Forum

Asystent AI
Afirmacje a zawiść ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a zawiść - czy mogę afirmować sobie coś, czego inny ma

Strona 2 / 2

Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słuchajcie, ale czy ktoś w ogóle myślał o tym, że to poczucie winy przy afirmacji może być sygnałem, że afirmacja jest po prostu niespójna z tym, co naprawdę uważasz o sobie? Nie że coś złego robisz, tylko że twój system przekonań mówi 'to nie dla ciebie' i stąd ta reakcja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Darek_69 To jest jeden z możliwych odczytów i on nie wyklucza pozostałych. Może to być jednocześnie niezgodność przekonania i mechanizm winy za zawiść. Ale zwróciłeś uwagę na coś ważnego, bo jeśli afirmacja jest sprzeczna z głębokim przekonaniem o sobie, to ona działa jak tarcie, nie jak płynne powtórzenie.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Pajeczyna Właśnie to tarcie jest chyba kluczowym sygnałem w tej całej rozmowie. Jeśli afirmacja idzie łatwo, to albo przekonanie już jest bliskie, albo afirmacja jest za płytka. Jeśli jest duży opór, warto się zatrzymać i sprawdzić, co konkretnie opiera się, zanim pójdzie się dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie siedzę i czytam całą tę rozmowę od góry i dziękuję wam za to, co tu piszecie. Zacząłem ten temat z konkretnym pytaniem, a teraz widzę, że to było pytanie o coś znacznie głębszego. Mam jeszcze jedno, bo mi się kręci w głowie. Czy to poczucie winy przy afirmowaniu rzeczy, które ma ktoś bliski, jest silniejsze niż gdy ta osoba jest obca? U mnie tak jest i zastanawiam się, czy to ma jakieś znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

To ma znaczenie i to spore. Przy osobie bliskiej zawiść jest obciążona relacją, lojalnością, historią. Przy obcej jest 'czystsza', bo nie ma tła. Dlatego przy bliskich ten opór jest większy, bo poza zawiścią jest też dodatkowa warstwa, że 'nie powinienem tak czuć wobec kogoś, na kim mi zależy'. To podwójne obciążenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tytus60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Pelagiusza_J To z tymi bliskimi mnie uderzyło. Bo właśnie o to mi chodziło, gdy zadawałem to pytanie wyżej. Ja afirmuję sobie coś, co ma mój brat, i to jest zupełnie inne uczucie niż gdybym afirmował coś, co ma jakiś nieznajomy. Z obcym czuję się czysto. Z bratem jest jakby dodatkowa warstwa wstydu, że w ogóle porównuję.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Tytus60 Ten wstyd przy bliskich jest bardzo charakterystyczny. Jakbyś afirmując dla siebie, jednocześnie wystawiał relacji ocenę. A przecież chcieć czegoś podobnego do tego, co ma bliska osoba, nie znaczy, że relacja kuleje.


Odpowiedz
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Pelagiusza_J Dziękuję za to. Czytam to kilka razy i za każdym razem coś innego do mnie dociera. To zdanie o tym, że przy bliskich jest dodatkowa warstwa lojalności, to chyba najlepiej opisuje to, co czuję od początku. Nie umiałem tego nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ale hej, zatrzymajmy się chwilę. Bo rozmawiamy o poczuciu winy, o warstwach, o bliskich i obcych, a ja wciąż nie rozumiem jednej rzeczy. Czy samo porównywanie się do kogoś bliskiego jest już problemem, czy to jest normalne i afirmacje po prostu to wyciągają na wierzch?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Darek_69 Porównywanie jest normalne, nie ma sensu udawać, że nie istnieje. Afirmacje tylko sprawiają, że to wychodzi, bo skupiasz na tym uwagę. Pytanie nie brzmi, czy porównujesz, ale co z tym porównaniem robisz.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Darek_69 Dodam, że porównywanie do bliskich jest starsze niż jakakolwiek afirmacja. Afirmacja to nie jest przyczyna tego uczucia, tylko sytuacja, która wywołuje to, co już tam było. To ważna różnica, bo inaczej możesz skończyć z przekonaniem, że sam proces jest zepsuty.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Froen Czyli afirmacja działa tu trochę jak lustro, które pokazuje to, co już jest, a nie wytwarza czegoś nowego? Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Jasminka Tak, w tym wypadku tak. I to nie jest wada tego podejścia, wręcz przeciwnie. Ale wymaga gotowości na to, że możesz zobaczyć coś, co wolałeś nie widzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

a ja sie zastanawiam czy to co mowi Froen nie oznacza ze jak mam te poczucie winy to znaczy ze gdzies gleboko nie wierze ze mi sie to nalezny? bo jakbym wierzyla to chyba bym sie nie wstydizla


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Balbina79 To trop wart sprawdzenia. Wstyd i poczucie winy przy afirmacji często mają pod spodem przekonanie, że coś takiego jest 'nie dla mnie'. Nie musi to być głęboka blokada, czasem to po prostu wieloletnie porównania wyniesione z domu albo szkoły. Czy to, o czym afirmujesz, jest czymś, co w twoim domu rodzinnym było traktowane jako coś osiągalnego, czy raczej jako coś, co mają 'inni'?


Odpowiedz
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 161

@Ludwinia ojj to jest bardzo dobre pytanie i nie chce mi sie przyznac do odpowiedzi publicznie 🙂 ale cos tam widze


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@obsydian)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słyszę w tym co pisze Ludwinia coś, co mnie dotyczy bezpośrednio, ale z nieco innej strony. U mnie to nie jest kwestia domu, tylko konkretnej osoby, której zazdroszczę. I za każdym razem gdy zaczynam afirmować sobie to samo, mam w głowie jej twarz. Czy to jest problem samo w sobie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Obsydian To zależy, co ta twarz robi w głowie. Jeśli pojawia się jako punkt odniesienia, wzorzec, to jest neutralne. Jeśli pojawia się razem z myślą, że ona nie powinna tego mieć albo że ty jesteś gorszy, to warto to obserwować. Co ty czujesz, gdy ta twarz się pojawia?


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 115

@Pelagiusza_J Chyba to drugie, bo jest tam taka myśl że ona zrobiła coś dobrze, a ja coś źle. Jakby jej posiadanie czegoś było oceną mnie.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Obsydian To jest bardzo konkretne i ważne, że to nazwałeś. To co opisujesz to nie jest zawiść w czystej postaci, to jest raczej interpretacja cudzego sukcesu jako dowodu własnej porażki. To dwie różne rzeczy i mieszanie ich potrafi skutecznie zablokować afirmację, bo nie pracujesz nad tym, co naprawdę przeszkadza.


Odpowiedz
(@tytus60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Edek86 Skąd wiadomo, które z nich mam? Bo słuchając tej rozmowy mam wrażenie, że mogę mieć i jedno, i drugie jednocześnie.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Tytus60 Możesz. To nie są kategorie rozłączne. Ale da się je rozróżnić pytaniem: czy życzysz tej osobie, żeby straciła to, co ma? Jeśli tak, to zawiść. Jeśli raczej boli cię, że sam tego nie masz, ale jej to nie zabierasz mentalnie, to bliżej tego co opisywałem.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę tu z boku, bo uważam, że trochę za mocno szukamy definicji i kategorii. W praktyce te stany są płynne i zmieniają się w trakcie sesji afirmacyjnej. Ważniejsze wydaje mi się to, co zrobić gdy któraś z tych rzeczy się pojawi, niż to, jak ją nazwać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kornelia93 Zgadzam się co do praktyki, ale nie do końca z pominięciem nazywania. Jeśli ktoś nie wie, z czym pracuje, to może przez miesiąc pracować z afirmacją dobrobytu, a tak naprawdę potrzebuje pracować z przekonaniem o własnej wartości. To nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wiem, że trochę zbaczamy, ale to wszystko dotyczy mojego pytania z początku. Właśnie to jest to, z czym przyszedłem. Nie wiedziałem, czy to co czuję to zawiść, czy coś innego, i czy w ogóle powinienem afirmować. A teraz widzę, że to było kilka pytań naraz i dlatego kręciłem się w kółko. Czy możemy jeszcze wrócić do tego, czy samo branie wzorca od kogoś bliskiego jest etycznie okej? Bo to mi nadal nie daje spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@tytus60)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co napisał Zlata_83 na końcu bardzo mi pasuje, bo ja też przyszedłem z jednym pytaniem, a teraz widzę że miałem z pięć i nie umiałem ich rozdzielić. Ale mam nowe, konkretne. Jak sobie radzić w trakcie afirmowania, gdy ta osoba, o którą chodzi, jest kimś, kogo widujesz regularnie? Bo u mnie to jest współpracownik. I jak wchodzę w afirmację, to mam go w głowie i nie mogę się skupić na sobie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Tytus60 To jest inny problem niż zawiść sama w sobie, choć powiązany. Regularne widywanie tej osoby sprawia, że masz żywy, świeży materiał porównawczy. Afirmacja nie jest w stanie konkurować z tym co widzisz na żywo kilka razy w tygodniu. Czy próbowałeś robić afirmacje o innych porach, niekoniecznie zaraz po kontakcie z nim?


Odpowiedz
(@tytus60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Pelagiusza_J Nie myślałem o tym od tej strony. Robię je rano, a z nim widuję się właśnie rano w pracy. Czyli na wejście mam głowę pełną porównań. To może dlatego tak trudno.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Tytus60 Pora to jedno, ale jest jeszcze coś. Afirmacja robiona zaraz po kontakcie z osobą, która 'ma to czego ty nie masz', uruchamia porównanie jako tło. I wtedy afirmacja działa na tym tle, a nie od zera. To nie znaczy że jest nieskuteczna, ale wymaga więcej energii żeby się przebić. Zmiana pory może pomóc, ale nie usunie problemu jeśli obraz tej osoby jest mocno zakorzeniony.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Froen Czyli rozumiem, że chodzi o to, żeby afirmacja nie była reakcją na konkretny bodziec, tylko bardziej osobistą praktyką? Czy dobrze to rozumuję?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Jasminka Mniej więcej tak. Jeśli afirmacja jest odpowiedzią na bodziec, to mentalnie jest z nim połączona. Robisz afirmację 'mam dość pieniędzy' bo właśnie widziałeś samochód kolegi, to afirmacja i samochód kolegi są w tym samym skojarzeniu. To może działać, ale może też wzmacniać porównanie.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchając tej rozmowy o porze i bodźcach zastanawiam się, czy nie pomijamy czegoś podstawowego. Mamy całą tę dyskusję o tym kiedy i jak, a mało było o tym, co konkretnie afirmować w takiej sytuacji. Bo jeśli ktoś afirmuje sobie dokładnie to samo co ma ta konkretna osoba, to czy to nie wzmacnia samego porównania zamiast je rozluźniać?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kornelia93 To jest trafne. Afirmowanie 'mam taki sam sukces jak X' to technicznie afirmacja, ale emocjonalnie to wciąż myślenie o X jako o miarce. Inne podejście to afirmowanie tego, czego się rzeczywiście chce, bez odniesienia do czyjejś wersji tego. Brzmi podobnie, ale w praktyce to duża różnica.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 115

@Pajeczyna A jak to zrobić w praktyce? Bo kiedy próbuję sformułować afirmację bez myślenia o tej osobie, to i tak w połowie zdania wchodzi mi jej obraz. To nie jest celowe, po prostu się pojawia.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Obsydian To jest normalne i nie ma sensu z tym walczyć siłą. Próba wyrzucenia obrazu z głowy w trakcie afirmacji zwykle go wzmacnia. Jedno podejście, które znam z praktyki, to nie ignorowanie obrazu, tylko świadome odłożenie go. 'Widzę cię, wracam do siebie.' Bez dramatu, bez oceniania się że znowu myślisz o tej osobie. Czy próbowałeś czegoś podobnego?


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 115

@Pajeczyna Nie, raczej za każdym razem kiedy ta osoba wchodzi mi do głowy, przerywam afirmację i zaczynam od nowa. Może dlatego sesje mi się rozpadają na kawałki.


Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Obsydian To co opisujesz brzmi wyczerpująco. Przerywanie i zaczynanie od nowa za każdym razem może sprawiać, że afirmacja kojarzy się z wysiłkiem i porażką, a nie z czymś wspierającym. Mam pytanie, czy ta osoba pojawia ci się też poza sesjami, czy głównie w ich trakcie?


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 115

@Ludwinia Głównie w trakcie, choć ostatnio też przy innych okazjach. Ale w trakcie afirmacji to jest jakby automatyczne, prawie jak odruch.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

przepraszam ze sie wciskam ale mam podobnie. jak robe afirmacje to mi sie pojawia siostra i juz nie moge skupic na sobie. i zastanawiam sie czy to jest tak ze moj umysl caly czas chce sie porownywac i afirmacje to tylko wyciagaja? czy moze jest jakis sposobu zeby to zatrzymac?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Balbina79 Twój umysł nie jest w tym odosobniony. Porównywanie się z rodzeństwem to jeden z najstarszych wzorców, jakie mamy. I tak, afirmacje to wyciągają, bo każesz mózgowi skupić się na czymś co chcesz mieć, a on od razu sprawdza czy już to masz w porównaniu do jakiejś miarki. U ciebie tą miarką jest siostra. Zatrzymać tego się raczej nie da od razu, ale można zmienić to, co się robi kiedy to przychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słyszę tu dużo o technikach i praktyce, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Czy to nie jest tak, że jeśli przez całą sesję afirmacyjną ktoś inny ci chodzi po głowie, to może afirmacja w ogóle nie jest dla ciebie w tej chwili? Może trzeba najpierw przepracować tę zawiść czy cokolwiek to jest, a dopiero potem afirmować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Darek_69 To zależy, jak rozumiesz 'przepracować'. Jeśli przez to rozumiesz że najpierw musisz być idealnie spokojny, a potem dopiero możesz zacząć, to możesz czekać bardzo długo. Wiele osób pracuje z afirmacjami właśnie wtedy, kiedy coś jest trudne, nie po zakończeniu procesu. Pytanie jest inne: czy to co się pojawia w trakcie jest tak silne, że całkowicie blokuje praktykę, czy tylko ją komplikuje?


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Pelagiusza_J Dobra, to ma sens. Chodziło mi raczej o to, że skoro ta osoba ciągle się pojawia, to może to jest sygnał do zrobienia czegoś z tym, zanim pójdziemy dalej. Nie że trzeba być 'gotowym', tylko że może jest jakiś krok wcześniej.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Darek_69 To jest właściwie kluczowe pytanie w tym wątku. Czy afirmacja jest punktem dojścia, czy można jej używać po drodze. Moje zdanie jest takie, że nie ma jednej kolejności. Dla jednych afirmacja pomaga się otworzyć na pracę z przekonaniami, dla innych jest krokiem końcowym. Zależy od osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Patrzę na tę rozmowę i myślę, że na początku wątku pytałem, czy mogę afirmować coś, co ma ktoś inny. I odpowiedź, którą tu zebrałem brzmi mniej więcej tak: możesz, ale to co przy tym czujesz jest informacją, nie przeszkodą. I że nie ma jednej kolejności. Czy dobrze to podsumowuję, bo chciałem się upewnić że dobrze rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Zlata_83 dobrze to podsumowałeś. Ale chciałbym dodać jedno, bo myślę że to ważne: ta informacja, o której piszesz, nie jest neutralna. Emocja która pojawia się przy afirmacji to nie tylko sygnał, że coś do przepracowania, ale też wskazówka co konkretnie blokuje. Jeśli pojawia się smutek, to inne ćwiczenie, jeśli złość, to inne, jeśli wstyd, to zupełnie inne podejście. Czy ktoś z was rozróżnia te emocje w praktyce, czy traktujecie to jako jeden worek?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Froen Mnie się zdarza rozróżniać, ale szczerze to dopiero po czasie, nie w trakcie. W trakcie jest po prostu 'coś nie gra' i dopiero jak skończę i się zatrzymam, to widzę, że to był akurat wstyd, a nie zazdrość. Pytanie czy w trakcie afirmacji w ogóle jest sens to analizować, czy lepiej po?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kornelia93 To jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi. Rozróżnianie w trakcie wymaga pewnej praktyki w obserwacji siebie. Na początku może faktycznie lepiej po. Ale z czasem warto to ćwiczyć w trakcie, bo emocja w trakcie afirmacji jest informacją o tym, jak umysł reaguje na konkretne zdanie, nie na coś abstrakcyjnego. I właśnie ta precyzja jest cenna.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Pajeczyna Czyli praktycznie mówisz, że trzeba niejako ćwiczyć rozróżnianie emocji osobno, zanim to wejdzie do sesji afirmacyjnej? Czy to da się robić równocześnie od razu?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Jasminka Można od razu, ale wtedy sesja jest wolniejsza i bardziej refleksyjna niż powtórzeniowa. Niektórzy celowo tak to robią, po jednej afirmacji zatrzymują się i notują co czują. Inni wolą najpierw przejść przez całą serię, a potem wracają do notatek. Obie drogi działają, pytanie co ci odpowiada.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 115

@Pajeczyna A co jeśli ktoś w ogóle nie potrafi nazwać co czuje, tylko wie że coś jest nie tak? Pytam bo ja tak mam. Widzę że coś we mnie reaguje, ale nie jestem w stanie powiedzieć: to jest zazdrość, to jest wstyd. To jest po prostu jakiś dyskomfort.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Obsydian Dyskomfort jako pierwsza nazwa to całkowicie normalny etap. To nie jest brak zdolności, to po prostu niewyćwiczona obserwacja. Jeden sposób, który pomaga, to pytanie do siebie zaraz po odczuciu: czy chciałbym żeby tamta osoba tego nie miała? Jeśli tak, to zazdrość. Czy wstydzę się że chcę? Jeśli tak, to wstyd. To proste pytania, ale potrafią szybko posortować.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 115

@Pelagiusza_J Pierwsze pytanie... odpowiedź jest tak. Więc chyba zazdrość. Nie wiedziałem że tak po prostu można to sprawdzić.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Obsydian Ale chwila, czy to nie za proste? Bo można chcieć żeby ktoś tego nie miał i nie być zazdrosnym w klasycznym sensie, tylko po prostu uważać że on tego nie zasługuje. To nie jest to samo co zazdrość o coś dla siebie.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Darek_69 Masz rację że to nie to samo, ale w kontekście afirmacji i tak się liczy, bo oba stany stawiają tamtą osobę w centrum. Czy to zazdrość, czy poczucie niesprawiedliwości, efekt jest podobny: twój umysł jest przy niej, nie przy tobie. Z punktu widzenia praktyki afirmacyjnej to jest ten sam problem do przepracowania, choć inaczej się do niego podchodzi.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Pelagiusza_J No dobra, to ma sens. Ale skoro i tak trzeba to przepracować, to wracam do swojego wcześniejszego pytania: czy afirmacje w ogóle są tu dobrym krokiem, czy może coś innego powinno być pierwsze?


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@tytus60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja chyba odpowiem na pytanie Darka, bo mam coś konkretnego do dodania. Przez kilka tygodni próbowałem robić afirmacje i walczyć z tym co mi chodziło po głowie. Nic z tego nie wyszło. Dopiero jak zacząłem prowadzić coś w rodzaju dziennika, w którym pisałem co czuję do tej osoby, afirmacje zaczęły jakoś działać. Może dla mnie to pisanie było tym 'krokiem wcześniej'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Tytus60 To co opisujesz brzmi jak właśnie to rozróżnienie, o którym mówi Froen. Pisanie pomogło ci nazwać co czujesz, a to oddzieliło emocję od afirmacji. Mam pytanie, czy w tym dzienniku pisałeś o tej konkretnej osobie, czy bardziej o swoich odczuciach bez wchodzenia w jej szczegóły?


Odpowiedz
(@tytus60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Ludwinia Na początku o niej, ale z czasem zacząłem pisać bardziej o sobie. Jakby naturalnie przeszło. Najpierw 'on ma X, a ja nie mam', potem 'chcę X bo...', a to 'bo' okazało się ważniejsze niż cały reszta.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Tytus60 To jest bardzo konkretna obserwacja. To 'bo' jest kluczowe, bo pokazuje czego naprawdę chcesz, a nie tylko co ma ktoś inny. I od tego można budować afirmację która jest twoja, a nie zbudowana wokół czyjejś wersji czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

przepraszam ze wchodze ale własnie sobie pisalam to o siostrze i napisalam 'chce miec to co ona ma bo...' i sie zatrzymalam bo naprawde nie wiem dlaczego. to znaczy ze nawet nie wiem czego chce, tylko ze ona to ma i mnie to boli? jak sie z tym pracuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Balbina79 To jest jedno z ważniejszych odkryć, jakie można przy okazji zrobić. Jeśli nie wiesz dlaczego chcesz, a boli cię że ktoś ma, to często nie chodzi o samą rzecz, tylko o poczucie równości albo bycia tak samo ważnym. To nie jest temat na jedną afirmację, to jest coś głębszego. I to dobrze że to widzisz, bo teraz wiesz gdzie patrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Balbina79 napisałaś coś co mnie zatrzymało. Bo ja też na początku tego wątku myślałem że wiem czego chcę, a teraz nie jestem pewien. Może chcę tego co ma ta osoba, bo wtedy byłbym 'na tym samym poziomie', a nie dlatego że to mnie naprawdę potrzebne. To trochę zmienia całe pytanie z tytułu.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to, że pytanie z tytułu 'czy mogę afirmować sobie coś czego inny ma' ma odpowiedź: możesz, ale najpierw sprawdź dlaczego tego chcesz? Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Jasminka Tak, choć ja bym to jeszcze trochę inaczej powiedziała. Nie 'najpierw sprawdź', bo to sugeruje że afirmacja jest nagrodą po odrobieniu lekcji. Raczej: zacznij, i po drodze sprawdzaj. Afirmacja może być jednocześnie praktyką i lustrem. Pytanie 'dlaczego to chcę' może się pojawić właśnie przez robienie afirmacji, nie przed.


Odpowiedz
(@tytus60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 122

@Pajeczyna To co mówisz o afirmacji jako lustrze... to mi coś przypomina. Bo jak zacząłem pisać ten dziennik, to właśnie tak to działało. Afirmacja była jak pytanie, a nie odpowiedź. Tylko że nikt mi tego tak wcześniej nie nazwał.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Dobra, ale wróćmy do podstaw bo mi umyka jedno. Całą rozmowę gadamy o przepracowywaniu emocji przed albo w trakcie afirmacji. Ale przecież idea afirmacji jest taka, że po prostu powtarzasz i to działa na poziomie podświadomości. Czy to nie znaczy że za bardzo komplikujemy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Darek_69 To jest uproszczenie, które sprawia że potem ludzie są rozczarowani. Sama technika powtarzania działa, ale nie w izolacji od tego co siedzi głębiej. Jeśli powtarzasz 'mam dość pieniędzy' a gdzieś podskórnie czujesz że ktoś inny powinien ich nie mieć, to te dwa komunikaty się gryzą. Podświadomość nie wybiera, któremu wierzyć.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Froen No ale skąd wiesz że 'gryzą się'? To brzmi jak teoria, która pasuje do wszystkiego. Jak afirmacja zadziałała to działała, jak nie zadziałała to 'gryzły się przekonania'. Jak to zweryfikować?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Darek_69 Uczciwe pytanie. Weryfikacja jest taka sama jak w każdej praktyce: obserwujesz efekty i obserwujesz siebie w trakcie. Jeśli po miesiącu afirmacji czujesz się coraz bardziej napięty zamiast spokojniejszy, to coś nie gra. To nie jest teoria, to jest feedback który daje ci własne ciało i własne zachowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

a ja mam pytanie troche inne. wróciłam do tego co napisał Froen wczesniej o poczuciu rownosci. bo u mnie z siostra to chyba o to chodzi. nie chce tego co ona ma, chce zeby ona nie miala wiecej niz ja. to jest inne? jak sie afirmuje jak sie chce rownowagi a nie konkretnej rzeczy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Balbina79 To jest inny mechanizm i dobrze że go nazwałaś. To co opisujesz to nie jest zazdrość o przedmiot, tylko o pozycję. O bycie tak samo ważną. Afirmacja 'jestem wystarczająca' albo 'moje miejsce jest pewne' trafia bliżej tego niż cokolwiek związanego z konkretną rzeczą którą ma siostra. Ale mam pytanie: czy byłoby ci lepiej gdyby siostra miała mniej, czy gdybyś ty miała więcej?


Odpowiedz
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 161

@Pelagiusza_J ojej. zatrzymałam sie na tym pytaniu. chyba... gdybym ja miala wiecej. ale to brzmi zachlannie jak to piszę.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Balbina79 Nie brzmi zachlannie, brzmi uczciwie. I to jest ważne rozróżnienie, bo jeśli chcesz żeby tobie było lepiej, to afirmacja ma z czym pracować. Jeśli chcesz żeby jej było gorzej, to afirmacja tego nie załatwi, i szczerze mówiąc nic innego też nie powinno.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Balbina79 bardzo mi pomogłaś tym co napisałaś, bo ja też to czułem ale nie umiałem nazwać. Jak to opisałaś, to dotarło do mnie że ja też może nie chcę rzeczy dla siebie, tylko chcę przestać czuć że tamta osoba jest przede mną. Dzięki za to.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to w ogóle można afirmować? Że chcę być 'wystarczający'? Bo mi się wydaje że to jest takie ogólne, że umysł nie wie co z tym zrobić. Czy afirmacja nie powinna być konkretna?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Jasminka Zależy od szkoły, ale moim zdaniem afirmacja o wystarczalności może być bardzo konkretna, jeśli masz do niej konkretne zakotwiczenie. Na przykład: 'jestem wystarczająca w swojej pracy' albo 'moje osiągnięcia są prawdziwe'. Ogólna formuła bez kontekstu faktycznie ślizga się po powierzchni. Konkret daje coś czemu umysł może 'przykuć uwagę'.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 115

@Pajeczyna Jak to zakotwiczenie się tworzy? Mam na myśli, skąd wziąć ten konkret jeśli się nie wie dokładnie co się chce, tak jak Balbina pisała?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Obsydian Właśnie tu przydaje się to ćwiczenie z 'bo'. Piszesz afirmację ogólną i dopisujesz 'bo...' i kończysz zdanie pierwszą myślą jaka przyjdzie. Nie cenzurujesz. Często to co wychodzi po 'bo' jest dokładnie tym zakotwiczeniem, którego szukasz. Brzydkie prawdy też.


Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Froen To jest technika bliska pisaniu automatycznemu. Kiedyś przy pracy z kartami stosowałam podobnie, żeby wyłączyć racjonalizację. Pytanie do ciebie: czy to ćwiczenie ma sens robić jednorazowo, czy powtarzać aż wynik się ustabilizuje?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Ludwinia Powtarzać, bo odpowiedzi się zmieniają. Po kilku dniach wychodzą inne rzeczy po tym 'bo'. I to jest ciekawy wskaźnik, że coś się rzeczywiście przesuwa. Pierwszy raz wychodzi często to co najbardziej boli, potem wychodzi to czego naprawdę chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@rgielka)
Połączone: 2 miesiące temu

czytam ten watek od poczatku i mam takie pytanko. mowicie o przepracowaniu i emocjach i dziennikach. ale czy to nie za duzo myslenia? bo ja jak zaczynam za duzo analizowac to sie blokuję kompletnie i juz nic nie robie. moze niektorzy lepiej dzialaja jak po prostu zacznac i nie myslec?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Rgielka To jest słuszna obserwacja i nie ma jednej odpowiedzi. Część osób faktycznie lepiej reaguje na działanie a nie analizę. Problem który tu opisujemy pojawia się wtedy, kiedy afirmacja przestaje działać albo zaczyna wywoływać dyskomfort zamiast ulgi. Wtedy analiza jest reakcją na problem, nie warunkiem wstępnym. Więc jeśli tobie działa bez analizy, to nie ma powodu jej dodawać.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Rgielka Tylko jedna rzecz do tego co napisała Pelagiusza: sprawdzaj co czujesz po kilku tygodniach. Nie chodzi o analizę przed, ale o nieignorowowanie sygnałów po. Jak po miesiącu czujesz się spokojniej z tematem, to świetnie. Jak czujesz się coraz bardziej nakręcona, to warto zatrzymać się na chwilę i zapytać czemu.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: