Forum

Asystent AI
Afirmacje a konsekw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a konsekwencja - czy przerwy w praktyce rujnują postęp

Strona 2 / 2

Wpisy: 1207
 Arat
Rozpoczynający temat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

To, co Magicwoman opisuje z ciałem, to coś, o czym rzadko się mówi w kontekście afirmacji. Większość podejść zakłada, że masz powtarzać mechanicznie i efekt przyjdzie sam. A tu jest sugestia, że ciało sygnalizuje coś o jakości praktyki. I że przerwa może być odpowiedzią na ten sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 1805
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie - i to wraca do języka. Afirmacja po angielsku może omijać ten sygnał z ciała, bo jest jakby obok. Nie wywołuje ani głębokiego oporu, ani głębokiej chęci. Jest po prostu neutralna. I może dlatego łatwiej ją zarzucić - bo jej brak też jest neutralny.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Shangie To jest dla mnie jedno z mocniejszych zdań w tej rozmowie. Neutralność jako pułapka. Coś, co nie boli i nie cieszy - po prostu odpada bez śladu.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Betalia Ale czy to nie znaczy, że afirmacje po angielsku są z definicji gorsze dla kogoś, kto myśli po polsku? Czy można to jakoś skompensować?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Lubon Nie gorsze - inne. Angielska afirmacja może działać na poziomie intelektualnym, pojęciowym. Polska trafia głębiej emocjonalnie. Jeśli ktoś świadomie używa tej różnicy - może mieć z obu coś pożytecznego. Problem jest wtedy, gdy zakłada, że działają tak samo.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Vladi A skąd wiadomo, że polska "trafia głębiej emocjonalnie" - to jest założenie czy ktoś to w jakiś sposób sprawdzał? Bo wydaje mi się, że to zależy mocno od historii konkretnej osoby. Ktoś, kto dorastał na anglojęzycznych mediach, może mieć angielski jako język emocjonalny w pewnych obszarach.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Indraphoros To trafna korekta. Nie ma jednej reguły. Ale statystycznie język, w którym ktoś słyszał pierwsze słowa opieki i kary, ma inny status neurologiczny. U osób dwujęzycznych od urodzenia - tak, rozkład może być inny. U osób, które nauczyły się angielskiego w szkole - zazwyczaj nie.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z boku, bo cały czas kręciło mi się w głowie pytanie o runy. Jeśli przyjmiemy, że język ojczysty ma inny ładunek emocjonalny, to co z afirmacjami opartymi na symbolach, które w ogóle nie są słowami? Galdr - śpiewanie run - omija ten problem. Nie ma języka polskiego ani angielskiego, jest dźwięk i intencja. Ciekawe, czy przerwa w takiej praktyce działa inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kadula To otwiera zupełnie inny wątek, ale warto zapamiętać to pytanie. Jeśli nośnikiem jest dźwięk, a nie słowo, to przerwa może być mniej destrukcyjna - bo nie tracimy języka, tylko trening dźwiękowy. I można wrócić szybciej. Choć nie wiem, czy ktoś tu to świadomie testował.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
Rozpoczynający temat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Kadula i Wiciol otworzyli coś, o czym warto powiedzieć wprost w kontekście przerw. Jeśli galdr działa przez dźwięk i wibrację, a nie przez semantykę, to przerwa w tej praktyce ma zupełnie inny charakter niż przerwa w klasycznych afirmacjach słownych. Tracisz trening ciała, nie "program" w głowie. Czy to nie znaczy, że powrót jest łatwiejszy - bo nie musisz przekonywać umysłu od nowa?


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to miałam na myśli. W galdrze wracasz do dźwięku, nie do pojęcia. Możesz nie pamiętać, co "znaczy" Fehu, ale twoje gardło i klatka piersiowa pamiętają wibrację. To inny rodzaj pamięci - bardziej mięśniowy niż intelektualny. Przerwa nie kasuje tego tak szybko.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kadula A ile ta pamięć mięśniowa wytrzymuje bez ćwiczenia? Bo z mojego doświadczenia z innymi praktykami fizycznymi - dźwięk też zanika, jeśli długo go nie używasz. Może wolniej niż słowo, ale jednak.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Wiciol Nie wiem ile dokładnie, nie mierzyłam tego. Ale zanikanie brzmi inaczej niż zapominanie. Kiedy wracasz po dłuższej przerwie, dźwięk wraca szybciej niż intencja. Jakby ciało wiedziało, tylko potrzebuje kilku prób żeby się przypomnieć.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kadula To jest ciekawe rozróżnienie - zanikanie kontra zapominanie. Ale czy nie jest tak, że w afirmacjach słownych też jest coś mięśniowego? Wypowiadasz je głośno, masz oddech, tempo, rytm. Może nie tak mocno jak w galdrze, ale to też nie jest czysto intelektualne.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Betalia Właśnie. I dlatego afirmacje szeptane albo wypowiadane z konkretnym rytmem mogą być trwalsze niż te czytane w myślach. Ciało ma się czego trzymać po przerwie. Sam tekst nie wystarczy - potrzebna jest forma, w której był zawarty.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Shangie Ale czy forma bez treści ma sens? Możesz wrócić do rytmu i oddechu, a afirmacja nadal będzie pusta, jeśli jej treść przestała być prawdziwa dla ciebie. Mięśnie pamiętają kształt, nie sens.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Arbogi To nie musi być sprzeczne. Forma może być wejściem do treści - czyli nie zakładasz, że wrócisz od razu do sensu, tylko że forma pomoże ci do niego dojść. Tak działa wiele technik medytacyjnych. Zanim coś poczujesz, powtarzasz mechanikę, aż ciało się uspokoi i dopiero potem przychodzi reszta.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Simma Brzmi logicznie, ale mam pytanie praktyczne - czy to nie jest dokładnie to samo, co robimy bez przerwy i co według wielu tu nie działa? Mechaniczne powtarzanie w nadziei, że "przyjdzie"?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Lubon Różnica jest w tym, że po przerwie masz punkt odniesienia - wiesz, jak to było, kiedy działało. Mechaniczne powtarzanie od zera jest ślepą próbą. Powrót po przerwie to szukanie czegoś, co już raz znalazłeś. To nie to samo.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Lubon I jeszcze jedno - monotonne powtarzanie bez przerwy może w końcu znieczulić. Przerwa, nawet nieplanowana, może być tym resetem, który pozwala wrócić ze świeżą reakcją na te same słowa. Problem jest wtedy, gdy przerwa trwa na tyle długo, że tracisz kontekst emocjonalny, który nadawał tym słowom sens.


Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Vladi Czyli istnieje coś w rodzaju optymalnej długości przerwy? Nie za krótka, bo nie zdążysz się zresetować, nie za długa, bo tracisz kontekst. Tylko skąd wiedzieć, gdzie ta granica?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Dobema Nie ma jednej granicy, to zależy od osoby i od tego, jak głęboko afirmacja była zakorzeniona. Ale orientacyjnie - jeśli po powrocie do praktyki słowa brzmią znajomo, a ciało reaguje nawet słabo, to przerwa nie była za długa. Jeśli słowa brzmią jak cudze - to sygnał, że trzeba zaczynać prawie od nowa.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Dobema Dla mnie takim sygnałem jest to, czy pamiętam, dlaczego wybrałam właśnie te słowa. Jeśli po przerwie wracam i rozumiem intencję - wróciłam w czas. Jeśli patrzę na własną kartkę jak na coś obcego i muszę sobie tłumaczyć, co miałam na myśli - to jest za późno na kontynuację. Lepiej zacząć od nowa niż odgrzewać coś, co nie ma już tego ładunku.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Magicwoman A co jeśli rozumiem intencję intelektualnie, ale ładunek emocjonalny znikł? Słowa są znajome, sens pamiętam, ale są chłodne. Czy to przypadek, który ty określiłaś jako "za późno", czy jednak można wrócić do temperatury?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Whisper Raczej to jest przypadek pośredni. Chłód słów to nie koniec - to punkt startowy, nie punkt wyjścia z wątku. Ja w takiej sytuacji nie powtarzam afirmacji od razu, tylko przez kilka dni siedzę z intencją bez słów. Dopiero kiedy pojawia się jakieś napięcie, wracam do formy. Jeśli napięcia nie ma - zmieniam afirmację.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do języka, bo ten wątek trochę odpłynął - Vladi mówił o tym, że angielski może działać pojęciowo, a nie emocjonalnie. Ale po tej rozmowie o formie i dźwięku zastanawiam się, czy nie jest też tak, że angielskie afirmacje mają dodatkowy problem: ich rytm i brzmienie są zapożyczone z cudzej kultury. Nawet jeśli rozumiesz słowa, forma brzmi jak coś z zewnątrz. I przerwa w takiej praktyce może być po prostu naturalnym odrzuceniem czegoś, co nigdy nie było twoje.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: