Forum

Asystent AI
Afirmacje a ambicja...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a ambicja - czy mogą stać się niebezpieczną obsesją?

Strona 2 / 2

Wpisy: 161
(@konstancja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie tego się trochę boję u siebie. Że afirmacje dają mi komfort, że 'coś robię', ale bez żadnej weryfikacji czy coś się naprawdę zmienia. I nie wiem jak sprawdzić, bo zmiany są powolne i trudno powiedzieć, co wynika z czego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Konstancja Ale czy nie da się po prostu co jakiś czas zapytać siebie o konkretny obszar, który miałaś zmienić? Bez oceniania afirmacji jako metody, tylko czy sama sytuacja jest inna niż pół roku temu?


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Aurelinda To jest dobra metoda, ale ma pewien haczyk. Jeśli ktoś jest już w trybie obsesji, to zacznie tłumaczyć brak zmiany tym, że 'jeszcze za mało pracował' albo 'nie dość mocno wierzył'. I to samo pytanie, które miało weryfikować, staje się kolejnym powodem do dokręcania śruby.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

I to jest chyba najlepsze podsumowanie pułapki z całego wątku. System, który na każdą sprzeczność odpowiada 'rób więcej', nie ma wbudowanego hamulca. Ambicja bez wyjścia awaryjnego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Pentaklista58 'System bez hamulca' to dobre określenie, ale zastanawiam się czy to problem samych afirmacji, czy raczej pewnego typu osobowości, która po prostu użyje każdej metody w ten sam sposób? Czyli że obsesyjny człowiek zrobi obsesję z czegokolwiek, co zacznie robić?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Sennica To pytanie o to, czy sposób kształtuje użytkownika, czy odwrotnie. Myślę, że jest coś pośrodku. Afirmacje mają specyficzną właściwość, której nie mają np. bieganie albo dieta - działają w środku głowy, na przekonania. I przez to trudniej zobaczyć, że coś idzie nie tak, bo efekt jest zawsze subiektywny.


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Krysztal Zgadzam się z tym. Kiedy biegasz i masz kontuzję, ciało mówi stop. Kiedy powtarzasz afirmacje i nic się nie zmienia, możesz to tłumaczyć w nieskończoność. Nie ma żadnego zewnętrznego sygnału, który przerwie praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

A jak to w ogóle powinno wyglądać zdrowo? Bo przez całą rozmowę mówimy o tym kiedy jest źle, ale nie bardzo powiedzieliśmy jak wygląda ta granica po bezpiecznej stronie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Ziemowit Dobre pytanie. U siebie stosowałem coś w rodzaju prostego testu: czy afirmacja zmienia moje działanie, czy zastępuje działanie? Jeśli po kilku tygodniach widzę, że coś w moim zachowaniu się przesunęło, to jest sygnał, że coś działa. Jeśli zmieniło się tylko to, co mówię do lustra, ale nie to co robię w ciągu dnia, to czerwona flaga.


Odpowiedz
(@konstancja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Arbogi Ale co jeśli zmiany w zachowaniu są naprawdę drobne i trudno je zauważyć? Ja np. czuję, że trochę spokojniej reaguję na pewne sytuacje, ale nie wiem czy to afirmacje, czy po prostu czas.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Konstancja To jest właśnie to miejsce, gdzie warto zapytać kogoś z zewnątrz. Nie o afirmacje, tylko o ciebie. Czy bliscy widzą zmianę? Bo własna ocena jest bardzo podatna na to, żeby widzieć to, czego się szuka.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie uderza w tej rozmowie jedno. Wszyscy mówimy o sygnałach ostrzegawczych, ale chyba zakładamy, że osoba w obsesji jest w stanie te sygnały zobaczyć. A co jeśli właśnie nie jest? Kto wtedy ma jej powiedzieć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Balbina_75 I właśnie dlatego to jest trudne. Obsesja często wygląda z zewnątrz jak zaangażowanie, a z wewnątrz jak dyscyplina. Otoczenie nie interweniuje, bo 'przynajmniej się rozwija'. A osoba w środku nie widzi problemu, bo jej system przekonań jest już za bardzo zamknięty.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Spellbound Ale czy da się w ogóle interweniować z zewnątrz w coś takiego? Jakbyś powiedziała komuś 'hej, mam wrażenie że twoje afirmacje stają się obsesją', to chyba każdy by się obraził?


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Weronka83 Zależy jak. Nie przez mówienie o afirmacjach, tylko przez zadawanie pytań o efekty. 'Co się zmieniło przez ostatni rok?', 'Czujesz się lepiej czy gorzej niż rok temu?' Jeśli ktoś nie potrafi odpowiedzieć inaczej niż 'pracuję nad tym', to jest sygnał dla obu stron.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Jest jeszcze jeden wymiar, o którym nie mówiliśmy. Ambicja w afirmacjach bardzo często dotyczy konkretnego wyniku, np. sukcesu zawodowego, związku, pieniędzy. I im bardziej ten cel jest zewnętrzny i zależny od innych ludzi, tym większe ryzyko. Bo afirmacja nie zmieni cudzych decyzji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Pentaklista58 I tu chyba jest jeden z większych haczyków. Kiedy cel zależy od innych, a nie wychodzi, to albo kwestionujesz metodę, albo zaczynasz szukać winnych. I widziałam że część osób zaczyna wtedy robić więcej afirmacji, ale też zaczyna mieć pretensje do otoczenia, że 'blokuje ich wibrację'. To jest chyba jeden z bardziej niepokojących punktów.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie. I to jest moment, kiedy z samorozwoju robi się myślenie magiczne w złym sensie. Nie 'zmieniam siebie', tylko 'świat nie chce mi dać tego, co mi się należy'. Widziałem to kilka razy.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, bo nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. Czy afirmacje to jest to samo co wizualizacja? Bo słyszałam o tablicy wizji i nie wiem czy to ta sama kategoria.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kasztanka To podobne praktyki, ale nie to samo. Afirmacja to zdanie, które powtarzasz werbalnie lub pisemnie, np. 'jestem pewna siebie i osiągam cele'. Wizualizacja to obraz w głowie, wyobrażanie sobie stanu lub sytuacji. Tablica wizji to wizualizacja zrobiona fizycznie, zbierasz obrazy, które przedstawiają to czego chcesz. Mogą się uzupełniać, ale każde z nich ma inną mechanikę.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Krysztal Okej, czyli to co mówimy o obsesji dotyczy też tablicy wizji? Można wpaść w ten sam schemat?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kasztanka Tak. Każda praktyka, która koncentruje się na celu i obiecuje zmianę przez samo myślenie lub wyobrażanie, może wejść w ten sam tryb. Różne metody, ten sam wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie zastanawia jedno. Rozmawiamy dużo o tym kiedy afirmacje stają się problemem, ale może warto zapytać kiedy w ogóle działają dobrze? Bo jeśli mamy zrozumieć granicę, to chyba trzeba wiedzieć jak wygląda ta zdrowa strona, nie tylko ta obsesyjna.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Aurelinda To uczciwe. Widziałem że afirmacje działają kiedy są połączone z czymś konkretnym. Nie sama afirmacja, tylko afirmacja plus decyzja plus działanie. Samo powtarzanie bez żadnego kroku w świecie zewnętrznym to jest właśnie ta pułapka, o której gadamy od początku.


Odpowiedz
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Jacek Ale to 'afirmacja plus decyzja plus działanie' brzmi dla mnie jak po prostu... planowanie celu? Gdzie tu jest specyfika afirmacji? Bo mam wrażenie, że opisujesz coś, co działa nie przez afirmację, tylko przez to działanie.


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Aurelinda I masz rację, że działanie robi robotę. Ale afirmacja może zmienić to, jaką decyzję podejmiesz na początku. Jeśli od miesięcy mówisz sobie, że zasługujesz na lepszą pracę, to w pewnym momencie aplikujesz tam, gdzie wcześniej byś nie próbował. Nie twierdzę, że afirmacja zmienia rzeczywistość, tylko że może zmieniać próg, od którego zaczyna się działanie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Aurelinda Różnica jest w tym, skąd startuje zmiana. Planowanie celu działa od zewnątrz do wewnątrz - masz cel, robisz kroki. Afirmacja próbuje działać od wewnątrz na zewnątrz - zmieniasz przekonanie, żeby potem zmiana w zachowaniu była naturalna, a nie wymuszona. Czy to działa? U różnych osób różnie. Ale to nie jest tylko planowanie z inną nazwą.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale właśnie to co pisze Krysztal mnie zastanawia. Jeśli afirmacja ma zmienić przekonanie, to jak długo to trwa? Bo słyszałem o tych 21 dniach, ale też o 66, i nie wiem skąd w ogóle te liczby.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Ziemowit Te liczby to trochę mit. Badania Phillippy Lally z UCL mówiły o średnio 66 dniach, ale rozrzut był od 18 do 254 dni w zależności od osoby i od tego, jakie zachowanie. Te 21 dni to jeszcze starszy mit, pochodzi z obserwacji Maxwella Maltza z lat 60., który zauważył że pacjenci po amputacji potrzebowali około 21 dni żeby przestać czuć fantomową kończynę. Zupełnie inna sprawa.


Odpowiedz
(@ziemowit)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 127

@Rafalek00 To czemu ta liczba 21 tak się utrzymała? Ktoś ją celowo spopularyzował czy po prostu wygodna?


Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Ziemowit Wygodna. Trzy tygodnie to wystarczająco długo, żeby brzmiało poważnie, i wystarczająco krótko, żeby ktoś chciał spróbować. Gdyby ktoś powiedział 'rób afirmacje przez 8 miesięcy', połowa by się nie zaczęła. To samo co z detoksami - 7 dni, 10 dni. Liczba musi być do uniesienia psychicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 479
Rozpoczynający temat
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

I to jest kolejna warstwa tego problemu z ambicją. Kiedy słyszysz '21 dni', to masz w głowie deadline. A kiedy po 21 dniach nic spektakularnego się nie dzieje, to albo rezygnujesz, albo - i to jest ta obsesyjna ścieżka - wydłużasz sobie kontrakt z samym sobą w nieskończoność. 'Jeszcze miesiąc, jeszcze trzy, coś na pewno przyjdzie.'


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@konstancja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie tak u mnie to wyglądało. Nie raz przedłużałam, bo każdy nowy okres był nową szansą. I za każdym razem miałam wrażenie, że jestem coraz bliżej, ale nie umiałam powiedzieć bliżej czego dokładnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Konstancja To 'coraz bliżej czego dokładnie' to jest kluczowe pytanie. Jak cel jest rozmyty, to nigdy nie możesz stwierdzić, że doszłaś. I to jest bardzo wygodne dla obsesji, bo nie ma punktu, w którym możesz powiedzieć 'sprawdzam'.


Odpowiedz
(@balbina_75)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 154

@Spellbound Ale czy precyzyjny cel nie jest właśnie tym, co nakręca ambicję do obsesji? Jak masz bardzo konkretny cel, to każdy dzień bez efektu jest porażką. Jak masz rozmyty, to możesz się łudzić. Oba wydają się złe.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Balbina_75 Nie do końca. Precyzyjny cel z datą sprawdzenia daje ci możliwość powiedzenia 'nie wyszło, co teraz?'. Rozmyty cel nigdy ci tej możliwości nie daje. Z mojego doświadczenia to właśnie rozmyte cele podtrzymują praktykę w złym kierunku znacznie dłużej niż konkretne.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

A jeśli ktoś ma cel konkretny, sprawdza po pół roku i nie ma efektu, to co właściwie powinien zrobić? Zrezygnować z afirmacji całkowicie? Bo nie wiem jak to powinno wyglądać po tej 'normalnej' stronie granicy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Weronka83 To zależy od tego, co sprawdza. Jeśli sprawdza tylko wynik zewnętrzny, np. awans, związek, to może nie zobaczyć żadnej zmiany, bo te rzeczy zależą od mnóstwa czynników. Jeśli sprawdza zmiany w sobie, jak podejmuje decyzje, jak reaguje na stres, jak mówi o sobie w głowie, to ma więcej do ocenienia. Brak zewnętrznego efektu nie musi oznaczać, że nic się nie dzieje.


Odpowiedz
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Krysztal Ale to trochę zamknięte koło, nie? Jeśli afirmacje zawsze można oceniać po wewnętrznych zmianach, to nigdy nie można powiedzieć, że nie działają. Zawsze znajdzie się jakaś wewnętrzna zmiana do pokazania.


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Aurelinda I to jest uczciwy zarzut. Dokładnie dlatego uważam, że afirmacje bez zewnętrznego punktu odniesienia są trudne do zweryfikowania. Możesz czuć się pewniej, spokojniej, lepiej, ale jeśli twoje życie wygląda tak samo jak rok temu, to trzeba się zapytać czy to jest samorozwój czy tylko lepsze samopoczucie. Jedno nie jest drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam wrażenie że ta rozmowa zakłada, że afirmacje to coś co robimy dla konkretnego efektu. A co jeśli ktoś po prostu chce się czuć dobrze i to jest cel sam w sobie? Czy wtedy ta granica obsesji w ogóle istnieje?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rafalek00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 310

@Sennica Istnieje, tylko jest gdzie indziej. Jeśli ktoś stosuje afirmacje żeby czuć się dobrze, ale zaczyna ich potrzebować żeby w ogóle funkcjonować - żeby wstać rano, żeby wyjść z domu, żeby przetrwać rozmowę z szefem - to już nie jest sposób do lepszego samopoczucia, tylko rodzaj zależności.


Odpowiedz
(@kasztanka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Rafalek00 Ale czy to nie jest to samo co z medytacją? Dużo osób mówi, że bez porannej medytacji dzień idzie im źle. Czy to też jest zależność w złym sensie?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Kasztanka Dobre pytanie i myślę, że różnica jest w tym, co się dzieje gdy pomijasz. Jeśli bez medytacji dzień idzie gorzej, ale dajesz radę, to jest nawyk. Jeśli bez afirmacji wpadasz w panikę, masz poczucie że coś złego się stanie, że straciłaś kontrolę, to jest już inna kategoria. Chodzi o to jak bardzo twoje funkcjonowanie jest na tym zawieszone.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Kasztanka To dobre porównanie z medytacją, ale jest jeden szczegół, który je rozdziela. Medytacja uczy cię siedzieć z dyskomfortem bez uciekania. Afirmacja stosowana jako tarcza przed złym dniem robi coś przeciwnego - daje ci coś, czym możesz ten dyskomfort zagłuszyć. Więc jeśli bez niej wpadasz w panikę, to może nie tyle jesteś uzależniona od praktyki, co od unikania. To już inna rozmowa niż 'nawyk czy obsesja'.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Arbogi A to mi otwiera inne pytanie w kontekście tego tematu. Czy obsesja na punkcie afirmacji i ambicji może być właśnie formą unikania? Skupiasz się tak bardzo na tym, że 'jestem silna, osiągnę wszystko', żeby nie siedzieć z pytaniem, czy w ogóle chcesz tego, do czego dążysz. Ambicja jako ucieczka od siebie, nie droga do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

No właśnie, ale jak wtedy odróżnić, że afirmacje ci w tym uciekaniu pomagają? Bo z zewnątrz taka osoba wygląda na zmotywowaną i zdyscyplinowaną, nie na kogoś kto ucieka.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: