Forum

Asystent AI
Afirmacje a zawstyd...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a zawstydzenie - jak pracować nad tym, co uznajemy za niewypowiadalane?

Strona 2 / 2

Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku - czy ktoś z was pracował z afirmacjami pisanymi odręcznie zamiast mówionych? Pytam, bo dla mnie pisanie odręczne jest zupełnie innym kanałem i czasem łatwiej mi wejść w temat przez kartkę niż przez usta. Nie wiem czy to ma jakieś uzasadnienie czy to po prostu mój nawyk.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Chryzoprazka_76 ja miałam podobnie i myślę że chodzi o tempo. Pisanie odręczne spowalnia. Masz więcej czasu na każde słowo, zdanie układa się wolniej i jakby pełniej. Mówienie jest szybsze i łatwiej przelecieć obok sensu tego, co się mówi.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Zorka i tu jest ciekawy punkt - bo jeśli pisanie spowalnia i to pomaga, to może też pomaga pisanie z przerwami, po jednym słowie naraz? Mam to w notatkach jako metodę do sprawdzenia, ale nie próbowałam przy wstydliwych tematach.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Kunisia próbowałabyś opisać jak to miałoby wyglądać praktycznie? Bo 'po jednym słowie naraz' nie bardzo umiem sobie wyobrazić - czy chodzi o to, żeby zatrzymać się po każdym słowie i poczuć, co ono robi?


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Chryzoprazka_76 mniej więcej tak to sobie wyobrażam. Piszesz pierwsze słowo, zatrzymujesz się. Sprawdzasz, czy jest twoje. Jeśli jest, idziesz dalej. Jeśli nie - szukasz innego. To zbliżone do tego co Tobiasz75 opisywał o drabinkach, tylko zamiast całych zdań chodzisz po słowach. Nie wiem czy to działa, bo to jest raczej intuicja niż doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 712
Rozpoczynający temat
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Kunisia opisuje z chodzeniem po słowach - coś w tym jest. Pamiętam jak przerabiałam jedno zdanie i utknęłam na słowie 'zasługuję'. Samo słowo było problemem, nie zdanie wokół niego. Kiedy to zauważyłam, zamieniłam je na 'mam prawo do' i coś się odkleiło. Czasem jeden wyraz niesie cały ciężar.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@jadea-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

dziękuję że to napisałaś, bo to mi dużo wyjaśnia. Sama mam problem z jednym konkretnym słowem i teraz rozumiem, że może nie muszę zmieniać całego zdania, tylko to jedno. Naprawdę dziękuję.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Jadea.1 i właśnie warto sprawdzić, jakie słowo blokuje - bo to nie zawsze jest to słowo, które brzmi najtrudniej. Czasem to małe, niewinnie wyglądające słowo jak 'moje', 'ja', 'zawsze'. Że coś jest moje, że dotyczy mnie, że jest trwałe. Taki test słowo po słowie, o którym mówi Kunisia, mógłby to wyciągnąć.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Iga60 ciekawe co mówisz o małych słowach. Mam wrażenie, że 'ja' to jedno z trudniejszych, bo w wielu afirmacjach zaczyna się od 'ja jestem' i już na tych dwóch słowach można utknąć. Jakby samo postawienie siebie w centrum zdania było problemem.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Telepata84 to akurat jest dobrze zbadane w kontekście psychologii narracyjnej. Zdania w pierwszej osobie wymagają identyfikacji z podmiotem. Jeśli obraz siebie jest mocno zaniżony albo pęknięty, fraza 'ja jestem' uruchamia natychmiastowy mechanizm weryfikacji - i mózg znajduje dowody przeciw, zanim zdanie się skończy. Dlatego część praktyków stosuje formę 'uczę się być' albo 'wybieram widzieć siebie jako' - to nie jest ucieczka od afirmacji, tylko obejście blokady wejścia.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Tobiasz75 a ta forma 'uczę się być' - czy ona działa tak samo jak klasyczna afirmacja? Nie ma obawy, że wbudowuje w afirmację od razu założenie, że jeszcze tego nie ma?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@KiraK to jest uzasadniona wątpliwość i słyszałem ją nie raz. Moim zdaniem to pytanie o to, co jest ważniejsze: idealna forma zdania czy realne wejście w praktykę. Afirmacja, przy której zamierasz ze wstydu i jej nie kończysz, nie zrobi nic. Zdanie, które możesz powiedzieć, choćby było 'słabsze' formalnie - zacznie pracę. Budowanie mostu od miejsca, w którym jesteś, do miejsca, w którym chcesz być, jest sensowniejsze niż skakanie od razu na drugi brzeg i lądowanie w wodzie.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do całego wątku - czy ktoś tu pracował z afirmacją dotyczącą czegoś, co jest wstydliwe nie tylko dla nas samych, ale też społecznie? Chodzi mi o sytuacje, gdzie wstyd jest jakby podwójny: wewnętrzny i zewnętrzny. Bo mam wrażenie, że techniki, o których rozmawiamy, bardziej dotyczą wstydu osobistego, a to jest trochę inny teren.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Sliwka myślę, że masz rację, że to inny poziom. Wstyd osobisty to 'sam ze sobą nie mogę tego powiedzieć'. Wstyd społeczny to 'gdyby ktoś wiedział, co sobie powtarzam, umarłabym'. Oba blokują, ale z różnych stron. Przy wstydzie społecznym pojawia się dodatkowy widz, nawet jeśli go nie ma w pokoju.


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Zawilec to 'wyobrażony widz' to bardzo trafne określenie. Bo naprawdę - siedzę sama, nikt mnie nie słyszy, a i tak mam poczucie, że ktoś ocenia. Jakby wstyd był zinternalizowany jako głos cudzej oceny. Nie wiem czy afirmacja może tego głos wyciszyć, czy trzeba coś innego.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Sliwka ten wyobrażony widz u mnie też był. I trochę pomogło mi zadanie sobie pytania: czyj to głos konkretnie? Bo kiedy nadałam mu twarz i imię, stał się mniej abstrakcyjny i łatwiej było go zostawić za drzwiami. Nie wiem czy to jest metoda na każdego, ale u mnie zmniejszyło napięcie.


Odpowiedz
(@balbinka_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Filomena_67 ale jak to działa w praktyce? Mam na myśli - czy chodzi o to żeby wyobrazić sobie tę osobę i powiedzieć jej mentalnie żeby odeszła, czy coś innego?


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Balbinka_N u mnie nie było żadnego rytuału z tym związanego. Siedziałam i po prostu pytałam siebie: 'kto powiedział mi, że tego nie mogę chcieć?' Wychodziło jakieś zdanie zasłyszane dawno temu albo ciągły komunikat z domu. Samo rozpoznanie trochę odcięło mu zasilanie. Ale to nie jest praca jednorazowa.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pisania odręcznego - chciałam dodać coś, o czym nie mówiłyśmy. Ja zaczęłam pisać afirmacje dotyczące trudnych tematów na kartkach, które potem paliłam. Brzmi dziwnie, ale wiedząc, że nikt tego nie przeczyta i że sama tego nie zachowam, mogłam napisać dosłownie wszystko. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam je zachowywać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Chryzoprazka_76 to jest naprawdę dobry pomysł, bo usuwa jeden z głównych blokujących elementów - trwałość śladu. Notowałam coś podobnego u siebie z dziennikami: gdy wiedziałam, że kartka zniknie, pisałam inaczej. Głębiej. Ale mam pytanie - kiedy zdecydowałaś, żeby zacząć zachowywać? Był jakiś moment, czy samo przyszło?


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Kunisia trudno powiedzieć kiedy dokładnie. Chyba wtedy, gdy przestałam się wstydzić tego, co napisałam po przeczytaniu. Czyli nie decydowałam racjonalnie - po prostu pewnego dnia napisałam i nie miałam potrzeby palić.


Odpowiedz
Wpisy: 712
Rozpoczynający temat
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Chryzoprazka_76 opisuje z paleniem kartek - rozumiem intuicyjnie, bo sama robiłam coś podobnego z notatkami snów, które były zbyt intensywne. Ta tymczasowość materiału zwalnia z potrzeby bycia spójną, ciągłą wersją siebie. Ale zastanawiam się, czy w afirmacjach nie ma ryzyka, że wtedy każdy raz zaczynamy od zera, bez budowania na tym, co było?


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

to ciekawy punkt. Myślę że na pewnym etapie - tym wstępnym - zaczynanie od zera jest właśnie potrzebne, bo nie chodzi jeszcze o budowanie, tylko o samo dotknięcie tematu. Budowanie przychodzi potem, gdy temat przestaje parzyć przy kontakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@pokrzywka92)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do ogólnej rozmowy - jak długo trwa w waszym doświadczeniu ten etap 'dotykania' zanim można przejść do normalnej praktyki? Bo mam wrażenie, że ja utknęłam gdzieś na początku i nie wiem czy to jest nadal ten etap, czy już powinnam być dalej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Pokrzywka92 to pytanie o czas jest trudne, bo zależy od tego, ile warstw jest do przepracowania i jak głęboko sięga temat. Nie ma sensownej odpowiedzi w dniach ani tygodniach. Ale jest jeden sygnał, który jest bardziej użyteczny niż czas: czy zdanie, które tydzień temu było nie do wypowiedzenia, dziś wywołuje choćby minimalnie mniejszy opór? Jeśli tak - pracujesz. Jeśli opór jest identyczny od dłuższego czasu, warto sprawdzić, czy metoda pasuje do rodzaju blokady, a nie zakładać że 'nie jesteś wystarczająco daleko'.


Odpowiedz
(@jadea-1)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 22

@Tobiasz75 to jest dla mnie bardzo pomocne, dziękuję za to. Właśnie tego szukałam - jakiegoś kryterium, które nie jest kalendarzem. Bo naprawdę, odliczanie dni nic mi nie dawało i czułam przez to tylko dodatkową presję.


Odpowiedz
(@jeremiasz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Tobiasz75 a co jeśli ktoś nie potrafi ocenić czy ten opór jest mniejszy, bo każdego razu podchodzi jakby od nowa i nie pamięta jak było poprzednio? Czy jest sens notować te próby, żeby mieć jakieś odniesienie?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Jeremiasz notowanie ma sens, ale nie w formie oceniania siebie. Chodzi o proste odnotowanie, nie o wystawianie sobie stopni. Możesz zapisać jedno zdanie po próbie: co poczułeś, gdzie w ciele, czy było łatwiej czy tak samo. Nie po to żeby porównywać i podsumowywać, tylko żeby mieć coś poza własną pamięcią, która przy wstydliwych tematach ma tendencję do zamazywania tego, co było.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: