Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wróżenie na powodzenie w sporcie - karty dla sportowca przed konkurencją

Strona 3 / 3

Wpisy: 581
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Kianitka, to co napisałaś w ostatnim poście bardzo mnie uderzyło - że chcesz wracać do rozkładu żeby rozumieć własną interpretację, a nie żeby potwierdzać trafność kart. To brzmi dojrzalej niż wiele podejść jakie tutaj czytałam. Ale mam pytanie - co zrobisz jeśli wynik będzie neutralny? Nie wygrana nie porażka w sensie odpadnięcia tylko jakaś środkowa pozycja? Czy Gwiazda i Wieza będą wtedy w ogóle sprawdzalne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Anima dobre pytanie i szczerze - nie wiem. Myślałam o scenariuszu wygranej i o scenariuszu wyraźnej porażki, ale środek jest najtrudniejszy do zinterpretowania wstecz. Może właśnie dlatego takie rozkłady są wygodniejsze niż sportowe - bo większość zawodów kończy się gdzieś pomiędzy extremami.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie. I to jest dokładnie ta luka przez którą przelatuje każda weryfikacja. Wynik neutralny zawsze można opisać jako 'karty mówiły o procesie, nie wyniku' albo 'to był etap na drodze'. Nie mówię że Kianitka tak zrobi, ale system interpretacyjny na to pozwala i to jest problem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obsydiankaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 60

@Weles ale czy to jest problem specyficzny dla tarota czy dla każdego narzędzia które opisuje stany a nie liczby? Bo prognoza pogody też może powiedzieć 'mozliwe opady' i każda ilość deszczu będzie pasować. Nie bronię tutaj bezwarunkowej trafności kart, tylko pytam czy twoja krytyka jest skierowana akurat pod właściwy adres.


Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 185

@Obsydiankaa ale prognoza pogody ma model fizyczny który można falsyfikować niezależnie od konkretnej prognozy. jeśli model systematycznie się myli to wiadomo że jest zły. Tarot nie ma takiego mechanizmu korekcji. To jest chyba kluczowa róznica.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@jaromirek)
Połączone: 2 lata temu

W sumie, zastanawiam się czy ta rozmowa o falsyfikacji nie oddala nas od czegoś ważniejszego co Kianitka tutaj wniosła. Ona robiła rozkład dla brata który jutro startuje w zawodach. To jest bardzo konkretna, ludzka sytuacja. Czy ktoś z was kiedyś siedział z rozkładem w ręku wieczór przed czymś ważnym dla kogos bliskiego i zastanawiał się co z tym zrobić? Jakie to uczucie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Jaromirek byłam w takiej sytuacji i to jest bardzo specyficzne napięcie. Chcesz żeby karty powiedziały cos dobrego, a jednocześnie boisz się że twoje życzenie koloryzuje interpretację. U mnie wychodziły wtedy rozkłady które czułam ze są bardziej moje niż osoby której dotyczyły.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Henryka opisala to bardzo dokładnie. To jest jedna z rzeczy które powtarzam kiedy ktoś pyta mnie o rozkłady dla bliskich - emocjonalne zaangażowanie wchodzi do interpretacji przez tylne drzwi. Nie wiesz w którym momencie przestałaś czytać karty, a zaczęłaś czytać własny lęk albo własną nadzieję.


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@kianitka83)
Połączone: 3 lata temu

Słyszę to co mówisz Eugenka i trochę mi to siedzi. Jak teraz myślę o tej Gwieździe którą zinterpretowałam jako zasób brata - czy naprawdę to 'widziałam' w kartach, czy chciałam to zobaczyć? Nie mam dobrej odpowiedzi. Wiem tylko że kiedy wyciągnęłam Wieżę jako przeszkodę, poczułam niepokój. A niepokój chyba rzadziej kłamie niż nadzieja.


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

to co mówisz o niepokoju jest ciekawe. Mam podobne doświadczenie - kiedy karta budzi jakiś dyskomfort zamiast ulgi to ta interpretacja częściej się potem okazuje trafna w sensie 'coś tam rzeczywiście bylo'. Ale to może być też po prostu to że dyskomfortowe interpretacje bardziej pamiętamy.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Także, izar, to co opisujesz - że trudne interpretacje bardziej zostają w pamięci - to ma swoją nazwę w psychologii, efekt negatywności. Mózg lepiej koduje zagrożenia niż przyjemne sygnały. Więc nasze wrażenie że 'niepokój w kartach rzadziej kłamie' może być po prostu tym że niepokojące przepowiednie łatwiej kojarzymy po fakcie. To nie jest zarzut, tylko zastrzeżenie do metodologii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Naparstnica62 i masz rację, ale jednocześnie to zastrzeżenie można odwrócić - jeśli wiemy że tak działa pamięć, to możemy to uwzględniać przy notowaniu wyników. Obsydianka właśnie to robi z tymi siedmioma rozkładami. To jest uczciwe podejście nawet jeśli nie jest naukowe.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@mantra_r)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie do Kianitki - czy brat wiedział że robiłaś rozkład? I czy pytałaś go o coś przed rozkładem, żeby mieć jakiś punkt odniesienia? Bo zastanawiam się jak bez rozmowy z nim w ogóle wiedziałaś co te karty opisują.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 94

@Mantra_R tak, wiedział i się zgodził, to już wcześniej pisałam. Przed rozkładem rozmawiałam z nim przez chwilę, powiedział że czuje się dobrze fizycznie ale ma ten stres z trenerem o którym wspominałam wcześniej. To było punktem wyjścia dla interpretacji tej Wieży. Bez tej rozmowy pewnie bym ją pominęła albo inaczej odczytała.


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie - więc rozkład był zakorzeniony w realnej rozmowie nie w pustce. To zmienia trochę sens całej dyskusji czy karty 'trafią' czy nie. Kianitka nie wróżyła ze szklanej kuli ona podsumowała w symbolach to co jej brat sam opisał. Pytanie czy to jest wróżenie czy refleksja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 285

@Leszek81 to jest dobra obserwacja i myślę że to jest właśnie granica której wiele osób nie widzi. Jeśli brat powiedział 'mam stres z trenerem' i Kianitka wyciągnęła Wieżę jako przeszkode - to czy karty to 'pokazały' czy Kianitka po prostu przypisała Wieży to co już wiedziała? to nie jest oskarżenie, to pytanie o mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@frania86)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam inne pytanie - czy ten podział na 'karty pokazały' kontra 'interpretator przypisał' jest w ogóle sensowny? Bo może w tarocie ten mechanizm jest właśnie taki - że karty dają ci obraz a ty wnosisz wiedzę o sytuacji i razem to tworzy sens. Nie ma sensu bez obu elementów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 450

@Frania86 to jest bliskie temu jak ja rozumiem funkcję rozkładu wogóle. Karta nie mówi prawdy sama z siebie, ona staje się lustrem dla tego co już wnosisz do czytania. problem jest kiedy ktoś zakłada że karta działa odwrotnie - że mówi prawdę niezależnie od interpretatora.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@cebulka03)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę bo jestem tu trochę z boku, ale właśnie to mnie od początku dezorientuje w tym wątku. Jak się uczy rozróżniać kiedy karta 'mówi' coś a kiedy to tylko nasze własne myślenie? Czy jest jakiś sygnał? Bo czytam wasze posty i mam wrażenie że to rozróżnienie jest kluczowe ale nikt nie powiedział jak to rozpoznać w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromirek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Cebulka03 to jest właśnie pytanie które wracało przez cały ten wątek w różnych formach i szczerość wymaga przyznania że nie ma prostej odpowiedzi. Część praktyków mówi o 'zaskoczeniu' - że kiedy karta mówi coś czego nie przewidziałaś, to jest sygnał że dzieje się coś ponad twoją projekcję. Ale to też nie jest pewna metoda, bo możesz się zaskoczyć własną interpretacją.


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@kianitka83)
Połączone: 3 lata temu

Jutro rano zawody, więc to mój ostatni post dziś wieczór. Dziękuję za całą tę rozmowę, naprawdę - nie spodziewałam się że jeden rozkład dla brata otworzy tyle pytań. Wrócę jak będę miała wynik i razem popatrzymy co z tymi kartami. Zobaczymy czy Gwiazda cokolwiek znaczyła.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@obsydiankaa)
Połączone: 3 lata temu

Dobranoc Kianitka, trzymamy kciuki. I serio - wróć jutro z wynikiem, bo ten wątek zasługuje na domknięcie przynajmniej w kwestii tej Gwiazdy. Mam w swoim zeszycie kilka podobnych przypadków gdzie karta zasobów pojawiała się przy bliskiej osobie i zastanawiam się czy jest jakaś prawidłowość. Nie mówię że dowiemy się czegoś pewnego, ale dane to dane.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Czekam na ten wynik chyba bardziej niż na własne rozkłady 🙂 Ale mam pytanie do Eugenki albo Jaromirek - czy w ogóle jest sens analizować co karta 'naprawdę pokazała' po fakcie? Bo jeśli wynik jest dobry to powiemy że Gwiazda miała racje. Jeśli zly to ktoś powie że Wieża była ważniejsza. Zawsze znajdziemy kartę która pasuje. Jak z tym pracowac żeby nie wpaść w tę pułapkę? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eugenka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 450

@Anima dokładnie to pytanie powinnaś sobie zadać przed interpretacją, nie po. I to jest właśnie sedno tego o czym mówiłam wcześniej. jeden sposób który znam - przed rozkładem zapisujesz konkretnie co każda pozycja w układzie oznacza i co będzie 'trafieniem' dla tej pozycji. Nie ogólnie 'coś się sprawdzi', ale: ta karta opisuje nastawienie zawodnika w dniu startu, i sprawdzę to pytając go po zawodach o konkretne samopoczucie. Bez tego rzeczywiście każdy wynik będzie pasował do jakiejś karty.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@jaromirek)
Połączone: 2 lata temu

Anima zadała chyba najważniejsze pytanie w całym wątku. I Eugenka odpowiedziała dobrze, ale chcę dodać jedną rzecz - nawet jak zapiszesz wcześniej co co oznacza, to i tak przy analizie po fakcie twój umysł będzie szukał dopasowania. To nie jest kwestia złej woli, tylko tego jak działa rozpoznawanie wzorców. Dlatego te notatki Obsydianki mają sens tylko jeśli ktoś inny je też czyta i mówi 'hej, tu chyba naginasz'. 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Jaromirek a czy to wogóle jest problem specyficzny dla tarota? Przy każdej subiektywnej ocenie potrzebujesz kogoś z zewnątrz żeby sprawdził czy nie naginasz. Terapeuta ma superwizję, sędzia ma wyższe instancje. Może to czego brakuje w praktyce tarota to właśnie jakaś forma regularnej weryfikacji zewnętrznej a nie to że karty same w sobie są złe albo dobre. Ciekawa jestem czy ktoś z was coś takiego praktykuje - regularne omawianie własnych rozkładów z inną osobą właśnie pod tym kątem.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: