To co mówi Eugenka ma sens i wlaśnie o to mi chodziło kiedy pytałam o jego obecność przy rozkładzie. On nie był przy kartach, ale informacja do niego dotarła i coś w nim uruchomiła. Kianitko, czy on wie, że to była karta, a nie tylko twoja obserwacja o nim?
To jest ciekawa dynamika i znam ja z własnych rozkładów robionych dla bliskich. Często racjonalizują, że info pochodzi z innego źródła, bo to łatwiejsze. Ale treść zostaje. Kianitko, mam pytanie do samego rozkładu - pamiętasz jakie karty były w pozycji otoczenia i zasobów? Wóz, Wieża, Moc, Pustelnik to dużo, ale zastanawiam się czy było coś, co wskazywało na zasoby, które brat ma po swojej stronie.
Gwiazda w zasobach wewnętrznych to nie jest wishful thinking - to jest wiara we własne możliwości i zdolność do regeneracji. Przy sporcie czytałabym to jako ten stan, kiedy zawodnik po ciężkim treningu potrafi się podnieść i wierzyć, że następny start będzie lepszy. Ale przy Wieży w przeszkodach zastanawiam się, czy Gwiazda nie jest zasobem, który trzeba aktywować świadomie, bo sam z siebie może być zbyt bierny.
Gwiazda obok Wieży to mocny kontrast. wieża burzy, Gwiazda odbudowuje. Ale tu jest pytanie o kolejność - czy Wieża jest jako przeszkoda teraz, a Gwiazda jako zasób dostępny po przejściu tej przeszkody czy jednocześnie?
Gwiazda jako zasób przy Wieży jako przeszkodzie to mnie akurat przekonuje. Znam zawodników, nie z tarota ale z życia, i ci którzy przechodzą przez kryzysy na trasie albo w trakcie konkurencji, mają właśnie tę ceche - nie panikują, wracają do jakiegoś wewnętrznego spokoju. Czy to nie jest po prostu opis mentalności sportowca który sobie radzi? 🙂
Także, tojadek ma rację, że to jest problem ogólności. Ale z drugiej strony - skąd wiemy, że brat Kianitki tę Gwiazdę faktycznie ma aktywną? Może ją ma uśpioną i właśnie dlatego wypadła jako zasób - żeby zwrócić uwagę, że jest dostępna, ale trzeba do niej sięgnąć. To jest róznica między opisem stanu a radą co robić.
Czytam tę rozmowę od początku i bardzo dziękuję wszystkim za tak szczegółowe tłumaczenie. To, co powiedziałaś Kianitko, że brat przyjął obserwację a nie przepowiednię - to dla mnie naprawdę otwiera oczy na to jak tarot może działać. Nie jako wyrocznię, tylko jako rodzaj rozmowy.
Wiesz, własnie, i to jest chyba najważniejsza rzecz w tym całym wątku dla kogoś, kto pyta czy karty mogą pokazać szanse na zwycięstwo. Odpowiedź brzmi: nie w tym sensie, w którym pytanie jest zadane. Ale mogą pokazać to, co ma znaczenie dla tego zwycięstwa. To zupełnie inna funkcja.
To co powiedziała Eugenka o presji pytającego jest kluczowe i chciałam to podkreślić. Kianitka, mam do ciebie konkretne pytanie - kiedy robiłaś ten rozkład, mialaś już jakieś swoje przekonanie co do szans brata? Pytam, bo to wpływa na czytanie, choćbyśmy nie chciały.
a właśnie to jest interesujace - że Wieża cię zaskoczyła. Gdybys projektowała swój lęk na karty, raczej ją byś spodziewała albo interpretowała jako potwierdzenie obawy. To że cię zaskoczyła sugeruje że w tym momencie czytałas niezaleznie od wlasnych oczekiwań.
Byłam uczciwa - zapisałam ją jako przeszkodę i nie kombinowałam z odwróceniem znaczenia na coś łagodniejszego. Ale przyznam, że trochę ulżyło mi kiedy Gwiazda wypadła w zasobach, bo pomyślałam że to nie jest beznadziejna sytuacja.
Prowadzę notatki z rozkładów robionych dla innych i to jest dokladnie ten wzorzec który widzę u siebie. Wieża jako przeszkoda plus jakiś zasób wsparcia obok to jeden z częstszych układów kiedy pytanie dotyczy wyzwania sportowego albo zawodowego. Zastanawiam się czy tu chodzi o to, że sporty to strukturalnie sytuacja kryzysowa i karty to po prostu odzwierciedlają.
W sumie, to mnie zastanawia, Obsydianko. Czy masz w notatkach przypadki gdzie przy pytaniach o zawody sportowe karty wychodziły czysto pozytywne, bez żadnego elementu wyzwania albo napięcia? Bo mam wrażenie że pytanie o sport z natury przyciąga karty pokazujące konflikt.
To co mówi Obsydianka jest ważne, ale mam pytanie - czy ktoś porównywał swoje notatki z rzeczywistymi wynikami zawodów? Bo to jest jedyna weryfikacja która ma sens. Nie intuicja po fakcie, tylko zestawienie rozkładu z tym co się stało.
To jest dobre pytanie i chyba nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale wróćmy na chwilę do Kianitki - zawody już niedlugo, prawda? Czy wiesz już kiedy dokładnie i czy planowałaś jakiś rozkład bezpośrednio przed startem?
Rozkład dla siebie przed jego zawodami to zupełnie inne pytanie niż rozkład dla niego. Mogłabyś zapytać o własne emocje jako siostry, o to jak towarzyszyć mu bez nakładania swojego lęku. To byłoby uczciwe użycie kart w tej sytuacji.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i to co powiedziała Eugenka o rozkładzie dla siebie jako siostry - to mi siedzi w głowie. Nigdy tak nie myślałam o karach. Że można zapytać nie 'co się stanie' tylko 'jak ja mam się z tym czuć'. To zmienia wszystko.
Ojej, napiszę na pewno. I dziękuję wszystkim - ta rozmowa zmieniła mi trochę podejście do tego co robiłam z kartami. Myślałam że szukam odpowiedzi, a okazuje się że raczej szukałam lepszych pytań.
Kianitko, to co napisałaś na końcu o szukaniu lepszych pytań - to jest zdanie ktore brzmi dobrze, ale chcę zapytać konkretnie: czy zmieniło to coś w tym jak teraz patrzysz na tamten rozkład? Bo mam wrażenie że to może być takie podsumowanie które dobrze brzmi, ale nie zmienia faktycznego podejścia do interpretacji.
Weles, uczciwa odpowiedź: nie wiem jeszcze. Wiem że myślę teraz inaczej o tym co robiłam kiedy układałam karty - bardziej zwracam uwagę na to jakie pytanie zadaję przed rozkładem. Ale czy to zmieni wynik? Tego nie wiem dopóki nie spróbuję ponownie.
Mam pytanie które mnie nurtuje od kilku stron tej dyskusji - czy ktoś z was robiłby w ogóle rozkład na sport dla kogoś bliskiego bez jego wiedzy? Kianitka zrobiła za zgodą brata, ale zastanawiam się jak wy byście podeszli gdyby bliska osoba nie chciała.
Wracając do kwestii weryfikacji którą Weles postawił kilka postów wcześniej - mam w notatkach siedem rozkładów gdzie rzeczywiście zapisałam wynik zawodów obok interpretacji. Wyniki są niejednoznaczne jak mówiła Kometka, ale jeden wzorzec jest wyraźny: kiedy w rozkładzie pojawiał się Sąd albo Słońce w pozycji wyniku, rzeczywiście wyniki były lepsze od oczekiwanych. Nie mówię że to dowód, ale wzorzec jest.
To co Obsydianka opisuje z tą kontuzją jest bardzo ciekawe z interpretacyjnego punktu widzenia. Sąd często w tradycji tarota wskazuje na przełom, przebudzenie, cos co zmienia kierunek - i kontuzja podczas zawodów jest dokładnie tym. Więc czy Sąd 'mylil się' czy po prostu pokazał inny rodzaj przełomu niż oczekiwano?
Mnie bardziej zastanawia inne pytanie do Obsydianki - kiedy robiłaś te rozkłady czy pytałaś ogólnie 'jak wyjdą zawody' czy pytałaś o konkretny aspekt? bo myślę że to może być ważniejsze dla spójności wyników niż to jakie karty wypadły.
Ojej, właśnie o tym myślałam kiedy robiłam rozkład dla brata - że pytanie 'czy wygra' jest bezsensowne jako pytanie do kart. Ale kiedy przeformułowałam na 'z czym idzie na te zawody i co może mu pomóc' - to czułam że mam do czego wrócić po fakcie. Jutro są te zawody i obiecałam że napiszę. Ale właśnie to zdanie Obsydianki o pytaniu ogólnym kontra konkretnym trafia w sedno.
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie ze cały czas krążymy wokół pytania o granice między trafnością a pocieszeniem. Czy ktoś z was celowo robił rozkład ktory wyszedł negatywnie i powiedział osobie pytającej wprost - ta energia nie wróży dobrze? Jak to przyjęli?
Kianitka, trzymam kciuki za brata i za ciebie - bo teraz to też twój test jako osoby która robiła ten rozkład. Mam pytanie na przyszłość: czy po zawodach planujesz wrocić do kart i zobaczyć co się 'sprawdziło'? Czy to dla ciebie ważne?
