Forum

Asystent AI
Afirmacje a sprzecz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a sprzeczność z przekonaniami religijnymi

Strona 2 / 2

Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 6 dni temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że może my tu przesadnie komplikujemy. Bibianna pytała o coś praktycznego - czy może używać afirmacji nie czując fałszu. I odpowiedź chyba brzmi: tak, jeśli dobierze odpowiednią formę. Reszta to teologia, do której chyba nie wszystkim jest po drodze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Halinka55 Masz rację i dziękuję za to sprowadzenie do ziemi 🙂 Myślę, że ta rozmowa bardzo mi pomogła właśnie dlatego, że pokazała różne punkty, o których nie miałam pojęcia. Ale praktycznie - chyba spróbuję tej formuły od Zielarza, tej z dziękczynieniem. Tylko mam jeszcze jedno pytanie: jak często? Codziennie rano, wieczór, oba razy?


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Regularność jest ważniejsza niż pora. Jeśli rano ci nie wychodzi, bo masz chaos przed wyjściem, wieczór jest równie dobry. Coué zalecał dwa razy dziennie - rano przy wstawaniu i wieczorem przed snem, kiedy umysł jest między jawą a snem i bardziej podatny na sugestię. Ale jeśli jedno z tych wyjdzie ci lepiej, to jeden raz dziennie przez kilka tygodni da więcej niż dwa razy przez trzy dni i przerwa.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, które chyba nikt nie poruszył - a co z osobami, które są po prostu agnostykami albo ateistami? Czy afirmacje dla nich też mogą być 'sprzeczne z przekonaniami', tylko że z antyreligijnymi? Znam kogoś, kto odrzuca afirmacje właśnie dlatego, że brzmią dla niego jak modlitwa i to go odstrasza.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Stokrotunia To jest realny problem i myślę, że bardziej powszechny niż się wydaje. Dla kogoś, kto świadomie odszedł od religii, cokolwiek co przypomina modlitwę może wywoływać opór. W tym przypadku chyba najlepiej działa język czysto psychologiczny - 'trenuję myślenie', 'zmieniam nawyk poznawczy', 'ćwiczę uwagę'. Mechanizm ten sam, ale bez ładunku duchowego.


Odpowiedz
(@almandynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 112

@Obsydianka Czyli można to robić w ogóle bez żadnego elementu duchowego i to nadal ma sens? Pytam, bo sama nie jestem religijna i zawsze miałam wrażenie, że afirmacje to 'nie dla mnie', bo wszędzie widzę je w kontekście prawa przyciągania albo czegoś w tym rodzaju.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Almandynka Można. Badania nad autoafirmacją - to ten termin z psychologii - nie zakładają żadnego elementu duchowego. Tam chodzi o to, że przypominasz sobie własne wartości pod wpływem stresu i to obniża obronność, pozwala inaczej przetwarzać trudne informacje. Zero metafizyki, czysta regulacja poznawcza.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Caroletta Tylko wtedy to jest już coś innego niż afirmacja w sensie, o którym Bibianna pytała na początku. To bardziej ćwiczenie psychologiczne. Nie mówię, że gorsze, ale warto wiedzieć, czego się szuka - jeśli ktoś chce narzędzia do regulacji emocji, to jedno, a jeśli szuka praktyki duchowej, która da się pogodzić z wiarą, to drugie. Nie każde rozwiązanie pasuje do każdego pytania.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 1 miesiąc temu

a jak to jest z islamem? bo mam koleżankę która jest muzułmanką i pyta mnie czy ona w ogóle może robić afirmacje, nie wiem co jej odpowiedzieć


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Edytka56 W islamie jest coś, co nazywa się dhikr - powtarzanie imion Boga albo krótkich fraz religijnych jako forma medytacji i skupienia. Formalnie to nie jest afirmacja, ale mechanizm powtarzania z intencją jest zbliżony. Dla twojej koleżanki formuły oparte na dziękczynieniu i zaufaniu Bogu ('Allahu przygotowuje dla mnie dobre rzeczy', jeśli to nie wchodzi w zakres tego, co w jej tradycji jest niedozwolone) mogłyby być w porządku. Ale tu szczerze - nie znam się na islamskiej teologii na tyle, żeby powiedzieć gdzie dokładnie jest granica. Warto żeby sama zapytała kogoś bardziej osadzonego w tej tradycji.


Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Zielarz68 A co jeśli koleżanka Edytki chciałaby łączyć dhikr z afirmacją? Czy to byłoby akceptowalne w islamie, czy raczej granica jest gdzieś wyraźna?


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Jadzienkaa To jest pytanie, na które trudno odpowiedzieć jednoznacznie, bo islam nie jest monolitem - mamy różne szkoły prawne i różne podejścia do tego, co jest dopuszczalne. Sufizm na przykład ma bardzo rozbudowaną tradycję powtarzania fraz i skupienia, która formalnie przypomina to, co my nazywamy afirmacją. Ale ortodoksyjny islam sunnicki może na to patrzeć inaczej. Twoja koleżanka naprawdę powinna sprawdzić, co jej własna wspólnota i imam na to mówią - ja mogę dać zarys, ale nie chcę dawać fałszywego poczucia bezpieczeństwa.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy buddyzm jakoś się do afirmacji odnosi? Pytam, bo mam wrażenie, że mantry to jest chyba to samo, tylko inaczej nazwane?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Stokrotunia Nie do końca to samo i warto tu być ostrożnym. Mantry w tradycji buddyjskiej i hinduskiej mają konkretne przypisane znaczenie, często wibracyjne - chodzi o sam dźwięk, nie tylko o treść semantyczną. Afirmacja zachodnia opiera się raczej na znaczeniu słów i przekonaniu. To trochę jak różnica między śpiewem a recytacją - oba używają głosu, ale działają inaczej. Podobieństwo jest powierzchowne.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Berkana Rozumiem, ale jeśli ktoś powtarza mantrę i rozumie jej znaczenie, to czy wtedy te dwie rzeczy się nie zbliżają?


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Stokrotunia Myślę, że zbliżają się w praktyce, ale nie w założeniu. W buddyzmie therawada mantry nie są zresztą tak kluczowe jak w wadżrajanie - tam mają zupełnie inną rolę. Jeśli ktoś używa 'Om mani padme hum' świadomie i rozumie znaczenie, to pewnie coś z afirmacji w tym jest, ale to nadal nie jest to samo co 'jestem zdrowa i pełna energii'.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słuchajcie, ta rozmowa bardzo się rozrosła i to jest super, ale chciałam wrócić do czegoś, co mnie osobiście nadal trochę blokuje. Próbowałam tej formuły z dziękczynieniem, o której pisał Zielarz - 'dziękuję za...' zamiast 'mam...' i na początku czuję się z tym dobrze, ale po chwili pojawia się ta sama myśl co wcześniej: za co właściwie dziękuję, skoro tego jeszcze nie ma? Czy to jest normalne na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo normalne. Umysł jest przyzwyczajony do sprawdzania spójności między tym, co mówisz, a tym, co widzisz wokół. Ten opór to nie błąd - to znak, że praktyka w ogóle coś robi. Przy medytacji jest podobnie: na początku głowa bardziej 'hałasuje' właśnie dlatego, że zaczynasz zwracać na nią uwagę. Daj sobie kilka tygodni i obserwuj, czy intensywność tego oporu się zmienia, nie czy zniknął od razu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Wozka90 Kilka tygodni - czyli jak długo mniej więcej? Bo Coué mówił coś o 21 dniach, gdzieś czytałam, ale nie wiem czy to prawda czy mit.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Te 21 dni to mit spopularyzowany przez Maxwella Maltza - chirurga plastycznego, który obserwował, że pacjenci potrzebowali mniej więcej tyle czasu na oswojenie się ze zmianą wyglądu. Potem ktoś to wyrwał z kontekstu i zaczął stosować do wszelkich nawyków. Badania nad neuroplastycznością pokazują, że zakres jest dużo szerszy - od kilku tygodni do kilku miesięcy, zależnie od złożoności zachowania i osoby. Nie ma jednej liczby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Zielarz68 To ważne, bo ten mit 21 dni naprawdę dużo szkody robi - ludzie rzucają praktykę po trzech tygodniach, bo 'nie zadziałało', zamiast dać sobie więcej czasu. A potem mówią, że afirmacje nie działają.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 6 dni temu

Ale czy tu w ogóle chodzi o czas? Mam wrażenie, że ważniejsze jest to, co czujesz kiedy to powtarzasz, nie ile razy. Znam osoby, które latami powtarzały te same zwroty i nic się nie zmieniło, bo robiły to mechanicznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Halinka55 Tu się z tobą zgadzam, ale trochę to jest 'i jedno, i drugie'. Regularność buduje nawyk, emocja nadaje kierunek. Bez emocji afirmacja jest pustym dźwiękiem, ale bez regularności emocja jest jednorazowym zrywem. Coué nalegał na stan między snem a jawą właśnie dlatego, że wtedy emocjonalne filtry są słabsze i słowa łatwiej trafiają głębiej. Oba elementy mają sens.


Odpowiedz
(@almandynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 112

@Obsydianka A jak wygląda ten stan między snem a jawą praktycznie? Chodzi o moment kiedy dopiero się budzisz albo zasypiasz i jesteś trochę nieświadoma?


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Almandynka Dokładnie - to się nazywa stan hipnagogiczny przy zasypianiu i hipnopompiczny przy budzeniu. Fale mózgowe są wtedy podobne do lekkiego transu, krytyczny umysł jest mniej aktywny. Coué zalecał właśnie ten moment, żeby nie walczyć z wewnętrznym oporem. W praktyce: masz kilka zdań gotowych, powtarzasz je spokojnie zanim w pełni otworzysz oczy albo kiedy już prawie zasypiasz.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 1 miesiąc temu

a jak to się ma do religii? bo jeśli ktoś wierzący zaczyna zasypiać z afirmacją zamiast z modlitwą wieczorną, to czy to nie jest trochę zastępowanie jednego drugim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Edytka56 Nie musi być 'zamiast'. Można po modlitwie. Albo zrobić z afirmacji element modlitwy - podziękowań albo prośby. To nie jest wyścig o ostatnią myśl przed snem. Myślę, że problem pojawia się wtedy, kiedy ktoś świadomie rezygnuje z modlitwy na rzecz afirmacji i czuje z tym dyskomfort - wtedy warto się zatrzymać i zastanowić, skąd ten dyskomfort pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam zupełnie inne doświadczenie z tym tematem. Jestem osobą wierzącą i przez długi czas miałam dokładnie ten problem co Bibianna - czułam, że afirmacje są sprzeczne z modlitwą, bo modlitwa to prośba do Boga, a afirmacja to jakbym sama sobie coś obiecywała. Przełom był taki, że zaczęłam traktować afirmacje jako wyrażanie wdzięczności za to, co jest, a nie za to, czego jeszcze nie ma. Coś w stylu 'jestem wdzięczna za zdrowie, które mam' - nawet w trudnym dniu. To mi nie koliduje z niczym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Melania71 To właśnie szukałam - kogoś, kto miał podobny dylemat i przez niego przeszedł. Czy to zmieniło coś konkretnego u ciebie, czy bardziej po prostu przestałaś się z tym borykać wewnętrznie?


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Powiem szczerze - najpierw przestałam się borykać, a dopiero potem zaczęło coś zmieniać. Jakby najpierw musiałam usunąć ten wewnętrzny tarć, żeby w ogóle cokolwiek mogło zadziałać. Kiedy robiłam afirmacje z poczuciem winy, to nawet jeśli mówiłam odpowiednie słowa, to pod spodem było napięcie. A napięcie chyba nie pomaga.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Melania71 To co opisujesz z tym 'najpierw usunąć tarcie' bardzo mi pasuje do tego, co obserwuję u siebie i wokół. Jakby afirmacja próbowała przepłynąć przez zatkany kanał. Czy ten moment, kiedy przestałaś się borykać, przyszedł sam, czy coś konkretnego go wywołało?


Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Caroletta Szczerze? Przyszedł po rozmowie z moją siostrą, która jest zakonnicą. Powiedziała mi coś w stylu, że modlitwa to dialog, a afirmacja to praca nad własnym umysłem i jedno drugiego nie wyklucza. Że Bóg stworzył też nasz umysł i używanie go nie jest bluźnierstwem. To mnie jakoś odkorkowało.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 1 miesiąc temu

ale czy siostra zakonna naprawdę rozumiała co to afirmcja? bo mam wrażenie że jak się tłumaczy to osobom religijnym to oni słyszą coś zupełnie innego niż my mamy na mysli


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Edytka56 Akurat moja siostra jest bardzo oczytana i niekoniecznie w kółko tych samych tekstów. Sama powiedziała, że czytała trochę o psychologii pozytywnej. Ale masz rację, że zależy od osoby - nie każdy duchowny to samo powie.


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Edytka56 To jest szerszy problem - ludzie często słyszą 'afirmacja' i myślą o prawie przyciągania w wersji z filmiku na YouTube. A to zupełnie inny poziom rozmowy niż to, co tu omawiamy. Trudno potem tłumaczyć komuś, że nie chodzi o magiczne życzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy są jakieś tradycje chrześcijańskie, w których coś podobnego do afirmacji było używane? Bo wydaje mi się, że te psalmiczne powtórzenia albo litanie to trochę ten sam mechanizm, tylko nikt tak tego nie nazywa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Stokrotunia Dokładnie tak. Lectio divina, modlitwa różańcowa, powtarzanie wezwań - to wszystko działa na podobnej zasadzie repetycji i skupienia. W tradycji hesychastycznej jest nawet 'modlitwa Jezusowa', powtarzana rytmicznie zsynchronizowana z oddechem. Różnica polega na tym, do kogo jest skierowana i jakie jest założenie sprawczości - do Boga czy do własnego umysłu.


Odpowiedz
(@halinka55)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 246

@Zielarz68 No właśnie, i czy ta różnica sprawczości jest aż tak istotna? Bo efekt w umyśle jest chyba podobny, nawet jeśli teologia jest inna.


Odpowiedz
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 160

@Halinka55 Dla praktyki codziennej pewnie mniej istotna. Ale dla kogoś głęboko wierzącego - bardzo istotna, bo chodzi o to, czy przypisujesz zmianę sobie czy czemuś większemu. I tu jest właśnie ten punkt zapalny, który Bibianna opisywała na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie to mnie zatrzymuje. Jak mówię sobie 'jestem spokojna i pewna siebie' to gdzieś z tyłu głowy pojawia mi się myśl, że to pychą trąci. Że pewność siebie to nie moja zasługa tylko dar. Nie wiem czy to zdrowe podejście teologicznie, ale tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

A czy próbowałaś przeformułować tak, żeby to nie brzmiało jak przypisywanie sobie zasług? Na przykład 'jestem wdzięczna za spokój, który we mnie jest' zamiast 'jestem spokojna'? Wtedy afirmacja staje się bardziej dziękczynieniem niż deklaracją własnej mocy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 225

@Wozka90 Nie próbowałam dokładnie tak, ale brzmi to dużo mniej jak walka z przekonaniami. Czy to wciąż afirmacja, czy już bardziej modlitwa dziękczynna?


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Granica jest płynna i chyba nie ma sensu jej sztywno wyznaczać. Jeśli ta forma ci działa i nie wywołuje oporu wewnętrznego, to czemu nie. Mechanizm powtarzania i kierowania uwagi jest wspólny, reszta to kwestia ramy, w jakiej to umieszczasz.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co z islamem? Czy tam jest jakieś podobne napięcie? Znam kilka osób muzułmańskich i zastanawiam się jak one w ogóle odnoszą się do tego tematu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Jadzienkaa W islamie jest pojęcie 'tawakkul', czyli zaufania Bogu i powierzenia mu spraw - i tam napięcie z afirmacjami byłoby pewnie jeszcze silniejsze niż w chrześcijaństwie, bo samodzielne wpływanie na swój los przez techniki umysłowe mogłoby być odczytane jako brak tego zaufania. Ale jednocześnie jest 'du'a', czyli osobiste modlitwy-prośby, i te bywają bardzo konkretne, prawie afirmacyjne w treści. Zresztą 'bismillah' na początku działania to też pewna forma intencji.


Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Berkana Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi z perspektywy islamskiej - masz skąd to wiesz? Czy to twoja własna wiedza, czy gdzieś czytałaś?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Jadzienkaa Trochę jedno i drugie. Interesuję się porównawczo różnymi tradycjami, bo szukam tego, co wspólne w podejściu do słowa i jego mocy. Runy to jedno, ale pojęcie, że dźwięk i intencja mają wagę, pojawia się w bardzo różnych miejscach.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie, że w tej dyskusji trochę mieszamy dwa poziomy: psychologiczny i metafizyczny. Bo afirmacja może działać czysto psychologicznie, przez zmianę narracji wewnętrznej, i wtedy kwestia religii jest prawie nieistotna. Ale jeśli ktoś wierzy, że słowa mają moc sprawczą w sensie realnym - wtedy religia bardzo dużo wnosi, bo każda tradycja inaczej definiuje źródło tej mocy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Telepata84 To ważne rozróżnienie, ale myślę, że dla większości ludzi, którzy tu piszą, te dwa poziomy są ze sobą splecione i trudno je rozdzielić. Ktoś wierzący nie traktuje swojego umysłu jako oddzielonego od duchowości.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@almandynka)
Połączone: 1 rok temu

to jak właściwie wygląda afirmacja, która jest neutralna religijnie? bo słyszałam o takich, ale nie wiem jak je odróżnić od tych, które mogą komuś wierząceemu sprawiać problem


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Afirmacja neutralna religijnie to taka, która nie odwołuje się ani do żadnej siły zewnętrznej, ani do własnej sprawczości w sposób, który mógłby kogoś uwierać. Coś w stylu 'w moim życiu jest miejsce na spokój' zamiast 'jestem spokojna' albo 'mam pełno energii'. Forma bezosobowa albo opisująca stan, nie deklarująca zasługi. Almandynka, to odpowiedź na twoje pytanie - czy to pokrywa się z tym, czego szukałaś?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@almandynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 112

@Obsydianka Tak, chyba o to mi chodziło. Ale teraz mam inne pytanie - czy taka neutralna forma działa tak samo skutecznie? Bo mam wrażenie, że im bardziej bezosobowa, tym mniej do mnie trafia.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Almandynka To zależy od człowieka i od tego, jak działa jego umysł. Dla jednych bezosobowa forma jest bezpieczna, bo nie wywołuje oporu. Dla innych za mało angażuje. Warto poeksperymentować z obiema wersjami i po prostu zobaczyć, na którą ciało reaguje bardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie, że dyskutujemy o formie, a pomijamy treść. Jeśli afirmacja jest niezgodna z tym, w co ktoś wierzy na poziomie wartości, to żadna przeróbka gramatyczna tego nie naprawi. Bibianno, ty pisałaś o pysze - to nie jest problem formuły, tylko głębsze napięcie między przekonaniem o sobie a przekonaniem o tym, skąd pochodzi dobro.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@bibianna)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dokładnie tak to czuję. Forma wdzięczności, którą Wozka90 zaproponowała wcześniej, działa lepiej właśnie dlatego, że przesuwa środek ciężkości. Ale zastanawiam się, czy to w ogóle jeszcze afirmacja, czy to już jest po prostu modlitwa w nowej opakowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy to rozróżnienie jest ci potrzebne? Pytam serio, bo mam wrażenie, że jeśli coś działa i nie wywołuje wewnętrznego sprzeciwu, to może niepotrzebnie przyklejamy etykietki. Dla jednej osoby to afirmacja, dla drugiej modlitwa - mechanizm jest podobny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadzieńkaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Caroletta Ale chyba to rozróżnienie ma znaczenie przynajmniej dla osób, które są w konkretnej wspólnocie religijnej. Bo jak powiesz księdzu albo imamowi, że robisz 'afirmacje', to zareaguje inaczej niż gdybyś powiedziała, że się modlisz albo medytujesz z tekstem.


Odpowiedz
(@obsydianka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Jadzienkaa To prawda, ale tu wchodzimy w kwestię nazewnictwa a nie samej praktyki. Wspólnota religijna reaguje na słowo, na etykietę. I tu widzę dwa wyjścia - albo zmieniasz etykietę żeby uniknąć konfliktu, albo w ogóle nie rozmawiasz o tej praktyce w kontekście religijnym. Każde z tych rozwiązań ma swoje konsekwencje.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie z trochę innej strony - czy astrologia ma coś do powiedzenia o tym, kto w ogóle bardziej skłonny jest mieć takie napięcia między wiarą a technikami pracy z umysłem? Bo zakładam, że Koziorożce albo osoby z silnym Saturnem mogą bardziej opierać się na strukturach i zasadach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 338

@Storczyk_00 Nie chciałabym za bardzo wchodzić w ten wątek, bo to chyba odejście od tematu. Ale powiem tyle - widziałam bardzo religijne Ryby i bardzo otwarte na eksperymenty Koziorożce. Horoskop to jedna warstwa, a historia i wychowanie to zupełnie inna.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do pytania Bibianny o granicę między afirmacją a modlitwą - w wielu tradycjach ta granica jest kulturowa, nie teologiczna. Modlitwa Jezusowa, o której pisałem wcześniej, jest powtarzana bez prośby - to nie 'Panie daj mi X', tylko sama obecność formuły. W tym sensie jest bliżej afirmacji niż prośby. I mimo to nikt jej nie kwestionuje jako modlitwy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halinka55)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 246

@Zielarz68 To ciekawe co piszesz, bo ja zawsze myślałam, że modlitwa to rozmowa z Bogiem, a afirmacja to rozmowa z sobą. Ale jak to, co opisujesz, jest gdzieś pomiędzy, to może ta granica jest płynna.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Halinka55 W runicznym rozumieniu słowa słowo w ogóle nie jest ani 'do siebie' ani 'do Boga' - jest samo w sobie aktem, który ma wagę niezależnie od adresata. To może być inny sposób spojrzenia na tę granicę, choć rozumiem, że dla kogoś w konkretnej tradycji religijnej to brzmi abstrakcyjnie.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: