Medytacja wycisza umysł, a afirmacje nadają mu kierunek – połączone w jedną praktykę działają mocniej niż każda z osobna. Wystarczy kilka minut dziennie, by z gonitwy myśli wyłonić spokój, a następnie świadomie zasiać w sobie nowe, wspierające przekonania.
W artykule krok po kroku: jak łączyć ciszę medytacji z siłą afirmacji, technika w trzech krokach, gotowy zestaw afirmacji na różne intencje oraz najczęstsze błędy początkujących. Zapraszamy do dyskusji – podzielcie się swoimi doświadczeniami i pytaniami.
Cały wpis dostępny tutaj: Medytacja z afirmacjami — jak połączyć obie praktyki w codziennej rutynie
Witam wszystkich. Próbowałam już samej medytacji i osobno afirmacji, ale nigdy razem. Od czego najlepiej zacząć – od razu powtarzać zdania, czy najpierw się wyciszyć? Czuję się trochę zagubiona.
A trzeba je mówić na głos? Trochę głupio mi szeptać do siebie, mieszkam z rodziną i się wstydzę.
No ale przeciez afirmacje dzialają tylko jak powtórzysz je dokladnie 100 razy dziennie, inaczej nie ma sensu. Tak gdzieś czytałem.
Dziękuję, to mnie uspokaja. A ile takich afirmacji brać na jedną sesję? Mam ich wypisanych ze dwadzieścia i nie wiem, którą wybrać.
A w jakim czasie je formułować? Słyszałem, że trzeba mówić o przyszłości, bo do niej dążymy.
Dodam, że tak samo unika się przeczeń. Zamiast „nie jestem zestresowana” lepiej „jestem spokojna w środku”. Umysł i tak gubi to „nie” i zostaje mu samo „zestresowana”.
O, ta pułapka z przeczeniem to był mój klasyk. Powtarzałam „nie boję się” i dziwiłam się, że lęk tylko rośnie. Po zmianie na pozytywną formę od razu lżej.
Jasne, ma to sens. A ile taka sesja powinna trwać? Boję się, że nie wysiedzę długo.
Trzeba medytować conajmniej godzine, krócej to według mnie strata czasu. Inaczej umysł sie nie wyciszy.
Pięć minut brzmi znacznie mniej strasznie. A rano czy wieczorem lepiej?
Z mojego doświadczenia warto przypiąć praktykę do czegoś, co i tak robisz codziennie – kawa, mycie zębów, moment po przebudzeniu. Wtedy nie trzeba pamiętać, samo wchodzi w rytm.
A oczy zamknięte czy otwarte? Jak zamykam, to od razu odpływam w myśli.
U mnie zamknięte oczy plus dłoń na sercu – ten dotyk dodatkowo kotwiczy uwagę. Polecam przetestować, mała rzecz a pomaga.
A co robić, kiedy myśli uciekają w środku? Bo uciekają co chwilę i mam wrażenie, że robię to źle.
Ulga. Myślałem, że mam jakiś nadaktywny umysł i się do tego nie nadaję.
A czy afirmacja musi coś „czuć”? Bo czasem powtarzam i nic, jakbym czytała listę zakupów.
U mnie efekty były od razu, serio. Po 2 dniach afirmacji o pieniądzach wygralem drobne w zdrapce. Działa jak złoto.
Czyli kluczem jest cierpliwość i regularność. A jak opuszczę dzień, to wszystko przepada?
Mnie bardzo pomógł krótki dziennik – jedno zdanie po sesji, jak się czułem. Z dnia na dzień zmiana jest niewidoczna, ale po miesiącu czytasz i widać drogę.
Dobry pomysł z tym dziennikiem, spróbuję. A da się to łączyć z oddechem jak z mantrą?
U mnie to się sprawdza najlepiej: krótka afirmacja na długość wydechu. Dłuższe zdania trudniej zmieścić, więc skracam do kilku słów.
A muzyka albo podkład dźwiękowy w tle – pomaga czy rozprasza?
Dodam, że jeśli używasz dźwięku, niech będzie zawsze podobny – z czasem sam staje się sygnałem dla umysłu, że zaczyna się praktyka. To jak kotwica.
Ja zaczynam od jednego uderzenia w misę dźwiękową, a potem już cisza. Ten jeden dźwięk wyznacza początek i od razu łatwiej mi wejść w tryb.
A pozycja? Bo po kilku minutach siedzenia bolą mnie plecy i całe skupienie idzie się paść.
Można też podłożyć poduszkę pod miednicę albo oprzeć się o ścianę. Chodzi o to, żeby ciało nie krzyczało i nie przejmowało całej uwagi.
