Hej, mam pytanie, które mnie dręczy od jakiegoś czasu. Zacząłem się interesować tarotem i trafiłem na kilka zagranicznych rozkładów i poradników po angielsku. Przy okazji zastanawiam się nad czymś zupełnie innym - czy jak zadaję pytanie kartom w obcym języku, to ma to w ogóle jakieś znaczenie? Bo na przykład ostatnio chciałem zrobić rozkład dotyczący mojego poprzedniego związku, żeby zrozumieć dlaczego się skończył, i pomyślałem, że może spróbuję po angielsku, skoro materiały mam po angielsku. Ale nie wiem, czy to ma sens. Czy karty w ogóle "słyszą" język, czy chodzi o coś innego?
To jedno z tych pytań, na które różni czytelnicy kart odpowiadają zupełnie inaczej. Sam mam swoje zdanie, ale najpierw chcę się upewnić, że dobrze rozumiem sytuację. Piszesz, że chcesz zrozumieć, dlaczego związek się skończył. Czy to znaczy, że szukasz ogólnej perspektywy na tę sytuację, czy masz konkretne pytanie, na które nie znasz odpowiedzi?
Moim zdaniem język nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Karty nie czytają słów, tylko energię intencji. Jak masz wyraźną intencję w głowie, to wszystko jedno, czy pytasz po polsku, angielsku czy w ogóle w myślach. Widziałam opinie, że niektórzy wróżbici w ogóle nie formułują pytania słowami, tylko skupiają się na obrazie sytuacji w głowie.
Mnie też to interesuje, bo sama mam podobny dylemat z rytuałami - część instrukcji jest po angielsku i nie wiem, czy tłumaczyć słowa, czy zostawić je w oryginale. Ale wracając do kart: czy ktoś próbował robić ten sam rozkład w dwóch językach i porównywał wyniki? Bo to byłby jakiś eksperyment.
A czy do takiego pytania o zakończony związek lepiej użyć jakiegoś konkretnego rozkładu? Bo słyszałam, że keltyjski krzyż jest do wszystkiego, ale może jest coś bardziej dedykowanego do analizy relacji?
Przepraszam, że się wtrącę, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Znaczy, karty to po prostu papierki z obrazkami, tak? To jak one mogą w ogóle cokolwiek "rozumieć" niezależnie od języka? Nie złośliwie pytam, naprawdę nie rozumiem tego mechanizmu.
Trochę podobna sytuacja jest przy runach, o których ja staram się uczyć. Większość starych formuł runicznych jest w językach nordyckich i nikt nie tłumaczy tego na polski przy pracy z nimi. Chodzi o fonetykę, energię dźwięku, a nie znaczenie słów. Może przy kartach jest podobnie i sam akt wypowiadania pytania ma jakieś znaczenie energetyczne niezależnie od tego, co słowa znaczą?
Ale to trochę bez sensu w przypadku tarota, bo tarot to nie jest tradycja, w której fonetyka słów jest kluczowa, prawda? Przy runach rozumiem, bo tam nazwy run mają moc według tradycji. Ale tarot to obrazy, nie dźwięki. Więc co miałoby być w tym analogicznego?
Patrząc na to z innej strony - astrologia też operuje systemem symbolicznym, który nie ma żadnego "języka" w sensie dosłownym. Horoskop nie zmienia się dlatego, że pytasz po polsku czy angielsku. Podobnie tarot. Natomiast wracając do sytuacji Mirka - pół roku po rozstaniu, chęć zrozumienia zakończonej relacji. Zanim zaczniesz szukać odpowiedzi w kartach, czy nie byłoby warto najpierw sprecyzować, co dokładnie chcesz wiedzieć? Bo "dlaczego się skończyło" to bardzo szerokie pytanie.
Przepraszam, że znowu wchodzę z głupim pytaniem, ale skoro sami mówicie, że interpretacja zawsze przechodzi przez głowę osoby pytającej, to właściwie co tarot robi inaczej niż zwykłe myślenie o tym samym problemie? Czym się różni od siedzenia i zadawania sobie pytań na kartce?
Właśnie - i wracając do oryginalnego tematu wątku: jeśli karty to przede wszystkim lustro dla psychiki, to język pytania jest jeszcze mniej istotny niż myślałem. Bo lustro nie słucha, co do niego mówisz, prawda?
To akurat się zgadza z tym, co czuję intuicyjnie. Jak próbowałam raz opisać coś trudnego emocjonalnie po angielsku, to czułam że mam większy dystans do słów. Nie wiem czy to dobrze czy źle przy tarocie - może dystans czasem pomaga zobaczyć więcej?
I to chyba jest najważniejszy wniosek z całej tej dyskusji o języku - że prawdziwe pytanie to nie "po polsku czy po angielsku", tylko "czy pytanie jest uczciwe i skierowane we właściwą stronę". Język jest drugorzędny. Choć rozumiem, czemu to pytanie w ogóle padło.
Słucham tej rozmowy o dystansie i myślę, że może to nie jest kwestia języka, tylko kwestia momentu. Jak robiłam rozkłady w trudnych chwilach, to niezależnie od tego jak precyzyjnie pytałam, interpretowałam wszystko przez emocje. Dopiero po czasie widziałam te same karty inaczej.
Słuchajcie, mam wrażenie, że ta rozmowa trochę odpłynęła od pytania z tytułu. Czy ktoś jeszcze wróci do tego języka? Bo mnie nurtuje jedno: jeśli ktoś jest dwujęzyczny od dziecka, to co? Oba języki są tak samo "jego"?
Słucham tej dyskusji o intencji i mam wrażenie, że gdzieś zgubiamy Mirka. Wróćmy na chwilę do jego sytuacji - on chce zbadać zakończony związek, prawda? Więc pytanie praktyczne: czy ktoś tu widzi różnicę między "dlaczego się skończyło" a "czego mi ta sytuacja nie pozwoliła zobaczyć"? Bo to drugie jest może bardziej rozkładowe.
Ja mam jeszcze jedno pytanie do tych bardziej doświadczonych, bo nie dawało mi spokoju od początku - jeśli ktoś pyta po angielsku, ale myśli po polsku, to co karty "czytają"? Słowa czy myśl za słowami? Bo to brzmi trochę filozoficznie, ale mnie to serio nurtuje.
A czy to że ktoś jest zdenerwowany albo smutny podczas tasowania psuje rozkład? Pytam bo jak słucham całej tej rozmowy, to wydaje mi się że emocje mogą zakłócić cokolwiek.
Hej, wchodzę do rozmowy bo właśnie trafiłam na ten wątek - mam trochę inne pytanie, ale powiązane. Czy jeśli robię rozkład dla kogoś innego i opisuję sytuację tej osoby, ale pytam we własnym imieniu, to czyja energia tam jest? Moja czy tej osoby?
A ja mam pytanie które mnie męczy od dłuższego czasu i nie wiem gdzie je wcisnąć - jak w ogóle rozpoznać że rozkład "trafił", że to nie jest tylko przypadkowe wyciągnięcie kart? Czy jest jakiś sygnał, coś co czujecie?
Ja miałam raz rozkład który mnie zaskoczył i na początku nic do mnie nie mówiło, a po tygodniu nagle zrozumiałam o co chodziło. Czy to znaczy że był trafiony z opóźnieniem, czy że sama go sobie wytłumaczyłam po fakcie?
Dobra, zrobiłem. Siedziałem z tym z pół godziny zanim w ogóle zacząłem, bo jakoś nie mogłem się skupić. Ale w końcu się zebrałem, potasowałem, zapytałem o to "czego nie zobaczyłem w tamtym związku" i wyciągnąłem trzy karty. Wyszło mi: Dwójka Mieczy, Ósemka Kielichów i na końcu Sędzia. Kiedyś widziałem te karty opisane w internecie, ale szczerze mówiąc patrząc na nie teraz razem, to trochę mnie to przybiło. Szczególnie ta Ósemka Kielichów. Czy ktoś mógłby mi pomóc to poukładać? Nie chcę narzucać swojej interpretacji zanim usłyszę co inni widzą.
