Siedzę od jakiegoś czasu nad tym tematem i nie mogę znaleźć czegoś konkretnego, więc zakładam wątek. Chodzi mi o afirmacje, które mają pomóc przerwać powtarzające się wzory - takie schematy, które wracają jak bumerang. Nie mówię teraz o ogólnym 'jestem silna i szczęśliwa', tylko o czymś bardziej celowanym. U mnie to jest schemat z relacjami - zawsze wchodzę w te same dynamiki, jakby ktoś zapętlił mi taśmę. Zaczęłam pracować z afirmacjami, ale czuję, że same słowa to za mało, jeśli się nie wie, skąd wzorzec pochodzi. Ciekawi mnie, czy ktoś z was miał podobnie i co konkretnie działało - jakie sformułowania, w jakiej porze dnia, jak często.
To jest ważny wątek. Pracuję z czakrami i numerologią od dłuższego czasu i widzę, że powtarzające się wzory rzadko siedzą tylko w głowie - bardzo często jest to coś zablokowanego w czakrze splotu słonecznego, czyli poczucie sprawczości, albo w sakralnej, jeśli chodzi o relacje i emocje. Afirmacje mogą działać, ale żeby przełamać głębszy wzorzec, muszą trafiać w to, co faktycznie zablokowane. Pytanie do autorki tematu - czy te powtarzające się wzory w relacjach mają wspólny mianownik? Tzn. czy zawsze chodzi o to samo zachowanie z twojej strony, czy raczej o to, kogo przyciągasz?
Dorzucę coś od siebie, bo pracuję z tym od lat. Afirmacje na przerywanie wzorów działają inaczej niż afirmacje na przyciąganie czegoś. Przy przyciąganiu mówisz do siebie 'mam, jestem, doświadczam' - i to ma sens, bo programujesz kierunek. Przy przełamywaniu wzoru najpierw trzeba wzorzec nazwać, zanim się go odwróci. Tzn. jeśli wzorzec brzmi 'zawsze trafiam na kogoś, kto mnie nie widzi', to afirmacja nie powinna być od razu 'jestem w pełni widziana', bo umysł to odrzuci. Lepiej zacząć od czegoś pośredniego - np. 'uczę się rozpoznawać, kiedy jestem niewidziana i robię wtedy inaczej'. To bardziej procesowe, mniej deklaratywne.
A jak długo trzeba to powtarzać, żeby coś się faktycznie zmieniło? Bo próbowałam różnych afirmacji i po tygodniu już tracę cierpliwość i przestaję. Czy to znaczy, że one po prostu nie działają, czy trzeba dłużej?
Przepraszam, że wchodzę, ale nie do końca rozumiem. Jak to 'nie czuć połączenia' z afirmacją? Czy chodzi o to, żeby w nią wierzyć od razu? Bo jak nie wierzę, że 'jestem pewna siebie', to jak mam to powtarzać?
Czytam ten wątek z zainteresowaniem. Pracuję z medytacją i czakrami i mam pytanie do Henieka - czy według ciebie afirmacje na przerwanie wzoru powinny być wypowiadane na głos, czy wystarczy w myślach? Wydaje mi się, że dźwięk własnego głosu robi różnicę, ale nie wiem, czy to ma potwierdzenie w jakiejś praktyce, czy tylko moje odczucie.
Wchodzę bo coś mnie tutaj uwiera. Rozumiem podejście czakrowe, ale mam wrażenie, że przy wzorach, które naprawdę się zakorzeniły - latami - sama afirmacja, nawet dobrze skonstruowana, działa bardzo powoli. Czy ktoś z was łączył afirmacje z jakąś pracą rytualną? Np. z konkretną fazą księżyca? W nów, kiedy zaczyna się nowy cykl, afirmacje na przerwanie wzoru mają sens ze względu na symbologię początku, ale ciekawi mnie, czy ktoś to testował praktycznie.
Regularność to największy wróg wzorców - bo wzorzec żyje właśnie z nieregularności, z tego, że robisz coś raz na jakiś czas i odpuszczasz. U mnie działa zakotwiczanie afirmacji w konkretnej czynności. Tzn. wybieram coś, co robię codziennie bez wyjątku - np. pierwszą kawę rano - i do tego podczepiam afirmację. Nie muszę o tym pamiętać osobno, bo jest przyklejona do nawyku, który już mam. Prosta mechanika, ale skuteczna.
Czytam od początku i mam jedno pytanie, bo jestem sceptyczna z natury. Czy afirmacje to nie jest po prostu autosugestia? I jeśli tak, to skąd wiadomo, że zmiana, którą ktoś zauważył, pochodzi z afirmacji, a nie z samego faktu, że zaczął zwracać uwagę na wzorzec? Samo uświadomienie sobie schematu chyba już coś zmienia.
Dorzuce coś z astrologicznej strony, bo Tadek wspomniał o nowiu. W astologi jest coś takiego jak transyt Saturna po czakrach - no, właściwie po domach, ale można to czytać równolegle. Kiedy Saturn przechodzi przez dom, gdzie masz planety odpowiedzialne za wzorzec, który chcesz zmienić, to jest dobry moment na świadomą pracę. Nie żeby Saturn ci ułatwiał, bo on raczej wymusza - ale to oznacza, że wzorzec i tak wyjdzie, wiec lepiej mieć gotowe sposób w postaci afirmacji. Czy ktoś z was śledził swoje tranzyty pod kątem pracy z wzorcami?
Hej, mam może głupie pytanie ale się zapytam. Te afirmacje to trzeba wymyslać samemu czy gdzieś są gotowe zestawy? Bo nie wiem, czy dałbym radę sam skonstruować coś, co 'nie będzie miało sprzeciwu wewnętrzengo' jak pisał Heniek.
Wracając do pytania Tobiaszka o gotowe zestawy - jest jeszcze jeden problem z nimi, który mnie zawsze uwierał. Gotowe afirmacje są często pisane bardzo ogólnie, żeby pasowały do możliwie największej liczby osób. Ale wzorzec, który ktoś chce przerwać, jest zawsze konkretny. Nie 'wzorzec w relacjach', tylko - wchodzę w relację z kimś, kto jest niedostępny emocjonalnie, i za każdym razem myślę, że tym razem będzie inaczej. To zupełnie inne rzeczy i afirmacja powinna być równie konkretna.
Właśnie tu jest sedno. Afirmacja nie może opisywać problemu, ale też nie może go ignorować - bo wtedy jest pusta. Ja robię to tak: biorę konkretne zdanie opisujące wzorzec, np. 'wybieram ludzi, którzy mnie odrzucają', i szukam odwrotności, która jest prawdziwa na poziomie intencji, nie faktu. Nie 'wybieram mądrze' - bo to kłamstwo, jeśli tak nie jest. Raczej: 'uczę się rozpoznawać, kogo naprawdę wybieram'. To zdanie jest prawdziwe już teraz i jednocześnie wskazuje kierunek.
A może ktoś powie wprost, ile mniej więcej czasu - tygodnie, miesiące - zajmuje to przejście od formy procesowej do mocniejszej? Rozumiem, że to zależy, ale chodzi mi o jakiś punkt odniesienia, bo bez tego totalnie nie wiem, czy jestem na dobrej drodze, czy tylko marnuję czas.
Co to znaczy 'brakuje czegos towarzyszącego'? Rozumiem, że afirmacje to nie jedyne coś, co trzeba robić? Bo wydawało mi sie, że to taka samodzielna praktyka.
Dorzucę coś, bo słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam jedno spostrzeżenie. Przy rytuałach, które znam, intencja jest zawsze wypowiadana głośno i w konkretnym momencie - z jakiegoś powodu ten moment wydaje się ważniejszy niż samo słowo. Zastanawiam się, czy przy afirmacjach na przerywanie wzorców nie chodzi o coś podobnego - czyli moment, w którym ją wypowiadasz, ma znaczenie? Np. zaraz po tym, kiedy wzorzec właśnie się ujawnił, a nie rano przy kawie?
Robi, ale nie tak, jak można by pomyśleć. Wypowiadanie afirmacji w momencie, kiedy wzorzec właśnie się ujawnił, to praca w środku emocji - i to jest bardzo różne od pracy w spokoju. Jedno i drugie ma sens, ale działa inaczej. W spokoju - budujesz nowe tory. W emocji - przerywasz stary impuls. Myślę, że najlepiej mieć oba. Codzienna praktyka spokojnego powtarzania plus konkretna afirmacja jako przerywnik, kiedy czujesz, że wzorzec właśnie się uaktywnia. Ale to drugie wymaga wcześniejszego przygotowania - nie znajdziesz słów w środku reakcji, jeśli ich wcześniej nie masz.
Kurde, troche mi sie zgubiło. Tadek97 pisal o pracy w spokoju i pracy w emocji - ale czy to znaczy, ze trzeba robić afirmacje DWA razy? Raz kiedy sie łapię na wzorcu i raz normalnie rano albo wieczor? Bo to brzmi jak duzo roboty.
Przepraszam że się wtrącę z głupim pytaniem, ale co to dokładnie znaczy 'odpala się wzorzec'? Rozumiem, że chodzi o sytuację, w której zachowuję się tak jak zawsze, ale czy to jest coś, co można poczuć w środku jako wyraźny moment, czy to się okazuje dopiero po fakcie?
No to teraz mam wrażenie, że to jest projekt na lata, a nie na kilka tygodni. Serio pytam - czy jest jakiś sposób, żeby przyspieszyć ten moment rozpoznawania? Bo to, co Ludwinia53 pisze, brzmi mądrze, ale jednocześnie totalnie bez szans na jakiś konkretny wynik w rozsądnym czasie.
Zapis w jakim sensie? Dziennik, czy coś bardziej strukturalnego? Bo miałam podejście do dziennika kilka razy i zawsze mi się kończył na tym, że pisałam o tym, co czuję, a nie o tym, co się naprawdę zmieniło. I po czasie nie umiałam z tego wyciągnąć żadnych wniosków.
Wracając do samych afirmacji na chwilę - bo trochę zeszliśmy na zapis i obserwację, co jest ważne, ale zastanawiam się, czy ktoś pracował z afirmacjami połączonymi z konkretnym kamieniem albo intencją czakrową? Mam wrażenie, że przy wzorcach zakorzenionych w obszarze Muladhary samo słowo to za mało i potrzeba jakiegoś kotwiczenia w materii.
To jest dobre pytanie i trochę mnie uspokaja, że zadajesz je sama, bo ja cały czas mam ten sam dylemat ze wszystkimi kamieniami. Nie wiem, czy to kamień działa, czy moje skupienie działa przez kamień. Czy to w ogóle ma znaczenie dla efektu?
Wracając do afirmacji i wzorców - mam pytanie, które mnie gryzie od jakiegoś czasu w tym wątku. Czy ktoś pracował z afirmacjami skierowanymi nie do siebie w teraźniejszości, tylko jakby do siebie z przeszłości? Coś w stylu pracy z tym dzieckiem, które ten wzorzec odebrało jako strategię przeżycia? Bo mam wrażenie, że klasyczne 'jestem wystarczająca' uderza w przekonanie, ale nie dotyka miejsca, gdzie ono powstało.
Ale serio, ile można czekać na jakiś efekt? Bo siedzę w tym wątku od początku i rozumiem, że to wymaga czasu, ale czy jest cokolwiek, co przyspiesza? Jakiś konkretny typ afirmacji, pora dnia, faza księżyca - cokolwiek? Bo to brzmi jakby bez lat praktyki nic się nie zmieni.
Właściwie to mnie zastanawia coś innego - czy wzorzec, który chcemy przerwać, może być tak głęboko wbudowany, że afirmacje go w ogóle nie dosięgną? Bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że dla pewnych rzeczy to może być zbyt delikatne.
Okej, ale mam pytanie praktyczne - czy ktoś faktycznie widział u siebie efekt tego, co tu opisujecie? Bo ta rozmowa robi się coraz bardziej teoretyczna i zaczynam tracić poczucie, czy to w ogóle działało u kogoś na konkretny, powtarzający się wzorzec.
