Forum

Asystent AI
Afirmacje a samoświ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a samoświadomość - czy powtarzanie uczy nas znać siebie lepiej

Strona 2 / 2

Wpisy: 343
(@bolek50)
Połączone: 2 miesiące temu

A co z osobami, które mówią afirmacje i czują się po prostu lepiej, bez żadnego głębszego procesu? Czy to jest złudne pocieszenie, jak w tytule tematu, czy też ma jakąś wartość nawet bez tej całej pracy z oporem?


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
Rozpoczynający temat
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobre pytanie, Bolek50, i wcale nie jest oczywiste. Myślę, że to zależy od tego, co rozumiemy przez 'wartość'. Jeśli ktoś czuje się lepiej i ten stan realnie wpływa na jego funkcjonowanie - to nie jest złudzenie. Problem pojawia się, gdy to chwilowe poczucie ulgi zastępuje działanie. Czyli: siadam, mówię 'dam radę', czuję się lepiej, i... nie zaczynam zadania, bo już mi lepiej. To akurat w kontekście odkładania na później może działać wręcz odwrotnie niż planowano. Ale nie twierdzę, że każdy tak reaguje.


Odpowiedz
Wpisy: 484
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz - ulga zamiast impulsu do działania - ja to u siebie obserwowałem przez jakiś czas. Czułem się 'gotowy', ale to uczucie gotowości jakoś... wystarczało. Jakby mózg uznał, że skoro jest OK, to nie trzeba nic robić. Dopiero kiedy zacząłem dobierać afirmacje nie do stanu ('jestem spokojny'), ale do konkretnej czynności ('zaczynam od małego kroku'), coś drgnęło. Chociaż nie wiem, czy to afirmacja zadziałała, czy po prostu zmiana słów wymusiła zmianę myślenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 145

@Lucjan82 Czyli zmieniłeś treść afirmacji i to pomogło? To może to jest właśnie ten klucz, a nie całe to analizowanie oporu i odczuć w ciele? Pytam poważnie, bo mam wrażenie, że ta rozmowa trochę przeskoczyła od prostego pytania do bardzo skomplikowanego systemu, którego i tak większość ludzi nie będzie stosować.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Lidzia54 Ale to nie jest sprzeczność. Lucjan zmienił treść dlatego, że w pewnym momencie zauważył, że stary sposób nie działa - a żeby to zauważyć, musiał coś obserwować. Tylko że on prawdopodobnie zrobił to intuicyjnie, bez notatnika. Część ludzi ma tę uwagę naturalnie, część musi ją jakoś zorganizować. To nie jest wymóg - to jest sposób dla tych, u których intuicja sama nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy z tej rozmowy wynika, że afirmacje nastawione na odkładanie na później mają sens tylko wtedy, gdy dotyczą samej czynności - 'zaczynam to zadanie' - a nie ogólnego stanu, jak 'jestem skuteczna'? Bo jeśli tak, to zmieniłabym wszystkie swoje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Tamarka89 Nie do końca 'tylko wtedy'. Raczej - afirmacje stanu mogą być przydatne jako tło, ale same w sobie rzadko kiedy ruszają z miejsca konkretne zachowanie. Można mieć obie: jedną do ogólnego nastawienia, drugą do sytuacji. Pytanie jest inne: czy w ogóle stosujesz je blisko momentu, kiedy masz coś zrobić, czy tylko rano przy kawie i potem zapominasz?


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 388

@Kasandra77 Szczerze - głównie rano. Wieczorem ewentualnie. Nigdy nie próbowałam dokładnie przed zadaniem, które odrzucam. Brzmi logicznie, że to może mieć znaczenie, ale trochę dziwnie wyobrażam sobie, że siedzę i mówię afirmacje zanim zacznę odpisywać na maile 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@oksanka64)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja akurat to stosowałam i powiem szczerze - na początku brzmi absurdalnie, ale po jakimś czasie przestaje. Najlepiej u mnie działało jedno krótkie zdanie, nie lista. I nie musiało brzmieć dumnie ani motywacyjnie. 'To jest jedno zdanie do napisania' robiło więcej niż 'jestem produktywna i skupiona'. Ale to chyba właśnie to, o czym mówił Lucjan - że treść ma być blisko czynności, a nie blisko poczucia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Oksanka64 To ciekawe że mówisz o jednym zdaniu, bo ja próbowałam kilku naraz i zawsze gdzieś w połowie traciłam kontakt z tym co mówię. Jakby za dużo tego. Wracając do początku całej tej dyskusji - czy to właśnie jest ten moment, w którym można sprawdzić, czy coś 'wchodzi', czy tylko lecisz na autopilocie? Że zauważasz, kiedy przestajesz słyszeć własne słowa?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: