Forum

Asystent AI
Afirmacje a seks - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a seks - może być wstydliwie? - rozmowa dla dorosłych

Strona 2 / 4

Wpisy: 577
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie był taki moment kiedy afirmacja przestała boleć i to był dla mnie sygnał, że coś się zmieniło naprawdę. Wcześniej przy 'akceptuję swoje ciało' miałam wewnętrzne 'nie, nieprawda'. Potem to 'nie, nieprawda' po prostu znikło. Nie wiem czy to dowód na cokolwiek, ale tak to u mnie wyglądało.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Malgosia87 to właśnie chciałam usłyszeć. Mam ciągle to 'nie, nieprawda' i zastanawiałam się czy to normalny etap czy znak, że robię coś źle. Jak długo ci to trwało zanim znikło?


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Cytrynka08 u mnie jakieś dwa, może trzy miesiące przy tej konkretnej. Ale naprawdę nie mam pojęcia czy to ma być punkt odniesienia, bo każda z koleżanek, z którymi o tym rozmawiałam, miała zupełnie inny rytm. Jedna szybciej, inna wolniej, jedna w ogóle zmieniła afirmację zanim dotarła do końca.


Odpowiedz
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 54

@Malgosia87 a ta koleżanka co zmieniła - to pomogło? Bo zastanawiam się czy czasem zbyt długie trzymanie się jednej afirmacji nie sprawia, że człowiek wrasta w opór zamiast go przepracowywać.


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 577

@Bulawka szczerze? Nie wiem. Ta koleżanka zmieniła na coś bardziej konkretnego, mniej ogólnego, i mówiła że wtedy poczuła że afirmacja w ogóle do niej mówi. Ale czy to było lepsze, czy po prostu inne - tego nie wiem. Trochę się zastanawiam, czy zbyt długie trzymanie się jednej nie jest objawem tego, że już jej nie słyszysz, tylko recytujesz.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Bulawka to zależy od tego, skąd pochodzi ten opór. Jeśli afirmacja jest zbyt daleko od aktualnego przekonania, to długie siedzenie przy niej może rzeczywiście utrwalać dystans, nie skracać go. Wtedy zmiana na coś bliższego obecnemu stanowi ma sens. Ale jeśli opór wynika z konkretnego wstydu, na przykład związanego z ciałem w intymności, to zmiana afirmacji może być unikaniem tematu, nie przepracowaniem go. Jak rozróżniasz jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 54

@Siemargl no właśnie tego nie wiem i dlatego zapytałam. Bo u mnie ta granica jest zupełnie nieczytelna.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Siemargl dobre pytanie, tylko zastanawiam się czy sama afirmacja jest w stanie to rozróżnienie zrobić za ciebie, czy jednak potrzebujesz czegoś z zewnątrz - rozmowy, notatek, jakiegoś momentu refleksji. Bo w moim przypadku to właśnie zapisywanie reakcji pokazało mi wzorzec, którego sama z siebie bym nie zobaczyła. Bez tego mogłabym latami zmieniać afirmacje i nie trafić w to co naprawdę blokuje.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

mówisz o notatkach - co konkretnie zapisywałaś? Samo to, że coś poczułaś, czy próbowałaś analizować skąd to się bierze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Cytrynka08 raczej to pierwsze na początku. Samo 'co czuję teraz, po tej afirmacji'. Żadnej analizy, tylko obserwacja. Dopiero po kilku tygodniach zaczął się wyłaniać jakiś powtarzający się wzorzec i dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać skąd. Analiza za wcześnie, według mnie, zaburza obserwację.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

A mam pytanie do całego wątku właściwie - mówimy cały czas o pracy z afirmacjami związanymi z ciałem i intymnością, ale czy ktoś próbował podejść do tego od strony partnerskiej? Tzn. nie tylko 'akceptuję swoje ciało', ale też coś w rodzaju 'mam prawo mówić czego potrzebuję w łóżku'? Bo to wydaje mi się jeszcze trudniejszy obszar niż sama akceptacja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Leokadia76 próbowałam i to był dla mnie dużo trudniejszy teren niż akceptacja ciała. Afirmacje o prawie do wyrażania potrzeb wywoływały u mnie silniejszy opór niż te o wyglądzie. Jakby wygląd był jakoś oswojonym tematem, a mówienie głośno o tym czego chcę w intymności - zupełnie nie.


Odpowiedz
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Modrzewka79 ale jak w ogóle brzmiały te afirmacje? Bo nie wyobrażam sobie jak to sformułować żeby nie brzmiało sztucznie albo śmiesznie.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Dziedziliaa właśnie o to chodzi, że pierwsze wersje brzmiały bardzo sztucznie i to samo w sobie było problemem. Dopiero kiedy przepisałam je swoimi słowami, takimi jakich naprawdę używam, zaczęły cokolwiek znaczyć. Nie 'manifestuję autentyczną ekspresję swoich potrzeb', tylko coś krótkiego i z języka którym myślę na co dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

A ja mam inne pytanie - czy ktos próbował robić te afirmacje związane z seksualnością na głos, ale nie do siebie w lustrze, tylko jakby 'do partnera', którego nie ma? Tzn. mówisz jakby trenując to, co chciałbyś powiedzieć. Gdzies sie z takim podejsciem zetknąłem ale nie wiem jak to sie sprawdza w praktyce.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Bartez83 to już wychodzi poza afirmację w stronę psychodramy albo technik narracyjnych. Nie mówię że złe, ale to inna metoda i inne mechanizmy. Afirmacja zakłada zmianę wewnętrznego przekonania, to co opisujesz to raczej praca z zachowaniem i komunikacją. Czy te dwa obszary w twoim rozumieniu są tym samym?


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Siemargl no nie, nie myslałem o tym w ten sposób. Rozumiem różnicę. Ale zastanawiam się czy jedno nie toruje drogi drugiemu - tzn. czy zmiana przekonania wewnętrznego faktycznie sama z siebie zmienia to, co mówisz na głos, czy jednak potrzeba też jakiegoś ćwiczenia tego na poziomie słów.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Bartez83 to zależy od człowieka. Są osoby, u których zmiana przekonania wystarczy i zachowanie zmienia się jakby samo. Są też takie, które muszą niejako przeprogramować się na obu poziomach osobno. Nie ma jednej reguły. Natomiast to co mówi Siemargl o psychodramie jest ważne - mieszanie technik bez świadomości co robisz może dawać niespójne efekty.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Ryszard ale jak rozpoznać do której się należy? Bo nie mam pojęcia jak sprawdzić z wyprzedzeniem, czy zmiana przekonania przełoży się na zachowanie czy nie.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Leokadia76 uczciwie? Często dopiero po fakcie. Pracujesz z przekonaniem, potem testujesz w praktyce i widzisz czy coś się zmieniło. Nie znam sposobu żeby to przewidzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam wrażenie że ta rozmowa zakłada, że wiemy co konkretnie blokuje - że to jest wstyd wobec ciała albo trudność z mówieniem o potrzebach. Ale co jeśli ktoś nie wie skąd u niego ten opór? Czy afirmacja w ogóle ma sens zanim się to zidentyfikuje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Teodor50 to jest właściwie centralne pytanie dla całego tego wątku. Moja odpowiedź jest taka: afirmacja może być sposobem na identyfikację oporu, nie tylko na jego zmianę. Jeśli mówisz 'mam prawo do przyjemności' i czujesz dyskomfort - już wiesz coś o sobie, nawet jeśli nie wiesz skąd to pochodzi. Sam dyskomfort jest informacją. Czy to dla ciebie przydatne podejście, czy wolisz wiedzieć 'dlaczego' zanim zaczniesz?


Odpowiedz
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Siemargl właściwie tak, to ma sens. Nie myślałem o tym że samo powtarzanie może być rodzajem skanowania. Spróbuję.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że w tym całym wątku trochę omijamy jeden temat - a co z osobami, które nie mają problemu z akceptacją ciała ani z mówieniem o potrzebach, ale mają blokadę tylko w konkretnych sytuacjach albo z konkretną osobą? Czy afirmacja generyczna w ogóle tu dosięga, czy to wymaga czegoś bardziej celowanego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Kanko dobre pytanie i nie omijaliśmy go celowo - po prostu temat naturalnie szedł w stronę barier ogólnych. Ale tak, afirmacja generyczna prawdopodobnie niewiele da jeśli blokada jest kontekstowa. Bo co ci da przekonanie 'mam prawo do przyjemności' jeśli w praktyce blokada pojawia się tylko przy jednej konkretnej osobie albo w jednej sytuacji? Tu trzeba by afirmacji bardzo precyzyjnej, niemal sytuacyjnej.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Siemargl ale jak sformułować coś tak precyzyjnego żeby nie stało się obsesją na punkcie tej jednej osoby albo sytuacji? Mnie się wydaje że im bardziej szczegółowa afirmacja tym większe ryzyko że zamiast otwierać - zamknie.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Modrzewka79 właśnie, to mnie też niepokoi. Mówisz 'czuję się swobodnie z osobą X' i co - teraz myślisz o osobie X cały czas? To chyba nie o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słuchajcie, myślę że tu jest ważna różnica między afirmacją o osobie a afirmacją o sobie w sytuacji. 'Czuję się swobodnie z X' to faktycznie ryzykowne. Ale 'czuję się swobodnie kiedy jestem blisko kogoś bliskiego' albo 'moje ciało wie kiedy jest bezpieczne' - to już jest o tobie, nie o X. I może działać właśnie w tych konkretnych sytuacjach bez przywiązania do jednej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

to jest ciekawe rozróżnienie. Ale jak sprawdzić czy takie przeformułowanie w ogóle trafi w to co naprawdę blokuje? Bo może blokada jest właśnie specyficznie związana z tą jedną osobą i żadna ogólniejsza wersja jej nie ruszy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Leokadia76 to chyba wychodzi poza afirmacje w ogóle. Jeżeli blokada jest tak mocno osadzona w konkretnej relacji, to żadna afirmacja sama z siebie tego nie przepracuje. Afirmacja działa na przekonania, nie na dynamikę między dwiema osobami.


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Ryszard a ja mam wrażenie że trochę za szybko to zamykasz. Bo jeśli blokada jest moja - tzn. to ja z jakiegoś powodu nie moge się odprężyć z konkretną osobą - to może być przekonanie, nie dynamika. Np. że 'nie zasługuję żeby ta konkretna osoba mnie widziała w intymności'. To już jest praca dla afirmacji chyba?


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Bartez83 masz rację że to przekonanie, ale zwróć uwagę skąd pochodzi. Jeśli to jest specyficznie o tej jednej osobie, to prawdopodobnie masz do niej jakieś nieuporządkowane emocje poza seksualnością - może lęk przed odrzuceniem, może brak poczucia równości w relacji. Afirmacja może trochę pomóc, ale to będzie plastry na głębszą ranę. Nie mówię że nie próbować, mówię żeby mieć realistyczne oczekiwania.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co jeśli ktoś nie potrafi nawet zidentyfikować czy jego blokada jest ogólna czy sytuacyjna? Tzn. nie mam wystarczająco dużo punktów odniesienia żeby porównać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Teodor50 podobne pytanie mam od jakiegoś czasu. Jak to w ogóle zbadać jeśli unikasz sytuacji które blokada wywołuje? Błędne koło trochę.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Cytrynka08 właśnie dlatego zaczęłam od afirmacji zanim cokolwiek zrozumiałam. Nie jako metodę naprawczą tylko jako sposób żeby w ogóle zacząć coś czuć w tym temacie. Żeby ciało miało szansę zareagować i żebym mogła tę reakcję zaobserwować. Dopiero potem zaczęło być jasne co i skąd.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może naiwne - czy afirmacje związane z seksualnością mogą działać nawet jeśli w ogóle nie ma teraz partnera ani żadnej konkretnej sytuacji? Tzn. czy to ma sens robić 'w próżni'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Dziedziliaa u mnie tak właśnie zaczęłam - bez partnera, bez kontekstu. I myślę że to był dobry moment, bo nie było presji sprawdzenia czy 'działa'. Praca z przekonaniami w spokoju, bez żadnych stawek. Jak budowanie fundamentu zanim wiesz co na nim postawisz.


Odpowiedz
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 54

@Modrzewka79 to ma sens. Ja bym się bała robić to kiedy jest jakiś konkretny kontekst bo za bardzo bym się skupiała na efekcie zamiast na procesie.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A wrócę do tego co mówiła Strzaska57 o obserwowaniu reakcji ciała. Czy to nie jest tak że w temacie seksualności ciało reaguje mocniej niż gdziekolwiek indziej i przez to trudniej odróżnić 'ta afirmacja jest dobra dla mnie' od 'ta afirmacja mnie po prostu podniecila'? Jak wy to odróżniacie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Kanko to dobre spostrzeżenie i faktycznie nie słyszałem żeby ktoś o tym mówił wprost. Z mojego doświadczenia - reakcja na afirmację która trafia w prawdziwe przekonanie to coś spokojniejszego, bardziej wewnętrznego. Podekscytowanie jest inne jakościowo niż to co czujesz kiedy coś naprawdę 'klika'. Ale przyznam że przy temacie seksualności granica może być cieńsza.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Kanko i Ryszard - tu bym dodał jedno: jeśli masz wątpliwość czy reagujesz na afirmację czy na sam temat, spróbuj tę samą afirmację powiedzieć w bardzo prozaicznych okolicznościach - np. przy myciu zębów, w środku dnia. Jeśli reakcja jest podobna jak rano przed lustrem, prawdopodobnie coś głębszego zostało poruszone. Jeśli nie - to może być po prostu kontekst.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Siemargl to jest konkretna wskazówka, dziękuję. Ale mam pytanie - czy robienie afirmacji przy myciu zębów nie zabija trochę całego klimatu który ma sprzyjać otwieraniu się? Chodzi mi o to że może ta 'zwykłość' kontekstu nie jest dobra dla tego tematu akurat.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Leokadia76 mnie to akurat pomogło. Kiedy robiłam afirmacje tylko w specjalnych warunkach - świeczki, cisza, rytuał - to wszystko stawało się takie napięte. Zwykły kontekst sprawił że przestałam traktować to jak wielki projekt i zaczęłam jak codzienną rzecz. Nie wiem czy to reguła, ale mnie bardzo odciążyło.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Słuchajcie, mam pytanie które mnie chodzi po głowie od kilku postów - czy ktos próbował łączyć te afirmacje z jakąś pracą z oddechem? Nie mówię o niczym skomplikowanym, po prostu świadomy oddech przed albo w trakcie. Bo mi się wydaje że ciało w temacie seksualnosci i intymnosci reaguje najpierw właśnie przez oddech i może to byłby dobry łącznik.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Tak, próbowałem z oddechem i dla mnie to zrobiło dużą różnicę. Nie żaden specjalny pranajama, po prostu kilka głębokich wdechów przed. Jakby ciało dostawało sygnał 'zaraz coś ważnego'. Ale mam pytanie do Siemargla albo kogokolwiek kto długo z tym pracował - czy to nie jest tak że z czasem ten 'wstęp' staje się konieczny i bez niego afirmacja w ogóle nie idzie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Bartez83 dobre pytanie i szczerze - nie wiem czy to problem. Jeśli oddech pomaga ci wejść w stan który sprawia że afirmacja trafia głębiej, to może to być po prostu twój rytuał. Nie każda technika musi działać bez warunków wstępnych. Warunkiem problemu byłoby gdybyś bez oddechu czuł lęk lub blokadę, a nie tylko mniejszą skuteczność.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Siemargl ale jak rozróżnić 'mój rytuał' od 'moja zależność'? Bo w innych obszarach mówi się że jak coś musisz żeby w ogóle funkcjonować to jest to czerwona flaga.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Kanko różnica jest w tym co czujesz kiedy tego nie masz. Zależność to lęk, panika, poczucie że bez rytuału coś złego się stanie. Preferencja to po prostu 'lepiej mi z tym'. W temacie afirmacji seksualnych ta granica jest ważna bo tu łatwo o kolejne przekonanie że 'nie dam rady bez X'.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Siemargl to mi daje do myślenia. Bo właśnie w tym temacie chyba najłatwiej o nowe rytuały które stają się kolejnymi warunkami. Ile tego można nakładać zanim to przestanie być praca z przekonaniem a stanie się kolejną ochroną przed realną sytuacją?


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Leokadia76 to jest właśnie jedno z ważniejszych pytań w tym wątku moim zdaniem. Ja w pewnym momencie zauważyłam że moje przygotowania zajmują więcej czasu niż sama praktyka. I że ciągle szukam 'lepszego' kontekstu. To był sygnał że coś jest nie tak z moim podejściem, nie z afirmacjami.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

A jak to sobie uzmysłowiłaś? Bo mnie się wydaje że to musi być trudne do zauważenia od środka kiedy sama jesteś w tym procesie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Cytrynka08 u mnie wyszło dosyć prozaicznie - zapisuję co robię i kiedy. I jak zobaczyłam że przez trzy tygodnie nie zrobiłam ani jednej afirmacji 'po prostu', zawsze był jakiś powód żeby poczekać na lepszy moment, to było oczywiste.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Słyszę w tym co mówi Strzaska57 coś co chyba dotyczy wielu osób w tym temacie - że unikanie potrafi wyglądać jak przygotowanie. Sama przez długi czas myślałam że 'jeszcze nie jestem gotowa' a tak naprawdę po prostu się bałam.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Modrzewka79 a czego konkretnie się bałaś? Że afirmacja nic nie zmieni, czy że jednak zmieni?


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Teodor50 szczerze? Chyba bardziej tego że zmieni. Bo jak zmiana przekonań o własnej seksualności oznacza że coś w moim życiu powinno wyglądać inaczej, to to jest przerażające. Łatwiej mieć blokadę jako wymówkę niż jej nie mieć.


Odpowiedz
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Modrzewka79 to jest bardzo odważne co napisałaś i chyba dotykasz czegoś co ja też czuję ale nie umiałam nazwać. Blokada jako wymówka. Ale co wtedy z tymi afirmacjami - czy nie działają trochę jak burzenie własnego alibi?


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Dziedziliaa albo budowanie nowego. Zależy co afirmujesz. Jak afirmujesz że 'mam prawo do przyjemności' bez pracy z tym co pod tym leży, to możesz po prostu zmienić jedno przekonanie ochronne na drugie.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Bartez83 tutaj bym się zatrzymał bo nie do końca się zgadzam. Afirmacja 'mam prawo do przyjemności' nie jest przekonaniem ochronnym, to jest przekonanie naprawcze. To że gdzieś pod spodem jest jakiś lęk nie znaczy że afirmacja go przykryje - to zależy od tego jak pracujesz.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Ryszard i Bartez83 obydwaj mówicie o czymś realnym, tylko o różnych sytuacjach. Bartez83 opisuje ryzyko kiedy afirmacja jest używana jako skrót. Ryszard opisuje jak może działać kiedy jest używana świadomie. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A jak ktoś zupełnie nie wie czy jego blokada jest lękowa czy po prostu to natura? Tzn. czy jest jakiś sposób żeby odróżnić 'mam przekonanie które mnie hamuje' od 'po prostu tak funkcjonuję i to jest ok'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Kanko to jest może trochę z innej beczki ale wydaje mi się że kluczowe jest czy to czujesz jako coś narzuconego z zewnątrz czy jako swoje. Przekonanie które hamuje zwykle gdzieś uwiera, nawet subtelnie. Natura własna raczej nie boli.


Odpowiedz
(@buławka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 54

@Leokadia76 ale to chyba nie jest takie proste. Można przez lata mieć uwierające przekonanie i uznawać je za swoje bo nie zna się niczego innego.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Bulawka dokładnie i dlatego pytanie Kanka jest trudne. Moim zdaniem jedynym sposobem żeby to sprawdzić jest coś co mogłabym nazwać eksperymentem - nie żeby od razu cokolwiek zmieniać, ale żeby sprawdzić jak reagujesz na samą możliwość zmiany. Jeśli myśl o tym że mogłoby być inaczej wywołuje ulgę a nie spokój, to coś tam jest.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ulgę a nie spokój - możesz rozwinąć tę różnicę? Bo nie wiem czy dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ulgę czujesz kiedy odpuszczasz - czyli 'mogłabym to zmienić, ale nie muszę teraz'. Spokój to kiedy w ogóle nie ma napięcia do odpuszczenia. Jak próbujesz sobie wyobrazić że twoje przekonanie się zmienia i czujesz coś w stylu 'uff, nareszcie' - to znak że ono cię uwierało. Jak myśl o zmianie jest po prostu neutralna, bez żadnego ładunku, to może rzeczywiście jest to twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

ok, to teraz rozumiem. Ale czy to znaczy że jeśli czuję ulgę na myśl o zmianie, to ta afirmacja już niejako 'zadziałała' - że samo wyobrażenie jej efektu jest jakimś krokiem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Cytrynka08 niekoniecznie. Ulga na poziomie wyobrażenia i realna zmiana przekonania to dwie różne warstwy. Można sobie wyobrazić zmianę i poczuć chwilową ulgę, ale przekonanie głębiej pozostaje. Afirmacja działa dopiero kiedy to wyobrażenie zaczyna być bardziej realne niż stare przekonanie.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Ryszard a jak w ogóle sprawdzić co jest 'bardziej realne'? Bo nie rozumiem jak można mierzyć realność własnego przekonania.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Kanko to nie jest kwestia mierzenia, raczej zauważania. Stare przekonanie jest realne kiedy ciało na nie reaguje automatycznie, zanim umysł zdąży pomyśleć. Jak na przykład słyszysz 'masz prawo do przyjemności' i coś w żołądku się ściska - to stare przekonanie jeszcze żyje. Jak ta sama fraza po jakimś czasie przechodzi bez żadnego oporu - to znak zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Siemargl jest bardzo zbliżone do tego co sama obserwuję, tylko że u mnie ten opór fizyczny nie zawsze jest od razu widoczny. Zdarzało mi się że afirmacja brzmiała 'neutralnie' przez tygodnie, a potem coś się w praktyce zmieniło i zobaczyłam że coś jednak działało pod powierzchnią. Czy to możliwe że zmiana przekonania w kontekście seksualności idzie inaczej niż w innych obszarach?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Modrzewka79 myślę że tak, bo ten obszar jest bardziej obciążony wstydem zbiorowym niż na przykład przekonania o pieniądzach czy karierze. Wstyd działa inaczej niż zwykły lęk - jest bardziej ukryty i rzadziej odpowiada na bezpośrednią konfrontację. Więc może ta zmiana rzeczywiście jest mniej widoczna na bieżąco.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Bartez83 ale czy to nie jest argument za tym żeby afirmacje w tym temacie były bardziej pośrednie? Zamiast uderzać prosto w 'mam prawo do przyjemności', może najpierw coś bardziej ogólnego - o akceptacji siebie, o bezpieczeństwie - i dopiero potem bliżej tematu?


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Leokadia76 to podejście ma sens i w wielu przypadkach jest skuteczniejsze. Pytanie czy to nie jest też forma unikania. Kiedy 'dochodzę do tematu stopniowo' a kiedy 'przez następne dwa lata afirmuję akceptację siebie i nigdy nie dochodzę do właściwego miejsca'?


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Siemargl dotknąłeś tego co mnie samą blokowało przez długi czas. Miałam całą piramidę 'wcześniejszych kroków' i odkładałam właściwy temat na potem. Nie mówię że stopniowość jest zła, ale trzeba być z siebie szczera czy to jest proces czy ochrona.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle można pracować z afirmacjami seksualnymi kiedy nie ma się partnera? Pytam serio, bo wydaje mi się że bez kontekstu w którym można to 'sprawdzić' to trochę jak uczenie się pływania na lądzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Dziedziliaa ale czy afirmacje w tym kontekście w ogóle muszą być 'sprawdzane' z kimś? Przecież chodzi o zmianę tego co myślisz o sobie, nie o zewnętrzny wynik.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Teodor50 tak, ale jest różnica między przekonaniem że masz prawo do czegoś a tym jak to przekonanie funkcjonuje kiedy naprawdę jesteś z drugą osobą. Można mieć spójne afirmacje w samotności i zupełnie się posypać kiedy pojawi się realna sytuacja. To nie jest wada afirmacji, po prostu tak działa wstyd - lubi się chować dopóki warunki nie są realne.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Modrzewka79 to dobry punkt, ale bym tutaj dodał że afirmacje w samotności nie są stratą czasu - one zmieniają punkt startowy. Nie sprawisz że wstyd zniknie w kontakcie z drugą osobą, ale możesz sprawić że będziesz go mieć mniej i że szybciej wrócisz do siebie po tym jak się pojawi.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował afirmacji dosłownie w trakcie sytuacji intymnej? Bo to brzmi albo jak bardzo zaawansowana praktyka albo jak proszenie się o problemy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Kanko sam nie próbowałem, ale słyszałem o czymś co mogłoby to opisywać - nie tyle recytowanie czegoś w głowie, co takie mikro-intencje które się ustawia przed. Coś w stylu krótkiej chwili żeby powiedzieć sobie coś dobrego zanim wejdziesz w sytuację. Nie wiem czy to jeszcze afirmacja czy już coś innego.


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Bartez83 ja bym to nazwała intencją, nie afirmacją. I z tego co u siebie obserwowałam - intencja przed ma inną jakość niż afirmacja po. Afirmacja po to często próba naprawienia czegoś co poszło nie tak. Intencja przed to ustawienie się. Ale może to tylko kwestia nomenklatury.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

to rozróżnienie wydaje mi się ważne. Czy te intencje przed wyglądają u ciebie jakoś konkretnie, czy to jest raczej ogólne nastawienie? Bo próbowałam czegoś podobnego ale trudno mi było to uchwycić żeby to nie było mechaniczne.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Leokadia76 o, właśnie to jest mój problem z całą tą praktyką - wszystko brzmi świetnie kiedy to opisuję, ale w momencie kiedy próbuję zrobić cokolwiek 'świadomie' to od razu czuję się jak na egzaminie. Czy to jest normalny etap czy raczej znak że coś z techniką jest nie tak?


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Cytrynka08 to jest bardzo normalny etap i ma nawet swoją nazwę - efekt obserwatora we własnej praktyce. Kiedy zaczynasz robić coś z intencją, część uwagi idzie na obserwowanie tego co robisz, i to zakłóca sam proces. Z czasem intencja staje się mniej świadoma, bardziej wbudowana. Ale na początku to uczucie sztuczności jest prawie nieuchronne.


Odpowiedz
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Siemargl a ten efekt obserwatora - czy on z czasem po prostu zanika, czy trzeba coś zrobić żeby go zmniejszyć? Bo u mnie wrażenie egzaminu trwa już dobrą chwilę i nie widzę żeby samo z siebie przechodziło.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Dziedziliaa u większości osób zanika, ale nie sam z siebie - zanika kiedy intencja przestaje być nowa i staje się czymś zwykłym. Problem w tym że jeśli cały czas podchodzisz do tego jak do ćwiczenia które trzeba zrobić dobrze, to obserwator zostaje. Pytanie do ciebie - czy jak robisz coś innego, na przykład piszesz do kogoś wiadomość albo gotujesz, też masz to wrażenie że się obserwujesz? Bo jeśli tak, to może to nie jest kwestia samej praktyki.


Odpowiedz
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 71

@Siemargl nie, przy innych rzeczach tego nie mam. Więc rozumiem że to jest specyficzne dla tego tematu?


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Dziedziliaa to akurat brzmi jak coś bardzo sensownego i nie powinnaś się tym martwić jako znakiem że coś nie działa. Ten temat jest po prostu bardziej naładowany i ciało to wie, nawet jeśli głowa mówi że jest okej. Miałam dokładnie to samo z akceptacją własnej cielesności - przy innych tematach medytacja szła normalnie, a przy tym jedna część mnie zaczynała chodzić w kółko.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Leokadia76 i co z tym zrobiłaś? Bo właśnie tego mi brakuje - nie diagnozy że tak jest, tylko co potem.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Cytrynka08 szczerze? Przez jakiś czas nic. Po prostu siedziałam z tym że jest trudno i nie próbowałam tego naprawiać. I paradoksalnie to pomogło bardziej niż kiedy próbowałam 'przepracować'. Ale nie wiem czy to jest jakaś metoda, czy po prostu tak u mnie wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co mówi Leokadia76 trochę mi przypomina coś co czytałem o podejściu ACT - nie walczysz z trudnymi myślami tylko im pozwalasz być. Tylko przy afirmacjach to jest trochę dziwne bo przecież afirmacja to aktywne działanie, a nie siedzenie. Jak to razem połączyć?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Bartez83 to nie jest sprzeczność. Afirmacja jako aktywne działanie i akceptacja jako postawa mogą działać jednocześnie - mówisz sobie coś dobrego i jednocześnie nie wymagasz od siebie żeby natychmiast w to wierzyć. Problem jest kiedy afirmacja jest wymaganiem a nie zaproszeniem.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Siemargl 'afirmacja jako zaproszenie' - co to znaczy w praktyce? Bo dla mnie afirmacja to zdanie które się powtarza, nie rozumiem jak można to samo zdanie powiedzieć raz jako wymaganie a raz jako zaproszenie.


Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Kanko chodzi o intencję za zdaniem, nie o samo zdanie. 'Jestem godna miłości' powiedziane z zaciśniętymi zębami bo tak trzeba to wymaganie. 'Jestem godna miłości' powiedziane jakbyś otwierała okno żeby zobaczyć co jest za nim - to zaproszenie. Brzmią tak samo, ale ciało reaguje inaczej.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Ryszard dobra, ale skąd wiem jak moje ciało reaguje na jedno i drugie? Naprawdę pytam, bo nie jestem pewien że to czuję.


Odpowiedz
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Kanko ja to sprawdzałam przez jakiś czas porównując napięcie w klatce piersiowej - kiedy mówiłam afirmację jakby przez ściskanie to była inna jakość niż kiedy robiłam to po dłuższym wydechu. Ale to wymagało trochę czasu żeby w ogóle zacząć to rozróżniać. Nie każdy to czuje od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do tego co Dziedziliaa pytała wcześniej o pracę bez partnera - mam wrażenie że ten wątek urwał się za szybko. Bo dla mnie właśnie samotna praca z afirmacjami w tym temacie miała inny charakter niż cokolwiek w relacji. Nie gorsza, nie lepsza - po prostu inna. I ciekawe jest to że kiedy nie ma zewnętrznej sytuacji, dużo łatwiej zobaczyć co jest naprawdę twoim przekonaniem a co jest reakcją na drugą osobę.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@dziedziliaa)
Połączone: 1 rok temu

to jest ciekawe. Czyli mówisz że samotna praca może być nawet dokładniejsza pod jakimś względem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Dziedziliaa dokładniejsza to może za duże słowo, ale czystsza - tak bym powiedziała. Kiedy jest ktoś drugi, zawsze jest część uwagi na nim. W samotności jesteś tylko z sobą i z tym co naprawdę myślisz. To może być trudniejsze, ale też bardziej szczere.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy ktoś pracował z afirmacjami w tym temacie i miał wrażenie że to wpłynęło na to kogo zaczął przyciągać? Albo na jakie sytuacje się natrafiało? Bo z tego co czytam to brzmi jakby zmiana była czysto wewnętrzna, ale muszą być jakieś zewnętrzne efekty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modrzewka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 495

@Teodor50 zewnętrzne efekty są, ale rzadko wyglądają tak jak się zakłada. U mnie nie przyciągnęłam innego 'typu' człowieka, natomiast zaczęłam inaczej reagować na zachowania które wcześniej tolerowałam. To też jest zewnętrzny efekt, tylko nie taki spektakularny.


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Teodor50 ja bym ostrożnie z patrzeniem na zewnętrzne efekty jako miarę tego czy coś działa. Bo wtedy łatwo wpaść w to że jeśli 'nic się nie przytrafiło' to afirmacje nie działają, a to nieprawda - zmiana przekonania to dłuższy proces i nie zawsze jest od razu widoczna na zewnątrz.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: