Forum

Asystent AI
Afirmacje a zmiana ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a zmiana otoczenia - kiedy warto powiedzieć o swojej praktyce innym?

Strona 2 / 3

Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie może trochę z innej strony - czy mówienie afirmacji razem z kimś, celowo, coś zmienia? Słyszałem że niektórzy robią to w parach albo grupach. Czy to w ogóle ma sens czy lepiej jednak solo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Czarodziej Próbowałam raz z koleżanką, mówiłyśmy te same afirmacje na głos. Dla mnie to nie zadziałało, bo cały czas czułam się jakbym recytowała coś dla niej, a nie dla siebie. Ale ona mówiła że jej to bardzo pomogło. Chyba zależy od tego jak ktoś się skupia.


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Czarodziej Jest różnica między afirmacjami jako praktyką solową a czymś co można by nazwać intencją grupową. To drugie ma inne zastosowanie i inny cel. Jeśli ktoś pracuje z afirmacjami jako przeprogramowaniem własnych przekonań, to włączenie do tego drugiej osoby może faktycznie rozpraszać, bo ciągle masz na nią uwagę. Ale jeśli ktoś szuka wzmocnienia przez wspólnotę, to inna sprawa. Te dwa podejścia się nie wykluczają, ale to nie jest to samo ćwiczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że znowu pytam o swoje - czy jak afirmacje robimy cicho w głowie a nie na głos to też ktoś może jakoś to wyczuć? Pytam bo mąż kilka razy zapytał co kombinuję i nie wiem skąd wie że w ogóle coś kombinuję, bo nic nie mówię.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Helenka51 Mąż prawdopodobnie nie wyczuwa afirmacji. Wyczuwa że jesteś skupiona, zamyślona, może masz inny wyraz twarzy niż zazwyczaj. Bliscy są bardzo wyczuleni na zmiany w zachowaniu, nawet subtelne. Nie ma tu nic energetycznego, to zwykła obserwacja partnera który zna ciebie na co dzień.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Helenka51 Dokładnie to co Krystynka55 napisała. Zmiana nastawienia wychodzi w drobnych rzeczach - inaczej reagujesz na stres, inaczej się trzymasz, inaczej kończysz zdania. Partner to widzi zanim ty sama to zauważysz. I pyta nie dlatego że wyczuwa praktykę, tylko dlatego że widzi że coś się dzieje.


Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Lunella A jak mąż pyta to co mu powiedzieć? Bo jak mówię że nic nie kombinuję to nie bardzo wierzy, a jak powiem że ćwiczę jakieś myślenie pozytywne to pyta po co i zaczyna żartować. Trochę nie wiem jak to ugryźć.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Helenka51 Ja miałem podobnie z kumplem. Powiedziałem mu po prostu że ćwiczę koncentrację i mentalną odporność. Nie skłamałem, bo to prawda, tylko nie wchodziłem w szczegóły. On to kupił bez gadania.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Helenka51 To co opisujesz to klasyczna pułapka - żadna odpowiedź nie wydaje się dobra, bo pytanie nie jest naprawdę o to co robisz, tylko o to dlaczego jesteś inaczej obecna niż zwykle. Mąż reaguje na zmianę, a nie na treść praktyki. Możesz powiedzieć że zaczęłaś pracować nad sobą, że chcesz mieć lepszy kontakt z własnymi myślami - i to będzie prawda, i zazwyczaj zamyka dalsze pytania.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 325

@Krystynka55 Ale czy to nie jest trochę omijanie tematu? Mam wrażenie że jak ciągle szukamy odpowiedniej etykietki żeby ukryć co robimy, to sami sobie wysyłamy sygnał że coś tu jest nie tak. Jakbyśmy się trochę wstydzili.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Tola.2 To zależy od tego co kieruje tą ostrożnością. Jest różnica między wstydem a świadomym wyborem ochrony swojej przestrzeni. Wstyd to kiedy myślisz że to co robisz jest złe. Ochrona przestrzeni to kiedy wiesz że to jest dobre, ale też wiesz że konkretna osoba tego nie przyjmie i ty na jej opinii po prostu nie chcesz się opierać.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

To co Bronek01 napisał o tej koncentracji - ja też tak robiłam i to naprawdę działa. Ludzie nie drążą jak słyszą coś brzmiącego zwyczajnie.


Odpowiedz
Wpisy: 432
Rozpoczynający temat
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tym pisałem na początku wątku i cieszę się że temat wrócił. Decyzja o ujawnieniu nie powinna wynikać ze wstydu, ale też nie musi wynikać z misji nawracania otoczenia. To jest po prostu ocena relacji - czy ta osoba jest dla mnie zasobem czy kosztem w kontekście tej praktyki. I obie odpowiedzi są w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale co jeśli ta sama osoba jest raz zasobem a raz kosztem? Mam partnera który potrafi powiedzieć coś naprawdę wspierającego, a potem przy obiedzie rzucić jakiś żart który zepsuje całe południe. Jak się ustawić wobec kogoś takiego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Ninka_S Mam podobnie i nie znalazłam na to złotego środka. Nauczyłam się że z taką osobą mogę mówić o efektach, ale nie o samej praktyce. Czyli 'czuję się ostatnio spokojniejsza' - tak. 'Codziennie rano powtarzam sobie że jestem spokojna' - nie, bo to właśnie wywołuje te żarty.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Ninka_S To co opisujesz wskazuje że ta osoba nie jest wrogo nastawiona do ciebie, tylko nie ma ram do zrozumienia tej praktyki. Żart przy obiedzie to zazwyczaj próba oswojenia czegoś nieznanego, nie atak. Ale to nie znaczy że musisz te żarty znosić. Możesz po prostu nie dawać mu materiału do żartowania i to nie jest kłamstwo ani ukrywanie, to zwykła selekcja tego co komu powierzasz.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

A co jeśli ktoś w ogóle nie ma takich relacji żeby się nad tym zastanawiać? Znaczy mieszkam sam, praca zdalna, kontakty dość luźne. Afirmacje robię i nikt nie pyta bo nikt za bardzo nie wie co u mnie. Czy to jest dobre środowisko dla takiej praktyki, czy raczej brakuje mi czegoś co by ją wspierało?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Czarodziej Z mojego doświadczenia - izolacja może być na początku wygodna, bo nikt nie komentuje. Ale po jakimś czasie brakuje lustra. Nie masz jak sprawdzić czy coś się zmienia, bo nie ma nikogo kto by widział cię w różnych momentach. Ja przez pół roku robiłam wszystko sama i dopiero jak zaczęłam rozmawiać z jedną osobą - nie o praktyce, tylko w ogóle - zobaczyłam że coś się faktycznie zmieniło, bo ona to nazwała.


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Czarodziej Solowa praktyka w izolacji to nie jest zły start, ale Mistralia ma rację że z czasem potrzeba weryfikacji. Ja prowadziłem przez rok notatki i to zastępowało mi to lustro - czytałem wpisy sprzed miesiąca i widziałem czy coś się przesunęło. Niekoniecznie musisz szukać osoby, ale jakiś punkt odniesienia jest potrzebny.


Odpowiedz
(@rojnik)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 475

@Onufry66 A prowadzenie notatek o afirmacjach nie wciąga cię w pętlę oceniania siebie? Pytam bo jak próbowałam pisać o swojej praktyce to zaczęłam analizować zamiast po prostu robić i chyba to mi trochę przeszkadzało.


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Rojnik To zależy jak to robisz. Ja nie piszę czy afirmacja zadziałała czy nie, tylko co się zdarzyło w danym dniu i jak się czułem. Wnioski wyciągam dopiero po czasie, nie na bieżąco. Bieżąca ocena rzeczywiście może wchodzić w drogę, masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do Helenki i jej pytania o męża - myślę że jest jeszcze jedna opcja której tu nie powiedziałyśmy. Można nie tłumaczyć nic, tylko odpowiedzieć pytaniem na pytanie. Coś w stylu 'a co cię niepokoi?'. Zazwyczaj okazuje się że partner nie pyta o praktykę tylko sprawdza czy wszystko okay. I wtedy możesz powiedzieć że tak, wszystko dobrze, pracujesz nad sobą i jesteś zadowolona. Koniec rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 255

@Lunella O to nigdy tak nie pomyślałam. Zazwyczaj od razu zaczynam tłumaczyć i chyba to go bardziej niepokoi niż samo milczenie. Spróbuje tak następnym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne doświadczenie i może trochę przełamię ten konsensus. U mnie ujawnienie bliskiej osobie - siostrze - wyszło mi na dobre, mimo że się bałam. Ona nie jest zainteresowana ezoteryką, ale słuchała i powiedziała coś w stylu 'rozumiem że to ci daje spokój'. I ten jeden komentarz był dla mnie bardziej wartościowy niż rok trzymania tego dla siebie. Nie każde otoczenie jest wrogie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Leontynka Ważne uzupełnienie. Tu chyba przez ostatnie posty trochę za mocno przechyliliśmy w stronę ostrożności i selekcji. Zdarzają się relacje gdzie ujawnienie wzmacnia. Pytanie to jak rozpoznać że ta konkretna osoba jest właśnie taka jak twoja siostra.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Leontynka Właśnie. I myślę że kluczowe jest to że twoja siostra nie próbowała zrozumieć mechanizmu, tylko zaakceptowała że to dla ciebie coś znaczy. To jest inny rodzaj wsparcia niż bycie entuzjastą albo bycie sceptykiem. Neutralna akceptacja jest często najlepsza bo nie wymaga od ciebie udowadniania niczego.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Leontynka napisała o siostrze - ta neutralna akceptacja bez rozumienia mechanizmu - czy to nie jest trochę jak mówienie 'okej, masz swojego konika'. Nie wiem czy bym chciał żeby ktoś tak to traktował. Jakby to było hobby, a nie coś co naprawdę zmienia sposób myślenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Czarodziej Rozumiem skąd to pytanie, ale z mojej perspektywy to nie było 'masz swojego konika'. Siostra nie zbagatelizowała, tylko nie próbowała wchodzić w coś czego nie zna. Jest różnica między 'rozumiem że to ci daje spokój' powiedzianym z troską a tym samym zdaniem powiedzianym protekcjonalnie. Ton robi całą robotę.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 325

@Leontynka Ale skąd wiesz że ton był naprawdę taki jak mówisz? Może po prostu chciałaś tak to usłyszeć bo zależało ci na jej reakcji?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Tola.2 To jest pytanie które można zadać o każde ludzkie doświadczenie. Na tym samym poziomie można by podważyć każdą pozytywną relację. Leontynka mówi o czymś konkretnym - o tym że po ujawnieniu jej praktyka nie ucierpiała, a relacja się nie pogorszyła. To jest obserwowalne.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do mojego pytania o partnera bo chyba nie do końca dostałam odpowiedź. Darka napisała żeby mówić o efektach, nie o praktyce. Rozumiem to, ale co jeśli partner zacznie dopytywać skąd ten spokój? Bo u mnie właśnie tak jest - jak mówię że czuję się lepiej, on pyta dlaczego i jesteśmy w tym samym miejscu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Ninka_S Wtedy masz wybór. Możesz powiedzieć 'pracuję trochę nad sobą' i zostawić bez szczegółów - większość ludzi nie naciska dalej. Albo możesz dać jakąś ogólną odpowiedź, która nie jest kłamstwem - medytacja, rano spokojnie siedzę, ćwiczę koncentrację. Zależy co jest dla ciebie wygodniejsze.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Ninka_S Mam wrażenie że to pytanie jest trochę o co innego niż afirmacje. Jeśli ktoś bliski ciągle naciska na wyjaśnienia gdy mówisz że czujesz się lepiej, to może warto sprawdzić czy ta osoba jest przyzwyczajona do tego że ci jest gorzej. Zmiana w nas samych bywa niekomfortowa dla otoczenia niezależnie od tego czy to afirmacje, dieta czy cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Reginka Zatrzymałam się na tym zdaniu. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Czyli pytanie nie jest o afirmacje tylko o to że jestem po prostu inna niż byłam?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Ninka_S Dokładnie o to mi chodzi. I wtedy ujawnianie lub nieujawnianie praktyki jest drugorzędne. Pierwsze jest pytanie czy ta zmiana jest dla partnera okej albo nie. Afirmacje to tylko forma - zmiana to sedno.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A propos ujawniania - czy ktoś miał tak że powiedział rodzinie i ta rodzina zaczęła sprawdzać czy 'to działa'? U mnie mama pyta co tydzień czy coś się zmieniło i to jest chyba gorsze niż żadne wsparcie. Czuję się jakbym był na obserwacji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Bronek01 To jest klasyczny efekt który pojawia się gdy ujawniamy za wcześnie albo za dużo. Kiedy powiesz komuś że pracujesz nad konkretnymi celami, ta osoba automatycznie staje się obserwatorem wyników. Problem polega na tym że afirmacje nie działają na pokaz i presja zewnętrznej oceny potrafi skutecznie blokować wewnętrzną pracę. Twoja mama nie robi tego złośliwie, ale efekt jest taki sam.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Krystynka55 I co w takiej sytuacji zrobić? Cofnąć to co się powiedziało się nie da.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Bronek01 Zmienić narrację. Powiedz jej że doceniasz zainteresowanie, ale że zależy ci żeby nie rozmawiać o tym na bieżąco, bo to rozprasza. Większość rodziców to przyjmuje gdy usłyszą że chodzi o twój komfort a nie o ich wykluczenie. Nie musisz tłumaczyć dlaczego - samo 'tak mi lepiej wychodzi' wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Lunella miała racje z tym pytaniem zwrotnym i rzeczywiście spróbowałam tak ostatnio. Mąż jak zapytał dlaczego rano taka skupiona to zapytałam co go niepokoi i okazało się że myślał że mam jakiś problem w pracy. Zupełnie nie o praktyke mu chodziło. Dzieki za tą wskazówkę bo by mi nie przyszło do głowy samej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Helenka51 Cieszę się że sprawdziłaś. I widzisz - pytanie 'co cię niepokoi' zamiast tłumaczenia co robisz rano rozwiązało coś czego w ogóle nie było 🙂 To często tak działa - bronimy się przed rozmową której tak naprawdę nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słuchając tej rozmowy zastanawiam się czy nie za dużo myślimy o tym jak to odbiorca zareaguje. Rozumiem ostrożność, ale czy nie ma czegoś ważnego w tym żeby w ogóle nie budować swojej praktyki wokół cudzych reakcji? Mówię o tym bo sama przez długi czas ukrywałam wszystko i ta ostrożność stała się częścią mojego stosunku do praktyki. Nie byłam ostrożna wobec ludzi - byłam niepewna siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Irenka08 To jest ważne rozróżnienie. Ostrożność z pozycji pewności to co innego niż ostrożność z lęku. Pierwsza jest wyborem, druga jest ograniczeniem. Jak rozpoznałaś u siebie że to był lęk a nie strategia?


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Joasia71 Po tym że nawet jak byłam sama to nie mówiłam tego głośno. Jakby dom miał uszy. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę to pomyślałam - jeśli ukrywam to przed sobą to nie chodzi o otoczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 432
Rozpoczynający temat
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

To co Irenka napisała jest dla mnie kluczowe w całym tym wątku. Pytanie 'kiedy powiedzieć innym' zakłada że jesteśmy gotowi powiedzieć sobie. Nie zawsze tak jest i to nie jest zarzut - to jest obserwacja. Zaczynamy od ochrony przed otoczeniem i dobrze to wygląda racjonalnie, ale warto od czasu do czasu sprawdzić czy ta ochrona nie jest przypadkiem czymś innym.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Mnie z kolei ta rozmowa uświadomiła że przez cały czas zakładałam że ujawnienie to jest coś jednorazowego. Albo mówię albo nie mówię. A może to jest proces - najpierw mówię tyle ile jestem gotowa, potem więcej jak widzę jak ktoś reaguje?


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

To co napisałaś Irenka o ukrywaniu nawet przed sobą - to mnie bardzo uderzyło. Bo jak się nad tym zastanowię, to chyba przez pierwszy miesiąc swojej praktyki nie wypowiadałam afirmacji w ogóle na głos. W myślach tylko. Czy to też jest jakiś sygnał?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Larkis Niekoniecznie że coś złego, ale warto się zastanowieć dlaczego. Mówienie w myślach może być po prostu wygodą, ale może też być sposobem żeby nie 'wiązać się' z tym co się mówi. Jakby słowo wypowiedziane głośno było bardziej zobowiązujące i bardziej 'prawdziwe'.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Larkis A co się zmieniło kiedy zaczęłaś mówić głośno? Albo czy w ogóle zaczęłaś?


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Joasia71 Zaczęłam, tak. I dziwnie - najpierw było mi głupio nawet samej przed sobą. Jakbym słyszała swój głos z zewnątrz i oceniała. Minęło po jakimś czasie, ale to było nieoczekiwane uczucie.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Larkis Ten dyskomfort na głos to jest coś co znam z pracy z oddechem i uważnością. Ciało inaczej przetwarza to co słyszalne. Kiedy mówimy w myślach, możemy to szybko cofnąć albo zmienić. Głos angażuje inaczej - jest bardziej ostateczny i to mózg rejestruje jako coś realniejszego. Więc ten opór który czułaś nie był irracjonalny.


Odpowiedz
Wpisy: 432
Rozpoczynający temat
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

To jest dokładnie ten moment o którym warto mówić w kontekście ujawniania. Jeśli własny głos nas krępuje, to skąd pewność że gotowi jesteśmy na czyjś komentarz? Nie mówię że trzeba najpierw osiągnąć jakiś poziom - mówię że to dobry test wewnętrzny zanim zdecydujemy czy cokolwiek powiedzieć komuś bliskiemu.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale wracam do swojego problemu bo nie dostałem do końca odpowiedzi. Mama pyta co tydzień. Krystynka55 napisała żeby zmienić narrację. Próbowałam tego w niedzielę i mama powiedziała 'dobrze, dobrze' ale następnego dnia zadzwoniła i znowu pyta. Jak długo trzeba to powtarzać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Bronek01 Tyle razy ile potrzeba. To nie jest magia - to jest uczenie nowego sposobu rozmawiania. Mama ma utrwalony wzorzec, w którym pyta i dostaje odpowiedź. Kiedy przestajesz dawać szczegółową odpowiedź, przez jakiś czas wzorzec i tak się odpala. To się normuje, ale wymaga czasu i konsekwencji z twojej strony. Jeden raz nie wystarczy.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Krystynka55 A co jeśli mama uzna że coś ukrywam? Bo już raz tak powiedziała - że 'widzi że coś jest nie tak'.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Bronek01 Możesz powiedzieć wprost że nie ukrywasz, tylko że wolisz nie robić z tego tematu na każde spotkanie. Różnica między 'nie powiem ci' a 'nie chcę żeby to stało się cotygodniowym raportem' jest spora i większość rodziców to rozróżnia gdy się to jasno nazwie.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie bylo podobnie z ciorka - nie mama ale siostra. Ciągle pytatała co z tym 'moim eksperymentem'. Powiedziałam jej w końcu ze to nie jest eksperyment tylko moja rutyna i nie mam zamiaru jej oceniac po tygodniach. Przestała pytac. Nie wiem czy to sama forma słów pomogła czy po prostu zmęczyła się temates.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Helenka51 To ciekawe że użyłaś słowa 'rutyna'. Ja też ostatnio tak mówię o swojej praktyce i faktycznie ludzie mniej drążą. 'Rutyna' brzmi zwyczajnie, prawie nudno, i chyba właśnie o to chodzi - żeby nie brzmiało jak coś co wymaga komentarza.


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o słowach których używamy żeby opisać praktykę innym i myślę że to jest właściwie oddzielny temat. Jak nazywamy to co robimy - dla siebie i dla innych - wpływa na to jak my sami to przeżywamy. Ktoś kto mówi 'mam rytuał poranny' myśli o tym inaczej niż ktoś kto mówi 'chwilę sobie siedzę'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Mistralia.pl I to jest ważny punkt, ale też niebezpieczny. Bo jeśli zaczynamy dobierać słowa głównie pod cudze ucho, możemy się odciąć od własnego znaczenia tej praktyki. Rutyna brzmi neutralnie dla siostry, ale czy dla ciebie też tak to czujesz?


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Joasia71 Szczerze - nie zawsze. Dla mnie to jest coś więcej niż rutyna. Ale rozumiem Ninkę, że to słowo działa jako bufor. Pytanie czy bufor zawsze jest złem. Może czasem chroni to co ważne przed tym co je pomniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Mistralia napisała o buforze - czy to nie jest właśnie coś w rodzaju ochrony intencji? W pracy z przedmiotami i rytuałami mówi się że pewne rzeczy tracą siłę kiedy są wystawione na zbyt wiele obcych energii. Nie wiem czy z afirmacjami jest identycznie, ale intuicyjnie czuję że jest tam jakieś pokrewieństwo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Lunella Analogia jest intuicyjnie atrakcyjna, ale trzeba uważać żeby nie stała się usprawiedliwieniem dla unikania trudnych rozmów. 'Chronię intencję' może być naprawdę świadomym wyborem, ale może też być eleganckim sposobem żeby powiedzieć 'boję się że mnie wyśmieją'. Jedno i drugie jest ludzkie - ale warto wiedzieć które jest u nas prawdą.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale czy to nie jest trochę tak że każda osoba ocenia sama siebie i trudno powiedzieć z zewnątrz co kto naprawdę czuje? Zenek zakłada że ktoś może się mylić co do własnych motywów. Czy to nie jest trochę za daleko idące?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Tola.2 Nie zakładam że ktoś się myli. Pytam żeby każdy sprawdził u siebie. Mylenie własnych motywów to nie jest rzadkość - to jest ludzkie. Racjonalizujemy lęk jako strategię, bardzo często, i to w wielu dziedzinach życia, nie tylko w praktykach. To nie jest zarzut tylko zaproszenie do refleksji.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego czym jest ujawnianie - w różnych tradycjach podejście do tego jest inne. W niektórych szkołach ezoterycznych milczenie o praktyce jest traktowane jako część dyscypliny, nie jako strach. Obserwuję tę rozmowę i widzę że mieszamy ze sobą kilka różnych sytuacji: ukrywanie z lęku, milczenie ze świadomego wyboru, i poszukiwanie neutralnych słów jako strategię komunikacyjną. To są trzy różne rzeczy i chyba warto je od siebie oddzielić żeby rozmowa była precyzyjniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Masz rację że mieszamy wątki. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem tę różnicę którą sygnalizujesz. Dyscyplina milczenia w tradycji to jedno. A co jeśli ktoś po prostu nie wie że ma taką tradycję i milczy instynktownie? Czy to milczenie działa tak samo czy zupełnie inaczej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Onufry66 To jest ważne rozróżnienie. Instynktowne milczenie bez żadnej refleksji to nie to samo co świadoma dyscyplina. Pierwsze może być ochroną, może być wstydem, może być wygodą - nie wiemy czym, bo nie zostało sprawdzone. Drugie jest wyborem. I właśnie to sprawdzenie - czym jest moje milczenie - to jest moim zdaniem sedno tego tematu.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Onufry66 Dodam do tego co Zenek powiedział. W pracy z uważnością to rozróżnienie między automatycznym a świadomym zachowaniem pojawia się bardzo często. Instynkt bywa mądry, ale nie zawsze. Dlatego warto po prostu zapytać siebie: czy wybieram milczenie, czy po prostu nie zdecydowałam? To dwa zupełnie różne punkty startowe.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Reginka Jak to pytanie zadać sobie szczerze? Bo mi się wydaje że mogę sobie odpowiedzieć cokolwiek chcę i uwierzę w to co jest wygodne.


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Larkis No właśnie. Dlatego to pytanie lepiej zadawać nie raz, tylko w różnych momentach. Kiedy jesteś spokojna, kiedy jesteś zmęczona, kiedy ktoś z bliskich akurat pyta o twoją praktykę. Odpowiedź w tych trzech momentach może być zupełnie inna i to różnica mówi więcej niż jedna szczera deklaracja.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o dyscyplinie i instynkcie i zastanawiam się czy my nie za bardzo analizujemy to co jest w gruncie rzeczy proste. Nie mówię żeby nie myśleć - mówię że czasem decyzja czy powiedzieć komuś o afirmacjach to jest po prostu kwestia nastroju i relacji. Czy naprawdę każde milczenie wymaga psychoanalizy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Ninka_S Rozumiem ten zarzut. Ale patrząc na to co się dzieje w tym wątku - Bronek od kilku stron zastanawia się jak rozmawiać z mamą, Larkis opisywała że czuła się nieswojo ze swoim głosem - to nie jest kwestia nastroju. Dla wielu osób to jest naprawdę trudne i nie uprościłabym tego do 'po prostu zdecyduj'.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Joasia71 Racja, źle to ujęłam. Miałam na myśli raczej że nie każde milczenie musi być symptomem czegoś głębszego. Czasem człowiek po prostu nie ma ochoty tłumaczyć się z tego co robi rano przed lustrem i to jest w porządku bez żadnej filozofii.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja wracam do swojego problemu z mamą bo tu mam konkrety. Powiedziałem jej w końcu że 'mam poranną rutynę i nie chcę żeby to było cotygodniowe sprawozdanie'. Dokładnie jak Darka radziła. Mama przez chwilę milczała i powiedziała 'no dobrze, twoja sprawa'. Nie wiem czy naprawdę odpuściła czy tylko czeka. Jak to zwykle bywa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Bronek01 To naprawdę dobry krok. Odpowiedź 'twoja sprawa' brzmi jak zaakceptowanie granicy, nawet jeśli niechętne. Czy pyta dalej w następnych rozmowach to zobaczymy, ale sam fakt że nie zaczęła drążyć od razu jest już czymś. Daj temu trochę czasu.


Odpowiedz
(@krystynka55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 342

@Bronek01 I nie analizuj każdej pauzy w rozmowie z mamą. 'Przez chwilę milczała' to nie jest zły znak - to jest przetwarzanie. Ludzie potrzebują chwili kiedy słyszą odpowiedź której się nie spodziewali. To normalne.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam o tej granicy z mamą i coriką i mysle ze u mnie tez pomoglo jedno proste zdanie. Ale zastanawiam sie - co jezeli ta granica zadziala za dobrze i bliski przestanie sie w ogole pytac? Czy to nie jest troche smutne ze cos co jest dla nas wazne staje sie tematem tabu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Helenka51 To zależy co chcesz osiągnąć. Jeśli zależy ci żeby bliska osoba rozumiała twoją praktykę, to granica 'nie pytaj' tego nie zbuduje. Jeśli zależy ci tylko na spokoju - to wystarcza. Warto wiedzieć czego tak naprawdę chcesz od tej relacji w kontekście tej praktyki.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Helenka51 Mam podobną obawę. Kiedy powiedziałam znajomej żeby nie komentowała, przestała pytać całkowicie - a ja potem miałam ochotę sama o tym powiedzieć i jakoś nie było jak wejść w temat. Czy komuś udało się cofnąć taką granicę i otworzyć rozmowę na nowo?


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Lunella Mnie się udało, ale to wymagało inicjatywy z mojej strony. Po prostu któregoś dnia sama powiedziałam coś o swojej praktyce i ta osoba weszła w temat ostrożnie, jakby sprawdzała czy może. Myślę że granica którą postawisz możesz też sama otworzyć - tylko trzeba dać znak że teraz jest inaczej.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 325

@Mistralia.pl A ten znak to musi być wyraźny czy można liczyć że osoba sama wyczuje? Bo znam kogoś kto jest bardzo dosłowny i jeśli mu powiem 'nie rozmawiamy o tym' to on będzie tego trzymał się latami.


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Tola.2 Przy kimś dosłownym - wyraźny. Naprawdę wyraźny. Coś w stylu 'wcześniej prosiłam żebyś nie pytał, ale zmieniłam zdanie, możemy porozmawiać'. Subtelne sygnały przy takich osobach po prostu nie działają i tylko obydwoje się potem kręcicie wokół tematu bez wejścia w niego.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: