Forum

Asystent AI
Czy afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy afirmacje działają na rzeczy poza naszą kontrolą?


Wpisy: 665
Rozpoczynający temat
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się nad czymś, co chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Afirmacje w kontekście rzeczy, na które nie mamy żadnego wpływu - na przykład wygranie w loterii, że akurat ta konkretna osoba do nas napisze, albo że ktoś podejmie decyzję na naszą korzyść. Czy to w ogóle ma sens? Bo z jednej strony słyszę, że afirmacja to programowanie umysłu i zmiana własnej wibracji, a nie sterowanie rzeczywistością. Z drugiej - w różnych materiałach o prawie przyciągania jest mowa o tym, że myśl przyciąga konkretne zdarzenia. Jak wy to rozumiecie? Gdzie jest granica między afirmowaniem czegoś, co zależy od nas, a afirmowaniem czegoś, co zależy od kogoś innego albo od czystego przypadku?


Odpowiedz
68 odpowiedzi
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest jedno z tych pytań, przy których połowa forumowiczów powie 'oczywiście że działa', a druga połowa 'to magiczne myślenie'. Moje zdanie jest gdzieś pośrodku, ale zacznę od rozróżnienia, bo bez niego dyskusja nie ma sensu. Afirmacja skierowana do wewnątrz - 'jestem gotowy na obfitość', 'otwieram się na nowe możliwości' - to praca z własnym umysłem. Afirmacja skierowana na zewnątrz - 'ta konkretna osoba do mnie zadzwoni', 'wygrywam w sobotę' - to już coś innego. To nie jest afirmacja w klasycznym sensie, to jest intencja albo wizualizacja celu. I tu pojawia się problem, bo efekty tych dwóch rzeczy są zupełnie różne i nie powinno się ich mieszać. Czy ktoś ma doświadczenie z którymś z tych podejść i widzi różnicę w tym, jak to działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Wrozbita Zgadzam się z tym rozróżnieniem, ale mam wrażenie, że jest jeszcze trzecia kategoria, o której się tu nie wspomniało. Mianowicie - afirmacje, które zmieniają nasze zachowanie, a to zachowanie pośrednio wpływa na decyzje innych. Jeśli codziennie powtarzam sobie 'jestem pewna siebie i przyciągam wartościowych ludzi', to zaczynam zachowywać się inaczej - bardziej otwarcie, mniej desperacko - i to realnie zmienia to, jak reagują na mnie inni. Pytanie do Piolun: czy chodzi ci o takie rzeczy, gdzie jest jakieś pośrednie połączenie między twoim stanem a zewnętrznym zdarzeniem, czy o sytuacje czysto losowe, jak właśnie loteria?


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Znachorka Właśnie chodzi mi o obydwa przypadki, ale szczególnie te czysto losowe. Bo to z zachowaniem to rozumiem - zmieniasz siebie, zmieniasz dynamikę relacji. Ale loteria? Tam nie ma żadnego mechanizmu pośredniego. Albo weźmy taką sytuację: afirmujesz, że szef da ci podwyżkę. On nie wie, że to afirmujesz. Jego decyzja zależy od budżetu firmy, jego humoru, a może od decyzji kogoś nad nim. Gdzie tu afirmacja miałaby zadziałać?


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Loteria to moim zdaniem zły przykład do tej dyskusji, bo to czysty losowy mechanizm i żadna afirmacja tego nie zmienia. Natomiast sytuacja z szefem jest już bardziej złożona. Jeśli afirmujesz podwyżkę, zaczynasz inaczej się prezentować - pewniej rozmawiasz, przestajesz się bać prosić o więcej, może zaczynasz konkretniej mówić o swoich potrzebach. Szef podejmuje decyzję na podstawie tego, co widzi. Więc afirmacja zadziałała, ale przez ciebie, nie bezpośrednio na niego. Mam jednak pytanie do osób, które w to wierzą szerzej: czy naprawdę uważacie, że umysł może wpłynąć na zdarzenia zupełnie poza obszarem waszego działania? I jeśli tak - jaki jest mechanizm?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Terenia62 Mechanizm to jest właśnie to, co każdy rozumie inaczej. Są osoby, które odwołują się do kwantów, splątania, pola informacyjnego - i wiem, że zaraz ktoś to skrytykuje, bo to nie jest fizyka w ścisłym sensie. Ale z perspektywy praktycznej obserwuję coś, czego nie umiem wytłumaczyć inaczej niż synchronicznością. Wielokrotnie zdarzyło mi się, że po intensywnej pracy z intencją - nie tylko afirmacją, ale całym zestawem działań - pojawiały się zbieżności, których nie dało się sprowadzić do zmiany mojego zachowania. Zewnętrzne zdarzenia, na które nie miałam żadnego wpływu. Nie twierdzę, że to dowód. Ale pytanie 'jaki jest mechanizm' zakłada, że musi być jeden konkretny, mierzalny. A może nie musi?


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@dianka98)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam taką sytuację, że przez kilka tygodni robiłam afirmacje związane z konkretną osobą - że ta osoba się do mnie odezwie. Nie zrobiłam nic poza afirmowaniem, bo naprawdę nie miałam jak się z nią skontaktować w sposób naturalny. I ta osoba napisała. Ale uczciwie przyznam - nie wiem, czy to afirmacja, czy przypadek. Może napisałaby i tak. Jak w ogóle można to zweryfikować? Bo to mnie zastanawia - nie mamy grupy kontrolnej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Dianka98 I to jest właśnie sedno problemu. Nie mamy możliwości sprawdzenia wersji alternatywnej. Każde zdarzenie, które się wydarzyło po afirmowaniu, możemy przypisać afirmacji - ale równie dobrze mogło się wydarzyć bez niej. To nie dyskredytuje całkowicie doświadczenia, ale powinno nas skłaniać do ostrożności we wnioskowaniu. Powiem ci szczerze: w pracy z klientami obserwuję, że afirmacje skupione na konkretnych zewnętrznych zdarzeniach, szczególnie dotyczących innych osób, rzadko przynoszą to, co ludzie sobie zakładają. Częściej efektem jest zmiana własnego nastawienia, a nie samo zdarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącam z głupim pytaniem, ale jak odróżnić afirmację od życzenia? Bo czytam ten wątek i mam wrażenie, że kiedy mówimy 'ta osoba do mnie napisze', to to bardziej życzenie niż afirmacja. A klasyczna afirmacja to chyba coś w stylu 'jestem otwarta na kontakt z ludźmi, którzy mi służą'? Czy to ważne rozróżnienie, czy nie ma znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Apolonka96 To bardzo trafne spostrzeżenie i nie jest głupie. Klasyczna afirmacja powinna być sformułowana w pierwszej osobie, w czasie teraźniejszym i dotyczyć stanu, który chcesz ucieleśnić - a nie zewnętrznego zdarzenia. Mówię 'jestem', 'mam', 'przyciągam', nie 'ona napisze', 'on dostanie', 'los wypadnie'. Kiedy ktoś używa afirmacji do sterowania zewnętrznymi zdarzeniami, wychodzi poza definicję afirmacji i wchodzi w obszar intencji magicznej albo po prostu myślenia życzeniowego. To nie to samo i efekty są różne - dlatego to rozróżnienie jest ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ale czy ta granica jest aż tak ostra? Bo na przykład w astrologii mamy transyty, które sprzyjają pewnym zdarzeniom zewnętrznym - i nikt nie mówi, że możemy je 'wytworzyć' intencją, ale możemy na nie się otworzyć albo zamknąć. Pytam, bo zastanawiam się, czy afirmacja nie działa podobnie - nie tworzy zdarzenia z niczego, ale może wpływać na to, czy jesteśmy na nie gotowi, kiedy ono nadejdzie. Czy ktoś myśli o tym w takim kontekście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Selenka O, to ciekawe ujęcie. Czyli afirmacja jako coś w rodzaju przygotowania gleby, a nie samosiewu? Ale wracając do loterii - tam nie ma żadnej 'gleby', którą można przygotować. Wynik jest od nas całkowicie niezależny. Czy ktoś naprawdę praktykuje afirmacje związane z loteriami i widzi jakikolwiek efekt? Pytam serio, bez ironii.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@marcelinka65)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam pytanie - czy afirmacja w stylu 'jestem szczęśliwą osobą, która przyciąga obfitość finansową' to to samo co 'wygram w loterii w ten piątek'? Bo wydaje mi się, że to zupełnie inne rzeczy i to pierwsze jest okay, a drugie już niekoniecznie. Albo się mylę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Marcelinka65 Nie mylisz się, to faktycznie są dwie różne rzeczy. Pierwsza to afirmacja tożsamości - pracujesz nad tym, kim jesteś i jak się czujesz. Druga to afirmacja zdarzenia - próbujesz wpłynąć na konkretny losowy wynik. Problem z tą drugą jest taki, że nawet jeśli rzeczywiście zmienisz swoją 'wibrację' czy nastawienie, losowanie kul w totalizatorze jest mechaniczne. Nie ma kanału, przez który twoje przekonania mogłyby na nie wpłynąć. Chyba że ktoś wierzy w coś na kształt pola morficznego albo efektów obserwatora w kwantach - ale to już jest inna rozmowa i wymagałoby solidnych podstaw.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do wątku o synchroniczności, bo myślę, że jest niedoceniony w tej dyskusji. Loteria to ekstremum - rzeczywiście trudno tu znaleźć jakikolwiek mechanizm. Ale zdarzenia życiowe to inaczej. Jeden z moich nauczycieli mówił, że afirmacja nie zmienia rzeczywistości - ona zmienia ciebie tak, że zaczynasz dostrzegać możliwości, których wcześniej nie widziałeś, albo jesteś w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. To nie jest mistyka, to jest kwestia uwagi i gotowości. Pytanie do Wrozbity: czy w swojej praktyce rozróżniasz klientów, którzy afirmują zmiany w sobie, od tych, którzy afirmują zmiany w innych? I widzisz różnicę w efektach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Kometka80 Tak, wyraźnie. Osoby, które skupiają się na sobie - na swojej gotowości, otwartości, pewności - mają tendencję do realnych zmian, choć często inaczej niż się spodziewają. Osoby, które afirmują konkretne zachowania innych ('on wróci', 'ona zmieni zdanie') - często są w tym przez długi czas i żadna zmiana nie następuje, za to rośnie frustracja. Co gorsza, ta frustracja jest potem interpretowana jako 'niewystarczające wierzenie', co nakręca spiralę. I tu mam pewien problem z całym ruchem afirmacyjnym - kiedy coś nie działa, winą obarczana jest osoba, która afirmuje, a nie sama metoda.


Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Wrozbita To, co napisałeś o obarczaniu winą - to bardzo ważne. Widziałam to wiele razy. Coś nie działa? 'Widać nie wierzyłaś wystarczająco'. To jest pułapka, bo odbiera całą sprawczość i jednocześnie zdejmuje odpowiedzialność z metody. Jak w takim razie odróżnić sytuację, gdzie afirmacja faktycznie działa, od sytuacji, gdzie po prostu zdarzenie nastąpiłoby i tak? Czy jest jakaś praktyczna wskazówka?


Odpowiedz
(@pogoda-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 52

@Jowitka Brakuje mi tu jednego wyraźnego wątku, który moim zdaniem jest kluczowy, więc go dorzucę. Afirmacje dotyczące innych osób - szczególnie konkretnych, imiennych - wchodzą w strefę, która budzi moje poważne zastrzeżenia etyczne, nie tylko skutecznościowe. Jeśli afirmujesz, że ktoś konkretny podejmie konkretną decyzję, to de facto próbujesz wpłynąć na jego wolną wolę. W kontekście rytuałów miłosnych mam z tym codziennie do czynienia i zawsze mówię to samo: pracuj na sobie, nie na kimś innym. Nie dlatego, że to nie działa, ale dlatego, że skutki bywają inne niż oczekiwane - i to po obu stronach. Afirmacja 'ta konkretna osoba do mnie wróci' a afirmacja 'jestem gotowa na zdrową miłość' to nie tylko różnica techniczna, to różnica w intencji i w tym, co w efekcie do siebie przyciągasz.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie bo coś mi tu nie gra. Mówimy ze afirmacja to praca z własnym umysłem i świetnie. Ale prawo przyciągania mówi przecierz ze myśl przyciąga podobne myśli i zdarzenia. Jeśli to prawda to afirmacja o lotteri też powinna działać bo zmienia wibrację na częstotliwość obfitości czy jakoś tak. To jest sprzeczność w tej całej teorii czy mi coś umkneło?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Mamunaa Nie, nie umknęło ci - to jest autentyczna sprzeczność, którą wielu propagatorów prawa przyciągania omija szerokim łukiem. Z jednej strony mówią 'zmień myślenie, zmień życie', z drugiej - 'możesz przyciągnąć dosłownie wszystko, łącznie z konkretnym wylosowaniem numerów'. Te dwa twierdzenia mają różne ciężary i wymagają zupełnie innych założeń. Pierwsze ma jakieś podstawy psychologiczne - zmiana myślenia wpływa na zachowanie, zachowanie na wyniki. Drugie wymaga przyjęcia, że umysł bezpośrednio oddziałuje na zdarzenia fizyczne niezależne od działania. To jest zupełnie inny kaliber twierdzenia i brakuje mi wiarygodnych danych, żeby go przyjąć.


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Mamunaa Właśnie to napięcie między 'praca z umysłem' a 'wibracja przyciąga zdarzenia' jest sednem całej nieścisłości w prawie przyciągania. Jeśli traktujemy to jako metaforę - okay, działa. Jeśli traktujemy dosłownie, wpadamy w problem z loterią, bo żadna wibracja nie zmienia rozkładu losowego. A propagatorzy zazwyczaj nie mówią wprost, gdzie kończy się metafora.


Odpowiedz
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Wrozbita Ale skąd wiadomo, że to jest metafora? Czytałam kilka książek o prawie przyciągania i żadna z nich tego tak nie ujmuje. Piszą jakby to była dosłowna zasada działania wszechświata. Skąd mam wiedzieć, które fragmenty traktować dosłownie, a które symbolicznie?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Apolonka96 To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Część tradycji ezoterycznych celowo miesza język metaforyczny z dosłownym, bo tak działa symbol - przemawia do poziomów, do których sam intelekt nie dociera. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś na tej podstawie rezygnuje z działania albo obwinia siebie za chorobę czy biedę. Wtedy metafora robi realną krzywdę.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Kometka80 No właśnie. I to jest moim zdaniem granica, której wiele osób nie widzi. Afirmacja jako praca z przekonaniami - tak. Afirmacja jako substytut działania lub wyjaśnienie dla cudzych niepowodzeń - nie. Czy na tym forum widzisz te dwa podejścia równie często, czy jedno wyraźnie dominuje?


Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 356

@Wrozbita No dobrze ale jak to rozróżnić w praktyce? Tzn. kiedy czytam o prawie przyciągania to zawsze piszą o emocjach, wibracjach, myślach. To brzmi bardziej jak coś realnego niż metafora. Może ta wibracja to coś co po prostu inaczej można wytłumaczyć naukowo i my tego jeszcze nie rozumiemy?


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Mamunaa Słyszałam to wiele razy i rozumiem ten tok myślenia, ale 'jeszcze nie rozumiemy' to bardzo pojemna skrzynka. Możemy do niej wrzucić absolutnie wszystko. Na tym polega problem - niefalsyfikowalne twierdzenia wyglądają jak otwarte pytania, ale nimi nie są. Nauka nie mówi, że wibracja nic nie robi - mówi, że nie ma dowodów na mechanizm, który łączyłby myśl człowieka z wynikiem losowania.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Znachorka A jak to się ma do badań nad medytacją i wpływem stanu umysłu na ciało? Bo tam mamy mierzalne efekty - kortyzol, ciśnienie, układ odpornościowy. To też jest 'myśl wpływa na rzeczywistość', tylko w obrębie ciała. Czy afirmacja to nie jest po prostu sposób do uruchamiania podobnych mechanizmów, ale skierowanych na zewnątrz?


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Selenka Tu jest różnica, którą warto wyraźnie postawić. Wpływ umysłu na ciało jest udokumentowany - to efekt placebo, neuroplastyczność, regulacja autonomicznego układu nerwowego. Ale między 'moja myśl zmienia moje ciało' a 'moja myśl zmienia los innej osoby albo wynik losowania' jest przepaść metodologiczna. Pierwsze ma mechanizm biologiczny. Drugie - na razie nie ma żadnego.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale czy ta przepaść dotyczy też sytuacji takich jak Dianka opisała - konkretna osoba, konkretny kontakt? Bo tam nie ma losowania. Jest drugi człowiek, który ma swój stan, swoje impulsy, swoje - jakby to powiedzieć - własne pole. Czy wpływ na inną osobę przez intencję to coś innego niż wpływ na loterię?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pogoda-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 52

@Jowitka Tak i właśnie dlatego te dwa przypadki powinny być w tej dyskusji oddzielone, bo są jakościowo różne. Loteria to mechanizm bezosobowy. Drugi człowiek to podmiot - i tu pojawiają się pytania etyczne, które omijamy, skupiając się na skuteczności. Jeśli intencja może wpływać na decyzję drugiej osoby, to bez jej zgody wchodzimy na terytorium, które mnie osobiście mocno niepokoi.


Odpowiedz
(@dianka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Pogoda.2 Ale czy sama myśl, że ktoś do mnie napisze, to już naruszenie czyjejś wolnej woli? Przecież myślimy o ludziach cały czas, tęsknimy, mamy nadzieje - i nikt tego nie traktuje jak ingerencji. Gdzie jest granica między normalnym pragnieniem a tym, co nazywasz wpływem?


Odpowiedz
(@pogoda-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 52

@Dianka98 To naprawdę dobre pytanie. Myślę, że granica przebiega w intencji i nasileniu. Myślenie o kimś z tęsknoty to jedno. Systematyczne, codzienne afirmowanie że 'ta osoba mi napisze', 'ta osoba do mnie wróci' - to już jest próba ukierunkowania jej działań przez własną praktykę. Różnica jest jak między życzeniem a rytuałem. Chociaż wiem, że część osób powie, że to ta sama energia.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale przecież runy też działają na zewnętrze zdarzenia i nikt tu nie mówi, że to etyczne nadużycie. Hagalaz postawiona w intencji zmiany sytuacji - ona nie pyta o zgodę 'sytuacji'. Czemu afirmacja miałaby być oceniana inaczej niż praca z runą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Ksiezycnaa Porównanie do run jest ciekawe, ale nie do końca równoważne. Runa postawiona w intencji zmiany sytuacji to symbol, archetyp - pracujemy z energią, a nie bezpośrednio z konkretnym człowiekiem. Afirmacja 'Marek mi napisze' jest skierowana na konkretną osobę z imieniem i tożsamością. To jednak inna skala celowości.


Odpowiedz
(@ksiezycnaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Kometka80 Nie jestem przekonana, że ta różnica jest aż tak duża. Jak robię rozkład runiczny z pytaniem 'co mogę zrobić, żeby ta relacja wróciła', to też jest skierowane na konkretną osobę i konkretną sytuację. Może liczy się nie forma, ale intencja dominacji kontra intencja otwarcia?


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Ksiezycnaa To rozróżnienie między dominacją a otwarciem jest moim zdaniem kluczowe i warto je tu zostawić jako punkt orientacyjny. Afirmacja 'jestem gotowa na powrót tej relacji' - to praca z sobą. Afirmacja 'on wróci' - to już roszczenie wobec cudzej woli. I nie chodzi tylko o etykę - chodzi też o to, że ta pierwsza ma szansę coś realnie zmienić, a druga skupia energię na czymś, czego nie kontrolujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@marcelinka65)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak mam to rozumieć w praktyce? Bo jak chcę, żeby ktoś do mnie napisał, to naturalnie myślę 'napisze' a nie 'jestem gotowa na kontakt'. To drugie brzmi trochę sztucznie. Czy naprawdę formułowanie ma aż takie znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Marcelinka65 Ma, i to z kilku powodów. Formułowanie 'on napisze' zakłada, że to on ma podjąć działanie - ty czekasz, on ma się wydarzyć. Formułowanie 'jestem otwarta na kontakt' stawia ciebie w centrum. To nie jest tylko semantyka - to różnica w tym, na czym skupiasz uwagę i gdzie lookujesz swoją sprawczość. Przy tym pierwszym ryzykujesz frustrację, jeśli telefon milczy. Przy drugim - nadal coś w sobie budujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 665
Rozpoczynający temat
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do swojego pytania z początku, bo trochę odpłynęliśmy od loterii, a chcę się upewnić, że rozumiem wnioski. Czyli jest konsensus, że loteria to za daleko - żaden mechanizm, czyste losowanie, brak możliwości wpływu. Ale sytuacja z konkretną osobą jest szara - może być praca z sobą albo praca 'na' kimś, zależnie od formuły? Dobrze to streściłam?


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Całkiem dobrze. Dodałbym tylko, że nawet w tej szarej strefie z osobą - efekt, jeśli w ogóle istnieje, idzie przez ciebie, przez twój stan, przez sygnały, które nieświadomie wysyłasz. Nie przez jakiś bezpośredni kanał między twoim umysłem a umysłem tamtej osoby. Przynajmniej żadne badania takiego kanału do tej pory nie potwierdziły.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@dianka98)
Połączone: 1 rok temu

Ale to co Wrozbita napisał na końcu - że efekt idzie przez ciebie, przez sygnały - to mnie trochę kłuje. Bo jeśli tak, to po co w ogóle afirmacja? Wystarczyłoby po prostu przestać się spinać i wyjść z domu, prawda? Gdzie w tym wszystkim jest ta 'praca energetyczna', o której się mówi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Dianka98 Nie do końca. Afirmacja jako praca z przekonaniami zmienia to, jak się zachowujesz, jak mówisz, co zauważasz, co ignorujesz - i to ma realny wpływ na to, jak reagujesz w kontakcie z drugą osobą. To nie jest magiczny nadajnik, ale nie jest też bezużyteczna. Pytanie, które warto sobie postawić: czy robisz ją po to, żeby zmienić siebie, czy po to, żeby zmienić kogoś innego?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Wrozbita A da się w ogóle czysto rozdzielić te dwa cele? Jeśli ktoś afirmuje 'jestem spokojna i pewna siebie w kontakcie z X', to zmienia siebie - ale robi to po to, żeby X inaczej na nią reagował. Motywacja jest zewnętrzna, nawet jeśli praca jest wewnętrzna.


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Kometka80 Dobra obserwacja i masz rację, że rozdzielenie jest trudne. Ale różnica między 'zmieniam siebie, co może zmienić dynamikę' a 'afirmuję, że on zrobi X' jest etycznie i praktycznie istotna. W pierwszym przypadku wynik jest niepewny i zależy od wielu czynników. W drugim - oczekujesz konkretnego działania od konkretnej osoby. I właśnie to oczekiwanie, moim zdaniem, potrafi bardziej zaszkodzić niż pomóc, bo tworzy napięcie, które inni wyczuwają.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

To napięcie, o którym piszesz, jest bardzo realne. Pracowałam z osobami, które robiły afirmacje miesiącami i zamiast spokoju - narastała obsesja. Bo każdy dzień bez efektu był dowodem, że 'źle afirmują'. To robi z afirmacji źródło lęku, nie wsparcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcelinka65)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 63

@Terenia62 Czyli jak długo można czekać na efekt, żeby uznać, że coś nie działa? Bo właśnie to mnie zastanawia - skąd wiadomo, że to nie kwestia czasu, a po prostu nie ma efektu?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Marcelinka65 To jest chyba najtrudniejsze pytanie w całej tej dyskusji. I szczerze - nie ma jednej odpowiedzi. Ale mogę powiedzieć tyle: jeśli po kilku tygodniach regularnej praktyki twój stan emocjonalny się pogorszył, jeśli myślisz o tym cały czas i nie potrafisz funkcjonować bez sprawdzania 'czy zadziałało' - to jest sygnał, że coś idzie nie tak. Nie z afirmacją, tylko z twoim podejściem do niej.


Odpowiedz
Wpisy: 665
Rozpoczynający temat
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale wróćmy na chwilę do sedna, bo mi to umknęło w toku dyskusji. Pytałam o rzeczy poza kontrolą - i o loterii padło jasno: nie. O konkretnej osobie: szara strefa. Ale co z decyzjami innych ludzi w sytuacjach, które nie są romantyczne? Na przykład - decyzja szefa o awansie, decyzja komisji, wynik rozmowy kwalifikacyjnej?


Odpowiedz
Wpisy: 805
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Tu jest ciekawe rozgraniczenie. W przypadku awansu czy rozmowy kwalifikacyjnej ty jesteś uczestnikiem sytuacji, masz na nią wpływ swoją postawą, stanem, przygotowaniem. To nie jest czyste losowanie ani czyjś prywatny wybór bez twojego udziału. Więc afirmacja, która zmienia twój stan przed rozmową - może mieć sens. Ale afirmacja 'dostanę awans' zamiast przygotowania do rozmowy - to już inna sprawa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Znachorka A jak to się ma do sytuacji, kiedy ktoś jest idealnie przygotowany, a decyzja i tak zapada gdzieś poza nim - w rozmowie między przełożonymi, których nie zna? Tam też jest 'szara strefa', czy raczej czyste zdarzenie zewnętrzne?


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Selenka To zależy od tego, jak bardzo twoja postawa wpłynęła na to, jak cię zapamiętano. Jeśli wyszłaś z rozmowy pewna siebie, spokojna, konkretna - to zostaje. Decyzja jest 'gdzieś tam', ale materiał, na którym się opiera, pochodzi od ciebie. Afirmacja, która pomogła ci być w takim stanie - miała pośredni wpływ na to, co 'gdzieś tam' się zadziało.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To mi przypomina coś, o czym czytałam w kontekście run - Sowulo w intencji jasności i pewności siebie przed ważnym momentem. Nikt nie twierdzi, że runa zmusi komisję do decyzji. Ale zmienia ciebie na wejściu. Czy afirmacja nie działa dokładnie tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Jowitka Tak, i tu się zgadzam z tym porównaniem - w tej konkretnej sytuacji jest ono trafne. Bo nie kierujesz intencji na komisję, tylko na swój własny stan. To jest uczciwe. Problem zaczyna się, jak zamieniasz 'będę spokojna i konkretna' na 'oni mi zaproponują X złotych' - bo to już jest wyjście poza siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Ale mam pytanie praktyczne bo trochę się gubie. Jak ja mam w głowie utrzymac tę granicę podczas afirmowania? Bo naturalnie jak mówię 'jestem spokojna przed rozmową' to w tle mam myśl 'i dlatego dostanę tę prace'. Jak oddzielić ten cel od procesu żeby nie wpaść w tę pułapkę o której piszecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Mamunaa To jest właśnie jeden z tych drobiazgów, które często umykają. Cel możesz mieć - to naturalne. Ale afirmacja ma dotyczyć ciebie, nie wyniku. 'Jestem gotowa na tę rozmowę', 'czuję się kompetentna', 'mówię wyraźnie i spokojnie' - to twoje stany. 'Dostanę tę pracę' - to już wynik, który zależy od dziesiątek czynników poza tobą. Cel trzymaj z tyłu głowy, afirmację kieruj na to, co możesz w sobie zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

A czy to nie jest trochę tak jak z medytacją na czakrę gardła przed trudną rozmową? Tam też nie afirmujemy 'on mnie wysłucha', tylko 'mój głos jest spokojny i wyraźny'. Może afirmacje działają podobnie - jako przygotowanie energetyczne siebie, nie jako wpływ na innych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pogoda-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 52

@Apolonka96 Dokładnie w tym kierunku idę od początku tej rozmowy. Afirmacja jako praca z własną energią, własnym stanem, własnym polem - tak. Afirmacja jako wysyłanie czegoś do kogoś z zewnątrz w celu wywołania konkretnej reakcji - to jest coś zupełnie innego i wymaga osobnej rozmowy, bo tam zaczynają się pytania o granice i zgodę. W przypadku czakry gardła, run, afirmacji - jeśli kierujesz intencję do środka, jesteś po bezpieczniejszej stronie tej granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@idalkaa)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zastanawia od dłuższego czasu - czy jeśli ktoś afirmuje powrót konkretnej osoby i ta osoba faktycznie wraca, to skąd wiadomo, że to nie był przypadek? Że ta osoba po prostu sama zdecydowała, niezależnie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Idalkaa I to jest właśnie serce tego pytania, na które nikt uczciwie nie może dać jednoznacznej odpowiedzi. Korelacja między afirmacją a zdarzeniem nie dowodzi związku przyczynowego. Czasem ktoś i tak by wrócił. Czasem nie wraca mimo lat afirmowania. Problem w tym, że pamiętamy te pierwsze przypadki i nazywamy je dowodem, a drugie - tłumaczymy błędem w praktyce.


Odpowiedz
(@dianka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Terenia62 Ale czy to nie jest problem każdej praktyki, nie tylko afirmacji? Rituały, runy, karty - tam też nie mamy kontrolnej grupy porównawczej. Dlaczego akurat afirmacje są tu stawiane pod ścianą bardziej niż reszta?


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Dianka98 Bo afirmacje są sprzedawane masowo jako technika dla każdego, bez żadnych zastrzeżeń. Runy, rytuały, tarot - tam zazwyczaj jest jakiś próg wejścia, ktoś mówi 'poczytaj najpierw, poznaj podstawy'. Afirmacje trafiają do ludzi bez żadnego kontekstu i dlatego oczekiwania wobec nich są przez ludzi ustawiane wyżej niż wobec czegokolwiek innego. I stąd rozczarowania, i stąd to pytanie.


Odpowiedz
(@dianka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Wrozbita Dobra, to ma sens. Ale to jest problem marketingu, nie samej techniki. Czy to znaczy, że gdyby afirmacje były otoczone takim samym 'ceremonialnym' podejściem jak runy czy rytuały, to ludzie mieliby bardziej realistyczne oczekiwania?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Dianka98 Moim zdaniem tak i to nie jest tylko spekulacja. Kiedy afirmację poprzedza jakaś forma skupienia, choćby krótka medytacja albo praca z oddechem, to ludzie automatycznie traktują ją poważniej. Zwalniają. Nie powtarzają mechanicznie w głowie podczas mycia zębów. A to zmienia jakość całej praktyki, nie magię samą w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A wracając do pytania Piolun o decyzje innych ludzi poza kontekstem romantycznym - zastanawiam się, czy tu nie ma jeszcze jednej warstwy. Bo szef, który decyduje o awansie, też jest człowiekiem w jakimś stanie. Jeśli ja wchodzę na rozmowę spokojna i konkretna, to zmieniam dynamikę tej rozmowy jako całości. Nie jego decyzję, ale sytuację, w której ta decyzja zapada. Czy to nie jest właśnie ta szara strefa?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Jowitka Tak, i to jest precyzyjne ujęcie. Tylko że trzeba pilnować jednej granicy - afirmacja zmienia twój wkład do tej sytuacji, nie samą sytuację. Jak zaczniesz myśleć 'zmieniłam dynamikę, więc on zdecyduje tak jak chcę' - to wracasz do myślenia magicznego w złym sensie. Twój wkład tak, jego decyzja nie.


Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 356

@Znachorka Ale jak to praktycznie odróżnić od środka? Bo jak afirmuję 'jestem spokojna i konkretna przed tą rozmową' i jednocześnie WIEM, że robię to po to żeby dostac awans, to czy moja intencja nie zaburza tej granicy? Czy czysta intencja w ogóle jest możliwa w takim kontekście?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Mamunaa Myślę, że tu nie chodzi o czystość intencji w sensie filozoficznym, bo ona prawie nigdy nie jest zerowa. Chodzi o to, na czym skupiasz uwagę podczas samej afirmacji. Jeśli w czasie powtarzania zdania masz przed oczami siebie spokojną i gotową - to pracujesz z sobą. Jeśli masz przed oczami szefa, który mówi 'tak' - to już pracujesz na zewnątrz. Umysł idzie za obrazem, nie za słowami.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 547

@Terenia62 To jest ciekawe rozróżnienie, bo właściwie sprowadza afirmację do rodzaju wizualizacji, a nie tylko powtarzania zdań. I wtedy pytanie z tytułu wątku nabiera innego znaczenia - może to nie jest kwestia 'czy afirmacje działają na zewnątrz', tylko 'gdzie kierujesz obraz podczas afirmowania'?


Odpowiedz
Wpisy: 665
Rozpoczynający temat
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co napisała Terenia i co podchwyciła Selenka, chyba najbliżej odpowiada temu, o co pytałam na początku. Nie 'czy afirmacja zmusi kogoś do czegoś', tylko gdzie faktycznie sięga jej zasięg. I wychodzi na to, że kończy się na mnie - na moim stanie, obrazie, gotowości. Wszystko poza tym to już nie afirmacja, to życzenie. Może to jest ta linia, której szukałam.


Odpowiedz
Udostępnij: