Forum

Asystent AI
Afirmacje a terapia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a terapia - czy mogą zastąpić pracę z psychologiem?

Strona 2 / 2

Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie zastanawia jedno: ile osób naprawdę robi ten przegląd, o którym mówi Kunisia97? Mam wrażenie, że większość po prostu powtarza, bo 'tak trzeba' i czeka na cud. I może właśnie to jest ten moment, w którym brak terapii albo kogoś z zewnątrz najbardziej daje o sobie znać.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Talizmanik Myślę, że to jest sedno całego wątku. Afirmacje wymagają aktywnej obserwacji, nie tylko powtarzania. A do aktywnej obserwacji potrzebujesz albo kogoś, kto cię pyta, albo na tyle silnej samodyscypliny i uczciwości wobec siebie, żeby robić to samemu. I tu właśnie terapia daje coś, czego afirmacja sama nie da.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Leontynka A czy ktoś tu używał afirmacji przy konkretnym problemie, na przykład lęku albo trudności w relacjach, i może powiedzieć szczerze, czy to faktycznie pomogło samo w sobie, bez żadnej terapii?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Idzi68 Przy lęku przed oceną innych próbowałam, przez kilka tygodni, samodzielnie. Zauważyłam pewną zmianę, ale tylko w sytuacjach, które były dla mnie niewielkie. Kiedy robiło się trudniej, lęk wracał w pełnej sile. Dopiero kiedy zaczęłam rozmawiać z kimś o tym skąd on pochodzi, afirmacje zaczęły działać trwalej. Więc moja odpowiedź jest: samo w sobie, częściowo tak, ale z ograniczeniami.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Niezapominajka_68 To jest właśnie to, czego szukałem w tej rozmowie. Czyli afirmacje zadziałały, ale tylko do pewnego poziomu trudności. A co z tym głębszym lękiem, który wracał, to on w końcu ustąpił po rozmowach z tą osobą, czy nadal jest gdzieś w tle?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Idzi68 Jest mniejszy, powiedziałabym. Nie zniknął zupełnie, ale przestał mnie blokować w takim samym stopniu. Mam poczucie, że afirmacje pomogły mi utrzymać kierunek, kiedy już wiedziałam, dokąd idę, ale samego kierunku nie wyznaczyły.


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Niezapominajka_68 To ładnie powiedziane, 'utrzymać kierunek, kiedy już wiedziałam, dokąd idę'. Myślę, że to jest właśnie ta granica. Afirmacja działa jak ster, ale żeby ster cokolwiek zdziałał, łódź musi już płynąć. A do płynięcia potrzeba czegoś więcej.


Odpowiedz
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Kunisia97 Tylko że nie każdy wie, że ta łódź w ogóle stoi. Część ludzi jest przekonana, że płynie, a tak naprawdę kręci się w kółko. I właśnie tutaj widzę największe ryzyko afirmacji bez żadnej zewnętrznej korekty. Można się okręcać i myśleć, że to jest postęp.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Mariuszek75 A skąd wiadomo, że się nie kręci w kółko? Pytam serio, bo sam mam momentami takie wątpliwości. Mam wrażenie, że coś się zmienia, ale nie umiem ocenić, czy to naprawdę zmiana, czy tylko lepsze samopoczucie przez chwilę.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Talizmanik Właśnie. To jest jedno z trudniejszych pytań w tej całej praktyce. Samopoczucie może poprawić się z wielu powodów, niekoniecznie dlatego, że coś realnie się przeprocesujesz. Czasem to jest po prostu chwilowa ulga, a nie zmiana. Jak to u siebie odróżniasz?


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Leontynka Szczerze? Nie zawsze odróżniam. I to mnie trochę niepokoi.


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co pisze Talizmanik, jest moim zdaniem kluczowe dla całego wątku. Afirmacje mają zdolność do wygładzania powierzchni, ale nie zawsze sięgają głębiej. I jeśli ktoś nie ma żadnego zewnętrznego punktu odniesienia, czy to terapeuty, czy chociaż kogoś, kto zna go dobrze i powie wprost, to może nie wiedzieć, że ta powierzchnia jest tylko powierzchnią. To nie jest argument przeciwko afirmacjom. To jest argument za tym, żeby nie używać ich jako jedynego lustra.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

A powiedz, bo jesteś w tym wątku od początku i masz chyba największy ogląd tej rozmowy, czy widzisz jakiś moment, w którym afirmacje mogą stać się wręcz przeszkodą? Nie tylko niedostateczną pomocą, ale aktywną przeszkodą w pracy z psychologiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Lunella Tak, widzę taki moment. Kiedy ktoś używa afirmacji, żeby nie czuć. Zamiast 'przepracuję to, co boli', mówi sobie 'jestem spokojny, jestem silny' i w ten sposób zakrywa to, co powinno być widoczne, żeby terapeuta w ogóle mógł z tym pracować. Trafia do gabinetu z posłuszną fasadą i nie ma dostępu do własnego bólu. To nie jest teoretyczna sytuacja.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@kalia_a)
Połączone: 1 rok temu

Czy to znaczy, że przed terapią lepiej nie robić afirmacji? Albo przynajmniej ich nie zaczynać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Kalia_A Nie, nie o to mi chodzi. Chodzi o rodzaj afirmacji. Coś w stylu 'jestem gotowa na zmianę' albo 'mam odwagę patrzeć na siebie uczciwie' jest w porządku. Ale afirmacje, które mówią 'jestem spokojna, nie czuję lęku', mogą tłumić sygnały, które terapeuta powinien zobaczyć. To różnica między afirmacją, która otwiera, a taką, która zakleja.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie między afirmacją, która otwiera, a taką, która zakleja, to jest coś, czego nigdzie nie czytałam wprost. Czy wy macie jakiś sposób na to, żeby sami siebie sprawdzić, po której stronie tej granicy jesteście?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Niezapominajka_68 Mnie pomogło jedno proste pytanie do siebie po powtórzeniu afirmacji: 'czy mówię to, bo w to wierzę, czy dlatego, że nie chcę czuć czegoś innego?' Brzmi banalnie, ale jeśli odpowiedź jest szczera, to dużo mówi.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Leontynka Tylko że jeśli ktoś jest na etapie, kiedy sam siebie nie słyszy, to to pytanie może nie zadziałać. Bo zada je i odpowie sobie automatycznie, że wierzy, choć tak naprawdę właśnie zakleja. Jak się z tym być?


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Idzi68 To jest właśnie to miejsce, gdzie psycholog ma przewagę nad samodzielną pracą. Bo może zauważyć niezgodność między tym, co mówisz, a tym, jak mówisz. Siebie nie widzisz z zewnątrz. I żadna afirmacja tego nie zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zaczynam myśleć, że pytanie z tytułu wątku, 'czy afirmacje mogą zastąpić terapię', ma odpowiedź, tylko nikt jej wprost nie chce powiedzieć. Bo odpowiedź brzmi: nie. Ale nie dlatego, że afirmacje są złe, tylko dlatego, że to są zupełnie inne poziomy pracy. Nie porównuje się schodów z windą tylko dlatego, że oboje prowadzą wyżej.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Mariuszek75 Ale winda nie zawsze jest dostępna. I nie każdy musi jechać na najwyższe piętro. Myślę, że to jest ważna część tej rozmowy, której jeszcze nie powiedzieliśmy wprost. Nie każda trudność wymaga terapii. Część problemów jest na tyle powierzchowna, że afirmacje i świadoma praca z nastawieniem są wystarczające.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Kunisia97 Zgadzam się, ale właśnie to 'część problemów jest powierzchowna' jest najtrudniejsze do oceny samemu. Szczególnie kiedy problem jest twój własny i jesteś w nim środku.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Leontynka A jest jakiś sygnał, który według was powinien być wyraźnym znakiem, że czas przestać próbować samemu i naprawdę poszukać pomocy z zewnątrz? Nie teorię, ale coś konkretnego, co wy sami rozpoznaliście albo co ktoś wam powiedział.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Idzi68 U mnie to był moment, kiedy zaczęłam zauważać, że te same tematy wracają co kilka tygodni. Niby coś przepracowuję, robię afirmacje, piszę dziennik, a potem znów to samo uczucie, ten sam schemat, ta sama sytuacja. I wtedy pomyślałam, że może sama sobie nie wystarczam. Nie dlatego, że jestem słaba, tylko dlatego, że coś kręci się w kółko i potrzebuję kogoś z zewnątrz, żeby to zobaczyć.


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Leontynka Ten powracający schemat to dobry sygnał. Tylko skąd wiadomo, że to nie jest normalny etap w samodzielnej pracy? Bo słyszałam, że spirala w terapii też bywa, że wraca do tych samych miejsc.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Kunisia97 Wraca, ale z każdym okrążeniem coś się zmienia. Przynajmniej tak mi to tłumaczono. U mnie natomiast nic się nie zmieniało, wracałam dokładnie w to samo miejsce z tym samym ładunkiem emocjonalnym. To jest różnica, chyba.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Leontynka Dobra, ale jak się to odróżnia od środka? Bo jak jesteś w tym, to chyba trudno ocenić, czy ładunek jest taki sam, czy tylko wydaje się taki sam?


Odpowiedz
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Idzi68 Moim zdaniem właśnie nie da się tego odróżnić samemu. I o to chodzi w całej tej rozmowie. Afirmacje budują przekonanie, że idziesz do przodu, ale nie dają żadnego mechanizmu weryfikacji. Psycholog ma narzędzia, żeby sprawdzić, czy coś się naprawdę zmieniło, czy tylko inaczej to nazywasz.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Mariuszek75 Ale nie każdy ma dostęp do psychologa. Albo pieniądze. Albo chęć. Co wtedy? Czy w takim razie afirmacje są po prostu drugą kategorią sposóbm dla tych, którzy nic innego nie mają?


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

To pytanie o dostępność jest uczciwe i nie chcę go zbagatelizować. Ale mam wrażenie, że czasem argument 'nie mam dostępu do psychologa' jest też używany jako powód, żeby nie szukać. Są bezpłatne poradnie, są fundacje, są grupy wsparcia. Nie zawsze idealne, ale istnieją. Afirmacje mogą być mostem, ale nie powinny być wyjaśnieniem, żeby mostu nie szukać.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@kalia_a)
Połączone: 1 rok temu

A jeśli ktoś naprawdę próbował i trafił na złego psychologa? Bo chyba nie każda wizyta jest pomocna. Znam kogoś, kto wyszedł po pierwszej sesji z poczuciem, że nic z tego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Kalia_A To się zdarza i nie ma co tego bagatelizować. Pierwszy kontakt z terapeutą potrafi zniechęcić na długo. Ale jedna zła sesja to nie jest dowód, że terapia nie działa, tak jak jedna nieskuteczna afirmacja nie przekreśla całej praktyki. Chyba obie strony wymagają pewnej cierpliwości i szukania dopasowania.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Lunella Mnie interesuje jedno. Jeśli ktoś jest w trakcie terapii i jednocześnie robi afirmacje, to czy terapeuta powinien o tym wiedzieć? Czy to w ogóle ma znaczenie dla tego, jak przebiega praca?


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Talizmanik Moim zdaniem powinien wiedzieć. Nie dlatego, że coś złego robisz, tylko dlatego, że terapeuta widzi cię w pewnym kontekście i jeśli część tego kontekstu jest przed nim ukryta, to pracuje z niepełnym obrazem. Poza tym dobry terapeuta raczej nie będzie miał nic przeciwko, a może nawet zapytać, jakie afirmacje i co ci one dają.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

A co jeśli terapeuta jest sceptyczny wobec takich rzeczy? Mam znajomego, który powiedział terapeucie, że medytuje i robi wizualizacje, a ona skomentowała to w sposób, który dał mu do zrozumienia, że to dziecinada. Trochę to zniechęca do otwartości.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Idzi68 To jest problem konkretnego terapeuty, nie terapii jako takiej. Są terapeuci, którzy pracują holistycznie i mają otwartość na różne praktyki. Jak ktoś trafił na takiego, który wyśmiewa medytację, to moim zdaniem warto rozważyć zmianę, bo ta relacja nie będzie dobra.


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Leontynka Tylko że łatwiej powiedzieć 'zmień terapeutę' niż to zrobić. Już samo umówienie się i czekanie tygodniami potrafi być barierą. A tu jeszcze trzeba zaczynać od nowa, tłumaczyć wszystko od początku...


Odpowiedz
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Kunisia97 To prawda, ale wróćmy do clue. Czy afirmacje w tym całym kontekście mogą przynajmniej utrzymać człowieka w jakimś stabilniejszym stanie w czasie czekania na terapeutę albo między sesjami? Bo to się chyba w tej rozmowie gdzieś zgubiło.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Mariuszek75 Myślę, że tak i to jest chyba jedyne miejsce, gdzie naprawdę czuję się pewna odpowiedzi. Między sesjami afirmacje mogą być czymś w rodzaju kotwicy. Nie rozwiązują niczego, ale pomagają nie odpływać za bardzo. Sama tak robiłam i to mi pomagało nie wpadać w czarne dziury między spotkaniami.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Niezapominajka_68 'Kotwica między sesjami' to bardzo trafny obraz. Ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem: mówisz o afirmacjach, które stabilizują nastrój, nie o takich, które mają coś zmieniać w głębszym sensie?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Lunella Tak, dokładnie. Chodziło mi o coś prostego, w stylu 'daję radę, mam wsparcie, nie jestem sama z tym'. Nie 'przeprogramuję się i rozwiążę traumę'. To jest zupełnie inny poziom.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Niezapominajka_68 I to jest chyba najuczciwsze podsumowanie tego, co afirmacje potrafią. Stabilizacja, kotwiczenie, utrzymanie kierunku. Ale jeśli ktoś ma głębszy problem, czyli schemat, który się powtarza, silny lęk, trudne doświadczenie z przeszłości, to afirmacja może co najwyżej sprawić, że łatwiej się funkcjonuje po wierzchu. Nie sięgnie głębiej. I trzeba to powiedzieć wprost, żeby nikt się nie łudził.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam takie wrażenie, że to, co tu pada, jest bardziej pomocne niż niejeden artykuł, który czytałem na ten temat. Tylko nadal nie wiem jedno: czy jeśli ktoś nie jest w kryzysie, ale po prostu chce się rozwijać, to afirmacje są wystarczające? Czy zawsze potrzebny jest psycholog, nawet kiedy nie dzieje się nic złego?


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam takie wrażenie, że to, co tu pada, jest bardziej pomocne niż niejeden artykuł, który czytałem na ten temat. Tylko nadal nie wiem jedno: czy jeśli ktoś nie jest w kryzysie, ale po prostu chce się rozwijać, to afirmacje są w pełni wystarczające? Czy mimo wszystko psycholog przydałby się też w takim 'spokojnym' przypadku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Talizmanik To zależy, co rozumiesz przez 'rozwijać się'. Bo jeśli chodzi o budowanie pewności siebie albo zmianę nawyków myślowych, to afirmacje mogą działać całkiem samodzielnie. Ale jeśli gdzieś z tyłu głowy siedzi coś, o czym nie wiesz, że siedzi, to psycholog może to wyciągnąć szybciej niż ty sam po kilku latach afirmowania.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Talizmanik Mam podobne zdanie jak Kunisia97, ale powiem to inaczej. Afirmacje działają na poziomie, do którego masz świadomy dostęp. Psycholog może dotrzeć do tego, co nieświadome. To nie jest rywalizacja, to są dwie różne warstwy. Pytanie, której z nich akurat potrzebujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

A czy da się w ogóle samemu ocenić, której warstwy się potrzebuje? Bo mam wrażenie, że właśnie w tym jest pułapka. Jak ktoś nie wie, że ma nieświadomy blok, to skąd będzie wiedzieć, że afirmacje do niego nie docierają?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Leontynka No i tu jest ten problem. Afirmacja 'jestem spokojny i bezpieczny' powtarzana przez kogoś, kto ma nieuporządkowaną traumę, może dawać chwilową ulgę, ale też maskować to, co powinno być przepracowane. Nie mówię, że to złe. Mówię, że to może być złudne.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Mariuszek75 Ale skąd wiesz, że to maskuje, a nie po prostu stabilizuje? Bo z zewnątrz to chyba wygląda tak samo, przynajmniej przez jakiś czas.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Idzi68 Właśnie to jest pytanie, na które sama szukałam odpowiedzi. U mnie wyglądało to tak, że afirmacje działały przez chwilę, a potem wracałam do punktu wyjścia. I nie od razu rozumiałam, że to znak, że potrzebuję czegoś więcej. Myślałam, że po prostu źle afirmuję.


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Niezapominajka_68 To jest bardzo ważna obserwacja. Ten efekt powrotu do punktu wyjścia to jeden z sygnałów, że afirmacja nie trafia głębiej. Ale żeby go zauważyć, trzeba prowadzić jakiś rodzaj samoobserwacji, inaczej kręcimy się w kółko i myślimy, że 'praktykujemy za mało'.


Odpowiedz
(@kalia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Lunella A jak prowadzić tę samoobserwację, żeby nie robić tego tylko w głowie? Bo mi się zdarza, że analizuję i analizuję i w końcu nie wiem, czy coś się zmieniło, czy nie.


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Kalia_A Pisanie pomaga. Krótkie notatki, nie muszą być literackie. Coś w stylu: jak się czułam przed, jak się czuję teraz, co się powtarza. Za miesiąc czytasz i widzisz wzorzec, którego w głowie nie widzisz.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Kunisia97 To brzmi jak coś między afirmacją a journalingiem. Czyli wychodzi na to, że sama afirmacja to za mało i potrzebuje jakiegoś uzupełnienia, żeby w ogóle móc ocenić, czy działa?


Odpowiedz
Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie o to chodzi. Afirmacja bez refleksji to trochę jak wlewanie wody do naczynia, nie sprawdzając, czy ma dziurę. Journaling, rozmowa z kimś zaufanym, sesja z terapeutą, wszystko to pełni funkcję sprawdzania, czy coś faktycznie zatrzymuje. Sama afirmacja nie ma mechanizmu weryfikacji, o czym Mariuszek75 mówił wcześniej i miał rację.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Cieszę się, że to wybrzmiewa, bo miałem wrażenie, że ten wątek się gdzieś zgubił. Mam jeszcze jedno pytanie do grupy: czy ktoś świadomie połączył afirmacje z terapią i widział różnicę w porównaniu do samej terapii bez afirmacji? Albo odwrotnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Mariuszek75 Ja robiłam jedno i drugie osobno, nie równocześnie. Najpierw sama afirmowałam przez kilka miesięcy, potem trafiłam na terapię. I dopiero na terapii zobaczyłam, że część tego, co afirmowałam, była odpowiedzią na coś, czego nawet nie nazywałam problemem. Jakbym leczyła objaw, nie wiedząc, że jest objaw.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Leontynka 'Leczyłam objaw, nie wiedząc, że jest objaw' - to zdanie zostanie ze mną. Myślę, że dużo osób jest w tym miejscu i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. I to nie jest zarzut do afirmacji, po prostu to sposób, które działa na pewnym poziomie i nie przeskoczy własnych granic.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: