Siedem na dziesięc to jest dużo. Bardoz dużo. Czy to moze byc cos z talia? Znaczy czy talia jest dobrze potasowana? Bo ja kiedys mialam problem ze tasownaiem i jakies karty wychodziły czasciej.
Taszuję chyba normalnie, riffle shuffle, trzy, cztery razy. Ale szczerze nie mierzyłem, czy to wystarczy. Nie myślałem o tym w ten sposób.
Riffle shuffle z kartami tarota? To trochę ryzykowne dla kart, ale to nie jest teraz ważne. Ważne jest to, że trzy, cztery razy to statystycznie może nie wystarczyć do pełnego przetasowania talii siedemdziesięciu ośmiu kart. To jest dobrze zbadane matematycznie, potrzeba zwykle siedmiu riffli.
Dobra, ale nawet jeśli to częściowo kwestia tasowania, to wróćmy do sedna. Stasiek mówił wcześniej, że ta pozycja sama w sobie jest sugestywna. To, czego nie widzę, plus karta niewidzenia, plus powtarzalność. Czy sam teraz, po tej rozmowie, inaczej to odczytujesz niż na początku?
Inaczej. Myślę, że na początku szukałem potwierdzenia, że coś jest ukryte i to nie moja wina. A teraz mam wrażenie, że karta mi za każdym razem mówi: znasz odpowiedź, po prostu jej nie chcesz zobaczyć. I to jest inne uczucie.
To jest spora zmiana. Czy to zmienia też to, jak patrzysz na samo pytanie z tytułu wątku? Bo zacząłeś od tego, czy interpretacja przez obrazek wystarczy, a teraz jesteś chyba w zupełnie innym miejscu.
Ja się trochę nie zgadzam z tym, jak Ewunia to ujęła. Że karta mówi 'znasz odpowiedź'. Bo skąd wiemy, że to karta cokolwiek mówi? To Stasiek sam doszedł do wniosku po rozmowie z nami. Karta była tylko punktem wyjścia.
I tu znowu wracamy do pytania Genek74 o kalendarz. Jeśli każdy obrazek może uruchomić ten proces, to co jest specjalnego w kartach? Mam wrażenie, że krążymy wokół tego samego i nikt nie dał jeszcze odpowiedzi, która by mnie przekonała.
Feliks73 zadał dobre pytanie i rozumiem frustrację, ale myślę, że odpowiedź jest prosta: karty tarota są specjalne nie dlatego, że są magiczne, ale dlatego, że tworzy je system. Kalendarz ma jeden obrazek. Karta funkcjonuje w relacji do 77 innych kart i do pozycji w rozkładzie. To nie jest jeden bodziec, to sieć znaczeń. Czy to odpowiada na twoje pytanie, Feliks?
Można, ale to trwa. Sama zaczynałam od patrzenia na obrazki i zadawania sobie pytania: co ta postać robi? Czego się boi? Dokąd idzie? Dopiero potem sięgnęłam po jakiekolwiek opisy i okazało się, że moje intuicyjne odczyty były zaskakująco bliskie. Ale nie wiem, czy to znaczy, że symbole działają same z siebie, czy że podświadomie znałam już część tych znaczeń z kultury.
Tak, właśnie o to mi chodzi. Jak patrzę na Księżyc i czuję coś konkretnego, to nie wiem, czy to karta na mnie działa, czy to ja projektuję. I nie wiem, czy to w ogóle ma znaczenie, skoro efekt jest ten sam.
Ale właśnie, czy efekt jest ten sam? Bo jeśli projektujesz, to możesz się okłamywać. A jeśli karta coś 'mówi', to przynajmniej masz zewnętrzny punkt odniesienia. Czy to nie jest różnica?
Ale chwila, ja nie rozumiem jednego. Stasiek mówi że karta wypadała siedem na dziesięc razy na tej samej pozycji. Obsydiana mówiła o tym tasowaniu matematycznym. Stasiek, sprawdziłeś już jak taszujesz? Bo to mi siedzi w głowie od tamtego momentu.
Szczerze mówiąc nie sprawdziłem jeszcze dokładnie. Ale po tym co napisała Obsydiana zacząłem tasować inaczej, więcej razy i zmieniam sposób. I Księżyc nadal wypadł na tej pozycji dwa razy z trzech ostatnich. Więc albo wciąż źle taszuję, albo coś innego tu gra.
To ciekawe, że zmieniłeś sposób tasowania i nadal to samo. Ale trzy razy to jeszcze nie jest statystyka. Ile rozkładów byś potrzebował, żeby naprawdę powiedzieć, że to nie jest przypadek?
Mnie zastanawia jedno. Mówicie dużo o tym, co Stasiek czuje patrząc na obrazek. Ale nikt nie zapytał: czy gdyby nie wiedział, że ta pozycja w rozkładzie jest o tym, czego nie widzi, to czy Księżyc wciąż by go tak uderzał? Znaczy, czy pozycja zmienia interpretację obrazka, czy obrazek zmienia rozumienie pozycji?
