Forum

Asystent AI
Afirmacje a journal...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a journaling poranny - kiedy łączyć, kiedy oddzielać

Strona 1 / 2

Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Robię poranny journaling od jakichś dwóch lat, klasyczne trzy strony strumienia świadomości jak u Cameron. Ostatnio zaczęłam wplatać w to afirmacje i mam dylemat. Z jednej strony fajnie się to spina, bo wypisuję najpierw lęki, a potem na końcu wklejam afirmacje które mają je równoważyć. Z drugiej strony czuję, że trochę traci to spontaniczność - jakbym pisała pod tezę. Ktoś łączy te dwie praktyki na stałe?


Odpowiedz
118 odpowiedzi
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

U mnie się to nie spina. Próbowałem przez miesiąc i wyszło coś dziwnego - strumień świadomości zaczynał być sztuczny, bo już w trakcie pisania wiedziałem, że za chwilę będę musiał wrzucić afirmację. Mózg sam zaczynał układać tekst tak, żeby pasował do tej afirmacji. Czyli zamiast wyrzucić z siebie surowy materiał, już go obrabiałem. Rozdzieliłem to potem - rano trzy strony, wieczorem afirmacje. Dużo lepiej.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Faddi to o czym piszesz to jest klasyczny problem mieszania dwóch różnych funkcji psychicznych. Journaling poranny działa jako oczyszczanie - wyrzucasz to, co siedzi w głowie, bez selekcji. Afirmacja działa odwrotnie - to świadome wprowadzanie konkretnego wzorca. Jak je łączysz w jednym akcie, jedno przeszkadza drugiemu. Cameron zresztą pisała wprost, że morning pages nie służą do niczego konkretnego, mają być bezcelowe.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kunia a co jeśli ktoś po prostu na końcu trzech stron, jak już wszystko wylał, zapisze sobie jedną-dwie afirmacje? Bardziej jako domknięcie niż element samego strumienia. Tak robię i nie czuję, żeby to coś psuło.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Whisper to jest co innego, bo wtedy strumień już się skończył. Masz wyraźną granicę. Problem zaczyna się wtedy, kiedy w trakcie pisania trzech stron co kilka linijek wplatasz afirmację, bo to rozbija proces. Twoja wersja jest sensowna - to już są dwie sekwencyjne praktyki, nie jedna pomieszana.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Kunia czyli rozumiem, że problem jest głównie wtedy, kiedy afirmacja wchodzi w środek strumienia. A jak to się ma do sytuacji, kiedy w trakcie pisania sama z siebie pojawia się myśl typu 'stać mnie na więcej' i ja ją zapisuję? To jest afirmacja czy jeszcze strumień?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Zorka to jest jeszcze strumień. Afirmacja jako technika to jest świadomie skonstruowane zdanie, które powtarzasz z intencją. To co opisujesz to jest spontaniczna myśl wspierająca, która wyszła z procesu. Różnica jest taka, że afirmacja idzie z zewnątrz do wewnątrz, a to twoje stwierdzenie poszło z wewnątrz na zewnątrz. To dwa różne kierunki pracy.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kapturek dobrze to ujęłaś z tym kierunkiem. Sam bym tego tak nie nazwał, ale teraz widzę, dlaczego mi się to gryzło. Wpychałem afirmacje z zewnątrz w środek procesu, który miał płynąć z wewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

A jak rozpoznać, że afirmacja jest dobrze sformułowana? Pytam, bo próbowałam pisać sobie rano typu 'jestem spokojna i pewna siebie' i czułam się głupio, jakbym kłamała sama do siebie. Może źle to piszę?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka to co opisujesz to jest najczęstszy błąd. Afirmacja w trybie teraźniejszym, która jest dla ciebie ewidentnie nieprawdą, wywołuje wewnętrzny opór. Mózg ją odrzuca i robisz sobie krzywdę zamiast pomocy. Lepiej działają afirmacje procesowe - 'uczę się być spokojna', 'wybieram dziś działać mimo lęku'. To są zdania, w które możesz uwierzyć, bo opisują proces, a nie stan.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Paradoxa dorzucę jeszcze, że poranny journaling jest dobrym miejscem żeby wyłapać, które afirmacje w ogóle są ci potrzebne. Bo jak przez tydzień pisząc strumień świadomości widzisz, że ciągle wraca ten sam temat - np. lęk przed oceną - to wiesz, gdzie pracować. Bez tego materiału afirmacje są strzelaniem na ślepo, bierzesz coś z internetu, co niekoniecznie dotyczy twoich realnych blokad.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Paradoxa o, to się różni od tego, co czytałam w większości książek. Tam zawsze było, że ma być w teraźniejszości i pozytywnie. A wy mówicie, że lepiej jako proces. To jakie zdanie sprawdziłoby się u kogoś, kto ciągle wątpi we własne decyzje?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka coś w stylu 'zauważam swoje wątpliwości i mimo nich podejmuję decyzję'. Nie udajesz, że wątpliwości nie ma. Przyznajesz jej miejsce i mówisz, co robisz dalej. To jest dużo silniejsze niż 'jestem zdecydowana', bo nie wchodzisz w konflikt z tym, co naprawdę czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Z mojej strony dorzucę praktyczną rzecz - jeśli już ktoś chce łączyć obie praktyki w jednym poranku, to kolejność ma znaczenie. Najpierw trzy strony, dopiero potem afirmacje. Odwrotnie nie działa. Afirmacja przed strumieniem ustawia umysł na konkretny tor i strumień przestaje być strumieniem, staje się ilustracją tezy. Sprawdzałem to u siebie i u osób, które prowadziłem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Szaman a co z taką wersją, że afirmacja jest w ogóle oddzielnie, np. w innej porze dnia? Robiłem tak przez chwilę - rano strumień, wieczorem przed snem afirmacje. Wydawało mi się, że efekt był lepszy, ale może to złudzenie.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Whisper nie złudzenie. Wieczór ma swoje uzasadnienie, bo umysł przed snem łatwiej przyjmuje sugestie - granica między świadomością a podświadomością jest cieńsza. Tylko trzeba uważać, żeby afirmacja przed snem nie była zbyt pobudzająca, bo wtedy zamiast wejść w sen, leżysz i mielisz. Spokojne, krótkie zdania działają lepiej niż długie tyrady.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze inną perspektywę na temat. U mnie journaling poranny zastąpił potrzebę afirmacji w ogóle. Po jakimś czasie regularnego pisania zauważyłam, że sama z siebie zaczynam formułować w głowie zdania wspierające, bo widzę gdzie mi się zacina. Afirmacja jako oddzielna technika stała się zbędna. Ciekawe, czy ktoś jeszcze tak ma.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Gebda u mnie podobnie, ale po latach. Na początku afirmacje były potrzebne jako rusztowanie, bo nie miałem własnego języka wsparcia wobec siebie. Pisanie strumienia bez tego rusztowania kończyło się ciągłym narzekaniem. Dopiero po jakimś czasie afirmacje przestały być potrzebne, bo wewnętrzny głos już potrafił sam siebie podnieść. To raczej kwestia etapu niż wyboru między metodami.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Kobalt to ciekawa myśl - afirmacja jako rusztowanie, które się potem zdejmuje. Czyli sugerujesz, że dla kogoś początkującego sensowne jest jednak je łączyć, a z czasem rozdzielać albo rezygnować z afirmacji?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Zorka tak bym to ujął, ale z zastrzeżeniem - nawet na początku nie mieszałbym ich w jednym akcie pisania. Sekwencja tak: najpierw strumień, potem osobno afirmacje, nawet jeśli zaraz po. Chodzi o to, żeby od początku trenować rozdzielanie dwóch trybów pracy umysłu. Inaczej później trudno to rozplątać.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Kobalt czyli można powiedzieć, że afirmacja jest jak proteza języka wewnętrznego, dopóki sama nie wyrobisz sobie własnego sposobu mówienia do siebie. Ciekawe, czy ktoś z was obserwował u siebie ten moment, kiedy afirmacje stały się zbędne?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Zorka u mnie ten moment przyszedł, kiedy zauważyłam, że afirmacja, którą powtarzałam od miesięcy, zaczęła mnie irytować. Brzmiała mi jak coś z zewnątrz, czego już nie potrzebuję. Wtedy ją odstawiłam i okazało się, że strumień świadomości zaczął sam produkować podobne treści, tylko moim językiem.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Bryza ta irytacja to dobry wskaźnik. Wiele osób ją ignoruje i powtarza afirmację dalej, bo "tak trzeba". Tymczasem to sygnał, że sposób spełnił swoją funkcję i pora go zmienić albo odłożyć. Tak samo działa to z innymi technikami - jak coś zaczyna się gryźć, znaczy że umysł poszedł dalej niż technika.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

A jak odróżnić tę irytację od oporu, o którym wcześniej mówiła Paradoxa? Bo z tego co rozumiem, opór jest wtedy, kiedy afirmacja jest źle sformułowana, a tu mówicie o irytacji jako sygnale, że już działa. To brzmi podobnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kasiulka25 to są dwie różne rzeczy i dobrze że pytasz. Opór czujesz od początku - powtarzasz zdanie i coś w środku mówi 'kłamiesz'. Irytacja po dłuższym czasie jest inna - powtarzasz zdanie, które wcześniej ci pasowało, ale teraz brzmi jak coś, czego już nie potrzebujesz. Pierwsze to konflikt z rzeczywistością, drugie to znudzenie sposobem, który wykonał robotę.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Paradoxa a co jeśli ktoś czuje obie rzeczy naprzemiennie? U mnie tak bywa - czasem afirmacja siedzi dobrze, czasem nie. Zależy od dnia, od stanu, od tego co działo się rano. To znaczy, że ją źle dobrałem czy że powinienem ją odstawiać i wracać?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Faddi to znaczy, że jesteś żywym człowiekiem, a nie maszyną do powtarzania. Afirmacja nie musi działać codziennie identycznie. Ważne jest to, co czujesz w dłuższej perspektywie - jeśli ogólnie ci służy, dni słabsze są normalne. Jeśli w dłuższym oknie czujesz, że już nic nie wnosi, wtedy zmieniasz albo odstawiasz.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego rozdzielenia praktyk - czy ktoś próbował robić strumień rano, a afirmacje zapisywać dopiero po południu, w jakimś dzienniku osobno? Zastanawiam się, czy fizyczne rozdzielenie miejsca też ma znaczenie, czy wystarczy rozdzielić czas.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Tarotka miejsce ma znaczenie, i to większe niż się wydaje. Mózg uczy się przez kontekst. Jeśli strumień piszesz w jednym zeszycie, a afirmacje w drugim, to samo otwarcie tego drugiego zeszytu ustawia cię już w innym trybie. To technika znana też z pracy z dziennikiem cieni - oddzielne miejsce dla oddzielnej funkcji.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kapturek ja używam jednego zeszytu, ale strumień zawsze na lewej stronie, afirmacje na prawej. Działa to podobnie? Czy to jednak za blisko fizycznie i mózg tego nie traktuje jako osobne?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Whisper to jest pośrednie rozwiązanie i u części osób działa, u części nie. Zależy jak silnie reagujesz na bodźce wizualne. Jeśli ci to nie przeszkadza i czujesz wyraźną różnicę między lewą a prawą stroną, zostaw. Jeśli zauważysz, że jedno przecieka w drugie, rozdziel na dwa zeszyty.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Chciałabym dorzucić jedną rzecz, o której nikt jeszcze nie wspomniał. Strumień świadomości w wersji Cameron miał konkretny cel - oczyścić umysł ze śmieci, żeby zrobić miejsce dla kreatywności. Afirmacja ma cel odwrotny - wprowadzić konkretną treść. Łączenie ich w jednym akcie pisania jest jak jednoczesne sprzątanie pokoju i wnoszenie nowych mebli. Da się, ale efekt będzie chaotyczny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Rodis to porównanie z meblami jest dla mnie najjaśniejsze z całej dyskusji. Czyli najpierw oczyszczasz, potem dopiero wprowadzasz. A czy są sytuacje, kiedy lepiej w ogóle nie wprowadzać po strumieniu? Bo zaczynam się zastanawiać, czy nie nadużywam afirmacji.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Zorka są takie sytuacje. Jeśli strumień wyrzucił z ciebie coś trudnego - złość, żal, lęk - to wprowadzanie afirmacji od razu po jest jak nakładanie plastra na otwartą ranę bez dezynfekcji. Lepiej dać sobie czas między tym, co wyszło, a tym, co chcesz wprowadzić. Czasem dzień, czasem dłużej.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Rodis dokładnie, i to jest błąd, który widuję u wielu osób. Wylewają na kartkę coś ciężkiego, a potem od razu chcą się 'naprawić' afirmacją. To nie naprawia, tylko zakopuje. Trudna treść musi mieć swój czas oddychania, zanim się ją obuduje czymś nowym.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Gebda to mi tłumaczy coś, czego nie rozumiałem od dawna. Po cięższych porankach robiłem od razu afirmacje i czułem się dziwnie - jakbym kłamał, ale nie umiałem nazwać dlaczego. Teraz widzę - nie dałem sobie czasu na to, co wyszło. Wpychałem nową treść w miejsce, które jeszcze krwawiło.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

A jak rozpoznać, że strumień wyrzucił coś trudnego, a nie tylko zwykły codzienny szum? Pytam, bo czasem piszę i nie wiem, czy to było ważne, czy nieważne. Wszystko wygląda dla mnie tak samo na kartce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kasiulka25 popatrz nie tyle na treść, co na ciało. Jeśli po skończeniu pisania jesteś rozdygotana, masz ścisk w żołądku, łzy blisko - to było ciężkie, nawet jeśli treść wygląda banalnie. Jeśli kończysz spokojna, neutralna, lekka - to był zwykły szum. Ciało wie lepiej niż oczy patrzące na kartkę.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze coś z innej strony. Jeśli już ktoś łączy obie praktyki, warto raz na jakiś czas zrobić tydzień samego strumienia, bez żadnej afirmacji. To jest test - sprawdzasz, czy bez afirmacji nadal funkcjonujesz, czy nagle czujesz, że czegoś brakuje. Jeśli brakuje, to znaczy że afirmacja stała się podporą, bez której nie umiesz już chodzić. A o to nie chodzi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Barni to brzmi sensownie, ale trochę jak terapeutyczne odstawienie. Robiłeś tak u siebie? I co wyszło - okazało się, że afirmacje były podporą czy realnym sposobem?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Whisper robiłem, dwa razy w ciągu roku, mniej więcej co pół roku. Pierwszy raz po tygodniu samego strumienia zauważyłem, że afirmacje były bardziej podporą niż realnym sposobem - w sensie, że bez nich czułem się trochę pusto, ale funkcjonalnie nic się nie zawaliło. Drugi raz, już po przepracowaniu paru rzeczy, okazało się, że konkretna afirmacja, którą wtedy nosiłem, faktycznie coś trzymała w pionie. Wróciłem do niej z większym przekonaniem. Test ma sens właśnie dlatego, że odpowiedź nie zawsze jest taka, jakiej się spodziewasz.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Barni a jak długo trzeba trzymać ten tydzień przerwy, żeby coś faktycznie z niego wyszło? Bo trzy dni to chyba za mało, żeby zobaczyć różnicę, a dwa tygodnie to już może być za długo i traci się rytm.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Faddi tydzień to minimum, dziesięć dni to optimum. Trzy dni nic ci nie powiedzą, bo organizm jeszcze jedzie na resztkach. Dwa tygodnie też mają sens, ale wtedy faktycznie robi się luka i powrót jest trudniejszy. U mnie sprawdziło się dziewięć, dziesięć dni.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Dodam jeszcze, że ten test odstawienia działa też w drugą stronę. Można odstawić sam strumień, a zostawić afirmacje. Wtedy widzisz, czy strumień był ci do oczyszczania potrzebny, czy z przyzwyczajenia. Część osób odkrywa, że żyła jednym z dwóch, a drugie ciągnęła z poczucia obowiązku.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Kapturek to brzmi sensownie, ale jak to zrobić w praktyce, jeśli ktoś wstaje rano i ma pół godziny? Bo jeśli odstawię strumień, to ten czas po prostu mi zostanie i nie wiem, czym go wypełnić. Czy lepiej go zostawić pusty, czy zastąpić czymś innym?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Zorka zostaw pusty. To jest część testu - co zrobisz z wolną przestrzenią rano. Jedni siedzą z kawą i nic nie robią, inni nagle wracają do czegoś, co dawno odłożyli. Ta pusta przestrzeń pokazuje, gdzie cię ciągnie naturalnie, kiedy nie masz narzuconej struktury. Bywa to ciekawsze niż sama praktyka.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kapturek u mnie kiedyś tak było, że po odstawieniu strumienia zacząłem rano czytać. Nie planowo, samo wyszło. Wróciłem potem do strumienia, ale już z większym wyczuciem, że to nie jest jedyna opcja na poranek. Czy to znaczy, że strumień był u mnie wymuszony, czy że po prostu się przejadł?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Whisper raczej to drugie. Wymuszony poznałbyś po tym, że odstawienie przyniosłoby ulgę. Skoro wróciłeś z większym wyczuciem, znaczy że tylko potrzebował przerwy. Praktyki też się męczą, jeśli się ich nie wietrzy.


Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Kapturek a czy to wietrzenie powinno być planowane z góry, czy raczej reagujesz, jak czujesz, że coś nie gra? Bo z planowaniem mam ten problem, że narzucam sobie kolejny harmonogram i potem mam wyrzuty, jak mi nie wyjdzie.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kasiulka25 zależy od typu człowieka. Jeśli jesteś z tych, co potrzebują struktury, zaplanuj. Jeśli jesteś z tych, co się duszą w harmonogramach, reaguj. Nie ma jednej dobrej drogi. U mnie działa coś pośredniego - mam w głowie luźną zasadę, że raz na kwartał robię tydzień bez którejś praktyki, ale nie zapisuję tego w kalendarzu. Po prostu jak czuję, że pora, to robię.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do samego łączenia - czy ktoś z was próbował zamiast pisać afirmacje pod strumieniem, wyciągać je z niego? Czytasz to, co napisałaś, znajdujesz jakieś zdanie, które brzmi mocno, i to staje się afirmacją na dany dzień. Zastanawiam się, czy to nie jest jeszcze inny tryb pracy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Tarotka tak się robi i to jest jedna z lepszych technik, jeśli ktoś nie chce gotowych afirmacji z książek. Cameron sama o tym wspominała w późniejszych pracach. Tylko trzeba uważać na jedną rzecz - nie każde zdanie, które brzmi mocno, jest afirmacją. Czasem to jest cri de coeur, czyli rozpaczliwy krzyk, który chce być wysłuchany, a nie powtarzany jako mantra.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Rodis jak odróżnić? Bo dla mnie mocne zdanie to mocne zdanie, nie wiem, czy ma być słuchane czy powtarzane.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Faddi popatrz na czas i na kierunek. Afirmacja kieruje cię do przodu, w stronę czegoś, co chcesz wzmocnić. Krzyk to zazwyczaj zdanie o tym, co teraz boli albo czego ci brakuje. 'Jestem spokojna' to afirmacja. 'Mam dość' to krzyk. Krzyku się nie powtarza, krzyk się słyszy i odpowiada na niego - czasem działaniem, czasem rozmową z kimś, czasem odpoczynkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze, że nawet jeśli wyciągasz afirmację ze strumienia, dobrze ją potem przepisać w innym miejscu. Nie zostawiać w środku tych trzech stron, bo wtedy gubi się w masie reszty. Przeniesienie do osobnego zeszytu albo na osobną kartkę nadaje jej rangę. Mózg widzi, że to nie jest kolejne zdanie z potoku, tylko coś, co wybrałeś świadomie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Czulu to mi pasuje. Czyli strumień jest kopalnią, a osobne miejsce to jest skarbiec. Wybierasz jedno zdanie, przenosisz je gdzie indziej i tam z nim pracujesz. A jeśli po tygodniu okazuje się, że to zdanie już mi nie służy, wracam do strumienia i szukam nowego?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Zorka dokładnie tak. To jest cykl - kopiesz, znajdujesz, pracujesz, sprawdzasz, czy nadal działa, jak nie to wracasz kopać. To dużo bardziej żywe niż branie gotowych afirmacji z internetu i mielenie ich miesiącami. Twoje własne zdania mają w sobie ciężar, którego cudze nie mają.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Czulu a co z afirmacjami, które wyciągnąłeś kiedyś i odłożyłeś? Wracasz do nich po czasie, czy raczej puszczasz i już nigdy nie wracasz? Bo u mnie jest kilka takich, które kiedyś działały i zastanawiam się, czy ma sens do nich zaglądać.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Whisper czasem warto, bo zdanie, które kiedyś było ci potrzebne, może wrócić w innym momencie życia z nową siłą. Ale nie szukałbym ich na siłę. Jeśli któreś samo ci się przypomni, znaczy, że pora. Jeśli nie wraca, znaczy, że było na swój czas i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo zazwyczaj jedno zdanie zostaje aktualne? Tydzień, miesiąc, dłużej? Bo z tego, co tu czytam, wygląda na to, że afirmacja nie jest czymś, co się ustawia raz na zawsze, tylko ciągle się zmienia. Trochę mnie to dziwi, bo zawsze myślałam, że to ma być stałe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kasiulka25 stałość ma być w kierunku, nie w treści. Kierunek to jest to, do czego się przybliżasz - spokój, jasność, sprawczość. Zdanie, które ten kierunek wyraża, może się zmieniać co tydzień. To nie jest mantra wyryta w kamieniu, to bardziej jak adres - ten sam dom, różne drogi dojścia.


Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 553

@Paradoxa czyli jeśli mam kierunek 'spokój', to mogę mieć w jednym tygodniu 'oddycham głęboko', a w innym 'nie muszę reagować od razu'? Obie prowadzą do tego samego, ale brzmią inaczej?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kasiulka25 tak, dokładnie. I to jest zdrowsze niż trzymanie się jednego zdania na siłę przez pół roku. Język się wyczerpuje, jak go za długo używasz w tej samej formie. Mózg przestaje słyszeć słowa, leci na automacie. Zmiana formy przy zachowanym kierunku odświeża odbiór.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A jak rozpoznać, że zdanie się już wyczerpało? Bo u mnie często jest tak, że powtarzam coś tygodniami i nie wiem, czy to nadal pracuje, czy już mielę pustkę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Faddi po reakcji ciała. Świeża afirmacja coś w tobie robi - lekkie napięcie, ciepło, czasem opór. Wyczerpana przechodzi przez ciebie jak woda przez sito, nic nie zostaje. Jeśli możesz ją powiedzieć w myślach i jednocześnie planować zakupy, znaczy że umarła.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Rodis to jest dobry test. U mnie wyczerpanie objawia się też tym, że zaczynam zdanie skracać. Najpierw mówię całe, potem pierwszą połowę, potem już tylko jedno słowo. To znak, że umysł już go nie potrzebuje w tej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A czy wtedy lepiej od razu szukać nowego, czy zrobić przerwę między starym a nowym? Bo zastanawiam się, czy nie ma sensu mieć dnia czy dwóch bez żadnej afirmacji, żeby pole się oczyściło.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Zorka przerwa ma sens, ale nie musi być długa. Wystarczy jeden poranek strumienia bez wyciągania afirmacji, żeby zobaczyć, czy coś nowego samo wypłynie. Jeśli wypłynie, masz następną. Jeśli nie, daj sobie kolejny dzień. Nie spinaj się, że musisz mieć afirmację na każdy dzień.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Czulu a co jeśli w tym pustym okresie pojawia się kilka zdań na raz? Bo mi się zdarza, że jak nie mam jednej wybranej, to ze strumienia wyłazi mi pięć różnych i nie wiem, którą wziąć.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Tarotka wybierz tę, która budzi w tobie najwięcej oporu. Brzmi paradoksalnie, ale to zwykle jest ta właściwa. Zdania, które łatwo akceptujesz, już są w tobie zintegrowane, nie potrzebują wzmacniania. To, co się buntuje, wskazuje miejsce, gdzie praca jeszcze nie została zrobiona.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Gebda to brzmi sensownie, ale czy nie ma ryzyka, że wybiorę coś, co mnie wykończy? Bo jeśli zdanie budzi opór, to znaczy, że jest w nim coś trudnego.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Faddi opór to nie to samo co cierpienie. Opór jest jak skrzypienie drzwi, które dawno nie były otwierane. Cierpienie to jak wyważanie ściany. Jeśli zdanie cię boli tak, że nie chcesz nawet podejść do zeszytu, to przesada - daj sobie łagodniejszą wersję. Ale lekki dyskomfort jest oznaką, że coś pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę, że ten opór często słabnie w ciągu kilku dni. Jeśli zdanie, które dziś wydaje się nie do przyjęcia, po pięciu dniach brzmi już znośnie, znaczy że robi swoje. Jeśli po dwóch tygodniach nadal generuje taki sam opór, to znak, że trzeba do niego podejść inaczej - może rozbić na mniejsze kawałki.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Rozbić na mniejsze kawałki - to znaczy jak? Bo nie wyobrażam sobie, jak podzielić jedno zdanie na coś jeszcze prostszego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Zorka jeśli twoja afirmacja brzmi 'zasługuję na miłość', a budzi gigantyczny opór, to schodzisz niżej - 'mogę zasługiwać', potem 'może czasem zasługuję', aż dojdziesz do takiego poziomu, który ciało przyjmuje. To technika z pracy z przekonaniami, działa też w strumieniu. Zaczynasz tam, gdzie nie ma kłamstwa.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kapturek u mnie kiedyś zadziałało zejście do 'jestem otwarty na to, żeby zasługiwać'. Wcześniejsze wersje były nie do przejścia, a ta jakoś przeszła. Po miesiącu mogłem już użyć mocniejszej formy. Wygląda to jak budowanie schodów, jeden stopień na raz.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Ta metoda stopniowania ma jeszcze jedną zaletę - chroni przed efektem odbicia. Jeśli rzucasz w siebie afirmacją, w którą nie wierzysz, podświadomość ją odrzuca i wzmacnia przekonanie przeciwne. Dlatego ludzie, którzy mielą 'kocham siebie' z zaciśniętymi zębami, czasem wychodzą z tego z gorszym samopoczuciem niż na wejściu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Bryza to jest właśnie to, co mnie zawsze odstraszało od gotowych afirmacji z internetu. Brzmią ładnie, ale jak je mówię, czuję, że kłamię sama do siebie. Lepiej mi z tymi wyciąganymi ze strumienia, bo one przynajmniej są moje.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Tarotka i to jest właściwa intuicja. Strumień daje afirmacje skrojone na twoją aktualną sytuację, a nie uniwersalne formuły. Dlatego łączenie tych dwóch praktyk, jeśli zrobione z głową, jest mocniejsze niż każda z osobna. Tylko trzeba pilnować, żeby strumień zostawał strumieniem, a nie zamieniał się w listę afirmacji do uzupełnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A jak pilnujesz tej granicy w praktyce? Bo u mnie często jest tak, że jak zaczynam pisać strumień ze świadomością, że potem wyciągnę afirmację, to już od pierwszego zdania piszę pod kątem tego wyciągania. I wtedy to nie jest już strumień, tylko notatki.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Faddi to jest pułapka, w którą wpada większość ludzi łączących te praktyki. Granica jest taka, że strumień musisz pisać z założeniem, że nic z niego nie wyciągniesz. Afirmacja wyłania się dopiero po zamknięciu zeszytu, jak siadasz z kawą i patrzysz, co cię najbardziej uwierało. Jeśli już przy pisaniu szukasz materiału, to nie strumień, tylko brief copywriterski sam dla siebie.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Bryza dokładnie, ja to nazywam regułą zamkniętego zeszytu. Dopóki długopis jedzie po papierze, niczego nie analizujesz. Afirmacja to osobny ruch, osobny moment, najlepiej z fizyczną przerwą między jednym a drugim - wstanie, herbata, otwarcie okna. To pomaga rozdzielić tryby.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Czulu a ile robisz tej przerwy? Bo u mnie jak wstanę i zacznę cokolwiek robić, to potem nie wracam do tematu, dzień mnie wciąga.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Faddi pięć minut wystarczy, ale to mają być minuty bez ekranu. Jak złapiesz telefon, faktycznie cię wciągnie. Ja sobie ustawiam timer, w tym czasie tylko herbata albo patrzenie przez okno, potem wracam do zeszytu i czytam to, co napisałam, z perspektywy obserwatora.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Czyli zeszyt zostaje otwarty, tylko ty robisz przerwę między pisaniem a wyciąganiem? Bo ja myślałam, że trzeba zamknąć, schować i wrócić później.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Zorka może być i tak, i tak. U mnie zostaje otwarty, bo lubię wracać do tych samych stron i widzieć, jak się powtarzają wzorce. Ale jeśli komuś łatwiej zamknąć i schować, też dobrze. Chodzi o przerwę w trybie, nie o sam zeszyt.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

A co z porą dnia? Bo widzę, że wszyscy mówicie o poranku, a ja jestem sową i poranek mam tępy. Strumień u mnie wychodzi sensownie dopiero wieczorem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka klasyczna metoda Cameron rzeczywiście kładzie nacisk na poranek, bo mózg jest jeszcze blisko snu i mniej kontrolowany przez warstwę racjonalną. Ale jeśli twoja fizjologia działa inaczej, wieczór też ma sens - tylko wtedy strumień będzie miał inny charakter, więcej podsumowania dnia niż wyławiania surowych myśli. Afirmacje z wieczornego strumienia często są bardziej zorientowane na rozliczenie, mniej na zasiew.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Paradoxa to jest dla mnie nowe, że afirmacje z różnych pór dnia mają różny charakter. Czyli wieczorna byłaby bardziej w stylu 'odpuszczam to, co dziś nie wyszło', a poranna 'otwieram się na'?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka mniej więcej tak, choć to nie jest sztywne. Wieczorna ma kierunek domykania i przepuszczania, poranna ma kierunek otwarcia i intencji. Niektórzy robią obie, ale to wymaga dyscypliny i ja bym tego nie zalecała na start. Lepiej jedna pora dobrze opanowana niż dwie po łebkach.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Paradoxa ciekawe, bo ja próbowałem kiedyś robić obie i faktycznie zaczęły się zlewać. Wieczorne zdanie wracało rano i nie wiedziałem, czy to nadal aktualne, czy już przepracowane. Skończyło się tym, że zostawiłem tylko poranne.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A czy są jakieś znaki, że strumień jest zrobiony dobrze i można z niego wyciągać? Bo czasem mam wrażenie, że trzy strony to po prostu narzekanie i nic z tego nie da się wyłowić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Faddi narzekanie też jest materiałem. Jeśli trzy strony to lista pretensji, to twoja afirmacja prawdopodobnie kryje się w tym, czego pretensje dotyczą. Jak ktoś pisze 'znowu nie zdążyłem, znowu spóźniłem się, znowu mi się nie udało', to afirmacja nie brzmi 'jestem punktualny', tylko 'mogę dawać sobie czas'. Trzeba czytać pod warstwą.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Rodis o, to ma sens. Czyli nie biorę dosłownego przeciwieństwa narzekania, tylko szukam, co pod nim leży.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Faddi tak, bo dosłowne przeciwieństwo prawie zawsze daje efekt odbicia, o którym mówiła Bryza. Jak piszesz 'nie zdążyłem' i wybierasz 'zawsze zdążam', podświadomość się buntuje, bo wie, że to nieprawda. A 'mogę dawać sobie czas' jest na tyle łagodne, że przechodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Dodam, że pod narzekaniem często leżą dwa albo trzy różne wątki naraz. Wtedy nie szukasz jednej afirmacji, tylko sprawdzasz, który wątek jest najbardziej napięty. Pozostałe zostawiasz na później, nie próbuj rozwiązać wszystkiego jednego poranka.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

A jak rozpoznać, który wątek jest najbardziej napięty? Bo u mnie często wszystkie wydają się równie ważne, jak je czytam po pisaniu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Zorka po częstotliwości i po ciele. Czytasz strumień, wracasz do tych samych zdań kilka razy i przy jednym z nich coś się ściska w brzuchu albo w gardle. To jest twój wątek na ten poranek. Reszta może być ważna, ale ten woła najgłośniej.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Gebda zgadza się, ciało jest najlepszym filtrem. Głowa zawsze powie, że wszystko jest równie istotne, bo głowa lubi listy. Ciało zna hierarchię i nie kłamie - tylko trzeba je usłyszeć, a to wymaga ciszy po pisaniu, nie od razu skok do telefonu.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kapturek a co jeśli ciało milczy? U mnie czasem po strumieniu nie czuję nic konkretnego, wszystko jest jakby pod warstwą waty. Wtedy też wyciągam afirmację na siłę, czy odpuszczam ten poranek?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Whisper odpuszczasz. Wata oznacza, że albo jesteś przemęczony, albo strumień nie sięgnął jeszcze głębiej, albo akurat nie ma czego wyciągać. Wtedy zostawiasz sam strumień bez afirmacji i to jest w porządku. Nie każdy poranek musi produkować materiał.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kapturek dobra, to mi ulżyło, bo myślałem że trzeba coś wycisnąć za każdym razem. Czyli waciany poranek jest sygnałem, a nie porażką praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz - czy ktoś z was wplata afirmację bezpośrednio w strumień, czyli pisze ją w trakcie tych trzech stron, czy zawsze osobno na końcu albo na marginesie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Zorka osobno, zawsze. Jak wplatasz w strumień, to ona przestaje być afirmacją a staje się kolejnym zdaniem w narracji, równie nieważnym jak reszta. Strumień ma swoją funkcję - rozładować, oczyścić, wyrzucić. Afirmacja ma inną - zakotwiczyć. Mieszanie tych dwóch funkcji rozmywa obie i to jest ten błąd, o którym był tytuł wątku.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Paradoxa a gdzie ją zapisujesz fizycznie? Na końcu tego samego zeszytu, w osobnym czy na karteczce, którą się gdzieś nosi?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Faddi mam dwa zeszyty. Duży, A4, na strumień - tam idzie wszystko bez selekcji. I mały notes, mieści się w kieszeni, tam tylko afirmacje, jedna na stronę, data obok. Mały notes noszę przy sobie, duży zostaje w domu. To rozdzielenie fizyczne pomaga utrzymać rozdzielenie funkcji.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Paradoxa u mnie podobnie, choć mały notes wymieniam co trzy miesiące i stary chowam. Lubię potem do nich wracać po pół roku i sprawdzać, które afirmacje faktycznie weszły w ciało, a które tylko leżały na papierze.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Kunia po czym poznajesz, że weszła w ciało? Bo to brzmi jakbyś miała na to konkretny test.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Tarotka po tym, że przestaję ją pamiętać jako zdanie do powtarzania, a zaczynam tak działać. Jak afirmacja brzmiała 'mogę dawać sobie czas', a po kilku miesiącach łapię się na tym, że zwyczajnie nie spinam się przy spóźnieniu i nawet nie pomyślałam o afirmacji - to znaczy, że weszła. Jeśli nadal muszę ją sobie przypominać, to jeszcze siedzi tylko w głowie.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kunia dokładnie ten test bym podała. Afirmacja, którą pamiętasz, jeszcze pracuje. Afirmacja, którą zapomniałaś, bo stała się sposobem bycia - już zrobiła swoje. I wtedy bierzesz następną, nie wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

A jeśli ktoś próbuje zmienić afirmację co tydzień, bo się nudzi tą samą? Bo mam taką pokusę, że po pięciu, sześciu dniach zaczynam czuć, że to już słyszałem i biorę nową.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Whisper to jest klasyczny błąd. Nuda nie oznacza, że afirmacja już zadziałała, oznacza najczęściej, że właśnie zaczyna schodzić niżej i głowa się buntuje. Te pierwsze tygodnie, kiedy zdanie zaczyna ciążyć i męczyć, są zwykle najbardziej produktywne. Jak zmieniasz co tydzień, zostajesz na powierzchni każdej z nich.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Bryza czyli ile mniej więcej trzymać tę samą, zanim ma sens ją zamienić? Pytam, bo widzę że u mnie też jest ten odruch szukania nowej.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Zorka trzy do sześciu tygodni przy jednej afirmacji to jest minimum, jeśli chcesz żeby zeszła głębiej niż warstwa myślowa. Niektóre zostają na pół roku albo dłużej, jeśli dotykają czegoś naprawdę starego. Ważne, że to ty obserwujesz, nie kalendarz - patrzysz na to, jak ciało reaguje, jak strumień się zmienia w okolicy tego tematu.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Paradoxa a strumień się zmienia w okolicy tematu - możesz to rozwinąć? Jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Faddi na początku, jak wybierasz afirmację o czasie, strumień przez parę dni jest pełen sytuacji ze spóźnieniami, pretensjami do siebie, listami spraw nie do ogarnięcia. Po kilku tygodniach te wątki w strumieniu robią się rzadsze, krótsze, mniej naładowane. Pojawiają się inne tematy, bo ten przestał już krzyczeć. To jest sygnał, że afirmacja pracuje na poziomie strumienia, nie tylko notesu.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: