Forum

Asystent AI
Afirmacje grupowe -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje grupowe - czy powtarzanie w obecności innych wzmacnia efekt


Wpisy: 926
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłam ostatnio z weekendowych warsztatów rozwojowych, gdzie sporą część czasu spędziliśmy na afirmowaniu w kręgu. Każdy mówił swoją afirmację głośno, reszta powtarzała ją chórem, kierując ją do tej osoby. Efekt w danym momencie był mocny - łzy, dreszcze, poczucie wspólnoty. Ale wróciłam do domu i kiedy próbuję afirmować sama przed lustrem, czuję tylko własny głos w pustym pokoju. Zastanawiam się czy to faktycznie energia grupy wzmacnia afirmacje, czy raczej presja społeczna i atmosfera robi swoje. Ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
107 odpowiedzi
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Też byłem na takich warsztatach kilka razy i znam to uczucie dokładnie. Moim zdaniem to dwie różne rzeczy działają jednocześnie. Po pierwsze sama obecność innych ludzi podnosi pobudzenie emocjonalne, a to ułatwia zapadanie afirmacji głębiej. Po drugie rzeczywiście jest tam efekt grupy - jeśli dwadzieścia osób mówi do ciebie, że jesteś wartościowy, mózg ma trudniej to odrzucić niż gdy mówisz to sobie sam. Pytanie tylko, czy to się utrzymuje po wyjściu z sali.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Whisper dobrze to ujmujesz, ale dorzucę jedną rzecz, która często umyka. Na warsztatach masz przygotowany stan - przed afirmacjami zwykle jest jakaś medytacja, oddech, ruch. Twój układ nerwowy jest już rozluźniony i otwarty. W domu siadasz przed lustrem prosto z biegania po obowiązkach i dziwisz się, że nie ma efektu. To nie krąg robi różnicę, tylko stan, w którym do tego kręgu wchodzisz. Spróbuj sama, ale po dwudziestominutowej medytacji, i porównaj.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że mylimy tu dwa zjawiska. Jedno to skuteczność afirmacji jako praktyki zmiany przekonań, a drugie to intensywność doświadczenia w danym momencie. Krąg daje intensywność, ale czy daje trwałość? Bo jeśli po tygodniu od warsztatów wracasz do tych samych schematów myślowych, to ten chwilowy zryw niewiele dał poza dobrym wspomnieniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Arat ja bym powiedziała, że krąg daje impuls, taki start. Sama nie zaczęłabym praktyki bez czegoś, co mnie uruchomi. Po warsztatach przez pierwsze dni afirmuję codziennie, później to się rozmywa. Czy to znaczy, że krąg nie zadziałał? Chyba nie do końca, bo dał mi przynajmniej tę pierwszą falę motywacji.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Zorka to o czym piszesz, to klasyczny mechanizm. Grupa tworzy pole energetyczne, w którym indywidualna intencja jest podtrzymywana przez intencje pozostałych. To działa, ale działa w tym konkretnym miejscu i czasie. Problem zaczyna się, kiedy uzależniasz swoją praktykę od cudzej obecności. Afirmacja ma za zadanie przebudować twoje wewnętrzne przekonania, a tego nikt za ciebie nie zrobi, nawet dwudziestoosobowy krąg. Krąg może pokazać kierunek, ale codzienna robota jest sama.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

A czy to nie jest tak, że w kręgu działa coś w rodzaju lustra? Wszyscy odbijają twoją afirmację z powrotem do ciebie i przez chwilę naprawdę słyszysz ją od zewnątrz, jakby to była prawda potwierdzona przez świat. Pytam, bo sama nie byłam na takich warsztatach, ale opisy mi to przypominają.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Tarotka tak właśnie to działa, przynajmniej z mojego doświadczenia. Słyszysz swoje słowa z dwudziestu ust i to brzmi inaczej niż twoja własna myśl. Ale potem wracasz do domu i znowu masz tylko swój głos i swoje stare wzorce. Zacząłem ostatnio nagrywać sobie afirmacje na telefon i odtwarzać, i to trochę zastępuje ten efekt zewnętrznego głosu. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie, ale jakoś działa.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Faddi nagrywanie własnym głosem ma sens, ale uważaj na jedną rzecz. Jeśli nagrywasz afirmację w stanie, w którym jej nie czujesz, to później odtwarzasz sobie własne zwątpienie. Głos niesie więcej niż słowa. Lepiej nagrać krócej, ale w stanie spokoju i autentyczności, niż długą sesję na siłę. Sprawdzałeś jak to wpływa po dłuższym używaniu?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Sauwak słuszna uwaga, wcześniej nagrywałem rano przed pracą i faktycznie czuję, że te ścieżki są jakieś nerwowe. Teraz próbuję wieczorem po medytacji, ale jeszcze nie mam wystarczająco materiału, żeby ocenić różnicę. Na razie wydaje się spokojniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do pytania o grupę - z mojej praktyki wynika, że krąg afirmacyjny jest najsilniejszy nie wtedy, kiedy wszyscy powtarzają to samo, tylko kiedy każdy afirmuje coś innego, a reszta po prostu trzyma przestrzeń. Brzmi to subtelnie, ale różnica jest zasadnicza. W pierwszym przypadku jest efekt skandowania, prawie hipnotyczny. W drugim jest świadek, który nie ocenia. To drugie zostaje w człowieku znacznie dłużej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Ismer mogę zapytać co to znaczy trzymać przestrzeń? Słyszałam to wyrażenie wiele razy, ale nigdy nie wiedziałam, co konkretnie się pod tym kryje. Czy to znaczy po prostu być cicho i słuchać?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Habbia uproszczając, tak, ale z dodaną intencją. Słuchasz nie po to, żeby odpowiedzieć, skomentować, doradzić czy ocenić. Słuchasz po to, żeby ta druga osoba mogła w pełni wybrzmieć. Twoja uwaga jest skierowana na nią z życzliwością, ale bez prób zmiany czegokolwiek. To jest praca - łatwo wpaść w komentowanie w głowie, w porównywanie ze swoją historią, w litowanie się. Trzymanie przestrzeni to obecność bez własnego planu.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Ismer dokładnie to. I dodam, że w takim układzie afirmacja jest świadczona, a nie wzmacniana grupowo. Osoba afirmująca słyszy własne słowa w obecności świadków i to ją zobowiązuje wobec samej siebie, nie wobec grupy. To jest zupełnie inna jakość niż chórek. Chórek daje euforię, świadczenie daje zakorzenienie.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

A jak to wygląda w praktyce, jeśli ktoś chciałby zorganizować taki krąg sam w domu z kilkoma znajomymi? Trzeba jakoś specjalnie się przygotować, czy wystarczy się umówić i zacząć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Gosia88 wystarczy się umówić, ale kilka rzeczy ułatwia sprawę. Po pierwsze ustalcie zasady - czas wypowiedzi dla każdej osoby, brak komentarzy z zewnątrz, brak telefonów. Po drugie zacznijcie od kilku minut wspólnego oddechu, żeby wszyscy weszli w podobny rytm. Po trzecie ktoś musi pilnować czasu, inaczej jedna osoba zajmie pół godziny, a inne zostaną pominięte. I jeszcze jedno - nie afirmujcie czegoś, czego nie chcecie powiedzieć przy tych konkretnych ludziach, bo wtedy będzie sztucznie.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ostatnio prowadziłem coś takiego z trzema kolegami i muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że to zadziała. Każdy mówił jedną afirmację, pozostali słuchali. Po dwóch rundach poczułem coś, co trudno nazwać - jakby moje słowa nabrały ciężaru. Pytanie, które do teraz mi zostało: czy to ja sam zacząłem wierzyć w swoje afirmacje, bo powiedziałem je przy świadkach, czy faktycznie energia grupy coś dodała?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Taurus z mojego doświadczenia to jest jedno i to samo zjawisko widziane z dwóch stron. Energia grupy nie jest czymś, co przychodzi z zewnątrz i wlewa się w ciebie. Energia grupy to efekt zsynchronizowanej uwagi kilku osób skierowanej w to samo miejsce. Ty czujesz tę uwagę i ona zmienia twój własny stosunek do wypowiadanych słów. Więc tak, to ty zaczynasz wierzyć, ale dzięki obecności innych. Te dwa wyjaśnienia nie są w opozycji.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Ballen wracając jeszcze do tego, co pisałeś wcześniej o zsynchronizowanej uwadze - czy to znaczy, że teoretycznie zdalny krąg afirmacyjny może działać podobnie do stacjonarnego? Bo uwaga jest skierowana w to samo miejsce, tylko ciał nie ma w jednej przestrzeni.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Taurus częściowo tak, ale brakuje kilku elementów, które trudno zastąpić. Wspólny oddech działa słabiej, kiedy słychać go przez mikrofon z opóźnieniem. Mowa ciała ginie. I co najważniejsze, dom każdego uczestnika ma swoje pole, swoje hałasy, swoje rozproszenia. Zdalnie działa, ale daje może 40-50 procent tego, co stacjonarny krąg. Dla kogoś, kto nie ma dostępu do warsztatów na miejscu, to i tak dużo.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Ballen ja próbowałam zdalnie dwa razy i muszę przyznać, że za każdym razem czułam się jakbym uczestniczyła w czymś rozcieńczonym. Słowa były te same, intencje deklarowane podobnie, ale ten ciężar, o którym Taurus mówił wcześniej, nie pojawiał się. Może to kwestia mojej wrażliwości na obecność fizyczną, a może faktycznie ekran tnie część przekazu.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Zorka rozcieńczone to dobre słowo. Zdalnie traci się też ten moment przed kręgiem, kiedy ludzie wchodzą do sali, ściągają buty, siadają obok siebie i już samo to zaczyna pracować. Pole tworzy się zanim padnie pierwsze słowo. W zoomie wchodzisz prosto w obraz i nie ma fazy nasiąkania.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Magicwoman właśnie, to wejście jest niedoceniane. U mnie na warsztatach pierwsze dwadzieścia minut to siedzenie w ciszy i wspólne oddychanie, zanim ktokolwiek otworzy usta. Bez tego afirmacje są tylko zdaniami wypowiadanymi naraz.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Czulu a jak wygląda taka faza wstępna? Bo jak czytam, to brzmi prosto, ale podejrzewam że jest tam więcej niż tylko siedzenie.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Habbia siedzenie to baza, ale dochodzi kilka rzeczy. Po pierwsze każdy uczestnik dostaje moment na ciche określenie własnej intencji, nie wypowiadanej na głos. Po drugie prowadzący skanuje grupę, patrzy gdzie są napięcia, kto jest za szybki, kto za sztywny. Po trzecie ustala się tempo wspólnego oddechu, nie narzuca, tylko pozwala mu się wyrównać. To nie jest technika, to bardziej nastrajanie.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Czulu czyli na tym warsztacie, na którym mnie zostawiono z łzami, prawdopodobnie tego skanowania w ogóle nie było? Bo teraz jak to czytam, to mam wrażenie że prowadząca w ogóle nie patrzyła na grupę, tylko leciała po liście.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Faddi z tego co opisałeś to typowy znak. Prowadzący który leci po liście traktuje krąg jak warsztat umiejętności, a nie jak pole energetyczne. Wtedy efekt jest taki, że ludzie wychodzą pobudzeni i bez domknięcia, czyli dokładnie to czego doświadczyłeś.


Odpowiedz
Wpisy: 926
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam wasze odpowiedzi i zaczynam rozumieć, dlaczego u mnie w domu nie działa tak samo. Wracam po warsztatach pobudzona, próbuję powtórzyć doświadczenie i jestem rozczarowana, że nie ma już tego ciepła. Może problem jest w tym, że oczekuję, że samotna afirmacja da mi to samo, co grupowa, a to dwie różne praktyki służące dwóm różnym rzeczom?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Gabka dokładnie tak to widzę. Afirmacja w kręgu to wydarzenie, afirmacja codzienna to praktyka. Wydarzenie daje impuls, otwiera coś, czasem przebija blokadę, którą sama nie umiałabyś przebić. Praktyka utrzymuje zmianę, drąży nowe ścieżki w myśleniu. Jedno nie zastąpi drugiego. Ludzie często chodzą z warsztatów na warsztaty, szukając tej euforii, i dziwią się, że ich życie się nie zmienia. Zmienia się od codziennej, nudnej, samotnej roboty między warsztatami. Krąg jest jak iskra, ale ogień podtrzymujesz sam.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Rasphul to mi się układa w głowie. Wydarzenie kontra praktyka. Dotąd traktowałam warsztaty jak punkt docelowy, a one są raczej drzwiami. Tylko teraz mam pytanie - jak często sięgać po takie wydarzenia, żeby nie uzależnić się od nich, ale też żeby nie odciąć się od tego impulsu, który dają?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gabka u mnie sprawdza się rytm co kilka miesięcy. Krąg raz na kwartał, między nimi codzienna praktyka samotna. Jeśli idę na warsztaty co dwa tygodnie, to faktycznie zaczynam być od nich zależna i moja domowa praktyka się rozpada. Zbyt rzadko - tracę kontakt z tym, co się otworzyło. To trzeba sobie wymierzyć indywidualnie, nie ma jednej recepty.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A czy są jakieś znaki, po których można poznać, że afirmacja zaczyna realnie działać? Pytam, bo słyszałam o tym dużo, ale nie wiem, co właściwie miałabym obserwować u siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Helena82 najczęściej pierwszym sygnałem nie jest to, że twoja afirmacja się spełnia, tylko to, że zaczynasz inaczej reagować w sytuacjach, które wcześniej cię rozkładały. Mniej automatyzmu, więcej pauzy. Drugi sygnał to, że stara afirmacja przestaje ci pasować, bo wyrosłaś z niej. Wtedy trzeba ją przeformułować.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Simma dorzucę jeszcze jeden sygnał, który u moich klientów obserwuję najczęściej. Zmiana środowiska. Nagle przestają cię interesować rozmowy, które jeszcze niedawno cię trzymały, albo zaczynasz unikać konkretnych osób bez świadomej decyzji. To znak, że afirmacja zaczyna pracować na poziomie systemu, nie tylko myśli.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Czulu to ciekawe, bo u mnie tak właśnie było po jednych warsztatach kręgowych. Wróciłem i przez kilka tygodni nie miałem ochoty na typowe piwo z ekipą. Wtedy mi to przeszkadzało, myślałem że coś ze mną nie tak. A teraz patrzę i to chyba było pierwsze prawdziwe przesunięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

A czy w takim razie krąg afirmacyjny może też zadziałać negatywnie? Załóżmy, że ktoś w grupie ma bardzo silne wątpliwości albo zazdrość. Czy to przenosi się na innych uczestników?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Habbia może, dlatego dobre prowadzenie kręgu zaczyna się od oczyszczenia intencji każdego uczestnika i jasnego ustalenia, że jesteśmy tam dla siebie nawzajem, nie po to żeby porównywać. Jeśli ktoś przychodzi z ukrytą agresją albo z postawą oceniającą, to pole grupy faktycznie się tym karmi. Doświadczeni prowadzący wyczuwają to i albo proszą taką osobę o pracę indywidualną, albo wyciszają jej udział.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Magicwoman zgadza się, ale dodam, że zazdrość uczestnika nie jest tak groźna, jak jego niedowierzanie. Zazdrość ma w sobie energię, więc daje się przekierować. Niedowierzanie jest płaskie i wysysające. Jedna osoba z mocnym 'i tak to bzdura' siedząca w kręgu potrafi zgasić afirmacje pozostałych skuteczniej niż dziesięciu jawnie wrogich.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Zengui to się zgadza z tym, co znam z psychologii grupy. Sceptycyzm bierny jest bardziej destrukcyjny niż jawny opór, bo nie da się go zaadresować. Ale ciekawi mnie, jak praktycznie taką osobę wykryć, zanim zdąży zasiać tę płaskość? Bo na zewnątrz może wyglądać na spokojnego uczestnika.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Arat zwykle widać to po oddechu i po oczach. Osoba, która siedzi w kręgu z wewnętrznym 'nie wierzę', oddycha płytko i ma wzrok skierowany do środka, nie na osobę afirmującą. To nie zawsze jest świadome z jej strony, ale po kilkudziesięciu prowadzonych kręgach zaczyna się to wyłapywać prawie od razu. Wtedy lepiej taką osobę zaprosić do roli obserwatora, bez presji.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Sauwak czy taki obserwator nadal coś dostaje z kręgu, nawet jak nie afirmuje na głos? Bo to brzmi jak rola pomocnicza, ale zastanawiam się, czy ma własną wartość.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Tarotka ma, i czasem większą niż aktywni uczestnicy. Obserwator nie musi mierzyć się z własnym oporem przy wypowiadaniu afirmacji, więc ma więcej przestrzeni, żeby wchłonąć atmosferę. Wielu ludzi po pierwszym kręgu w roli obserwatora wraca później jako aktywny uczestnik z dużo mniejszymi blokadami. To dobry etap pośredni dla kogoś, kto się boi mówić w grupie.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

A jeśli ktoś w trakcie afirmowania zaczyna płakać albo czuje silne emocje, to się przerywa krąg czy idzie dalej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gosia88 nie przerywa się. Łzy w trakcie afirmowania są często znakiem, że słowa dotykają miejsca, które od dawna nie było tknięte. Prowadzący powinien wtedy zwolnić tempo, dać tej osobie więcej powietrza, czasem poprosić, żeby powtórzyła afirmację jeszcze raz, już z tym uczuciem. Przerwanie kręgu w takim momencie odbiera tej osobie domknięcie.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Shangie ja raz byłem w sytuacji, gdzie prowadząca po moich łzach przeszła do następnej osoby tak szybko, jakby nie chciała się tym zajmować. Wyszedłem z tego kręgu z poczuciem, że coś się we mnie otworzyło i zostało rozgrzebane. Czy to znaczy, że trafiłem na słabe prowadzenie, czy może czegoś nie zrozumiałem?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Faddi to było słabe prowadzenie. Otwarcie bez domknięcia jest gorsze niż brak otwarcia. Jeśli prowadząca nie umiała utrzymać przy tobie uwagi w trudnym momencie, to znaczy że albo sama bała się emocji, albo była za bardzo skupiona na trzymaniu programu. Następnym razem, jeśli wybierasz krąg, popytaj wcześniej, jak prowadzący radzi sobie z silnymi reakcjami.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Czy ten skan grupy da się zrobić bez doświadczenia? Pytam, bo wyobrażam sobie, że ktoś może chcieć poprowadzić mały krąg ze znajomymi, ale nie ma za sobą setek takich spotkań.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Tarotka da się, tylko wtedy trzeba zmniejszyć ambicje. Krąg ze znajomymi nie musi celować w głębokie otwarcia. Wystarczy umówić się, że afirmujemy lekko, że nikt nie schodzi za głęboko i że jak komuś coś idzie w stronę silnych emocji, to zatrzymujemy się i oddychamy zamiast brnąć dalej. Mały krąg na bezpiecznym poziomie potrafi dać sporo, jeśli nie próbuje się robić z niego sesji terapeutycznej.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Shangie a czy taki krąg ze znajomymi nie traci sensu przez to, że wszyscy się znają i krępują? Bo z jednej strony jest zaufanie, z drugiej każdy wie o każdym za dużo.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Gosia88 to działa w obie strony. Znajomość daje bezpieczeństwo, ale też wzajemne oczekiwania. Jak afirmujesz przy kumpelce, która wie, że od trzech lat narzekasz na pracę, to twoje 'jestem spełniona zawodowo' brzmi w jej uszach inaczej niż w uszach obcej osoby. Czasem to pomaga, czasem blokuje. Zależy od konkretnej relacji.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Sauwak dotykasz tu czegoś co mnie ciekawi. Czy obecność osoby, która zna naszą historię, faktycznie obciąża afirmację, czy wręcz przeciwnie, świadek tej historii nadaje afirmacji większą wagę, bo wie z czego wychodzimy?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Arat zależy od postawy świadka. Jeśli ta osoba ci kibicuje i sama wierzy w zmianę, to jej obecność dodaje afirmacji ciężaru, bo wypowiadasz ją wobec kogoś kto trzyma za ciebie pole. Jeśli ta osoba ma w sobie cichą wątpliwość typu 'no zobaczymy', to twoja afirmacja przy niej traci. Świadek nigdy nie jest neutralny.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Dodam do tego coś, co u mnie się sprawdziło. Przed kręgiem ze znajomymi proszę każdego, żeby przez chwilę pomyślał o pozostałych w wersji, w której im się już udało. Nie jako życzenie, tylko jako obraz. To zmienia ustawienie świadków w grupie z 'patrzę jak próbujesz' na 'patrzę na ciebie już po zmianie'. Banalne, a robi różnicę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Zengui to ciekawe ćwiczenie, bo wymaga od grupy żeby naprawdę pomyślała o innych, a nie tylko czekała na swoją kolej. Spróbuję to wprowadzić jak będę następnym razem w mniejszym składzie. Tylko zastanawiam się czy nie lepiej zrobić to na głos, żeby każdy wiedział, że pozostali tak go widzą?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Whisper na głos to już inny rytuał, bardziej w stronę błogosławienia. Działa, ale ma inną dynamikę. Cisza ma tę zaletę, że nikt się nie wstydzi, nikt nie układa zgrabnych zdań. Obraz jest surowy. Na głos wchodzą formuły grzecznościowe i to czasem rozcieńcza intencję.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Zengui zgadzam się z ciszą, ale dorzucę że warto na koniec dać minutę na to, żeby uczestnicy w głowie podziękowali pozostałym za trzymanie pola. Bez słów, bez ceremonii. To domyka wymianę i ludzie wychodzą z kręgu z poczuciem, że dali coś od siebie, a nie tylko brali.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A jak rozpoznać po kręgu, że coś się we mnie naprawdę przesunęło, a nie tylko że jestem podekscytowana atmosferą? Bo wyobrażam sobie, że można wyjść z takiego spotkania w euforii, która po kilku dniach znika.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Helena82 prosty test, daj sobie kilka dni. Euforia po kręgu opada zwykle w ciągu doby. To co zostaje po tygodniu, to dopiero realny ślad. Jeśli po siedmiu dniach nadal łatwiej ci wypowiedzieć tę afirmację samej do siebie i nie czujesz w gardle oporu, który był wcześniej, to znaczy że krąg coś wgrał. Jeśli po tygodniu wszystko wróciło do punktu wyjścia, to było doświadczenie grupowe, nie zmiana.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Simma dorzuciłbym jeszcze jeden znak. Po wartościowym kręgu ludzie zwykle mają zmienione sny przez kilka pierwszych nocy. Nie zawsze przyjemne, czasem dziwne, ale wyraźnie inne niż zwykle. To znak, że materiał, który afirmacja ruszyła, jest przerabiany w głębszych warstwach. Brak jakiejkolwiek reakcji nocnej zwykle oznacza, że krąg zadziałał tylko na poziomie towarzyskim.


Odpowiedz
Wpisy: 926
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam was i widzę, że to znacznie bardziej zniuansowane niż mi się wydawało, jak zaczynałam ten wątek. Mam jeszcze jedno pytanie z innej beczki. Czy są afirmacje, których lepiej w kręgu nie używać? Bo wyobrażam sobie, że niektóre tematy są zbyt osobiste, żeby je wypowiadać przy innych, nawet w bezpiecznej grupie.


Odpowiedz
17 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Gabka są takie afirmacje. Wszystko co dotyczy seksualności, traum z dzieciństwa, relacji z konkretnymi osobami z imienia, pieniędzy w bardzo konkretnych kwotach. W kręgu lepiej zostać przy ogólnym kierunku, typu 'otwieram się na bliskość', a nie 'mój mąż wraca do mnie'. Konkrety zostawia się do pracy w cztery oczy z prowadzącym albo do praktyki własnej.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Sauwak dobrze to ująłeś. Dodam, że afirmacje dotyczące konkretnej osoby w kręgu są problematyczne nie tylko z powodu intymności, ale też dlatego, że grupa nieświadomie kieruje energię w stronę tej osoby. To już nie jest praca nad sobą, tylko praca o kogoś, a na to powinna być zgoda wszystkich uczestników. W większości kręgów takiej zgody nie ma, więc się tego nie robi.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Magicwoman a skąd uczestnik ma wiedzieć, że jego afirmacja ślizga się w stronę pracy o kogoś, a nie nad sobą? Bo mi się wydaje, że dla osoby, która tego nie czuje, granica jest płynna.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Habbia prosty test. Jeśli w afirmacji pojawia się druga osoba jako obiekt, który ma coś zrobić albo coś poczuć, to już jest praca o kogoś. 'Jestem kochana' to praca nad sobą. 'Marek mnie kocha' to praca o Marka. To pierwsze możesz w kręgu, to drugie nie.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Magicwoman a co z afirmacjami w stylu 'przyciągam właściwego partnera'? To brzmi ogólnie, ale przecież w głowie mam konkretną osobę. Czy to też zalicza się do pracy o kogoś?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Zorka zależy gdzie jest twoja uwaga w momencie wypowiadania. Jeśli mówisz to zdanie i widzisz konkretną twarz, to formalnie afirmujesz ogólnie, ale energetycznie wysyłasz w stronę tej osoby. Grupa to wyłapie, choćby nieświadomie. Lepiej w kręgu zostać przy zdaniach, które naprawdę są otwarte, a konkretną osobę zostawić sobie na inną praktykę.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Sauwak to wyjaśnia czemu jeden z moich kręgów był taki dziwny. Połowa kobiet afirmowała 'przyciągam miłość', ale każda miała konkretnego faceta w głowie. Wyszłyśmy stamtąd jakieś rozdrażnione, choć formalnie wszystko było ogólne i pozytywne.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Faddi to typowe. Pole grupowe nie reaguje na formę słów, tylko na intencję. Jeśli dziesięć osób mówi 'przyciągam miłość' i każda kieruje to do innego konkretnego mężczyzny, to powstaje dziesięć linii energetycznych wychodzących z kręgu na zewnątrz, a nie wspólne pole w środku. Stąd to rozdrażnienie, brak domknięcia.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Ismer czyli sukces kręgu zależy nie od tego, co ludzie mówią, tylko od tego na czym mają uwagę? To dość niewygodne, bo prowadzący nie zajrzy nikomu do głowy.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Arat dlatego dobrzy prowadzący zaczynają od ustawienia uwagi, a nie od formuł. Zanim padnie pierwsza afirmacja, jest ćwiczenie typu 'połóż uwagę w klatce piersiowej', albo 'zobacz siebie za pięć lat, ale bez konkretnych osób w tle'. To czyści intencję, zanim wejdziesz w słowa.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Ismer a jak prowadzący wyczuwa, że trzeba w danej chwili wrócić do ustawienia uwagi, a nie kontynuować afirmowanie? Pytam, bo to chyba kluczowa umiejętność.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Tarotka po kilku znakach. Głosy w kręgu zaczynają się rozjeżdżać rytmicznie, ktoś przyspiesza, ktoś zwalnia. Spada wspólny oddech, ludzie wdychają w różnych momentach. Czasem ktoś zaczyna mówić ciszej, jakby się chował. To wszystko sygnał, że uwaga uciekła z kręgu na zewnątrz i trzeba ją sprowadzić. Wtedy pauza, jedno ćwiczenie z ciałem, dopiero potem dalej.


Odpowiedz
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 432

@Czulu czyli prowadzenie kręgu to bardziej praca z ciałem grupy niż ze słowami. Trochę mnie to zaskakuje, bo myślałam że afirmacje to przede wszystkim treść.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gosia88 treść jest tylko pretekstem. Te same słowa wypowiedziane w rozsynchronizowanej grupie nie robią prawie nic. Te same słowa w grupie, która oddycha razem, działają na każdego uczestnika osobno, bo każdy dostaje wzmocnienie z pola, a nie tylko z własnego głosu. Dlatego prowadzący tak naprawdę pracuje nad zsynchronizowaniem ciał, a afirmacja przychodzi sama.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Shangie a co jeśli ja jako uczestniczka nie potrafię się zsynchronizować z grupą? Mam taką tendencję, że oddycham szybciej niż inni, jakbym była ciągle w lekkim napięciu. Czy to dyskwalifikuje mnie z kręgu, czy to się ćwiczy?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Helena82 to się ćwiczy, ale nie wymuszaniem wolniejszego oddechu, bo to tylko pogłębi napięcie. Spróbuj inaczej. Przed kręgiem usiądź spokojnie na pięć minut i policz swoje wdechy bez zmieniania ich, tylko obserwując. Samo obserwowanie zwalnia oddech o kilka procent. Wejdziesz w krąg już trochę bardziej rozluźniona, a reszta dosynchronizuje się sama.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Helena82 i nie przejmuj się, że na początku będziesz wypadać z rytmu grupy. To normalne dla pierwszych kilku spotkań. Ciało uczy się rytmu zbiorowego z czasem, podobnie jak w chórze nikt od razu nie śpiewa równo. Po kilku kręgach z tymi samymi ludźmi zaczyna to wchodzić w nawyk.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę do tego, że nie każdy krąg musi być głęboko zsynchronizowany. Są kręgi celowo luźniejsze, gdzie chodzi o ekspresję, a nie o wspólne pole. Wtedy każdy afirmuje we własnym tempie, na głos, w swoim rytmie. To inna szkoła, bardziej w stronę pracy z głosem niż z energią grupy. Działa, ale daje inny efekt, raczej oczyszczenie niż wzmocnienie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Zengui czyli mamy dwa modele, krąg synchronizujący i krąg ekspresyjny. Czy łatwo rozpoznać przed zapisaniem się, w który typ kręgu wchodzimy? Bo z opisów warsztatów często nie da się tego wyczytać.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Whisper najprostszy sygnał, jak prowadzący opisuje praktykę. Jeśli mówi o oddechu, ciszy, polu, wspólnym rytmie, to model synchronizujący. Jeśli mówi o uwalnianiu głosu, ekspresji, wyrzucaniu z siebie, to model ekspresyjny. Czasem prowadzący łączą oba, ale wtedy zwykle dzielą warsztat na dwie części i mówią o tym wprost w opisie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Zengui a co z modelem mieszanym, kiedy prowadzący zaczyna od ekspresji, a potem przechodzi do synchronizacji? Słyszałem o takim podejściu, ale nie rozumiem jak to ma działać, bo to chyba dwie różne energie.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Whisper działa, ale tylko w tej kolejności. Najpierw ekspresja, żeby ludzie się rozładowali, wyrzucili z siebie napięcia, czasem nawet pokrzyczeli afirmacje. Dopiero potem grupa potrafi usiąść w ciszy i wejść w synchronizację. Odwrotnie nie zadziała, bo po cichym kręgu nikt już nie chce krzyczeć.


Odpowiedz
Wpisy: 926
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do swojego pierwotnego pytania, bo trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś z was porównywał efekt afirmacji w kręgu z efektem tej samej afirmacji robionej samemu przez ten sam okres? Bo cała ta rozmowa o synchronizacji sugeruje, że krąg jest lepszy, ale to chyba zależy od osoby.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Gabka zależy od typu osoby i typu afirmacji. Afirmacje dotyczące poczucia własnej wartości częściej szybciej działają w kręgu, bo widzisz, że inni cię słyszą i nie wyśmiewają. Afirmacje dotyczące pracy, finansów albo zdrowia często lepiej idą w pojedynkę, bo nie potrzebujesz świadków, tylko regularności.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Sauwak ciekawe rozróżnienie. Czyli to, co robimy w kręgu, powinno mieć element wstydu albo lęku przed oceną? Bo właśnie to się przełamuje przez wypowiedzenie głośno przy innych?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Helena82 mniej więcej tak. Krąg działa najsilniej tam, gdzie sam ze sobą nie potrafisz tego powiedzieć, bo brzmi to dla ciebie nieprawdziwie. 'Jestem wystarczająca' powiedziane samej do lustra często wraca jak echo, którego nie kupujesz. To samo zdanie powiedziane w kręgu, gdzie ktoś patrzy ci w oczy i kiwa głową, przełamuje wewnętrzny opór. Ale to nie jest sama afirmacja, to jest świadectwo grupy.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Sauwak czyli mechanizm jest bardziej socjologiczny niż energetyczny? Bo to brzmi prawie jak grupa wsparcia, a nie praktyka duchowa.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Arat oba mechanizmy działają jednocześnie i to jest właśnie sedno. Świadectwo grupy ma warstwę psychologiczną, ale wspólne pole oddechowe i uwaga skierowana na jedno zdanie tworzy też warstwę energetyczną. Nie da się ich rozdzielić, bo jedno wzmacnia drugie. Stąd zresztą bierze się różnica między dobrze poprowadzonym kręgiem a zwykłą grupą wsparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@gosia88)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo trzyma się efekt po kręgu? Bo wyobrażam sobie, że wychodzi się stamtąd naładowanym, ale po kilku dniach to opada. Czy potem trzeba samej powtarzać te afirmacje w domu, żeby utrzymać efekt?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gosia88 tak, krąg jest jak zastrzyk, ale codzienna praktyka to dieta. Jedno bez drugiego nie wystarczy. Po dobrym kręgu masz około tygodnia, w którym afirmacje robione samodzielnie idą łatwiej, bo ciało pamięta stan z grupy. Potem to się rozprasza, jeśli nie wracasz do praktyki własnej.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Shangie chcę wrócić do tego, co mówiłaś o tygodniu po kręgu. Z mojej obserwacji tygodniowe okno to średnia, ale są ludzie, u których efekt trzyma się tylko dwa, trzy dni, i są tacy, u których nawet po miesiącu jeszcze coś rezonuj... znaczy jeszcze coś jest słyszalne. Zależy to chyba od tego, jak silna jest indywidualna praktyka między kręgami.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Ballen a co decyduje o tej różnicy między ludźmi? Bo z jednej strony mówisz o praktyce między kręgami, ale chyba też są osoby, które z natury dłużej trzymają stan, niezależnie od tego co robią?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Helena82 są takie osoby, ale rzadko. Częściej decyduje to, czy ktoś po kręgu wraca do swojego środowiska wspierającego, czy do toksycznego. Jeśli wychodzisz z kręgu i wracasz do partnera, który podważa wszystko co robisz, to nawet najlepsza praktyka się rozsypie w trzy dni. Dlatego niektórzy uczestnicy chodzą na kręgi co tydzień, nie dlatego, że to taka idealna częstotliwość, tylko żeby utrzymać stan wbrew otoczeniu.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Ballen to o środowisku po kręgu trafia mnie najbardziej w tej rozmowie. Sama wracałam kiedyś z warsztatu naładowana afirmacją 'zasługuję na spokój', a po jednym wieczorze w domu z moją mamą wszystko się rozsypało. Czyli krąg w ogóle nie miał szans, bo wracałam do miejsca, które tę afirmację codziennie zaprzeczało. Pytanie, czy w takich sytuacjach krąg w ogóle ma sens, czy najpierw trzeba zmienić otoczenie?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Gabka ma sens, ale jako wsparcie do decyzji o zmianie, nie jako substytut. Często widzę, że ludzie używają kręgów jako wentyla - raz w miesiącu naładują się dobrym stanem, wytrzymują z toksycznym środowiskiem do następnego spotkania i tak w kółko. To nie jest praca z afirmacją, tylko zarządzanie napięciem. Krąg powinien dawać siłę do ruchu, nie zastępować go.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Shangie a jak rozpoznać, że się tak właśnie używa kręgów? Bo trochę się w tym opisie odnajduję i nie wiem, czy to źle, czy po prostu etap.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Faddi sygnał ostrzegawczy to moment, kiedy między spotkaniami praktyka samodzielna spada do zera, a samopoczucie wyraźnie pogarsza się tydzień przed kolejnym kręgiem. Wtedy krąg pełni funkcję bardziej terapeutyczną niż rozwojową. To nie jest złe samo w sobie, ale trzeba sobie to nazwać, żeby nie udawać przed sobą, że robi się 'pracę nad sobą', gdy w rzeczywistości tylko się odreagowuje.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Czy są afirmacje, które absolutnie nie powinny być robione w grupie? Pytam, bo zastanawiam się, czy są tematy zbyt prywatne na krąg.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Tarotka tak, wszystko co dotyczy ciała w sensie intymnym, traumy seksualnej, relacji z rodzicami w bardzo konkretnym układzie. To są rzeczy, które wymagają indywidualnej pracy, najlepiej z terapeutą plus afirmacje w samotności. Krąg jest za szeroki na taki materiał, bo każdy uczestnik zacznie nieświadomie projektować swoje historie.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Magicwoman miałem coś takiego raz. Prowadząca dała afirmację o przebaczeniu rodzicom i pół kręgu się rozsypało. Ludzie płakali, jedna kobieta wyszła. Czyli to był błąd prowadzącej, że w ogóle takie zdanie weszło do wspólnej praktyki?


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Faddi raczej tak, chyba że to był warsztat specjalnie poświęcony pracy z rodzicami i wszyscy wiedzieli, na co się piszą. Wrzucanie takiej afirmacji w neutralny krąg samorozwojowy to jak otwieranie puszki, której nikt potem nie zamknie. Ekspresja emocji w kręgu jest w porządku, ale tylko jeśli prowadząca ma kompetencje do domknięcia tego procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę, że afirmacje finansowe w kręgu też bywają problematyczne, choć z innego powodu. Ludzie mają bardzo różne progi wstydu wokół pieniędzy. Jedna osoba mówi 'zarabiam dziesięć tysięcy miesięcznie' z lekkością, inna ma blok już przy słowie tysiąc. Wspólne afirmowanie konkretnych kwot rozjeżdża grupę, bo każdy słyszy co innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Czulu czyli lepiej w kręgu mówić 'mam obfitość' niż konkretne liczby? Ale czy to nie osłabia afirmacji? Wszędzie czytam, że im konkretniej, tym lepiej.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Zorka konkretnie owszem, ale w pracy własnej. W kręgu konkretna kwota działa tylko, gdy cała grupa jest na podobnym poziomie i ustaliła ją wspólnie. Inaczej trzymaj się sformułowań pojemnych, typu 'pieniądze przychodzą do mnie łatwo'. Konkretną sumę dopisujesz sobie potem w głowie albo w dzienniku, ale nie na głos przy innych.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Czy ktoś z was prowadził kiedyś mały krąg domowy, w sensie trzy, cztery osoby u kogoś w salonie? Bo zastanawiam się, czy efekt synchronizacji o którym mówiliście wcześniej wymaga większej grupy, czy w czwórkę też to działa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Zorka w czwórkę działa nawet wyraźniej niż w grupie dwudziestoosobowej, pod warunkiem, że osoby się znają i ufają sobie. W dużym kręgu energia się rozprasza, jest dużo szumu emocjonalnego i prowadzący musi mocno trzymać strukturę. Mały krąg ma to, czego duży nie da - każdy słyszy każdego naprawdę, nie ma anonimowości, afirmacja wypowiedziana przy trzech osobach, które znają twoje życie, ma inny ciężar niż ta sama wypowiedziana przy dwudziestu obcych.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Ismer ale czy znajomość nie utrudnia? Wyobrażam sobie, że trudniej powiedzieć 'jestem wartościowa' przy najbliższej przyjaciółce, która zna wszystkie moje porażki, niż przy obcych ludziach, którzy nic o mnie nie wiedzą.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Tarotka i właśnie dlatego mały krąg znajomych działa głębiej, jeśli go wytrzymasz. Wstyd przy obcych jest powierzchowny, łatwo go obejść, bo nikt cię nie zweryfikuje. Wstyd przy bliskich dotyka prawdziwego rdzenia, bo oni wiedzą, gdzie zdanie kłamie. Jeśli powiesz 'jestem wartościowa' przy przyjaciółce i ona nie drgnie, nie zaprzeczy, tylko przyjmie to spokojnie, to dopiero wtedy coś się w tobie układa. Obcy mogą cię potwierdzić, ale tylko bliscy mogą cię zakotwiczyć.


Odpowiedz
Udostępnij: