ze niektorzy czekali miesiacami az otoczenie sie 'dostosuje'. To nie wydaje mi sie realne. Ludzie sie nie zmieniaja tylko dlatego ze my cos robimy po cichu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Bronek01 Nie chodzi o to zeby otoczenie sie dostosowalo. Chodzi o to zeby twoja praktyka zdazyla sie ugruntowac zanim wystawisz ja na cudzy komentarz. To sa dwie rozne rzeczy. Otoczenie moze nigdy sie nie zmienic - i to tez jest w porzadku, jesli ty sam wiesz po co to robisz.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Reginka No dobra, ale jak poznac ze sie 'ugruntowalo'? To brzmi bardzo abstrakcyjnie.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Bronek01 Pytanie dobre. Dla mnie to byl moment kiedy czyjás sceptyczna uwaga przestala mnie zbijac z rytmu. Wczesniej wystarczylo jedno zdanie mamy i juz mialam watpliwosci na nastepne trzy dni. Kiedy to sie zmienilo - wiedzialam ze moge mowic, bo cudzym slowem nie da sie tego rozlozyc.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Reginka A co jesli ta 'ochronna skorupa' nigdy nie przychodzi? Mam koleżankę która twierdzi ze im dluzej praktykuje tym bardziej jest wrazliwa na reakcje innych, nie mniej. Jakby otwartosc rosla razem z praktyka i to tez ja czyni bardziej podatna na zranienie.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Ninka_S To nie jest paradoks - to moze byc zwykla konsekwencja glebszego kontaktu ze soba. Wrazliwosc rosnie bo maleje mechanizm obronny, ktory wczesniej tlumil. Ale to nie znaczy ze stajemy sie slabsi. Rosnie tez zdolnosc do powrotu po tym zranieniu. Twoja koleżanka - czy zauwaza to rozroznienie, czy odbiera tylko ta wrazliwosc?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze? Chyba tylko ta wrazliwosc. Ale moze nie myslala o tym w tych kategoriach. Bede z nia porozmawiac.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracajac do tego co Krystynka55 pisala wczesniej - ze pod pytaniem 'czy mowic innym' czesto jest 'czy to co robie jest dostatecznie powazne'. Sama to czulam i wtedy szukalam jakiejs zewnetrznej legitymizacji. Myslalam ze jak powiem i ktos powie 'ok, rozumiem' to jakos to uwiarygodni. Ale to nie dzialalo tak jak myslalam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Lunella I czego szukałaś zamiast tego? Bo rozumiem ten mechanizm, sama przez niego przeszlam, ale ciekawa jestem co w koncu zadziałało.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Mistralia.pl Przestalam szukac potwierdzenia na zewnatrz jak zaczely byc widoczne efekty dla mnie samej. Nie dla innych - dla mnie. Drobne rzeczy, ale takie ze wiedzialam ze to nie przypadek. Wtedy cudza opinia przestala byc potrzebna do tego zeby wiedziec ze ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Ale te 'efekty dla siebie' - jak w ogole je rozpoznac? Bo afirmacje to nie jest cos co nagle zmienia cos widocznego. Czesto to subtelne rzeczy i nie wiem czy to efekt afirmacji czy po prostu ze tak wyszlo samo z siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Larkis To jest wlasnie to pytanie ktore warto sobie zadac samemu, zanim sie powie komukolwiek co sie robi. Bo jesli sama nie umiesz odpowiedziec czy cos sie zmienia - to skad oczekujesz ze ta druga osoba bedzie to rozumiec lub respektowac? Nie mowie tego zlosliwie. Mowie ze to jest ten sam brak jasnosci co do celu.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

No tak, ale kazdy kiedys zaczyna bez tej jasnosci. Nie mozna czekac az sie wszystko ułozy zanim w ogole sie zacznie mowic. Albo mowic.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Larkis Mozna mowic bez tej jasnosci - ale wtedy warto byc z tym szczerym wobec tej osoby. Powiedziec: 'robie cos nowego i sama jeszcze nie wiem co mi to daje'. To jest bardziej uczciwe niz udawac ze ma sie wszystko poukładane. I rzadziej zaprasza do krytyki.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie ktore mnie gryzie przez caly ten watek. Mowicie duzo o tym jak powiedziec i kiedy powiedziec. Ale czy ktos tu mial doswiadczenie ze powiedzial i to realnie wzmocnilo praktyke? Nie zniszczycilo, nie bylo neutralne, ale konkretnie wzmocnilo? Bo samo pytanie w tytule zaklada ze moze to isc w obie strony.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Irenka08 Tak, raz. Powiedzialam osobie ktorej bardzo ufam i ktora sama robi cos podobnego - choc nie afirmacje, raczej medytacje. Ona nie pytala o efekty, nie komentowal. Tylko raz powiedzial 'pamiętam ze to robisz' w momencie kiedy sama mialam watpliwosci. To wystarczylo. Ale to bylo wyjatkowe i ta osoba to wyjatek, nie regula.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Irenka08 To 'pamiętam że to robisz' zrobiło robotę, bo nie był to komentarz ani ocena - tylko świadek. Ktoś wiedział i nie zrobił z tego nic więcej. Zastanawiam się czy to właśnie jest ten warunek - że wzmocnienie przez powiedzenie innym wymaga kogoś, kto umie być świadkiem bez potrzeby reagowania. Czy ta osoba, której powiedziałaś, miała wcześniej ten rodzaj obecności w relacji z tobą, czy nauczyłaś się tego przy tej okazji?


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Joasia71 Chyba miała. Właśnie dlatego jej powiedziałam, nie komuś innemu. Ale teraz jak o tym piszesz to zaczynam się zastanawiać czy nie wybrałam jej właśnie dlatego że z góry wiedziałam jak zareaguje. Czyli nie tyle 'powiedziałam i to wzmocniło' ile raczej 'wybrałam bezpieczną osobę i to mnie nie zraniło'. To trochę inaczej brzmi.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Irenka08 To rozróżnienie które zrobiłaś jest ważniejsze niż brzmi. Bo mówienie o praktyce 'bezpiecznej osobie' i mówienie 'komukolwiek' to są dwa zupełnie inne akty. Pierwszy jest przedłużeniem pracy nad sobą. Drugi jest testem tej pracy. I te dwa scenariusze dają zupełnie różne odpowiedzi na pytanie z tytułu tego wątku.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Krystynka55 Ale jak w takim razie ktoś ma w ogóle zacząć? Bo 'bezpieczna osoba' to luksus którego nie każdy ma. Część ludzi nie ma wokół siebie nikogo kto by nie pytał 'a po co ci to' albo 'to jakiś zabobon'. I co wtedy - po prostu milczeć w nieskończoność?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Larkis Milczenie nie jest jedyną alternatywą dla mówienia. Jest jeszcze pisanie - anonimowo, na forum, w notatniku. Kontakt z praktyką przez słowo nie wymaga słuchacza. Jeśli nie masz wokół siebie bezpiecznej osoby, to moment żeby rozważyć czy nie warto jej poszukać zamiast improwizować z kimś kto może zareagować źle i potem to zostaje.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Reginka No ale forum to nie to samo co prawdziwa rozmowa. Piszesz anonimowo, nikt cie nie zna, nie ma tej samej wagi. Chodzi mi o to czy ktos z realu moze w ogole przyjac taka informacje normalnie bez dramatu.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Bronek01 To zależy od tego co rozumiesz przez 'normalnie'. Jeśli oczekujesz że bliska osoba wysłucha, skinnie głową i nie wróci już do tematu - to możliwe, ale rzadkie. Większość ludzi reaguje na nową informację o kimś bliskim jakimś ruchem - pytaniem, żartem, niepokojem. Pytanie nie jest czy będzie reakcja, tylko czy jesteś gotowy na tę reakcję bez potrzeby jej kontrolowania.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jesli nie jestem? To znaczy ze nie powinienem mowic? Bo to troche wygląda na kółko bez wyjscia - nie mozesz mowic dopoki nie jestes gotowy a gotowy sie nie staniesz dopoki nie sprobujsz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Bronek01 Nie musisz mówić pełnej wersji żeby cokolwiek się zaczęło. Można powiedzieć jedną małą rzecz i zobaczyć co wróci. 'Ostatnio staram się zaczynać dzień inaczej' to już jest coś - bez etykietki, bez tłumaczenia co i po co. Jeśli ta osoba pyta dalej z ciekawością, masz odpowiedź. Jeśli zmienia temat albo kwituje - też masz odpowiedź.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Darka To brzmi jak testowanie wody przed wejściem. Ale czy to nie jest trochę... nieuczciwość wobec siebie? Mówisz coś nie do końca prawdziwego żeby zobaczyć reakcję, zamiast powiedzieć co naprawdę robisz. Nie wiem czy mi to odpowiada.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Ninka_S Czy 'staram się zaczynać dzień inaczej' jest kłamstwem? Dla mnie nie. To jest po prostu niepełna informacja. Nie każda rozmowa musi być od razu całą prawdą. Szczerość nie oznacza że od razu dajesz wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i przypominam sobie jak powiedziałam mamie że 'pracuję nad nastawieniem'. Dokładnie to - bez słowa afirmacje, bez szczegółów. Ona odpowiedziała że się cieszy i zapytała czy to przez tę książkę którą mi kiedyś dała. Nie miałam serca tłumaczyć że zupełnie nie przez nią. Ale jakoś to było w porządku - ona miała swoją wersję a ja swoje.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Mistralia.pl i nie przeszkadzalo ci ze ona to inaczej rozumiala? Ja jak probowalam cos powiedziec corce to potem sie okazalo ze ona myslala ze mam jakis problem ze soba i chce to naprawic. Nie wiem jak to wyjasnic zeby nie pomyslala ze cos jest nie tak.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Helenka51 To że ktoś bliski interpretuje twoją zmianę jako sygnał że coś jest nie tak - to bardzo częste. Szczególnie w relacjach gdzie wcześniej byłaś dla tej osoby 'stała', przewidywalna. Każda zmiana czytana jest przez pryzmat pytania 'co się stało'. Nie musisz tego prostować od razu. Czasem wystarczy odpowiedzieć 'nic się nie stało, chcę zadbać o siebie' - i to jest prawda.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Helenka51 Miałam podobnie z kimś bliskim. Zamiast tłumaczyć co to są afirmacje i skąd to się wzięło, powiedziałam po prostu że rano powtarzam sobie kilka zdań które mi pomagają zacząć dzień spokojniej. Ona odpowiedziała że jak ją budzi alarm to też sobie mówi że nie wstanie - i się obydwie roześmiałyśmy. Nie zawsze potrzeba pełnego wytłumaczenia.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Lunella oj to fajnie ze sie smialy. U mnie jakos zawsze wychodzi tak ze corka bierze to za powazne. Moze sposob mowienia ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Lunella opisała - ta śmieszna wersja, niezobowiązująca - działa właśnie dlatego że odciąża rozmowę z ciężaru wyjaśniania. Ale to możliwe tylko z kimś kto jest w podobnym trybie do ciebie w danej chwili. Z córką Helenki51 to może nie wychodzić bo ona wchodzi w temat z troską, a troska lubi drążyć. I to nie jest złe - to po prostu wymaga innego podejścia niż żart.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Joasia71 A jak by to inne podejście wyglądało? Bo sama jestem ciekawa - jeśli ktoś reaguje troską i drążeniem, to kiedy powiedzieć więcej a kiedy postawić granicę i powiedzieć że to twoja prywatna przestrzeń?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Irenka08 Nie sądzę że to jest kwestia zasady którą można podać ogólnie. To zależy od tego czy ta troska przychodzi z miejsca 'chcę cię rozumieć' czy 'chcę się upewnić że jesteś taka jak zawsze'. Pierwszą można nakarmić rozmową. Przed drugą możesz się bronić granicą - ale to granica nie do praktyki, tylko do relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wrócę do pytania które Larkis zadała wcześniej - co robić jak nie ma bezpiecznej osoby. Myślę że brakuje tu jeszcze jednego wariantu: że tę bezpieczną osobę się buduje stopniowo przez małe ujawnienia w innych tematach. Zaufanie w relacji nie powstaje przez jeden duży gest tylko przez wiele małych momentów gdzie ktoś reaguje z szacunkiem. Jeśli w innych obszarach ktoś bliski reaguje tak - możesz sprawdzić czy to też zadziała tutaj. Jeśli nie reaguje nigdzie - odpowiedź jest jasna.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Reginka Okej, to ma sens - że zaufanie się buduje małymi krokami w różnych tematach, nie jednym wielkim wyznaniem. Ale mam pytanie: co jeśli te 'małe ujawnienia' w innych obszarach nie idą dobrze? Jeśli ta osoba i tak reaguje zamknięciem albo ocenianiem? To chyba nie jest sygnał żeby iść dalej, tak?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Larkis Dokładnie to. Jeśli małe ujawnienia w bezpieczniejszych tematach wracają z oceną albo zamknięciem - to informacja. Nie mów więcej tej osobie o swojej praktyce. To nie znaczy że relacja jest zepsuta, tylko że ten konkretny obszar nie jest między wami dostępny. Niektóre relacje mają ograniczenia tematyczne i to jest po prostu ich natura.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Reginka A to nie jest troche smutnee? Ze z kimś bliskim masz obszary których nie możesz dotknąć? Ja rozumiem z kolegami z pracy ale z rodziną to już inna sprawa.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Bronek01 Bliskość i pełna otwartość to nie jest to samo. W bardzo bliskich relacjach też bywają tematy zamknięte - i to nie zawsze z powodu braku zaufania, tylko z powodu różnic w tym jak ktoś rozumie świat. Twój ojciec może cię kochać i nadal nie mieć pojęcia co zrobić z informacją że powtarzasz sobie zdania żeby zmienić myślenie.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Joasia71 wlasnie tak. Mam dobra relacje z corka ale ona jest bardzo ziemska, pracuje w korporacji, patrzy na wszystko logicznie. Jak jej powiedzialam ze probuje zmieniac myslenie rano to zapytala 'a co to ci da w pracy'. Nie zle, po prostu inny swiat.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Helenka51 I co jej odpowiedziałaś? Bo to pytanie 'co ci to da' jest akurat całkiem otwarte - można na nie odpowiedzieć bez wchodzenia w całą ezoterykę.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Ninka_S nie wiedzialam co powiedziec wiec powiedzialam ze spokojniej mi. Ona sie zgodzia ze to dobrze i tyle. Moze wystarczy?


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Helenka51 Myślę że tak. 'Spokojniej mi' to pełna odpowiedź. Nie ma w niej kłamstwa, nie ma nadmiaru. Twoja córka dostała tyle ile potrzebowała żeby nie martwić się o ciebie - i to jest cel tej rozmowy, nie nawrócenie jej na afirmacje.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wychodzi z tej rozmowy coś co mnie trochę zastanawia. Mówimy głównie o tym jak powiedzieć żeby nie wywołać dramatu - ale czy ktoś miał sytuację odwrotną? Że powiedział i ta osoba sama zaczęła się tym interesować? Bo może strach przed reakcją jest większy niż sama reakcja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Lunella Tak, miałam. Koleżanka z pracy zapytała dlaczego ostatnio 'inaczej wyglądam' - miałam na myśli, że spokojniej. Powiedziałam że rano robię małą praktykę nastawienia. Ona po tygodniu napisała że sama zaczęła coś podobnego, znalazła coś w internecie. Nie powiedziałam słowa więcej, sama doszła.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Mistralia.pl To jest właśnie ta sytuacja gdzie zmiana w tobie mówi więcej niż słowa. Ona zauważyła efekt zanim usłyszała nazwę. I to jest chyba najlepsza reklama praktyki - że ktoś pyta o ciebie, a nie o metodę.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Darka Tylko że to działa w dwie strony. Jeśli ktoś widzi efekt i pyta - świetnie. Ale jeśli ktoś bliski widzi zmianę i się niepokoi, bo nie rozumie skąd - może zacząć szukać wyjaśnień sam. I te wyjaśnienia nie zawsze będą trafne. Dlatego czasem warto powiedzieć minimum właśnie po to żeby nie zostawiać za dużo miejsca na cudze interpretacje.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

To ciekawe ujęcie - że milczenie też niesie ryzyko, bo wypełnia je ktoś inny swoimi domysłami. Ale jak to wyważyć? Jak powiedzieć tyle żeby nie zostawiać za dużo miejsca na domysły i jednocześnie nie powiedzieć za dużo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Irenka08 Nie ma jednej miary. Ale sprawdza się zasada mówienia o skutku zamiast o metodzie. Nie 'robię afirmacje' tylko 'staram się świadomiej zaczynać dzień' albo 'pracuję nad tym żeby mniej z siebie uciekać'. Cel rozmowy to żeby bliska osoba wiedziała że coś robisz dla siebie - nie żeby wiedziała co i jak.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

A jeśli ta bliska osoba sama pyta wprost - 'co to są te afirmacje'? Bo ja jestem na początku tej drogi i mój brat zapytał mnie właśnie tak. I nie wiedziałem co powiedzieć żeby nie brzmiało dziwnie.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: