Jakiś czas temu robiłam rozkład keltski krzyż dla siebie i dla partnera osobno, z tym samym pytaniem o nasz związek. I powiem wam, że różnice były uderzające. U mnie wyszła Papieżyca jako serce sprawy, u niego Cesarz. Niby oboje patrzymy na ten sam związek, a karty pokazały zupełnie inne podejście do relacji. Zastanawiam się, czy ktoś tu regularnie porównuje takie czytania dla par i co z tego wynika? Mnie to mocno otworzyło oczy na to, że każde z nas żyje jakby w swojej wersji tego samego związku.
To bardzo ciekawe spostrzeżenie, bo ja właśnie od dłuższego czasu robię porównawcze czytania dla par i mogę powiedzieć że róznice niemal zawsze są znaczące. Pytanie tylko, jak interpretujesz te rozbieżności - czy traktujesz je jako konflikt perspektyw czy po prostu jako uzupełniające się energie? bo to zmienia sposób czytania całego układu.
Słońce i Ksieżyc na tej samej pozycji to nie jest sprzeczność, to jest dualizm. Te karty są ze sobą powiązane energetycznie jak dzień i noc - dosłownie. Ale mam pytanie do was obu: czy rozkłady robicie jednocześnie, z tej samej talii czy oddzielnie? Bo to według mnie ma znaczenie dla sposobu interpretacji.
Ja zawsze robile w jednej sesji, jedna po drugiej, bez tasowania od nowa mienzy nimi. Moze to błąd, ale intuicyjnie wydawało mi sie że talia wtedy pamięta kontekst. Podobno niektórzy czytacze w ogole rozkładają obie naraz i patrzą jak karty ze sobą korespondują pozycja po pozycji. Ktoś tu tak robił?
Kwestia obecności to dla mnie osobny temat. Robiłam czytania zaocznie dla jednej osoby z pary i twierdzę, że to działa, ale wymaga dużo większej koncentracji na intencji. natomiast wracając do pytania o tasowanie - ja tasuje oddzielnie za każdym razem bo uważam że każda osoba powinna wnosić swoją energię do talii. Wspólne tasowanie dla dwóch osób wydaje mi się metodologicznie ryzykowne, bo nie wiadomo, czyją energię czyta potem karta.
A co to wogóle znaczy ze karta 'czyta czyją energię'? Pytam serio bo jestem bardziej na początku drogi i nie do końca rozumiem ten mechanizm. Czy karty reagują na osobę która tasuje, na osobe ktora pyta, czy na obie naraz?
Wtrące się, bo robiłam sporo takich porównawczych czytań i mam troche inne zdanie. Według mnie zbyt duże skupienie na tym, czyja energia wchodzi do talii, może być pułapką. Znam osoby, które blokują się na tym etapie i potem nie mogą plynnie czytać. Może ważniejsze jest to, co karty mówia o relacji jako całości, a nie szukanie różnic za wszelką cene?
Moim zdaniem tu jest kluczowe to, na jakich pozycjach pojawiają się różnice. Bo jeśli serce sprawy jest inne, to jedno, ale jeśli wychodzi inaczej na pozycji 'jak widzę drugą osobę' - to jest już bardzo konkretna informacja. Sama robiłam kiedyś taki rozkład dla pary i wyszło, że ona widziała go jako Rycerza Kielichów, a on siebie widział jako Rycerza Buław. I to tłumaczyło mnóstwo napięć między nimi.
Czytam te rozmowe z ciekawością, bo jestem bardziej od numerologii, ale mam pytanie do całej dyskusji: czy ktos próbował weryfikować te czytania z rzeczywistością? Tzn. czy osoby z pary po takim porównaniu mówiły, że karty naprawdę pokazały coś, czego wcześniej nie nazywały wprost?
Właśnie dlatego uważam, że te porównawcze czytania dla par mają sens przede wszystkim jako rozmowa, a nie jako wyrocznię. Tzn. zamiast interpretować za kogoś, może warto usiąść razem i pokazać sobie nawzajem swoje rozkłady? Robiłam tak raz z przyjaciółką, nie romantycznie, ale o przyjaźni, i sama konfrontacja kart wywołała więcej refleksji niż moja interpretacja.
A ja mam takie pytanie do bardziej doświadczonych - czy jeśli robimy rozkład dla dwóch osób z tej samej pary i wychodzą im te same karty na tych samych pozycjach, to co to znaczy? Czy to w ogóle możliwe i co to mówi o związku?
Ja sie zastanaiwam czy takie czytania mozna robić tylko dla par romantycznych czy też dla innych relacji - np. przyjaźń, praca, matka z córką? Bo Arkania wspomniała o przyjaźni i wydaje mi sie ze ten temat jest szerszy niż tylko związki. 😀
No właśnie, to ważne rozszerzenie tematu. Ale wróćmy na chwilę do tego, co powiedziała wcześniej Kamilka - że różnice wyszły same, bez szukania. Mam wrażenie, że to jest klucz do sensownego czytania porownawczego. Czy ktoś miał odwrotne doswiadczenie, że aktywnie szukał różnic i przez to zaczął je na siłę interpretować?
Ja miałam coś takiego. Robiłam rozkład dla siebie i kolegi z pracy, z którym mieliśmy napięcia, i tak bardzo chciałam znaleźć potwierdzenie, że 'to jego wina', że dopasowywałam karty pod z góry przyjętą tezę. Wyszedł mi Cesarz jako jego karta i od razu go osądziłam. A tak naprawdę Cesarz to nie jest zły znak, po prostu go nie lubiłam i go przetworzyłam. Więc tak, aktywne szukanie różnic to pułapka.
To ma sensz, taka anonimizacja karty przed interepretacją. Sam robiłem podobnie z runami - najpierw znaczenie, potem kontekst. Ale mam pytanie do Oksanki - a co jeśli karta jest wyrazista i od razu wiadomo dla kogo? Np. wychodzi Kochanky i już myślisz o tej konkretnej parze?
Ale Pustelnik na tej pozycji to niekoniecznie zła karta! Może oznaczać, że ta osoba widzi partnera jako kogoś, kto potrzebuje przestrzeni, albo jako duchowego przewodnika. Wszystko zależy od otaczających kart. Sama kiedyś miałam Pustlenika w rozkładzie dla pary i całkowicie źle go odczytałam, bo skupiłam się na izolacji zamiast na mądrości.
Czytam to i zastanawiam sie - czy to nie jest trochę tak że te karty same w sobie nie mają znaczenia, tylko dostajemy to, czego szukamy w ich otoczeniu? Pytam szczerze, bo z numerologii też wiem że można ułożyć narracje pod każdą liczbę. 😉
Dokładnie to mi się przytrafiło. Byłam przekonana, że mój rozkład będzie harmonijny, bo relacja układała się dobrze. A wyskoczył mi Diabeł na pozycji wewnętrznych blokad. Na początku chciałam to zbagatelizować, ale potem siedziałam z tą kartą długo i dotarło do mnie, że trafił w coś realnego. Gdybym szukała potwierdzenia, pominęłabym to.
A co wyszło na tej samej pozycji u Twojego partenra? Bo to jest właśnie to, co mnie ciekawi w czytaniach porownawczych - czy ta blokada była widoczna tylko u Ciebie, czy też u niego wyszło coś powiązanego?
To jest właśnie ta chwila, gdy czytanie porównawcze daje coś, czego osobne czytanie by nie dało. Dwie karty - Diabeł i Sąd - brzmiałyby ciężko kazda osobno, ale razem opisują konkretną dynamikę. Jak długo zajęło ci połączenie tych dwóch interpretacji?
To właściwie sugeruje, że warto robić przerwę między odczytaniem poszczególnych rozkładów a ich porównaniem. Czy ktoś stosuje jakiś konkretny czas - dzień, kilka dni - czy raczej idzie na wyczucie?
Ja zawsze czekam minimum jedna dobe. Swieze czytanie ma za duzo emocji, zwlaszcza jesli dotyka czegos osobistego. Po dobie patrze na karty bardziej chlodno. Przy czytaniu dla pary to szczegolnie wazne bo jesli jeden rozklad cie poruszyl, mozesz nieswiadomie szukac potwierdzenia lub zaprzeczenia w drugim.
Ale właśnie - różne osoby mają różne podejście do tego, co 'pamięta' talia. Gabrysienka_A wcześniej pisałam ze robiłam bez tasowania między czytaniami, bo miałam wrażenie ze talia pamięta kontekst. Kobalt - masz na to jakies zdanie z perspektywy bardziej technicznej?
To chyba najlepsza odpowiedź, jaka można dać - że nie ma reguły. I mam wrażenie że wiele debat w ezoteryce utknęło na tym poziomie: próbujemy ustalić procedury dla czegoś, co z natury jest nieformualne. Może wlaśnie ta elastyczność jest cechą, a nie błędem systemu?
Wchodzę do rozmowy, bo obserwuję tę dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie z trochę innej strony. Wszystkie tu mówicie o czytaniu dla par, gdzie znacie obie osoby. A co jeśli rozkład robimy dla kogoś, a jego partner jest nam zupełnie nieznany? Czy to zmienia sposób interpretacji różnic między czytaniami? 🙂
To jest ważna kwestia etyczna, nie tylko techniczna. Czytanie dla kogoś, kto nie wyraził zgody - bo partner czy partnerka może nie wiedzieć, że ktoś robi dla niego rozkład - jest dla mnie problematyczne. Nie chodzi o to, że coś złego się stanie, ale że wchodzimy w czyjeś pole bez zaproszenia.
Ale to jest trochę filozoficzny problem - bo czy cokolwiek, co myślę o kimś, narusza jego wolność? Jeśli tak, to każda myśl o drugiej osobie byłaby problematyczna. Czytanie kart nie jest rzucaniem uroku, tylko próbą zrozumienia.
