Tu jest jeszcze jedna rzecz którą warto od siebie odróżnić - pisanie emocji jako wentyl versus pisanie jako obserwacja. Pierwsze przynosi ulgę ale może kręcić w kółko, drugie buduje dystans. Joasia wcześniej mówiła o siedzeniu z uczuciem bez analizowania - to bliżej obserwacji. Wentyl też ma swoje miejsce, ale to inny cel.
Mam pytanie może z innej strony. Czy afirmacje w kontekście zawiści mają w ogóle sens jeśli ktoś czuje, że ta zawiść jest... no, uzasadniona? Tzn. że rzeczywiście ktoś miał łatwiej i to nie jest tylko projekcja?
Właśnie o to mi chodziło wcześniej kiedy pisałam o obserwacji versus przeżywaniu. Zawiść uzasadniona czy nie - to drugie pytanie. Pierwsze jest: co ja z nią robię. Możesz mieć w stu procentach rację co do niesprawiedliwości i wciąż utknąć w tym uczuciu na lata. Afirmacja nie jest wyrokiem sądu, nie orzeka kto miał rację. Ona pyta tylko: w którą stronę chcę patrzeć.
A mnie zastanawia jedno - czy można w ogóle szczerze życzyć komuś dobrze kiedy się mu zazdrości? Bo jak mam powtarzać 'życzę ci sukcesów' a czuję zupełnie odwrotnie, to wydaje mi się że to zakłamanie, nie praca z sobą.
Właściwie to pytanie Habby pasuje do tego co mnie nurtuje od początku tego wątku. Czy afirmacja to coś co działa na konkretną sytuację czy na ogólny schemat myślenia? Bo jeśli tylko wygaszam zawiść wobec jednej osoby, a schemat zostaje, to za chwilę będę go przerabiać z kimś innym. I wtedy to jest trochę jak zaklejanie dziury taśmą.
