Forum

Asystent AI
Afirmacje na granic...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na granicach i mówienie 'nie' - jak nauczyć się odmawiać?

Strona 1 / 4

Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, czy afirmacje mogą naprawdę pomóc w stawianiu granic. Mam na myśli konkretnie takie sytuacje, kiedy ktoś prosi mnie o przysługę, a ja mówię 'tak', choć wszystko we mnie krzyczy 'nie'. Próbowałam różnych afirmacji w stylu 'mam prawo odmawiać' albo 'moje granice są ważne', ale szczerze? Nie czuję żeby cokolwiek się zmieniło. Może źle to robię, może to kwestia doboru słów. Ktoś miał podobnie i wyszedł z tego?


Odpowiedz
201 odpowiedzi
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo przechodziłam. Myślę, że problem z tymi gotowymi afirmacjami jest taki, że brzmią jak coś, co ktoś nam narzucił, a nie jak nasz własny głos. Kiedy zaczęłam przerabiać je na swoje sformułowania, coś się ruszyło. Zamiast 'mam prawo odmawiać' zaczęłam mówić sobie 'mogę powiedzieć nie i nadal być dobrym człowiekiem'. To subtelna różnica, ale dla mnie była kluczowa. Ale też nie wiem, czy to wystarczy, bo u mnie działało stopniowo, powoli.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak w ogóle zacząć z afirmacjami od zera? Czytałam trochę o tym, ale nie wiem czy powtarzać je rano, wieczorem, ile razy, czy zapisywać... Trochę się w tym gubię i nie chcę robić czegoś źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Glicynia najlepiej rano, zaraz po przebudzeniu, kiedy umysł jest jeszcze w takim półśnie i jest bardziej otwarty na nowe przekonania. Możesz powtarzać na głos przed lustrem, to wzmacnia efekt, bo angażujesz też zmysł wzroku i słuchu jednocześnie. Ja polecam minimum 21 dni bez przerwy, bo tyle mniej więcej potrzeba na nowy nawyk.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Te 21 dni to mit, który niestety krąży po internecie od lat. Wzięło się to z przestarzałej interpretacji obserwacji chirurga plastycznego z lat 60. Mózg nie działa według tak prostego schematu. Czas potrzebny na przeprogramowanie przekonań jest bardzo indywidualny i zależy od tego, jak głęboko zakorzeniony jest dany wzorzec. Przy granicy i odmawianiu często chodzi o bardzo stare, dziecięce schematy i tam afirmacja wypowiedziana rano przez 3 tygodnie po prostu nie wystarczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Kapturek no dobra, może przesadziłam z tą konkretną liczbą. Ale jakiś minimalny czas regularności chyba jest potrzebny, nie? Nie wyobrażam sobie, żeby efekty pojawiły się po tygodniu.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

regularność jak najbardziej tak. Ale zamiast myśleć o konkretnej liczbie dni, wolę pytanie: jak głęboko rozumiesz, skąd pochodzi ten wzorzec z tym 'tak' zamiast 'nie'? Bo afirmacja bez tej świadomości to trochę jak malowanie ściany bez usunięcia wilgoci. Wygląda lepiej przez chwilę, potem wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam wrażenie, że przy takim temacie jak granice ważne jest też co czujesz w ciele, kiedy mówisz 'tak', choć chcesz powiedzieć 'nie'. Ja zauważyłem u siebie, że to jest zawsze jakiś ścisk w klatce piersiowej albo napięcie w ramionach. Zacząłem łączyć afirmacje z chwilowym skupieniem na tym odczuciu i to dało więcej niż samo powtarzanie słów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Adept to ciekawe, bo ja to czuję w gardle. Dosłownie jakby coś blokowało. Myślisz, że afirmacja wypowiedziana właśnie w momencie, kiedy to napięcie jest, działa inaczej niż ta wypowiedziana rano w spokoju?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Zawilec z mojego doświadczenia tak. Kiedy ciało jest w stanie tego napięcia, a ty wtedy delikatnie wprowadzasz nowe słowa, to jest jakby praca bezpośrednio w miejscu, gdzie siedzi problem. Oczywiście to nie jest łatwe, bo w tamtym momencie raczej nie masz głowy do afirmacji. Ale powoli się da trenować.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@jasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy ktoś próbował nagrywać sobie afirmacje własnym głosem i słuchać ich np. przed snem? Słyszałem, że to działa szybciej niż powtarzanie na głos. Chciałbym żeby to zadziałało od razu, bo mam w robocie sytuację, że ciągle mi ktoś zleca nadgodziny i nie umiem odmówić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Jasiek nagrywanie własnym głosem ma sens, bo własny głos jest bliższy temu, jak wewnętrznie 'myślimy'. Tylko uważaj na jedno: jeśli nagrywasz afirmacje w stanie znudzenia albo bez przekonania, to też tak brzmią i mózg to słyszy. Lepiej nagrać raz z rzeczywistym poczuciem tego, o czym mówisz, niż 50 razy mechanicznie. Co do tej pracy, tu nie chodzi tylko o brak afirmacji. Czy rozmawiałeś kiedyś wprost z tą osobą o tym, że masz problem z tymi nadgodzinami?


Odpowiedz
(@jasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Kapturek nie, bo zawsze mi się wydaje, że jak powiem nie to będą problemy. I chyba właśnie o to mi chodzi, że liczę na to, że afirmacje zmienią to przekonanie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

To przekonanie, że odmowa równa się kłopoty, jest bardzo głęboko wpisane w pewien schemat numerologiczny, który widzę często u osób z silną dwójką w numerogramie. Dwójka to harmonia, unikanie konfliktu, potrzeba akceptacji. Jeśli masz silną dwójkę w liczbie życia albo w liczbie duszy, to praca tylko przez afirmacje może być uphill battle bez zrozumienia, skąd ten mechanizm pochodzi na głębszym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie rozumiem tego z numerologią, ale to co mówicie o tym przekonaniu 'odmowa równa się kłopoty' brzmi logicznie nawet bez mistyki. To chyba zwykłe warunkowanie? Człowiek raz powiedział nie, było niedobrze, więc mózg zapamiętał. Jak to w ogóle afirmacja ma przepisać coś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Celestyn56 właśnie dlatego sama afirmacja to za mało, jeśli nie towarzyszy jej doświadczenie. Mózg uczy się przez doświadczenie, nie przez słowa. Afirmacja może przygotować grunt, może zmieniać narrację wewnętrzną, ale realne przepisanie schematu dzieje się wtedy, kiedy powiesz 'nie' i okaże się, że świat się nie zawalił. Pierwsze kilka razy jest najtrudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy są jakieś konkretne afirmacje, które sprawdziły się właśnie przy odmawianiu? Szukam czegoś na teraz, bo mam konkretną osobę w życiu, która mnie non stop o coś prosi i naprawdę nie wiem jak się zatrzymać.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Wiesia91 u mnie działało coś w stylu 'odmawiając chronię siebie i szanuję drugą osobę' albo 'moje 'nie' jest uczciwe i to jest w porządku'. Chodzi o to, żeby afirmacja nie tylko dodawała ci prawa, ale też zdejmowała poczucie winy. Bo to poczucie winy jest często tym, co blokuje.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Zawilec to jest coś, o czym nie pomyślałem. Że 'nie' może być uczciwe wobec drugiej osoby, nie tylko wobec siebie. Jakoś zawsze myślałem, że odmawiając ranię kogoś, a tu się okazuje, że to może być odwrotnie. Dziękuję, to naprawdę zmienia perspektywę.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Damianek właśnie to mnie uderzyło w tej rozmowie. Że odmawianie może być uczciwe wobec drugiej osoby. Bo jak ktoś mi coś proponuje, a ja mówię tak, choć chcę powiedzieć nie, to ta osoba tak naprawdę nie wie, co naprawdę czuję. Jakby dostawała ode mnie fałszywy sygnał. Zastanawiam się teraz, czy afirmacje mogą też pomóc przeprogramować właśnie to, ten odruch mówienia tak dla świętego spokoju?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Glicynia tak, ale to zależy od tego, co za tym stoi. Jeśli mówisz tak dla spokoju, bo boisz się reakcji drugiej osoby, to afirmacja może pomóc tylko jeśli jednocześnie pracujesz z tym lękiem. Bo inaczej afirmacja będzie warstwą na wierzchu, a pod spodem ten lęk dalej będzie sterował zachowaniem. Pytanie do ciebie: kiedy mówisz tak wbrew sobie, co konkretnie się boisz, że się stanie?


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Kapturek że ta osoba się na mnie obrazi, przestanie ze mną rozmawiać albo uzna mnie za samolubną. To chyba głęboko zakorzenione, bo pamiętam, że w domu jak odmawiałam, to były awantury.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wiem, że tu mówimy o afirmacjach, ale chcę dodać, że na zdolność do odmawiania bardzo mocno wpływa pozycja Saturna w horoskopie. Saturn to planeta granic, struktury, mówienia 'nie'. Jeśli Saturn jest słabo zaaspektowany albo w znakach, które mu nie służą, jak Ryby czy Rak, to stawianie granic może być naprawdę strukturalnie trudniejsze dla takiej osoby. Afirmacje pomogą, ale warto to sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Mnie w tym wszystkim najbardziej pomogło rozróżnienie dwóch rzeczy: automatycznego 'tak', które wypada powiedzieć, i 'tak', które faktycznie czuję. Na początku w ogóle ich nie odróżniałem - zgoda wychodziła ze mnie, zanim zdążyłem pomyśleć. Afirmacja typu 'mam prawo się zastanowić' zadziałała u mnie dopiero wtedy, kiedy nauczyłem się robić tę malutką pauzę przed odpowiedzią. Bez tej pauzy każda afirmacja szła w próżnię, bo decyzja i tak zapadała wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak w ogóle ćwiczyć to rozróżnianie? Bo to, co mówi Zawilec, brzmi sensownie, ale jak ja stoję przed tą osobą, która czegoś chce, to nie mam czasu na żadne zatrzymania. Wszystko dzieje się za szybko i już po fakcie żałuję.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Wiesia91 u mnie to też tak wyglądało. Dlatego zacząłem ćwiczyć w niskich stawkach, czyli w sytuacjach mało znaczących. Kelner pyta, czy chcę deser, a ja mówię nie, choć zwykle bym się zgodził żeby nie być niegrzeczny. Albo kolega pyta czy mogę mu pomóc z czymś drobnym, a ja mówię, że nie mam teraz czasu. To brzmi banalnie, ale naprawdę buduje coś w środku. Afirmacje do tego dobrałem tak, żeby wspierały właśnie te małe momenty, nie od razu wielkie decyzje.


Odpowiedz
(@jasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Adept czyli mówisz, że nie ma sensu od razu próbować powiedzieć nie w tej trudnej sytuacji, tylko najpierw trenować na małych rzeczach? Nie wiedziałem, że to tak działa. A afirmacje przed tym treningiem czy po?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Jasiek moim zdaniem rano, jako takie nastawienie na dzień. Nie myśl o tym jak o magicznym zaklęciu przed konkretną sytuacją. Raczej jak o regularnym przypominaniu sobie, jaką osobą chcesz być. Efekt przychodzi z czasem, nie z jednej sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

To, co opisuje Adept, ma solidne oparcie. Takie stopniowanie trudności jest zbliżone do technik stosowanych przy pracy z unikaniem. Ciało i umysł muszą zebrać dowody na to, że odmowa nie kończy się katastrofą. Afirmacja sama w sobie tego dowodu nie dostarczy, ale może zmniejszać opór przed wejściem w te małe sytuacje. To jest jej realna funkcja tutaj, nie przeprogramowanie przez powtarzanie, tylko obniżanie progu do działania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Kapturek właśnie o to chciałem zapytać. Czy to znaczy, że afirmacja bez działania to po prostu zero? Bo jeśli tak, to rozumiem, że jest użyteczna jako wstęp, ale czy samo powtarzanie cokolwiek zmienia, jeśli człowiek i tak dalej postępuje po staremu?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Celestyn56 nie zero, ale blisko. Zmiana narracji wewnętrznej ma znaczenie, bo wpływa na to, jak interpretujemy sytuacje. Ale jeśli ta nowa narracja nigdy nie spotyka się z realnością, zostaje teorią. Można mieć tysiąc afirmacji o granicach i dalej mówić tak na każde żądanie. Afirmacja to nie substytut doświadczenia, tylko jego torowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wracając jeszcze do tego, co mówiłam o numerologii, bo widzę, że wątek trochę poszedł w stronę technik. Chcę dodać, że jeśli ktoś ma w swoim numerogramie silną szóstkę jako liczbę życia lub ekspresji, to będzie miał bardzo podobny problem. Szóstka to opiekuńczość, potrzeba bycia potrzebną, lęk przed odrzuceniem przez wspólnotę. Takie osoby często formułują afirmacje zbyt miękko, bo podświadomie nie chcą brzmieć 'twardo'. Coś w stylu 'staram się szanować swoje potrzeby' zamiast 'moje granice są ważne'. Czy ktoś z was zauważył u siebie coś takiego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 209

@Krokusik o tym miękkim formułowaniu to mnie trafiłaś. Jak próbowałam pisać swoje afirmacje, to naturalnie wychodziły mi właśnie takie łagodne sformułowania. Myślałam, że to dlatego, że jestem miła, a może to właśnie jest ten problem. Jak silna jest ta szóstka w numerogramie, to w ogóle da się to zmienić?


Odpowiedz
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Wiesia91 oczywiście, że się da. Numerogram opisuje tendencje, nie wyrok. Silna szóstka to też piękna energia, tylko potrzebuje świadomości. W praktyce chodzi o to, żeby afirmacje przy takim układzie były konkretne i bezkompromisowe w słowach, właśnie dlatego, żeby kontrować tę naturalną miękkość. 'Moje nie jest ostateczne i nie wymaga tłumaczenia' to zupełnie inne brzmienie niż 'staram się dbać o siebie'. Mózg słyszy różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chcę nawiązać do tego, co mówiłam o Saturnie, bo to się łączy z tym, co teraz mówi Krokusik. Saturn w złym aspekcie do Wenus albo Księżyca często daje ten schemat, gdzie granice są albo za miękkie, albo człowiek stawia je z ogromnym poczuciem winy. Afirmacje przy takim układzie naprawdę warto budować wokół słów związanych z Saturnem, odpowiedzialność, struktura, prawo. Coś w stylu 'mam prawo do własnej przestrzeni' działa na innym poziomie niż ogólne 'jestem wolna'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Telepatka84 zatrzymam się przy jednej rzeczy. Mówisz o Saturnie w złym aspekcie do Wenus jako przyczynie miękkości granic, ale to jest spore uproszczenie. Taki aspekt może dawać zupełnie różne manifestacje u różnych osób, zależnie od całości horoskopu, ascendentu, domu, gdzie Saturn stoi. Przypisywanie jednego wzorca konkretnemu aspektowi bez szerszego kontekstu może kogoś wprowadzić w błąd. Czyli możesz mieć taki aspekt i mieć granice twarde jak kamień, jeśli inne elementy to wspierają.


Odpowiedz
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Kapturek racja, nie chciałam tego uprościć do jednej reguły. Chodziło mi o tendencję, nie o pewnik. Oczywiście kontekst całego horoskopu jest ważny.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wróćmy może do tych konkretnych afirmacji, bo to mi jest teraz najbardziej potrzebne. Wiesia91 pytała wcześniej o to, co działa, Zawilec podała swoje przykłady. Czy ktoś ma jeszcze jakieś konkretne sformułowania, które sprawdziły się przy właśnie takim codziennym, praktycznym odmawianiu? Szukam czegoś, co nie brzmi sztywno ani agresywnie, ale jest wyraźne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Damianek mam jeszcze jedno, które mi bardzo pomogło. 'Moje granice chronią relację, nie ją niszczą.' To zmieniło dla mnie coś fundamentalnego, bo przestałam myśleć o odmawianiu jako o akcie przeciwko komuś. Wróciło mnie do głównego tematu, bo to jest serce tego całego problemu z mówieniem nie. Nie chodzi tylko o to, żeby umieć odmówić technicznie, ale żeby przestać wierzyć, że odmowa niszczy więź.


Odpowiedz
Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to mi chciałam powiedzieć na początku tego wątku, tylko nie umiałam tego tak nazwać. Że problem z granicami to nie jest kwestia słów, tylko kwestia przekonania, że masz prawo w ogóle te granice mieć. I afirmacje, które działają, to te, które trafiają właśnie w to przekonanie, nie uczą cię odmawiania, tylko dają ci wewnętrzną zgodę, żeby to robić. Cieszę się, że rozmowa doszła właśnie tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Goździka, to ciekawe, co napisałaś o przekonaniu, że masz prawo do granic. Bo ja właśnie tak to czuję, jakby sam problem nie leżał w tym, że nie umiem powiedzieć nie, tylko w tym, że gdzieś w środku myślę, że nie mam do tego prawa. I pytanie: czy afirmacje mogą to przekonanie realnie zmienić, czy tylko przykrywają je ładnymi słowami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Celestyn56 właśnie o to chodzi, że mogą zmienić, ale nie przez samo powtarzanie. Kiedy mówisz sobie 'mam prawo do granic' i jednocześnie czujesz, że to nieprawda, to faktycznie jest tylko tapeta na pękniętą ścianę. Zmiana zaczyna się wtedy, kiedy zaczniesz szukać w sobie małych dowodów na to, że ta afirmacja jest prawdziwa. To jest ta różnica między recytowaniem a pracą.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@jasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

a jak szukać tych dowodów? Bo to brzmi trochę abstrakcyjnie. Masz jakiś konkretny sposób, żeby to zrobić?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie też to zastanawia, co mówi Goździka. Bo jak mam szukać dowodów, że mam prawo do granic, skoro całe życie działałam odwrotnie? Nie ma tych dowodów, to chyba jest właśnie ten problem.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Wiesia91 o to właśnie chodzi, że te dowody trzeba najpierw stworzyć, a nie znaleźć gotowe. I tu wracamy do tego, co mówił Adept o małych sytuacjach. Jeden kelner, jedna odmówiona przysługa i to już jest dowód. Mały, ale realny. Afirmacja wtedy działa jako coś w rodzaju zaproszenia do takiego działania, nie jako zamiennik.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Zawilec to ma sens, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówisz, że najpierw afirmacja, potem działanie, potem ta afirmacja zaczyna być prawdziwa? Taki krąg? Bo dotąd myślałem, że afirmacja sama z siebie coś przestawi w środku, bez żadnego działania z zewnątrz.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Damianek nie ma jednej kolejności, która zawsze działa. U jednych najpierw zmienia się narracja wewnętrzna i to popycha do działania. U innych odwrotnie, działanie przynosi zmianę przekonań, a afirmacja tylko porządkuje to, co już się zmieniło. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś traktuje afirmację jako jedyną pracę i czeka, że życie się ułoży samo.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Kapturek a co z tymi, którzy próbują działać, ale dosłownie nie mogą? Mnie ciało blokuje, serce przyspiesza, głos siada. To nie jest kwestia decyzji w tej chwili. Czy afirmacje mogą pomóc na ten poziom, fizyczny?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Glicynia to, co opisujesz, to reakcja układu nerwowego, nie charakter. Żadna afirmacja nie zatrzyma tej reakcji w momencie, kiedy już wystąpi. Ale regularna praca z afirmacjami o bezpieczeństwie, nie o granicach, bo to jest głębiej, może z czasem zmieniać próg, przy którym ta reakcja się włącza. To długa droga i uczciwie mówiąc, tutaj często potrzeba czegoś więcej niż forum.


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Kapturek rozumiem, co mówisz. Mam pytanie, bo nie do końca rozumiem, jakie afirmacje o bezpieczeństwie masz na myśli? Czy możesz podać przykład, bo chcę wiedzieć, od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja przez jakiś czas pracowałem z czymś w stylu 'jestem bezpieczna, kiedy mówię co myślę' albo 'moje słowa nie niszczą relacji'. Nie wiem, czy to jest to, o czym mówi Kapturek, ale u mnie taki kierunek działał lepiej niż bezpośrednie afirmacje o granicach. Granice to temat bardzo konkretny, a bezpieczeństwo to poziom niżej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Adept to jest ciekawy kierunek i zgadza się z tym, co widzę w numerologii. Liczba duszy i to, jak ktoś przetwarza swoje potrzeby wewnętrzne, często pokazuje właśnie ten poziom, czy człowiek w ogóle czuje się bezpieczny w relacjach. Przy mocnej dwójce lub szóstce w liczbie duszy ten lęk przed zerwaniem więzi jest bardzo głęboki i afirmacje skierowane wprost na granice naprawdę nie trafiają w sedno.


Odpowiedz
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 523

@Krokusik ale czy to nie jest trochę tak, że każdemu można przypisać jakąś liczbę, która tłumaczy jego problemy? Pytam szczerze, bo nie znam się na numerologii, ale brzmi to dla mnie jakby można było uzasadnić wszystko.


Odpowiedz
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Celestyn56 rozumiem ten sceptycyzm i nie zamierzam go zbijać na siłę. Numerologia nie mówi, że ktoś musi mieć problem z granicami. Mówi, że pewne tendencje mogą być bardziej nasilone przy określonych układach. Jeśli ktoś nie ma tego problemu, to ma inne tematy do przepracowania. To nie jest tłumaczenie wszystkiego jedną liczbą, tylko podpowiedź, gdzie szukać.


Odpowiedz
Wpisy: 241
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przy okazji, co mówi Krokusik, chcę dodać, że w astrologii Księżyc w Rybach albo Waga na Ascendencie bardzo często współgra z dokładnie tym schematem, o którym tu rozmawiamy. Mocna potrzeba harmonii i unikanie konfliktu za wszelką cenę. Afirmacje przy takim układzie najlepiej formułować w czasie teraźniejszym i konkretnie, na przykład 'wybieram siebie i to jest miłość, nie egoizm'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Telepatka84 Księżyc w Rybach to nie jest jeden wzorzec zachowania przy granicach. Znam osoby z takim Księżycem, które są bardzo wyraźne w swoich potrzebach. To, że coś 'często współgra' nie znaczy, że jest to reguła, od której można wyprowadzać konkretne porady dotyczące afirmacji. Można tak mówić na zasadzie ogólnej obserwacji, ale ostrożnie z przekładaniem na indywidualne zalecenia.


Odpowiedz
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 241

@Kapturek zgoda, to nie reguła. Mówiłam o tendencji, nie o pewności. Każdy horoskop to całość i nie da się wyciągnąć jednego elementu bez reszty.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, bo się zgubiłam. Rozumiem, że sama afirmacja to za mało, że potrzeba działania. Ale czy jest jakaś afirmacja, która mogłaby pomóc w tej chwili przed trudną rozmową? Takie coś krótkie, co pomogłoby się uspokoić i nie ugryźć w język, jak przychodzi moment.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Magnolka ja przed trudnymi rozmowami używam czegoś bardzo krótkiego, żeby nie myśleć, tylko poczuć. Coś w stylu 'jestem po swojej stronie'. Żadne rozbudowane zdanie przed wejściem w rozmowę nie działa, bo głowa i tak zaczyna analizować. Krótko i w pierwszej osobie, to tyle.


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Zawilec dziękuję, to naprawdę pomocne. 'Jestem po swojej stronie' jest świetne, bo jest krótkie i nie brzmi jak coś wyuczonego. Chyba to wypróbuję. Masz jeszcze coś podobnego, takiego prostego?


Odpowiedz
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Zawilec masz jeszcze coś podobnego? Szukam czegoś na moment tuż przed, kiedy już wiem, że za chwilę muszę coś powiedzieć i zaczynam się spinać.


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Damianek 'mam prawo chcieć tego, czego chcę'. Też krótkie, też w pierwszej osobie. Ale szczerze, różne zdania działają na różnych ludzi. Ja przez jakiś czas testowałam kilka i wybrałam to jedno, które nie brzmi u mnie sztucznie. Może zamiast szukać gotowca, sprawdź, co ty sam chciałbyś sobie powiedzieć przed taką rozmową?


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja wciąż zastanawiam się nad tym, co mówiła Kapturek o afirmacjach o bezpieczeństwie. Próbowałam ostatnio 'jestem bezpieczna, kiedy mówię co myślę' i po kilku dniach zauważyłam, że przed trudną rozmową trochę mniej mi siada głos. Nie znikło to zupełnie, ale jest jakby mniejsze. Nie wiem, czy to efekt tej frazy, czy po prostu oswajam się z myślą.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Glicynia to, że nie wiesz, skąd ta zmiana, jest ważną informacją. Nie szukaj jednej przyczyny. Ciało i przekonania zmieniają się razem, nie po kolei. Ważne, że coś się ruszyło. Jak długo pracujesz z tą frazą i jak często?


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Kapturek jakieś dwa tygodnie, rano, zanim wstanę. Nie codziennie, bo zapominam. Może pięć razy w tygodniu.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Glicynia to solidna regularność jak na początek. Nie musisz robić tego codziennie o tej samej porze jak w wojsku, żeby cokolwiek zaczęło działać. Ważniejsze jest to, że robisz to przed momentem, kiedy jesteś jeszcze półprzytomna, czyli zanim głowa zacznie oceniać. To dobry czas.


Odpowiedz
(@jasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 254

@Kapturek a dlaczego rano jest lepiej niż wieczorem? Ja zwykle robię to przed snem i zastanawiam się, czy nie tracę czasu.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Jasiek z tego co wiem, wieczór też ma swój sens, bo afirmacja może pracować, kiedy śpisz. Przynajmniej tak się mówi. Ale rano jest o tyle różne, że głowa jest jeszcze mniej 'obronna', mniej gotowa do kontrowania. Nie wiem, czy jedno jest lepsze od drugiego, bo sam próbowałem obu i trudno powiedzieć, co co zrobiło.


Odpowiedz
Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, nie ma jednej złotej pory. Badania nad autosugestią, jeszcze od Coué, wskazywały raczej na powtarzalność i stan relaksu niż na konkretną godzinę. Rano przed wstaniem i wieczorem przed snem działają podobnie, bo ciało jest bardziej rozluźnione. Ważniejsze jest, żebyś robiła to w spokoju, nie w pośpiechu między kawą a wychodzeniem z domu.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

a skąd wiadomo, że Coué miał rację? Pytam serio, bo to stare podejście i zastanawiam się, czy ktokolwiek to sprawdzał nowoczesnymi metodami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Celestyn56 są nowsze badania nad autosugestią, między innymi w kontekście placebo i efektu oczekiwania, ale nie będę tutaj udawać, że znam je wszystkie na pamięć. Coué sam w sobie nie jest dogmatem, ale jego obserwacje o stanie relaksu i powtarzalności zgadzają się z tym, co mówi się teraz o neuroplastyczności. Tyle mogę powiedzieć.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: