Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie trochę od strony praktycznej: czy jeśli ona chce sie oczyścić, to tarot jest do tego w ogóle najlpeszym podejściem? Znaczy, czy nie ma czegoś co jest bardziej... bezpośrednio do tego, nie wiem, medytacja, jakaś praca energetyczna? Pytam serio, nie żeby podważać.
Ja robiłam coś takiego u siebie po bardzo trudnym czasie w pracy, najpierw rozkład diagnostyczny, co ciągnie mnie w dół, a potem dopiero praca z intencją i oczyszczaniem. I naprawdę to drugie miało sens dopiero po tym pierwszym, bo wiedziałam na czym się skupić. Bez rozkładu działałabym po omacku.
Przy okazji energetycznego oczyszczania przy sprawach zawodowych sprawdza się też specyficzny układ siedmiu kart, gdzie każda pozycja odpowiada innemu aspektowi sytuacji, od tego co masz za sobą po to co możesz wnieść sama z siebie. lucia_62 mógłby to wypróbować zamiast standardowego keltyjskiego.
A może warto jej to powiedzieć zanim wogóle siądziecie? Nie jako wykład, po prostu że zanim wyciągniemy karty, chciałbyś się upewnić że rozumiecie to samo pod słowem oczyszczenie. Żeby nie wyszło że po sesji ona czuje się nieusatysfakcjonowana, bo oczekiwała czegoś innego.
To ciekawe co mówisz Hyzop, bo tak naprawdę to pytanie co ona rozumie przez powrót jest chyba kluczowe. Bo można wracać do miejsca ale z nową energią, albo wracać do starych schematów i byc w tym samym miejscu co przed. Lucia_62, czy ona w ogóle mówiła co chce żeby było inaczej?
To jest ważna informacja. Bo jeśli ona sama mówi że chce wytrzymać a nie wygrać, to pytanie o konkurenta jest jeszcze mniej potrzebne. Rozkład powinien jej wtedy pomóc znaleźć zasoby w sobie, a nie analizować jego intencje. Co o tym myślisz, Lucia_62, czy to jest zgodne z tym co widzisz w tej sytuacji?
Właśnie, i tu jest też pytanie do Lucia_62, czy on sam, jako czytający, jest w stanie robić taki rozkład w sytuacji gdy ta praca to jego piekło? Tzn. czy ma dość wewnętrznego spokoju żeby być lustrem dla kogoś innego, skoro sam jest w tym środowisku?
Nie dyskwalifikuje ale warto to wiedzieć. Sam robiłem rozkłady w momentach gdy byłem za blisko sytuacji i widziałem potem że moje interpretacje byly zabarwione. Nie fałszywe, ale tendencyjne. Może warto się najpierw samemu z czyms rozkładem przed tym jak usiądziesz z nią?
Lucia_62 mógłby zrobić dokładnie to przed sesją z tą kobietą. Rozkład przygotowawczy dla siebie jako czytającego to dosłownie jedna z podstaw pracy z kimś w trudnej sprawie. Trzy karty, co wnoszę, co mnie blokuje, co powinienem odłożyć na bok. Bardzo prosty, bardzo skuteczny.
Słuchacie, zaczynam się zastanawiać czy nie powinienem jej powiedzieć wprost że sam jestem w tym środowisku i że to może na mnie wpływać. Żeby ona mogła podjąć świadomą decyzję czy chce żebym to ja robił to czytanie. Czy to by nie było uczciwe?
Myślę że tak. I właściwie to by też moglo ją uwolnić, bo może ona też czuje że nie chce cię w to wciągać, a nie mówi tego bo nie chce sprawić wrazenia że cię odpycha. Czasem obie strony czekają aż ta druga powie co na prawdę myśli.
To jest chyba najważniejsza rzecz jaka wyszła z tej rozmowy. Że zanim w ogóle stanie się pytanie o rozkład na konkurenta czy rozkład dla niej, jest rozmowa między wami dwojgiem. Szczera, bez kart na stole. Bo karty można rozłożyć potem, jeśli oboje będziecie wiedzieć po co i dla kogo.
To co Sauwak powiedział na końcu, że najpierw rozmowa bez kart, to dla mnie zaskakujące. Myślałem że tarot jest właśnie po to żeby nie gadać, tylko żeby karty powiedziały co powiedzieć. Czy tu na co dzień tak to wygląda, że siadacie i najpierw pół godziny rozmawiacie zanim wyciągniecie talię?
Właśnie napisałem do niej z tym co Anastazja62 zasugerowała. Że powiem jej że sam jestem w tej sytuacji i że chcę żeby sama zdecydowała czy to ok. Jeszcze nie odpisała, ale jakoś mi lżej że to z siebie wyrzuciłem.
To dobrze że powiedziałeś. I to nie tylko dlatego że ona powinna wiedzieć, ale też dlatego że ty teraz wiesz że zrobiłeś to uczciwie. Nawet jeśli ona powie że woli jednak kogoś innego, to będziesz miał czyste sumienie w tej sprawie.
I pamiętaj że to nie jest słabość że to powiedziałeś. Mam wrażenie że niektórzy czytający boją się przyznać do własnych ograniczeń bo myślą że stracą wiarygodność. A moim zdaniem działa odwrotnie.
Wracając do głównego pytania Lucia_62, bo trochę odpłynęliśmy. Czy on w ogóle dostał już jakąś odpowiedź od tej kobiety? Bo cała rozmowa o tym czy robić rozkład na konkurenta jest trochę zawieszona w powietrzu jeśli on nie wie jeszcze czy w ogóle do tej sesji dojdzie.
Napisała że jest wdzięczna że to powiedziałem i że chce żebym jednak to ja robił czytanie. Powiedziała że właśnie dlatego że znam tę sytuację od środka może lepiej rozumieć co ją boli. Szczerze nie wiem co o tym myśleć.
To jest interesujące co ona odpowiedziała, bo to jest zupełnie inne rozumienie bliskości emocjonalnej czytającego. Ona widzi w tym zasób, a nie ryzyko. Nie znaczy że ma rację, ale jej perspektywa jest spójna. Lucia_62, a ty co czujesz po tej odpowiedzi? Ulga, wątpliwości, jedno i drugie?
To poczucie odpowiedzialności które opisujesz, to jest właśnie coś czego pilnuj podczas sesji. bo jak zaczniesz bardziej myśleć o tym żeby nie sknocić niż o tym co mówią karty, to też jest forma zakłócenia. Czytanie pod presją wychodzi inaczej niż czytanie w spokoju. 🙂
Mam pytanie może naiwne, ale zastanawiam się czy w ogóle jest jakiś rozkład który dobrze pasuje do takiej sytuacji, gdzie ktoś chce się oczyścić z toksycznego środowiska i wrócić do pracy? Czy to jest w ogóle coś co standardowe układy potrafią uchwycić?
