Forum

Asystent AI
Afirmacje a terapia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a terapia - czy mogą zastąpić pracę z psychologiem?

Strona 1 / 2

Wpisy: 622
Rozpoczynający temat
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ostatnio kilka osób pytało mnie prywatnie o to, czy afirmacje mogą zastąpić terapię. Postanowiłam wrzucić to tutaj, bo myślę, że to ważny temat i warto go przepracować razem. Sama używam afirmacji od wielu lat i widzę efekty, ale mam też swoje granice co do tego, czego afirmacje NIE są w stanie zrobić. Moje pytanie do was: czy ktoś z was próbował zastąpić pracę z psychologiem wyłącznie afirmacjami? I co z tego wyszło? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę wiedzieć, bo widzę różne podejścia i nie chcę generalizować.


Odpowiedz
134 odpowiedzi
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Dotknęłaś czegoś, o czym sama myślę od dawna. Przez pewien czas robiłam tylko afirmacje i miałam poczucie, że coś się zmienia, ale to było takie... powierzchowne? Jakbym naklejała plaster na ranę, która wymaga szycia. Dopiero kiedy równolegle zaczęłam rozmawiać ze specjalistą, zobaczyłam, że afirmacje zaczęły faktycznie działać głębiej. Ale czy to oznacza, że same w sobie są bezwartościowe? Nie sądzę. Pytanie brzmi chyba raczej: do czego są odpowiednie, a do czego już nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Leontynka Dokładnie to samo czułam. Ale mam pytanie, bo mnie to nurtuje: jak rozpoznać, że sytuacja już wymaga terapeuty, a nie tylko afirmacji? Czy jest jakiś moment, jakaś granica, po której powinniśmy stwierdzić 'ok, tu afirmacje nie wystarczą'? Pytam, bo wiele osób, które znam, używa afirmacji właśnie zamiast szukać pomocy i mam wrażenie, że czasem to działa jak ucieczka.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Niezapominajka_68 To jest właśnie clou całego tematu. Z mojego doświadczenia w pracy z energią ciała: jeśli afirmacja wywołuje silny opór wewnętrzny, czyli powtarzasz 'jestem wartościowa' i czujesz natychmiastowy bunt albo smutek, to jest sygnał, że pod spodem leży coś, czego afirmacja nie przeskoczy. To nie jest zły znak sam w sobie, ale to jest znak, że potrzebujesz kogoś, kto pomoże ci zejść głębiej. Afirmacje działają dobrze na poziomie utrwalania nowych wzorców, ale nie na poziomie rozwiązywania starych traum.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam, że się włączam, bo jestem zupełnie nowy w tematach samorozwoju. Chciałem zapytać: czy to znaczy, że afirmacje w ogóle nie pomagają, jeśli ktoś ma traumę? Czy może pomagają, ale w inny sposób? Czytałem gdzieś, że niektóre terapie w ogóle używają afirmacji jako część procesu i nie bardzo rozumiem, gdzie przebiega granica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Idzi68 Nie, nie o to chodzi. Afirmacje mogą być częścią terapii, to prawda. Chodzi o to, że sama afirmacja powtarzana mechanicznie, bez pracy z tym, co leży u podstaw problemu, może dawać tylko chwilową ulgę. Przynajmniej tak to widzę z własnego doświadczenia. Nie jestem specjalistką, ale przez kilka lat próbowałam różnych podejść i to jest mój wniosek.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne zdanie w pewnej kwestii. Znam osoby, które miały naprawdę trudne doświadczenia, pracowały z terapeutą, ale afirmacje były dla nich tym, co podtrzymywało ich między sesjami. Taki swoisty most. Więc pytanie 'czy afirmacje mogą zastąpić terapię' może być nieprecyzyjne. Może lepiej pytać, czy mogą z nią współistnieć i kiedy jedno bez drugiego nie wystarczy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kunisia97 Dobra, przyjmuję tę korektę. Ale to rodzi kolejne pytanie: jeśli afirmacje mają sens głównie jako uzupełnienie, to co zrobić z osobami, które z różnych powodów nie mogą sobie pozwolić na terapię? Finansowo, logistycznie, czy po prostu dlatego, że w ich otoczeniu to jest tabu? Czy wtedy afirmacje są lepsze niż nic, czy mogą nawet zaszkodzić?


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Niezapominajka_68 To jest bardzo ważne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Myślę, że afirmacje w takiej sytuacji mogą pomagać, ale pod warunkiem, że są stosowane świadomie, a nie jako sposób na unikanie problemu. Jest różnica między 'powtarzam afirmacje, bo czuję, że mi to daje siłę' a 'powtarzam afirmacje, żeby nie musieć myśleć o tym, co mnie boli'. Ta druga strategia może naprawdę utrwalać problem.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Powiem szczerze, że kiedy przechodziłem przez ciężki okres w relacji, to ani terapia, ani afirmacje nie były moim pierwszym wyborem. Ale kolega zaproponował mi codzienne afirmacje i przez pierwsze tygodnie miałem poczucie, że coś się zmienia. Potem utknąłem w miejscu i dopiero rozmowa z psychologiem pomogła mi zobaczyć, dlaczego. Więc dla mnie to było tak: afirmacje otworzyły drzwi, terapia pozwoliła wejść do środka. Czy tak samo działa to u innych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Mariuszek75 U mnie podobnie, tylko odwrotna kolejność. Najpierw terapia, potem afirmacje jako codzienna praktyka. I powiem ci, że w tej kolejności afirmacje działały inaczej, bardziej trwale. Zastanawiam się, czy kolejność ma znaczenie, czy to zależy od człowieka i jego sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wszyscy zakładają, że terapia i afirmacje to dwie różne rzeczy. Ale czy terapia poznawczo-behawioralna to nie jest trochę to samo, co afirmacje, tylko w bardziej usystematyzowanej formie? Przepraszam jeśli to naiwne pytanie, ale naprawdę nie wiem, gdzie jest ta różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Talizmanik To nie jest naiwne pytanie, ale jest kilka istotnych różnic. CBT, czyli terapia poznawczo-behawioralna, pracuje z przekonaniami przez ich aktywne kwestionowanie i analizę. Afirmacje działają inaczej, przez repetycję i stopniowe budowanie nowego wzorca myślenia. W CBT terapeuta pyta cię 'skąd wiesz, że tak jest?' i prowadzi cię przez dowody. Afirmacja po prostu stwierdza. Obie techniki pracują na poziomie przekonań, ale mechanizm i głębokość są różne. CBT wymaga też prowadzącego, co jest zasadniczą różnicą praktyczną.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale czy to nie jest tak, że afirmacje mogą być dla kogoś furtką? Mówię o tym, że ktoś zaczyna od afirmacji, czuje że coś się zmienia, i to go zachęca do szukania dalszej pomocy. Czy znacie takie przypadki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Idzi68 U mnie tak właśnie było, pisałem wyżej. Afirmacje dały mi poczucie, że mam jakiś wpływ na swój stan. I to 'poczucie wpływu' było tym, czego mi brakowało, żeby w ogóle zdecydować się na terapię. Więc tak, mogą być furtką. Ale to nie oznacza, że są odpowiedzią na wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie, które mnie nurtuje. Mówicie o afirmacjach i terapii, ale czy praca z czakrami albo medytacja mogłaby tu być jakimś pomostem? Słyszałam, że blokady w czakrze gardła albo serca mogą wpływać na to, jak afirmacje 'wchodzą'. Czy ktoś ma doświadczenie z łączeniem tych praktyk z jednoczesną terapią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Leokadia_A Tak, mam doświadczenie i to jest dobry trop. Praca z czakrami może pomagać 'odblokować' te warstwy, przez które afirmacja nie przechodzi. Jeśli ktoś ma zamkniętą czakrę serca, to afirmacja w stylu 'jestem godna miłości' może się po prostu odbijać od ściany. Praca energetyczna może pomóc sprawić, że te słowa trafiają głębiej. Ale, i to ważne: praca z czakrami też nie zastąpi terapii w przypadku poważnych traum. To są różne poziomy pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do głównego pytania z tematu: mnie zastanawia, czy problem nie leży gdzie indziej. Czy ludzie w ogóle wiedzą, czego potrzebują? Czasem ktoś sięga po afirmacje, bo jest mu z nimi wygodniej niż z terapeutą. Nie dlatego, że naprawdę wystarczą, tylko dlatego, że wymagają mniej odwagi. Czy to uczciwe wobec siebie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kunisia97 To ostro powiedziane, ale chyba prawdziwe. Sama tak miałam przez długi czas. Łatwiej wstać rano i powiedzieć sobie 'jestem silna i spokojna' niż umówić się do kogoś i opowiedzieć mu, co jest naprawdę. Nie wiem czy to nieuczciwość wobec siebie, może raczej strach.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Niezapominajka_68 Albo jedno i drugie na raz. Strach, który sprawia, że wybieramy łatwiejszą drogę i przekonujemy siebie, że to wystarczy. Miałam tak przez dobre kilka miesięcy. I śmieszne jest to, że afirmacje w tym czasie były piękne, dobrze brzmiały, a ja czułam się coraz gorzej. Dopiero kiedy to nazwałam wprost, że uciekam, coś drgnęło.


Odpowiedz
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Leontynka To co opisujesz, że afirmacje brzmiały pięknie, a ty się za nimi chowałaś, to chyba najlepszy opis tego mechanizmu jaki tu padł. Mam pytanie: w którym momencie sama to zauważyłaś? Bo u mnie to nie był żaden wyraźny punkt, raczej zacząłem czuć, że te zdania to już pusta skorupa.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Mariuszek75 Szczerze? Nie zauważyłam sama. Dopiero ktoś bliski powiedział mi, że mówię o sobie dużo pozytywnych rzeczy, ale zachowuję się jak osoba, która w nie nie wierzy. To był taki zimny prysznic. I wtedy pomyślałam, że może jednak potrzebuję czegoś więcej niż porannej recytacji.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Leontynka Ale to jest ciekawe, że zewnętrzna obserwacja kogoś bliskiego była tym sygnałem. Bo sama z siebie byś tego nie złapała? Zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, żeby wcześniej to wychwycić bez czekania na czyjeś słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

A może właśnie to jest problem z afirmacjami jako samodzielnym sposóbm, znaczy jako samodzielną praktyką, przepraszam, że się poprawiam. Pracujesz sama ze sobą, więc nie ma nikogo, kto powie ci 'hej, coś tu nie gra'. Terapia ma tę przewagę, że jest drugi człowiek po drugiej stronie. Czy to nie jest kluczowa różnica?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Kunisia97 To ma sens, ale czy terapeuta nie jest jednak kimś, kto jest opłacany za tę obecność? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam, bo zastanawiam się, czy to nie czyni tej relacji trochę sztuczną. Rozumiem, że jest profesjonalna, ale czy to ma znaczenie dla efektów?


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Idzi68 To jest pytanie, które często się pojawia i rozumiem skąd pochodzi. Ale relacja terapeutyczna jest specyficzna właśnie dlatego, że jest profesjonalna, a nie pomimo tego. Terapeuta ma wykształcenie i zasady etyczne, które chronią cię w tej relacji. Znajomy może powiedzieć 'hej, coś tu nie gra' jak pisała Leontynka, ale nie będzie wiedział co z tym dalej zrobić. Terapeuta wie.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, ale wracając do tematu: jeśli ktoś nie ma dostępu do terapeuty z powodów finansowych, bo to jest realna sprawa w Polsce, to co wtedy? Afirmacje są za darmo. Medytacja jest za darmo. Czy są jakieś wskazówki, jak robić to mądrzej, żeby nie wpaść w tę pułapkę, którą opisała Leontynka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Talizmanik Jedna rzecz, którą mogę powiedzieć z doświadczenia: pisz. Nie afirmacje, tylko dziennik. Opisuj co czujesz po afirmacji, co się pojawia, co boli. To trochę zastępuje to zewnętrzne spojrzenie, o którym mówiłam. Przynajmniej przez jakiś czas.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam pytanie, może trochę z boku. Czy ktoś próbował łączyć afirmacje z medytacją, taką spokojną, nie prowadzoną? Bo słyszałam, że jeśli afirmacje powtarzasz zaraz po medytacji, kiedy umysł jest już spokojniejszy, to inaczej wchodzą. Czy to ma sens z perspektywy pracy z energią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Leokadia_A Ma sens i jest na to pewne uzasadnienie w pracy z energią. Po medytacji, kiedy aktywność umysłu jest wyciszona, bariera między tym, co mówisz, a tym, co ciało odbiera, jest mniejsza. Afirmacja może wtedy dotrzeć głębiej niż powtarzana mechanicznie przy porannej kawie. Ale uwaga: jeśli ktoś ma duże blokady albo niezaopiekowane emocje, to medytacja może też wynieść je na powierzchnię. I wtedy sama afirmacja nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak rozpoznać, że coś wyniosło się na powierzchnię w taki sposób, który już jest ponad nasze możliwości? Pytam bo ostatnio po jednej dłuższej medytacji miałam bardzo dziwne stany i nie wiedziałam co z nimi robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Leokadia_A Jeśli po medytacji masz stany, które utrzymują się kilka godzin lub dłużej, jeśli pojawiają się obrazy, które cię dezorientują albo emocje, z którymi nie wiesz co zrobić, to jest sygnał, że warto porozmawiać ze specjalistą. Niekoniecznie od razu psychiatra, ale ktoś kto rozumie pracę z ciałem i umysłem. To jest dokładnie ten moment, kiedy samo siedzenie z afirmacją nie pomoże.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Energetyczka o sygnałach z ciała i umysłu pasuje do tego, co pisała wcześniej o oporze wewnętrznym. Mam wrażenie, że w tym wątku powoli wykrystalizowuje się coś ważnego: afirmacje mogą być wskaźnikiem, że coś wymaga głębszej pracy, a nie tylko metodą tej pracy. Czy coś takiego miałyście na myśli?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Niezapominajka_68 Tak to widzę. Afirmacja jako test, nie jako rozwiązanie. Jeśli wchodzi łatwo i buduje dobre poczucie, to OK. Jeśli boli albo wywołuje bunt, to sygnał. Problem jest taki, że większość ludzi, którzy kupują zeszyt z afirmacjami w Empiku, tego nie wie.


Odpowiedz
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Kunisia97 I tu wracamy do pytania kto ma im o tym powiedzieć. Bo sklepów z afirmacjami na Instagramie jest mnóstwo, a o tych granicach mówi się bardzo mało. Trochę się martwię o te osoby, które zaczynają od zera i nie mają kontekstu.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Mariuszek75 Mówisz o sobie? Bo przyznam, że ja też jestem osobą, która zaczęła od zera. I właśnie dlatego tu jestem, bo szukam tego kontekstu. Ta rozmowa naprawdę dużo mi dała, choć nadal nie wiem, od czego konkretnie zacząć.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Idzi68 Jeśli zaczynasz, to moja szczera podpowiedź: zanim wybierzesz afirmacje, poobserwuj siebie przez tydzień. Zapisuj co cię niepokoi, co wraca, co sprawia że masz gorszy dzień. To daje ci mapę. Potem afirmacja, jeśli ją zbudujesz na tej mapie, ma szansę trafić w coś prawdziwego. A nie być kolejnym ładnie brzmiącym zdaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham i mam wrażenie, że ta rozmowa krąży wokół jednego niewypowiedzianego założenia: że afirmacje to praktyka dla kogoś, kto już zna siebie. A co z kimś, kto jej szuka właśnie po to, żeby siebie poznać? Czy to jest w ogóle dobry punkt startowy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Talizmanik To jest naprawdę dobre pytanie i nie wiem czy mam na nie odpowiedź. Z jednej strony rozumiem, że ktoś szuka się przez afirmacje. Z drugiej, jeśli nie wiesz kim jesteś, to jak zbudujesz afirmację, która jest szczera? Może być piękna, ale kompletnie obok tego, czego naprawdę potrzebujesz.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Talizmanik Myślę, że afirmacje jako punkt startowy mogą działać, ale tylko jeśli są ogólne i bezpieczne. Coś w stylu 'jestem gotowa na zmiany' albo 'słucham siebie' jest mniej ryzykowne niż konkretne twierdzenia o wartości czy miłości, które mogą uderzyć w niezbadane jeszcze miejsca. Im głębiej chcesz iść, tym bardziej potrzebujesz kogoś, kto idzie z tobą. To jest moja odpowiedź na tytuł tego wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co napisałaś o ogólnych i bezpiecznych afirmacjach na start ma sens, ale mam pytanie: jak długo powinno się zostać przy tych ogólnych zanim przejdzie się do bardziej konkretnych? Czy to jest kwestia tygodni, miesięcy, czy raczej poczucia, że te ogólne już coś zmieniły?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Idzi68 Nie ma tu twardej granicy czasowej, bo to nie jest kwestia kalendarza. Sygnałem jest to, że ogólna afirmacja przestaje budzić opór i zaczyna być czymś, co po prostu przyjmujesz. Jeśli mówisz sobie 'jestem gotowy na zmiany' i po jakimś czasie to zdanie nie wywołuje wewnętrznego 'no, ale czy naprawdę', to znak, że coś się przesunęło. Dopiero wtedy ma sens iść głębiej.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Idzi68 Dodam do tego co Energetyczka napisała: ja sprawdzałam to właśnie przez dziennik, o którym wspominałam. Pisałam afirmację i zaraz pod nią to, co się we mnie odzywa. Kiedy odpowiedź przestała być 'ale to nieprawda', a zaczęła być milcząca albo nawet 'może', uznałam że mogę pójść krok dalej.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Leontynka To brzmi jak bardzo uczciwa metoda, ale mam wątpliwość. Co jeśli ktoś jest tak przyzwyczajony do wewnętrznego krytyka, że ten 'może' nigdy nie przychodzi? Czy nie może się zdarzyć, że ktoś utknął w ogólnych afirmacjach na lata i po prostu się przyzwyczaił do odruchowego powtarzania?


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Talizmanik Właśnie to mnie niepokoi w całej tej rozmowie. Przyzwyczajenie do powtarzania bez efektu to jest chyba najgorszy scenariusz, bo człowiek myśli że pracuje nad sobą, a tak naprawdę kręci się w miejscu. I nikt mu nie powie, że tak jest, bo ćwiczy sam.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kunisia97 Ale to właśnie ten moment, kiedy ta rozmowa wraca do pytania z tytułu wątku, czyli czy afirmacje mogą zastąpić terapię. Bo to co opisujesz, kręcenie się w miejscu bez zewnętrznego lustra, to jest dokładnie to, przed czym terapia chroni. Czy zgadzasz się, że to jest właśnie ta granica?


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że właśnie dotknęłyście sedna. Kręcenie się w miejscu jest groźne zwłaszcza wtedy, kiedy człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy. Z mojego doświadczenia wynika, że można miesiącami powtarzać te same afirmacje i czuć, że 'robi coś dobrego', bo sama czynność jest przyjemna. A prawdziwy ruch nie nastąpił ani o milimetr.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Mariuszek75 A jak to rozpoznałeś u siebie? Że się kręcisz w miejscu, a nie faktycznie zmieniasz? Pytam bo sama mam z tym problem, nie wiem jak to zmierzyć.


Odpowiedz
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Leokadia_A U mnie sygnałem było to, że sytuacje z zewnątrz nadal mnie ruszały tak samo mocno jak przed afirmacjami. Zaczyna się od teorii że wszystko się zmienia, a potem jakiś drobny komentarz od kogoś i okazuje się, że nic się nie zmieniło. To jest taki test przez życie, którego nie dało się ominąć.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Czy ktoś tu chodził i na terapię, i robił afirmacje równolegle? Bo cały czas rozmawiamy jakby to były dwie opcje do wyboru, a może to po prostu dwa różne poziomy tej samej pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Idzi68 Tak, właśnie o to mi chodziło od początku tej dyskusji. To nie jest 'albo-albo'. Terapia pracuje z materiałem, który jest, z konkretnymi zdarzeniami, przekonaniami, relacjami. Afirmacja może wzmacniać to, co terapia już poruszyła, ale nie zastąpi samego procesu. Używałam obu jednocześnie i efekt był inny niż kiedy robiłam jedno albo drugie osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Czy możesz powiedzieć na czym polegała ta różnica? Bo to jest coś, o czym rzadko się mówi konkretnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Leontynka Na terapii odkrywasz, że np. masz przekonanie, że nie zasługujesz na spokój. A afirmacja 'jestem spokojna i bezpieczna' sama w sobie to przekonanie by omijała, bo nie wiedziałabyś, że ono w ogóle tam siedzi. Po terapii ta sama afirmacja trafia w konkretne miejsce, bo wiesz gdzie boli. To jest ta różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Czyli afirmacja jest skuteczna o tyle, o ile wiesz w co celujesz. A bez terapii albo jakiejś głębszej pracy z sobą, to jest strzelanie w ciemno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Kunisia97 Mniej więcej tak, choć nie chcę mówić, że zawsze i w każdym przypadku. Są ludzie, którzy przez samo pisanie dziennika i uważną obserwację siebie dochodzą do podobnych wniosków. Ale to wymaga sporego nakładu szczerości wobec siebie, którego nie każdy ma na starcie.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymuję się przy tym 'strzelaniu w ciemno'. Bo może właśnie to jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku? Afirmacje mogą działać samodzielnie tylko jeśli masz już jakąś mapę siebie. Bez tej mapy potrzebujesz kogoś, kto pomoże ci ją narysować, czyli terapeuty albo przynajmniej poważnej własnej pracy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Niezapominajka_68 To ładne podsumowanie, ale mam do niego jedno zastrzeżenie. Co jeśli ktoś nie może sobie pozwolić na terapię i nie ma dostępu do wsparcia? Czy mówimy mu wtedy, żeby w ogóle nie zaczynał? To wydaje mi się zbyt surowe.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Talizmanik Nie sądzę, żeby ktokolwiek tu mówił, żeby nie zaczynać. Raczej, żeby zaczynać świadomie. Jest różnica między tym, że ktoś używa afirmacji wiedząc, że to jeden z elementów pracy nad sobą, a tym, że traktuje je jako jedyne wyjście i spodziewa się, że zastąpią wszystko inne.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@kalia_a)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje: czy jest jakaś afirmacja, której absolutnie nie powinno się powtarzać jeśli jest się w złym miejscu psychicznie? Pytam ostrożnie, bo coś mi mówiło, żeby nie używać afirmacji o miłości do siebie kiedy byłam w bardzo trudnym momencie, ale nie wiedziałam czy to ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Kalia_A Twoja intuicja była trafna. Afirmacje o miłości własnej bywają trudne właśnie wtedy, kiedy dystans do siebie jest bardzo duży. Ciało i umysł reagują oporem, bo zdanie 'kocham siebie' może brzmieć jak kłamstwo i pogłębiać poczucie, że coś jest z tobą nie tak. W takich momentach lepsze są afirmacje neutralne, np. 'jestem tutaj', 'oddycham', 'daję sobie czas'. Mniejsze roszczenie, mniej oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Rozumiem to, co mówisz o oporem. Ale jak w takim razie ktoś, kto nie ma dostępu do terapeuty, ma w ogóle zacząć? Bo czytam ten wątek i mam wrażenie, że bez terapii afirmacje są prawie bez sensu. A to chyba nie jest tak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Talizmanik Nie, nie o to chodzi. Myślę że różnica jest między 'bez terapii afirmacje są bez sensu' a 'bez terapii afirmacje mogą działać wolniej albo trafiać w niekoniecznie właściwe miejsca'. To jest duża różnica.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Talizmanik Nie twierdzę, że bez terapeuty nie można zacząć. Mówię, że sama afirmacja nie zrobi całej roboty. Dziennik, uczciwa obserwacja siebie, rozmowa z kimś zaufanym, to wszystko może zastąpić część tej zewnętrznej pracy. Terapia jest jedną z opcji, nie jedyną.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

A mam pytanie, które mnie kręci od jakiegoś czasu w tej rozmowie. Czy wy w ogóle rozróżniacie między afirmacjami, które ktoś sobie sam ułożył, a tymi gotowymi z internetu? Bo podejrzewam, że to może mieć spore znaczenie właśnie w kontekście tego, czy trafiają w konkretne przekonanie, czy nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Niezapominajka_68 Tak, to jest spora różnica. Gotowe afirmacje są pisane uniwersalnie, więc często są za szerokie. Samodzielnie ułożona afirmacja, zwłaszcza jeśli wiesz czemu ma służyć, ma zupełnie inną siłę. Przynajmniej tak to u mnie działa.


Odpowiedz
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Niezapominajka_68 Zgadzam się. Kiedy próbowałem gotowych list z internetu, to było jak noszenie cudzych butów. Forma się zgadzała, ale nie moje stopy. Dopiero kiedy zacząłem pisać własne i sprawdzać co właściwie chcę zmienić, coś zaczęło się ruszać.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jak wy w ogóle wiecie, że dana afirmacja jest dla was właściwa? Czy to jest jakieś odczucie w ciele, czy raczej sprawdzacie głową?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Idzi68 U mnie to jest właśnie ciało. Jeśli afirmacja wywołuje napięcie albo coś w klatce piersiowej zaciska się, to znaczy, że trafiła w coś, czemu opór jeszcze jest żywy. Jeśli przechodzi gładko, to albo już przepracowane, albo za ogólne.


Odpowiedz
(@kalia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Lunella A co robisz z tą afirmacją, przy której czujesz napięcie? Przestajesz jej używać czy dalej powtarzasz?


Odpowiedz
(@lunella)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Kalia_A Nie rezygnuję od razu. Zostaję przy niej dłużej i obserwuję, co się pod tym napięciem kryje. Czasem po kilku dniach coś się rozluźnia samo. Czasem nie i wtedy wiem, że to jest coś, co wymaga głębszej pracy, nie samego powtarzania.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Kalia_A Nawiążę do twojego wcześniejszego pytania o afirmacje, których lepiej unikać w złym miejscu psychicznym. Lunella właśnie opisała jeden ze sposobów pracy, ale chcę dodać jedno: jeśli napięcie jest bardzo intensywne i towarzyszy mu silny smutek albo coś w rodzaju wstydu, to jest sygnał, żeby nie iść tam samej. To już nie jest materiał na afirmację, to jest materiał na rozmowę z kimś.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To zdanie 'to nie jest materiał na afirmację' wydaje mi się bardzo ważne. Czy mogłabyś powiedzieć, jak to odróżnić w praktyce? Bo nie każdy od razu czuje, że coś jest za głębokie na samodzielną pracę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Niezapominajka_68 Mniej więcej tak: jeśli po powtórzeniu afirmacji czujesz dyskomfort, który po chwili odpuszcza, to normalna praca z oporem. Ale jeśli zostaje, narasta albo zaczynasz unikać całego tematu, to znak, że tam jest coś, co wymaga więcej niż samodzielne powtarzanie. Intuicja tu działa lepiej niż reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Idziego o to, jak rozpoznać właściwą afirmację: ja mam inną metodę niż ciało. Sprawdzam, czy po kilku dniach codziennego powtarzania widzę jakąkolwiek zmianę w tym, jak reaguję na sytuację, którą ta afirmacja miała zmienić. Jeśli nic, to albo za ogólna, albo nietrafiająca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mariuszek75)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Kunisia97 I ile dajesz sobie czasu, żeby stwierdzić, że nietrafia? Pytam, bo chyba każdy z nas miał moment, że za szybko ocenił.


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Mariuszek75 Minimum dwa tygodnie codziennej praktyki. Mniej to za mało, żeby cokolwiek ocenić. Ale jednocześnie nie więcej niż miesiąc bez żadnych sygnałów. Jeśli po miesiącu nic, to zmieniam coś w formie albo sprawdzam, czy dobrze zdefiniowałam, w co celuję.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: