Forum

Asystent AI
Afirmacje a kontrol...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a kontrola - kiedy przestajemy kontrolować i zaczynamy ufać

Strona 1 / 2

Wpisy: 1230
Rozpoczynający temat
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Siedzę ostatnio nad tym tematem i nie daje mi spokoju jedna rzecz. Afirmacje działają, to wiem z praktyki. Ale jest taki moment w pracy z nimi, kiedy zaczynasz pilnować efektów bardziej niż samego procesu. Sprawdzasz, czy już się coś zmieniło, czy wszechświat 'zadziałał', czy jesteś wystarczająco pozytywna. I wtedy to zaczyna przypominać bardziej kontrolę niż zaufanie. Miałam period kiedy robiłam afirmacje finansowe i po każdym tygodniu robiłam jakiś mentalny audyt: no i co, czy jest lepiej? Efekt był odwrotny do zamierzonego, bo cały czas byłam skupiona na braku. Zastanawiam się, w którym miejscu praktyki powinno się odpuścić i po prostu pozwolić temu działać. I jak w ogóle rozpoznać ten moment.


Odpowiedz
83 odpowiedzi
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest jeden z tych tematów, które wyglądają prosto na papierze, a w praktyce są zaskakująco trudne. To, co opisujesz, to klasyczna pułapka intencji. Afirmacja ma zmieniać przekonanie, a nie być modlitwą błagalną wysyłaną w konkretnym kierunku z oczekiwaniem odpowiedzi. Różnica jest zasadnicza. Kiedy codziennie sprawdzasz efekty, to sygnalizujesz swojej podświadomości, że obecna sytuacja jest niewystarczająca. Podświadomość nie lubi paradoksów, ale reaguje na emocję, nie na słowa. Więc pytanie nie brzmi 'kiedy odpuścić' tylko 'z jakiej pozycji emocjonalnej wypowiadasz afirmację'. Czy to jest poczucie uzupełniania czegoś brakującego, czy potwierdzanie czegoś, co już jest prawdą w jakimś sensie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wladek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Wrozbita Mam notatki z kilku miesięcy pracy z afirmacjami i dokładnie to widzę w danych. W tygodniach, gdzie byłem spokojny i po prostu mówiłem afirmację jak fakt, działy się rzeczy. W tygodniach, gdzie byłem nakręcony na wynik, nic. Ale mam pytanie, bo to mnie nurtuje od dawna: skąd w ogóle wiadomo, że zmiana przekonania 'już nastąpiła'? Czy to jest jakieś odczucie, czy jest to bardziej obserwacja z zewnątrz?


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Wladek To dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od osoby. Ale jeden wskaźnik jest dość niezawodny: kiedy przestajesz się zastanawiać, czy afirmacja działa, to znaczy że działa. Brzmi banalnie, ale to jest dokładnie to poczucie zakorzenienia, o którym mówi większość tradycji pracy z umysłem. Nie chodzi o to, żeby wyłączyć obserwację siebie, tylko o to, że obserwacja przestaje być naładowana lękiem o wynik. Widzisz zmianę jak obserwator, nie jak ktoś kto jej desperacko szuka.


Odpowiedz
Wpisy: 258
(@lelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ile czasu mniej więcej to zajmuje zanim coś zacznie działać? Bo czytałem że 21 dni, ale minęły już ponad trzy tygodnie i nic szczególnego u mnie nie widzę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Lelum Mit 21 dni pochodzi z obserwacji Maxwella Maltza, który był chirurgiem plastycznym i zauważył, że pacjentom zajmuje mniej więcej tyle czasu przyzwyczajenie do nowego wyglądu. Ktoś to potem przeniósł na afirmacje i poszło w świat. Neuroplastyczność tak nie działa, to znaczy nie ma jednego wyznaczonego terminu dla wszystkich. Poza tym, jeśli sprawdzasz co kilka dni czy już jest wynik, to trochę jak sadzenie nasionka i codzienne wyciąganie go z ziemi żeby zobaczyć czy kiełkuje. Sam proces sprawdzania go niszczy.


Odpowiedz
Wpisy: 258
(@lelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, ale to znaczy że co, po prostu robię i nie patrzę? To trudne, szczególnie jak zależy ci na konkretnym efekcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Lelum Właśnie o tym jest ten wątek. 'Konkretny efekt' to jest słowo klucz. Jeśli afirmacja jest sprzężona z bardzo konkretnym oczekiwaniem, na przykład 'ta praca, ten człowiek, ta kwota', to umysł zamiast otwierać się na możliwości, zaczyna blokować wszystko co nie pasuje do tego obrazka. Ogólna zasada jest taka: im bardziej afirmacja dotyczy stanu wewnętrznego, tym łatwiej puścić kontrolę nad wynikiem. 'Jestem spokojny i otwarty na możliwości' działa inaczej niż 'dostanę awans do końca miesiąca'.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@tajemniczka)
Połączone: 1 tydzień temu

Mam inne podejście do tego. Pracuję też z kartami i afirmacjami równolegle i zauważyłam, że kiedy afirmacja trafia w coś głębokiego, w jakieś rzeczywiste przekonanie które chcę zmienić, to pojawia się opór. Takie wewnętrzne 'ale to nieprawda'. I to jest sygnał że jesteś na właściwym tropie, nie że coś robisz źle. Czy ktoś jeszcze miał ten moment, kiedy afirmacja wyzwala wręcz silniejszy opór zamiast spokoju?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Tajemniczka Tak, i to nawet kilka razy. Pracowałam z afirmacjami dotyczącymi wartości własnej i pierwsze dwa tygodnie były koszmarem. Każde 'jestem wystarczająca' wywoływało w środku coś w stylu 'kłamiesz sobie'. Ale to nie jest powód do zatrzymania się, raczej odwrotnie. Ten opór to jest właśnie to przekonanie, które chcesz zmienić, wychodzące na powierzchnię. Problem jest kiedy ludzie w tym momencie rezygnują, myśląc że afirmacje nie działają dla nich.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak w takim razie odróżnić sytuację, kiedy opór jest sygnałem postępu, od sytuacji kiedy po prostu afirmacja jest zła albo do niczego nie pasuje? Bo to co piszecie brzmi trochę tak, że cokolwiek się dzieje, to jest okej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Mamuna To bardzo sensowne pytanie, nie podstawowe. Różnica jest w jakości tego oporu. Jeśli afirmacja wywołuje reakcję w stylu 'nie wierzę w to', to jest właśnie opór transformacyjny, bo coś w tobie się broni. Jeśli afirmacja wywołuje poczucie wewnętrznej sprzeczności lub wręcz pogarsza nastrój po dłuższym czasie, to może rzeczywiście nie trafia w twój język wewnętrzny. Afirmacje są bardzo osobiste i gotowe szablony często są za szerokie albo za ogólne. Dobrze sformułowana afirmacja powinna wywoływać lekki 'stretch' wewnętrzny, a nie poczucie totalnej fikcji.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, bo jestem raczej sceptyczny wobec całego tematu. Skąd wiadomo, że zmiany które następują po afirmacjach są skutkiem afirmacji, a nie po prostu normalnej zmiany życiowej albo efektu placebo? Pytam serio, bo próbowałem coś z tym robić i efekty były, ale nie wiem jak to przypisywać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Polelum Pytanie jest uczciwe. Efekt placebo sam w sobie jest realny, to nie jest zarzut wobec metody. Ale tu nie chodzi nawet o placebo. Afirmacje zmieniają to, na co zwracasz uwagę. Kiedy codziennie przypominasz sobie 'jestem otwarty na nowe możliwości', twój mózg zaczyna inaczej filtrować rzeczywistość. Nie dlatego że wszechświat się zmienił, tylko dlatego że ty zaczynasz zauważać inne rzeczy niż wcześniej. To jest mechanizm poznawczy, bardzo dobrze opisany, nie mistyczny. Pytanie o 'czy to działa' jest więc trochę nie na miejscu, bo nikt nie twierdzi że afirmacja zmienia fizykę. Zmienia sposób w jaki przetwarzasz informację.


Odpowiedz
(@wladek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Leopold To świetnie powiedziane i zgadza się z tym co obserwuję w notatkach. Ale wracając do głównego pytania tego wątku: jak to ma się do puszczenia kontroli? Bo twój opis sugeruje, że afirmacja działa przez zmianę uwagi, nie przez jakiś zewnętrzny mechanizm. A jeśli tak, to kontrolowanie efektów jest podwójnie kontrproduktywne, bo przekierowujesz uwagę z powrotem na brak.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Pracuję z intencją od kilku lat i moje zdanie jest takie: moment 'puszczenia' nie jest jednorazowy. To nie jest tak, że kiedyś rano wstajesz i mówisz 'od dziś ufam'. To jest codzienna decyzja i czasem trzeba ją podejmować kilka razy dziennie. Szczególnie jak zaczynasz się niepokoić brakiem efektów. Najlepsze porównanie jakie znam to puszczanie latawca. Musisz trzymać nitkę, ale nie dusić jej. Za mocno trzymasz, latawiec nie leci. Puszczasz całkowicie, tracisz kontakt. Chodzi o wyczucie napięcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@olek08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Gustlik71 Ten przykład z latawcem jest dla mnie bardzo pomocny. Ale mam pytanie, bo nie do końca rozumiem: co w praktyce oznacza 'trzymać nitkę' przy afirmacjach? Czyli robić je regularnie i nie sprawdzać efektów, czy coś jeszcze?


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Olek08 Regularna praktyka to część trzymania nitki, tak. Ale chodzi też o coś bardziej subtelnego. Żyjesz w zgodzie z tym, co afirmujesz. Jeśli afirmujesz dostatek i jednocześnie każdą decyzję finansową podejmujesz ze strachu, to wysyłasz sprzeczne sygnały. Afirmacja to nie jest oddzielna praktyka od reszty życia. Jest raczej jak kompas, do którego wracasz i który powinien zacząć wpływać na drobne codzienne wybory.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@tajemniczka)
Połączone: 1 tydzień temu

Jest jeszcze jeden aspekt, który tu wychodzi i wydaje mi się ważny. Kontrola nad wynikiem często bierze się ze strachu, że jeśli nie będziesz pilnować, to nic się nie stanie. To jest lękowa motywacja do praktyki, a nie ufność. I praca z afirmacjami bez przepracowania tego strachu to trochę jak przyklejanie plastra na coś głębszego. Czy ktoś próbował pracować z tym lękiem wprost, na przykład przez pytanie 'czego tak naprawdę się boję, że to nie zadziała'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Tajemniczka Tak i to dało mi więcej niż pół roku samych afirmacji. Kiedy usiadłam z tym pytaniem, okazało się że boję się nie tyle że 'nie zadziała', tylko że zadziała i wtedy nie będę miała wymówki żeby dalej stać w miejscu. To jest taki paradoks, który trudno nazwać dopóki się go nie zobaczy. Afirmacje mogą być nieświadomie sabotowane przez przekonania, które leżą głębiej niż to, nad czym pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz z tą wymówką to jest chyba najbardziej uczciwe zdanie w tym wątku. Ale mam pytanie, bo mnie to szczerze zastanawia: jeśli afirmacje działają przez zmianę uwagi jak mówił Leopold, a nie przez jakiś zewnętrzny mechanizm, to czy to 'puszczenie kontroli' jest w ogóle konieczne? Może wystarczy po prostu systematyczność?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Polelum Systematyczność to warunek konieczny, ale niewystarczający. Możesz powtarzać afirmację codziennie przez rok i jednocześnie codziennie sprawdzać, czy coś się zmieniło. Ta obserwacja jest właśnie formą kontroli i ona zaciera efekt. Uwaga wraca do deficytu zamiast do możliwości.


Odpowiedz
(@wladek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Leopold A jak to się ma do prowadzenia notatek? Bo ja notuję i to mi pomaga widzieć zmiany wstecz, których nie widziałem na bieżąco. Czy to jest ta szkodliwa kontrola, czy raczej obserwacja z dystansu?


Odpowiedz
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Wladek To ważne rozróżnienie. Notatka po fakcie to zupełnie co innego niż codzienne sprawdzanie 'czy już?'. Pierwszy ruch to dokumentowanie, drugi to monitorowanie z napięciem. Dokumentowanie jest ok, bo piszesz co było, a nie czy powinno było być więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Czy ktoś mógłby powiedzieć, skąd właściwie wziął się ten podział na kontrolę i ufność w kontekście afirmacji? Bo słyszę o tym dużo, ale nie rozumiem, czy to pochodzi z jakiejś konkretnej tradycji, czy to jest coś nowszego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Mamuna Źródeł jest kilka i nie ma jednego. Część idzie przez New Thought z przełomu XIX i XX wieku, gdzie mówiono o 'prawie przyciągania' i nieopieraniu się na wysiłku woli. Część przez wschodnie praktyki uważności, gdzie przywiązanie do wyniku jest traktowane jako przeszkoda. W popularnej kulturze te dwa strumienie połączyły się dość chaotycznie i stąd ta mieszanina.


Odpowiedz
(@tajemniczka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 483

@Wrozbita I właśnie przez to chaotyczne połączenie widzę u wielu osób taki błąd: myślą, że 'puszczenie' oznacza bierne siedzenie i czekanie. A to nie jest ani New Thought, ani uważność. Obie tradycje mówią o działaniu, tylko bez kurczowego trzymania się konkretnego kształtu wyniku.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Tajemniczka Dokładnie. I tu jest ta pułapka, o której nie mówi się wystarczająco: można bardzo sprawnie racjonalizować bierność jako 'ufność'. Siedzisz, nic nie robisz i tłumaczysz sobie, że 'ufasz procesowi'. To nie jest puszczenie kontroli, to jest unikanie odpowiedzialności w duchowym opakowaniu.


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Gustlik71 No i to jest właśnie to o czym myślałam ale nie umiałam tego tak ująć. Ja przez jakis czas robiłam afirmacje i kompletnie nic nie robiłam w kierunku tego co afirmowałam bo myślałam że samo przyjdzie. Przyszło tyle co nic. Dopiero jak zaczełam też działać to zaczęło się coś ruszać.


Odpowiedz
Wpisy: 258
(@lelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to trochę bez sensu, bo po co w ogóle afirmacje jeśli i tak trzeba działać? Działanie by wystarczyło chyba.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Lelum Bo działanie bez zmiany wewnętrznego przekonania bywa sabotowane przez ciebie samego. Możesz wysyłać sto CV i jednocześnie głęboko wierzyć, że nie zasługujesz na dobrą pracę. Wtedy albo wybierasz złe oferty, albo skreślasz się na rozmowie. Afirmacja ma zmienić to co siedzi pod spodem, nie zastąpić działania.


Odpowiedz
(@olek08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Dorotka To rozumiem, ale jak wiesz że to przekonanie pod spodem naprawdę się zmieniło? Mam na myśli, czy jest jakiś sygnał, że to już działa głębiej, a nie tylko że recytujesz słowa z nawyku?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Olek08 Jednym z wyraźniejszych sygnałów jest to, że przestajesz reagować defensywnie na sytuacje, które wcześniej cię uruchamiały. Jeśli afirmujesz własną wartość i nagle krytyka od kogoś zamiast cię demolować po prostu przesuwa się po tobie, to coś się zmieniło naprawdę. Ale to przychodzi stopniowo i jest trudne do uchwycenia w czasie rzeczywistym.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam takie pytanie z boku, ale chyba pasuje do tematu. Co zrobić jeśli afirmacja jest wyraźnie sprzeczna z tym co aktualnie przeżywasz? Mówisz 'jestem spokojny' a jesteś w środku roztrzęsiony. Czy to nie jest oszukiwanie samego siebie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Blazej76 To jest jeden z poważniejszych zarzutów wobec afirmacji i jest w nim trochę racji. Kiedy różnica między stanem a słowem jest zbyt duża, umysł odrzuca komunikat. Część praktyków proponuje wtedy tzw. afirmacje pomostowe, czyli sformułowania które nie zaprzeczają temu co czujesz, ale przesuwają lekko perspektywę. Zamiast 'jestem spokojny' coś w stylu 'jestem otwarty na to, że spokój jest dla mnie możliwy'. Mniej deklaratywne, ale bardziej przyswajalne.


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Aether To jest bardzo konkretna obserwacja. Afirmacja pomostowa ma swój czas działania i rzeczywiście może stygnąć. Przejście do pełnej formy zwykle sygnalizuje właśnie to co Klimcia opisywała wcześniej, czyli zmiana reakcji na zewnętrzne sytuacje. Jeśli sformułowanie pomostowe przestaje wywoływać jakiekolwiek napięcie, to albo już nie potrzebujesz pomostu, albo potrzebujesz nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącam, ale mam dosyć podstawowe pytanie. Czy czas powtarzania afirmacji w ciągu dnia ma znaczenie? Czytałam że rano i wieczorem to najlepsze momenty, ale nie wiem czy to ma jakieś uzasadnienie czy to tylko taki zwyczaj.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Henia Rano i wieczorem to nie tylko zwyczaj. Rano masz okno tuż po przebudzeniu, kiedy mózg przechodzi ze stanu alfa i jest bardziej plastyczny, mniej krytyczny. Wieczorem podobnie, przed zaśnięciem. Ale szczerze, regularność bije porę dnia. Lepiej robić o trzynastej codziennie niż rano raz na trzy dni.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@tajemniczka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wracając do tego co Klimcia powiedziała o strachu przed sukcesem, bo to mnie zostało. Zastanawiam się czy ten strach nie jest właśnie tym, co sprawia że kontrolujemy tak bardzo. Jakby kontrola była sposobem na trzymanie wyniku wystarczająco daleko, żeby nigdy nie musieć go naprawdę osiągnąć. Czy ktoś miał podobne przebłyski przy tej pracy?


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@tajemniczka)
Połączone: 1 tydzień temu

I to jest właśnie pytanie, które mnie nie puszcza od jakiegoś czasu. Czy kontrola jest zawsze wyrazem lęku, czy może być też po prostu nawykowym sposobem działania, który nie wiąże się z żadnym głębszym strachem? Bo w sobie widzę coś, co wygląda jak kontrolowanie, ale kiedy się w to wgłębiam, nie ma tam paniki. Jest tylko przyzwyczajenie do tego, żeby trzymać rękę na pulsie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Tajemniczka Dobre pytanie, bo to zmienia odpowiedź na pytanie co z tym zrobić. Lęk i nawyk to dwie różne rzeczy. Nawyk możesz po prostu przerwać albo przekierować, bez żadnej głębszej pracy. Lęk wymaga najpierw zobaczenia co pod nim siedzi. Jeśli naprawdę nie czujesz napięcia przy tej kontroli, to może być właśnie nawyk. Albo lęk, którego jeszcze nie widzisz, bo jest głębiej.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wrozbita A jak to rozróżnić w praktyce? Mówię serio, nie retorycznie. Bo kiedy pracuję z kimś kto mówi 'ja po prostu lubię mieć kontrolę, to nie jest lęk', to właśnie brzmi jak coś wartego sprawdzenia. Pytanie jest: co się dzieje wewnętrznie kiedy ta kontrola jest niemożliwa? Jeśli jest spokój, to ok. Jeśli jest cokolwiek nieprzyjemnego, to gdzieś jest lęk.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@tajemniczka)
Połączone: 1 tydzień temu

No i to jest właśnie to. Jak zaczynam odpowiadać sama sobie na to pytanie, to muszę przyznać że coś tam jednak jest. Nie panika, ale dyskomfort. Może masz rację, że to nie był czysty nawyk.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Tajemniczka Dyskomfort przy utracie kontroli to standard. Pytanie czy ten dyskomfort rośnie proporcjonalnie do stawki czy jest stały niezależnie od sytuacji. Jeśli tak samo mocno niepokoi cię brak kontroli nad małym i dużym, to jest wtedy sygnał że to nie o sprawę chodzi, tylko o sam mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę wymianę i zaczynam się zastanawiać jak to się ma do samych afirmacji. Bo afirmacja jest właśnie próbą kontrolowania swojego wewnętrznego stanu, prawda? Mówisz sobie co masz myśleć. To jest chyba kontrola w czystej postaci.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Blazej76 Zależy co rozumiemy przez kontrolę. Afirmacja to kierunkowanie uwagi, nie wymuszanie wyniku zewnętrznego. Możesz sterować tym gdzie patrzysz, ale nie tym co zobaczysz. Ta różnica jest istotna. Kiedy mówisz 'jestem spokojna', nie rozkazujesz rzeczywistości, tylko proponujesz umysłowi inne miejsce zakotwiczenia. Czy to jest kontrola? Raczej pielęgnacja.


Odpowiedz
(@lelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 258

@Aether Ale przecież właśnie o to chodzi z afirmacjami, żeby przyciągnąć konkretne rzeczy. Przynajmniej tak to rozumiem. Więc cel jest kontrola nad tym co się przyciąga, nie?


Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Lelum Nie do końca tak to działa i tu jest właśnie sedno problemu, który ten wątek próbuje rozkręcić. Jeśli afirmacja jest jak zamawianie z menu, to jesteś w trybie kontroli i właśnie wtedy zaczyna się napięcie: czy zamówienie dotrze, kiedy dotrze, dlaczego nie dotarło. Jeśli afirmacja jest raczej jak nawadnianie gleby, to nie zarządzasz tym co wyrośnie, tylko stwarzasz warunki. To fundamentalnie inne ustawienie.


Odpowiedz
(@lelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 258

@Dorotka No dobra, to jak to drugie w praktyce wygląda? Bo to brzmi ładnie ale nie wiem jak się przestawić z jednego myślenia na drugie.


Odpowiedz
(@wladek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Dorotka Ten podział na 'zamawianie z menu' kontra 'nawadnianie gleby' bardzo mi się podoba, bo dobrze to porządkuje. U mnie przez długi czas było właśnie to pierwsze, i dokładnie tak jak piszesz, cały czas sprawdzałem czy zamówienie jest w drodze. Mam w notatkach ten moment kiedy to zobaczyłem i to było jak wylanie zimnej wody.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

A mi sie wydaje że przejście między tymi dwoma trybami to nie jest jednorazowa decyzja. Ja to robiłam jakoś z dziesięć razy. Decydowałam że już odpuszczam i po kilku dniach znowu sprawdzałam efekty. Dopiero jak to zobaczyłam jako nawrót, a nie porażkę, to coś się zmieniło w podejściu. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wyrocznica94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 50

@Kazia84 Tak samo. I myślę że to nawroty są właśnie tym miejscem gdzie widać czy naprawdę coś się zmienia. Jeśli po nawrocie masz wyrzuty sumienia i 'znowu mi nie wyszło', to mechanizm kontroli jest wciąż aktywny, tylko tym razem skierowany na samą praktykę. Jeśli widzisz nawrót i mówisz 'aha, tu jestem' bez dramatu, to coś jednak drgnęło.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie do tego co Wyrocznica94 napisała. Czy to znaczy że jeśli bardzo przeżywam to że mi nie wychodzi odpuszczanie, to jeszcze nic się nie zmieniło? Bo ja właśnie tak mam i trochę mi smutno po tym co przeczytałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Henia Nie, to nie znaczy że nic się nie zmieniło. Przeżywanie nawrotu to nie to samo co brak postępu. Często właśnie dlatego że coś zaczyna się zmieniać, nawrót jest bardziej widoczny i bardziej odczuwalny. Wcześniej nie zauważałaś że kontrolujesz, bo to było niewidoczne tło. Teraz widzisz, więc to już jest inne miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@olek08)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak długo ten etap trwa? Mam na myśli, czy jest jakaś granica po której można powiedzieć że to już jest za długo i może warto coś zmienić w podejściu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Olek08 Nie ma jednej granicy czasowej i każdy kto ci da konkretną liczbę tygodni, upraszcza. To co można obserwować to kierunek, nie tempo. Czy nawroty są coraz krótsze, czy przestrzeń między nimi jest spokojniejsza, czy reagujesz na nie z coraz mniejszym ładunkiem emocjonalnym. To są sygnały że idziesz w dobrą stronę, niezależnie od tego ile to trwa.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam takie sceptyczne pytanie. Czy nie jest tak, że cały ten podział na kontrolę i ufność jest trochę filozoficzny, a w praktyce po prostu albo coś w twoim życiu się zmienia albo nie? Bo można pięknie mówić o 'odpuszczaniu' i nic się nie zmienić, albo kontrolować wszystko i osiągnąć cel.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Polelum Możliwe, tylko że to co opisujesz pomija koszty. Można kontrolować wszystko i osiągnąć cel i jednocześnie być wyczerpany, sztywny i nieszczęśliwy. Albo odpuścić i nic nie osiągnąć. Nikt nie mówi że odpuszczenie gwarantuje wynik. Chodzi o jakość procesu i o to co dzieje się z tobą w środku przez cały czas tej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy ktoś próbował połączyć afirmacje z jakąś praktyką medytacyjną właśnie po to żeby łatwiej wchodzić w ten stan bez kontroli? Czytałam że to podobno pomaga, ale nie wiem jak to konkretnie wyglądałoby w codziennej praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Mamuna Medytacja przed afirmacjami tak, ale z jednym zastrzeżeniem. Jeśli wchodzisz w medytację po to żeby 'lepiej kontrolować efekty afirmacji', to trochę idziesz w tę samą pułapkę, tylko głębiej. Ja robiłam to przez jakiś czas i zauważyłam że medytacja stała mi się kolejnym sposóbm optymalizacji zamiast rzeczywiście przestrzenią bez celu. Co konkretnie czytałaś o tym połączeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Nic konkretnego, raczej takie ogólniki że medytacja otwiera i wtedy afirmacje lepiej wchodzą. Ale to co piszesz ma sens, bo chyba właśnie tak bym to robiła, żeby 'lepiej działało'. Tylko nie wiem jak inaczej do tego podejść.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Mamuna Pytanie jest inne: czego szukasz w tej medytacji przed afirmacją? Jeśli spokoju, to może najpierw sprawdź czy w ogóle masz dostęp do spokoju bez żadnej afirmacji. Jeśli nie masz, to medytacja plus afirmacja to dwie warstwy techniki nałożone na siebie, a sedno problemu zostaje nieruszone.


Odpowiedz
(@lelum)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 258

@Wrozbita Ale przecież po to są te techniki, żeby coś osiągnąć. Nie rozumiem tego podejścia że niby nie ma robić nic. Bo co, siedzimy i czekamy aż samo przyjdzie?


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 168

@Lelum Nikt nie mówi żeby nic nie robić. Różnica jest między działaniem z miejsca napięcia a działaniem z miejsca spokoju. Afirmacje możesz robić w obu stanach, tylko efekty będą inne. W pierwszym przypadku masz akcję połączoną z lękiem że nie zadziała. W drugim masz akcję bez przywiązania do konkretnego wyniku. To nie jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@blazej76)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo trochę zgubiłem wątek. Mówimy o tym żeby nie przywiązywać się do wyników, ale jednocześnie afirmacje mają przyciągać konkretne rzeczy. Jak to pogodzić? Mówię afirmację o zdrowiu bo chcę zdrowia, więc siłą rzeczy zależy mi na tym żeby to dostać.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@aether)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Blazej76 To jest bardzo dobre pytanie i myślę że tu jest serce całej dyskusji. Zależy ci na zdrowiu jako stanie, to naturalne. Problem zaczyna się kiedy afirmacja przestaje być wyrazem tego pragnienia, a staje się mechanizmem wymuszającym żeby rzeczywistość zachowała się określonym sposobem i dokładnie wtedy. Intencja jest twoja, czas i forma realizacji już nie.


Odpowiedz
(@tajemniczka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 483

@Aether Właśnie to chyba mnie blokowało przez długi czas. Robiłam afirmacje i jednocześnie w środku miałam takie poczucie że sprawdzam czy 'działa'. Jak dziecko które sadzi nasionko i co godzinę odkopuje żeby zobaczyć czy już kiełkuje.


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Tajemniczka O właśnie! To odkopywanie to idealny obraz. I co gorsza jak nic nie widać po odkopaniu, to sie robi panikę i sypie więcej ziemi, więcej wody, więcej słońca, a tak naprawde to wszystko razem niszczy to co się zaczęło układać. Mi zajęło dużo czasu żeby zobaczyć że moje 'intensywniejsze praktykowanie' to był właśnie ten mechanizm.


Odpowiedz
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 190

@Kazia84 A jak w ogóle wychodzisz z tego odkopywania? Bo ja mam tak że wiem że nie powinnam sprawdzać, ale i tak sprawdzam. I potem mam wyrzuty sumienia że sprawdziłam. Błędne koło.


Odpowiedz
(@wyrocznica94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 50

@Henia Wyrzuty sumienia po sprawdzeniu to kolejna warstwa kontroli, już na samym procesie. Jakbyś kontrolowała swoje kontrolowanie. To jest ważna obserwacja, bo pokazuje że problem nie jest w tym że sprawdzasz, tylko w tym co potem z tym robisz. Czy po tych wyrzutach wracasz do praktyki spokojniej czy zaczynasz kompensować?


Odpowiedz
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 190

@Wyrocznica94 Szczerze to chyba kompensuję. Robię więcej afirmacji jakby nadrobić. Ale to co napisałaś o kontrolowaniu kontrolowania to jakoś tak trafiło, muszę to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam wrażenie że ta rozmowa kręci się coraz bardziej w kółko. Mamy temat, pętle, wyrzuty sumienia, znowu pętle. Ale nikt nie powiedział co konkretnie robi żeby z tej pętli wyjść. Czy jest jakiś realny punkt gdzie coś się zmienia, nie filozoficznie, ale praktycznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wladek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Polelum U mnie punktem był moment kiedy przestałem rejestrować efekty w notatkach. Przez jakiś czas prowadziłem dosyć szczegółowe zapisy, co robiłem, kiedy, jak się czułem, co się zmieniło. I w pewnym momencie zobaczyłem że te zapiski same w sobie stały się sposobem na mierzenie skuteczności. Zamknąłem zeszyt i przez kilka tygodni po prostu robiłem swoje bez zapisywania. To był dla mnie konkretny krok.


Odpowiedz
(@dorotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Wladek Ale jest różnica między rezygnacją z notatek a odpuszczaniem kontroli. Można nie zapisywać i dalej w głowie non stop monitorować. Pytanie jest co się działo w środku jak zamknąłeś zeszyt, nie co robiłeś na zewnątrz.


Odpowiedz
(@wladek)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Dorotka Masz rację i uczciwie powiem że przez pierwsze dni w głowie i tak szło to monitorowanie. Ale bez zeszytu nie miałem gdzie tego 'parkować' i jakoś z czasem myśl przechodziła zamiast się zatrzymywać. Nie twierdzę że to jedyna metoda, u mnie akurat zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji i zastanawiam się czy nie brakuje tu jednego elementu. Cała rozmowa dotyczy kontroli nad procesem, ale co z kontrolą nad punktem startowym? Afirmacja działa inaczej jeśli wychodzi z poczucia braku, a inaczej jeśli wychodzi z poczucia że już coś masz i chcesz to pogłębić. To jest inny stan energetyczny i myślę że od tego warto by zacząć, bo to zmienia naturę całej praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Zengui To ważne rozróżnienie. Afirmacja z braku to de facto skarga ubrana w pozytywne słowa. 'Jestem zdrowa' powiedziane z przekonaniem że właśnie nie jesteś, niesie w sobie ten kontrast i on jest silniejszy niż słowa. Nie wiem czy to 'stan energetyczny' w ścisłym sensie, ale z perspektywy pracy z przekonaniami to jak najbardziej realny mechanizm.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: