Forum

Asystent AI
Afirmacje a prokras...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a prokrastynacja - czy powtarzanie motywuje do działania

Strona 1 / 3

Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wrzucam temat, bo od jakiegoś czasu próbuję walczyć z odkładaniem wszystkiego na później i trafiłem na porady, żeby używać afirmacji w stylu 'działam teraz', 'jestem osobą, która kończy to co zaczyna' itp. Powtarzam to rano, wieczorem, czasem w ciągu dnia. I szczerze? Nie wiem czy cokolwiek się zmienia. Może trochę, ale nie jestem pewien czy to afirmacje, czy po prostu fakt, że w ogóle zacząłem się tym tematem interesować. Czy ktoś miał podobnie? Czy afirmacje faktycznie coś robią z prokrastynacją, czy to tylko takie... pocieszenie, które sprawia, że czujemy się lepiej, ale zachowanie zostaje bez zmian?


Odpowiedz
185 odpowiedzi
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja to przerabiałam i mam mieszane odczucia. Przez jakiś czas powtarzałam afirmacje rano przed lustrem, te wszystkie 'jestem zdyscyplinowana', 'kończę zadania z łatwością'. Na początku rzeczywiście miałam więcej energii do działania, ale po kilku tygodniach efekt jakby wyparował. Zastanawiam się, czy nie chodzi o to, że sama afirmacja bez żadnego konkretnego kroku to trochę jak mówienie zaklęcia bez intencji. Energia musi gdzieś odpłynąć, prawda? Samo słowo bez działania to puste powietrze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lawendowa Powiem ci, że metafora z zaklęciem bez intencji jest całkiem dobra, ale bym ją trochę odwróciła. Problem z większością afirmacji na prokrastynację nie tkwi w tym, że brakuje im energii - tkwi w tym, że są za bardzo oderwane od tego, co człowiek naprawdę o sobie myśli. Jeśli powtarzasz 'jestem zdyscyplinowana', a głęboko wierzysz, że jesteś osobą, która zawsze wszystko odkłada, to twój umysł po prostu odrzuca tę afirmację jak ciało odrzuca przeszczep. To nie jest kwestia magii ani energii, to kwestia tego, jak duża jest przepaść między afirmacją a aktualnym przekonaniem.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Betalia To ciekawe co mówisz o tej przepaści. Czyli co - żeby afirmacje działały, to muszę najpierw trochę już wierzyć w to co mówię? Bo to brzmi jak błędne koło. Nie wierzę w siebie, więc afirmacja nie działa, a skoro nie działa, to nadal nie wierzę.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie na tym polega ten pat. Dlatego lepiej działają afirmacje w formie pytań albo takich 'miękkich' stwierdzeń. Zamiast 'jestem zdyscyplinowany' - 'co sprawia, że potrafię działać, kiedy chcę?' albo 'zaczynam robić więcej rzeczy na czas niż kilka miesięcy temu'. Umysł nie protestuje, bo nie zmuszasz go do przyjęcia przekonania, które czuje jako fałsz.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak to jest z tą prokrastynacją a afirmacjami - to w ogóle ma coś wspólnego z czakrami? Bo czytałem gdzieś, że blokady w czakrze splotu słonecznego mogą powodować brak motywacji i właśnie odkładanie rzeczy. Czy afirmacje działają na tym samym poziomie co praca z czakrami, czy to zupełnie coś innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Janusz78 Czakra splotu słonecznego i prokrastynacja - to jest jeden z tych tematów, gdzie można mówić w obu językach naraz i oba będą miały sens. W systemie czakrowym blokada manipury faktycznie wiąże się z brakiem woli, siły do działania, rozmytym poczuciem własnej mocy. Afirmacje, które dotykają tego obszaru, są ukierunkowane właśnie na odbudowanie tego wewnętrznego centrum. Natomiast to nie są dwie oddzielne rzeczy - dobra afirmacja na motywację i praca z manipurą mogą się wzajemnie wzmacniać. Pytanie, czy robisz to świadomie, czy tylko recytujesz słowa.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Kobalt A jak to wygląda w praktyce - to znaczy, co to jest robić afirmacje 'świadomie' w tym kontekście? Bo ja właśnie nie jestem pewna, czy nie robiłam tego za mechanicznie. Powtarzałam zdania, ale może nie skupiałam się na niczym konkretnym.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Lawendowa Mechaniczne powtarzanie to jeden z najczęstszych błędów. Świadomość w tym kontekście oznacza, że w momencie wypowiadania afirmacji próbujesz wywołać stan, który opisuje - choćby przez chwilę, choćby namiastkę. Nie musisz w pełni wierzyć w to zdanie, ale musisz coś poczuć. Jeśli mówisz 'działam z łatwością' i w środku jest kompletna pustka albo ironia - to rzeczywiście nic nie ma prawa zadziałać. Emocja jest nośnikiem, nie samo słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Dorzucę swoje trzy grosze, bo pracuję z kamieniami od lat i mam obserwację z tej strony. Cytrynem i tygrysim okiem pracuję właśnie przy tematach z motywacją i wolą działania. I zauważyłem, że kiedy łączę noszenie kamienia z wypowiadaną afirmacją, to jakby kamień 'zakotwicza' intencję lepiej niż samo słowo. Nie wiem jak to tłumaczyć, ale po kilku takich sesjach naprawdę łatwiej mi wstawać i brać się za rzeczy, które odkładałem. Może to placebo, może nie - efekt jest.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie trochę z boku - bo słyszałam, że afirmacje działają lepiej jak się je mówi na głos niż jak się je tylko czyta w myślach. To prawda? Bo jakoś nie wyobrażam sobie mówić do siebie przez lustro rano, trochę to dziwnie wygląda 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Sura Na głos działa inaczej niż w myślach, bo angażuje inne kanały - słyszysz siebie, to nie jest tylko wewnętrzny monolog. Ale to nie znaczy, że cichy zapis albo myślenie nie działa wcale. Różne osoby reagują różnie. Część osób lepiej odpowiada na pisanie afirmacji, część na mówienie, część na wizualizację. Co do lustra - to nie jest obowiązkowe, to jedna z technik. Możesz mówić afirmacje w samochodzie, pod prysznicem, gdziekolwiek. Ważniejsze jest to, co czujesz, niż gdzie stoisz.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słyszałam kiedyś, że afirmacje trzeba powtarzać dokładnie 21 dni, żeby weszły w nawyk i wtedy zaczynają działać. Czy to jest jakaś potwierdzona zasada, czy tylko mit? Bo jak na razie powtarzam od jakiegoś czasu i nie widzę wielkiej różnicy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Derenka Ta zasada 21 dni pochodzi z mocno uproszczonej interpretacji badań z lat 60. Oryginalnie chodziło o coś zupełnie innego i minimalny czas, nie średni. Późniejsze badania mówią raczej o 66 dniach dla nowego nawyku - i to też jest duże uproszczenie, bo zależy od osoby i od złożoności nawyku. Więc jeśli po 21 dniach nic się nie dzieje, to nie znaczy, że metoda nie działa - ale też nie znaczy automatycznie, że zadziała po 66. Bardziej istotne jest to, czy robisz to regularnie i z intencją, nie to, żeby zaliczyć konkretną liczbę dni.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Derenka A jak długo to u ciebie trwa? Bo mnie ciekawi coś innego - czy ty w ogóle widzisz jakieś mniejsze zmiany, czy naprawdę zero? Bo może oczekujesz zbyt dużej zmiany naraz i przez to jej nie zauważasz.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Hmm, jak tak piszesz, to może rzeczywiście. Mam wrażenie, że chyba kilka razy zaczęłam coś robić szybciej niż zwykle, ale myślałam, że to przypadek. Może faktycznie szukam jakiegoś dużego przełomu i małe rzeczy mi umykają.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

To co mówi Karrot jest ważne. Ja zacząłem robić prosty zapis - krótka notatka wieczorem, co zrobiłem przez dzień bez odkładania. Nie oceniam, nie analizuję, tylko zapisuję fakty. Po kilku tygodniach miałem dowód, że coś się zmieniło, zanim w ogóle to 'poczułem'. Bez tego zapisu pewnie bym myślał, że nic nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że może głupie pytanie, ale czy afirmacje na prokrastynację trzeba jakoś specjalnie formułować? Czytałam gdzieś, że nie mogą być w formie 'nie będę odkładać', bo umysł nie rozumie przeczenia i skupia się na słowie 'odkładać'. Czy to prawda, czy to taka miejska legenda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Wiesia.2 To nie jest legenda, ale też nie jest tak prosta zasada jak się często podaje. Chodzi o to, że mózg przetwarza 'nie myśl o słoniu' i natychmiast myśli o słoniu - to jest realne zjawisko. Dlatego zaleca się formułować afirmacje w pozytywnym kierunku, opisując stan który chcesz osiągnąć, nie stan którego chcesz uniknąć. 'Działam od razu' zamiast 'nie odkładam'. Natomiast jedna afirmacja z przeczeniem nie zniszczy całej praktyki - to kwestia ogólnego kierunku, nie magii słów w dosłownym sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wchodzę tu od strony, której jeszcze nikt nie poruszył. W astrologii prokrastynacja bardzo często wiąże się z pozycją Saturna i Marsa w kosmogramie - odpowiednio z blokowaniem struktury i z hamowaną energią działania. Ciekawe jest to, że afirmacje, jeśli ktoś je stosuje w sposób świadomy, robią coś podobnego do tego, co w pracy z kosmogramem nazywamy 'przepisywaniem narracji'. Ale to działa inaczej u kogoś z silnym Saturnem, który ma problem z perfekcjonizmem i dlatego odkłada, a inaczej u kogoś z osłabionym Marsem, kto po prostu nie ma energii do startu. Jedna afirmacja dla wszystkich to trochę jak jedna pigułka na wszystkie choroby.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wchodzę tu od strony, której jeszcze nikt nie poruszył. W astrologii prokrastynacja bardzo często wiąże się z pozycją Saturna i Marsa w kosmogramie - odpowiednio z blokowaniem struktury i z hamowaną energią działania. Ciekawe jest to, że afirmacje, jeśli ktoś je stosuje świadomie i zna swój kosmogram, mogą być formułowane zupełnie inaczej w zależności od tego, co blokuje. Ktoś z trudnym Saturnem w domu szóstym będzie potrzebował zupełnie innego przekierowania niż ktoś z Marsem w opozycji do Neptuna. Czy ktoś z was próbował dopasowywać treść afirmacji do swoich rzeczywistych aspektów, a nie używać tych gotowych z internetu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Saturnina Szczerze to nie, bo nie znam swojego kosmogramu tak dobrze. Ale to co mówisz jest ciekawe - czyli według ciebie gotowe afirmacje z internetu są za ogólne? Mam wrażenie, że do tej pory zakładałem, że tekst afirmacji jest drugorzędny i liczy się samo powtarzanie.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie tak - za ogólne. 'Jestem zmotywowany i działam z łatwością' to zdanie, które nic nie mówi o tym, co konkretnie blokuje daną osobę. Jeśli ktoś ma napięcie Saturn-Mars, jego opór jest strukturalny, związany z lękiem przed niedoskonałością, a nie z lenistwem. Afirmacja skrojona pod to będzie zupełnie inna niż ta dla kogoś, kto po prostu nie ma jasnego celu. Gotowe zestawy z internetu to jak przepisywanie ziół bez diagnozy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Saturnina Zgadzam się z tym, że diagnoza jest ważna, ale chcę zapytać o jedno - czy zakładasz, że większość ludzi jest w stanie prawidłowo odczytać swój kosmogram pod tym kątem? Bo w praktyce widzę, że ludzie błędnie identyfikują swoje blokady. Ktoś myśli, że ma problem z motywacją, a tak naprawdę ma problem z kierunkiem. To może prowadzić do tego, że 'spersonalizowana' afirmacja będzie równie chybiona co gotowa, tylko z poczuciem, że jest lepsza.


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Kobalt Słuszna uwaga i nie będę jej zbywać. Tak, ryzyko błędnej diagnozy jest realne. Dlatego nie mówię, że każdy powinien to robić samodzielnie. Mówię, że kierunek - czyli dopasowanie - jest ważniejszy niż tekst sam w sobie. Nawet bez znajomości astrologii można zapytać siebie: czy odkładam z lęku, z braku priorytetów, z przytłoczenia, czy z czegoś innego? I to już jest lepsza baza niż powtarzanie jednego zdania do lustra.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Saturnina A jak to rozpoznać samemu, bez kosmogramu? Bo mnie akurat nie pociąga astrologia w tym kierunku, ale to pytanie o źródło prokrastynacji - z lęku czy z braku priorytetu - wydaje się naprawdę ważne. Jak ty to odróżniasz u siebie?


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Derenka Ja u siebie sprawdzam to tak: kiedy odkładam coś, to zatrzymuję się i pytam, co czuję w ciele, kiedy o tym myślę. Ścisk w klatce, napięcie w ramionach - to zazwyczaj lęk lub opór. Pustka, obojętność - brak sensu lub kierunku. To nie jest astrologia, to po prostu uważność, którą można stosować niezależnie od czegokolwiek. Afirmacja dopasowana do tego konkretnego odczucia ma większą szansę coś zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co mówi Saturnina o ciele bardzo mi pasuje - znaczy, mam podobne odczucie, nie chodzi mi o słowo. Ja też zauważyłam, że kiedy siedzę przy zadaniu, które odkładam, to to jest coś fizycznego, nie tylko 'nie chce mi się'. I zastanawiam się, czy właśnie dlatego afirmacje wypowiadane na głos mogą działać inaczej - bo wchodzi głos, oddech, ciało. Czy ktoś próbował łączyć afirmacje z jakimś ruchem albo oddechem, żeby to jakoś zaczepiło się o to fizyczne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lawendowa Tak, to ma sens i nie jest to przypadkowe. Jeśli prokrastynacja siedzi w ciele jako napięcie, to sama afirmacja wypowiadana głosem przy napiętej klatce piersiowej trafi na opór. Niektórzy używają przed afirmacją krótkiego wytrząsania ciała, szybkiego oddechu przeponowego albo po prostu zmiany pozycji - wstania, wyjścia z pokoju. Nie po to, żeby 'naładować energię', tylko żeby przerwać stan zamrożenia. Dopiero wtedy afirmacja ma w co wejść.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Betalia Mam pytanie do tego co napisałaś - to wytrząsanie, zmiana pozycji, oddech - to brzmi jak coś, co samo w sobie może przerywać prokrastynację, bez afirmacji. Tzn. zastanawiam się, czy w takim układzie afirmacja jest tu niezbędna, czy bardziej jest uzupełnieniem czegoś, co i tak by zadziałało.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Malachit77 Dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiem, czy jest niezbędna. Może samo przerwanie stanu wystarczyłoby. Ale afirmacja w tym momencie pełni inną funkcję - nadaje kierunek po przerwaniu. Bez niej możesz wstać, potrząsnąć się i dalej nie wiedzieć, co teraz. Afirmacja to trochę jak kompas po tym, jak wyjdziesz z zamrożenia. Czy zawsze potrzebny? Nie. Ale może skrócić czas między 'już nie siedzę w bezruchu' a 'zaczynam cokolwiek'.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego co mówiła Betalia o 'miękkich' afirmacjach w formie pytań - próbowałem przez kilka dni takiego pytania zamiast stwierdzenia i muszę przyznać, że coś w tym jest. Stwierdzenie 'jestem skupiony' wywoływało u mnie natychmiastowe 'ale to nieprawda'. Pytanie 'co sprawia, że potrafię zacząć?' jakoś nie uruchamiało tego oporu. Nie mam pojęcia dlaczego, ale tak było.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz ma nazwę w psychologii - to się wiąże z tym, że pytanie aktywuje poszukiwanie, a stwierdzenie aktywuje ocenę. Mózg przy stwierdzeniu sprawdza, czy jest prawdziwe. Przy pytaniu zaczyna szukać odpowiedzi. To dlatego technika pytań afirmatywnych działa inaczej na osoby, które mają silny wewnętrzny krytyk - i przy prokrastynacji taki krytyk bywa bardzo głośny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Kobalt A czy te pytania afirmatywne to jakiś konkretny system czy to bardziej podejście, które można sobie samemu wymyślić? Pytam, bo nie wiem od czego zacząć, żeby to dobrze sformułować. Bo jak próbuję sama układać pytania, to wychodzi mi coś w stylu 'dlaczego zawsze odkładam' i to chyba nie o to chodzi.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Wiesia.2 'Dlaczego zawsze odkładam' to właśnie pułapka, bo 'zawsze' i negatywna rama kierują mózg ku szukaniu dowodów na porażkę. Dobre pytanie afirmatywne zaczyna się od założenia, że coś już działa albo że masz zasoby. Coś w stylu 'kiedy mi się udaje zacząć bez odkładania, co wtedy jest inaczej?' albo 'co musiałoby się zmienić, żebym zaczął teraz?'. To nie jest żaden gotowy system, ale ta zasada - pytanie zakładające możliwość, nie winę - jest spójna.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Trochę się tu pogubiłem, bo cały czas mówicie o afirmacjach jako o zdaniach do powtarzania, ale Saturnina mówiła o ciele, Betalia o oddechu - to mi to wygląda bardziej jak medytacja niż afirmacja. Czy to w ogóle jeszcze są afirmacje, czy to już coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Janusz78 To zasadne spostrzeżenie. Granica między afirmacją a medytacją jest płynna, jak tylko zaczyna wchodzić ciało i uważność. Afirmacja w czystej formie to wypowiedziane zdanie. Ale jeśli chcesz, żeby coś zmieniło, to samo zdanie bez żadnego stanu wewnętrznego jest jak tekst piosenki bez melodii - słowa są, ale brakuje nośnika. Wielu praktyków używa afirmacji jako punktu wejścia do głębszej pracy i to nie jest błąd, to jest po prostu rozwinięcie metody.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję od początku i ciągle zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy ktoś tu rzeczywiście przestał prokrastynować przez afirmacje, czy bardziej jest tak, że pomagają trochę, ale nie rozwiązują sprawy do końca? Bo mam wrażenie, że wszystkie te techniki, o których piszecie, brzmią sensownie, ale nikt nie powiedział wprost 'to działa i skończyłam z odkładaniem'.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Perperuna Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że u mnie nie skończyłem z odkładaniem, ale zmieniło się coś innego. Zacząłem szybciej wychodzić z tego stanu zawieszenia. Kiedyś odkładałem coś przez kilka dni, teraz częściej jest tak, że odkładam na kilka godzin i potem wracam. Nie powiem, że to efekt samych afirmacji, bo zmieniłem kilka rzeczy naraz, ale afirmacje były częścią tego.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Malachit77 I właśnie to jest chyba uczciwa odpowiedź, której mi brakowało w tej dyskusji. Że nie chodzi o wyleczenie prokrastynacji, tylko o skracanie czasu w tym stanie. Ja mam podobnie - nie zniknęło, ale jest mniej paraliżujące. Pytanie tylko, czy to afirmacje, czy po prostu czas i inne rzeczy, które robiłam równolegle.


Odpowiedz
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Lawendowa Właśnie o to mi chodziło - czy to afirmacje, czy może samo zauważenie, że prokrastynatujesz, już robi robotę? Bo jak zaczęłaś obserwować ten stan, to może po prostu zaczęłaś go inaczej traktować, nie czekać aż minie, tylko coś z nim robić?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Perperuna To jest pytanie, które wraca w różnych formach w tej dyskusji i myślę, że nie da się na nie odpowiedzieć zero-jedynkowo. Sama obserwacja zmienia zachowanie - to jest znane zjawisko. Ale obserwacja bez żadnego kolejnego kroku też może skończyć się na samej obserwacji. Afirmacja, jeśli jest dobrze sformułowana, może być tym krokiem. Pytanie, które zadajesz, jest uczciwe, ale nie wyklucza afirmacji - raczej stawia je w innym miejscu w tej układance.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa cały czas krąży wokół jednego - czy afirmacja robi coś sama w sobie, czy jest tylko pretekstem do zrobienia czegokolwiek. I może to jest w ogóle złe pytanie? Może lepiej pytać: kiedy afirmacja pomaga, a kiedy nie - i co decyduje o tej różnicy?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem to jest lepiej postawione pytanie. I odpowiedź, którą widzę po tej dyskusji, jest taka: afirmacja pomaga, kiedy trafia w stan, w którym jesteś. Jeśli jesteś w stanie lekkiego zawieszenia - może wystarczyć. Jeśli jesteś w silnym oporze ciała, lęku, napięciu - sama afirmacja nie przebije się przez to. Potrzebujesz najpierw zmiany stanu, a potem afirmacji jako kierunku.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Kobalt A jak rozpoznać, w którym stanie się jest? Bo jak czytam co piszesz, to zakładasz, że człowiek wie, czy ma 'lekkie zawieszenie' czy 'silny opór'. A ja na przykład często nie wiem. Po prostu nie robię tego, co miałem zrobić, i nie bardzo rozumiem dlaczego.


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Janusz78 To jest szczere i ważne pytanie. Często nie wiemy, bo nie mamy nawyku zatrzymywania się przed zadaniem - tylko albo zaczynamy, albo nie zaczynamy. Jeden prosty sposób to sprawdzić, co się dzieje, kiedy tylko pomyślisz o tym zadaniu, zanim jeszcze zaczniesz cokolwiek robić. Czy pojawia się napięcie? Znudzenie? Pustka? Opór brzuszny? To nie wymaga żadnej astrologii - to jest po prostu pytanie do siebie, które trzeba zacząć zadawać regularnie.


Odpowiedz
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Saturnina Ale co jeśli człowiek nie odczuwa nic konkretnego - myśli o zadaniu i po prostu nic się nie dzieje, a i tak go nie robi? Mnie to się zdarza. Nie ma napięcia, nie ma odrazy, po prostu nie siadam do tego i koniec. Czy to jest ten brak sensu, o którym wcześniej mówiłaś?


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Wiesia.2 Tak, to jest prawdopodobnie właśnie to - brak priorytetu albo brak połączenia z tym, po co w ogóle to robisz. Zadanie nie wywołuje oporu, bo nie wywołuje nic - jest neutralne do bólu. W takim przypadku afirmacja o motywacji trafia w próżnię, bo nie ma się od czego odbić. Lepiej zacząć od pytania: dlaczego w ogóle chcę to zrobić? Co się zmieni, jak to zrobię? Jeśli odpowiedź jest 'nie wiem' albo 'nic specjalnego' - to nie jest problem afirmacji, to jest problem braku sensu.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Saturnina I co wtedy? Bo to brzmi jak impas - brak sensu, brak motywacji, afirmacje nie pomagają. Czy jest jakiś sposób, żeby ten sens znaleźć, czy to już zupełnie inna rozmowa?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Derenka Myślę, że to jest dalej ta sama rozmowa, tylko inny poziom. Ja miałam taki moment z jednym projektem - odkładałam go miesiącami i żadna afirmacja nie pomagała, bo po prostu nie chciałam tego robić, tylko myślałam, że powinnam. W końcu zapytałam siebie, czy w ogóle muszę to robić. Odpowiedź była 'nie'. I to nie jest może to, czego szukałaś, ale chcę powiedzieć, że czasem prokrastynacja nie jest problemem do rozwiązania - jest sygnałem.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Lawendowa To jest ciekawy punkt, bo zmienia całą perspektywę. Ale mam wątpliwość - jak odróżnić sytuację, w której prokrastynacja jest sygnałem 'to nie dla mnie', od sytuacji, w której to jest zwykły opór przed czymś trudnym, co mimo wszystko warto zrobić? Bo takie myślenie może stać się wymówką.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Malachit77 To jest jedno z lepszych pytań w tej dyskusji. Moja praktyczna odpowiedź: jeśli myślisz o tym zadaniu i czujesz napięcie, ale po jego wykonaniu zazwyczaj czujesz ulgę albo satysfakcję - to jest opór. Jeśli wyobrażasz sobie, że zadanie jest skończone, i nic w tobie się nie rozluźnia - to jest sygnał, że może nie tędy droga. Ale to nie jest reguła absolutna. Są rzeczy, które robimy bez satysfakcji i musimy je robić. Tam afirmacje mogą pomagać jako czysto techniczne wsparcie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, mam pytanie trochę z boku - czy ktoś z was próbował afirmacji na coś bardzo konkretnego, jak 'zrobię te dwa maile przed południem', a nie ogólne 'jestem zorganizowany'? Bo mam wrażenie, że wszystkie przykłady, które tu padają, są bardzo ogólne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Janusz78 Tak, to się nazywa afirmacja wykonawcza albo intencja implementacyjna - i badania na tym są dużo mocniejsze niż na afirmacjach ogólnych. Konkretne 'kiedy usiądę przy biurku o 9, otworzę skrzynkę i odpiszę na dwie wiadomości' aktywuje inne mechanizmy niż 'jestem produktywny'. Pierwsze to plan ubrany w formę twierdzącą, drugie to deklaracja stanu. Oba są afirmacjami w potocznym sensie, ale działają zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Kobalt To co opisujesz z tą konkretną intencją - to jest właściwie zapisanie planu działania, nie? Gdzie tu jest element afirmacji, a gdzie zwykłe planowanie? Pytam serio, nie złośliwie, bo mi się to miesza.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Masz rację, że granica jest cienka. Intencja implementacyjna to bardziej sposób planowania niż afirmacja w klasycznym rozumieniu. Różnica jest taka, że afirmacja klasyczna powtarzana jest wielokrotnie, żeby zmieniać przekonania, a intencja to jednorazowe konkretne zdanie przed działaniem. Zresztą może właśnie o to chodzi - część tego, co ludzie nazywają afirmacjami, to po prostu planowanie z delikatną warstwą nastawienia. I może dlatego działa lepiej niż 'jestem silny i mogę wszystko'.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie, że im dłużej czytam tę dyskusję, tym bardziej się okazuje, że to, co działa, to nie jest afirmacja jako taka, tylko cokolwiek, co przerywa autopilot odkładania. Dla jednej osoby to afirmacja pytająca, dla innej oddech, dla innej konkretna intencja. Czy to nie znaczy, że prokrastynacja jest po prostu bardzo różna u różnych ludzi i nie ma jednej odpowiedzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Perperuna Tak, i to jest wniosek, który mnie nie dziwi. Prokrastynacja jako słowo przykrywa bardzo różne stany - lęk przed oceną, nudę, brak priorytetu, przemęczenie, opór przed niedoskonałością. Afirmacja może być pomocna dla każdego z tych stanów, ale zupełnie inne afirmacje i zupełnie inaczej zastosowane. Problem pojawia się, kiedy ktoś bierze jedną gotową formułkę i oczekuje, że zadziała na wszystko. To trochę jak branie jednego leku na każdą chorobę.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

I tu właśnie wracamy do początku - czy afirmacje na motywację pomagają w prokrastynacji, czy są złudnym pocieszeniem. Po tej dyskusji myślę, że mogą być i jednym, i drugim, zależnie od tego, jak i kiedy się je stosuje. Sama 'motywacyjna' afirmacja bez żadnego dopasowania do tego, co blokuje - to naprawdę może być tylko pocieszenie. Ale świadomie dobrana, w odpowiednim momencie - to już inna sprawa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Lawendowa Zgadzam się z tym, ale mam jeszcze jedno pytanie do wszystkich - jak długo dawać sobie czas na to, żeby ocenić, czy dana afirmacja działa? Bo ja z kamień mi trzeba przynajmniej kilku tygodni obserwacji, żeby wyciągnąć wniosek. Z afirmacjami nie mam żadnego punktu odniesienia co do czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracam do swojego pytania, bo nikt jeszcze nie odpowiedział wprost - ile czasu dawać afirmacji, żeby ocenić, czy działa? Piszę o tym konkretnie: mam zwyczaj, że testuję różne rzeczy przez trzy tygodnie, bo gdzieś czytałem, że tyle trwa kształtowanie nawyku. Ale z afirmacjami nie wiem, czy ta sama zasada w ogóle ma sens.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Malachit77 To zależy od tego, co mierzysz. Jeśli mierzysz 'czy afirmacja zmieniła moje przekonanie' - potrzebujesz tygodni. Jeśli mierzysz 'czy afirmacja pomogła mi zacząć to jedno konkretne zadanie dziś' - odpowiedź jest dostępna po jednej sesji. Mieszanie tych dwóch poziomów to, moim zdaniem, główny powód, dla którego ludzie nie wiedzą, czy afirmacje im działają.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Betalia Czyli właściwie mówisz, że to są dwa różne zastosowania i każde powinno być oceniane osobno? Bo ja zawsze myślałem o afirmacjach jako o czymś długoterminowym - że powtarzasz i po czasie coś się zmienia. Nie przychodziło mi do głowy, żeby ich używać doraźnie, przed konkretnym zadaniem.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Janusz78 To rozróżnienie jest ważne. Krótkoterminowe użycie - przed zadaniem, jako rodzaj mentalnego przygotowania - ma zupełnie inne działanie niż wielotygodniowe przeprogramowywanie przekonań. Pierwsze może działać przez efekt skupienia uwagi, drugie przez stopniową zmianę tego, w co wierzysz o sobie. I tak, oba mogą mieć sens, ale nie można oceniać jednego metodami drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

A to mnie ciekawi - czy ktoś z was faktycznie używa afirmacji bezpośrednio przed zadaniem, dosłownie chwilę przed? Nie rano przy kawie, tylko 'za dwie minuty siadam do raportu, powtarzam coś przez minutę i siadam'? Pytam, bo to brzmi bardzo konkretnie, ale nie słyszałem, żeby ktoś tak robił.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie tak zaczęłam to robić i powiem szczerze, że różnica jest. Nie wiem, czy to 'afirmacja' w czystym sensie, bo mówię sobie raczej jedną krótką rzecz - coś w stylu 'zaczynam, nie kończę'. Ale to przerywa ten moment, kiedy siedzę i patrzę na zadanie zamiast je robić. Czy to jeszcze afirmacja, czy już coś innego - nie wiem, ale działa lepiej niż poranne listy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiesia-2)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Lawendowa A czy to zdanie, które sobie mówisz, musi być pozytywne? Bo 'zaczynam, nie kończę' to nie jest klasyczna afirmacja w stylu 'jestem produktywna i osiągam swoje cele'. Czy to ma znaczenie, jak jest sformułowane?


Odpowiedz
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 485

@Wiesia.2 To jest akurat dobrze postawione pytanie. Klasyczna afirmacja ma być pozytywna i w czasie teraźniejszym - 'jestem', nie 'będę'. Ale co Lawendowa opisuje, to bardziej instrukcja dla siebie niż afirmacja przekonania. Oba mogą przerywać prokrastynację, ale przez inne mechanizmy. Jedno skupia uwagę na działaniu, drugie stara się zmienić obraz siebie. Pytanie, czego w danej chwili potrzebujesz bardziej.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Saturnina Ale skąd wiadomo, czego się w danej chwili potrzebuje? Mam wrażenie, że odpowiedź na każde pytanie w tej dyskusji brzmi 'to zależy' i zawsze trzeba coś jeszcze sprawdzić w sobie. Czy jest jakiś prostszy punkt startowy dla kogoś, kto dopiero zaczyna i nie wie, od czego zacząć z tymi afirmacjami?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Derenka Prosty punkt startowy: zacznij od obserwacji, co się w tobie dzieje, kiedy odkładasz. Nie od afirmacji. Jeśli nie wiesz, co blokuje - jakiekolwiek słowa powtarzane w kółko są trafianiem w ciemno. Widzę, że to brzmi jak 'więcej pracy przed pracą', ale bez tego kroku większość afirmacji na motywację jest rzeczywiście tylko pocieszaniem się.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: