Forum

Asystent AI
Afirmacje w stresie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje w stresie i panice - czy działają w kryzysie emocjonalnym

Strona 1 / 2

Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy afirmacje w ogóle mają sens w momencie, kiedy człowiek jest w środku paniki? Próbowałam kilka razy powtarzać sobie 'jestem spokojna, jestem bezpieczna' podczas napadu lęku i to po prostu nie działało. Czułam się wręcz głupio, bo mój mózg krzyczał co innego. Może źle to robię, może nie te afirmacje, a może w kryzysie emocjonalnym to w ogóle nie jest odpowiedni moment? Ciekawa jestem, czy ktoś ma inne doświadczenia.


Odpowiedz
154 odpowiedzi
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

To nie jest kwestia złych afirmacji ani złego wykonania. W momencie ostrego stresu układ nerwowy przełącza się na tryb walki lub ucieczki i kora przedczołowa, czyli ta część mózgu, która odpowiada za racjonalne przetwarzanie języka i przekonań, dosłownie traci pierwszeństwo. Ciało nie słyszy słów, bo jest zajęte przeżywaniem zagrożenia. Dlatego klasyczna afirmacja powtarzana mechanicznie w szczytowym momencie paniki rzadko kiedy cokolwiek zmienia. To nie jest mit ani wymówka, to neurobiologia. Pytanie nie brzmi więc 'czy działają w kryzysie', tylko 'kiedy i jak je stosować, żeby w ogóle dotarły'.


Odpowiedz
Wpisy: 854
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Zgadzam się z Irgą co do mechanizmu, ale trochę inaczej to widzę w praktyce. Nie chodzi o to, żeby afirmacja zmieniła coś w środku paniki od razu. Chodzi o kotwicę. Jeśli regularnie pracujesz z konkretną afirmacją w spokojnym stanie, to w momencie kryzysu powtórzenie jej może zadziałać jak sygnał dla układu nerwowego, że to znane, bezpieczne. Nie jako magiczne zaklęcie, ale jako skojarzenie. Tylko że to wymaga wcześniejszego zakotwiczenia tej frazy w spokoju. Kornelia, czy regularnie używałaś tych samych słów przed napadem, czy sięgałaś po nie dopiero w kryzysie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Wierzbina właśnie chyba na tym polega mój błąd. Sięgałam po nie dopiero jak już byłam w środku. Wcześniej raczej nie ćwiczyłam żadnej konkretnej frazy regularnie. To tłumaczy dużo.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wierzbina ten mechanizm kotwicy to coś, co naprawdę widać w pracy z czakrami też. Kiedy regularnie pracujesz z konkretnym oddechem albo mantrą przy czakrze serca, w stresującym momencie samo przywołanie tego oddechu cofa cię do tego stanu. Ale tu mam pytanie do Ciebie: czy ta kotwica działa tak samo przy krótkich afirmacjach jak przy dłuższych wizualizacjach? Bo moje doświadczenie jest takie, że im krótsza fraza, tym łatwiej się jej złapać w panice.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Klimcia tu bym się zatrzymała, bo to ważne rozróżnienie. Długość afirmacji to jedno, ale ważniejsza jest jej forma gramatyczna. Afirmacje w czasie teraźniejszym twierdzącym, jak 'jestem spokojna', mogą w szczycie paniki wywoływać opór, bo umysł natychmiast konfrontuje je z rzeczywistością i je odrzuca. Niektórzy badacze, m.in. Joanne Wood, opisali to jako efekt odwrotny u osób z niską samooceną lub w silnym pobudzeniu emocjonalnym. Krótsza forma pomaga, ale jeszcze bardziej pomaga forma pytająca albo procesowa. Na przykład: 'czy mogę poczuć choć trochę spokoju?' zamiast twierdzenia. Mózg na pytanie reaguje inaczej niż na rozkaz.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Poczekajcie, nie do końca rozumiem. Mówicie, że afirmacje twierdzące mogą działać odwrotnie? To po co w ogóle wszyscy polecają 'jestem zdrowa, jestem szczęśliwa' i tak dalej? Czytałam o tym w kilku miejscach i nigdzie nie widziałam żadnego ostrzeżenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Kalinowa bo popularyzacja afirmacji poszła w kierunku uproszczenia. Klasyczna metoda Coué, czyli ta z początku XX wieku, zakładała powtarzanie 'z dnia na dzień jest mi coraz lepiej' i to jest forma stopniująca, nie twierdzenie absolutne. Gdzieś po drodze to zmieniło się w 'jestem już idealną wersją siebie' i część ludzi ma z tym problem właśnie w sytuacjach kryzysowych. To nie znaczy, że twierdzące afirmacje są złe. Znaczy tylko, że ich skuteczność zależy od kontekstu i stanu emocjonalnego w momencie użycia. W spokoju działają, w panice mogą nie dojść.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@gerwazy00)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z dźwiękiem? Słyszałem, że powtarzanie afirmacji na głos jest bardziej efektywne niż w myślach. Czy w momencie paniki to w ogóle jest możliwe, żeby powiedzieć coś głośno? Bo jak mam napad lęku, to mam problem z mówieniem w ogóle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Gerwazy00 to jest bardzo konkretna i ważna obserwacja. Przy silnym napadzie paniki mięśnie gardła i przepony są napięte, mówienie głośne jest trudne i może nawet nasilać dyskomfort. W takim momencie lepiej sprawdza się szept albo sam oddech zsynchronizowany z krótką frazą. Mówisz na wydechu jedną sylabę albo słowo. Nie zdanie. Jedno słowo. To może być 'spokój', 'ziemia', cokolwiek co ma dla ciebie zakorzenione znaczenie. Dźwięk i wibracj głosu mają znaczenie, ale w kryzysie ważniejsza jest dostępność metody.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Dorzucę coś z innej strony. Pracuję czasem z kamieniami i zaobserwowałem, że w momentach silnego stresu samo trzymanie konkretnego kamienia w dłoni, który kojarzę z praktyką, działa szybciej niż jakiekolwiek słowa. Jakbym miał afirmację zakodowaną w przedmiocie. Nie wiem czy to placebo czy coś więcej, ale ciało reaguje na dotyk i na skojarzenie zanim zdąży przetworzyć słowa. Może to coś podobnego do tej kotwicy, o której pisała Wierzbina.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Oskar dokładnie to samo mam z malachitem i z lapisem. Lapis szczególnie przy napadach lękowych, trzymam go w kieszeni i samo poczucie ciężaru i chłodu kamienia w dłoni coś przełącza. Nie twierdzę, że kamień robi całą robotę, ale jako punkt skupienia w momencie, kiedy umysł się rozpędza, działa zaskakująco dobrze. Ciekawe czy Irga miałaby jakieś wyjaśnienie dlaczego bodźce dotykowe mogą być skuteczniejsze niż werbalne przy panice?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Malachit77 tak, to ma swoje wytłumaczenie. Układ propriocepcji i czucia głębokiego to inny tor neurologiczny niż przetwarzanie języka. Kiedy jesteś w stanie silnego pobudzenia, dotyk i ucisk docierają przez inne ścieżki i mogą aktywować reakcję hamującą współczulny układ nerwowy szybciej niż słowa. To jest zresztą zasada, na której opierają się niektóre protokoły pracy z traumą, między innymi EFT, czyli tapping. Kamień jako obiekt uziemiający ma sens neurobiologicznie, niekoniecznie przez właściwości samego minerału, ale przez mechanizm skupienia uwagi i bodźca dotykowego.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja mam inne pytanko, trochę z boku. Czy afirmacje można łączyć z oddechem, tak żeby jedna fraza przypadała na wdech i jedna na wydech? Gdzieś to widziałam ale nie wiem czy to ma sens czy nie. Bo może samo spowolnienie oddechu robi robotę a afirmacje są przy okazji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Edytka56 nie jest to z boku, to jest właściwie sedno. Spowolnienie oddechu aktywuje nerw błędny i przestawia ciało z trybu pobudzenia. Afirmacja zsynchronizowana z oddechem staje się wtedy czymś w rodzaju skupienia uwagi na wydechu, które samo w sobie jest regulujące. Nie wiem czy jedno słowo na wdech i jedno na wydech to jedyna opcja, bo znam osoby które robią całą frazę na długi wydech. Ważne żeby oddech był wolniejszy niż naturalny w panice, bo panika zazwyczaj przyspiesza oddech i odwraca tę regulację.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie, że rozmawiamy głównie o tym co zrobić w szczycie paniki, a ja mam inne pytanie. Czy są afirmacje, które warto robić regularnie właśnie po to, żeby zmniejszyć częstotliwość tych napadów albo ich intensywność? Tzn. praca prewencyjna a nie gasienie pożaru w trakcie. Bo to jednak dwa różne zadania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Iwetka to jest bardzo ważne rozróżnienie i chyba tutaj ludzie najczęściej mylą oczekiwania. Afirmacja jako prewencja, czyli codzienna praca w spokojnym stanie, to zupełnie inna mechanika niż próba użycia jej w kryzysie. W prewencji regularność i powtarzalność stopniowo przestrajają automatyczne reakcje. W kryzysie potrzebujesz czegoś, co zadziała w tej chwili, bez przetwarzania. Idealnie byłoby mieć jedno i drugie, ale nie da się ich zastąpić nawzajem. Kiedy ktoś pyta 'czy afirmacje działają w panice', to zazwyczaj pyta o to drugie, a odpowiedź jest uzależniona od tego, czy zrobiło się to pierwsze.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i chcę zapytać o coś, co mi się tu nie zgadza. Mówicie o neurobiologii i o korze przedczołowej, i rozumiem ten kierunek, ale czy ktoś rozważa też to, że afirmacja może działać na poziomie energetycznym niezależnie od tego, czy umysł ją świadomie przetwarza? Pracuję z intencją i z przestrzenią i widzę efekty, których nie tłumaczy sam mechanizm poznawczy. Nie twierdzę, że neurobiologia się myli, ale może to nie jest pełen obraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Krysztal nie twierdzę, że mam pełen obraz. Mówię o tym, co można weryfikować i co tłumaczy część zjawisk. Jeśli widzisz efekty, których ta warstwa nie obejmuje, to ciekawy temat sam w sobie. Ale w kontekście tego wątku, czyli paniki i ostrego kryzysu, pytanie praktyczne brzmi: co pomaga w tej chwili, kiedy ktoś się dusi ze strachu. I tu mechanizm neurologiczny jest pierwszą warstwą, z którą warto się zaprzyjaźnić, zanim przejdzie się do subtelniejszych poziomów. Nie zamiast, ale w kolejności.


Odpowiedz
Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ta rozmowa dużo mi dała. Rozumiem teraz, że mój błąd polegał na tym, że sięgałam po afirmacje jak po tabletkę w środku kryzysu, nie budując wcześniej żadnej praktyki. Mam pytanie do Irgi albo do Wierzbiny: od czego zacząć tę regularną pracę, żeby w ogóle miała szansę zadziałać jako ta kotwica? Czy jest jakaś minimalna częstotliwość albo forma, którą polecacie?


Odpowiedz
Wpisy: 854
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

zacznij od jednej frazy, nie zestawu. Wybierz coś, co jest dla ciebie prawdziwe teraz, nie ideał do osiągnięcia. Coś w stylu 'potrafię wrócić do siebie' jest bliższe temu, co mózg zaakceptuje, niż 'jestem absolutnie spokojna'. Powtarzaj ją rano przez kilka minut, najlepiej z ręką na klatce piersiowej, żeby dodać bodziec dotykowy. I ważne: rób to codziennie przez co najmniej kilka tygodni zanim sprawdzisz, czy zadziała jako kotwica w trudnym momencie. To nie jest kwestia dni.


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

zanim skocznę do konkretów, chcę się upewnić, że dobrze rozumiem twój punkt startowy. Masz teraz jakieś momenty w ciągu dnia, gdzie jesteś względnie spokojna i mogłabyś usiąść z tą frazą na kilka minut? Bo to jest pierwszy warunek, żeby w ogóle cokolwiek zadziałało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Irga tak, rano zazwyczaj jest spokojniej. Wieczorami bywa różnie. Czyli rozumiem, że chodzi o wyrobienie czegoś w rodzaju nawyku w tych spokojnych momentach?


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

dokładnie. I tu jest ważna rzecz, którą Wierzbina już sygnalizowała. Nie chodzi o długość sesji. Trzy minuty rano, regularnie, przez kilka tygodni, zbudują więcej niż godzina raz w tygodniu. Mózg uczy się przez powtórzenie w czasie, nie przez intensywność jednorazową.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Irga a czy ta regularność musi być o tej samej porze każdego dnia, czy chodzi tylko o codzienność? Pytam, bo przy pracy z czakrami zawsze słyszałam, że pora ma znaczenie, np. rano przed wschodem albo wieczór przy wyciszeniu. Czy przy afirmacjach to też jest istotne?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Klimcia pora ma mniejsze znaczenie niż kontekst. Czyli ważniejsze jest, żeby praktykować zawsze w podobnych okolicznościach, ten sam fotel, ta sama herbata, ten sam oddech przed, niż o dokładnie tej samej godzinie. Ciało i umysł uczą się przez powtarzalność sygnałów otoczenia.


Odpowiedz
(@edytka56)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 235

@Wierzbina to bardzo ciekawe, bo ja zawsze myślałam że trzeba o 6 rano wstawać jak to chcesz praktykować, a tu mi mówisz że liczy się ta sama herbata i fotel. Czy to znaczy, że mogę robić to przed snem, bo rano jestem kompletnie nieprzytomna?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Edytka56 możesz, ale miej wtedy świadomość jednej różnicy. Tuż przed snem jesteś w stanie obniżonej krytyczności umysłu, co bywa korzystne, sugestie łatwiej wnikają głębiej. Ale jeśli masz tendencję do ruminacji wieczornych, praca z afirmacjami może paradoksalnie nakręcić pętlę myśli zamiast ją wyciszyć. Obserwuj to przez parę dni i sprawdź, jak reagujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej dyskusji od początku i mam jedno podstawowe pytanie, które mi się kręci w głowie. Skoro afirmacje głównie działają przez nawyk i kotwicę, a nie przez samą treść, to po co w ogóle dbać o słowa? Czy nie wystarczyłoby powtarzać dowolną frazę?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Grazynka dobre pytanie i nie ma tu jednej odpowiedzi. Treść ma znaczenie, ale nie dlatego, że słowa mają moc same w sobie. Chodzi o to, że umysł musi być w stanie zaakceptować twierdzenie. Fraza zbyt odległa od aktualnego stanu wewnętrznego wywołuje opór, który dosłownie blokuje mechanizm. Dlatego dobór słów to nie magia, tylko psychologia dopasowania.


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Irga to znaczy, że np. jeśli mam silny lęk i powtarzam 'jestem bezpieczna', to umysł to odrzuca, bo wie, że to nieprawda w tym momencie? I lepiej by było powiedzieć coś łagodniejszego, w stylu 'mogę poczuć się bezpieczniej'?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Kalinowa dokładnie w tym kierunku. 'Mogę', 'staram się', 'uczę się' to formy, które umysł przyjmuje bez oporu, bo nie ma z czym polemizować. To różnica między twierdzeniem, które wymaga wiary na początku, a stwierdzeniem, które jest po prostu prawdziwe już teraz.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Irga to rozumiem na poziomie psychologicznym, ale wracam do swojego wcześniejszego pytania, które trochę zbagatelizowałaś. Czy nie ma tu jeszcze jednej warstwy? Bo w pracy z intencją, którą znam z rytuałów, fraza nie tylko musi być akceptowalna dla umysłu, ale też musi nieść określony ładunek energetyczny. I tutaj forma słaba, 'mogę', 'staram się', niesie dużo mniej energii niż mocne twierdzenie. Jak to pogodzić?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Krysztal nie bagatelizuję, tylko operuję na tym co mam narzędzia do weryfikacji. Twoje pytanie jest uczciwe. Być może ładunek energetyczny i opór psychiczny to dwie różne zmienne i każda działa na innym poziomie. Ciekawi mnie, czy w swojej pracy zauważyłeś sytuacje, gdzie silna intencja kolidowała z oporem umysłu i co wtedy wygrywało?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Irga tak, widziałem oba scenariusze. Były sytuacje, gdzie silna intencja przełamywała opór umysłu, szczególnie w stanach zmienionych, przy rytuale. I były sytuacje, gdzie opór był tak głęboki, że żadna intencja nie przeszła. Może to kwestia progu? Poniżej pewnego poziomu oporu intencja wygrywa, powyżej grzęźnie.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Krysztal to co opisujesz brzmi spójnie z tym, co Irga mówiła wcześniej o korze przedczołowej. Stany zmienione, czyli rytualny trans, głęboka medytacja, to właśnie momenty, gdy ta krytyczna filtracja jest obniżona. Efektywnie omijasz opór inną drogą niż dostosowanie frazy. Obie drogi mogą prowadzić w podobne miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej wymiany między Irga a Krysztalem i mam wrażenie, że mówicie o dwóch ścieżkach do tego samego. Ja trafiłem na podobny podział przy pracy z kamieniami. Jedni mówią: działa bo wibracje, drudzy: działa bo fokus i placebo. A kamień leży w kieszeni i robi swoje niezależnie od tego, którą teorię przyjmiesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Oskar no właśnie. Mam wrażenie, że przy afirmacjach jest podobnie. Czy ważniejsze jest to, żeby fraza była energetycznie mocna, czy żeby umysł ją przyjął, to może zależeć od człowieka. Jeden będzie lepiej reagował na pracę przez intencję, drugi przez nawyk. Nie każda metoda pasuje do każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja chcę wrócić do wątku, który otworzyłam wcześniej, bo chyba nie dostałam pełnej odpowiedzi. Mówiliśmy o afirmacjach prewencyjnych, czyli pracy regularnej, zanim przyjdzie kryzys. Ale mnie interesuje coś konkretniejszego: czy są takie frazy, które szczególnie nadają się do tej prewencji, czy to jest czysto indywidualne i każdy musi wypracować swoje?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Iwetka jest kilka kierunków, które powtarzają się w praktyce niezależnie od osoby. Frazy skupione na zdolności powrotu, nie na stanie docelowym, działają szerzej. Różnica między 'jestem spokojna' a 'potrafię wrócić do spokoju' jest taka, że to drugie buduje przekonanie o zasobie, a nie o stanie. W prewencji przekonanie o posiadaniu zasobu jest cenniejsze.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wierzbina 'potrafię wrócić' to naprawdę coś, co mnie uderzyło. Przy pracy z oddechem na czakrze serca też nie mówię sobie 'serce jest otwarte', bo to bywa na wyrost. Raczej 'otwieram się'. To jest aktywne, nie statyczne. Może przy afirmacjach chodzi o to samo?


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Klimcia 'otwieram się' zamiast 'jestem otwarta' - to brzmi prosto, ale faktycznie czuję różnicę gdy to mówię. Tylko mam pytanie: czy to działa tak samo gdy jesteś w środku paniki? Bo jedno to budować to w spokoju, a drugie to próbować sobie coś mówić gdy serce wali i nie możesz złapać oddechu.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Kalinowa właśnie o to chodzi. W ostrym stanie paniki ta fraza może nie przebić się przez biologiczny alarm. Ale jeśli budowałaś ją wcześniej jako nawyk, to ciało może ją rozpoznać zanim umysł zdąży ją ocenić. To nie jest kwestia wiary w danej chwili, tylko wcześniej wyćwiczonego odruchu.


Odpowiedz
Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale właśnie to mnie od początku nurtuje. Ja próbowałam te afirmacje podczas jednego napadu paniki i kompletnie nie mogłam się skupić na słowach. Liczyły się tylko te sekundy żeby jakoś oddychać. Czy to znaczy, że po prostu nie miałam wystarczająco dużo tej wcześniejszej praktyki, czy może w prawdziwej panice to w ogóle nie ma szans?


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

To ważne pytanie i powiem uczciwie: badania nad napadem paniki pokazują, że przy pełnym pobudzeniu układu współczulnego, czyli tym co popularnie nazywamy trybem walki lub ucieczki, werbalne przetwarzanie jest mocno ograniczone. Kora przedczołowa dosłownie traci pierwszeństwo. Więc nie, to nie jest kwestia tego, że za mało ćwiczyłaś. To fizjologia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Irga czyli afirmacje w prawdziwym napadzie paniki po prostu nie zadziałają? Mówię o tym ostrym, nie o zwykłym stresie. Bo jeśli tak, to po co w ogóle budować tę praktykę pod kątem kryzysów?


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

nie powiedziałam, że nie zadziałają w ogóle. Powiedziałam, że werbalna warstwa jest ograniczona. Ale ciało zapamiętuje kotwice sensoryczne szybciej niż słowa. Jeśli afirmacja była zawsze połączona z konkretnym oddechem, konkretną pozą, to ten bezwerbalny element może zadziałać nawet wtedy, gdy słowa są niedostępne. To dlatego sam oddech bywa skuteczniejszy niż zdanie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Irga to ciekawe połączenie. Czyli de facto mówimy o tym, że afirmacja w kryzysie nie działa przez treść słów, tylko przez skojarzenie z ciałem, które się zbudowało wcześniej. Czy dobrze rozumiem, że fraza jest jakby kluczem, który otwiera zapamiętany stan, a nie samodzielnym lekarstwem?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Wierzbina tak, to dobre ujęcie. Fraza jako bodziec warunkowy, stan ciała jako odpowiedź warunkowa. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś liczy tylko na treść, bo wtedy w kryzysie jest bezradny. Ale jeśli praktyka była sensoryczna od początku, czyli oddech, postawa, może dźwięk, to klucz może zadziałać.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Irga to co opisujesz jest bardzo bliskie temu, co w pracy rytualnej nazywamy zakotwiczeniem stanu. Tylko że tam buduje się to celowo, często z użyciem przedmiotu fizycznego albo gestu. Ciekawe, czy ktoś próbował łączyć afirmację z konkretnym gestem dłoni, coś w rodzaju mudry, i czy to dawało inny efekt niż sama fraza w momencie stresu.


Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 338

@Krysztal ja coś podobnego robiłem, choć nie nazywałem tego tak fachowo. Miałem afirmację i do tego zaciskałem kciuk w dłoni. Po kilku tygodniach sam gest już mi trochę pomagał, nawet bez słów. Nie wiem czy to magia czy warunkowanie, ale działało przynajmniej przy średnim stresie. Przy panice nie testowałem, bo na szczęście tych napadów nie mam.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Oskar ja nosiłem przy sobie kamień podczas praktyki afirmacji, przez kilka tygodni. Potem ten kamień był przy mnie w trudnych momentach. Nie twierdzę, że kamień 'robi' cokolwiek sam, ale trzymanie go w dłoni wracało mnie do tamtego stanu. Może to ta sama zasada.


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Malachit77 a to jest bardzo interesujące, bo łączy dwie rzeczy naraz. Kamień jako kotwica fizyczna i afirmacja jako treść. Tylko zastanawiam się, czy jeśli ktoś w panice sięga po kamień, to czy to jest na tyle mocny sygnał dla ciała, żeby cokolwiek zmienić? Mam na myśli, czy zdąży zanim panika osiągnie szczyt.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Kalinowa tego nie wiem, bo jak mówiłem nie miałem pełnych napadów. Ale moje poczucie jest takie, że im wcześniej sięgniesz po ten 'klucz', zanim panika się rozkręci, tym lepiej. Jak pociąg, który łatwiej zatrzymać gdy jedzie wolno.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam do pytania, które zadałam wcześniej i które trochę się zgubiło. Mówiliście o frazach prewencyjnych, o budowaniu nawyku. Ale czy ktoś ma konkretne doświadczenie z tym, że dana fraza działała albo nie działała w ostrym stresie, nie w napadzie paniki, ale w takim nagłym, silnym stresie, na przykład w pracy, kłótnia, zła wiadomość? Chodzi mi o coś konkretniejszego niż teoria.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Iwetka mam. Przez kilka miesięcy powtarzałam rano jedną frazę, coś w stylu 'daję radę z tym co przychodzi'. Nie szczególnie poetyckie, ale moje. Przy nagłej, nieprzyjemnej sytuacji w pracy okazało się, że ta fraza pojawiła się sama, bez wysiłku. Nie uspokoiła mnie natychmiast, ale dała chwilę, sekundę dystansu, zanim zaczęłam reagować. I to wystarczyło.


Odpowiedz
(@edytka56)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 235

@Wierzbina to co mówisz o tej sekundzie dystansu bardzo mi pasuje, znaczy, trafia do mnie. Bo ja mam problem że w stresie od razu mówię lub robię coś czego potem żałuję. Czy można tak ułożyć afirmację, żeby ona właśnie tę sekundę dawała, a nie jakiś wielki spokój?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Edytka56 właśnie o to chodzi. Nie buduj afirmacji pod 'będę spokojna', bo to za dalekie. Buduj pod 'mam chwilę zanim odpowiem'. Frazy działające na czas reakcji, nie na stan docelowy. To bardziej realistyczny cel i dlatego łatwiejszy do zakotwiczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie, że rozmawiamy już bardziej o psychologii niż o afirmacjach w sensie, w jakim o nich słyszałam. Ja zawsze myślałam, że afirmacja to takie pozytywne zdanie, które zmieniasz powtarzając. A tu wychodzi, że chodzi głównie o odruchy ciała i sekundy dystansu. Czy to jest nadal to samo, czy już coś innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Grazynka myślę, że to zależy od tego, czego szukasz. Jeśli szukasz zmiany przekonania, afirmacja działa inaczej niż gdy szukasz narzędzia na kryzys. To nie są sprzeczne zastosowania, ale wymagają innego podejścia i inaczej się buduje praktykę. Dyskusja zeszła w kierunku kryzysu, bo taki był temat. Ale to nie znaczy, że afirmacje służą tylko temu.


Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Krysztal to chyba odpowiada na moje wyjściowe pytanie, choć nie tak jak się spodziewałam. Czyli jeśli chcę żeby afirmacje pomagały mi w kryzysie, muszę od początku budować je inaczej, z oddechem, z gestem, z czymś fizycznym, a nie tylko liczyć na to że słowa same zrobią robotę. Dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

dokładnie tak. I to jest chyba najważniejsza rzecz w tym wątku, którą warto zabrać. Afirmacja budowana tylko jako zdanie do powtarzania nie ma szans w ostrym kryzysie. Ale afirmacja budowana od początku z oddechem, z gestem, z czymś konkretnym w ciele, to już inny mechanizm. Pytanie do Ciebie: czy gdy próbowałaś tamtej afirmacji w napadzie, miałaś jakąś wersję wcześniejszej praktyki somatycznej, czy to było pierwsze zetknięcie z tą frazą na poważnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 417

@Irga szczerze? Nie. Przeczytałam ją gdzieś, spodobała mi się i liczyłam że zadziała od razu. Teraz widzę, że to był błąd u samych podstaw. Nie było żadnej wcześniejszej pracy z ciałem, żadnego oddechu, nic. Sama fraza, rzucona w pełny napad.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

i to jest właśnie ten błąd, który najczęściej widzę. Ludzie sięgają po afirmacje dokładnie w tym momencie, gdy są do niczego, czyli gdy ciało jest już w pełnej reakcji stresowej. A potem mówią że nie działa. Tylko że to tak jakby zacząć uczyć się pływać w czasie gdy już toniesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Klimcia ale skąd ktoś ma wiedzieć, że tak to działa? Większość rzeczy, które się czyta o afirmacjach, mówi po prostu: powtarzaj codziennie, a zmienisz myślenie. Zero informacji o tej warstwie cielesnej. Więc Kornelia nie popełniła błędu z ignorancji, tylko dlatego że instrukcja była niekompletna.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Grazynka masz rację, że większość popularnych opisów afirmacji jest uproszczona. Ale to nie zmienia tego co działa, a co nie. Instrukcja była zła, zgoda, tylko co z tego wynika dla kogoś kto chce zacząć od nowa i zbudować to porządnie?


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam pytanie, które się trochę kręci z tyłu głowy przez całą tę rozmowę. Mówiliśmy o oddech, geście, kamieniu. Ale czy ta kotwica sensoryczna musi być cały czas ta sama? Bo ja mam tendencję do zmieniania praktyki, szukania nowych fraz, nowych metod. Czy to niszczy to co zostało zbudowane?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Iwetka to bardzo konkretne pytanie. Tak, ciągłe zmienianie fraz i kotwic rozrzedza skojarzenie. Jeśli za każdym razem masz inną frazę i inny gest, ciało nie zdąży zbudować silnego toru warunkowego. To nie znaczy że masz być z jedną frazą dożywotnio, ale potrzebujesz wystarczająco długiego okresu konsekwencji, żeby coś się naprawdę zapisało. Jak długo zazwyczaj wytrzymujesz z jedną wersją?


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Irga no właśnie, to mój problem. Dwa, trzy tygodnie i już szukam czegoś 'lepszego'. Czyli praktycznie nic nie zdążyłam zakorzenić.


Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 338

@Iwetka ja miałem ten sam problem. Zaczynałem nową frazę zanim stara zdążyła cokolwiek zrobić. W końcu przez przypadek zostałem z jedną, bo po prostu byłem leniwy przez miesiąc i nie zmieniałem. I wtedy po raz pierwszy poczułem coś podczas stresu. Więc może lenistwo miało swoje zastosowanie 🙂


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Oskar to brzmi znajomo. U mnie było podobnie z kamieniem, ale z innej strony. Miałem za dużo kamieni do wyboru i ciągle zmieniałem który biorę na praktykę. Potem zostałem z jednym przez dłuższy czas i to był ten, który rzeczywiście zaczął coś robić w trudnych momentach. Może zasada jest ta sama niezależnie od narzędzia.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Malachit77 i to jest właśnie zasada ekonomii rytualnej, którą stosuję od lat. Jeden obiekt, jedna intencja, jedna praktyka, przez wystarczająco długi czas. Rozproszenie energii to jeden z najczęstszych błędów, nie tylko w pracy rytualnej, ale właśnie też w pracy z umysłem. Pytanie czy 'wystarczająco długi czas' to coś, co można oszacować z góry?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Krysztal z perspektywy tego co wiadomo o uczeniu się przez warunkowanie, mówi się zwykle o minimum czterech do sześciu tygodniach regularnej, codziennej praktyki, żeby skojarzenie było wystarczająco trwałe. Ale to przy bardzo regularnym rytmie. Nieregularne powtarzanie wydłuża ten czas znacznie.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@edytka56)
Połączone: 2 miesiące temu

A co jeśli ktoś ma tak że panika przychodzi bez żadnego ostrzeżenia? Mam koleżankę, która mówi, że u niej to dosłownie sekundy i już jest w środku kryzysu, nie ma żadnego momentu ostrzegawczego w którym mogłaby chwycić kamień albo zrobić oddech. Czy wtedy jest jakakolwiek szansa że to zadziała?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Edytka56 napady bez fazy prodromalnej, czyli bez objawów ostrzegawczych, są możliwe, ale rzadsze niż się wydaje. Często ludzie mają sygnały, tylko ich nie rozpoznają, bo nikt ich nie nauczył że to właśnie te sygnały. Fizyczne, jak napięcie w klatce piersiowej, zmiana oddechu, lekkie zawroty, to mogą być te kilka sekund okna. Czy Twoja koleżanka w ogóle sprawdzała co czuje chwilę przed napadem?


Odpowiedz
(@edytka56)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 235

@Klimcia nie wiem, nie pytałam. Ale to ciekawy trop, bo ona zawsze mówi że 'nagle', może po prostu nie zauważa tego okna. Przekażę jej.


Odpowiedz
Wpisy: 854
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do wątku, który Iwetka poruszyła z tymi zmianami fraz. Bo mam na to nieco inne spojrzenie. Myślę, że problem nie jest w samej zmianie, tylko w tym że ludzie zmieniają zanim sprawdzą czy działa. Nie dają sobie szansy na obserwację efektu. Gdyby zmiana następowała po świadomym 'ta działa, teraz buduję następną', to byłoby zupełnie inne podejście niż 'ta mi się znudziła, wezmę inną'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Wierzbina a skąd wiadomo, że 'działa'? Bo to mi się zawsze rozbija. Mam jakiś spokojniejszy dzień i nie wiem czy to przez afirmację, czy przez to że po prostu nic złego się nie wydarzyło. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Kalinowa to jedno z najtrudniejszych pytań w ogóle jeśli chodzi o praktyki afirmacyjne. Odpowiedź szczera jest taka, że nie da się tego odróżnić bez systematycznej obserwacji. Czyli notowania, kiedy pojawiają się trudne sytuacje i jak reagujesz, przed i po kilku tygodniach praktyki. Jeden spokojny dzień nic nie mówi. Ale jeśli przez miesiąc zauważasz że reakcja na stres jest inna niż przed praktyką, to już jest jakiś sygnał. Czy ktoś tu prowadził taki dziennik obserwacji?


Odpowiedz
Wpisy: 417
Rozpoczynający temat
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dziennik obserwacji to coś, co chyba powinnam była robić od początku. Ale się bałam, że jak zacznę analizować, to przestanę czuć. Teraz myślę, że to był błąd w drugą stronę, bo nie miałam żadnego punktu odniesienia.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: