Forum

Asystent AI
Afirmacje na przerw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na przerwanie cyklu - powtarzających się negatywnych wzorów

Strona 1 / 4

Wpisy: 679
Rozpoczynający temat
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Siedzę od jakiegoś czasu nad tym tematem i nie mogę znaleźć czegoś konkretnego, więc zakładam wątek. Chodzi mi o afirmacje, które mają pomóc przerwać powtarzające się wzory - takie schematy, które wracają jak bumerang. Nie mówię teraz o ogólnym 'jestem silna i szczęśliwa', tylko o czymś bardziej celowanym. U mnie to jest schemat z relacjami - zawsze wchodzę w te same dynamiki, jakby ktoś zapętlił mi taśmę. Zaczęłam pracować z afirmacjami, ale czuję, że same słowa to za mało, jeśli się nie wie, skąd wzorzec pochodzi. Ciekawi mnie, czy ktoś z was miał podobnie i co konkretnie działało - jakie sformułowania, w jakiej porze dnia, jak często.


Odpowiedz
288 odpowiedzi
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest ważny wątek. Pracuję z czakrami i numerologią od dłuższego czasu i widzę, że powtarzające się wzory rzadko siedzą tylko w głowie - bardzo często jest to coś zablokowanego w czakrze splotu słonecznego, czyli poczucie sprawczości, albo w sakralnej, jeśli chodzi o relacje i emocje. Afirmacje mogą działać, ale żeby przełamać głębszy wzorzec, muszą trafiać w to, co faktycznie zablokowane. Pytanie do autorki tematu - czy te powtarzające się wzory w relacjach mają wspólny mianownik? Tzn. czy zawsze chodzi o to samo zachowanie z twojej strony, czy raczej o to, kogo przyciągasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Heniek59 Dobre pytanie. Raczej kogo przyciągam - za każdym razem inna osoba, ale ten sam typ. I moja reakcja na ten typ jest za każdym razem identyczna. Więc pewnie oba wektory działają. O czakrze sakralnej myślałam, ale czy masz jakieś konkretne afirmacje do pracy z tym poziomem? Nie takie ogólnikowe, tylko naprawdę nakierowane na przerwanie wzoru?


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Dorzucę coś od siebie, bo pracuję z tym od lat. Afirmacje na przerywanie wzorów działają inaczej niż afirmacje na przyciąganie czegoś. Przy przyciąganiu mówisz do siebie 'mam, jestem, doświadczam' - i to ma sens, bo programujesz kierunek. Przy przełamywaniu wzoru najpierw trzeba wzorzec nazwać, zanim się go odwróci. Tzn. jeśli wzorzec brzmi 'zawsze trafiam na kogoś, kto mnie nie widzi', to afirmacja nie powinna być od razu 'jestem w pełni widziana', bo umysł to odrzuci. Lepiej zacząć od czegoś pośredniego - np. 'uczę się rozpoznawać, kiedy jestem niewidziana i robię wtedy inaczej'. To bardziej procesowe, mniej deklaratywne.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@numerolożka99)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo trzeba to powtarzać, żeby coś się faktycznie zmieniło? Bo próbowałam różnych afirmacji i po tygodniu już tracę cierpliwość i przestaję. Czy to znaczy, że one po prostu nie działają, czy trzeba dłużej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Numerolozka99 Tygodnia to zdecydowanie za mało, szczególnie przy głębokich wzorach. Ale ważniejsze pytanie jest inne - czy te afirmacje w ogóle w ciebie trafiały, czy recytowałaś je mechanicznie? Bo różnica jest ogromna. Jeśli powtarzasz słowa, nie czując do nich żadnego połączenia, to jest jak mówienie wiersza w obcym języku. Słowa są, ale nie ma za nimi żadnego ładunku.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę, ale nie do końca rozumiem. Jak to 'nie czuć połączenia' z afirmacją? Czy chodzi o to, żeby w nią wierzyć od razu? Bo jak nie wierzę, że 'jestem pewna siebie', to jak mam to powtarzać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Mania68 To jest właśnie jeden z najczęstszych problemów z afirmacjami. Nie musisz wierzyć od razu - tu nie chodzi o wiarę w sensie przekonania intelektualnego. Chodzi o to, żeby afirmacja nie wywoływała w tobie natychmiastowego wewnętrznego sprzeciwu. Jeśli mówisz 'jestem pewna siebie', a coś w środku krzyczy 'nieprawda', to ta afirmacja jest za duży skok. Wtedy lepiej cofnąć się do czegoś, co jest prawdziwe teraz, np. 'buduję pewność siebie krok po kroku'. Mniejszy skok, mniej sprzeciwu, więcej możliwości zakorzenienia.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek z zainteresowaniem. Pracuję z medytacją i czakrami i mam pytanie do Henieka - czy według ciebie afirmacje na przerwanie wzoru powinny być wypowiadane na głos, czy wystarczy w myślach? Wydaje mi się, że dźwięk własnego głosu robi różnicę, ale nie wiem, czy to ma potwierdzenie w jakiejś praktyce, czy tylko moje odczucie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Edek Dobre spostrzeżenie. Z mojego doświadczenia - głos robi różnicę, i to nie tylko 'wydaje się'. Kiedy wypowiadasz coś na głos, angażujesz inaczej ciało i oddech, a to ma bezpośrednie przełożenie na pracę z czakrami. Gardłowa czakra to czakra wyrazu i prawdy - uruchamiasz ją właśnie przez mówienie. Przy pracy z wzorami, które są głęboko zakorzenione, ta aktywacja ma sens. Ale powiem szczerze, że znam osoby, które robią to w myślach i też mają efekty - tu dużo zależy od indywidualnej wrażliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wchodzę bo coś mnie tutaj uwiera. Rozumiem podejście czakrowe, ale mam wrażenie, że przy wzorach, które naprawdę się zakorzeniły - latami - sama afirmacja, nawet dobrze skonstruowana, działa bardzo powoli. Czy ktoś z was łączył afirmacje z jakąś pracą rytualną? Np. z konkretną fazą księżyca? W nów, kiedy zaczyna się nowy cykl, afirmacje na przerwanie wzoru mają sens ze względu na symbologię początku, ale ciekawi mnie, czy ktoś to testował praktycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Tadek97 Tak, próbowałam właśnie w nów. Ale szczerze mówiąc, nie wiem, czy to działało szybciej, czy wolniej, bo nie robiłam tego systematycznie. Zawsze jest ten problem - zaczyna się z entuzjazmem, a potem wchodzi codzienność. Jak ty to ogarniasz w praktyce? Masz jakiś konkretny rytuał, który pomaga utrzymać regularność?


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Regularność to największy wróg wzorców - bo wzorzec żyje właśnie z nieregularności, z tego, że robisz coś raz na jakiś czas i odpuszczasz. U mnie działa zakotwiczanie afirmacji w konkretnej czynności. Tzn. wybieram coś, co robię codziennie bez wyjątku - np. pierwszą kawę rano - i do tego podczepiam afirmację. Nie muszę o tym pamiętać osobno, bo jest przyklejona do nawyku, który już mam. Prosta mechanika, ale skuteczna.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam od początku i mam jedno pytanie, bo jestem sceptyczna z natury. Czy afirmacje to nie jest po prostu autosugestia? I jeśli tak, to skąd wiadomo, że zmiana, którą ktoś zauważył, pochodzi z afirmacji, a nie z samego faktu, że zaczął zwracać uwagę na wzorzec? Samo uświadomienie sobie schematu chyba już coś zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Zielarka Masz rację, że samo uświadomienie już działa - i to jest uczciwa obserwacja. Ale afirmacje nie są tu alternatywą dla uświadomienia, tylko sposóbm, które działa po nim. Najpierw widzisz wzorzec, potem aktywnie go przeformułowujesz. Autosugestia? Pewnie tak, ale to nie jest argument przeciwko niej. Pytanie nie brzmi 'skąd wiesz, że to afirmacje', tylko 'czy coś się zmieniło'. Jeśli tak - wszystko jedno, który mechanizm odpowiada.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Dorzuce coś z astrologicznej strony, bo Tadek wspomniał o nowiu. W astologi jest coś takiego jak transyt Saturna po czakrach - no, właściwie po domach, ale można to czytać równolegle. Kiedy Saturn przechodzi przez dom, gdzie masz planety odpowiedzialne za wzorzec, który chcesz zmienić, to jest dobry moment na świadomą pracę. Nie żeby Saturn ci ułatwiał, bo on raczej wymusza - ale to oznacza, że wzorzec i tak wyjdzie, wiec lepiej mieć gotowe sposób w postaci afirmacji. Czy ktoś z was śledził swoje tranzyty pod kątem pracy z wzorcami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Modest76 To jest ciekawe podejście, ale mam wątpliwość. Piszesz o tranzycie Saturna przez dom z planetami odpowiedzialnymi za wzorzec - tylko skąd wiadomo, która planeta 'odpowiada' za konkretny wzorzec? Np. jeśli wzorzec jest relacyjny, to bierzemy Wenus? A co, jeśli jest w tym element strachu przed porzuceniem - to już Chiron czy coś innego?


Odpowiedz
(@modest76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Fela73 Dobre pytanie, bo tu nie ma jednej odpowiedzi. Wzorzec relacyjny to zwykle kombinacja - Wenus mowi o tym, jak kochamy i czego szukamy, Mars o tym, jak działamy w relacji, a Chiron faktycznie wchodzi, jeśli jest w tym rana z przeszłości, która się powtarza. Przy afirmacjach celowanych najlepiej sprawdzić, gdzie te planety stoją w natalu i jakie mają aspekty. Ale żeby nie komplikować - jak ktoś nie zna swojego horoskopu szczegółowo, to i tak afirmacja procesowa, którą opisywała Ludwinia, jest lepszym punktem startowym niż szukanie właściwej planety.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@tobiaszek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Hej, mam może głupie pytanie ale się zapytam. Te afirmacje to trzeba wymyslać samemu czy gdzieś są gotowe zestawy? Bo nie wiem, czy dałbym radę sam skonstruować coś, co 'nie będzie miało sprzeciwu wewnętrzengo' jak pisał Heniek.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Tobiaszek Pytanie wcale nie jest głupie. Gotowe zestawy istnieją i mogą być punktem wyjścia, ale rzadko trafiają dokładnie w czyj wzorzec. Dlatego najlepiej traktować je jak szablon - bierzesz gotowe sformułowanie, sprawdzasz, czy coś w tobie się spina, i jeśli tak, modyfikujesz je tak, żeby było bliżej twojej sytuacji. Np. zamiast 'uwalniam się od wszystkich negatywnych wzorców' piszesz coś, co odnosi się do konkretnej sytuacji, którą obserwujesz u siebie. Im bardziej konkretna afirmacja, tym łatwiej sprawdzić, czy działa.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Tobiaszek Też się zastanawiałam nad tym, czy wziąć gotową afirmację czy wymyślić własną. Próbowałam gotowych i zazwyczaj coś w nich mi nie pasowało - albo słowo, albo czas gramatyczny. Ale nie wiedziałam, że to właśnie ten 'wewnętrzny sprzeciw', o którym pisał Heniek. To trochę zmienia sposób patrzenia na to.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Zielarka A właśnie - ten sprzeciw to ciekawy sygnał, bo on mówi coś o wzorcu. Jeśli afirmacja wywołuje opór, to znaczy, że dotknęła czegoś prawdziwego, tylko w złym kierunku. Pytanie do Ludwini - czy ty przy pracy z tymi głębszymi wzorami najpierw identyfikujesz, gdzie jest opór, i pod to dopiero konstruujesz afirmację? Bo wydaje mi się, że to bardziej precyzyjne niż zaczynanie od gotowca.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Edek Mniej więcej tak, ale nie zawsze to jest taka czysta sekwencja. Opór bywa ukryty - nie zawsze czujesz go od razu. Czasem afirmacja działa kilka dni, a potem nagle przestajesz ją mówić i nie wiesz dlaczego. To właśnie jest sygnał, że gdzieś pod spodem coś ją blokuje. Wtedy warto się zatrzymać i zapytać siebie, co konkretnie w tej afirmacji wywołało dyskomfort - czy słowo, czy obraz, który wywołuje, czy może samo sformułowanie jest zbyt ogólne.


Odpowiedz
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Ludwinia53 Dokładnie to mi się przytrafia - mówię przez kilka dni i potem odpuszczam i nie wiem czemu. To znaczy, że mój wzorzec jest gdzieś w tej blokadzie? Jak to się w ogóle rozpoznaje, co konkretnie blokuje? Czy to jest coś, co można poczuć, czy trzeba to jakoś analizować?


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Mania68 To jest dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Część osób czuje to w ciele - ścisk w klatce, napięcie w gardle, taki niewyraźny dyskomfort. Część widzi to w myśleniu - zaraz po afirmacji pojawia się kontrargument, automatyczna myśl w stylu 'ale to nieprawda' albo 'tak nie jest'. Oba sygnały mówią to samo. Ja zazwyczaj pytam: kiedy wypowiadasz afirmację, co pojawia się zaraz potem? Ta pierwsza reakcja, zanim zdążysz pomyśleć, jest najbardziej szczera.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do pytania Tobiaszka o gotowe zestawy - jest jeszcze jeden problem z nimi, który mnie zawsze uwierał. Gotowe afirmacje są często pisane bardzo ogólnie, żeby pasowały do możliwie największej liczby osób. Ale wzorzec, który ktoś chce przerwać, jest zawsze konkretny. Nie 'wzorzec w relacjach', tylko - wchodzę w relację z kimś, kto jest niedostępny emocjonalnie, i za każdym razem myślę, że tym razem będzie inaczej. To zupełnie inne rzeczy i afirmacja powinna być równie konkretna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Tadek97 To jest celne. Mój wzorzec jest właśnie tak konkretny jak opisujesz i kiedy próbowałam ogólnych afirmacji, miałam wrażenie, że mówię o kimś innym. Nie było w tym żadnego ładunku. Jak to wtedy sformułować - żeby afirmacja była konkretna, ale żeby jednak kierowała ku zmianie, a nie tylko opisywała problem?


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie tu jest sedno. Afirmacja nie może opisywać problemu, ale też nie może go ignorować - bo wtedy jest pusta. Ja robię to tak: biorę konkretne zdanie opisujące wzorzec, np. 'wybieram ludzi, którzy mnie odrzucają', i szukam odwrotności, która jest prawdziwa na poziomie intencji, nie faktu. Nie 'wybieram mądrze' - bo to kłamstwo, jeśli tak nie jest. Raczej: 'uczę się rozpoznawać, kogo naprawdę wybieram'. To zdanie jest prawdziwe już teraz i jednocześnie wskazuje kierunek.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Tadek97 Zatrzymałam się na tym 'prawdziwe już teraz'. To jest ważne rozróżnienie, bo większość gotowych afirmacji jest w czasie teraźniejszym dokonanym - 'jestem', 'mam', 'przyciągam' - i dla wielu osób to właśnie jest źródłem tego oporu, o którym mówił Heniek. Ale jeśli zamiast tego używasz formy 'uczę się', 'zauważam', 'wybieram inaczej' - to afirmacja mówi o procesie, nie o stanie. Czy wy też to tak widzicie?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Fela73 Tak i to jest moim zdaniem jeden z bardziej użytecznych pomysłów na afirmacje przy wzorcach. Forma procesu - 'uczę się', 'zaczynam widzieć', 'pozwalam sobie' - jest mniej zagrożona wewnętrznym sprzeciwem, bo nie twierdzi, że coś już jest. Ale mam jedno zastrzeżenie: dla niektórych osób formy procesowe dają ukrytą furtkę do odpuszczania. 'Uczę się' można mówić latami bez żadnej zmiany. Dlatego myślę, że po jakimś czasie warto przesunąć afirmację w kierunku bardziej zdecydowanym - kiedy opór już mniej ją blokuje.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Ludwinia53 Ta furtka, o której piszesz, to chyba jest mój problem. Mogłabym 'uczyć się rozpoznawać' przez rok i nic się nie zmieni, bo sama formuła daje mi alibi. Jak ty wiesz, kiedy już można przesunąć do mocniejszej formy? Czy to jest jakaś konkretna zmiana, którą czujesz, czy raczej decyzja arbitralna po jakimś czasie?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Zielarka Dodałbym do tego pytania jeszcze jeden wymiar - czy ta zmiana formy afirmacji powinna iść razem ze zmianą w ciele? Bo mnie uczono, że praca z czakrami idzie etapami i jeśli np. zaczynałeś od Muladhary - poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienie - to zmianę możesz poczuć fizycznie, zanim jeszcze zmienisz słowa. Ciekawi mnie, czy Heniek to potwierdza.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Edek Potwierdzam, choć z niuansem. Ciało faktycznie reaguje szybciej niż świadome przekonania - i to jest dobry sygnał, żeby zmienić formę afirmacji. Konkretnie: jeśli mówisz afirmację procesową i przestajesz czuć ten charakterystyczny ścisk, napięcie w gardle albo wzruszanie ramionami, to znaczy, że pole się otworzyło. Nie czekaj na spektakularne uczucie 'aha' - ono rzadko przychodzi. Raczej zauważasz, że afirmacja przestała brzmieć obco.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@numerolożka99)
Połączone: 2 lata temu

A może ktoś powie wprost, ile mniej więcej czasu - tygodnie, miesiące - zajmuje to przejście od formy procesowej do mocniejszej? Rozumiem, że to zależy, ale chodzi mi o jakiś punkt odniesienia, bo bez tego totalnie nie wiem, czy jestem na dobrej drodze, czy tylko marnuję czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Numerolozka99 Nie chcę dawać liczb, bo to naprawdę nie działa jak kurs z przewidzianym terminem zaliczenia. Ale mogę powiedzieć co innego - jeśli po kilku tygodniach regularnej pracy nie widzisz żadnej, nawet drobnej zmiany w tym, jak reagujesz w sytuacjach związanych ze wzorcem, to problem nie jest w długości czasu, tylko w czymś innym. Albo afirmacja nie trafia, albo brakuje czegoś towarzyszącego.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@tobiaszek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Co to znaczy 'brakuje czegos towarzyszącego'? Rozumiem, że afirmacje to nie jedyne coś, co trzeba robić? Bo wydawało mi sie, że to taka samodzielna praktyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Tobiaszek Afirmacja sama w sobie to jest praca z poziomem werbalnym i mentalnym. Ale wzorzec, który utknął głęboko, zazwyczaj ma też warstwę emocjonalną i - jeśli pracujesz energetycznie - warstwę polową. Samo powtarzanie słów przy głębokim zakorzenieniu wzorca może nie wystarczyć. Dlatego część osób łączy afirmacje z oddechem, z ruchem ciała, z praktyką medytacyjną, z pracą rytualną - każdy tą metodą, która do niego przemawia. Nie twierdzę, że to konieczne zawsze, ale przy naprawdę upartych wzorcach - zwykle tak.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę coś, bo słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam jedno spostrzeżenie. Przy rytuałach, które znam, intencja jest zawsze wypowiadana głośno i w konkretnym momencie - z jakiegoś powodu ten moment wydaje się ważniejszy niż samo słowo. Zastanawiam się, czy przy afirmacjach na przerywanie wzorców nie chodzi o coś podobnego - czyli moment, w którym ją wypowiadasz, ma znaczenie? Np. zaraz po tym, kiedy wzorzec właśnie się ujawnił, a nie rano przy kawie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Kunisia97 O, to jest coś, o czym w ogóle nie myślałam. Zawsze robiłam to o stałej porze - rano albo wieczorem, niezależnie od kontekstu. Ale to, co mówisz, ma sens - jeśli dopiero co złapałam się na wzorcu, jestem w nim jeszcze energetycznie i może wtedy afirmacja dociera głębiej? Tadek, ty pracujesz rytualnie - czy moment wypowiadania intencji faktycznie robi różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Robi, ale nie tak, jak można by pomyśleć. Wypowiadanie afirmacji w momencie, kiedy wzorzec właśnie się ujawnił, to praca w środku emocji - i to jest bardzo różne od pracy w spokoju. Jedno i drugie ma sens, ale działa inaczej. W spokoju - budujesz nowe tory. W emocji - przerywasz stary impuls. Myślę, że najlepiej mieć oba. Codzienna praktyka spokojnego powtarzania plus konkretna afirmacja jako przerywnik, kiedy czujesz, że wzorzec właśnie się uaktywnia. Ale to drugie wymaga wcześniejszego przygotowania - nie znajdziesz słów w środku reakcji, jeśli ich wcześniej nie masz.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@tobiaszek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Kurde, troche mi sie zgubiło. Tadek97 pisal o pracy w spokoju i pracy w emocji - ale czy to znaczy, ze trzeba robić afirmacje DWA razy? Raz kiedy sie łapię na wzorcu i raz normalnie rano albo wieczor? Bo to brzmi jak duzo roboty.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Tobiaszek Nie sądzę, że chodzi o podwajanie sesji. Raczej o to, że te dwa momenty dają różne rzeczy - jeden buduje nową ścieżkę, drugi ją testuje w warunkach bojowych, tak to rozumiem. Ale mnie też zastanawia, czy ta praca 'w środku emocji' nie jest zbyt wymagająca technicznie, żeby robić to bez wcześniejszego przygotowania.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Fela73 Dokładnie o to mi chodziło. Nie dwa razy ten sam rytuał, tylko dwa różne zastosowania. I masz rację - praca w emocji wymaga pewnego oparcia, które się buduje w spokojniejszych momentach. Bez tego podstawy można się po prostu przykleić do wzorca zamiast go obserwować.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Tadek97 A jak to 'oparcie' konkretnie wygląda w praktyce? Bo rozumiem ideę, ale zastanawiam się, czy to jest coś, co się buduje przez czas regularnej praktyki, czy raczej jakiś konkretny element - oddech, zakorzenienie w ciele, coś innego?


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Edek To drugie, czyli konkretny element - i najczęściej właśnie oddech albo czucie stóp na podłodze. To nie musi być rozbudowane. Chodzi o to, żeby w momencie gdy wzorzec się odpala, mieć punkt wyjścia poza nim. Bez tego sama afirmacja wypowiedziana w szczycie emocji często tylko ją przykrywa, a nie przerywa.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Heniek59 Czucie stóp na podłodze to jest uziemienie, tak? Słyszałam o tym przy pracy z czakrami. Ale mam pytanie - czy to w ogóle ma sens przy wzorcach emocjonalnych, czy to jest bardziej technika do skupienia się, a nie do zmiany czegoś głębszego?


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Zielarka Uziemienie przy wzorcach ma jak najbardziej sens, bo większość głęboko zakorzenionych schematów odpala się właśnie wtedy, gdy tracimy kontakt z ciałem - uciekamy w głowę albo w emocję. Przynajmniej to obserwuję u siebie. Sama afirmacja bez zakorzenienia to trochę jakbyś naklejała coś na szybę, która się trzeęsie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrącę z głupim pytaniem, ale co to dokładnie znaczy 'odpala się wzorzec'? Rozumiem, że chodzi o sytuację, w której zachowuję się tak jak zawsze, ale czy to jest coś, co można poczuć w środku jako wyraźny moment, czy to się okazuje dopiero po fakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Mania68 To nie jest głupie pytanie, bo to jest właśnie jeden z trudniejszych elementów całej tej pracy. Na początku najczęściej widać to po fakcie - już po tym, jak wzorzec zadziałał. Z czasem i przy regularnej praktyce ten margines się skraca i zaczynasz rozpoznawać go w trakcie, a potem nawet chwilę przed. Ale nie spiesz się z tym - samo dostrzeganie po fakcie jest już czymś.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@numerolożka99)
Połączone: 2 lata temu

No to teraz mam wrażenie, że to jest projekt na lata, a nie na kilka tygodni. Serio pytam - czy jest jakiś sposób, żeby przyspieszyć ten moment rozpoznawania? Bo to, co Ludwinia53 pisze, brzmi mądrze, ale jednocześnie totalnie bez szans na jakiś konkretny wynik w rozsądnym czasie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Numerolozka99 Rozumiem tę frustrację. Ale powiem szczerze - próba przyspieszenia tego etapu najczęściej go wydłuża, bo zaczynasz oceniać siebie zamiast obserwować. To nie jest projekt na lata z definicji, ale nie ma też sposobu, żeby z zewnątrz narzucić mu tempo. Co można robić - to prowadzić jakiś zapis, cokolwiek, żeby mieć punkt odniesienia. Bez tego naprawdę nie widać, że coś się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Zapis w jakim sensie? Dziennik, czy coś bardziej strukturalnego? Bo miałam podejście do dziennika kilka razy i zawsze mi się kończył na tym, że pisałam o tym, co czuję, a nie o tym, co się naprawdę zmieniło. I po czasie nie umiałam z tego wyciągnąć żadnych wniosków.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Kunisia97 To jest częsty problem z dziennikiem emocjonalnym - wszystko wygląda jak jedno wielkie 'czuję to i tamto', bez widocznej linii. Przy pracy ze wzorcami bardziej się sprawdza zapisywanie konkretnych sytuacji: co się wydarzyło, jak zareagowałam, czy ta reakcja była znajoma. Krótko, bez analizy. Analiza przychodzi potem, jak masz kilka takich notatek obok siebie.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Heniek59 To rozumiem, ale mam pytanie praktyczne - czy taki zapis robiłoby się codziennie z góry, czy tylko wtedy, gdy coś się zdarzy? Bo jeśli codziennie, to wymaga bardzo regularnej dyscypliny, a jak tylko przy okazji, to pewnie połowa ważnych momentów umknie.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Fela73 Tylko przy zdarzeniu - ale z jednym warunkiem: możliwie szybko, zanim emocja ostygnie i zacznie się narracja wyjaśniająca. Zapis zrobiony po tygodniu jest już przetworzoną historią, a nie obserwacją. Codzienne wymuszone pisanie bez zdarzenia jest moim zdaniem stratą energii przy tej konkretnej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do samych afirmacji na chwilę - bo trochę zeszliśmy na zapis i obserwację, co jest ważne, ale zastanawiam się, czy ktoś pracował z afirmacjami połączonymi z konkretnym kamieniem albo intencją czakrową? Mam wrażenie, że przy wzorcach zakorzenionych w obszarze Muladhary samo słowo to za mało i potrzeba jakiegoś kotwiczenia w materii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Edek Pracowałam z turmalinem i afirmacją przy Muladharze i faktycznie kamień coś dawał - ale szczerze mówiąc, do tej pory nie jestem pewna, czy to był efekt samego kamienia, czy po prostu fakt, że trzymanie czegoś w dłoni wymuszał skupienie, którego bez tego nie miałam. Czy ty widzisz różnicę między tymi dwoma wyjaśnieniami w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest dobre pytanie i trochę mnie uspokaja, że zadajesz je sama, bo ja cały czas mam ten sam dylemat ze wszystkimi kamieniami. Nie wiem, czy to kamień działa, czy moje skupienie działa przez kamień. Czy to w ogóle ma znaczenie dla efektu?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Zielarka Z punktu widzenia pracy ze wzorcem - niekoniecznie ma znaczenie. Jeśli kamień sprawia, że afirmacja jest wypowiedziana z pełną uwagą, a nie mechanicznie, to robi swoje niezależnie od tego, przez co to skupienie przychodzi. Problem zaczyna się, gdy kamień staje się warunkiem - 'bez turmalinu nie mogę pracować' to jest nowy wzorzec, a nie jego przerwanie.


Odpowiedz
(@tobiaszek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Ludwinia53 Czyli mozna uzywac kamienia, ale nie uzalezniac sie od niego? Ale jak sie poznac, ze juz jest to uzaleznienie? Bo mi sie wydaje, ze jak cos pomaga, to glupotą byloby z tego rezygnowac.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Tobiaszek To jest właśnie to pytanie, które warto sobie zadać. Uzależnienie od kamienia w tej pracy wygląda tak: zaczynasz czuć, że bez niego afirmacja 'nie zadziała', że coś jest niepełne, że musisz go mieć przy sobie, żeby w ogóle zacząć. To już nie jest wsparcie - to jest warunek. A wzorzec, który chcesz przerwać, nauczył się dokładnie tego samego języka: też stawia warunki. Więc jeśli kamień staje się kolejnym warunkiem, to nie przerywasz cyklu, tylko dodajesz do niego nowe ogniwo.


Odpowiedz
(@tobiaszek)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Ludwinia53 Okej, to rozumiem. Ale jak sie praktycznie sprawdza, ze juz jest ten warunek? Bo mi sie wydaje, ze jesli po prostu lubie go miec, to nie jest zle, nie?


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Tobiaszek Lubić mieć to jedno, a czuć że bez niego nic nie wyjdzie - to drugie. Sprawdź tak: zrób afirmację bez kamienia, świadomie, i sprawdź, co się dzieje w środku. Czy jest spokój, czy od razu pojawia się coś w rodzaju niepewności albo 'to się nie liczy'. Ta reakcja powie ci więcej niż sama obserwacja z kamieniem.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Heniek59 A co jeśli ta niepewność pojawia się nie przez kamień, tylko dlatego że w ogóle nie wierzę za bardzo w afirmacje? Bo ja szczerze mówiąc nie wiem, czy to, co czuję robiąc je bez kamienia, to jest brak wsparcia, czy po prostu mój naturalny sceptycyzm.


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Zielarka To jest ważne rozróżnienie i sama przez długi czas tego nie umiałam rozgryźć. U mnie pomocne okazało się pytanie: czy sceptycyzm jest stały, czy zmienia się zależnie od okoliczności? Bo jeśli bez kamienia jest większy niż z kamieniem, to kamień coś robi - niekoniecznie magicznie, ale psychologicznie na pewno. A jeśli poziom jest mniej więcej ten sam, to może rzeczywiście chodzi o coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do afirmacji i wzorców - mam pytanie, które mnie gryzie od jakiegoś czasu w tym wątku. Czy ktoś pracował z afirmacjami skierowanymi nie do siebie w teraźniejszości, tylko jakby do siebie z przeszłości? Coś w stylu pracy z tym dzieckiem, które ten wzorzec odebrało jako strategię przeżycia? Bo mam wrażenie, że klasyczne 'jestem wystarczająca' uderza w przekonanie, ale nie dotyka miejsca, gdzie ono powstało.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Fela73 Tak, i to jest jeden z bardziej wymagających wariantów tej pracy. Nie dlatego że jest zły, ale dlatego że bardzo łatwo zejść z afirmacji w coś, co staje się reparentingiem albo terapią wewnętrznego dziecka - a to już zupełnie inny obszar, który bez pewnego przygotowania może otworzyć więcej niż człowiek jest gotowy unieść. Pytam z ciekawości - skąd ten kierunek ci się pojawił? Z obserwacji własnych wzorców?


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Ludwinia53 Tak, z obserwacji. Zauważyłam, że moje najtrwalsze schematy nie reagują na afirmacje w teraźniejszości w ogóle - jakby trafiały w mur. A jak próbowałam sformułować coś w kierunku 'wtedy nie miałaś wyboru, teraz masz', to coś się ruszało. Nie wiem czy to bezpieczne robić samodzielnie, ale efekt był inny.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Fela73 To co opisujesz ma sens, ale Ludwinia dobrze sygnalizuje ryzyko. Ten kierunek potrafi wyciągnąć rzeczy, które potem człowiek nie wie co z nimi zrobić, szczególnie jeśli wzorzec jest mocno zakorzeniony. Czy to znaczy, że nie robić? Nie, ale warto mieć jakiś plan na to, co się zrobi, jeśli coś się otworzy. Inaczej afirmacja staje się raczej kluczem bez drzwi.


Odpowiedz
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Tadek97 Czyli rozumiem, że są takie afirmacje, które mogą być zbyt mocne jak się nie wie co się robi? Chciałam zacząć właśnie od czegoś prostszego, bo dopiero zaczynam, ale teraz się zastanawiam, czy to co wybieram ma znaczenie.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Mania68 Przy prostych afirmacjach, które działają w teraźniejszości i nie sięgają celowo w przeszłość, ryzyko jest minimalne. To o czym mówimy wyżej to bardziej zaawansowany wariant. Jeśli zaczynasz - trzymaj się czegoś konkretnego i teraźniejszego, np. 'zauważam ten schemat i mogę wybrać inaczej'. Prosto, bez kopania w korzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@numerolożka99)
Połączone: 2 lata temu

Ale serio, ile można czekać na jakiś efekt? Bo siedzę w tym wątku od początku i rozumiem, że to wymaga czasu, ale czy jest cokolwiek, co przyspiesza? Jakiś konkretny typ afirmacji, pora dnia, faza księżyca - cokolwiek? Bo to brzmi jakby bez lat praktyki nic się nie zmieni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Numerolozka99 Faza księżyca przy tej pracy ma znaczenie symboliczne, ale nie sądzę, żeby skracała czas samej zmiany. Nowiu sprzyja intencjom, pełnia zamknięciom - to można wykorzystać przy wyborze momentu, żeby nadać pracy rytm. Ale wzorzec się zmienia przez powtórzenie i obserwację, nie przez kalendarz.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Kunisia97 A jak konkretnie ten rytm z faz księżyca wplatacie w praktykę afirmacyjną? Bo mam wrażenie, że tu byłoby miejsce na jakieś połączenie z intencją energetyczną - nów jako moment stawiania nowej afirmacji, pełnia jako moment weryfikacji, co się zmieniło. Czy ktoś tak to robi strukturalnie?


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Edek Próbowałam czegoś podobnego i to działa głównie jako struktura zewnętrzna - daje poczucie cyklu, co przy pracy z cyklicznymi wzorcami ma pewien sens symboliczny. Ale nie zauważyłam, żeby faza faktycznie wzmacniała samą afirmację. Raczej pomagała mi nie porzucać praktyki, bo był wyraźny punkt 'zaczyna się nowy cykl'.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właściwie to mnie zastanawia coś innego - czy wzorzec, który chcemy przerwać, może być tak głęboko wbudowany, że afirmacje go w ogóle nie dosięgną? Bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że dla pewnych rzeczy to może być zbyt delikatne.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Zielarka To jest uczciwe pytanie. Afirmacje nie są odpowiedzią na wszystko i byłoby nieuczciwe sugerować inaczej. Przy wzorcach bardzo silnie osadzonych w ciele - tych, które odpaliły się w sytuacjach granicznych albo bardzo wczesnych - sama afirmacja słowna może nie wystarczyć. Wtedy potrzeba pracy głębiej: z ciałem, z oddechem, czasem z terapeutą. Afirmacja może być wtedy uzupełnieniem, a nie głównym sposóbm.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Ludwinia53 Dokładnie. I to jest chyba jedna z ważniejszych rzeczy w tym wątku - żeby nie traktować afirmacji jako rozwiązania, tylko jako element. Bo wzorzec, który powtarza się latami, nie jest tylko przekonaniem. Jest zapisany w nawykach, w relacjach, w sposobie oddychania. Afirmacja może zmienić to, co myślisz o sobie w spokojnej chwili. To ważne. Ale nie zastąpi pracy z tym, co się dzieje, gdy wzorzec się odpala.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Tadek97 To co powiedziałeś o nawykach i relacjach - czy to oznacza, że afirmacje bez zmiany środowiska albo zachowania w relacjach mogą działać tylko połowicznie? Bo mam wrażenie, że czasem powtarzam sobie coś, co jest prawdą w mojej głowie, ale środowisko to natychmiast podważa.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Fela73 Tak, to jest realna pułapka. Afirmacja buduje nowe przekonanie, ale jeśli codziennie wracasz do warunków, które ten wzorzec podtrzymują, to jest jak wychodzenie z wody jedną nogą. Środowisko nie musi się zmieniać całkowicie, ale musi być jakiś obszar, w którym nowe przekonanie ma szansę się potwierdzić przez doświadczenie. Inaczej pozostaje tylko słowem.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Heniek59 Czyli de facto bez zmiany choćby jednego elementu zewnętrznego - jednej relacji, jednego nawyku - afirmacja może latami kręcić się w kółko i nie przebić wzorca? Bo to by tłumaczyło, dlaczego u mnie po kilku tygodniach coś się rusza, a potem wszystko wraca na swoje miejsce.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Fela73 Nie tyle kręcić się w kółko, co budować coraz wyższy mur i rozbijać się o tę samą ścianę. Afirmacja zmienia warstwę przekonaniową, ale wzorzec jest też w ciele, w zachowaniu, w tym, jak reagujesz zanim w ogóle zdążysz pomyśleć. Bez żadnej zmiany behawioralnej przekonanie zostaje zawieszone w powietrzu i środowisko po prostu je nadpisuje.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Ludwinia53 A czy jest jakiś sposób, żeby rozpoznać, która warstwa jest tym słabym ogniwem - ta przekonaniowa czy ta behawioralna? Pytam bo mam wrażenie, że u mnie te dwie rzeczy są mocno pomieszane i nie wiem, od czego sensownie zacząć.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Edek Jedna metoda, która mi działa: patrzę na to, kiedy wzorzec odpala się najszybciej. Jeśli zanim zdążysz coś pomyśleć - ciało już zareagowało, ramiona opadły, głos się zmienił - to sygnał, że warstwa behawioralna jest głębsza. Jeśli masz chwilę między bodźcem a reakcją i w tej chwili pojawia się konkretna myśl, np. 'znowu to samo', 'wiedziałem że tak będzie' - to możesz zaczynać od przekonań.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Tadek97 A jeśli jedno i drugie jednocześnie? Bo jak słucham tego opisu, to u mnie chyba właśnie tak jest - ciało reaguje, a myśl przychodzi sekundę później i jest równie automatyczna. Czy wtedy afirmacje w ogóle mają sens jako pierwszy krok, czy trzeba zacząć od czegoś innego?


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Zielarka Wtedy afirmacja może być krokiem, ale bardzo powolnym - i nie wszystkie jej formy zadziałają tak samo. To, co opisujesz, to wariant gdzie wzorzec jest mocno zintegrowany. W takim przypadku wolę zamiast klasycznej afirmacji zacząć od czegoś bliższego pytaniu - zamiast 'jestem spokojna', coś w rodzaju 'co by to znaczyło, gdybym mogła zareagować inaczej'. Pytanie jest mniej konfrontacyjne dla układu nerwowego.


Odpowiedz
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Heniek59 To jest niesamowite, nie wiedziałam, że można afirmacje robić w formie pytań. Czyli zamiast 'jestem wystarczająca' można zapytać 'co by było, gdybym była wystarczająca'? Czy to nadal jest afirmacja?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 663

@Mania68 To co opisuje Heniek to coś, co bywa nazywane afirmacją transformacyjną albo pytaniem otwierającym - nie jest to klasyczna afirmacja twierdząca, ale działa na podobnej zasadzie, tylko inną drogą. Klasyczna afirmacja zakłada, że mówisz coś jak fakt. Pytanie otwierające nie wymaga od ciebie wiary w stwierdzenie, tylko gotowości do rozważenia możliwości. Dla kogoś, u kogo klasyczna forma wywołuje opór, to może być skuteczniejsze wejście.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@numerolożka99)
Połączone: 2 lata temu

Okej, ale mam pytanie praktyczne - czy ktoś faktycznie widział u siebie efekt tego, co tu opisujecie? Bo ta rozmowa robi się coraz bardziej teoretyczna i zaczynam tracić poczucie, czy to w ogóle działało u kogoś na konkretny, powtarzający się wzorzec.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: