Forum

Asystent AI
Afirmacje a prokras...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a prokrastynacja - czy powtarzanie motywuje do działania

Strona 2 / 3

Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Obserwuję tę dyskusję od dłuższego czasu i mam jedno wrażenie - wszyscy, którzy mówią, że afirmacje im działają, opisują afirmacje, które są bardzo konkretne albo bardzo krótkie. Nikt nie mówi, że pomaga mu 'jestem osobą, która każdego dnia z radością realizuje swoje cele'. Może samo to coś mówi o tym, jakie afirmacje są warte uwagi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Perperuna To jest dobra obserwacja. Mam podobne wrażenie. Ale czy to znaczy, że te długie, ogólne afirmacje są bezużyteczne? Może mają inne zastosowanie - nie do prokrastynacji, tylko do czegoś głębszego, czego tu nie omawiamy?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Malachit77 Ogólne afirmacje mają swoje miejsce - bardziej przy pracy z głębokimi przekonaniami o sobie, nie przy bieżącym zarządzaniu zadaniami. Jeśli ktoś wierzy na poziomie podstawowym, że jest leniwy albo niezdolny - długa praca z afirmacją może to powoli ruszać. Ale to nie jest sposób na dziś po południu. Do tego właśnie służy coś bardziej konkretnego.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Kobalt Czyli rozumiem, że jeśli prokrastymuję, bo po prostu nie lubię danego zadania i jest mi nudne - to ani ogólna afirmacja, ani konkretna nie pomoże specjalnie? Że to jest po prostu inna sprawa?


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Janusz78 Nuda to jeden z najtrudniejszych przypadków, bo nie ma w nim napięcia, które afirmacja mogłaby rozładować. Jeśli zadanie jest po prostu nieatrakcyjne i nie widzisz w nim sensu - afirmacja co najwyżej przykrywa problem na chwilę. Jedyne, co może naprawdę pomóc, to albo zmiana kontekstu, albo zmiana tego, jak o zadaniu myślisz - ale to już praca głębsza niż powtarzanie słów.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do pytania z początku dyskusji, bo myślę, że po tych kilkudziesięciu postach można już podsumować coś konkretnego. Afirmacje na motywację działają na prokrastynację wtedy, kiedy za prokrastynacją stoi coś, co afirmacja może zaadresować - lęk, przekonanie o sobie, opór. Kiedy stoi za nią nuda albo brak sensu - nie działają. Czy ktoś ma z tym niezgodę?


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Nie mam niezgody, ale chcę dodać jedną rzecz. Nawet kiedy afirmacja nie 'rozwiązuje' prokrastynacji, może pełnić funkcję rytuału przejścia - czegoś, co sygnalizuje umysłowi, że czas zmienić tryb. Niekoniecznie przez swój sens, ale przez samo powtórzenie. Czy to liczy się jako 'działanie'? To już kwestia definicji, ale efekt może być realny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Lawendowa Rytuał przejścia - to mi się podoba jako określenie. Ale mam pytanie: czy wtedy mogłoby to być dosłownie cokolwiek? Żeby zadziałał ten sygnał, czy jednak słowa muszą być jakoś specjalnie dobrane?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Wiesia.2 W zasadzie tak - to może być dosłownie cokolwiek, byle było powtarzalne i robiło się to świadomie. Badania nad rytuałami przed wykonaniem zadania pokazują, że sam fakt robienia czegoś w określony sposób przed działaniem zmniejsza lęk i zwiększa skupienie. Słowa akurat są wygodne, bo nie potrzebujesz do nich niczego innego. Ale to nie muszą być afirmacje w klasycznym sensie.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Betalia To w takim razie cała dyskusja o tym, czy afirmacje działają na prokrastynację, jest może źle postawiona? Bo jeśli może działać dosłownie dowolny rytuał powtarzalny - to pytanie nie brzmi 'czy afirmacje', tylko 'co dla ciebie działa jako rytuał przejścia'. Afirmacje są po prostu jedną z opcji, łatwo dostępną, bo nie trzeba do niej niczego kupować ani nigdzie chodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Malachit77 zadał pytanie, które chyba naprawdę zmienia optykę całej rozmowy. Jeśli może działać dowolny rytuał powtarzalny - to po co w ogóle afirmacje? Co dają konkretnie słowa, czego nie dałoby na przykład trzy głębokie oddechy albo zakręcenie kubkiem kawy w tę samą stronę?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Słowa dają jedną rzecz, której oddech nie daje - nadają znaczenie. Możesz trenować oddech jako rytuał, ale jeśli za nim nie idzie żaden komunikat, umysł nie dostaje sygnału 'wiem, co teraz robię i po co'. Afirmacja - nawet nieidealna - mówi mózgowi coś konkretnego o intencji. Oddech tylko zmienia fizjologię.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Betalia Ale czy to nie jest trochę tak, że jeśli ja mówię sobie 'zaczynam ten raport' i wiem, że to afirmacja, to efekt pochodzi z tej świadomości, nie z samych słów? Że to nie jest żadna magia słów, tylko fakt, że w ogóle się zatrzymałem i coś sobie powiedziałem?


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Janusz78 To jest właśnie ten problem z próbami udowodnienia lub obalenia afirmacji - nie da się oddzielić efektu słów od efektu samego aktu zatrzymania się. W badaniach nazywa się to problemem izolacji zmiennej. Dlatego mało kto potrafi powiedzieć uczciwie, co konkretnie zadziałało.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Saturnina I to jest też powód, dla którego większość dyskusji o afirmacjach kręci się w kółko. Ktoś mówi 'działa', ktoś mówi 'to placebo', a oboje mają rację - tylko że mówią o różnych mechanizmach. Czy placebo jest złe, jeśli efekt jest prawdziwy?


Odpowiedz
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Kobalt Ale jak to sprawdzić u siebie? Bo mi się wydaje, że ja na przykład po prostu lubię mieć jakiś mini-rytuał przed trudnym zadaniem, niekoniecznie z afirmacją. Czy powinienam specjalnie dodawać słowa, żeby to działało lepiej?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Wiesia.2 Spróbuj przez tydzień bez słów - tylko oddech albo coś fizycznego - i przez kolejny tydzień z jednym zdaniem. Nie żeby udowodnić cokolwiek, tylko żeby zobaczyć, czy sama czujesz różnicę. Żaden eksperyment naukowy, po prostu obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróciłam do początku tego wątku i zastanawiam się nad jedną rzeczą, która chyba nie padła wprost. Mówimy o afirmacjach na prokrastynację, ale czy ktoś rozróżnia, czy chodzi o prokrastynację przy zadaniach, które się po prostu odwleka, czy przy takich, których się wręcz boi? Bo to chyba zupełnie inny przypadek.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Perperuna To dobry trop. Mam wrażenie, że te dwa przypadki wymagają innego podejścia, ale nie umiem tego do końca nazwać. Jak coś odwlekam, bo jest nudne - to jedno. Jak nie zaczynam, bo się boję, że wyjdzie źle - to coś zupełnie innego i tu chyba samo 'zaczynam' nie wystarczy.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Malachit77 Masz rację i to jest kluczowe rozróżnienie. Prokrastynacja z lęku przed oceną albo przed porażką wymaga afirmacji, które dotykają przekonania o sobie - nie o zadaniu. 'Poradzę sobie z tym raportem' nic nie da, jeśli głębiej siedzisz z przekonaniem 'jestem osobą, która się zawsze myli'. To drugie trzeba zaadresować wprost.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Betalia A skąd wiadomo, które przekonanie siedzidzi głębiej? Pytam serio, bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że żeby dobrze używać afirmacji, trzeba najpierw wykonać mnóstwo pracy z samą sobą. I pytanie czy to jest w zasięgu zwykłej osoby bez terapeuty.


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Derenka Nie zawsze potrzeba terapeuty do podstawowej obserwacji. Wystarczy jedno proste ćwiczenie - kiedy następnym razem coś odłożysz, zadaj sobie pytanie: 'czego się boję, że się stanie, jeśli to zrobię?'. Odpowiedź często sama pokazuje, co jest prawdziwym blokiem. To nie psychoterapia, to zwykłe pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale tu wchodzi kolejny poziom problemu. Jeśli zadaję sobie to pytanie i odkrywam, że boję się oceny - to następny krok to afirmacja dotycząca tej oceny? Czy może raczej zmiana zachowania, żeby się przekonać, że ocena nie jest taka straszna? Bo afirmacja 'nie boję się oceny' brzmi jak przyklejanie plastra na złamaną nogę.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Tu jest sedno. Afirmacja sama w sobie nie zmieni przekonania, jeśli zachowanie temu przeczy. Jeśli przez tydzień powtarzam 'nie boję się oceny', ale ani razu nic nie zrobiłem i nie sprawdziłem, jak zareagowałem na feedback - słowa działają w próżni. Afirmacja działa wtedy, kiedy idzie razem z małym dowodem z działania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Kobalt Czyli mówisz, że afirmacja bez działania jest bezużyteczna, a działanie bez afirmacji może wystarczyć? To po co afirmacja w ogóle?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Janusz78 Nie - mówię, że afirmacja bez żadnego działania to za mało. Ale działanie bywa łatwiejsze, kiedy wcześniej coś sobie powiedziano. To nie jest kolejność: najpierw działanie, potem afirmacja. To jest razem albo afirmacja jako wejście do działania. Różnica jest subtelna, ale ją czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie do tych, którzy afirmacje stosują od dłuższego czasu. Czy było coś, co was zaskoczyło - tzn. myśleliście, że afirmacja zadziała w jednym miejscu, a zadziałała w zupełnie innym? Bo słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że te rzeczy rzadko idą tam, gdzie się je posyła.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Wiesia.2 Tak. Zaczęłam powtarzać coś w stylu 'mam czas na to, co ważne' w kontekście prokrastynacji zawodowej - a po kilku tygodniach zauważyłam, że odpisałam na kilka wiadomości do bliskich, które zalegały tygodniami. Afirmacja zadziałała w innym obszarze, zupełnie nie tam, gdzie ją skierowałam.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Lawendowa To jest ciekawe, bo sugeruje, że umysł interpretuje afirmację szerzej niż my sami ją planujemy. Trochę jak z kamieniami - kładziesz ametyst przy łóżku na spokój w nocy, a okazuje się, że jesteś spokojniejszy też w ciągu dnia. Nie wiem, czy to ten sam mechanizm, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Malachit77 Nie nazwałabym tego tak samo, bo przy kamieniach trudno oddzielić efekt od intencji włożonej w rytuał - a tu mówimy o języku i przekonaniach. Ale zgadzam się z obserwacją: afirmacja ogólna może działać szerzej, niż się zakłada, właśnie dlatego, że mózg nie segmentuje życia tak jak my w naszych planach.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Betalia Ale skąd wiadomo, że afirmacja zadziałała szerzej, a nie że po prostu w tym samym czasie coś się zmieniło w głowie z innych powodów? Pytam, bo sama miałam taki moment - zaczęłam coś powtarzać w jednym kontekście, a po tygodniu zrobiłam zupełnie inną rzecz, której nie robiłam od miesięcy. I do dziś nie wiem, czy to był związek przyczynowy, czy zbieżność.


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Derenka To jest dokładnie ten sam problem, który pojawia się w astrologii tranzytowej - masz Saturn nad Merkurym i nagle zaczynasz pisać dziennik. Czy to Saturn? Czy to fakt, że śledzisz tranzyt i masz intencję zmiany? Nie wiadomo. Przy afirmacjach jest tak samo - sama obserwacja siebie zmienia zachowanie. Efekt obserwatora, mówiąc skrótowo.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Saturnina Ale czy to w ogóle jest problem, jeśli efekt następuje niezależnie od przyczyny? Tzn. jeśli zaczęłam afirmować i coś się zmieniło - to po co dociekać, co dokładnie to wywołało? Chyba że chodzi o to, żeby wiedzieć, co powtarzać w przyszłości.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To ma znaczenie praktyczne. Jeśli zmiana nastąpiła dlatego, że się zatrzymałaś i w ogóle coś sobie powiedziałaś - to możesz osiągnąć ten sam efekt mówiąc cokolwiek. Jeśli natomiast konkretne słowa mają znaczenie, to dobór afirmacji jest kluczowy. Bez wiedzy, co zadziałało, błądzisz po omacku przy kolejnej próbie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Kobalt To znaczy, że według ciebie afirmacje w ogóle nie mają unikalnej wartości poza samym rytuałem zatrzymania się? Bo brzmi to trochę jakbyś mówił, że możesz równie dobrze powiedzieć sobie 'banan' i osiągniesz to samo.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Janusz78 Nie dokładnie. Słowa mają znaczenie, bo aktywują skojarzenia. 'Poradzę sobie' i 'banan' to nie jest to samo, bo pierwsze zdanie ma zakorzenione znaczenie w twojej historii - masz doświadczenia poradzenia sobie z czymś albo nie masz. Ale mówię, że sam akt zatrzymania i intencji robi dużą część roboty, którą ludzie przypisują wyłącznie słowom.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę się tu wtrącić z prostym pytaniem, bo gubię się w tej dyskusji. Czy ktoś z was miał tak, że afirmacja działała na prokrastynację przez jakiś czas, a potem przestała? Albo odwrotnie - na początku nic, a dopiero po kilku tygodniach coś drgnęło? Bo mam wrażenie, że rozmawiamy o tym, czy afirmacje działają w ogóle, a nie jak długo i przy jakich warunkach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Wiesia.2 U mnie było tak, że pierwsze dwa tygodnie nic - mówiłam zdanie rano, szłam do pracy i odkładałam dalej. A potem, nie wiem czemu, zaczęłam zauważać, że sama siebie łapię na tym odkładaniu w trakcie dnia. Jakby afirmacja nie zmniejszyła prokrastynacji od razu, ale zwiększyła świadomość jej obecności. I to dopiero był pierwszy krok.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Lawendowa Czyli afirmacja zadziałała jak obserwator, a nie jak motor? To jest ciekawe rozróżnienie - nie 'zrób to', tylko 'widzę, że tego nie robię'. Zastanawiam się, czy ten efekt jest specyficzny dla afirmacji, czy po prostu każda regularna praktyka uważności dałaby to samo.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Malachit77 Każda regularna praktyka uważności może dać podobny efekt - i nie ma w tym nic złego. Ale afirmacja ma jedną rzecz, której sama mindfulness nie ma: konkretne zdanie, które możesz powtórzyć w momencie, kiedy widzisz, że znowu odwlekasz. To nie jest tylko obserwacja - to jest gotowa odpowiedź na zachowanie, które rozpoznajesz.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że nikt nie powiedział wprost: co zrobić z momentem, w którym już wiem, że odkładam, mam swoją afirmację, mówię ją - i dalej nic? Tzn. powtarzam zdanie, rozumiem co robię, i siadam dalej do scrollowania telefonu. Co wtedy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Perperuna To jest moment, w którym sama afirmacja przestaje wystarczać i potrzebna jest technika behawioralna. Najczęściej polecana to wyznaczenie dosłownie dwóch minut na zadanie - nie 'zrobię to', tylko 'otworzę plik przez dwie minuty i zamknę'. Ale rozumiem, że pytasz o coś innego - co zrobić, kiedy nawet to nie działa?


Odpowiedz
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Saturnina Tak, dokładnie o to pytam. Bo te dwie minuty też słyszałam, próbowałam, i u mnie to nie działa - siadam, otwieram, i przez te dwie minuty szukam powodu, żeby wyjść.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Perperuna To może być znak, że problem jest głębiej niż na poziomie techniki. Wróćcie do tego, co Betalia mówiła wcześniej - prokrastynacja z lęku a prokrastynacja z nudy to dwie różne rzeczy. Jeśli nawet dwie minuty są trudne, to chyba nie chodzi o brak motywacji, tylko o coś, czego to zadanie dotyka.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale skąd ktoś ma to wiedzieć sam o sobie? Serio pytam - to, co opisuje Perperuna, mogłoby być moją historią i ja naprawdę nie wiem, czy odkładam bo się boję, czy bo nie lubię, czy bo coś innego. Afirmacje brzmią łatwo, ale żeby je dobrać trzeba najpierw zdiagnozować siebie, a to chyba wcale nie jest proste.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Derenka Jedno proste pytanie może wystarczyć na start: 'Co najgorszego mogłoby się stać, gdybym to zrobił teraz?' Jeśli odpowiedź jest 'nic, po prostu jest nudne' - to jedna ścieżka. Jeśli odpowiedź jest 'wyjdzie źle i ktoś to oceni' albo 'zawiodę kogoś' - to zupełnie inna rozmowa z samym sobą i afirmacja musi dotyczyć właśnie tego, nie zadania.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Kobalt Dobra, to pytam konkretnie - jeśli komuś wyjdzie, że boi się oceny, to jaką afirmację polecasz? Bo słyszałem różne wersje i nigdy nie wiem, czy powinienem mówić coś w stylu 'jestem wystarczający' czy raczej 'moja praca ma wartość' czy może jeszcze inaczej.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Janusz78 Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od tego, czego konkretnie dotyczy lęk. 'Jestem wystarczający' działa lepiej, gdy problem leży w ogólnym poczuciu własnej wartości. 'Moja praca ma wartość' celuje w efekt, nie w osobę - i może nie tknąć głębszego przekonania. Dlatego przy prokrastynacji z lęku warto sprawdzić, czy po zrobieniu zadania odczuwasz ulgę, czy raczej czekasz na ocenę - to wskazuje, gdzie leży napięcie.


Odpowiedz
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Betalia Jak to rozróżnić, skoro większość zadań, które odkładam, kończy się i ulgą, i czekaniem na ocenę jednocześnie? To nie są przecież osobne rzeczy u mnie - robię coś, cieszę się że zrobiłam, i zaraz potem zastanawiam się, co pomyślą.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Wiesia.2 Może właśnie dlatego jedna afirmacja nie wystarczy. Ulga po zrobieniu i niepokój po oddaniu to dwa osobne momenty i każdy może potrzebować innego zdania. Ja w pewnym momencie miałam jedno zdanie na 'zaczynanie' i zupełnie inne na 'puszczanie' - kiedy już wysłałam mail albo oddałam coś i chciałam przestać o tym myśleć. Nie wiem czy to ortodoksyjne podejście do afirmacji, ale u mnie działało lepiej niż jedna formuła na wszystko.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Lawendowa To zdanie o dwóch osobnych afirmacjach na dwa osobne momenty - zaczynanie i puszczanie - jest dla mnie nowe. Tzn. rozumiałem, że afirmacja ma pomagać ruszyć z miejsca, ale żeby też pomagała odpuścić to, co już zrobione? Jak to u ciebie wygląda w praktyce? Mówisz to zdanie zaraz po wysłaniu, czy wcześniej?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Malachit77 Właściwie zaraz przed oddaniem, nie po. Bo jak już wyślę, to i tak nie cofnę - więc afirmacja nie ma wtedy za bardzo sensu. Mówię coś w stylu 'to jest skończone tyle, ile mogło być skończone teraz' i puszczam. Brzmi banalnie, ale tamten czas czekania na ocenę był dla mnie gorszy niż samo zaczynanie.


Odpowiedz
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Lawendowa A jak wymyśliłaś to zdanie? Szukałaś gotowych afirmacji, czy sama ułożyłaś? Bo próbowałam kiedyś korzystać z list w internecie i zawsze czułam, że to nie moje słowa i jakoś nie chciały mi wchodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Lawendowa o puszczaniu przypomina mi coś, o czym słyszałam: że prokrastynacja przy oddawaniu to inny problem niż prokrastynacja przy zaczynaniu. Zastanawiam się, czy w ogóle powinnyśmy te dwa problemy traktować tak samo i szukać jednej metody dla obu. Bo może to nie jest jedna rzecz?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Derenka Masz rację, że to nie jest jedna rzecz. Zaczynanie często blokuje lęk przed nieznanym albo ogrom zadania. Puszczanie blokuje lęk przed oceną. Afirmacja zadziała inaczej w każdym z tych momentów - ale to nie znaczy, że trzeba od razu szukać dwóch oddzielnych systemów. Pytanie do ciebie: który z tych momentów jest u ciebie trudniejszy?


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Betalia Zaczynanie zdecydowanie. Puszczanie jakoś idzie, choć też nie idealnie. Ale ten moment przed otwarciem pliku, kiedy siedzę i wiem, że powinnam, i zajmuję się dosłownie wszystkim innym - to jest właśnie ten moment. I nie wiem, jakiego zdania mi tam brakuje.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Derenka Może nie brakuje ci zdania, tylko celowego spowolnienia tego momentu. Tzn. zamiast szukać afirmacji, która cię 'przepcha', spróbuj przez chwilę siedzieć świadomie z tym oporem. Pytanie, które wtedy zadaję sobie: 'co konkretnie jest nie tak z tym, co zaraz otworzę?' Odpowiedź często jest śmieszna i to samo w sobie rozładowuje.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Kobalt Ale to jest bardziej medytacja niż afirmacja, nie? Bo ja myślałem, że chodzi o to, żeby powiedzieć zdanie i ruszyć, a nie siedzieć i analizować. Czy łączysz te dwie rzeczy, czy to dwa oddzielne podejścia?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Janusz78 Łączę, ale nie zawsze. Afirmacja bez choćby sekundy zatrzymania to często pusty dźwięk - mówisz, nie słyszysz, wychodzisz. Zatrzymanie bez jakiegoś zdania, które nadaje kierunek, może skończyć się tym, że siedzisz z oporem i nie wiesz, co z nim zrobić. Jedno wspiera drugie. Ale jeśli masz czas tylko na jedno - wybierz zatrzymanie.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do tego, co pisała Perperuna kilka postów wyżej - że nawet te dwie minuty nie działają. Zastanawiam się, czy w takim przypadku afirmacja w ogóle ma sens bez jakiegoś zewnętrznego bodźca. Tzn. czy komuś kiedyś pomogło coś, co nie polegało na mówieniu do siebie, tylko na zmianie otoczenia - inne miejsce, wyłączony telefon, cokolwiek?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zmiana miejsca u mnie działa, ale tymczasowo. Przenoszę się do kuchni, zaczynam, po chwili i tak odpływam. To trochę jak przestawianie problemu z pokoju do pokoju. Ale może łączenie tego z afirmacją byłoby inne - nie próbowałam.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Perperuna Spróbuj połączyć to z konkretnym progiem: nie 'idę do kuchni żeby pracować', tylko 'idę do kuchni, siadam, mówię zdanie i otwieram.' Sekwencja zamiast ogólnego postanowienia. Mózg lepiej reaguje na konkretny ciąg działań niż na abstrakcyjny cel. Czy próbowałaś kiedyś takiej sekwencji z afirmacją jako jednym z jej elementów?


Odpowiedz
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Saturnina Nie, nie w takiej formie. Zwykle afirmacja była gdzieś rano, oderwana od konkretnego zadania. To może być właśnie ten problem - za duży dystans czasowy między powiedzeniem a zrobieniem.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Perperuna To jest dobra obserwacja i chyba nikt wcześniej tego tak nie nazwał w tej rozmowie. Że efekt afirmacji wygasa, jeśli jest za dużo czasu między powiedzeniem a działaniem. Trochę jak z kamieniami - możesz naładować kamień intencją, ale jeśli potem przez tydzień o nim nie pamiętasz, to intencja nie pracuje. Nie wiem, czy to analogia trafna, ale mi coś kliknęło.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Malachit77 Analogia jest dość luźna, ale intuicja za nią stoi. Intencja - czy w kamieniu, czy w zdaniu - potrzebuje podtrzymania. I to jest jeden z powodów, dla których afirmacje rano mogą nie przekładać się na działanie po południu. Warto wtedy zadać sobie pytanie: ile razy dziennie mówisz to zdanie i czy jest połączone z konkretnym momentem w ciągu dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy można to przeafirmować? Tzn. za dużo, za często? Bo jak słyszę, że może kilka razy dziennie, to zastanawiam się, czy jest jakiś punkt, w którym zdanie traci znaczenie przez samo powtarzanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Wiesia.2 Tak, to się zdarza. Nazywa się to semantycznym nasyceniem - słowo albo zdanie powtarzane za bardzo przestaje nieść znaczenie, staje się brzmieniem bez treści. Dlatego ważniejsza jest jakość powtórzenia niż ilość. Lepsze trzy uważne powtórzenia w odpowiednim momencie niż dwadzieścia mechanicznych przy myciu zębów.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Saturnina Dobra, to pytanie praktyczne: jak to wygląda w praktyce - 'uważne powtórzenie'? Bo rozumiem co mówisz, ale jak niby sprawdzić, czy robię to uważnie, czy mechanicznie? To brzmi jak kolejna abstrakcja na abstrakcji.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Janusz78 Jeden prosty test: po powiedzeniu zdania zadaj sobie pytanie, czy je słyszałeś. Dosłownie - czy dotarło. Jeśli nie pamiętasz, co przed chwilą powiedziałeś, to było mechaniczne. Jeśli przez sekundę zostało z tobą - było uważne. Nie musisz nic więcej mierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Podsumowując to, co się tu ułożyło w tej dyskusji - i mam wrażenie, że to jest bardziej złożone, niż się spodziewałem, kiedy otwierałem ten temat - wychodzi, że afirmacja sama w sobie nie rusza prokrastynacji, ale może być częścią sekwencji, jeśli jest konkretna, bliska momentowi działania i naprawdę słyszana. Czy ktoś próbował tego świadomie jako systemu, a nie pojedynczego narzędzia?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to podsumowanie Karrota i mam jedno pytanie, które mi zostało - on pisał o sekwencji, że afirmacja musi być blisko działania. Ale co jeśli samo ułożenie sekwencji jest problemem? Tzn. ja na przykład wiem, że powinnam powiedzieć zdanie tuż przed otwarciem pliku, ale i tak tego nie robię. Czy to znaczy, że problem jest głębiej?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Wiesia.2 Niekoniecznie głębiej w sensie dramatycznym. Może po prostu sekwencja nie jest jeszcze nawykowa - tzn. wymaga świadomego wyboru, a nie automatyzmu. I to jest ten moment, w którym wiele osób odpada, bo myślą, że muszą być zmotywowane, żeby w ogóle zacząć sekwencję. A tymczasem chodzi o to, żeby sekwencja uruchamiała się przed motywacją, nie po niej.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Betalia Ale jak sekwencja ma się uruchamiać automatycznie, skoro najpierw trzeba ją zbudować, a żeby ją zbudować, trzeba mieć motywację? To jest jakieś błędne koło, nie?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Janusz78 Koło można przerwać z dowolnego miejsca, tylko nie wtedy, kiedy jesteś w środku kryzysu. Sekwencję buduje się w spokojnym momencie - siadasz i dosłownie decydujesz: po tym bodźcu robię to. Afirmacja w tym modelu może być właśnie tym bodźcem startowym. Nie motywacją, tylko sygnałem: teraz.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Kobalt To ciekawe, bo mi to przypomina sposób, w jaki ustawiam kamienie przed pracą. Nie robię tego dlatego, że mam ochotę, tylko dlatego, że tak ustaliłem. Sygnał do startu. Nie zastanawiam się wtedy, czy mam energię.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Malachit77 A czy to działa, kiedy naprawdę nie masz energii, nie tylko kiedy brakuje motywacji? Bo mi się wydaje, że to dwa różne stany i nie wiem, czy jedno zdanie ma szansę z brakiem energii.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Derenka Szczerze - z brakiem energii działa gorzej. Ale z prokrastynacją, gdzie energii jest wystarczająco, tylko coś blokuje start - działa. Problem w tym, że samo w sobie to zdanie nie wystarczy, jeśli nie ma żadnej struktury wokół.


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Malachit77 Dokładnie to. I tu wracamy do sedna całej rozmowy: afirmacja jako element sekwencji kontra afirmacja jako samodzielny zabieg. Pierwsze może działać, drugie rzadko. Większość osób stosuje to drugie i się dziwi, że nic z tego nie wynika.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy to znaczy, że przez te kilka tygodni, kiedy mówiłam zdanie rano i nic z tego nie wychodziło, robiłam to po prostu źle? Tzn. nie źle w sensie złych słów, tylko zła forma?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Perperuna Nie powiedziałabym, że źle. Raczej niekompletnie. Zdanie rano bez połączenia z konkretnym momentem działania to bardziej nastawienie ogólne niż trigger. Może trochę zmieniało klimat dnia, ale na prokrastynację przy konkretnym zadaniu nie miało jak zadziałać bezpośrednio.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się jeszcze nad czymś, co gdzieś tu przemknęło, ale nie zostało rozwinięte. Mówiliśmy o afirmacji jako sygnale do startu - ale czy ten sygnał musi być słowny? Czy zdanie jest tu kluczowe, czy może to być jakiś gest, ruch, cokolwiek, co pełni tę samą funkcję?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Może być cokolwiek, co mózg skojarzy z działaniem przez powtarzanie. Zdanie ma tę przewagę, że jest precyzyjne - możesz w nim zawrzeć intencję. Gest czy ruch jest neutralny, dopóki nie nałożysz na niego znaczenia. Więc nie jest tak, że słowo jest kluczowe, ale jest wygodne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Kobalt Czyli teoretycznie mógłbym zamiast mówić cokolwiek, po prostu wstać i zaparzyć kawę jako sygnał? Serio pytam, bo słowa mi nie idą.


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Janusz78 Tak, to jest zupełnie legalne podejście. Nazywa się to implementacją intencji - jeśli x, to y. Kawa może być x. Problem tylko jeden: kawa sama w sobie jest bardzo miłą czynnością i łatwo się na niej zatrzymać zamiast przejść do y.


Odpowiedz
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Saturnina A co jeśli y jest czymś, czego bardzo nie lubię? Tzn. nie prokrastytuję przy wszystkim, tylko przy konkretnych zadaniach, których po prostu nie znoszę. Żadne zdanie na to nie pomoże chyba, jeśli samo zadanie jest problemem?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Wiesia.2 Przy zadaniach, których nie lubimy, afirmacja na motywację to faktycznie za mało. Tam często potrzebna jest inna praca - albo rozbicie zadania na coś mniejszego, albo uczciwe pytanie do siebie, skąd ta niechęć. Afirmacja może pomóc wejść w start, ale nie zastąpi rozwiązania problemu z samym zadaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie o to mi chodziło wcześniej, tylko inaczej to ujęłam. Jak robię coś, co ma dla mnie sens, afirmacja działa jak wzmocnienie. Jak robię coś, co czuję jako narzucone z zewnątrz, żadne zdanie tego nie zmienia. Pytanie więc, czy prokrastynacja jest czasem sygnałem, że coś jest nie tak z samym zadaniem, a nie z nami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Lawendowa Ale wtedy cały temat afirmacji i prokrastynacji otwiera się na coś zupełnie innego - że może problem nie jest w technice, tylko w tym, co sobie kazaliśmy robić. To trochę zmienia całą rozmowę, nie?


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Derenka Zmienia, ale nie przekreśla. Jedno nie wyklucza drugiego. Można jednocześnie pracować nad tym, czy zadanie ma sens, i szukać metody na start, kiedy ma - ale ciało i tak odmawia. To są dwie warstwy i afirmacje mogą pomagać w jednej z nich, a nie w obu naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

No i tu chyba leży odpowiedź na to, co sam postawiłem na początku. Afirmacje nie są odpowiedzią na prokrastynację jako całość, ale mogą być jednym elementem układanki, jeśli wiemy, gdzie je wstawić. Problem w tym, że większość z nas - ja też - próbowała tego jako jedynej metody i się dziwiła, że nie działa. Pytanie do was: czy ktoś faktycznie stosuje to jako element jakiejś szerszej struktury i widzi różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Karrot trafnie to podsumował, ale zostaje mi jedno pytanie bez odpowiedzi. Jeśli afirmacja działa jako element sekwencji, a nie samodzielnie - to dlaczego w ogóle musi to być afirmacja? Czemu nie zwykłe przypomnienie w telefonie albo kartka na monitorze? Co konkretnie wnosi to sformułowanie pozytywne, którego nie wnosi neutralny sygnał?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Saturnina Dobre pytanie i szczera odpowiedź: dla dużej grupy ludzi rzeczywiście nic nie wnosi ponad neutralny sygnał. Ale jest jedna różnica, którą widzę w praktyce - afirmacja sformułowana w pierwszej osobie angażuje coś, co można by nazwać poczuciem sprawstwa. 'Zaczynam teraz' to nie to samo co alarm z napisem 'zadanie'. Jedno jest deklaracją, drugie jest bodźcem zewnętrznym. Czy to robi różnicę - zależy od osoby.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Kobalt Ale jeśli ta deklaracja jest wymuszana, bo ktoś ci powiedział żebyś ją mówił, to czy nadal jest twoja? Bo u mnie to zawsze brzmi jak kłamstwo. Mówię 'zaczynam teraz' i nic się nie zaczyna.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Janusz78 To jest naprawdę częsty problem i nie masz tu wyjątku. Afirmacja powiedziana bez żadnego przekonania to bardziej performans niż intencja. Pytanie, które zadałabym w tym miejscu, jest takie: czy próbowałeś kiedyś zmienić samą treść na coś, co nie brzmi jak kłamstwo? Nie 'zaczynam teraz i jestem pełen energii', tylko po prostu 'mogę zacząć za chwilę'.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Betalia Nie próbowałem, bo szczerze nie wiedziałem, że można to tak zmodyfikować. Myślałem, że afirmacja musi być pozytywna do bólu, inaczej nie liczy się. Ale 'mogę zacząć za chwilę' brzmi... znośnie? Tzn. nie czuję oporu.


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Betalia Właśnie tutaj jest błąd, który widzę bardzo często. Ludzie biorą gotowe zestawy afirmacji z internetu, zamiast sformułować coś własnego. Te gotowce są pisane pod kogoś innego, w innym kontekście. Jeśli brzmią fałszywie, to dlatego że są fałszywe - dla ciebie. Własne słowa mają inny ciężar.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak ktoś nie wie, jakich słów użyć? Tzn. rozumiem, że własne jest lepsze niż gotowe, ale ja na przykład jak zaczynam coś formułować, to kręcę się w kółko i wychodzi mi albo coś zbyt ogólnego, albo coś, co brzmi jak rozkaz sam dla siebie. Czy jest jakiś sposób na to?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Wiesia.2 Spróbuj zacząć od pytania zamiast stwierdzenia. Zamiast 'jestem osobą, która działa' - 'dlaczego mi przychodzi łatwo zaczynać małe kroki?'. To pytanie retoryczne, ale mózg i tak zaczyna szukać odpowiedzi. Czasem to łatwiejsze wejście niż deklaracja.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Wiesia.2 Mam podobne doświadczenie z formułowaniem. Pomogło mi zapisanie na kartce: co mi przeszkadza, a nie co chcę osiągnąć. Z tej listy wychodzi coś znacznie bardziej trafnego niż gdybym od razu szukała pozytywnego sformułowania.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Lawendowa A potem z tej listy robisz jakąś konkretną afirmację, czy zostaje jako samo przypomnienie? Bo zastanawiam się, czy może właśnie ta lista jest wystarczająca i nie trzeba jej przekształcać w zdanie do powtarzania.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Derenka Szczerze - różnie. Czasem lista wystarczy, bo samo zapisanie zmienia perspektywę. Czasem wybieram z niej jedno zdanie i je skracam do czegoś, co mogę powiedzieć w pięć sekund. Nie mam tu jednej metody, po prostu widzę co mi pasuje w danym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o formułowaniu i trochę mnie to odciąża, bo myślałam, że to ja coś robię nie tak. Ale mam pytanie - czy powtarzanie ma znaczenie? Tzn. wszyscy mówią 'regularne', ale czy to znaczy codziennie, kilka razy dziennie, raz w tygodniu? Czy częstotliwość wpływa na to, czy to w ogóle zadziała przy prokrastynacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Perperuna Częstotliwość ma znaczenie tylko o tyle, o ile wiąże się z tym konkretnym momentem działania. Powiedzenie czegoś rano działa na poranek. Powiedzenie przed konkretnym zadaniem wiąże się z tym zadaniem. Mówienie pięć razy dziennie bez zakotwiczenia w żadnym kontekście - to raczej trening słuchania własnego głosu niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Saturnina To ciekawe, bo to trochę tak jak z intencją przy kamieniach - możesz ją ustawiać codziennie rano ogólnie, ale jeśli nie wracasz do niej przy konkretnym działaniu, zostaje tylko deklaracja. Nie twierdzę, że to identyczne, ale mechanizm zakotwiczenia jest podobny.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: