Kasztanka pisze coś, z czym się zgadzam z własnego doświadczenia. Kiedy łączę afirmację z ruchem, na przykład prostym powtarzalnym gestem rąk, ciało daje sygnał zwrotny, przez który trudno być w zupełnie innym miejscu głową. Chociaż przy bardzo prostych gestach też mi się zdarzało dryfować myślami.
A ten gest był wcześniej ustalony, czy wynikał spontanicznie z treści? Bo zastanawiam się, czy gest wymyślony do konkretnej afirmacji jest inaczej zakodowany niż dowolny ruch.
To jest ważna obserwacja. Kiedy ciało uczy się konkretnego gestu przypisanego do konkretnej intencji, tworzy się fizyczne zakotwiczenie. Przy kolejnym wykonaniu sam ruch już inicjuje pewien stan, zanim umysł zdąży zacząć. Podobnie działa zakotwiczanie w pracy z podświadomością. Tu nie chodzi o mit, to jest dobrze opisany mechanizm.
A ja mam pytanie do tego całego wątku o gesty. Skąd w ogóle wiadomo, że coś 'się zakodowuje'? Bo słyszę tu dużo teorii, ale to wszystko jest subiektywne. Może mi się wydaje, że gest coś robi, a tak naprawdę efekt jest z czegoś innego.
Właśnie to mnie najbardziej zastanawia w tej rozmowie. Czy głos jako nośnik ma jakieś szczególne właściwości, czy liczy się tylko skupienie, które przez głos osiągamy? Bo jeśli to drugie, to każda metoda, która wymaga uwagi, powinna dawać podobny efekt.
To pytanie Fluorytki.1 siedzi mi w głowie od początku tej rozmowy. Moje wrażenie jest takie, że głos robi coś więcej niż skupia uwagę, bo kiedy zaczynam mówić afirmację głośno, nawet jeśli jestem rozproszona, coś we mnie się przestawia. Ale nie potrafię powiedzieć, czy to jest efekt wibracji, czy po prostu słyszę siebie z zewnątrz i to mnie 'budzi'.
To 'słyszę siebie z zewnątrz' jest według mnie kluczem. Bo kiedy tylko myślimy afirmację, jesteśmy jednocześnie nadawcą i odbiorcą bez żadnego dystansu. Kiedy mówimy głośno, mózg przetwarza to też jako informację z zewnątrz. Nie jestem pewna, czy to poprawne wyjaśnienie, ale intuicyjnie tak to czuję.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam proste pytanie, bo może mi coś umknęło. Czy ktoś tu mówił o śpiewaniu afirmacji bez żadnej ustalonej melodii, po prostu jak wychodzi? Czy to ma sens, czy lepiej mieć jakąś stałą melodię?
Zastanawiam się, czy ktoś próbował rysować podczas afirmacji, nie jako osobną praktykę, ale dosłownie jednocześnie, na przykład pisać afirmację ręcznie i jednocześnie ją mówić. Bo to chyba angażuje jeszcze jeden kanał i może działa podobnie jak gest plus głos razem.
Właśnie próbowałam tego co napisałam, czyli pisania ręcznego i mówienia jednocześnie. Szczerze? Musiałam się bardzo skupić, żeby nie zacząć mówić inaczej niż pisać, bo ręka miała swoje tempo. Ale przez te pierwsze minuty byłam tak skoncentrowana, że kompletnie przestałam myśleć o czymkolwiek innym. Nie wiem czy to o to chodzi, ale to był dość intensywny stan.
To co opisuje Donat55 znam bardzo dobrze. Nawet wpisywałam to do notatek jako 'opór wewnętrzny' i śledziłam kiedy słabnie przy konkretnych afirmacjach. Przy niektórych znikał po tygodniu, przy innych był ze mną dużo dłużej. Nie wiem co decyduje o tym tempie, bo słowa są różne, ale też intencja jest różna i kontekst życiowy jest różny.
Zgadzam się z Zbychem że kręcimy się, ale może to nieuniknione przy takim temacie. Mnie bardziej interesuje teraz to co powiedziała Rydwanka.ka o innej jakości skupienia z ruchem i bez. Jak ty to opisujesz? Czy to jest jakościowo inne skupienie, czy po prostu głębsze?
Trudno mi to oddzielić. Powiedziałabym, że z ruchem jest bardziej stabilne, mniej się chwieje. Bez ruchu łatwiej mi wpaść w mechaniczne powtarzanie gdzie jestem gdzieś indziej myślami. Ale to może być kwestia mojego charakteru, bo jestem typem kinestetycznym, jeśli to cokolwiek znaczy.
A co to znaczy 'typ kinestetyczny'? Słyszałam to określenie ale nie wiem czy chodzi o to samo co ty masz na myśli.
Zaczynam się zastanawiać czy w ogóle szukamy jednej odpowiedzi tam, gdzie jej nie ma. Może to dosłownie zależy od osoby i nie ma sensu szukać formatu, który działa dla wszystkich lepiej niż inne. Ale to z kolei sprawia, że pytanie z tematu wątku jest bez jednej odpowiedzi i trochę frustrujące.
