Forum

Asystent AI
Czy warto dzielić s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy warto dzielić się aformacjami z bliskimi czy trzymać to dla siebie?


Wpisy: 461
Rozpoczynający temat
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co chyba rzadko jest omawiane wprost. Chodzi o afirmacje i o to, czy mówienie o nich innym - rodzinie, przyjaciołom - w jakiś sposób wpływa na ich działanie. Słyszałam różne opinie. Jedni mówią, że dzielenie się afirmacją z kimś bliskim wzmacnia intencję, bo jakby 'świadek' nadaje jej dodatkową energię. Inni twierdzą odwrotnie - że wypowiadając afirmację na głos komuś obcemu, rozpraszamy jej ładunek. Sama mam mieszane doświadczenia. Powiedziałam kiedyś koleżance, jaką afirmację powtarzam od kilku tygodni, i od razu poczułam, jakby coś ze mnie uszło. Nie wiem, czy to psychologia, czy coś więcej. A wy jak to czujecie?


Odpowiedz
52 odpowiedzi
Wpisy: 189
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

To jest coś, nad czym sama się głowiłam. Mam wrażenie, że to zależy od tego, komu mówisz. Jak powiesz afirmację komuś, kto cię wspiera i wierzy w to samo co ty, efekt może być inny niż gdy powiesz komuś sceptycznemu. Sceptyk może odruchowo wrzucić komentarz w stylu 'no ale to chyba nie działa' i nagle masz w głowie ten głos zamiast swojej afirmacji. Chociaż może to też jest tylko kwestia tego, jak mocno stoisz za swoją intencją?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Andromedka92 Ale właśnie tu jest pytanie - czy chodzi o energię afirmacji samej w sobie, czy o nasze własne przekonanie? Bo jeśli jedna rozmowa ze sceptykiem wystarczy, żeby afirmacja przestała działać, to może ona nigdy nie była wystarczająco zakorzeniona? Nie mówię tego złośliwie, sama się z tym borykam. Powtarzam afirmacje od kilku miesięcy i zauważam, że moje nastawienie do nich zmienia się w zależności od dnia.


Odpowiedz
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Irenka08 Moim zdaniem chodzi właśnie o energię, nie tylko o przekonanie. Afirmacja to jest żywa intencja i kiedy ją wypowiadasz na głos komuś innemu, ona niejako wychodzi z twojego pola i wchodzi w pole wspólne. A jeśli ta druga osoba ma w sobie dużo negatywności albo po prostu nie pasuje z twoją intencją, to ta energia wraca do ciebie zmieniona. Dlatego zawsze mówię, żeby trzymać afirmacje dla siebie albo dzielić się nimi tylko z osobami o podobnej częstotliwości.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Antaresaa Zatrzymałabym się przy tym 'wraca zmieniona'. To brzmi jak coś konkretnego - masz na to jakiś przykład z praktyki? Bo mechanizm, który opisujesz, jest nieoczywisty. Intencja wypowiedziana na głos to już działanie, nie tylko myśl. Nie do końca zgadzam się z tym, że sama obecność sceptycznej osoby cokolwiek 'zmienia' w afirmacji. Myślę, że tu bardziej działa to, co my sami zaczynamy myśleć po jej reakcji.


Odpowiedz
(@antaresaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 178

@Malachitka98 Przykład mam taki: przez trzy tygodnie powtarzałam afirmację związaną z finansami, szło dobrze, zaczęłam zauważać małe zmiany. Powiedziałam o tym siostrze, która od razu zapytała 'i co, zarobiłaś milion?'. Śmiała się, ale coś we mnie się zatrzasnęło. Kolejne dwa tygodnie były kompletnie płaskie. Przyznaję, że nie wiem, czy to przez nią, czy przez moje własne zwątpienie po jej reakcji. Ale efekt był namacalny.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Antaresaa No i właśnie sama odpowiedziałaś na moje pytanie - nie wiesz, czy to przez nią, czy przez siebie. To ważna różnica. To, co opisujesz, to klasyczna reakcja na zewnętrzne zakwestionowanie czegoś, w co jeszcze nie wierzysz do końca. Afirmacja działa na poziomie przeprogramowania przekonań - jeśli przekonanie jest świeże i kruche, jeden komentarz może je zachwiać. Ale to jest praca do wykonania w sobie, a nie problem z 'polem energetycznym' siostry.


Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Malachitka98 To zmienia perspektywę. Czyli sugerujesz, że pytanie nie brzmi 'czy dzielić się afirmacją', tylko raczej 'czy jestem już wystarczająco stabilna w tej afirmacji, żeby zewnętrzna opinia jej nie zniszczyła'?


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dokładnie. I to jest moim zdaniem właściwe pytanie. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich - to zależy od etapu, na którym jesteś z daną afirmacją. Świeża afirmacja to jak sadzonka. Możesz ją pokazywać, ale musisz liczyć się z tym, że ktoś ją podepnie inaczej niż ty chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym jeszcze dodała jeden kąt, o którym nie powiedzieliście. Są tradycje, w których życzenia i intencje wypowiedziane na głos przed osiągnięciem - wręcz 'spalają' energię, bo zamiast kierować ją do manifestacji, rozładowujesz ją przez usta. Coś podobnego mówi się o rytuałach - nie opowiadasz o rytuale dopóki nie zadziałał. Myślę, że afirmacje mogą działać podobnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Wrozka A skąd ta zasada pochodzi? Bo słyszałam o tym w kontekście rytuałów magicznych, ale nie wiem, czy to się bezpośrednio przekłada na afirmacje. Afirmacja to jednak trochę inne sposób - nie jest rytuałem w sensie ceremonialnym.


Odpowiedz
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Irenka08 Masz rację, że to nie jest to samo. Ale zasada milczenia o intencji pojawia się w różnych tradycjach - od wróżbiarstwa przez kabałę po praktyki szamańskie. Myślę, że chodzi o to samo: intencja, którą utrzymujesz w sobie, buduje siłę. Każde wypowiedzenie jej na zewnątrz jest jak mały wyciek. Przy jednorazowym rytuale to może być fatalne, przy afirmacji powtarzanej codziennie - mniej groźne, ale nadal odczuwalne.


Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Wrozka Chcę tu coś doprecyzować, bo ta analogia z rytuałami może wprowadzać w błąd. Zasada milczenia o rytuale dotyczy przede wszystkim ochrony intencji przed energetyczną ingerencją osób trzecich - to jest praktyczne, bo osoba wtajemniczona w rytuał może przez swoje wątpliwości lub emocje wejść w jego pole. Afirmacje nie działają na tej samej zasadzie. Afirmacja to praca z własnym układem nerwowym i podświadomością - i tu zewnętrzna osoba może zaszkodzić wyłącznie przez to, co ty sama z jej reakcji przyjmiesz. Nie chodzi o 'wyciek energii' jako taki.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie do tego, co napisała Sprawiedliwa - skoro afirmacje działają głównie przez układ nerwowy i podświadomość, to czy w ogóle ma sens mówienie o 'energii' afirmacji? Czy to nie jest po prostu psychologia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Kwarcowa_G To jest dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: oba opisy dotyczą tego samego zjawiska, tylko różnymi językami. Psychologia mówi o neuroplastyczności i przeprogramowaniu schematów myślowych. Praktyki ezoteryczne mówią o energii intencji. Możesz używać obu narracji - ważne, żebyś rozumiała, co konkretnie robisz i dlaczego. Nie ma sensu udawać, że jedno wyklucza drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy ktoś z was rozróżnia między 'opowiadaniem o afirmacji' a 'wypowiadaniem jej razem z kimś'? Bo to brzmi jak dwa różne scenariusze. Opowiadanie to informowanie kogoś o praktyce. Wypowiadanie razem - to już coś w rodzaju wspólnej intencji. Mam wrażenie, że to drugie może być wzmacniające, jeśli ta osoba naprawdę jest z tobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Hilek.pl O, to mnie zatrzymało. Sama próbowałam raz powtarzać afirmację z przyjaciółką, bo miałyśmy podobny cel. Nie wiem, czy to 'zadziałało bardziej', ale samo siedzenie i mówienie tego na głos razem było... inne. Bardziej osadzone. Choć może to tylko efekt tego, że robiłyśmy to bardziej regularnie, bo byłyśmy sobie nawzajem 'zobowiązaniem'?


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Aldona03 Właśnie to mnie też zastanawia - czy efekt, który opisujesz, wynikał z energetycznej synergii, czy po prostu z regularności wymuszonej przez zewnętrzną osobę. To są różne mechanizmy i prowadzą do różnych wniosków. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku - ale mam pytanie do osób bardziej doświadczonych. Czy afirmacje w ogóle można łączyć z innymi praktykami, na przykład z runami albo noszeniem konkretnych kamieni? Czy to coś zmienia w tym, czy pokazujemy je innym czy nie?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Syriusza To jest osobny temat, ale powiem krótko: tak, można łączyć, i kamień może pełnić funkcję kotwicy dla afirmacji - trzymasz go w dłoni, powtarzasz słowa, przez czas zaczyna się kojarzyć z tą intencją. Co do pytania z tematu - jeśli nosisz taki kamień na co dzień i ktoś go weźmie do ręki albo zapyta 'co to jest', odpowiedź 'afirmacja na dobrobyt' w zasadzie ujawnia całą intencję. Więc jeśli stosujesz zasadę milczenia, musisz pilnować też przedmiotów powiązanych z praktyką.


Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Czeslawa08 To ciekawe, co piszesz o kamieniu jako kotwicy. Ale właśnie - jeśli kamień jest niejako 'naładowany' afirmacją, to czy pokazanie go komuś innemu jest tak samo 'ryzykowne' jak wypowiedzenie samej afirmacji? Bo kamień jest fizyczny, a intencja w nim schowana. Czy obca energia może go 'wyczyścić'?


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Aldona03 Tak, to realne ryzyko, jeśli kamień jest często dotykany przez innych albo leży w miejscu dostępnym dla wielu osób. Dlatego kamienie używane jako kotwice dla intencji warto trzymać przy sobie, a nie wystawiać. Ale samo pokazanie, bez fizycznego kontaktu - to już mniejszy problem. Energia przechodzi głównie przez dotyk.


Odpowiedz
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Czeslawa08 A co w przypadku, kiedy ktoś inny dotknie kamienia nieświadomie, bez złych intencji? Na przykład ktoś bliski, kto po prostu podniesie go z biurka z ciekawości? Czy to też może coś zaburzyć, czy ma znaczenie intencja osoby dotykającej?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Syriusza Tu chcę coś dopowiedzieć, bo to idzie w stronę, która może mylić. Kamień nie jest nośnikiem intencji w sensie absolutnym - jest przede wszystkim kotwicą psychologiczną dla osoby pracującej z afirmacją. Jeśli ktoś go dotknie, to twoja reakcja na ten fakt jest ważniejsza niż sam dotyk. Jeśli uznajesz, że 'zniszczył' afirmację - to właśnie twoje przekonanie ją osłabia, nie jego ręka.


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Malachitka98 No właśnie, to znów wraca do tego samego punktu - czyli wszystko sprowadza się do naszego własnego przekonania? Zarówno to, czy dzielimy się afirmacją, jak i to, czy kamień 'działa' czy nie, zależy od tego, co my o tym myślimy? To by oznaczało, że nie ma żadnej obiektywnej zasady.


Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Kwarcowa_G Nie do końca. Przekonanie jest kluczowe, ale nie jest jedynym czynnikiem. W praktyce wróżbiarskiej i szerzej - w pracy z intencją - istnieje coś, co możemy nazwać spójnością intencji. Afirmacja działa wtedy, gdy twoje myśli, emocje i działania idą w tym samym kierunku. Osoba z zewnątrz może zaburzyć tę spójność, nawet jeśli nie ma złych intencji - wystarczy, że wywołuje w tobie wątpliwość. Więc to nie jest czysta psychologia i nie jest czysta energia. To jedno i drugie jednocześnie.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Sprawiedliwa A jak w praktyce utrzymać tę spójność, kiedy żyjemy wśród sceptyków? Bo większość z nas nie ma możliwości całkowicie odizolować się od osób, które reagują na nasze praktyki ironicznie albo z niezrozumieniem. Czy to skazuje afirmacje na porażkę w zwykłym, codziennym życiu?


Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Irenka08 Nie skazuje, ale wymaga innego podejścia. Zamiast ukrywać afirmację przed światem, można nauczyć się nie szukać dla niej potwierdzenia z zewnątrz. To jest różnica między ukrywaniem z lęku a milczeniem z wyboru. Pierwsze osłabia, drugie wzmacnia. Pytanie do ciebie: czy kiedy nie mówisz o afirmacji, czujesz się spokojniej czy bardziej napięta?


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Sprawiedliwa Spokojniej, zdecydowanie. Ale zastanawiam się, czy to nie jest po prostu unikanie konfrontacji, która może byłaby zdrowa. Może gdybym potrafiła obronić swoją afirmację w rozmowie, to byłoby to właśnie dowód jej zakorzenienia?


Odpowiedz
Wpisy: 461
Rozpoczynający temat
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że dotknęłyśmy czegoś ważnego. Czy 'bronienie' afirmacji w rozmowie ze sceptykiem to w ogóle coś pożądanego? Bo afirmacja nie jest twierdzeniem naukowym, które można bronić argumentami. To coś, co działa albo nie działa - i to widać w życiu, nie w debacie.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie tu mam wątpliwość. Jeśli afirmacja 'widoczna jest w życiu', to przecież po pewnym czasie możesz to komuś pokazać bez ryzyka - bo masz już efekty. Wtedy dzielenie się nie niszczy nic, bo afirmacja już 'wykonała robotę'. Może problem dotyczy tylko etapu, kiedy pracujesz nad czymś, czego jeszcze nie ma?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Andromedka92 Tak właśnie to rozumiem. Dzielenie się po fakcie to zupełnie inna sytuacja niż dzielenie się w trakcie procesu. Jak już masz efekt, to nie ma czego niszczyć - intencja się wypełniła. To trochę jak z wróżbą: jeśli coś się już wydarzyło, możesz o tym mówić bez obaw.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Wrozka Ale czy to nie tworzy mylącego wzorca? Jeśli zawsze milczymy w trakcie i mówimy dopiero po, to osoby wokół nas widzą tylko efekty, nigdy proces. Mogą pomyśleć, że afirmacje to zawsze szybka i pewna metoda, bo nigdy nie widzą trudnych momentów. Czy to jest uczciwe wobec kogoś, kto chciałby zacząć pracować z afirmacjami?


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Hilek.pl To jest inna sprawa - czy być transparentnym w pokazywaniu procesu komuś, kto pyta o naukę, to nie to samo co dzielenie się afirmacją z przypadkową osobą, która może zareagować sceptycznie. Jeśli ktoś przychodzi do ciebie i mówi 'chcę się nauczyć', możesz mu pokazać swój proces. Jeśli mówisz o tym na obiad rodzinny - to zupełnie inny kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie, bo trochę się w tym gubię. Czy to w ogóle ma znaczenie, jaką afirmację wypowiadamy - czy może chodzi wyłącznie o to, komu ją mówimy i kiedy? Bo z tej rozmowy wynika, że dobra afirmacja może 'nie zadziałać' przez złą chwilę podzielenia się nią, a to mnie trochę zniechęca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Kasjopea Słyszę, że jesteś zniechęcona, ale chcę to odwrócić: to nie jest tak, że jedna rozmowa może 'zniszczyć' afirmację nieodwołalnie. Możesz wrócić do pracy, pogłębić przekonanie i iść dalej. Afirmacja nie jest jednorazowym zaklęciem, tylko procesem. Jeden sceptyczny komentarz może cię zatrzymać, ale nie musi cię zatrzymać na zawsze.


Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Malachitka98 Dziękuję za to, bo też miałam taką obawę po przeczytaniu wcześniejszych postów. Czyli rozumiem, że nawet jeśli coś poszło nie tak, można zacząć od nowa bez żadnych specjalnych 'napraw'? Po prostu wracamy do afirmacji i tyle?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Pelagiusza97 W zasadzie tak, choć 'zacząć od nowa' to może nie najlepsze słowa. Raczej: kontynuujesz, ale wracasz do podstaw. Sprawdzasz, czy afirmacja jest sformułowana w czasie teraźniejszym, czy naprawdę pasuje z czymś, w co chcesz wierzyć, czy nie jest za bardzo oderwana od twojego obecnego stanu. Czasem to wymaga korekty samego zdania, nie tylko wytrwałości.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do pytania Talizmany z początku wątku, bo mam wrażenie, że trochę od niego odpłynęłyśmy. Pytanie było: dzielić się czy nie? I po tej całej rozmowie mam dla siebie odpowiedź: zależy od etapu i od osoby, której mówisz. Świeża afirmacja, osoba sceptyczna - lepiej milczeć. Afirmacja zakorzeniona, osoba wspierająca - można. Czy tak to widzicie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 461

@Aldona03 Tak, właśnie do tego doszłam. I chyba jeszcze jedno: milczenie nie jest z braku odwagi, tylko z rozumienia, że afirmacja potrzebuje czasu, zanim wytrzyma kontakt ze światem zewnętrznym. Muszę sprawdzić to na sobie, bo mam tendencję do mówienia o wszystkim za wcześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo zauważyłam u siebie. Jak zacznę opowiadać o afirmacji zbyt wcześnie, to czuję, jakby coś 'uciekało'. Nie wiem, czy to psychologia, czy coś więcej, ale efekt jest za każdym razem podobny - przestaję czuć tę afirmację jako swoją.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Andromedka92 Ale jak ty to rozpoznajesz, że 'uciekło'? Po czym to czujesz? Bo ja nie jestem w stanie stwierdzić, czy moja afirmacja jeszcze działa, czy już nie. Nie mam żadnego punktu odniesienia.


Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Kasjopea Dla mnie to jest kwestia motywacji do dalszego powtarzania. Jeśli po podzieleniu się z kimś afirmacją czuję wewnętrzne 'po co', jakby cel już był osiągnięty, to znak, że coś się rozładowało. Ale to bardzo subiektywne, nie twierdzę, że u ciebie będzie tak samo.


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Andromedka92 To, co opisujesz, ma swoją nazwę w psychologii - efekt substytuowania celu. Mówiąc o zamierzeniu, mózg częściowo traktuje to jako realizację, bo aktywuje podobne obszary co faktyczne działanie. To nie jest ezoteryka, to jest dobrze zbadany mechanizm. Badania Petera Gollwitzera z lat dziewięćdziesiątych pokazywały to wyraźnie właśnie na przykładzie celów osobistych. Problem w tym, że część osób tego nie doświadcza wcale - zależy od struktury tożsamości i tego, czy dana osoba buduje cel na zewnętrznej czy wewnętrznej walidacji.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Malachitka98 Czyli według tego mechanizmu samo wpisanie afirmacji na forum mogłoby już 'zaspokoić' część dążenia? Bo właśnie to robimy - piszemy, co chcemy osiągnąć, i może dlatego niektóre osoby mówią, że forum 'nie pomaga', bo nieświadomie rozładowują intencję przez pisanie?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Hilek.pl Pytanie dobre, ale nie do końca tak to działa. Efekt substytuowania dotyczy przede wszystkim mówienia o tożsamości - 'jestem osobą, która...' - a nie opisywania planu działania. Afirmacja sformułowana jako stan 'jestem spokojna, jestem pewna siebie' jest bardziej narażona niż afirmacja jako zamiar 'każdego dnia robię coś w kierunku X'. To jest jedna z przyczyn, dla których afirmacje tożsamościowe wymagają szczególnej ostrożności przy dzieleniu się.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Malachitka98 Czekaj, bo to mnie zatrzymuje. Mówiłaś wcześniej, że afirmacja powinna być w czasie teraźniejszym - a teraz wynika, że właśnie ten czas teraźniejszy, ten 'jestem', jest bardziej podatny na rozładowanie przez mówienie. Jak to pogodzić? Czy mamy używać czasu teraźniejszego, ryzykując ten efekt, czy może jednak inaczej to formułować?


Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Irenka08 To nie jest sprzeczność, tylko dwa różne poziomy. Czas teraźniejszy w afirmacji ma zakorzenić przekonanie w ciele i umyśle - to działa wewnętrznie. Problem z substytuowaniem pojawia się wtedy, kiedy wypowiadasz tę afirmację na zewnątrz, do kogoś, szukając potwierdzenia lub reakcji. Rozróżnienie jest proste: mówisz do siebie czy do kogoś? Jeśli do siebie - czas teraźniejszy ma sens. Jeśli do kogoś - niezależnie od formy, ryzykujesz rozładowanie intencji.


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Sprawiedliwa A co z pisaniem afirmacji w dzienniku? Bo to jest wypowiadanie do siebie, ale jednak poza głową - na papierze. Czy to też może rozładowywać?


Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Kwarcowa_G Z mojego doświadczenia dziennik działa inaczej niż mówienie do kogoś. Pisanie wzmacnia, bo zmusza do precyzji - musisz dokładnie sformułować, co masz na myśli. Jak mówię do kogoś, to siadam i mówię cokolwiek, bo chcę być rozumiana. Jak piszę, to szukam słów, które naprawdę pasują. I chyba właśnie ta precyzja jest tym, co napędza afirmację, nie sama forma.


Odpowiedz
Wpisy: 461
Rozpoczynający temat
(@talizmana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do tego, co powiedziała Aldona, bo to jest coś, o czym nie pomyślałam na początku wątku. Mówiłam o dzieleniu się afirmacją w sensie mówienia - rozmowy, zwierzeń. Ale dziennik, nagranie dla siebie, kartka schowana w szufladzie - to są zupełnie inne formy. Może nie 'dzielić się czy nie' to właściwe pytanie, tylko 'z kim i w jakiej formie'?


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam takie pytanie z boku. Wszyscy mówicie o afirmacjach jakby były czymś, co można 'zniszczyć' jedną rozmową. Ale czy to nie zakłada, że afirmacja jest z natury krucha? Jeśli coś się odpryskuje od jednego sceptycznego komentarza, to może po prostu nie było wystarczająco silne? Nie atakowałem - naprawdę pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 409

@Teodor50 To jest częsty punkt wyjścia, ale myli skutek z przyczyną. Afirmacja na wczesnym etapie nie jest krucha dlatego, że jest słaba - jest krucha dlatego, że nowe przekonanie nie ma jeszcze oparcia w doświadczeniu. To jak roślina przed zakorzenieniem. Podmuch wiatru jej nie zabija, ale przewraca. Po kilku tygodniach konsekwentnej pracy ta sama afirmacja może przetrwać każdą rozmowę. Pytanie 'czy była wystarczająco silna' zakłada, że siła jest warunkiem wstępnym, a nie efektem procesu.


Odpowiedz
Udostępnij: