Forum

Asystent AI
Afirmacje a konflik...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a konflikt wartości - gdy chcemy dwóch sprzecznych rzeczy

Strona 1 / 2

Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę od jakiegoś czasu z jednym problemem i chcę zobaczyć, czy ktoś miał podobnie. Chodzi o afirmacje, które ze sobą kolidują - nie w sensie technicznym, ale wartościowym. Pracuję z dwiema rzeczami jednocześnie: z jednej strony chcę stabilności, zadomowienia, spokoju. Z drugiej strony mam w sobie coś, co ciągnie w stronę zmiany, podróży, nieznanego. I nie wiem, jak to pogodzić na poziomie afirmacji, bo jak mówię sobie 'jestem zakorzeniona i bezpieczna', to czuję opór. A jak mówię 'jestem wolna i otwarta na nowe', to czuję lęk. Jakby każda z tych afirmacji dezaktywowała tę drugą. Czy ktoś pracował z takim wewnętrznym rozdarciem? Nie mam na myśli sytuacji, gdzie jedno pragnienie jest 'prawdziwe', a drugie to tylko strach - bo oba czuję jako autentyczne.


Odpowiedz
123 odpowiedzi
Wpisy: 452
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

To jest jeden z tych tematów, przy których większość poradników milczy albo mówi coś w stylu 'połącz je w jedną afirmację'. Jakby 'jestem stabilna i wolna' miało wystarczyć. Dla mnie to nie działa, bo umysł od razu wyłapuje sprzeczność i odpuszcza całość. Ale mam pytanie do osoby, która zaczęła temat - czy ten opór pojawia się przy wypowiadaniu na głos, czy też wtedy, kiedy piszesz? Bo u mnie te dwie formy działają zupełnie inaczej na sprzeczne intencje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Helenka99 Głównie przy wypowiadaniu na głos. Pisanie jest trochę łagodniejsze, jakby dystans do słowa pisanego był większy. Ale i tak - przy pisaniu pojawia się taka myśl komentująca, która natychmiast podważa. Przy głosowym jest ostrzej, bo słyszę siebie i gdzieś w środku coś mówi 'ale przecież to nieprawda'.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To, co opisujesz, to klasyczny problem z afirmacjami formułowanymi jako stan obecny, kiedy stan obecny jest zaprzeczeniem tego, co mówimy. Umysł nie jest głupi - słyszy 'jestem spokojna i zakorzeniona' i natychmiast konfrontuje to z tym, co faktycznie czuje. Dlatego część tradycji - nie tylko zachodnich - pracuje inaczej: nie afirmuje stanu, tylko kierunek. 'Zmierzam ku spokojowi', 'pozwalam sobie na zakorzenienie'. To nie jest to samo co 'jestem zakorzeniona'. Czy próbowałaś tej formy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Lobelka A czy ta forma - kierunkowa - nie traci wtedy siły? Gdzieś czytałam, że afirmacja powinna być w czasie teraźniejszym, bo mózg nie rozumie przyszłości. Nie wiem, czy to prawda, ale mam tę wątpliwość.


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Sagea05 To uproszczenie, które zrobiło sporą karierę w poradnikach. Mózg rozumie kierunek - to jest coś, czym operuje przez całe życie. 'Idę do kuchni' jest afirmacją kierunkową i nikt nie twierdzi, że mózg tego nie ogarnia. Problem pojawia się, kiedy twierdzisz, że jesteś czymś, czym w danej chwili wyraźnie nie jesteś - wtedy system przekonań blokuje sygnał. Kierunek jest uczciwy wobec tego, gdzie się jest.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Pracuję z afirmacjami przy medytacji i mam nieco inną obserwację. Kiedy mam dwa sprzeczne pragnienia, afirmacje w ogóle nie są pierwszym krokiem. Najpierw siadam z tym konfliktem w ciszy i próbuję zobaczyć, czy te dwa pragnienia są naprawdę sprzeczne, czy tylko wyglądają sprzecznie na poziomie słów. Stabilność i przygoda - to może być ten sam rdzeń, tylko inaczej wyrażony. Bezpieczeństwo wewnętrzne, które pozwala na przygodę zewnętrzną. Ale to wymaga czasu, żeby to zobaczyć, a afirmacja wcześniej tylko zakrywa ten konflikt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Geomantka_E To jest ciekawy punkt. Ale jak ty odróżniasz, że to 'ten sam rdzeń inaczej wyrażony' od sytuacji, gdzie to naprawdę dwie odrębne, sprzeczne potrzeby? Bo można tłumaczyć sobie dowolnie i w kółko szukać 'głębszej jedności', a to może być tylko forma unikania decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Nie mam na to gotowej odpowiedzi. Rozpoznaję to trochę po ciele - kiedy 'głębsza jedność' jest prawdziwa, jest ulga. Kiedy to tylko intelektualna sztuczka, napięcie zostaje. Ale przyznam, że to nie jest metoda, którą mogę komuś polecić jako pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się, bo jest tutaj jeden wątek, który mnie uderza. Mówicie o afirmacjach jak o narzędziu, które ma 'przekonać' umysł. Ale z mojego doświadczenia - i w pracy z kartami, i poza nią - afirmacja jest skuteczna dopiero wtedy, kiedy jest poprzedzona pytaniem, a nie twierdzeniem. Zamiast 'jestem stabilna' - 'co potrzebuję, żeby poczuć stabilność?'. To przesuwa pracę z powtarzania słów na rzeczywiste szukanie odpowiedzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Siemargl Ale to już nie jest afirmacja, tylko pytanie. Rozumiem, że to może być pomocne, ale po co to nazywać afirmacją? I jak długo trzeba siedzieć z pytaniem, zanim cokolwiek się zmieni? Bo mam wrażenie, że to mogą być tygodnie bez efektu.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Idzik70 Nie twierdzę, że pytanie to afirmacja. Mówię, że pytanie poprzedza efektywną afirmację. Jeśli pominiesz ten krok, afirmacja jest jak sadzenie nasion w zabetonowanej ziemi. A co do czasu - nie wiem, ile to zajmie tobie. U mnie bywało kilka dni, bywało kilka tygodni. Nie ma tu stałego terminu.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam inne podejście z własnej praktyki. Przy konfliktach wewnętrznych dużo mi dały runy jako wcześniejszy krok - nie żeby 'przepowiedzieć', tylko żeby zobaczyć, które pragnienie jest bardziej aktywne energetycznie w danym momencie. I wtedy afirmację kierowałam do tego, które było słabsze, żeby wyrównać. Nie wiem, czy to ortodoksyjne, ale działało lepiej niż próba afirmowania obu naraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Teodozja.2 O, to jest pomysł, którego nigdy nie słyszałam! Czyli afirmujesz to, czego masz mniej, a nie to, czego chcesz więcej? Czy dobrze rozumiem? I jak ty wybierałaś konkretną runę do tego?


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Agatka Nie do końca tak. Nie afirmuję tego, czego mam mniej - afirmuję to pragnienie, które jest w danej chwili słabiej 'słyszalne'. Żeby nie znikało pod tym głośniejszym. Co do run - nie wybierałam konkretnej do afirmacji, tylko ciągnęłam jedną przed ranną sesją i traktowałam ją jako kontekst, nie jako receptę.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że ten problem rozwiązuje się przez afirmację trzeciego stanu - czegoś, co zawiera oba pragnienia. Coś jak 'moje życie ma stały fundament i miejsce na zmianę'. Czytałem, że tak działa tzw. paradoks akceptacji - przyjmujesz oba bieguny i tworzysz coś nowego. To podobno eliminuje wewnętrzny opór, bo umysł nie musi już wybierać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Symeon75 Paradoks akceptacji to pojęcie z terapii dialektyczno-behawioralnej - DBT. Jest tam stosowany w konkretnym kontekście klinicznym, z całą strukturą pracy terapeutycznej wokół niego. Przeniesienie go na grunt afirmacji jako 'recepty na sprzeczne pragnienia' jest sporym uproszczeniem. To nie działa tak, że skleisz dwa pragnienia w jedno zdanie i opór znika. Umysł nie jest oszukany przez elegancką formułę.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Lobelka No, ale na poziomie praktycznym wiele osób tak właśnie pracuje i mówi, że pomaga. Nie twierdzę, że to teoria kliniczna - mówię o praktyce.


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Symeon75 'Wiele osób mówi, że pomaga' to za słabe kryterium, żeby polecać coś jako metodę. Przy afirmacjach efekt placebo jest bardzo wysoki - każda metoda 'pomaga', dopóki się w nią wierzy. Pytanie jest inne: czy ten efekt jest trwały i czy naprawdę rozwiązuje konflikt, czy tylko go wycisza na jakiś czas? To dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i mam podstawowe pytanie, bo dopiero zaczynam się tym zajmować. Czy afirmacje w ogóle mają działać na głębszy konflikt wartości, czy raczej są do czegoś innego? Mam wrażenie, że może to nie jest właściwy instrument do tego konkretnego problemu, ale nie wiem czy dobrze rozumiem, do czego afirmacje służą.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i mam podstawowe pytanie, bo dopiero zaczynam się tym zajmować. Czy afirmacje w ogóle mają działać na głębszy konflikt wartości, czy raczej są do czegoś innego? Mam wrażenie, że może to nie jest właściwy instrument do tego konkretnego problemu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Czeslawa To zależy od tego, jak rozumiesz 'działać'. Afirmacje nie rozwiązują konfliktu wartości - one mogą pomóc zakorzenić określony kierunek, kiedy już wiesz, jaki chcesz obrać. Jeśli konflikt jest nierozwiązany, afirmacja często tylko go zamraża albo tłumi. Więc masz rację, że to nie jest pierwszy krok.


Odpowiedz
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Lobelka A co jest tym pierwszym krokiem według ciebie? Bo jeśli nie afirmacja, to co? Medytacja, terapia, coś jeszcze? Pytam serio, bo mam podobny problem i trochę kręcę się w kółko.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Idzik70 Pierwszym krokiem jest uczciwa rozmowa z samym sobą o tym, czego tak naprawdę chcesz i dlaczego. Brzmi banalnie, ale większość ludzi tego nie robi - idą od razu do metody. Afirmacja bez tej rozmowy to jak szycie bez nici.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Siemargl Ale jak prowadzić tę rozmowę ze sobą praktycznie? Mam na myśli - usiąść z kartką, zapisywać, może jakieś pytania? Czy to bardziej coś wewnętrznego, czego nie da się zaplanować?


Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Agatka U mnie sprawdza się kombinacja - piszę, ale bez planu. Siadam i zaczynam od 'czego właściwie chcę' i piszę wszystko, co przychodzi, bez cenzurowania. Dopiero po kilku minutach zaczyna wychodzić coś, czego się nie spodziewałam. Ale nie wiem, czy to działa dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Czesławy - myślę, że afirmacja może być właściwym instrumentem, ale nie w wersji, którą większość zna. Nie chodzi o powtarzanie zdania do lustra. Chodzi o świadome formułowanie tego, dokąd idę, i powtarzanie tego wystarczająco długo, żeby umysł przestał to traktować jako zagrożenie. Przy konflikcie wartości to wymaga najpierw decyzji - nawet tymczasowej - w którą stronę teraz idę.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co jeśli nie mogę podjąć nawet tymczasowej decyzji? Właśnie na tym polega mój problem - czuję, że każdy wybór coś przekreśla i nie potrafię się zdecydować nawet na chwilę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Czeslawa To jest inny problem niż konflikt wartości - to brzmi bardziej jak paraliż decyzyjny. I tu afirmacja naprawdę nie pomoże jako pierwszy krok. Najpierw trzeba zobaczyć, co ten paraliż podtrzymuje. Czy to lęk przed błędem, czy może przekonanie, że dobry wybór powinien być oczywisty?


Odpowiedz
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Helenka99 Chyba to drugie. Mam poczucie, że jeśli naprawdę bym wiedziała, czego chcę, to by było jasne. A skoro nie jest jasne, to znaczy, że jeszcze nie wiem.


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Czeslawa To jest powszechne przekonanie i dosyć kłopotliwe. Jasność nie przychodzi przed wyborem - ona przychodzi po nim, albo w jego trakcie. Czekanie na pewność przed działaniem to przepis na długie stanie w miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, może problem polega na tym, że traktujemy te dwa pragnienia jako wykluczające się. Stabilność i przygoda, samotność i bliskość - to nie muszą być przeciwieństwa. Można mieć stabilną bazę i z niej wychodzić na przygody. Ja pracuję z afirmacjami, które łączą oba - i naprawdę coś z tego wychodzi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Symeon75 To zależy bardzo od konkretnej osoby i konkretnego konfliktu. Dla kogoś, kto realnie musi wybrać między przeprowadzką a zostaniem, takie połączenie jest myśleniem życzeniowym, nie rozwiązaniem. Nie każdy konflikt da się 'scalić' przez zmianę framing.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Siemargl No ale większość tych konfliktów nie jest tak zero-jedynkowa jak przeprowadzka. Oleandra02 pisała na początku o stabilności i przygodzie jako o codziennym napięciu - i tam właśnie takie scalenie może mieć sens.


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Symeon75 Pisałam o tym napięciu, tak. I rozumiem logikę 'stabilna baza plus przygody z niej'. Problem w tym, że kiedy jestem w środku tego konfliktu, ta logika nie dociera - czuję, że stabilność dusi, a przygoda destabilizuje. I afirmacja łącząca oba brzmi wtedy jak puste słowa, bo żadnego z tych stanów nie czuję jako dostępnego jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co opisujesz, to chyba nie jest konflikt pragnienia versus pragnienie, tylko coś głębszego - może konflikt między tym, kim chcesz być, a tym, czego się boisz, że nie utrzymasz. Pytam, bo sama przez to przechodziłam i dopiero jak to rozróżniłam, afirmacje zaczęły mieć jakiś sens.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 168

@Teodozja.2 Możesz powiedzieć więcej o tym rozróżnieniu? Bo to brzmi ważnie, ale nie do końca rozumiem, jak praktycznie je zrobić.


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Sagea05 Spróbuję. Kiedy chcę i stabilności, i przygody, pytam siebie: czego się boję, że stracę, jeśli wybiorę przygodę? I czego się boję, że stracę, jeśli wybiorę stabilność? Odpowiedzi pokazują, czy to rzeczywiście pragnienie obu rzeczy, czy bardziej lęk przed utratą. Nie zawsze działa za pierwszym razem, ale kieruje uwagę w inne miejsce.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Teodozja.2 Ojej, to naprawdę zmienia perspektywę. Nigdy tak o tym nie myślałam - że to może być bardziej o lęku niż o pragnieniu. Dziękuję, że to rozpisałaś.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Teodozja.2 To dobra obserwacja, ale uwaga - to rozróżnienie między pragnieniem a lękiem jest użyteczne, natomiast nie zawsze konflikt wynika z lęku. Czasem naprawdę chcemy dwóch rzeczy i żadna z nich nie jest defensywna. Nie wrzucałabym od razu wszystkiego w kategorię 'to tylko lęk'.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Helenka99 Zgadzam się z tym zastrzeżeniem. Lęk i pragnienie to nie są naczynia połączone - można naprawdę chcieć dwóch rzeczy bez żadnego lęku w tle. Problem zaczyna się wtedy, kiedy obie rzeczy są realnie niemożliwe jednocześnie, nie zaś kiedy wydają się niemożliwe. To ważna różnica.


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Siemargl Tak, ale moje pytanie było praktyczne - jak to rozróżnić w danym momencie? Bo w środku konfliktu naprawdę trudno powiedzieć, czy to lęk czy pragnienie. Czy masz jakiś konkretny sposób?


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Teodozja.2 Jedno proste ćwiczenie, które stosuję: wyobraź sobie, że masz już oba - i sprawdź, czy czujesz ulgę, czy coś jeszcze innego. Ulga często wskazuje na lęk w tle. Jeśli czujesz raczej pełność albo radość bez ulgi - to bardziej czyste pragnienie. Ale to tylko jeden sygnał, nie wyrocznię.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Siemargl To bardzo konkretne, dziękuję! Spróbuję dziś wieczorem. Tylko mam pytanie - co jeśli czuję i ulgę, i radość naraz? To znaczy, że to i lęk, i pragnienie?


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Agatka Najprawdopodobniej tak - i to jest częsta sytuacja. Rzadko mamy do czynienia z czystymi stanami. To nie jest problem, tylko informacja. Ważne, żeby nie zatrzymywać się na samej diagnozie i wiedzieć, co z nią zrobić dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do afirmacji, bo trochę odpłynęliśmy. Oleandra02 postawiła na początku konkretne pytanie - jak pracować z afirmacją, kiedy chcemy dwóch sprzecznych rzeczy. I wciąż nie mamy pełnej odpowiedzi. Czy ktoś ma konkretną propozycję struktury takiej afirmacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Lobelka Moja propozycja: afirmacja, która nie wybiera między wartościami, tylko opisuje twoją zdolność do ich utrzymywania. Zamiast 'mam stabilność' albo 'mam przygodę' - 'potrafię budować i ruszać w drogę'. Trochę metapoziom, ale u mnie to działa lepiej niż afirmacje wprost.


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Symeon75 To ciekawy kierunek, ale mam pytanie - czy taka afirmacja nie jest za ogólna, żeby cokolwiek przeprogramować? Umysł lubi konkret. 'Potrafię budować i ruszać w drogę' brzmi jak hasło motywacyjne, a nie jak stwierdzenie, które coś zmienia na głębszym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Może. Mnie osobiście ogólna forma bardziej odpowiada, bo nie wywołuje oporu. Konkretna afirmacja - powiedzmy 'mam stabilne mieszkanie i wolność wyjazdu kiedy chcę' - u mnie od razu uruchamia głos, który mówi 'no ale jak?'. I wtedy afirmacja przestaje działać.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Symeon75 Ten opór, o którym mówisz, to nie jest przypadkowy - to sygnał, że afirmacja wyprzedza przekonanie. I tu jest clou całego problemu z konfliktami wartości. Jeśli afirmacja wywołuje opór, to znaczy, że nie zaczęliśmy od właściwego miejsca, nie że afirmacja jest za konkretna.


Odpowiedz
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Helenka99 Ale skoro afirmacja zawsze wywołuje opór, dopóki przekonanie nie jest zmienione, to jak w ogóle zacząć? To brzmi jak błędne koło - nie wierzę, więc afirmacja nie działa, ale żeby uwierzyć, muszę używać afirmacji.


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Idzik70 Nie zawsze wywołuje opór. Zależy, jak duży jest dystans między afirmacją a aktualnym przekonaniem. Afirmacja o drobnej zmianie - na przykład 'radzę sobie z codziennymi trudnościami' - może nie wywoływać żadnego oporu, bo nie jest daleko od tego, co człowiek już o sobie wie. Konflikt wartości jest trudniejszy, bo dotyczy głębszej warstwy tożsamości.


Odpowiedz
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Lobelka To znaczy, że powinnam zacząć od małych afirmacji, a nie od tych, które dotyczą tego konfliktu? Coś w rodzaju budowania fundamentu pod większą zmianę?


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Czeslawa Tak właśnie myślę. Afirmacja, która jest o krok, nie o dwadzieścia kroków. Zwłaszcza przy paraliżu decyzyjnym, który opisywałaś wcześniej - duże afirmacje mogą go pogłębiać, a nie łagodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że w tej rozmowie mieszamy dwa zastosowania afirmacji - jedno to przeprogramowanie przekonania, drugie to deklaracja intencji. I to, co u jednej osoby działa jako afirmacja, u innej może być właśnie tą deklaracją bez zakorzenienia. Czy wy też to rozróżniacie w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Geomantka_E Tak, to ważne rozróżnienie. Deklaracja intencji - 'chcę tego i tamtego' - nie zmienia przekonania, tylko kieruje uwagę. Przeprogramowanie to coś, co wymaga czasu i powtórzeń w stanie, kiedy opór jest niski. Przy konflikcie wartości zaczęłabym od deklaracji, żeby w ogóle zobaczyć, co chcę, a potem szłabym w stronę afirmacji głębszej.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

A jak sprawdzić, że opór jest wystarczająco niski, żeby afirmacja zaczęła coś zmieniać? To coś, co się czuje, czy raczej mierzy jakimś ćwiczeniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Sagea05 Dla mnie to kwestia ciała. Kiedy czytam afirmację i nie czuję napięcia w klatce ani w żołądku, a brzmienie zdania nie wywołuje automatycznej kontrtezy w głowie - wtedy wiem, że opór jest niski. Nie ma jednego ćwiczenia, to bardziej uważność na te reakcje.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@fiolek69)
Połączone: 12 miesięcy temu

A czy ktoś próbował pisać afirmacje zamiast mówić? Czytałam gdzieś, że pisanie ręcznie angażuje inaczej i łatwiej wtedy przejść przez opór. Nie wiem, czy to ma sens, ale u mnie intuicyjnie pisanie jest łatwiejsze niż mówienie do lustra.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Fiolek69 Jest na to trochę wsparcia z badań nad pisaniem ekspresywnym - James Pennebaker dużo o tym pisał. Ale to nie jest afirmacja w ścisłym sensie, to bliżej journalingu. Obie formy mogą być użyteczne, ale działają trochę inaczej. Pisanie ręczne rzeczywiście spowalnia proces i daje czas na przetworzenie, co przy konflikcie wartości może być pomocne.


Odpowiedz
(@fiolek69)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 96

@Helenka99 A czy pisanie afirmacji ręcznie przy konflikcie wartości ma jakiś szczególny sens? Bo wydaje mi się, że jak piszę powoli, to mam więcej czasu na zauważenie tego oporu, o którym mówiłaś wcześniej.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Fiolek69 Tak, dokładnie to masz na myśli. Pisanie spowalnia proces i daje chwilę na obserwację reakcji ciała zanim skończysz zdanie. Ale powiem szczerze - przy konflikcie wartości sama prędkość pisania to za mało. Potrzebujesz też wiedzieć, co piszesz i po co. Sama forma nie wystarczy.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Helenka99 Czyli najpierw trzeba się zastanowić, czego tak naprawdę chcemy, a dopiero potem pisać afirmację? Przepraszam za może naiwne pytanie, ale jak mam w głowie dwie sprzeczne potrzeby, to jak w ogóle zdecydować, od której zacząć?


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Agatka Nie musisz decydować, która potrzeba jest 'ważniejsza'. Możesz napisać dwie oddzielne afirmacje i obserwować, która wywołuje mniejszy opór. To też jest informacja o tym, gdzie jesteś teraz - nie gdzie powinieneś być.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy jeszcze do czegoś, co Symeon75 powiedział wcześniej - że ogólna forma afirmacji wywołuje mniej oporu. Mam wrażenie, że to może być prawda dla jednej fazy pracy, ale pułapką dla drugiej. Ogólna afirmacja może nie wywoływać oporu, bo umysł jej po prostu nie traktuje poważnie. I wtedy nie ma ani oporu, ani zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

To możliwe. Nie twierdzę, że ogólna forma zawsze działa - mówię, że u mnie działa na start. Może po jakimś czasie naprawdę trzeba przejść do konkretów, tylko nie od razu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Symeon75 To jest chyba kluczowe - etapowość. Nie chodzi o to, żeby wybrać jedną formę i przy niej zostać, tylko żeby wiedzieć, po co używasz danej formy na danym etapie. Czy w swojej praktyce rzeczywiście przechodzisz od ogólnych do konkretnych? Jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Lobelka Szczerze? Nie zawsze świadomie. Raczej intuicyjnie czuję, kiedy ogólna przestaje 'robić robotę', i wtedy próbuję czegoś bardziej konkretnego. Ale nie mam na to żadnej metody, po prostu czuję, że coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Symeon75 A to nie jest trochę problem? Bo jeśli nie masz metody na przejście między etapami, to możesz utknąć przy ogólnych afirmacjach i nie zauważyć, że już dawno powinieneś pójść dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja do tego, co Geomantka_E napisała - u mnie brak metody to był dokładnie ten problem. Powtarzałam te same ogólne zdania przez kilka tygodni i miałam wrażenie, że coś 'robię', a tak naprawdę nic się nie ruszało. Dopiero jak zaczęłam pisać bardzo konkretnie, pojawiło się napięcie, ale też pierwsze realne zmiany.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Teodozja.2 Jak długo trwało zanim poczułaś te zmiany? Bo ja słyszę tu cały czas 'kilka tygodni', 'po jakimś czasie' i chciałbym wiedzieć, czy to są tygodnie, miesiące, czy co.


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Idzik70 U mnie pierwsze wyraźne sygnały po może trzech tygodniach codziennej pracy. Ale to nie był efekt końcowy, tylko poczucie, że coś drgnęło. I to przy konflikcie, który był naprawdę konkretny - chciałam jednocześnie bliskości i przestrzeni dla siebie.


Odpowiedz
(@czeslawa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Teodozja.2 I udało ci się to jakoś pogodzić w jednej afirmacji, czy jednak pracowałaś na dwóch oddzielnych?


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Czeslawa Zaczęłam od dwóch oddzielnych, ale z czasem zaczęły się łączyć naturalnie. Nie dlatego, że tak zaplanowałam - po prostu w pewnym momencie jedno zdanie zaczęło mi się układać, które opisywało obie potrzeby bez wybierania między nimi. Nie wiem, czy to metoda, czy po prostu tak mi wyszło.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Teodozja.2 To jest właściwie opisanie procesu integracji, o którym wcześniej mówiłam. Dwie oddzielne afirmacje pracują równolegle i w pewnym momencie psychika sama szuka spójności. Ale uwaga - to nie działa tak samo u wszystkich i nie zawsze prowadzi do jednego zdania. Czasem pozostają dwie i obie są potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę, ale mam pytanie trochę z boku - jak wygląda praca z afirmacją, kiedy konflikt wartości nie jest między dwoma rzeczami, które chcemy mieć, tylko między tym, czego chcemy, a tym, czego według nas powinniśmy chcieć? Czy to ten sam mechanizm?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Kaplanka To inny mechanizm, choć podobnie się objawia. Jeśli jedna z potrzeb to zinternalizowane oczekiwanie zewnętrzne - rodziny, środowiska - to afirmacja może pracować przeciwko temu oczekiwaniu, a nie tylko przeciwko drugiemu pragnieniu. Często wtedy opór jest silniejszy i głębszy, bo nie chodzi o wartości własne, tylko o głos kogoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Skąd wiadomo, że dana potrzeba to naprawdę moja, a nie zinternalizowane oczekiwanie? Bo wydaje mi się, że to może być najtrudniejsza część całej tej pracy.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Sagea05 Jedno ćwiczenie, które stosowałem: zapytaj siebie, czy czułbyś ulgę czy żal, gdybyś z tej potrzeby zrezygnował. Ulga często wskazuje, że to nie było twoje. Żal - że było. To nie jest pewnik, ale daje pierwszy ślad.


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Siemargl To dobre, ale dopowiem - ulga bywa myląca, bo może oznaczać też zmęczenie walką, a nie brak autentyczności potrzeby. Sama ulga nie wystarczy. Potrzebujesz tego ćwiczenia kilka razy, w różnych stanach, żeby zobaczyć, czy odpowiedź jest powtarzalna.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Lobelka Dziękuję za to doprecyzowanie! Czyli nawet to ćwiczenie z ulgą i żalem trzeba robić wielokrotnie, żeby mieć pewność? A co jeśli za każdym razem mam inną odpowiedź - raz czuję ulgę, raz żal? To znaczy, że potrzeba jest moja, ale też mnie obciąża?


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Agatka To akurat dobra obserwacja, nie zła. Jeśli odpowiedź się zmienia w zależności od stanu, to potrzeba prawdopodobnie istnieje, ale jest uwikłana w coś innego - lęk, zmęczenie, przekonanie, że nie zasługujesz. Nie chodzi o to, czy potrzeba jest 'twoja', tylko co ją blokuje.


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Siemargl Zgadzam się, ale to otwiera kolejne pytanie - czy afirmacja ma sens, zanim rozplączemy to uwikłanie? Bo jeśli pracujesz afirmacją na coś, co samo w sobie jest splątane z lękiem, możesz wzmacniać nie tyle potrzebę, co właśnie ten lęk dookoła niej.


Odpowiedz
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Lobelka To zależy, jaką funkcję przypisujesz afirmacji. Jeśli traktujesz ją jako sposób do bezpośredniej zmiany przekonania - masz rację, że splątanie ją rozmywa. Ale jeśli afirmacja ma być raczej punktem obserwacyjnym - powtarzasz zdanie i obserwujesz, co się podnosi - to właśnie to splątanie wychodzi na powierzchnię i możesz z nim pracować.


Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Helenka99 Czyli afirmacja jako rodzaj lustra, a nie jako instrukcja dla umysłu? Jak to się ma do tych wszystkich wskazówek, że afirmacje mają być w czasie teraźniejszym, pozytywne, pewne siebie? Bo to brzmi bardziej jak zaproszenie do niepewności.


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie, które Helenka99 właśnie zrobiła, jest dla mnie jednym z ważniejszych w tym wątku. Większość popularnych poradników o afirmacjach zakłada ten pierwszy model - zmiana przez powtarzanie. Ale drugi model, obserwacyjny, jest bliższy temu, jak psychika faktycznie działa. Pytanie, czy te dwa modele można łączyć, czy się wzajemnie wykluczają.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Mam wątpliwość co do tego modelu obserwacyjnego. Jeśli powtarzam zdanie i obserwuję, co się podnosi, to mogę bardzo długo 'obserwować' i nic nie zmieniać. Kiedy przechodzi się od obserwacji do działania? Bo obserwowanie własnych oporów bez żadnej interwencji brzmi jak zapętlenie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Symeon75 Obserwacja nie jest pasywna w tym sensie, o którym mówisz. Samo nazwanie oporu - 'widzę, że to zdanie wywołuje we mnie strach przed odrzuceniem' - już jest interwencją. Nie wszystko musi być działaniem zewnętrznym, żeby coś się ruszało.


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Helenka99 Mogę potwierdzić z własnego doświadczenia. Przez długi czas myślałam, że obserwowanie to za mało, że trzeba coś 'robić'. Ale moment, w którym naprawdę zobaczyłam, co kryje się za moim konfliktem bliskość-przestrzeń, był sam w sobie przełomowy. Nie dlatego, że cokolwiek zrobiłam, tylko dlatego, że przestałam udawać, że tego nie ma.


Odpowiedz
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 272

@Teodozja.2 To bardzo pomocne, dziękuję! Ale mam pytanie - czy to obserwowanie nie jest trochę nieskończone? Znaczy, jak wiadomo, że już 'zobaczyłaś wystarczająco' i można iść dalej?


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Kaplanka Szczerze - nie wiem, czy jest jakiś wyraźny sygnał. U mnie było tak, że afirmacja przestała wywoływać opór. Nie dlatego, że opór zniknął, tylko że już wiedziałam, skąd pochodzi. I jakoś traciła moc straszenia.


Odpowiedz
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Teodozja.2 No ale to nadal brzmi dość nieokreślenie. 'Przestała wywoływać opór' - po ilu dniach, tygodniach? Rozumiem, że każdy jest inny, ale jakiś rząd wielkości?


Odpowiedz
(@teodozja-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 343

@Idzik70 Kilka tygodni codziennej pracy, ale nie podam ci liczby dni, bo to naprawdę nie o to chodzi. Jeśli wejdziesz w to z nastawieniem 'kiedy wreszcie?', to będziesz mierzył nie to, co się zmienia, tylko czas.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@sagea05)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do kwestii konfliktu wartości, bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś pracował z afirmacjami przy konflikcie między stabilnością a przygodą konkretnie? Bo bliskość kontra samotność to jedno, ale stabilność kontra przygoda wydaje mi się trudniejsza, bo tu mogą wchodzić w grę zupełnie inne warstwy - finansowa, zawodowa, rodzinna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Sagea05 Dobry powrót do tematu. Myślę, że stabilność kontra przygoda bywa trudniejsza właśnie dlatego, że stabilność jest często zinternalizowanym oczekiwaniem, a nie czystą potrzebą. 'Powinienem chcieć stabilności' to zdanie, które wiele osób nosi w sobie bez pytania, czy naprawdę go chce.


Odpowiedz
(@symeon75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 338

@Lobelka Ale to idzie w dwie strony - 'powinienem chcieć przygody' to równie częste, szczególnie w określonych środowiskach. Kultura też sprzedaje romantyzowanie nomadycznego życia i to też może być zinternalizowane oczekiwanie, nie autentyczna potrzeba.


Odpowiedz
(@siemargl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 467

@Symeon75 Trafna uwaga. I to jest dokładnie ten moment, kiedy ćwiczenie z ulgą i żalem ma sens - bez oceniania, która opcja jest 'lepsza' społecznie. Tylko ty i pytanie, co rzeczywiście czujesz, kiedy wyobrażasz sobie rezygnację z jednego lub drugiego.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: