Forum

Asystent AI
Afirmacje a porówny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a porównywanie się z innymi - jak pracować nad niezależnością

Strona 1 / 2

Wpisy: 151
Rozpoczynający temat
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam taki problem, że zaczynam afirmować i wszystko gra, dopóki nie wejdę na Instagram. Widzę, że koleżanka już ma pracę, o której marzyłam, inna właśnie wyjechała w podróż, którą ja sobie "manifestuję" od roku, i cały ten spokój, który budowałam od rana, się sypie. Wracam do punktu wyjścia. Czy afirmacje w ogóle działają, jeśli ciągle oglądamy, co mają inni? Bo mam wrażenie, że mój umysł to jedno, a świat zewnętrzny to drugie i te dwa światy ze sobą nie rozmawiają.


Odpowiedz
107 odpowiedzi
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

To jest naprawdę częsty problem i cieszę się, że ktoś to w końcu nazwał wprost. Ja przez długi czas robiłam afirmacje rano, a potem przeglądałam media społecznościowe i sama sobie to niszczyłam. W końcu zaczęłam ograniczać telefon na te pierwsze godziny po przebudzeniu i sporo się zmieniło. Nie twierdzę, że afirmacje nagle zaczęły "działać cuda", ale przynajmniej utrzymywałam to nastawienie dłużej. Pytanie jest takie: czy afirmujesz coś ogólnego, jak "moje życie się układa", czy próbujesz afirmować konkretne rzeczy, które widzisz u innych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Cynamonka no właśnie mieszam jedno z drugim i chyba to jest problem. Raz piszę ogólne, raz dosłownie przepisuję to, co chcę mieć, bo widzę, że ktoś to już ma. I może właśnie w tym momencie zaczynam się porównywać, zamiast po prostu być przy swojej ścieżce.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Zastanawiam się, czy kwestia porównywania się nie jest głębsza niż sam dobór słów w afirmacji. Czytałem kiedyś o tym, że chęć posiadania czegoś, co ma ktoś inny, to już jest informacja o tym, czego naprawdę chcemy, czy tylko o tym, że zazdrościmy konkretnej osobie. To dość duża różnica. Bo jeśli koleżanka ma tę pracę i to cię boli, to czy chcesz tej pracy, czy chcesz po prostu być dalej w życiu niż teraz? Afirmacje na to drugie będą wyglądać zupełnie inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Cyprian_S to ważne rozróżnienie, ale bym dodała jeden poziom. Porównywanie się uruchamia coś, co w astrologii wiążę z Neptunem w trudnych aspektach, czyli zacieranie granicy między tym, czego ja chcę, a tym, co chce ode mnie otoczenie. Ludzie z silnym Neptunem szczególnie chłoną cudze pragnienia jak gąbka i potem nie wiedzą, co jest ich własne. Nie mówię, że każda porównywarka ma Neptuna w złym miejscu, ale jeśli ktoś od lat nie może oddzielić własnych celów od cudzych, warto sprawdzić, czy nie ma tu jakiegoś wzorca w kartach urodzeniowych.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A jak w ogóle się robi te afirmacje żeby były na własną ścieżkę a nie na cudze życie? Bo ja próbowałam pisać "jestem na swojej drodze" i czułam, że to brzmi pusto, jakbym powtarzała coś bez sensu. Może źle to sformułowałam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Mara myślę, że problem z "jestem na swojej drodze" to jest właśnie to, że to jest za ogólne i za mało osobiste. Afirmacja działa lepiej, kiedy odwołuje się do czegoś, co czujesz jako prawdziwe choćby trochę. Jeśli wiesz, że potrafisz coś konkretnego, zacznij od tego. Np. "coraz wyraźniej wiem, czego chcę" jest łatwiejsza do przyjęcia przez umysł niż "jestem spełniona", kiedy czujesz się odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam trochę inne podejście do tego tematu. Afirmacje w próżni to połowa roboty. Jeśli ktoś afirmuje, a jednocześnie ma głęboko zakorzenione przekonanie, że inni mają zawsze więcej albo że szczęście się kończy i trzeba się spieszyć, to żadna afirmacja tego nie przebije. Mówię poważnie. Widziałem ludzi, którzy latami powtarzali afirmacje i nic się nie zmieniało, bo nie dotknęli tego, co siedzi pod spodem. Porównywanie się z innymi często nie jest problemem samym w sobie, tylko objawem. Co jest tym przekonaniem bazowym, które sprawia, że cudzy sukces cię boli, a nie inspiruje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Halny77 no i tu mnie masz. Jak zaczęłam o tym myśleć, to chyba gdzieś siedzi przekonanie, że jak inna osiągnie coś pierwsza, to dla mnie już nie ma miejsca. Jakby szczęście albo sukces był w limitowanej ilości. Ale jak to przepracować przy afirmacjach, skoro afirmacje to raczej "mówię sobie dobrze", a nie psychoterapia?


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

właśnie to jest dobry trop. To przekonanie o limitowanym sukcesie to klasyczny wzorzec, który można rozbroić, ale nie samą afirmacją. Afirmacja może być etapem, ale jeśli zaczynasz ją powtarzać, zanim to przekonanie zostało choć trochę zakwestionowane, to afirmacja po prostu nie ma się do czego przyczepić. Jeden ze sposobów to zapisać to przekonanie dosłownie i potem spisać trzy sytuacje z własnego życia, które mu zaprzeczają. Dopiero potem afirmacja ma grunt pod nogi.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja bym do tego dodała, że przy porównywaniu się pomaga konkretny rytuał na wzmocnienie własnej energii, np. praca z kryształem agatu, który w tradycji metafizycznej odpowiada za poczucie własnego ja i stabilność. Przy afirmacjach trzymanie agatu w dłoni może wzmocnić przekaz, bo ciało też uczestniczy w procesie, nie tylko umysł. Sama tak robię i czuję różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Dominisia01 a czy nie chodzi tu przypadkiem o coś, co działa przez skupienie uwagi, a nie przez właściwości samego kamienia? Pytam bez złośliwości, bo interesuje mnie, skąd pochodzi ta tradycja łączenia konkretnych kamieni z konkretnymi cechami charakteru. Czy to jest jakaś starsza linia przekazu?


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Cyprian_S to dobre pytanie. Agatowi przypisuje się te właściwości głównie w kryształoterapii i w herbalizmie metafizycznym, sięga to różnych tradycji, też arabskich i perskich. Ale masz rację, że skupienie uwagi jest ważne. Ja bym nie mówiła, że to albo-albo, bo rytuał działa właśnie przez połączenie intencji, skupienia i symbolu.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i mam jedno doświadczenie, które może pasować. Przez jakiś czas prowadziłam dziennik wdzięczności równolegle z afirmacjami i zauważyłam, że te dwie rzeczy razem pomagały mi wychodzić z trybu porównywania szybciej niż sama afirmacja. Dziennik wdzięczności bardziej konkretyzował to, co mam, a nie to, czego nie mam. Afirmacja budowała kierunek, ale wdzięczność zatrzymywała tę pętlę "ona ma, ja nie mam". Nie wiem, czy to działa u innych, ale u mnie był wyraźny efekt po kilku tygodniach.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam takie głupie pytanie, może. Czy afirmacje trzeba mówić głośno, żeby działały, czy wystarczy pisać albo myśleć? Bo czytałam gdzieś, że głos ma znaczenie, bo dźwięk wchodzi głębiej. Nie wiem, czy to prawda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Wikusia76 to nie jest głupie pytanie, sama się tym zajmowałam. Z tego, co wiem i czego próbowałam, mówienie głośno ma ten efekt, że angażujesz więcej zmysłów, słyszysz siebie, co jest inne niż tylko myślenie. Ale nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Niektórym pisanie działa lepiej, bo są bardziej wzrokowcami. Kluczowe jest to, żebyś czuła, że to co mówisz lub piszesz, ma w sobie choćby ziarno prawdy, inaczej umysł to odrzuca.


Odpowiedz
Wpisy: 256
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

A co z tym że afirmacje mają byc w czasie terazniejszym? Słyszałam ze "będę" to błąd bo mózg odkłada na potem. Ale jak mam powiedzieć "jestem spokojna" kiedy właśnie płaczę i patrzę na czyjś profil na instagramie? To chyba nie ma sensu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Salomea93 to jest jeden z tych schematów, który krąży w kółko i częściowo jest uproszczeniem. Czas teraźniejszy ma sens, bo sugeruje mózgowi stan, do którego dążysz jako do czegoś realnego, a nie odległego. Ale jeśli tworzysz zbyt duże napięcie między afirmacją a tym, co czujesz teraz, umysł po prostu nie przyjmuje komunikatu, bo jest zbyt niezgodny z rzeczywistością. Dlatego część praktyków używa formy przejściowej, np. "staję się coraz spokojniejsza" albo "uczę się być przy sobie". Ona jest mniej deklaratywna, ale bardziej wiarygodna dla samego umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do samego tematu porównywania, bo trochę odeszliśmy. Mam taką obserwację z pracy z własnym wykresem, ale myślę, że działa szerzej: porównywanie się napędza się samo, jeśli nie masz jasno zdefiniowanego, co dla ciebie oznacza sukces albo spełnienie. Wtedy domyślnym miernikiem staje się to, co mają inni, bo to jest jedyny widoczny punkt odniesienia. Afirmacja mówiąca o "swojej ścieżce" bez tego jest pusta. Trzeba najpierw wiedzieć, jak ta ścieżka wygląda, choćby zarysowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Skorpionica ale właśnie to jest pułapka, bo nie wiem, jak wygląda moja ścieżka, i dlatego patrzę na innych, żeby to jakoś wyczuć. I to się kręci w kółko. Jak wyjść z tego bez terapeuty i bez roku medytacji na górze? Serio pytam, bo brzmi to jak problem do rozwiązania za kilka lat, a nie coś, co można trochę poprawić afirmacjami od poniedziałku.


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

jedno konkretne ćwiczenie, które może pomóc, to nie szukać odpowiedzi na to, czego chcesz, tylko zacząć od tego, czego nie chcesz i co cię drażni u innych. To, że ktoś ma coś, co cię boli, mówi sporo o twoich własnych priorytetach. Zamiast afirmować coś nieokreślonego, możesz zebrać te sygnały i spróbować z nich wyciągnąć, co naprawdę jest twoje. Nie mówię, że to prosta ani szybka robota, ale da się zacząć od czegoś małego, bez roku na górze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Halny77 to ćwiczenie z tym, czego nie chcę, to coś, co sama robiłam intuicyjnie, nie wiedząc, że ma to jakiś sens. Zapisywałam, co mnie irytuje u innych, i potem patrzyłam, co z tego wynika o mnie. Ale mam pytanie: czy nie ryzykujesz, że zamiast wychodzić z porównywania, ktoś jeszcze bardziej w nie wchodzi? Że zamiast skupiać się na swojej ścieżce, zaczyna obsesyjnie analizować, czego inni mają więcej?


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Paprotka dobre pytanie i tak, to ryzyko jest realne. Dlatego to nie jest ćwiczenie na godzinę ani na tydzień, tylko jednorazowy przegląd. Wchodzisz, piszesz, wychodzisz. Nie wracasz do listy codziennie. Chodzi o to, żeby zobaczyć wzorzec, a nie żeby siedzieć w bólu. Jeśli ktoś wie, że ma tendencję do ruminacji, to lepiej pominąć tę metodę i iść od razu w afirmacje zakorzenione w tym, co już jest w życiu, bez odwoływania się do innych.


Odpowiedz
Wpisy: 151
Rozpoczynający temat
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie próbowałam tego, co proponował Halny77, i wypisałam z pięć rzeczy. I wiem, co mi wyszło. Że właściwie chcę spokoju i poczucia, że posuwam się do przodu, a nie tych konkretnych rzeczy, które mają tamte osoby. Tylko teraz nie wiem, jak to zamienić na afirmację, która brzmi prawdziwie, a nie jak slogan. Jak wy to robicie?


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Jak dla mnie to kwestia tego, żeby afirmacja opisywała stan, a nie osiągnięcie. Czyli nie 'posuwam się do przodu' bo to brzmi jak zadanie do odhaczenia, tylko coś w stylu 'czuję, że moje życie ma swój rytm' albo 'moje kroki są moje'. Brzmi prościej niż jest, bo jak to piszę, to zdaję sobie sprawę, że sama musiałam kilka razy przeformułować zanim przestało mi brzmieć śmiesznie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 256

@Cynamonka ale właśnie o to mi chodziło wcześniej, jak mam powiedziec 'mój rytm jest mój' kiedy w tym samym momencie scrolluję i widzę że ktoś ma co chciałam. To jest jak mówić 'nie ma słonia' i myśleć o słoniu. Jakiś trik na to jest, żeby te dwa stany jakoś pogodzić?


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Salomea93 to co opisujesz to nie jest kwestia afirmacji, tylko kwestia bodźców. Jeśli równocześnie powtarzasz afirmację i wystawiasz się na porównywanie przez media społecznościowe, to pracujesz pod prąd. Nie mówię, że trzeba zrezygnować z telefonu, ale jest różnica między tym, żeby zrobić afirmację przed scrollowaniem, a zrobieniem jej po pół godzinie przeglądania cudzych sukcesów. Kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Skorpionica a to znaczy, że powinno się w ogóle unikać mediów społecznościowych jak robi się afirmacje? Bo czytałam gdzieś, że niektórzy robią takie okresy bez telefonu właśnie do pracy z afirmacjami, ale nie wiem czy to naprawdę robi różnicę czy to taki mit.


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Wikusia76 nie ma jednej odpowiedzi. Są osoby, którym detoks od mediów bardzo pomaga, bo usuwają główne źródło porównań. Ale są i takie, które po odcięciu się wraca z podwójną siłą, bo zaczynają porównywać się z wyobrażeniami, które są gorsze niż rzeczywistość. Pytanie nie jest 'czy ograniczyć' tylko 'co dla ciebie uruchamia tryb porównywania i czy możesz w tym miejscu coś zmienić'.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że poruszamy dwa różne poziomy jednocześnie: jeden to techniczny, czyli jak sformułować afirmację, a drugi to głębszy, czyli skąd w ogóle bierze się potrzeba porównywania. I zastanawiam się, czy afirmacje w ogóle mogą dotrzeć do tego drugiego poziomu. Czy ktoś ma doświadczenie z tym, że praca z afirmacjami zmieniła coś naprawdę trwałego w tym mechanizmie, a nie tylko na chwilę?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Cyprian_S mam coś w tym stylu. Po kilku miesiącach regularnej pracy z afirmacjami opartymi na tym, co faktycznie chcę czuć, zauważyłam, że mniej automatycznie wchodzę w porównywanie. Ale szczerze nie wiem, czy to była zasługa afirmacji, czy po prostu czasu i innych rzeczy, które robiłam równolegle. Trudno to rozdzielić. Czy to jest rodzaj odpowiedzi na twoje pytanie?


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Paprotka tak, i właśnie to mnie interesuje. Że trudno rozdzielić. Bo skąd wiemy, że afirmacja cokolwiek zrobiła, jeśli zmiana mogła przyjść z czegoś innego? Nie pytam złośliwie, serio próbuję to rozgryźć dla siebie.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Cyprian_S myślę, że przy pracy z afirmacjami można dołożyć element, który ją zakorzenia. Ja do afirmacji na własną ścieżkę używam labradoryt, który pomaga zobaczyć swój własny potencjał, a nie cudzy. Wiem, że nie każdy w to wierzy, ale mi to daje punkt skupienia, żeby afirmacja nie była tylko słowami leczonymi z nawyku.


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Dominisia01 labradoryt ma ciekawe właściwości optyczne, bo rzeczywiście coś się dzieje w głowie, jak patrzy się w ten kamień i widzi zmianę barw w zależności od kąta. Efekt skupienia może być realny. Ale jeśli chodzi o przypisywanie mu konkretnego działania na widzenie własnego potencjału, to skąd pochodzi to przypisanie? Czy jest jakaś tradycja, która to konkretnie łączy?


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Halny77 labradoryt w tradycji inuickiej i lapońskiej był nazywany kamieniem zorzy polarnej i łączono go z dostępem do wewnętrznej wiedzy. W metafizyce nowożytnej, szczególnie w podejściu kryształoterapeutycznym wywodzącym się z XIX-wiecznych tradycji, zaczął być kojarzony z intuicją i odkrywaniem własnej ścieżki. Zgadzam się, że to nie jest jeden spójny system, różne tradycje to rozwijały inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ja się trochę zgubiłam w tej rozmowie o kamieniach, bo moje pytanie było inne. Próbowałam tej afirmacji o własnej drodze i dalej mi nie gra. Cynamonka pisała o 'moim rytmie', ale jak wymyślić coś, co brzmi prawdziwie dla mnie konkretnie, jeśli nawet nie wiem co jest moją ścieżką? Czy można afirmować coś, czego jeszcze nie znamy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Mara moim zdaniem tak. Afirmacja nie musi opisywać celu, może opisywać gotowość. Coś w stylu 'jestem otwarta na swoją ścieżkę' albo 'mam zaufanie do swojego procesu'. To nie jest twierdzenie, że już wiesz, dokąd idziesz, tylko że jesteś w ruchu i nie musisz iść cudzą drogą. Przynajmniej tak mi się sprawdza, nie wiem czy to zadziała u każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 151
Rozpoczynający temat
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

To 'mam zaufanie do swojego procesu' brzmi mi bliżej niż 'jestem na swojej drodze'. Nie wiem dlaczego, ale to pierwsze jakoś mniej zaciska. Spróbuję z tym przez jakiś czas. Tylko pytanie, jak długo trzeba powtarzać, żeby poczuć jakąś różnicę? Czy to jest indywidualne, czy jest jakaś ogólna zasada?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Indywidualne, zdecydowanie. Znam osoby, które po tygodniu mówią, że coś się zmieniło, i osoby, które po miesiącu dalej mówią, że nic. I nie zawsze to kwestia wiary ani starania. Czasem to kwestia tego, czy afirmacja trafia w rzeczywiste przekonanie, które chcesz zmienić, czy tylko w objaw. Jeśli afirmujesz własną ścieżkę, a pod spodem jest przekonanie, że nie zasługujesz na nic dobrego, to ta pierwsza afirmacja może być za płytka.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Skorpionica i jak rozpoznać, że trafia w rzeczywiste przekonanie, a nie tylko w objaw? To chyba jest najtrudniejsza część całego tego procesu i nigdzie nie widziałem, żeby ktoś to konkretnie wyjaśniał.


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Fanar jeden sygnał to reakcja emocjonalna na afirmację. Jeśli powtarzasz ją i czujesz opór, irytację albo śmieszność, to często znak, że trafias w coś, co jest naprawdę obciążone. Jeśli mówisz ją i jest ci kompletnie obojętne, to może być za daleko od sedna. To nie jest metoda naukowa, ale jako orientacja działa. Opór przy afirmacji to nie problem, to informacja.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Halny77 czyli ten opór to dobry znak? Bo jak powtarzam 'mam zaufanie do swojego procesu' to właśnie czuję coś takiego - trochę irytację, trochę 'no dobra, ale to jest puste zdanie'. Zastanawiam się czy to znaczy, że trafiam w coś ważnego, czy po prostu afirmacja jest zbyt ogólna i po prostu mi nie gra.


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Mara to dobre pytanie i niełatwo odróżnić jedno od drugiego. Opór, który sygnalizuje, że trafiłaś w sedno, to zwykle coś więcej niż poczucie, że zdanie brzmi pusto. Pustość to raczej brak rezonansu - afirmacja jest neutralna, nie drażni, ale też nic nie robi. Natomiast irytacja to już jakiś ładunek. Jak reagujesz na to zdanie w ciele? Bo to może być wskazówka.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Halny77 to znaczy, że powinno się skupiać na reakcji ciała, nie na tym, jak brzmi zdanie? Bo to trochę zmienia sposób szukania afirmacji - mniej szukasz czegoś, co 'ładnie pasuje', a bardziej czegoś, co wywołuje jakiś odzew.


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Fanar tak to działa w praktyce, przynajmniej u mnie. Jak testuję afirmację, to mówię ją powoli i sprawdzam, czy coś się zmienia w okolicach klatki albo żołądka. Nie ma tu reguły co jest 'dobra reakcja', ale zupełna cisza przy powtarzaniu często oznacza, że zdanie mija się z tym, co naprawdę boli.


Odpowiedz
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 256

@Cynamonka a jak masz coś takiego, że raz działa a raz nie? Bo ja miałam tak, że rano powtarzałam i było ok, po poludniu to samo zdanie i czułam ze kłamię sama sobie. Nie wiem czy to kwestia nastroju czy coś innego sie dzieje.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Salomea93 to normalne. Afirmacja nie działa w próżni, działa na to, w jakim stanie jesteś w danej chwili. Rano możesz być bardziej otwarta, po południu coś się nasadziło i nagle to samo zdanie brzmi jak drwina. To nie znaczy, że afirmacja jest zła - to znaczy, że coś między porankiem a popołudniem zmieniło twój stan wyjściowy.


Odpowiedz
Wpisy: 151
Rozpoczynający temat
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z tym, że stale się porównuję i potem ta afirmacja po prostu pada? Bo widzę kogoś na telefonie i od razu cały ten wewnętrzny spokój się sypie. Mam powtarzać ją wtedy właśnie, w środku tej irytacji, czy poczekać aż trochę opadnie?


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

To jest właśnie jedno z ważniejszych rozróżnień. Afirmacja jako ćwiczenie rutynowe, które robisz w spokoju, a afirmacja jako interwencja w momencie kryzysu - to dwa zupełnie różne zastosowania i niekoniecznie ta sama afirmacja sprawdza się w obu przypadkach. W środku silnej irytacji wiele osób stwierdza, że standardowe afirmacje po prostu nie mają szans, bo umysł jest już mocno zajęty czym innym.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Halny77 to co w takim razie robić w tym momencie, jak już się nasadziło na to porównywanie? Czy jest coś innego niż afirmacja, co można zastosować wtedy? Bo afirmacja 'moje kroki są moje' brzmi w tym momencie absurdalnie kiedy masz w głowie zdjęcie kogoś z wyprawą na Islandię.


Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Wikusia76 pytasz o coś, co leży chyba poza afirmacją jako taką. Jeśli tryb porównywania uruchamia się automatycznie na widok czegoś konkretnego, to afirmacja może być za słabym sposóbm na moment aktywacji. Bardziej jako profilaktyka, codzienna praca, a nie gaszenie pożaru w trakcie.


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Cyprian_S u mnie to właśnie tak działało. Afirmacja robiła swoje przez kilka tygodni cicho, regularnie, bez specjalnych efektów. A potem w sytuacji porównania zorientowałam się, że zamiast automatycznie wchodzić w 'ona ma, ja nie mam', zatrzymałam się przez chwilę. Nie wiem czy to zasługa afirmacji czy czegoś innego, ale coś się przesunęło.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Paprotka a ta afirmacja była konkretnie o czymś, czy bardziej ogólna? Bo zastanawiam się czy ta różnica - konkretna vs ogólna - robi cokolwiek, kiedy chodzi o porównywanie się z innymi. Mam wrażenie, że bardzo ogólne rzeczy w stylu 'idę swoją drogą' za łatwo mi odpływają, nie mam do czego wrócić.


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Mara była dość konkretna, nawiązywała do tego, co faktycznie czułam, że mi brakuje, a nie do tego, co chciałam osiągnąć. Coś w stylu, że czuję się stabilna we własnych wyborach, nie że te wybory są dobre albo że zmierzam gdzieś konkretnie. To może być różnica, którą szukasz.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tego, co Janeczka pisała o tym, że spokój się sypie na widok telefonu - może warto pomyśleć o zakotwiczeniu afirmacji w jakimś fizycznym geście albo przedmiocie, który trzymasz przy sobie. Kamień albo koralik, który dotykasz kiedy czujesz, że zaraz wejdziesz w porównywanie. To nie zastępuje samej afirmacji, ale daje ciału sygnał, żeby się zatrzymać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@albinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 191

@Dominisia01 a jaki kamień do tego byłby dobry? Bo słyszałam o labradoryt i agacie, ale nie wiem, czy chodzi o konkretny rodzaj czy to bez znaczenia.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Albinka przy pracy z poczuciem własnej drogi często poleca się kamienie kojarzone ze stabilnością i wewnętrznym przekonaniem. Czarny turmalin może pomagać odcinać zewnętrzne wpływy, a agat daje takie uziemienie. Ale szczerze - ważniejsze jest, żeby kamień był czymś, co ci odpowiada osobiście, bo to zakotwiczy raczej emocja do niego dołączona, a nie sam minerał.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Dominisia01 ale czy nie ma tutaj ryzyka, że przerzucamy odpowiedzialność za zmianę przekonania na zewnętrzny obiekt? Afirmacja jest wewnętrzną pracą. Kamień jako punkt skupienia - rozumiem. Ale jak ktoś zaczyna zależeć od kamienia, żeby nie wpaść w porównywanie, to nie jest zmiana przekonania, tylko zmiana nawyku sięgania po coś.


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Skorpionica masz rację, że to nie jest to samo. Ale nie każdy od razu potrafi zatrzymać się w środku porównania bez jakiegoś zewnętrznego punktu. Niektórym potrzeba najpierw przerwy, zanim w ogóle dotrą do afirmacji. Kamień może być taką przerwą. Pytanie, czy to wada czy etap.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Czyli brzmi to tak, że afirmacja działa długoterminowo, a kamień albo gest to krótkoterminowy hamulec? Czy te dwie rzeczy mogą się wzajemnie wspierać, czy raczej jedno wyklucza drugie, jak się skupiasz na kamieniu, to mniej robisz wewnętrzną pracę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Fanar nie wykluczają się, ale mogą działać na różnych poziomach. Afirmacja zmienia to, co myślisz domyślnie. Gest albo przedmiot przerywa automatyzm w konkretnej chwili. Jedno jest pracą strukturalną, drugie jest interwencją operacyjną. Problem zaczyna się, jeśli interwencja operacyjna zastępuje całą pracę i nigdy nie przechodzisz do głębszego poziomu.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Halny77 czyli rozumiem, że kamień nie zastępuje afirmacji, tylko działa jak taka pauza przed wejściem w spiralę? Bo jak tak to ująć, to brzmi sensownie. Ale czy ta pauza jest wystarczająco długa, żeby w ogóle zdążyć z afirmacją?


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Mara to zależy od tego, jak szybko twój umysł wchodzi w automatyczny tryb porównywania. U niektórych ta sekwencja jest błyskawiczna - widzisz coś, emocja już jest, myśl już pędzi. Kamień albo gest może dać dosłownie trzy sekundy przerwy. I pytanie, czy trzy sekundy wystarczą, żeby cokolwiek powiedzieć sobie w środku - u jednych tak, u innych to za mało i potrzeba czegoś innego na ten moment.


Odpowiedz
Wpisy: 151
Rozpoczynający temat
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Trzy sekundy to naprawdę mało, szczerze mówiąc. Mi się wydaje, że zanim w ogóle uświadomię sobie, że porównuję, to już jestem w środku tej czarnej dziury. Afirmacja wtedy w ogóle nie przychodzi mi do głowy, bo cała uwaga idzie na to, co ta osoba osiągnęła a ja nie.


Odpowiedz
Wpisy: 308
(@cyprian_s)
Połączone: 2 tygodnie temu

a czy to może być kwestia tego, że afirmacja nie jest jeszcze dość głęboko zakorzeniona? Czytałem, że powtarzanie w momencie neutralnym, kiedy nie ma stresu, buduje coś w rodzaju toru. I dopiero jak ten tor jest wystarczająco przetarty, to w trudnym momencie masz szansę go złapać. Ale na początku to nie działa, bo tor jeszcze nie istnieje.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Cyprian_S to jest dobry kierunek, ale trochę uproszczony. Problem z porównywaniem nie polega tylko na braku wyćwiczonego toru. Często jest tak, że gdzieś pod spodem siedzi przekonanie, że twoja wartość jest zależna od tego, jak wypadasz na tle innych. I afirmacja powtarzana w spokoju tego nie dotyka, bo podczas spokoju to przekonanie nie jest aktywne. Dopiero kiedy coś je wyzwoli, widać, jak bardzo jest zakorzenione.


Odpowiedz
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 256

@Skorpionica ale jak to się w praktyce rozróżnia? Czyli skąd wiadomo czy to kwestia 'za mało powtarzałam' czy 'mam głębsze przekonanie którego nie ruszam'? Bo mogę całe życie powtarzać afirmację i nie wiedzieć, że robię nie to co trzeba.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Salomea93 jedna z prostszych wskazówek: jeśli afirmacja w spokojnym momencie brzmi ok, a w momencie porównania wywołuje coś w rodzaju wewnętrznego śmiechu albo złości - to drugi przypadek. Jeśli po prostu jest cicho i nijako, to prawdopodobnie za mało powtarzałaś albo zdanie jest za słabe.


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Skorpionica to ciekawe rozróżnienie. Ja miałam tę złość. Mówiłam sobie 'moja droga jest wyjątkowa' i czułam irytację na to zdanie. Długo myślałam, że coś robię źle, a teraz rozumiem, że to była po prostu informacja o tym, jak bardzo nie wierzyłam w to, co powtarzam.


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Paprotka i co wtedy zrobiłaś z tą irytacją? Poszłaś dalej z tym samym zdaniem czy zmieniłaś afirmację?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Cynamonka zmieniłam zdanie na coś mniej kategorycznego. Zamiast 'moja droga jest wyjątkowa' zaczęłam od 'mogę zauważać, co jest moje'. To było bliżej miejsca, w którym byłam, i nie wywoływało tego wewnętrznego oporu. Z czasem zdania stawały się mocniejsze, ale to był proces kilku tygodni.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Paprotka a skąd wiedziałaś, że to dobry kierunek, żeby zacząć od słabszego zdania? Intuicja czy gdzieś o tym czytałaś?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Fanar bardziej czułam, że tamto zdanie mnie odepchnęło. Nie szukałam wtedy żadnej teorii. Ale faktycznie, jak zaczęłam czytać o tym jak działają przekonania, to potwierdziło mi, że zbyt duży skok między tym, co czujesz, a tym, co afirmujesz, po prostu nie przechodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

A wracając do tego porównywania konkretnie - zastanawiam się, czy nie pomogłoby afirmowanie czegoś związanego z procesem, nie z wynikiem. Bo kiedy widzisz kogoś, kto 'już tam jest', to porównujesz wyniki. A afirmacja w stylu 'rozwijam się we własnym tempie' odnosi się do procesu i jest trudniejsza do obalenia przez jedno zdjęcie w telefonie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Dominisia01 ale 'we własnym tempie' to nie jest trochę takie... usprawiedliwiające nicnierobienie? Znaczy jak ktoś naprawdę siedzi w miejscu i powtarza sobie, że to jest jego tempo, to czy afirmacja nie staje się wtedy takim kocykiem?


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Wikusia76 to jest ważne pytanie i słyszę je często. Różnica jest między używaniem afirmacji jako buforu przed lękiem a używaniem jej jako czegoś, co daje ci stabilność do działania. Jedno koi, drugie wspiera ruch. Jak ktoś używa 'rozwijam się we własnym tempie' żeby nie musieć nic robić, to nie jest kwestia złej afirmacji, tylko tego, przed czym ucieka.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Halny77 ok, rozumiem tę różnicę. Ale jak to odróżnić od wewnątrz, kiedy jesteś w tym? Bo z zewnątrz pewnie widać, ale sama sobie możesz wmówić, że działasz, a tak naprawdę się koisz.


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Wikusia76 u mnie dobrym testem było sprawdzenie, czy po afirmacji robię cokolwiek inaczej niż przed. Nawet małe rzeczy. Jeśli afirmacja tylko wycisza na chwilę, a potem nic się nie zmienia w zachowaniu, to znak, że pełni głównie funkcję kojącą. Nie mówię, że to złe, ale to inna rola.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy da się w ogóle przestać porównywać? Bo czytałem gdzieś, że mózg porównuje automatycznie, to jego podstawowa funkcja - oceniać, hierarchizować. Może zamiast walczyć z porównywaniem, chodzi o to, żeby zmienić co się robi zaraz po tym, jak już się porówna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Igorek to jest sensowny punkt. Porównywanie samo w sobie nie jest problemem, problemem jest to, co po nim następuje - albo spirala w dół, albo coś, co cię stamtąd wyciąga. Afirmacja jako przerywnik po porównaniu, nie jako środek na nieporównywanie, to chyba bardziej realistyczne podejście.


Odpowiedz
(@janeczka-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Igorek właśnie. Jak to ujął, to coś we mnie kliknęło. Ja cały czas myślałam, że robię coś nie tak, że porównuję. A może chodzi o to, co robię sekundę po. I może tu właśnie wchodzi afirmacja - nie jako blokada przed porównaniem, tylko jako kierunek po nim.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@dominisia01)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co napisała Janeczka, że chodzi o tę sekundę po porównaniu - to brzmi prosto, ale w praktyce jest trudne do uchwycenia. Bo ta sekunda jest naprawdę krótka. Zastanawiam się, czy nie warto by mieć jakąś afirmację gotową specjalnie na ten moment, taką awaryjną, żeby nie musieć jej wymyślać w trakcie.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Dominisia01 dokładnie o tym myślałam. Ja mam takie jedno zdanie, które sobie wybrałam właśnie na te momenty - krótkie, jedno zdanie, które brzmi jak oddech. Nie wiem, czy to afirmacja w klasycznym sensie, ale działa jak zakotwiczenie. Pytanie tylko, czy ta awaryjna afirmacja musi być inna niż ta codzienna, którą powtarzasz rano?


Odpowiedz
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 256

@Cynamonka a jakie to jendo zdanie? Nie musisz mówić, tylko pytam bo fajnie by było mieć jakis przykład, bo sama nie wiem jak to skonstruować żeby nie brzmiało sztucznie


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Salomea93 u mnie to jest 'jestem tam, gdzie mam być'. Proste, ale kiedy widzę kogoś, kto 'już tam jest', to to zdanie mi przypomina, że moje 'tam' to inne miejsce niż jej albo jego 'tam'. Nie mówię, że dla każdego to zadziała, to musiałaś znaleźć coś, co tobie nie wywołuje tego oporu.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Cynamonka ale właśnie to zdanie - 'jestem tam, gdzie mam być' - czy nie zakłada, że ktoś wie, gdzie masz być? Jakieś przeznaczenie albo plan? Bo jeśli wierzysz w wolną wolę, to co znaczy 'mam być'?


Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 829

@Wikusia76 to nie musi być metafizyczna deklaracja. To może działać czysto psychologicznie jako przerywnik dla mechanizmu porównawczego. Nie twierdzisz, że los coś zaplanował, tylko mówisz umysłowi: 'zatrzymaj się'. Słowa w afirmacji nie muszą być dosłownie prawdziwe, żeby wywołać użyteczny efekt neurologiczny.


Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Halny77 to ciekawe, bo jeśli słowa nie muszą być dosłownie prawdziwe, to gdzie jest granica między afirmacją a zwykłym okłamywaniem siebie? Pytam poważnie, bo to mnie od jakiegoś czasu zastanawia.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Igorek to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. Moim zdaniem granica leży w tym, czy zdanie kieruje cię w stronę czegoś, czy tylko zasłania coś, na co nie chcesz patrzeć. 'Jestem tam, gdzie mam być' może być impulsem do działania albo zasłoną dla bezruchu - zależy od tego, co z tym robisz dalej. Afirmacja jako kłamstwo to taka, po której nic nie robisz i czujesz się lepiej bez żadnej zmiany.


Odpowiedz
(@fanar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 408

@Skorpionica a skąd wiesz, co robisz z tym 'dalej'? Znaczy - jak to sprawdzasz u siebie? Bo wydaje mi się, że można się tu bardzo łatwo nabrać na własną narrację.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Fanar szczerze? Nie zawsze wiem. Ale jednym ze sposobów jest obserwowanie, czy po afirmacji pojawia się jakiś ruch - nawet małe przesunięcie w myśleniu. Jeśli po tygodniu masz dokładnie te same myśli i te same zachowania, to coś nie działa. Albo afirmacja, albo coś głębiej.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: