Forum

Asystent AI
Afirmacje a słowa z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a słowa zakażone - kiedy słowo samo w sobie blokuje nas

Strona 2 / 2

Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że przerywam, bo się trochę zgubiłem. Czy możecie mi powiedzieć bardziej wprost - jeśli ktoś chce zacząć pracować z afirmacjami ale ma w głowie taką konkretną osobę, od której wszystko się zaczęło, to od czego powinien zacząć? Czy jest jakaś pierwsza praktyczna rzecz?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Janusz78 pierwsza rzecz to nie afirmacja. Pierwsza rzecz to napisanie na kartce, bez cenzurowania, co konkretnie ta osoba ma albo reprezentuje i dlaczego to jest dla ciebie ważne. Nie po to żeby to analizować od razu, tylko żeby wyciągnąć to z głowy na zewnątrz. Dopiero kiedy widzisz to przed sobą, zaczynasz rozumieć z czym tak naprawdę pracujesz. Potem można rozmawiać o słowie.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Krysztal a co potem z tą kartką? Bo wypisać to jedno, ale zostać sam na sam z tym co się wypisało to drugie. Pytam bo znam to z własnego podwórka - wyciągnąłem kiedyś coś podobnego na zewnątrz i przez tydzień było gorzej niż przed.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zenek75 dobre pytanie i masz rację, że to nie jest neutralny krok. Chodzi o to żeby materia wyszła z trybu tła i stała się czymś co możesz zobaczyć. Ale nie mówię żeby to analizować samemu od razu - mówię żeby wypisać i odłożyć. Wrócić za kilka dni. Czasem samo leżakowanie robi robotę, bo umysł pracuje bez twojego nadzoru.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Krysztal leżakowanie rozumiem, ale czy to nie jest odkładanie problemu? Bo ta siostra dalej żyje swoje życie i dalej ma to mieszkanie. Czas nie zmienia faktu że porównanie siedzi w głowie.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kostroma ale co chciałabyś żeby zmienił czas? Porównanie siedzi w głowie bo mu na to pozwalasz, nie dlatego że jest nieuchronne. To nie jest kwestia tego, że siostra ma mieszkanie. Kwestia jest tego, co w tobie mówi, że jej posiadanie czegoś wyklucza twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czesia61 właśnie to ostatnie zdanie mnie uderzyło. Bo kiedy to widzę tak postawione, to brzmi absurdalnie - że jedno wyklucza drugie. Ale emocjonalnie tak to czuję i nie wiem jak zbudować most między tym co wiem rozumowo, a tym co czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

to jest właśnie miejsce gdzie afirmacja słowna nie wystarczy. Możesz wiedzieć rozumowo że jedno nie wyklucza drugiego i jednocześnie mieć w ciele zakodowane coś zupełnie przeciwnego. I afirmacja uderza w to zakodowanie i odskakuje. Stąd ten opór.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Donat55 mówisz 'zakodowane w ciele' - co masz na myśli? Bo rozumiem to metaforycznie, ale zastanawiam się czy jest jakiś konkretny sposób żeby to rozpoznać kiedy to się dzieje, a nie dopiero po fakcie.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Bernadka02 moment zakodowania to najczęściej jakieś wczesne doświadczenie, kiedy coś ważnego dla ciebie należało do kogoś innego i zostałaś z tym w środku bez rozwiązania. Nie musisz wiedzieć kiedy to się stało. Rozpoznajesz to po tym, że reakcja jest nieproporcjonalna do sytuacji - czyli widzisz kogoś kto ma coś fajnego i czujesz nie radość za niego, tylko ścisk w klatce. To jest sygnał.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Donat55 a jeśli tego ścisku nie ma, ale jest coś innego, takie... przygnębienie? Nie zazdrość wprost, ale jakby rezygnacja. Czy to jest ten sam mechanizm?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Janusz78 przygnębienie to często zazdrość, która nie pozwoliła sobie być zazdrością. Kulturowo mamy zakaz na zawiść, więc umysł ją 'tłumaczy' na coś bardziej akceptowalnego - na smutek, zmęczenie, poczucie beznadziei. Efekt w pracy z afirmacją jest podobny, bo blokada jest ta sama, tylko ukryta głębiej.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Cohen to znaczy że im bardziej ktoś jest przekonany że 'nie jest zazdrosny', tym większy może mieć problem z afirmacjami w tym obszarze? Bo mechanizm jest aktywny, ale poza zasięgiem świadomości?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Malwinka dokładnie. I dlatego afirmacje na takim gruncie mogą paradoksalnie wzmacniać opór. Każde 'mam obfitość' uderza w coś co jest za kurtyną i nie dostaje głosu.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się nad tym co tu piszecie i mam takie skojarzenie - czy ten mechanizm nie jest pokrewny temu co czasem opisuje się jako cień w sensie jungowskim? Że zawiść wobec konkretnej osoby to jakby projekcja tego co sami uważamy za nieosiągalne dla siebie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Dzidka81 tak, i to nie jest przypadkowe skojarzenie. Ta osoba którą zazdrościmy pełni funkcję lustra dla czegoś co wyparliśmy albo o czym zdecydowaliśmy że nam się nie należy. Praca z afirmacją bez rozpoznania tej projekcji to praca na powierzchni.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Krysztal ale jak odróżnić zdrową aspirację od tej projekcji? Bo nie chcę żeby każde 'chcę mieć mieszkanie' było od razu jakimś głębokim problemem do przepracowania. Czasem człowiek po prostu chce mieszkania.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Kostroma właśnie - odróżnisz po emocji która idzie razem z afirmacją. Jeśli mówisz 'chcę mieć mieszkanie' i czujesz spokojne oczekiwanie albo konkretną motywację do działania, to nie ma o czym mówić. Jeśli za każdym razem wskakuje obraz tej siostry i robi się ciężko, to sygnał że tu nie chodzi o mieszkanie samo w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Ciekawe co tu Czesia61 mówi bo wychodzi na to że afirmacja działa jak papierek lakmusowy - pokazuje gdzie jest ładunek, a nie tylko gdzie jest cel. Może zamiast traktować zakażone słowo jako problem do naprawienia, traktować je jako informację?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Zenek75 to mi się podoba. Czyli zakażone słowo to nie błąd w praktyce tylko dane. Pytanie tylko co z tymi danymi zrobić - bo nie każdy ma dostęp do terapeuty ani czasu na długie przepracowywanie.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Bernadka02 i tu jest clou tej całej rozmowy, bo chyba zbyt często zakłada się że praca z afirmacjami to kwestia techniki - zamień słowo, zmień czas gramatyczny, dodaj 'teraz' albo 'łatwo'. A tu wychodzi że przy konkretnych blokadach technika to ostatni krok, nie pierwszy.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Donat55 ale jeśli technika to ostatni krok, to co jest pierwszym? Bo rozumiem że trzeba zobaczyć co jest pod spodem, ale jak to zrobić bez terapeuty, bez lat pracy, w warunkach domowych? Pytam serio, bo to nie jest retoryczne.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Kostroma pierwsze co działa nawet bez terapeuty to zatrzymanie się przy reakcji, zanim zaczniesz ją tłumić albo analizować. Nie 'skąd to mam' tylko 'co teraz czuję w ciele kiedy mówię tę afirmację'. To nie wymaga specjalistycznej wiedzy, tylko chwili uczciwości wobec siebie.


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Donat55 próbowałam czegoś podobnego i doszłam do ściany - czuję coś, rozpoznaję że to jest opór, ale dalej nie wiem co z tym zrobić. Siedzę z tym uczuciem i... nic. Czy to normalne że samo siedzenie z tym nie przynosi ulgi?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Bernadka02 normalne, bo siedzenie z emocją to nie jest jeszcze praca z nią. To jest obserwacja. Praca zaczyna się kiedy przestajesz od niej uciekać, ale też przestajesz w nią wchodzić - nie analizujesz, nie opowiadasz sobie historii, tylko jesteś obok tego uczucia jak przy kimś chorym. Brzmi dziwnie, ale to różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że to co zaczęło się od mojego problemu z afirmacją odsłoniło coś znacznie większego. Nie spodziewałam się że temat 'słów zakażonych' pójdzie aż tak głęboko. Nadal nie wiem jak to u siebie przepracować, ale przynajmniej wiem już czego szukać.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam pytanie które może być naiwne - czy te słowa zakażone to zawsze związane z konkretnymi ludźmi? Bo u mnie jest słowo 'sukces' i nie potrafię go powiązać z żadną osobą. Jest po prostu ciężkie samo w sobie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Janusz78 niekoniecznie z osobą. Słowo może być zakażone przez środowisko, nie przez jednostkę - przez dom, w którym sukces był powiązany z odejściem, z zagrożeniem, z byciem lepszym od kogoś bliskiego. Wtedy nie ma konkretnej twarzy, ale ładunek jest równie duży.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Cohen to jest ciekawe rozróżnienie. Czyli zakażenie może być bardziej systemowe niż relacyjne? Jak to wtedy wychodzi w afirmacji - inaczej niż przy konkretnej osobie?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Malwinka wychodzi podobnie - opór, pustka, poczucie absurdu gdy mówisz słowo. Różnica jest w śledztwie: przy osobie często wchodzi obraz albo konkretna emocja. Przy systemowym zakażeniu częściej jest mgła, trudno to uchwycić, jakby słowo było ciężkie ale bez adresu.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten wątek z sukcesu bez twarzy mi coś otworzył. Mam w notatkach kilka słów, przy których mam właśnie tę mgłę a nie obraz. Zawsze myślałem że to słabe zakotwiczenie afirmacji, za mały ładunek emocjonalny. A może to jest dokładnie odwrotny problem - za duży ładunek, ale ukryty?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zenek75 właśnie tak. To co interpretujesz jako słabe zakotwiczenie może być paradoksalnie najsilniej zakotwiczone - tyle że w unikaniu. Umysł nie lubi dotykać pewnych miejsc i wytwarza mgłę jako ochronę. Afirmacja wtedy się nie 'przykleja' nie dlatego że jest za słaba, tylko dlatego że jest za blisko czegoś pilnie strzeżonego.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Krysztal i jak to się ma do efektu który obserwuję u siebie - że po kilku dniach intensywnej pracy z afirmacją robi się gorzej zanim robi się lepiej? Już to miałam kilka razy i nie wiem czy to znak że idę w dobrym kierunku, czy że coś robię nie tak.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Dzidka81 to jest jeden z bardziej rozpoznawalnych wzorców. Pukasz do zamkniętych drzwi i przez chwilę więcej słyszysz z tamtej strony zanim drzwi się otworzą. Nie ma tu jednej odpowiedzi czy to dobry czy zły kierunek - zależy co wychodzi i z jaką intensywnością.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Dzidka81 napisała bardzo mi bliskie. Miałam dokładnie to - kilka dni z afirmacją o dostatku i nagle zalała mnie fala wstydu, nie zazdrości, właśnie wstydu. Zupełnie nie wiedziałam co z tym zrobić. Przestałam na jakiś czas bo się przestraszyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wstyd jest chyba najtrudniejszy z tych emocji bo zazdrość przynajmniej ma jakiś kierunek, coś od czegoś. Wstyd jest taki okrągły, sam w sobie, nie wiesz gdzie go skierować. I rozumiem tę reakcję żeby przestać, bo wstyd bardzo głośno mówi 'nie patrz tutaj'.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Czesia61 dobrze to ujęłaś z tym okrągłym wstydem. Ale mam pytanie - skąd wiadomo że to wstyd właśnie, a nie poczucie winy? Bo u mnie te dwie rzeczy są strasznie poplątane i nie wiem kiedy co.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Bernadka02 różnica technicznie jest taka - wstyd mówi 'jestem zły/a', poczucie winy mówi 'zrobiłem/am coś złego'. Przy afirmacjach i zawiści wstyd często jest starszy i głębszy, poczucie winy może być świeższe i bardziej związane z konkretnym zachowaniem. W praktyce rzeczywiście się nakładają.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Donat55 a jeśli przy afirmowaniu dobrego dla siebie wchodzi mi myśl w stylu 'kto ty jesteś żeby to mieć' - to wstyd czy poczucie winy? Bo to nie jest związane z niczym co zrobiłam, tylko z tym czym jestem.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kostroma to jest klasyczny wstyd egzystencjalny, nie poczucie winy za czyn. To zdanie 'kto ty jesteś' to nie jest oskarżenie o coś konkretnego - to jest kwestionowanie samego prawa do istnienia w pewnym stanie. I to jest przy afirmacjach jedna z najtwardszych ścian.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tego i myślę - czy jest jakiś sposób żeby zacząć afirmować kiedy ta ściana już jest widoczna? Nie żeby ją pominąć, tylko żeby jakoś z nią współpracować. Bo samo rozumienie co to jest nie zmienia jeszcze tego uczucia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Malwinka właśnie to jest pytanie które zostaje po całej tej rozmowie. Wiemy już całkiem dużo o tym co to jest i skąd. Ale jak się z tym pracuje praktycznie, na poziomie codziennej praktyki afirmacyjnej - to nadal wisi w powietrzu.


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę się do tego odnieść bo Zenek75 i Malwinka dotknęli czegoś co mnie nurtuje od początku tej rozmowy. Mam wrażenie że przez te kilkanaście postów bardzo dobrze nazwaliśmy problem, ale rzeczywiście - co z tym robić? Bo ja jak przestałam z tą afirmacją o dostatku po tym wstydzie, to minęły tygodnie i nadal nie wiedziałam jak wrócić. Czy w ogóle wracać do tego samego słowa, czy omijać je i szukać innego?


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest dokładnie to miejsce gdzie ludzie utykają. Powrót do tego samego słowa po takim przełomie bywa trudniejszy niż pierwsze podejście, bo teraz wiesz już co tam siedzi. Pytanie do Ciebie - kiedy wróciłaś w końcu, zaczęłaś od tego samego słowa 'dostatek' czy zmieniłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Czesia61 nie wróciłam do niego w ogóle. Zaczęłam od czegoś bardziej neutralnego, typu 'mam wszystko czego potrzebuję'. I to szło łatwiej, ale mam podejrzenie że to jest właśnie omijanie, o którym Cohen pisał wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

to nie jest omijanie w złym sensie, jeśli świadomie wybierasz bramę boczną żeby w ogóle wejść do środka. Problem jest wtedy gdy brama boczna staje się jedyną trasą na zawsze i słowo ciągle leży nienaruszone. Czy w tym 'mam wszystko czego potrzebuję' czujesz w ogóle coś, czy jest neutralne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Cohen jest neutralne. I chyba o to mi chodziło, chciałam coś bezpiecznego. Ale teraz jak to mówisz, rozumiem że neutralne to też nie jest to o co chodzi w afirmacji, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

neutralne to znaczy bez oporu, ale też bez paliwa. Afirmacja działa kiedy jest ładunek - albo pozytywny, albo napięcie które zaczynasz rozwiązywać. Całkowita neutralność to cisza, nie zmiana. Wróć kiedyś do słowa 'dostatek' i sprawdź temperaturę, nawet jeśli tylko w myślach, nie na głos.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Krysztal a co to znaczy sprawdzić temperaturę? Rozumiem metaforycznie, ale jak to robisz w praktyce? Mówisz słowo i... obserwujesz gdzie w ciele coś się dzieje?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Bernadka02 tak, dokładnie. Mówisz słowo głośno i czekasz kilka sekund bez analizowania. Ciało odpowiada przed umysłem - napięcie w gardle, ucisk w klatce, spokój w brzuchu. To jest temperatura słowa, zanim jeszcze zaczniesz sobie o nim opowiadać historię.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam z tym odwrotny problem - słyszę słowo, czuję od razu w ciele, ale tak gwałtownie że nie zdążam obserwować, od razu mnie to porywa. Przy słowie 'zasługuję' mam sekundę i już jestem w środku emocji, nie ma tej chwili obserwacji. Jak to opanować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Dzidka81 to nie jest coś co opanowujesz siłą, bo to by był kolejny opór nałożony na opór. Distans do emocji buduje się przez ekspozycję - małe dawki, krótsze sesje, przerwy. Zamiast siedzieć z całym słowem, weź tylko jego fragment - samo 'za' i zostań przy tym.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że słowo może być zakażone przez środowisko, nie przez osobę - to rozumiałem. Ale teraz mówicie o tempie ekspozycji, o bramach bocznych. Czy to znaczy że praca z zakażonym słowem to tak naprawdę jest coś w rodzaju terapii, a nie ćwiczenia afirmacyjnego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Janusz78 dobre pytanie i szczere. W pewnym sensie tak - kiedy słowo niesie taki ładunek, samo powtarzanie afirmacji jest na to za słabe, a często nawet szkodliwe bo działa jak wycieraczka na szybie podczas ulewy. Ale nie musi to być formalna terapia - można z tym pracować samemu, tylko z większą ostrożnością i wolniej niż przy zwykłej afirmacji.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Czesia61 ale gdzie jest granica? Bo słyszę 'możesz pracować samemu ale ostrożnie' i od razu mam pytanie - kiedy to jest już za dużo na samodzielną pracę i powinnam poszukać kogoś do pomocy? Jak to rozpoznać?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Malwinka jeśli po kilku sesjach z tym słowem przez kilka kolejnych dni funkcjonujesz wyraźnie gorzej, śpis gorzej, relacje się zaostrzają, cokolwiek wychodzi poza sesję i zaburza codzienność - to jest sygnał że to przekracza samodzielną pracę. Jedno trudne uczucie w sesji - normalne. Rozlanie się tego na resztę życia przez dłuższy czas - nie normalne.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Cały czas tu czytam i wróce do tego co Powojka powiedziała o wstydzie który przyszedł przy dosatku. Mnie to samo spotkało przy słowie 'pieniądze'. Nie zazdrość, nie poczucie winy za kogoś konkretnego - tylko taki wstyd jakby samo chcenie pieniędzy było czymś złym. I teraz nie wiem czy to jest zakażenie relacyjne, systemowe, czy coś co ma w ogóle inną nazwę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kostroma to co opisujesz ma sporo wspólnego z przekazem pokoleniowym - nie od konkretnej osoby ale z klimatu w domu, gdzie pieniądze mogły być tematem tabu, konfliktu albo czegoś wstydliwego. Słowo 'pieniądze' jest w polskiej kulturze dość mocno obciążone - mieszają się w nim zazdrość, skromność, religia, wstyd. To nie jest dziwne że przy nim wychodzą trudne rzeczy.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Cohen to jest ciekawe co mówisz o kulturowym obciążeniu słowa. Czyli zakażenie może być nie tylko osobiste i nie tylko systemowe w sensie jednej rodziny, ale właściwie wspólnotowe? I wtedy afirmacja uderza w coś co jest większe niż moja historia?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zenek75 tak i dlatego niektóre słowa są trudne dla bardzo wielu ludzi niezależnie od ich indywidualnej historii. 'Pieniądze', 'ambicja', 'sukces' - one mają warstwę kulturową przed twoją osobistą. Pracujesz ze słowem i nie wiesz czy kopiesz we własną ranę czy w coś zbiorowego. Obie warstwy mogą być aktywne jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

To mnie zastanawia czy w takim razie zmiana słowa na inne, bardziej neutralne jak 'dostatek' zamiast 'pieniądze' czy 'obfitość' zamiast 'sukces' - to jest obejście tej kulturowej warstwy, czy też te zastępcze słowa z czasem nabierają tego samego ładunku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Bernadka02 słowa zastępcze działają bo nie mają jeszcze historii osobistej ani zbiorowej. Ale im bardziej się upowszechniają w środowiskach afirmacyjnych, tym bardziej też zaczynają przyciągać własne ładunki - już inne, ale swoje. 'Obfitość' jest teraz tak bardzo sprzężona z pewnym stylem mówienia o prawie przyciągania że dla niektórych stała się ciężka z innego powodu. To nie jest rozwiązanie na zawsze, raczej tymczasowa przestrzeń do wejścia.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Donat55 to co mówisz o 'obfitości' mnie uderzyło. Sam zacząłem od 'pieniędzy', przeszedłem na 'dostatek', potem na 'obfitość' i teraz to ostatnie słowo też mi już jakoś śmierdzi - jest w nim coś ostentacyjnego, jakby epatowanie. Czy to znaczy że sam sobie zakazałem kolejne słowo?


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Zenek75 nie tyle zakazałeś co odkryłeś kolejną warstwę. To jest właśnie ten moment, kiedy widać że problem nie leżał w słowie tylko w relacji z całym tematem. Słowa są tu jak skóra od cebuli - zdejmujesz jedną i jest następna. Pytanie brzmi: co jest w środku tej cebuli?


Odpowiedz
Wpisy: 298
Rozpoczynający temat
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja wróciłam do słowa 'dostatek' jak radził Krysztal i mam dziwne odkrycie. Temperatura jest... nijaka. Ani opór, ani ciepło. Jakby słowo było z waty. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej niż ten wstyd co był na początku przy 'dostatku'.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

nijaka temperatura to może być faza przejściowa, ale może też być odcięcie - jakbyś wyłączyła czucie żeby nie czuć tego co trudne. Jak to jest z innymi słowami w tym samym obszarze? Czy ogólnie słowa związane z posiadaniem i braniem dla siebie są teraz płaskie, czy tylko to jedno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Krysztal sprawdziłam teraz szybko. 'Zasługuję' - od razu napięcie w gardle. 'Biorę dla siebie' - coś się ściska. Tylko 'dostatek' jest z waty. Czyli chyba to jest to odcięcie o którym mówisz?


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

to dość wyraźna asymetria i tak, to wskazuje raczej na odcięcie niż na rzeczywiste oswojenie. Słowo 'dostatek' było tak długo używane jako obejście, że umysł po prostu przestał je przetwarzać emocjonalnie. Odpowiedź na to nie jest powrót do wersji z watą, tylko zapytanie siebie czego tak naprawdę chcesz kiedy mówisz 'dostatek' - co konkretnie masz na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Cohen napisał o konkretności - u mnie to był przełom przy słowie 'zasługuję'. Przez długi czas mówiłam 'zasługuję na miłość' i nic. Jak zmieniłam na 'zasługuję na to żeby ktoś oddzwonił kiedy proszę' to nagle coś drgnęło. Ogólne zasługiwanie było puste, konkret miał temperaturę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Dzidka81 czyli im bardziej szczegółowa afirmacja tym mniej jest zakażona? Bo wydaje mi się że zakażenie dotyczy właśnie tych szerokich, abstrakcyjnych słów - miłość, zasługiwanie, dostatek. A gdy schodzisz do konkretu to omijasz te warstwy kulturowe i rodzinne o których mówił Zenek?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Bernadka02 to nie jest takie proste. Konkrety też mogą być zakażone, tylko inaczej - bardziej przez osobiste doświadczenia niż przez kulturę zbiorową. 'Zasługuję na to żeby ktoś oddzwonił' może nieść bardzo konkretną historię z konkretną osobą. Kierunek jaki daje konkret jest dobry, ale nie gwarantuje czystości słowa.


Odpowiedz
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Czesia61 a co w takim razie daje większą szansę na pracę bez uruchamiania tego ładunku? Konkrety z obecnego życia czy próba dojścia do jakiegoś rdzenia - czegoś naprawdę własnego, nie odziedziczonego i nie z historii?


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pytam bo mi też to dotyczy - jak szukam rdzenia, to dochodzę do czegoś tak ogólnego że słowo przestaje cokolwiek znaczyć. Jakbym szukała słowa które jest czyste i w końcu mam tylko 'jestem' i nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kostroma 'jestem' to akurat nie jest złe miejsce, tylko dość zaawansowane. Niektórzy pracują na tym poziomie świadomie i celowo. Ale jeśli tam trafiłaś przez eliminację a nie przez wybór, to brzmi raczej jak wyczerpanie słownika niż jak dotarcie do rdzenia. Co cię doprowadziło do tego 'jestem' - pominęłaś po drodze jakieś słowo bo było za trudne?


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Cohen szczerze? Pominęłam kilkanaście. Każde było jakoś obciążone - albo za duże, albo czyjeś, albo wywoływało zawiść. 'Radość' to słowo mojej siostry bo ona jest taka radosna. 'Spokój' to słowo mamy bo ona zawsze mówiła 'bądź spokojna'. Zostało mi 'jestem' bo to przynajmniej moje.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Kostroma to jest coś co rozumiem bardzo dobrze. 'Radość' jako słowo siostry - to jest właśnie ta zawiść która jest w tytule tego wątku, prawda? Słowo zakażone przez kogoś z otoczenia kto to coś ma, a ty czujesz że ty nie masz. Jak z tym pracujesz, zostawiasz to słowo czy próbujesz je odzyskać?


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Dzidka81 zostawiłam. Może za szybko, ale nie umiałam oddzielić słowa od siostry. Każde 'jestem radosna' miało w tle jej twarz i coś takiego... niesmacznego w środku. Jakby kradzież.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kostroma to jest bardzo precyzyjne opisanie mechanizmu. 'Kradzież' - czyli afirmacja wchodzi w konflikt nie tylko z poczuciem zasługiwania, ale z lojalnością wobec kogoś kto to słowo 'zajął'. Czy twoja siostra wie że jest 'właścicielką' radości w twojej głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wtrącę, ale słucham tego od jakiegoś czasu i mam pytanie do całej rozmowy. Czy to w ogóle jest problem z afirmacją jako metodą, czy raczej odkrywacie tutaj coś co jest problemem niezależnie od afirmacji, a afirmacja tylko to pokazuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Janusz78 dobre pytanie i myślę że większość tu wie odpowiedź - tak, afirmacja jest jak latarka, nie jak rozwiązanie. Pokazuje co leży w ciemności. Ale to nie znaczy że jest bezużyteczna, bo sama ekspozycja na trudne słowo z intencją już coś robi, powoli, jeśli jest robiona świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do słów zakażonych przez kogoś z otoczenia - bo to mi się wydaje osobnym wątkiem niż kulturowe obciążenie. Kostroma mówi o siostrze, wcześniej była zawiść przy dosatku. Czy to jest tak że zawiść i poczucie winy to dwa różne rodzaje zakażenia które wymagają innego podejścia, czy to jest po prostu dwa oblicza tego samego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Bernadka02 powiedziałbym że to raczej dwie odpowiedzi na to samo pytanie - 'czy mogę to mieć'. Zawiść mówi 'to jest u kogoś innego', poczucie winy mówi 'nie powinienem tego chcieć'. Skierowania różne, ale źródło jedno: przekonanie że to nie jest dla mnie. I dlatego słowo zakażone zazdrością i słowo zakażone winą mają podobną temperaturę w ciele - oboje są gorące, tylko w różnych miejscach.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Donat55 to co napisałeś o źródle - 'to nie jest dla mnie' - siedzi mi w głowie. Bo jak patrzę na swoją siostrę i jej radość, to nie jest tak że jej zazdroszczę w takim złośliwym sensie. Bardziej czuję że ona już to zajęła i nie ma miejsca dla dwóch radosnych kobiet w jednej rodzinie. Jakby był jeden przydział na osobę. To jest poczucie winy czy zawiść? Bo sama nie wiem jak to nazwać.


Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Kostroma to co opisujesz to ani jedno ani drugie w czystej postaci. To coś co można by nazwać lojalności systemowej - nieświadomym przekonaniem że każdy w rodzinie dostaje jedną rolę i jedną cechę. Siostra jest radosna, więc ty nie możesz być. Ktoś inny jest bogaty, więc ty nie powinieneś. To nie jest zawiść w sensie 'chcę żeby ona straciła', to jest bardziej 'nie wolno mi mieć tego samego'. I to właśnie zakażenie afirmacji z tego miejsca jest najtrudniejsze do obejścia słownikiem.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: