Forum

Asystent AI
Afirmacje a lęk prz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a lęk przed przyszłością - fokus na teraźniejszości czy planowanie?

Strona 2 / 2

Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

- tu właśnie jest punkt, który mnie od początku w tym temacie zastanawia. Czy afirmacja może zmienić przekonanie o planie, czy tylko opisuje zmianę która już zaszła? Innymi słowy - czy afirmacja jest sposóbm transformacji, czy raczej potwierdzeniem transformacji? Pytam, bo mam wrażenie, że używamy jej w obu funkcjach naraz i stąd część zamieszania.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Celestyn Dla mnie to drugie. Kiedy afirmacja mi działała, to zawsze było tak, że coś we mnie już się trochę przesunęło i afirmacja jakby to przypieczętowywała. Kiedy używałam afirmacji żeby wymusić zmianę od zera, efekt był żaden albo krótkotrwały. Ale nie wiem, czy to jest reguła, czy moje własne ograniczenie.


Odpowiedz
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Sylweria62 Ja to samo obserwuję u siebie od lat. Afirmacja nie jest pierwszym krokiem, jest może trzecim albo czwartym. Najpierw musisz dojść do momentu gdzie zmiana jest możliwa, bo inaczej to tak jakbyś siała na betonie. Dlatego praca z lękiem przed przyszłością przez same afirmacje, bez niczego przed nimi, może nie wystarczyć.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Miroslawa.pl A co jest tym pierwszym krokiem, przed afirmacją, z Pani perspektywy? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie że jest dużo warstw i nie wiem od czego zacząć. Mam lęk przed przyszłością dość konkretny i chciałabym spróbować coś z nim zrobić, ale boję się że zacznę od złego miejsca.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Jagusienka.pl Nie ma złego miejsca na start, jeśli zaczynasz uważnie. Pierwszym krokiem może być zwykłe nazwanie - co konkretnie boisz się w tej przyszłości. Nie ogólnie 'przyszłość mnie przeraża', tylko co dokładnie. Z mojego doświadczenia: im bardziej konkretny jest strach, tym łatwiej dobrać do niego sensowną afirmację. Afirmacje ogólne przy konkretnym lęku rzadko dają cokolwiek poza chwilowym uspokojeniem.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Helenka99 Dziękuję bardzo za tę odpowiedź, naprawdę mi to rozjaśniło. Czyli najpierw nazwać konkretnie ten lęk, a nie walczyć z nim od razu afirmacją. Spróbuję. Mój lęk jest taki - boję się, że za kilka lat będę w tym samym miejscu co teraz i że nic się nie zmieni. Jak takie coś nazwać w afirmacji? Czy afirmacja powinna dotyczyć zmiany, czy raczej tego, że jestem okej tu i teraz?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Jagusienka.pl Dobre pytanie i dobrze, że je zadajesz, bo tu jest pułapka. Afirmacja 'jestem okej tu i teraz' przy lęku przed stagnacją może być odczuwana jako zaprzeczenie - bo część ciebie woła, że nie jest okej. Lepiej spróbować czegoś w stylu 'mam zasoby, żeby się rozwijać' albo 'zmiana jest możliwa i dostępna dla mnie'. Ale najpierw rzeczywiście powiedz sobie na głos, czego konkretnie się boisz. Co to znaczy dla ciebie 'to samo miejsce'?


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej wymiany i mam odczucie, że dotykamy czegoś bardzo konkretnego. Lęk przed stagnacją to inny rodzaj lęku niż lęk przed porażką albo przed nieznanym. I myślę, że afirmacje dla każdego z tych typów powinny być inaczej skonstruowane. Czy ktoś z was to rozróżniał w praktyce - nie tylko co czujesz, ale jakiego rodzaju jest ten lęk?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Twilighta_63 Ja nie rozróżniałam, i teraz myślę że to był błąd. Przez długi czas pisałam jedną afirmację na wszystko - coś w stylu 'ufam procesowi życia' - i zastanawiałam się czemu nie działa. A może nie działała właśnie dlatego, że była za ogólna na konkretny, precyzyjny lęk. Masz rację że to są różne rzeczy.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Sylweria62 Ale czy to nie jest tak, że ta ogólność bywa celowa? Niektóre szkoły mówią właśnie, że afirmacja ma działać na poziomie ponadosobowym, nie rozwiązywać konkretnych problemów, tylko zmieniać podłoże. Nie neguje tego co mówisz, tylko zastanawiam się, czy szczegółowość afirmacji to zawsze zaleta.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wieszczbiarz01 Tu jest ciekawy rozdźwięk między tradycjami. Afirmacje ogólne działają jak nawożenie gleby, nie jak sadzenie konkretnej rośliny. Problem pojawia się, kiedy ktoś ma bardzo silny, somatycznie zakorzeniony lęk - wtedy ogólna afirmacja ślizga się po powierzchni. Ciało trzyma specyficzny wzorzec i potrzebuje specyficznego przekazu. Dlatego nie ma jednej dobrej zasady, jest raczej zasada dopasowania.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do pytania Jagusieńki.pl o to, czy afirmacja ma dotyczyć zmiany czy teraźniejszości - mam wrażenie, że to jest fałszywy wybór. Teraźniejszość i przyszłość nie są oddzielone, jeśli mówisz o wewnętrznym stanie. Afirmacja, która mówi 'jestem otwarty na zmianę', jest jednocześnie teraźniejsza i zwrócona ku przyszłości. Nie musisz wybierać jednej osi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Celestyn Rozumiem, to ma sens. Ale jak się zaczyna od zera i nie wiem, który stan jest 'prawdziwy' - ten lękowy czy ten, który chcę afirmować - to jak wybrać punkt wyjścia? Czy to nie jest trochę jak udawanie, że jest inaczej niż jest?


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jagusienka, ja sobie z tym długo nie radizłam. Czułam dokładnie to samo - że afirmacja to udawanie. Dopiero kiedy ktoś mi powiedział, żebym zamiast mówić 'jestem spokojna' mówiła 'chcę być spokojna' albo 'uczę się spokoju', to coś kliknęło. Bo to było prawdziwe. Może właśnie o to chodzi - afirmacja nie musi opisywać gotowego stanu, może opisywać kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobra intuicja, ale z jednym zastrzeżeniem. Afirmacje w formie 'chcę' mogą utrwalać stan pragnienia, a nie stan posiadania. Część badań nad językiem afirmacji pokazuje, że lepiej sprawdzają się formy procesualne - 'uczę się', 'buduję', 'odkrywam' - niż zarówno 'jestem' jak i 'chcę'. Galaktyka, twój przykład z 'uczę się spokoju' jest akurat dobry właśnie dlatego, że jest procesualny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Helenka99 Skąd to rozróżnienie - 'chcę' versus formy procesualne? To brzmi przekonująco, ale zastanawiam się, czy jest za tym jakieś konkretne uzasadnienie, czy to bardziej praktyczna obserwacja.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Hortensja_66 Trochę jedno i drugie. Jest kilka prac o autoafirmacjach - Claude Steele pisał o tym jeszcze w latach 80-90. Ale konkretnie o formach procesualnych to bardziej praktyczna obserwacja zbierana przez różne szkoły terapeutyczne. Nie ma jednego badania które by to zamknęło, więc traktuj to jako hipotezę wartą sprawdzenia, nie pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku tej dyskusji. Czy afirmacje procesualane - 'uczę się', 'buduję' - działają podobnie przy lęku, który jest bardzo nagły, napadowy? Bo u mnie lęk przed przyszłością potrafi przyjść nagle i wtedy nie jestem w stanie wejść w żaden proces, potrzebuję czegoś natychmiastowego.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Dziewiecsil_70 Przy lęku napadowym afirmacja jako taka prawie nie działa w ostrej fazie - układ nerwowy jest wtedy zbyt pobudzony. Skuteczniejsze są bardzo krótkie kotwice werbalne - jedno lub dwa słowa, które mają dla ciebie zabarwienie spokoju, wypracowane wcześniej, poza stanem lęku. Długa afirmacja procesualana to coś do praktyki codziennej, nie do gaszenia pożaru.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Otylka A co z afirmacjami uziemiającymi - tymi, które opisują to co realne i fizyczne, obecne? Słyszałem że przy napadach lęku pomocne jest mówienie sobie czegoś bardzo konkretnego o otoczeniu. Coś w stylu 'czuję ziemię pod nogami, siedzę na krześle'. Czy to już jest afirmacja, czy coś innego?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Wieszczbiarz01 To nie jest afirmacja w klasycznym sensie, to technika uziemienia. Różnica jest taka, że afirmacja próbuje wpisać nowe przekonanie, a uziemienie po prostu przywraca kontakt z tym co jest. Jedno nie wyklucza drugiego, ale to różne poziomy pracy. Przy silnym lęku uziemienie jest pierwsze, afirmacja może wejść po nim.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Otylka To rozróżnienie mi bardzo pomaga. Ale mam pytanie dalej - czy jest jakiś sposób żeby połączyć te dwa kroki w jednym ćwiczeniu? Czyli najpierw uziemienie, potem afirmacja, jako jedno przejście, które robi się razem? Czy lepiej trzymać je oddzielnie?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Alojzy Tak, to się robi. Niektóre metody pracy z ciałem i umysłem - na przykład wywodząca się z tradycji somatycznych - łączą te dwa etapy właśnie jako sekwencję. Wdech i poczucie ciała to pierwsza część, wypowiedziana lub pomyślana afirmacja na wydechu to druga. Ale uwaga - to działa o tyle, o ile masz już taką sekwencję wypracowaną spokojnie, nie improwizujesz jej w środku lęku.


Odpowiedz
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Celestyn Bardzo dziękuję za ten opis, naprawdę mi to poukładało kilka rzeczy w głowie. Mam jeszcze jedno pytanie - czy taką sekwencję można ćwiczyć na sucho, bez lęku, żeby była dostępna kiedy lęk przyjdzie? Coś jak trening przed startem?


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Karol59 Właśnie o to chodzi - to się ćwiczy w spokoju po to, żeby w trudnym momencie nie szukać, tylko korzystać. Ja mam konkretne trzy zdania, które powtarzam rano, nie dlatego że rano mam lęk, ale dlatego żeby były 'pod ręką'. I to działa zupełnie inaczej niż szukanie właściwych słów w środku napadu.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Twilighta_63 To ma sens, że ćwiczy się to w spokoju. Ale mam pytanie - czy nie jest tak, że jak ćwiczysz rano i nie masz wtedy lęku, to te zdania brzmią trochę pusto? Jak się zmusza do powtarzania czegoś, czego się w tym momencie nie czuje?


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Jagusienka.pl U mnie na początku tak właśnie było - czułam się trochę jak aktorka. Ale po jakimś czasie zauważyłam, że to uczucie pustości mija. Nie wiem czy to przyzwyczajenie, czy coś innego, ale zdania zaczęły się po prostu uruchamiać same w trudnych momentach. Może ktoś bardziej doświadczony wyjaśni dlaczego tak to działa?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Twilighta_63 To, o czym mówisz, to klasyczne warunkowanie. Powtarzasz zdanie wystarczająco wiele razy w stanie spokoju i mózg zaczyna je łączyć z tym stanem. Kiedy potem pojawia się napięcie, zdanie uruchamia skojarzenie, nie przekonanie. To nie magia, to neurologia. Dlatego naładowanie emocjonalne przy regularnym powtarzaniu jest ważniejsze niż brzmi.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Helenka99 Ale jeśli to warunkowanie, to czy nie znaczy to, że treść afirmacji jest drugorzędna? Że ważniejsze jest samo powtarzanie i stan, w którym to robisz, niż to, co konkretnie mówisz?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Wieszczbiarz01 Nie całkowicie drugorzędna, ale mniej pierwszorzędna niż większość szkół afirmacji twierdzi. Treść musi być na tyle wiarygodna, żeby umysł jej nie odrzucił, i na tyle konkretna, żeby się zakotwiczyła. Ale tak, regularność i stan emocjonalny przy powtarzaniu robią więcej niż perfekcyjne sformułowanie.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Helenka99 Czyli rozumiem, że lepiej mieć afirmację niedoskonałą, którą się rzeczywiście powtarza, niż idealnie sformułowaną, którą się powtarza raz na tydzień?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Alojzy Tak, i to jest chyba jedna z rzadszych rzeczy, co do których większość podejść do pracy z umysłem się zgadza. Regularność buduje ślad. Perfekcja sformułowania bez regularności nie buduje nic. Ale dodam jedno - ta niedoskonała afirmacja nadal nie powinna być sprzeczna z twoim systemem wartości, bo wtedy opór jest za duży i powtarzanie niczego nie zakorzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja mam w notatkach coś, co gdzieś kiedyś wynotowałam - że afirmacja, której nie wierzysz w stu procentach, działa lepiej niż ta, której wierzysz w stu procentach, bo ta pierwsza jeszcze jest 'w ruchu'. Czy to ma sens w kontekście tego, co tu piszecie? Zastanawiam się, czy to nie jest ten sam mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Sylweria62 To ciekawy sposób ujęcia. Myślę, że chodzi o to, że afirmacja, którą w pełni akceptujesz, staje się po prostu przekonaniem i przestaje wymagać powtarzania. Afirmacja 'w ruchu', jak to nazwałaś, wchodzi w dialog z tym, co jest, i ten dialog to właśnie praca. Nie wiem, czy to dokładnie ten sam mechanizm co warunkowanie, czy raczej coś równoległego.


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam wrażenie że trochę odpłynęłyśmy od lęku przed przyszłością konkretnie. Wracam do tego - czy ktoś ma doświadczenie z afirmacjami, które dotyczą rzeczy niepewnych, które mogą się nie wydarzyć? Bo mi łatwo afirmować spokój tu i teraz, ale jak mam coś przed sobą, o czym nie wiem jak się skończy - egzamin, zmiana pracy, cokolwiek - to afirmacja w stylu 'wszystko się ułoży' brzmi dla mnie kompletnie fałszywie.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Galaktyka, dokładnie ten sam problem mam. 'Wszystko się ułoży' to zdanie, którego mój umysł po prostu nie kupuje, bo wie, że nie wiem jak się ułoży. Próbowałam różnych wersji i najbliżej prawdy było dla mnie coś w stylu 'jestem w stanie poradzić sobie z tym, co przyjdzie'. To jest coś, w co mogę uwierzyć, bo nie mówi nic o rezultacie, tylko o mnie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Hortensja_66 To 'jestem w stanie poradzić sobie' to brzmi jak zasoby zamiast wynik. Słyszałam gdzieś że to właśnie jest lepsze podejście przy lęku - zamiast afirmować rezultat, afirmować zdolność. Czy ty to sama wymyśliłaś czy gdzieś czytałaś?


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Dziewiecsil_70 Szczerze? Trochę jedno i drugie. Trafiłam na tę myśl gdzieś w materiałach o odporności psychicznej, ale konkretnego źródła już nie pamiętam. Po prostu zostało i zaczęłam stosować. Ale właśnie - czy ktoś wie, czy to podejście ma jakieś solidniejsze uzasadnienie?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Hortensja_66 Ma. To, co opisujesz, to afirmacja poczucia własnej skuteczności, a nie afirmacja wyników. Bandura pisał o self-efficacy - przekonaniu, że dajesz radę podjąć działanie, nie że działanie skończy się sukcesem. To jest inny poziom i mózg go traktuje inaczej, bo jest sprawdzalny. Możesz sobie powiedzieć 'radziłam sobie wcześniej z trudnymi rzeczami' i to jest konkretny dowód, który wspiera tę afirmację.


Odpowiedz
(@karol59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Helenka99 Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę otwiera mi to inne spojrzenie na całą tę kwestię. Czy można to połączyć z tym, o czym mówił wcześniej Celestyn - z tą sekwencją uziemienie plus afirmacja? Czyli uziemienie, potem afirmacja o własnych zasobach, nie o rezultacie?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Karol59 Tak, i myślę, że to jest właśnie logiczna kolejność. Uziemienie przywraca ci kontakt z tym, że jesteś tutaj i że ciało funkcjonuje. Potem afirmacja o zasobach trafia na grunt, który jest już trochę spokojniejszy. Afirmacja o wynikach na tym etapie byłaby za daleko od tego, co realne.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam taką sytuację osobistą, jeśli mogę wrzucić - czeka mnie coś, na co długo czekałem i jednocześnie bardzo się boję rezultatu. I nie wiem, czy powtarzać sobie coś o tym wydarzeniu, czy raczej skupić się na afirmacjach niezwiązanych z tym konkretnie, żeby po prostu być stabilniejszy. Czy ma znaczenie, czy afirmacja jest 'o tym' czy ogólna?


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Talizmanik To zależy od tego, ile uwagi i napięcia już wokół tej sprawy masz. Jeśli myślisz o tym wydarzeniu non stop, to bezpośrednia afirmacja może tylko dokładać energię do obsesyjnej pętli myślowej. Czasem celowo niepowiązana afirmacja - o spokoju, o zasobach, o tym kim jesteś - robi więcej, bo nie nakręca skupienia na wyniku. Natomiast jeśli masz tendencję do unikania tematu, to wtedy delikatna, procesowa afirmacja 'jestem gotowy na to, co przyjdzie' może pomóc zamiast chować lęk głębiej.


Odpowiedz
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Otylka Zgadzam się z tym rozróżnieniem. Ja sama długo robiłam afirmacje dokładnie o tym, czego się bałam, i to było jak drapanie świeżej rany co rano. Dopiero jak zaczęłam afirmować swój stan a nie wynik, to coś się zaczęło zmieniać. Choć muszę dodać, że u mnie też grało rolę to, w jakiej porze dnia to robiłam - rano na czczo afirmacje związane z lękiem były gorsze niż wieczorem, nie wiem czemu.


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Miroslawa.pl To z tym porannym efektem jest ciekawe. Mam w notatkach że kortyzol jest najwyższy rano, zaraz po przebudzeniu, więc może to ma związek - jak jesteś biologicznie bardziej w trybie czujności, afirmacje dotyczące lęku mogą się wzmacniać zamiast łagodzić. Czy ktoś to weryfikował, bo ja to tylko z jednego miejsca wynotowałam i nie jestem pewna?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Sylweria62 To z tym kortyzolem rano jest trafne spostrzeżenie, ale bym to doprecyzowała. Kortyzol rano to nie jest problem sam w sobie - to naturalny budzik ciała, który daje energię do działania. Problem jest wtedy, kiedy do wysokiego kortyzolu dorzucasz treści lękowe. Wtedy rzeczywiście układ nerwowy może potraktować afirmację o lęku jako potwierdzenie zagrożenia. Ale to nie znaczy, że rano nie wolno afirmować. Znaczy, że rano lepiej zaczynać od afirmacji neutralnych lub ciałowych, zanim przejdziesz do tych emocjonalnie naładowanych.


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Helenka99 Okej, to rozumiem. Czyli coś w stylu 'oddycham spokojnie, jestem tutaj' na start, a dopiero potem zasoby albo przyszłość? Czy jest jakaś konkretna kolejność, której się trzymasz?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Sylweria62 Mniej więcej tak. Najpierw coś, co opisuje stan aktualny i jest sprawdzalne - właśnie to ciałowe. Potem ewentualnie coś o zasobach. Afirmacje o przyszłości na końcu, kiedy układ nerwowy ma już jakiś punkt oparcia. Nie ma jedynej słusznej kolejności, ale ta logika ma sens neurobiologicznie.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Helenka99 A co jeśli ktoś w ogóle nie ma rano czasu na taką sekwencję? Czy jedna afirmacja powiedziana szybko przy myciu zębów to już nic, czy jednak coś?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Alojzy Jedna afirmacja przy myciu zębów to zdecydowanie coś. Regularność przy zębach jest pewna, więc zakotwiczenie tam afirmacji daje jej stabilne miejsce w dniu. Nie przesadzałabym z sekwencjami dla kogoś, kto dopiero zaczyna. Lepiej jeden punkt niż rozbudowany protokół, który porzucisz po tygodniu.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Otylka Wracam do mojej sytuacji, bo to, co piszecie, trochę mi rozjaśnia. Powiedziałaś wcześniej, że jeśli myślę o tym wydarzeniu non stop, to bezpośrednia afirmacja może wzmacniać pętlę. Ale jak w takim razie odróżnić pętlę obsesyjną od zwykłego skupiania się na sprawie? Bo ja myślę o tym regularnie, ale wydaje mi się, że to normalne skoro to ważne.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Talizmanik Dobre pytanie i nie ma tu prostej granicy. Orientacyjnie: jeśli myślenie o tym zdarzeniu zostawia cię w spokoju albo mobilizuje, to skupienie. Jeśli zostawia napięcie, niepokój albo kręcisz się w kółko bez nowych wniosków, to pętla. Jak jest u ciebie po takich myślach?


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Otylka Napięcie zdecydowanie. I raczej bez nowych wniosków, jak to opisałaś. Czyli rozumiem, że powinienem raczej iść w te afirmacje o zasobach, które tu padały, a nie w afirmacje o konkretnym wyniku?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Talizmanik Tak bym to widział. I dodam jeszcze jedną warstwę - kiedy napięcie jest wysokie, afirmacja o wyniku może być nieświadomie formułowana z pozycji braku. Czyli zamiast 'to się uda' umysł słyszy 'boję się, że się nie uda, więc powtarzam, że się uda'. To nie jest ta sama afirmacja, nawet jeśli słowa są identyczne. Stan, z którego mówisz, zmienia ładunek.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Celestyn To jest coś, o czym tu jeszcze nie mówiliśmy wprost. Czy masz jakiś sposób na sprawdzenie, z jakiego stanu mówisz afirmację? Bo to brzmi jak coś, co łatwo przeoczyć - myślisz, że robisz dobrze, a tak naprawdę powtarzasz lęk w innym opakowaniu.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Wieszczbiarz01 Mam taki prosty test: zatrzymuję się po afirmacji i sprawdzam, czy ciało się trochę rozluźniło, czy napięło. To nie musi być duże. Nawet lekkie odprężenie w szczęce albo ramionach znaczy, że afirmacja trafiła w coś konstruktywnego. Napięcie lub dyskomfort po - to sygnał, że coś nie gra.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Celestyn A jeśli ktoś słabo wyczuwa sygnały ciała, to co? Pytam, bo słyszałam o uważności jako wsparciu, ale nie wiem czy trzeba być mocno zaawansowanym żeby te sygnały w ogóle zauważać.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Dziewiecsil_70 Nie trzeba być zaawansowanym, ale trzeba trochę ćwiczyć samą obserwację ciała niezależnie od afirmacji. Nawet kilka minut dziennie skupienia na tym, jak czujesz się fizycznie, stopniowo uczy rozróżniania tych sygnałów. To się buduje powoli, ale zaczyna działać szybciej niż większość ludzi myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Cieszę się, że temat wrócił do lęku przed konkretnym wydarzeniem, bo o to mi chodziło od początku. Mam taką obserwację z własnego doświadczenia - im bardziej starałam się afirmować wynik, tym bardziej cały dzień myślałam o tym, czy wynik będzie dobry. Czyli afirmacja w teorii o przyszłości, a w praktyce generowała ciągłe monitorowanie przyszłości. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Galaktyka, dokładnie tak. Mam na to swoją nazwę - 'afirmacyjny radar'. Zamiast dać spokój sprawie, zaczynam skanować każdy dzień pod kątem sygnałów, czy moja afirmacja 'się sprawdza'. To jest absurdnie wyczerpujące i chyba odwrotne do zamierzonego celu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Hortensja_66 Afirmacyjny radar - dobre określenie i bardzo trafne. Ja to samo robiłam przez długi czas. Wychodziłam rano z afirmacją 'wszystko ułoży się dobrze' i przez cały dzień nieświadomie szukałam dowodów że tak jest albo że nie jest. Efekt był taki, że byłam bardziej nakręcona niż przed afirmacją.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Miroslawa.pl Czy jest jakiś sposób żeby to wyłączyć? Ten radar? Bo jak słyszę że to tak działa, to trochę mnie to zniechęca do afirmacji w ogóle, a chciałabym spróbować, tylko nie popełniać od razu tych błędów.


Odpowiedz
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Jagusienka.pl Nie zniechęcaj się, bo problem nie jest w afirmacjach jako takich, tylko w tym czego afirmujesz. Jak przestałam afirmować wyniki i zaczęłam afirmować swój stan - spokój, zasoby, to że dam radę cokolwiek się wydarzy - radar sam z siebie przycichł. Bo nie miał czego szukać w zewnętrznym świecie.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z boku - czy te wszystkie zasady, o których piszecie, dotyczą tylko afirmacji mówionych? Bo ja jakoś łatwiej mi pisać niż mówić i zastanawiam się, czy zapisana afirmacja działa inaczej.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Felicjan Pisanie działa inaczej niż mówienie i moim zdaniem często skuteczniej przy lęku, bo angażuje inne procesy - musisz zwolnić, sformułować zdanie, zobaczyć je. To daje trochę więcej dystansu do treści. Prowadzenie dziennika afirmacyjnego to osobna metoda, nie gorsza od mówionej. Pytanie co tobie bardziej odpowiada, ale nie ma powodu, żebyś się zmuszał do mówienia jeśli pisanie przychodzi ci naturalniej.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Felicjan Pisanie działa inaczej niż mówienie i moim zdaniem często skuteczniej przy lęku, bo angażuje inne procesy - musisz zwolnić, sformułować zdanie, zobaczyć je. To daje trochę więcej dystansu do treści. Prowadzenie dziennika afirmacyjnego to osobna metoda, nie gorsze od mówionego - po prostu inny.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Helenka99 A czy to nie jest tak, że przy pisaniu łatwiej też zauważyć, kiedy afirmacja jest nieszczera? Bo jak piszę coś, w co nie wierzę, to jakoś bardziej to widać na papierze niż gdy po prostu to powiem.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Wieszczbiarz01 Dokładnie tak. Pismo jest mniej podatne na autopiłot. Mówione afirmacje można powtarzać mechanicznie bez żadnego kontaktu z treścią. Przy pisaniu trudniej się tak całkiem wyłączyć. Dlatego przy silnym lęku przed konkretnym zdarzeniem polecam najpierw pisanie - żeby w ogóle zobaczyć, co właściwie powtarzasz.


Odpowiedz
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 149

@Helenka99 To bardzo pomocne, dziękuję. Mam jeszcze jedno pytanie - czy w takim razie ważne jest, żeby pisać odręcznie, czy wystarczy na klawiaturze? Słyszałem gdzieś, że odręczne pisanie angażuje mózg inaczej.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Felicjan Jest w tym trochę prawdy. Pisanie ręczne jest wolniejsze, więc bardziej spowalnia ten wewnętrzny pośpiech, który towarzyszy lękowi. Ale nie robiłabym z tego dogmatu - jeśli ktoś sprawniej myśli przez klawiaturę, to klawiatura też zadziała. Liczy się zatrzymanie i sformułowanie, nie sposób.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Otylka Chcę wrócić do tego, co mi radziłaś wcześniej - afirmacje o zasobach zamiast o wyniku. Próbowałem ostatnio i mam takie wrażenie, że to działa inaczej, ale nie umiem powiedzieć jak dokładnie. Jakby mniej się kręciłem wokół tego zdarzenia. Czy to normalne, że efekt jest taki... subtelny?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Talizmanik Subtelny efekt to często właśnie to, czego szukasz przy lęku. Przy silnym napięciu duże zmiany brzmią fałszywie i umysł je odrzuca. To, że mniej się kręcisz wokół zdarzenia, jest konkretnym sygnałem - nie dramatycznym, ale realnym. Czy to zdarzenie wciąż zajmuje ci tyle samo miejsca w głowie co wcześniej?


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Celestyn Chyba mniej, ale trudno mi ocenić, bo jestem w środku. Może jest tak jak mówiłeś - że ja to trudniej zauważę niż ktoś z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 208
Rozpoczynający temat
(@galaktyka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam takie pytanie do całej rozmowy - czy ktoś z was miał tak, że afirmacje o zasobach działały przez jakiś czas, a potem przestały? Pytam bo u mnie tak było. Przez jakiś czas 'daję radę niezależnie od wyniku' naprawdę coś robiło, a potem stało się puste. Nie wiem, czy zużyłam tę afirmację, czy po prostu potrzebuję czegoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

U mnie też tak bywało. Myślę że to normalne - afirmacja traci swój efekt jak staje się nawykiem czysto mechanicznym. Wtedy pomaga albo zmienić sformułowanie, albo dodać do niej konkretny obraz czy wspomnienie, kiedy naprawdę dałaś radę. Sama treść przestaje wystarczać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Miroslawa.pl A to ciekawe - czyli według ciebie afirmacja musi mieć jakieś zakorzenienie w prawdziwym doświadczeniu, żeby nie stała się pusta? Bo to by tłumaczyło, dlaczego te same słowa na początku działają, a po czasie nie.


Odpowiedz
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Sylweria62 Tak to rozumiem, przynajmniej z mojego doświadczenia. Jak mówię 'daję radę', a jednocześnie gdzieś w środku mam konkretną sytuację, kiedy dałam radę, to jest jakby mięso w tej afirmacji. Jak tej sytuacji nie ma albo zapomnę po nią sięgnąć, to zostaje samo słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co pisze Miroslawa.pl bardzo do mnie trafia. Ja to opisałabym tak, że afirmacja bez wspomnienia jest jak mapa bez terenu. Ale mam pytanie - co zrobić, kiedy człowiek jest w takim momencie, że nie może w siebie uwierzyć i trudno mu przypomnieć sobie coś, kiedy dał radę? Nie każdy ma gotowe takie wspomnienia pod ręką.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Hortensja_66 To jest naprawdę ważny punkt i nie ma na to jednej odpowiedzi. Jedną z metod jest szukanie bardzo małych przykładów - nie 'dałam radę w wielkim kryzysie', tylko 'wstałam dziś rano mimo że nie chciałam'. Przy silnym lęku skala musi być mała, bo tylko wtedy umysł to przyjmuje jako prawdziwe.


Odpowiedz
(@jagusieńka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Helenka99 Bardzo dziękuję za to - to jest coś, co mogę naprawdę zastosować. Bo u mnie właśnie tak jest, że jak myślę o dużych sukcesach, to czuję, że to było coś wyjątkowego i nie wiem, czy znowu bym dała radę. Ale małe rzeczy - to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie które może być trochę z boku - czy jest jakaś różnica między afirmacją a po prostu mówieniem sobie w myślach czegoś pozytywnego? Bo słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy ja już to robię, tylko nie wiedziałam, że to afirmacja.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Dziewiecsil_70 To zależy od kilku rzeczy. Myśl pozytywna pojawia się spontanicznie i mija. Afirmacja to świadome, celowe sformułowanie i powtarzanie. Kluczowe jest też to, że afirmacja jest zazwyczaj ćwiczeniem - robisz to regularnie, a nie tylko wtedy, gdy akurat masz dobry nastrój. Ale granica jest rzeczywiście płynna.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Celestyn A czy ta regularność jest konieczna? Bo rozmawialiśmy tu dużo o tym, żeby afirmacja nie stała się mechaniczna. Czy nie ma tu sprzeczności - z jednej strony mówisz regularnie, z drugiej nie mechanicznie?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Wieszczbiarz01 Nie ma sprzeczności, ale jest napięcie, które trzeba utrzymywać. Regularność to częstotliwość - kiedy to robisz. Mechaniczność to jakość uwagi - jak to robisz. Można robić coś codziennie i za każdym razem być przy tym obecnym. Trudne, ale możliwe. Zresztą - ta uwaga też się buduje z czasem, nie przychodzi od razu.


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Celestyn Czyli trochę jak z medytacją - nie chodzi o to żeby każda sesja była doskonała, tylko żeby w ogóle siadać? Zakładam że podobna logika.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Alojzy Tak, logika podobna, ale z jedną różnicą. W medytacji często mówi się, że sama praktyka jest efektem, niezależnie od jakości sesji. Przy afirmacjach wobec lęku przyszłościowego jest jednak coś, czego nie powiem tak wprost - jeśli robisz to codziennie, ale kompletnie bez kontaktu z treścią, to po jakimś czasie możesz mieć wrażenie, że 'pracujesz', a tak naprawdę tylko odgrywasz rutynę. Pytanie do ciebie - jak ty sam sprawdzasz, czy jesteś przy tym obecny, czy już na autopilocie?


Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Celestyn Szczerze mówiąc, nie sprawdzam. Właśnie to mnie zastanawia. Czy jest jakiś sygnał, że się przełączyłem w autopilota? Bo sam z siebie chyba nie wiem, kiedy to następuje.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Alojzy Dla mnie takim sygnałem jest to, że kończę afirmację i nie pamiętam co mówiłam. Dosłownie - powtórzyłam, a w głowie pustka co do treści. Drugi sygnał to że tempo przyspiesza samo z siebie, jakby chciało się jak najszybciej 'odhaczyć'. Przy lęku przed czymś konkretnym w przyszłości to szczególnie częste, bo gdzieś w środku chcesz mieć to za sobą i wrócić do zamartwiania się. I tu wracam do tego, co tu już padało - afirmacja o zasobach lepiej temu przeciwdziała niż afirmacja o wyniku, bo nie masz 'czego' się bać w samej treści.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Otylka To z tym tempem - u mnie dokładnie tak. I teraz jak to piszesz, to rozumiem dlaczego afirmacje o zasobach mi pomagały bardziej. Bo 'daję radę niezależnie od tego co będzie' nie ma w sobie tego zdarzenia, którego się boję. Nie wiem czy dobrze to rozumiem - czy chodzi o to, żeby w treści afirmacji w ogóle nie było tego, czego się boimy?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: