Mam takie pytanie i nie wiem czy dobrze trafiam z tematem, ale chodzi mi o wróżenie dla osoby, która jest chora. Moja mama od kilku tygodni źle się czuje, czeka na wyniki i jest bardzo zestresowana. Chciałem jej wyciągnąć karty żeby się trochę uspokoiła, zobaczyła coś pozytywnego. Ale zacząłem się zastanawiać czy w ogóle ma sens robić rozkład dla kogoś kto jest w takim stanie emocjonalnym i fizycznym. Czy te karty w ogóle będą coś warte?
To zależy od czego pytasz i w jakim celu. Jak chcesz jej dać oparcie i spokój to nie ma problemu, karty nie sprawdzają czy ktoś jest zdrowy przed rozkładem 🙂 Ale jeśli pytasz konkretnie o zdrowie i wyniki to ja bym nie robiła takiego rozkładu teraz, bo emocje mocno koloryzują interpretację. Osoba ciągnie karty pod wpływem lęku i może wyciągnąć Śmierć albo Wieżę i totalnie to źle odebrać, nawet jeśli karta wcale nie znaczy dosłownie co myśli.
Nie zgodziłbym się z tym że emocje zaburzają sam odczyt kart. Karty nie wiedzą w jakim stanie jesteś one reagują na energię chwili. A jak ktoś jest chory i przestraszony to ta energia właśnie jest w nim najsilniejsza, więc karty wychwyci ją dokładniej niż zwykle. To może być wręcz lepszy moment na rozkład bo osoba jest bardziej otwarta.
To cikeawe rozróżnienie które robisz,Tobiaszek, ale chyba jest różnica między zakochaniem a strachem o zdrowie. Lęk o życie to inny poziom napięcia niż ekscytacja związkiem. Pytanie do Sebka, bo rozumiem że ty robiłbyś ten rozkład, nie mama sama, tak? Czy ona w ogóle wierzy w karty?
Sebku, a co chcesz zeby te karty jej dały? Bo to jest według mnie kluczowe pytanie. Jeśli chcesz żeby się uspokoiła to rozkład nastawiony na zdrowie i wyniki może przynieść odwrotny efekt. moze lepiej zapytać o to jak może zadbać o siebie w tym czasie, albo co jej teraz potrzebne, a nie co przyniosą wyniki.
Ja robiłam rozkłady dla chorych osób i mogę powiedzieć z doświadczenia, że jak ktoś jest w złym stanie to karty bardzo często pokazują Hermita albo Siłę. To taka prawidłowość, zawsze tak wychodzi. Więc jeśli mama wyciągnie te karty to znak że karty dobrze ją czytają, a jeśli wyjdzie coś innego to może znaczyć że energetycznie jest gdzieś indziej niż myślimy.
Mnie bardziej zastanawia czy w ogóle etycznie jest wróżyć komuś w stanie takiego lęku. Znaczy, jeśli wyjdzie zła karta i źle ją zinterpretujemy, to możemy osobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Sebek, nie boisz się że to może pójść nie tak?
To co Sebek opisuje to jest chyba sedno tego tematu. bo tu nie chodzi tylko o to czy karty działają przy chorobie, tylko kto interpretuje i w jakim celu. Ty sam mówisz że nie jesteś pewny interpretacji, więc może to jest większy problem niż stan mamy?
eh, chcę się odnieść do kilku wątków naraz, bo dyskusja idzie w kilka stron. Kwestia stanu choroby i wiarygodności odczytu to dwie różne rzeczy. Fizyczne osłabienie nie zaburza rozkładu samo w sobie, ale psychiczny stan lęku może wpływać na to jak osoba zadaje pytanie i jak odczytuje odpowiedź. To nie karty dają przekłamany obraz, tylko interpretator i pytający mogą być mniej uważni. Druga sprawa, Sebek pytał o coś konkretnego: czy robić rozkład teraz czy poczekać. To jest pytanie o intencję i cel, nie o technikę. Jakie pytanie chciałeś właściwie postawić kartom?
No właśnie to jest problem z takimi otwartymi pytaniami przy trudnych sytuacjach. Karty odpowiedzą na to co jest, a nie na to czego się pytający spodziewa. Jak ktoś jest w lęku i pyta "co przyniesie czas" to może dostać obraz swojego lęku, nie przepowiednię. To nie znaczy że karty kłamią, tylko że trudno to potem oddzielić.
Dobra, ale poczekajcie. Czy ktoś tu w ogóle ma doświadczenie z robieniem rozkładów dla chorych bliskich? Bo rozmawiamy dość teoretycznie. Mnie interesuje co się praktycznie dzieje z interpretacją, czy faktycznie jest trudniej, czy to mit. :/
Ja co prawda kart nie znam za dobrze, ale mam pytanie z innej strony. Czy chora osoba wogole powinna w tym uczestniczyć, tzn. być przy tym fizycznie? Bo czytałem gdzieś że do rozkładu wystarczy imię i zamiar, nie trzeba żeby osoba była obecna. To by chyba rozwiązało problem z jej emocjami przy tym.
Właśnie o to mi chodziło, czy obecność osoby jest w ogóle potrzebna. Bo jak wystarczy imię i zamiar to może to rozwiązuje połowę problemów które tu opisujecie. Mama Sebka nie musiałaby się w ogóle angażować emocjonalnie, a on by zrobił rozkład spokojnie. Tylko nie wiem czy taki rozkład bez obecności osoby jest równie wiarygodny?
To ważne pytanie bo w runach też tak robimy, nie trzeba żeby osoba była przy wróżeniu. Ale właśnie dlatego pytam, Franuś, czy wtedy osoba zadająca pytanie to Sebek czy mama? Bo kto formułuje intencję, ten "wchodzi" w rozkład. I tu wracamy do sedna, czyli czy Sebek sam nie jest teraz za bardzo emocjonalnie zaangażowany żeby spokojnie trzymać intencję mamy a nie swój własny lęk o nią.
właśnie, i to jest pytanie które chciałam zadać od jakiegoś czasu. Dla kogo tak naprawdę chcesz te karty, dla niej czy żeby samemu poczuć że coś wiesz? Bo to dwie różne intencje i karty będą odpowiadać na tę którą naprawdę niesiesz.
Dobra, ale czy ktoś w ogóle odpowie na pytanie Franusia o rozkład bez obecności osoby? Bo to wydaje mi sie teraz najciekawszy wątek praktyczny. Ja robilam takie rozkłady i mam swoje obserwacje ale ciekawa jestem co inni myślą zanim powiem swoje.
Wracam do Sebka bo trochę gubimy jego sytuację w tej całej dyskusji. Sebek, mówiłeś że boisz się że jak wyjdzie trudna karta to mama to źle odczyta. Ale to chyba też zależy od tego jak ty jej to podasz, nie? Czy planujesz pokazać jej cały rozkład czy tylko powiedzieć co z niego wynikło?
Ale czy to nie jest trochę manipulacja filtrować jej przekaz z kart? Tzn. jeśli karty coś pokazują to chyba nie twoje zadanie decydować co jej powiedzieć a czego nie. albo robimy rozkład uczciwie albo po co w ogóle.
A mnie zastanawia coś innego. Wszyscy mówicie o tym jak zrobić ten rozkład dobrze, ale nikt nie powiedział wprost czy w ogóle powinien to robić teraz. Ja bym chyba poczekał na wyniki badań i dopiero wtedy. Co wy na to?
Chcę wrócić do kwestii którą Runecraft poruszyła wcześniej, bo myślę że to clou całego tematu. Pytanie kto trzyma intencję w rozkładzie zastępczym jest bardzo konkretne i praktyczne. Jeśli Sebek robi rozkład za mamę, to musi być w stanie przez całe ciągnięcie kart być poza swoim własnym lękiem. To nie jest niemożliwe, ale wymaga świadomości. Czy Sebek uważasz że jesteś teraz w stanie tę intencję utrzymać?
Powiem coś co może zabrzmieć ostro, ale Sebek właśnie sam odpowiedział na temat tego wątku. Nie chodzi o to czy chora osoba może być czytana, tylko o to czy osoba robiąca czytanie jest gotowa. To jest ta sama zasada co w runach, stan wróżącego ma chyba większe znaczenie niż stan pytającego. 🙂
ehh, nie wiedziałem że można tak zrobić. To może zacznę od tej jednej karty i zobaczę co wyjdzie. a jak coś trudnego to po prostu odłożę talie i poczekam. Dzięki za tę dyskusję, dużo mi to dała, naprawdę inaczej teraz patrzę na to co chciałem zrobić.
Cieszę się że to do ciebie dotarło, Sebek. Ta jedna karta przed właściwym rozkładem to na prawdę prosta rzecz, ale u mnie kilka razy dosłownie zatrzymała mnie przed czymś do czego nie byłam gotowa. Raz wyszło mi Koło Fortuny odwrócone i po prostu odłożyłam talie, a dwa dni później zrozumiałam dlaczego. 🙂
No ale to jest bardzo subiektywne, nie? Tzn. jeśli jesteś przestraszona to przy każdej karcie poczujesz że coś jest nie tak. Nie wiem czy to jest dobra metoda sprawdzania gotowości, wydaje mi się że można tak uzasadnić każdą decyzję post factum.
Chcę wrócić do pytania o rozkłady bez obecności osoby bo obiecałam że podzielę się obserwacjami. Robiłam kilka takich sytuacji i zauważyłam jedną rzecz, mianowicie że rozkład wychodzi wyraźnie, ale interpretacja mi zajmuje dwa razy dłużej. Jakby karty były ostre ale kontekst wymagał więcej pracy. Czy ktoś miał podobnie?
Właśnie o to pytałem wcześniej i nikt mi wtedy nie odpowiedział porządnie. Czy jak robię rozkład dla mamy bez jej obecności to mam się skupiać na niej czy na pytaniu? Bo to chyba nie to samo. 🙂
To jest dokładnie to z czym mam problem. Nie jestem w stanie oddzielić swojego strachu od jej sytuacji. Ciągnie myślę jak wyniki badań, jaki będzie rok, czy coś wróci i to wszystko siedzi we mnie kiedy myślę o tym żeby siąść do kart.
