Forum

Asystent AI
Afirmacje na wybacz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na wybaczenie sobie - jak pracować z winą

Strona 1 / 2

Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Zaczęłam ostatnio pracować z afirmacjami na wybaczenie sobie i mam wrażenie, że coś nie gra. Powtarzam 'wybaczam sobie wszystkie błędy z przeszłości' i zamiast ulgi czuję jakiś opór, prawie złość. Jakby ta afirmacja była fałszywa. Czy to normalne? Może źle ją formułuję?


Odpowiedz
162 odpowiedzi
Wpisy: 535
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz brzmi znajomo. Chyba chodzi o to, że umysł po prostu nie wierzy w to co mu mówisz, szczególnie kiedy wina jest świeża albo sprawa poważna. Afirmacja działa chyba inaczej niż samo mówienie słów, nie? Mnie też zawsze zastanawiało jak to przeprogramowanie miałoby właściwie działać.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Sam miałem podobnie i w notatkach mam kilka spostrzeżeń z własnej praktyki. Opór przy afirmacji na wybaczenie siebie pojawia się najczęściej wtedy, gdy afirmacja jest za bardzo ogólna. 'Wybaczam sobie wszystkie błędy' to dla podświadomości puste zdanie, bo podświadomość myśli konkretem. Próbowałem podzielić to na etapy, najpierw samo nazywanie, co konkretnie chcę sobie wybaczyć, dopiero potem budowanie zdania. Różnica była wyraźna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Zenek75 a to znaczy, że powinnam mieć osobną afirmację na każdy konkretny błąd? Trochę się boję że to będzie właśnie powracanie do tych rzeczy zamiast puszczania ich.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

nie bój się, powrót do konkretu to właśnie klucz. Afirmacja musi być jak zaklęcie, precyzyjnie sformułowana. Zresztą tu chodzi też o to żeby powtarzać ją 108 razy dziennie, to jest magiczna liczba w wielu tradycjach i dopiero przy takim natężeniu zaczyna działać na energię winy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Tomir zatrzymaj się tutaj. Liczba 108 pochodzi z tradycji wedyjskiej i buddyjskiej, i wiąże się z konkretną praktyką mantr, nie z afirmacjami zachodnimi. Wklejanie tej liczby do pracy z poczuciem winy bez kontekstu może tylko wywołać mechaniczne powtarzanie, które nie angażuje żadnej głębszej warstwy. Afirmacja to nie zaklęcie w sensie technicznym. Co do pytania Dodoli, praca z konkretami nie musi oznaczać wracania do bólu. Można sformułować to tak: 'W tej sytuacji zrobiłam co potrafiłam' i pracować z tym jako punktem wyjścia, nie jako rozpamiętywaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

A co jak ta wina jest naprawdę duża? Ja mam coś, co ciągnie się od kilku lat i żadna afirmacja tego nie rusza. Próbowałam też pracy z czakrą serca, ale nadal siedzę w tym samym miejscu. Czy jest jakaś kolejność, może najpierw trzeba coś innego, zanim zacznie się afirmacje?


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest właśnie ciekawy punkt. W wielu tradycjach mądrościowych, nie tylko ezoterycznych, rozróżnia się między żalem, skruchą a wybaczeniem sobie. To trzy różne stany i nie można przeskakować do trzeciego bez przejścia przez dwa pierwsze. Stoicy na przykład kładli nacisk na to, żeby najpierw w pełni przyznać czyn i jego konsekwencje, dopiero potem pracować z akceptacją. Jeśli afirmacja na wybaczenie przychodzi za wcześnie, umysł ją odrzuca, bo brakuje środkowego kroku. Czy ktoś próbował afirmacji opartych na uznaniu błędu, nie od razu na wybaczeniu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Gnostyk a masz jakiś przykład jak takie zdanie miałoby wyglądać? Bo rozumiem koncept, ale nie wyobrażam sobie jak to sformułować, żeby nie brzmiało jak biczowanie się.


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Lucjan coś w stylu 'wtedy wiedziałem tyle ile wiedziałem' albo 'podjąłem decyzję z ówczesną wiedzą i zasobami'. To nie jest jeszcze wybaczenie, ale to jest zdanie prawdziwe, które umysł może przyjąć. Marc Aureli wielokrotnie w 'Rozmyślaniach' wracał do idei, że człowiek nie może dać więcej niż posiada w danym momencie. Tyle że on pisał do siebie w drugiej osobie, co też jest ciekawą techniką.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest coś, o czym w ogóle nie myślałam. Że zamiast od razu 'wybaczam sobie' można zacząć od uznania co się stało. Tylko jak długo powinno się być na tym etapie? Nie chcę utknąć w uznawaniu bez dojścia do tego wybaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie ma jednej odpowiedzi na to ile czasu. To co mówi Gnostyk ma sens, ale nie każda wina wymaga tych samych kroków w tej samej kolejności. Czasem opór, o którym mówiłaś na początku, to informacja, że nie chodzi o formułę afirmacji, tylko o to, że coś w tobie jeszcze nie jest gotowe na wybaczenie. Pytanie nie 'kiedy dojdę do wybaczenia', tylko 'co jeszcze potrzebuję zobaczyć w tej sprawie, zanim to puszczę'.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zgadzam się z Zenobią w tym, że pośpiech przy wybaczeniu sobie potrafi odwrócić całą pracę. Sama kiedyś utknęłam przy bardzo podobnej afirmacji i dopiero jak przestałam gonić za konkretnym efektem, coś się ruszyło. Chociaż nie wiem czy to efekt afirmacji czy po prostu czasu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Gituska ale jak nie gonisz za efektem to po co w ogóle robisz afirmacje? Intencja musi być silna, inaczej to tylko mówienie do siebie w powietrze.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Tomir jest różnica między intencją a oczekiwaniem konkretnego efektu w konkretnym czasie. Intencja jest kierunkiem, nie umową z wszechświatem. Nastawienie 'muszę osiągnąć wybaczenie do piątku' generuje lęk i napięcie, które blokuje właśnie to, nad czym pracujesz. Nie chodzi o brak intencji, chodzi o brak przywiązania do rezultatu.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej dyskusji i mam pytanie, bo jestem sceptyczna wobec afirmacji ogólnie. Czy jest jakieś wyjaśnienie dlaczego to w ogóle miałoby działać, poza 'przeprogramowaniem umysłu', bo to brzmi dla mnie jak metafora bez treści? Co tak naprawdę się dzieje kiedy ktoś powtarza zdanie o wybaczeniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Czeremcha z mojej obserwacji, a porównuję kilka podejść od dłuższego czasu, chodzi o zmianę tego co zauważamy i jak interpretujemy. Jak wielokrotnie powtarzasz zdanie o sobie, zaczynasz szukać dowodów na jego prawdziwość. To nie jest magia w sensie dosłownym, ale działa na selektywną uwagę. Problem pojawia się kiedy zdanie jest zbyt odległe od tego co czujesz, bo wtedy zamiast szukania dowodów dostajesz kontrargumenty.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tu jest jedna rzecz, która umknęła w tej rozmowie. Wybaczenie sobie to nie jest stan, który się osiąga przez myślenie o nim. W większości tradycji, które znam, coś takiego wymaga działania, naprawienia, albo przynajmniej symbolicznego zamknięcia. Afirmacja bez żadnego rytuału czy gestu zewnętrznego może utknąć jako pusta formuła. Nie mówię, że afirmacje są bezużyteczne, mówię że sama afirmacja może nie wystarczyć, jeśli za nią nie stoi żaden akt.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Wedrowiec a co masz na myśli mówiąc 'symboliczne zamknięcie'? Jakiś rytuał? Ja próbowałam pisania i palenia kartki, ale nie wiem czy to właśnie o to chodzi.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Bluszczyk pisanie i palenie to dobry przykład. Gest musi być osobisty i znaczący dla ciebie, nie tylko zaczerpnięty z internetu. To może być list do siebie, może być coś fizycznego jak wyrzucenie przedmiotu związanego z tamtym zdarzeniem, może być rozmowa z kimś. Chodzi o to, żeby coś poza słowami potwierdziło że ten etap się kończy. Afirmacja wtedy staje się częścią większego procesu, a nie samym procesem.


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Wedrowiec to ma sens, że gest musi być osobisty. Tylko jak odróżnić, że to 'zadziałało', a nie że po prostu minął czas i trochę zapomniałam? Martwi mnie, że mogę sobie wmówić, że wybaczam, a naprawdę tylko zakopuję.


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

To pytanie o zakopywanie kontra wybaczanie jest może najważniejsze w tym wątku. Różnica jest taka: zakopane wraca. Jak coś naprawdę zostało przepracowane, to nie znika, ale przestaje wywoływać ten sam rodzaj napięcia. Możesz o tym myśleć bez tego charakterystycznego ścisku. Marek Aureliusz pisał o tym w kontekście wspomnień jako o 'obrazach bez haczyka'. Afirmacja może pomóc, ale tylko jeśli jest wypowiadana z miejsca, w którym to napięcie już zaczęło opadać. Jeśli wypowiadasz ją i czujesz opór albo fałsz, to znak, że jesteś przed etapem, nie na etapie wybaczania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Gnostyk a ten 'obraz bez haczyka' jak rozpoznać? Bo ja jak myślę o tym co mnie trapi, to nie wiem czy mam napięcie czy nie, bo chyba już się przyzwyczaiłam do tego uczucia i nie rozróżniam.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Bluszczyk to jest bardzo trafne spostrzeżenie i niestety częste. Kiedy nosimy coś długo, przestajemy to czuć jako coś obcego, zaczyna być częścią tła. Jedną z metod weryfikacji jest wyobrażenie sobie siebie za kilka lat, która patrzy na tamto zdarzenie. Nie co czujesz teraz, ale co ta przyszła ty czuje. Jeśli w tym wyobrażeniu jest spokój, prawdopodobnie jedziesz w dobrym kierunku. Jeśli i tam jest ścisk, to znak, że coś jest nadal żywe.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie trochę z boku, bo dopiero czytam ten watek od poczatku. Czy afirmacja na wybaczenie sobie musi byc wypowiadana na głos? Bo ja jakoś nie mogę mówic do siebie po cichu, jakos to dziwnie brzmi w głowie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Lucia forma nie powinna być przeszkodą, żeby zacząć. Z tego co obserwowałem u siebie i porównywałem z różnymi metodami, pisanie działa co najmniej tak samo jak mówienie na głos, a dla niektórych lepiej, bo spowalnia myśl i zmusza do precyzji. Możesz też próbować pisać ją kilka razy z rzędu, powoli, jakbyś ćwiczyła podpis. To zupełnie inne doświadczenie niż szybkie powtarzanie.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Lucia mówienie na głos jest ważne, bo wibracja głosu wzmacnia intencję. Pisanie to tylko zapis myśli, nie ma tej samej energii co słowo wypowiedziane. W wielu tradycjach właśnie mówienie jest kluczowe, nie pisanie.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Tomir 'wibracja głosu wzmacnia intencję' to twierdzenie, które wymaga doprecyzowania. W kontekście mantr i określonych praktyk fonetycznych tak, ale afirmacje zachodnie nie opierają się na tej zasadzie. Tu chodzi o powtarzalność i uwierzenie, nie o fizyczną wibrację. Nie ma podstaw, żeby mówić, że pisanie działa słabiej. Część badań nad autosugestią wskazuje, że pisanie własnoręczne angażuje inne procesy przetwarzania niż mówienie i może być wręcz skuteczniejsze przy pracy z przekonaniami.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do Bluszczyk i tego przyzwyczajenia do uczucia. Ja miałam dokładnie to samo i jakiś czas temu zaczęłam prowadzić coś w rodzaju dziennika napięcia, dosłownie skalę od 1 do 10 po każdym powtórzeniu afirmacji. Przez kilka tygodni widziałam, że liczba stopniowo spada. Wtedy wiedziałam, że coś się rzeczywiście zmienia, a nie tylko minął czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Gituska a zaczynałaś od ogólnej afirmacji czy od tej konkretnej, o której mówił Zenek na początku wątku?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Bluszczyk od konkretnej. Ogólna 'wybaczam sobie' sprawiała, że pisałam siódemkę albo ósemkę cały czas, bo umysł nie wiedział do czego to odnieść. Jak zapisałam zdarzenie z imienia, liczby zaczęły się ruszać.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do Gituski i w ogóle do dyskusji. Ta skala napięcia to brzmi dla mnie jak coś sensownego, ale jak rozróżniacie, że zmiana w liczbach wynika z afirmacji, a nie po prostu z tego, że o czymś więcej myślicie i sprawa się oswaja przez sam fakt uwagi? Bo można by było codziennie po prostu zapisywać zdarzenie bez żadnej afirmacji i może napięcie też by opadło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Czeremcha to jest uczciwe pytanie i szczera odpowiedź jest taka, że w praktyce indywidualnej nie da się tego rozdzielić. Samo kierowanie uwagi jest częścią procesu. Afirmacja nie działa obok codziennej refleksji, tylko razem z nią. Ktoś, kto szuka czystego mechanizmu przyczynowego, nie znajdzie go w praktyce osobistej. To nie jest zarzut wobec afirmacji, to po prostu granica tego narzędzia.


Odpowiedz
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Wedrowiec więc co ty byś polecił jako te 'działanie' czy 'zamknięcie symboliczne', o którym pisałeś wcześniej? Bo rozumiem że sama afirmacja to za mało, ale co konkretnie do niej dołączyć, żeby nie zostało tylko na słowach?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Lucjan zależy co stoi za winą. Jeśli jest ktoś skrzywdzony i jest możliwość naprawienia, to najpierw to. Jeśli nie ma możliwości albo dotyczy tylko siebie, to symboliczne zamknięcie może być czymś tak prostym jak napisanie pełnego opisu zdarzenia bez oceniania i przeczytanie go głośno raz. Nie wielokrotnie, raz, jako świadek. Potem afirmacja ma inną jakość, bo mówisz ją po tym jak już spojrzałeś, nie zamiast spojrzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dorzucę coś, bo widzę że nikt jeszcze nie wspomniał o numerologii w kontekście dat. Jak masz datę zdarzenia, które chcesz przepracować, możesz obliczyć jej energię numerologiczną i wybrać dzień o przeciwnej energii na pracę z afirmacją. Na przykład zdarzenie z dnia o energii 4 to blokada, więc pracujesz w energii 5, która jest zmianą. To może wzmocnić efekt.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Norbert76 to jest twoje własne rozwinięcie czy gdzieś to czytałeś? Bo nie spotkałem się z takim podejściem w żadnym systemie numerologicznym, który znam. Większość systemów nie operuje na zasadzie 'przeciwieństwo daty zdarzenia', to nie jest standardowa interpretacja ani Pitagorejska, ani kabalistyczna.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Gnostyk kombinuję różne podejścia, nie twierdzę że to z podręcznika. Ale logika mi się wydawała spójna.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam do tego co mówił Wedrowiec o czytaniu opisu zdarzenia jako świadek. To mnie mocno trafia, bo chyba cały czas byłam albo oskarżycielem siebie, albo uciekałam od tematu. Nigdy nie próbowałam po prostu opisać co się stało bez oceny. Czy taki opis pisać raz i odłożyć, czy wracać do niego?


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

z perspektywy pracy z przekonaniami, wielokrotny powrót do surowego opisu bez oceniania może faktycznie obniżyć ładunek emocjonalny przez sam proces oswajania. Ale jeśli powroty wywołują spiralę ruminacji, lepiej to z kimś przeprowadzić, nie samotnie. Afirmacja po takim opisie ma sens, tylko pilnuj żeby opis był neutralny. Jak zaczyna wchodzić ocenianie, zatrzymaj się.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Zenobia, rozumiem to o spirali ruminacji. Chyba właśnie dlatego dotąd unikałam tego tematu, bo bałam się, że wejdę w pętlę. Ale skoro to ryzyko, to jak w ogóle poznać moment, kiedy jest się gotową żeby zacząć? Czy afirmacja może być punktem wejścia, czy raczej powinnam najpierw przepracować sam opis?


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To nie jest kwestia gotowości w sensie 'jestem gotowa i zaczynam'. Raczej chodzi o to, żeby pierwszy krok był na tyle mały, że nie uruchamia obrony. Jeśli afirmacja 'wybaczam sobie za X' wywołuje natychmiastowy sprzeciw wewnętrzny, to znaczy, że zaczęłaś od za wysoko. Można zacząć od czegoś poprzedzającego, np. 'jestem gotowa przyglądać się temu zdarzeniu'. To nie jest jeszcze wybaczanie, ale otwiera drzwi.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Wedrowiec i tu mam pytanie, bo mnie to też dotyczy. Jak długo można być przy tym 'jestem gotowa przyglądać się', zanim powinno się przejść dalej? Bo boję się, że zostanę na tym etapie i nic się nie zmieni.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Bluszczyk u mnie to trwało kilka tygodni i nie żałuję. Próba przeskoczenia za szybko skończyła się tym, że afirmacja stała się kolejnym sposóbm do bicia się po głowie, bo skoro 'ćwiczę wybaczanie' a nadal mi nie wychodzi, to znaczy, że jestem beznadziejna. Tak to u mnie działało i to był błąd.


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Gituska właśnie tego się trochę obawiam przy całym tym temacie. Czy nie ma ryzyka, że zamiast pomóc, afirmacje stają się kolejnym źródłem poczucia winy? Że ktoś powie sobie 'powinienem już wybaczyć, a nie mogę, więc coś ze mną nie tak'?


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Czeremcha to jest realne ryzyko i dobrze, że to mówisz. W literaturze dotyczącej autoafirmacji pojawia się rozróżnienie między afirmacjami wartości a afirmacjami osiągnięć. 'Wybaczam sobie' to afirmacja osiągnięcia, czyli oświadczam że coś już jest. Jeśli podświadomość nie jest na to gotowa, wywołuje dysonans zamiast ulgi. Dlatego część badaczy, m.in. Joanne Wood w pracach z 2009, wskazuje że dla osób z niskim poczuciem własnej wartości afirmacje pozytywne mogą działać odwrotnie. Lepiej pracować przez wartości, np. 'zależy mi na tym, żeby być dla siebie uczciwa', zamiast deklarować stan, którego jeszcze nie ma.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Zenobia z tym dysonansem to rozumiem, ale badania z laboratorium to nie jest to samo co praca energetyczna. Afirmacja wypowiadana z intencją i w odpowiednim stanie skupienia działa inaczej niż coś mówionego mechanicznie przy myciu zębów. Ten dysonans, o którym mówisz, wynika właśnie z braku intencji i z tego, że większość ludzi traktuje afirmacje jak zaklęcia bez żadnego przygotowania.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Tomir to by oznaczało, że wyniki badań są nieważne, bo osoby w laboratorium nie miały 'właściwej intencji'. Takie podejście jest niefalsyfikowalne, jeśli każdy negatywny wynik można odrzucić twierdzeniem, że ktoś coś zrobił 'niewystarczająco' albo 'bez skupienia'. Intencja jest ważna, ale nie unieważnia pytania o mechanizm działania.


Odpowiedz
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 535

@Zenobia a te badania Wood dotyczyły konkretnie afirmacji na wybaczanie sobie, czy ogólnie afirmacji pozytywnych? Bo jeśli ogólnych, to nie wiem czy można to wprost przenosić na nasz temat.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Lucjan słuszna uwaga. Dotyczyły afirmacji ogólnych, np. 'jestem dobrą osobą'. Nie ma mi wiadomo badań skupionych wyłącznie na self-forgiveness i afirmacjach. Ale mechanizm dysonansu między deklarowanym stanem a odczuwanym jest na tyle ogólny, że warto go mieć z tyłu głowy przy konstruowaniu własnych afirmacji, cokolwiek tematycznie ćwiczysz.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@filon)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wchodzę trochę z boku, bo czytałem o tym Norbert76 i jego pomyśle z datami. Gnostyk zakwestionował to od strony numerologicznej, ale mam inne pytanie, chyba bardziej podstawowe. Skąd w ogóle wiadomo, że data zdarzenia niesie w sobie jakąś energię, którą można 'zneutralizować' przez wybór odpowiedniego dnia pracy? Nie atak, naprawdę pytam, bo nie znam żadnego systemu który tak to ujmuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 643

@Filon szczerze mówiąc po tym co napisał Gnostyk sam trochę to przemyślałem i chyba kombinowałem za bardzo. Logika wydawała mi się spójna, ale przyznam, że nie mam konkretnego źródła. Bardziej intuicja niż system.


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Norbert76 doceniam szczerość. To jest w porządku mówić, że coś jest własną intuicją albo eksperymentem, tylko nie przedstawiać tego jako metody. Różnica jest spora, szczególnie kiedy ktoś taki jak Dodola szuka czegoś do pracy z realnym bólem.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam jeszcze jedno pytanie do Wedrowca, bo wróciłam do jego posta. Napisał, że jeśli jest możliwość naprawienia krzywdy, to najpierw to. A co jeśli osoba, której się skrzywdziło, już nie żyje? Pytam bo mój przypadek jest właśnie taki i nie wiem czy wybaczenie sobie w ogóle jest wtedy możliwe bez tej drugiej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jedna z najtrudniejszych sytuacji i rozumiem, że to nie jest pytanie abstrakcyjne. Kiedy nie ma możliwości kontaktu, czy to przez śmierć, czy przez zerwanie bez szans na odbudowanie, przestrzeń do przepracowania jest tylko wewnętrzna. Część tradycji używa w takich przypadkach rozmowy z wyobrażeniem tej osoby, listu który się pisze i świadomie nie wysyła, albo symbolicznego aktu np. zapalenia świecy z konkretną intencją skierowaną do tej osoby. Nie chodzi o udawanie, że kontakt jest możliwy, ale o stworzenie wewnętrznego zamknięcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 123

@Wedrowiec a ten list, to sie go niszczy potem czy zachowuje? Bo jak piszę coś intymnego to nie wiem co z tym zrobić, troche dziwnie mi zostawiać takie zapiski.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Lucia to zależy od tego co czujesz po napisaniu. Ja swój list spaliłam i to było świadome, chciałam żeby słowa odeszły razem z ogniem, takie symboliczne oddanie. Ale znam osoby, które trzymają przez jakiś czas i wracają do ponownego czytania, żeby zobaczyć jak zmienia się ich stosunek do tego co napisały. Nie ma jednej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To spalenie listu brzmi dla mnie bardzo mocno i trochę się boję, że zrobię to za wcześnie i zamiast zamknięcia wywołam panikę. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić, że jest się gotową do tego rodzaju gestu, czy to się po prostu czuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Bluszczyk dobry sygnał gotowości to spokój, nie ulga, nie wzruszenie, ale spokój. Jeśli myśl o geście zamknięcia wywołuje lęk albo pośpiech, zwykle znaczy, że jeszcze coś jest do przeglądania. Jeśli jest cisza i coś w stylu 'tak, to czas', to zwykle można zaufać temu sygnałowi.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@kazia_85)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i nie zabrałam jeszcze głosu, ale to co napisał Wedrowiec o spokoju jako sygnale gotowości bardzo mi zostało. Ja tego spokoju w sobie długo szukałam i myślałam że go nie ma, a potem okazało się, że był, tylko wcześniej myliłam go z obojętnością i się go bałam. Może komuś to pomoże.


Odpowiedz
Wpisy: 170
Rozpoczynający temat
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Kazia_85, to co napisałaś o spokoju, który myliłaś z rezygnacją, bardzo mi do czegoś dotarło. Właśnie próbowałam sprawdzić u siebie, co czuję i nie jestem pewna, czy to co mam to spokój, czy po prostu zmęczenie bólem. Czy jest jakaś różnica w odczuciu między jednym a drugim?


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@kazia_85)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dla mnie różnica była taka, że zmęczenie miało w sobie coś ciężkiego, jakby kamień, który leży i nie odchodzi. A spokój, kiedy w końcu przyszedł, był lżejszy, prawie niezauważalny na początku. Nie wiedziałam że to spokój dopóki nie zobaczyłam że przestałam wracać do tego samego miejsca w myślach w kółko.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kazia_85 to rozróżnienie z kamieniem jest naprawdę trafne, bo ja też właśnie tak to czuję. Ten kamień. Tylko nie wiem czy on odchodzi sam z czasem, czy trzeba mu jakoś pomóc odpowiednimi afirmacjami. I czy afirmacje mogą sprawić, że poczuję się gotowa do listu, skoro na razie nie czuję się gotowa do niczego?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Bluszczyk afirmacje raczej nie sprawią, że gotowość przyjdzie szybciej. To nie działa jak przyspieszacz. Bardziej pomagają utrzymać kierunek uwagi, czyli przypominają, że wybaczenie jest możliwe, że warto w tę stronę patrzeć. Ale sam kamień, o którym pisała Kazia_85, odchodzi zwykle przez inne rzeczy. Piszesz, rozmawiasz, pozwalasz sobie czuć. Afirmacja przy tym jest jak drogowskaz, nie jak silnik.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Wedrowiec ale bez jakiegoś impetu to ten kamień może leżeć latami. Ja rozumiem metaforę z drogowskazem, ale sam drogowskaz nic nie robi. Afirmacja wypowiadana z intencją, przy świecy, w stanie skupienia, to coś więcej niż kierunek. Uruchamia pracę energetyczną na poziomie, którego metafora drogowskazu nie obejmuje.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Tomir to jest założenie, które nakładasz na afirmację, nie właściwość samej afirmacji. Praca energetyczna przy świecy to osobny element. Świeca i stan skupienia mogą robić coś same w sobie, ale to nie znaczy, że afirmacja je wzmacnia lub że ona jest tu sprawcza. Mieszasz kilka rzeczy w jedno.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 694

@Zenobia więc jak w takim razie wyjaśniasz, że ludzie mają efekty kiedy łączą te elementy, a nie mają, gdy robią to osobno? To chyba coś mówi o tym, że kombinacja działa inaczej niż sum jej składowych.


Odpowiedz
(@zenobia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 723

@Tomir to mówi, że rytuał jako całość może mieć działanie przez skupienie, intencję i symbolikę. Ale z tego nie wynika, że afirmacja jest tu kluczowym elementem ani że 'uruchamia energię'. Efekty mogą wynikać z ceremonii jako kontekstu psychologicznego, a nie z samych słów.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: