Uczę się tarota od jakichś ośmiu miesięcy i mam trochę problem z tym, że większość dobrych materiałów jest po angielsku. Polskie książki, które znalazłam, są albo bardzo ogólne, albo tłumaczone tak dziwnie, że interpretacje nie mają dla mnie sensu. Angielskie źródła są szczegółowe, ale potem siedzę i zastanawiam się, czy to co czytam o np. The Tower naprawdę przekłada się jeden do jednego na polskie rozumienie tej karty. Czy ktoś miał podobny dylemat? I przy okazji mam osobne pytanie, bo ostatnio w prawie każdym rozkładzie jaki robię, wyciągam Arkana Starsze. Nie wiem czy to przypadek czy coś znaczy.
To ciekawe pytanie o źródła, bo sama przez lata uczyłam się głównie z angielskiego. Ale zanim odpowiem, chcę dopytać o te Arkana Starsze, bo to ważniejsze. Kiedy piszesz, że pojawiają się w prawie każdym rozkładzie, to mówisz o jednej karcie w rozkładzie czy kilku naraz? I jakiego rozkładu używasz?
Jeśli chodzi o źródła, to problem z polskimi tłumaczeniami jest realny. Część wydawnictw tłumaczyła dosłownie i wychodziły koszmary. Ale są też polskie autorki, które pisały własne interpretacje, nie bazując na przekładach, i to już inna jakość. Natomiast jeśli uczysz się głównie z angielskiego, to masz dostęp do Biddy Tarot, do Prewitt-Mogi, do całych szkół myślenia, których po polsku po prostu nie ma. Pytanie tylko, czy rozumiesz kontekst kulturowy, bo tarot jest jednak zakorzeniony w zachodniej tradycji hermetycznej i część symboli może nie odzwierciedlać tego, co intuicyjnie czujesz ucząc się w polskim.
Nie rozumiem po co w ogóle szukac polskich źródeł skoro anglojęzyczne są lepsze. Tarot to tarot, karty są te same na całym świecie i interpretracje tez. Jeśli karta mówi jedno to mówi to samo po angielsku i po polsku, nie ma żadnej różnicy. A co do Arkanów Starszych to znaczy że masz bardzo silną energię i duchowy przekaz jest mocny.
Sama miałam ten dylemat ze źródłami jakiś czas temu. Skończyłam na tym, że uczę się z angielskiego, ale staram się przepisywać notatki po polsku i tłumaczyć symbole na własny sposób. Chodzi mi o to, że kiedy pracuję z kartą, muszę mieć z nią osobistą relację, a nie recytować cudze definicje. Czy ktoś z was robi podobnie, prowadzi jakiś tarot journal?
Wracając do pytania o Arkana Starsze, bo to jest istotna kwestia. Większość poważnych źródeł, zarówno anglojęzycznych jak i tych nielicznych dobrych polskich, mówi podobnie: Arkana Starsze wskazują na tematy o większym ciężarze, na procesy, które są trudniejsze do ominięcia lub przyspieszenia. Nie chodzi jednak o "silną energię" jak ktoś wcześniej napisał, bo to uproszczenie. Chodzi bardziej o to, że rozkład sygnalizuje sprawy, które wymagają głębszego przepracowania, a nie tylko praktycznych decyzji.
Dodam tylko, bo nikt jeszcze tego nie powiedział wprost: problem ze źródłami nie leży tylko w języku, ale w tradycji, z której wychodzi autor. Część anglojęzycznych autorów pisze z perspektywy Rider-Waite-Smith i szkoły Golden Dawn, inni z perspektywy Thelemy, jeszcze inni z podejścia psychologicznego à la Jung. I to są naprawdę różne systemy interpretacyjne. Kiedy mieszasz źródła bez świadomości skąd pochodzą, możesz skończyć z wewnętrznie sprzecznym zestawem znaczeń dla tych samych kart.
Ja mam inne podejście i może ktoś mi powie, czy robię źle. Uczę się z kilku miejsc naraz, trochę z polskiego, trochę z angielskiego, i kiedy interpretacje są różne, to zapisuję obie i czekam, żeby zobaczyć która bardziej pasuje do sytuacji. Czy to ma sens? Mam wrażenie, że same karty mnie w końcu nauczą, co znaczą.
Dobra, to może ktoś mi odpowie, bo moje pytanie chyba zginęło? Uczę się z kilku źródeł naraz i zapisuję różne interpretacje tej samej karty. Czy to jest dobra metoda, czy się po prostu kręcę w kółko?
Mam takie samo odczucie jak Mirta, bo też czytam z różnych miejsc. I właśnie przez to nie byłam pewna, czy te Arkana Starsze, które mi wychodzą, to coś szczególnego, czy po prostu kwestia statystyki jak mówił Dzikitaurus. Każde źródło mówi coś trochę innego o tym, kiedy mamy "za dużo" Arkanów Starszych.
Przepraszam, że wchodzę, ale to co pisze Vladi jest dla mnie zupełnie nowe. Czy mógłby ktoś jakoś wyjaśnić, co znaczy że Arkana Starsze niosą "temat zbyt duży" na oś czasu? Bo ja jak robię rozkład trójkowy to po prostu kładę karty na pozycje i czytam, nie zastanawiam się czy karta "pasuje" do danej pozycji.
Też jestem ciekawa odpowiedzi na to. Bo ja czasem mam wrażenie, że moje karty mają swoje ulubione, które wychodzą za często, i nie wiem czy to ja, czy karty, czy pytania.
Wracając do tego, co mówiła wcześniej Leonora o budowaniu własnego słownika, zastanawiam się czy to nie jest właśnie argument za mieszaniem źródeł. Jak korzystasz tylko z angielskich, twój słownik będzie anglojęzyczny, a jak tylko z polskich, to będzie osadzony w innej wrażliwości. Czy te dwie wersje tej samej karty mogą być naprawdę różne?
A czy ktoś może podać konkretny przykład? Bo ja to rozumiem w teorii ale jak próbuję to zastosować do Kapłanki, to nie wiem co szukam. Co dokładnie powinno być inne między tymi opisami?
Jak dla mnie kombinowanie z polska tradycja to droga do tworzenia wlasnej religii a nie tarota. Tarot to system, jest zamkniety, Waite go opisal i tyle. Nie ma tu miejsca na "adaptracje".
To teraz mam w głowie taki węzeł. Zaczęłam od pytania, czemu wychodzą mi Arkana Starsze, potem wyszło ze pytam o trudną sytuację i stąd to wynika, a teraz jesteśmy przy tym, że i tak nie wiem, czy interpretuję je przez angielski czy polski filtr i czy to w ogóle jest ten sam system. Jak w ogóle mam to poskładać do kupy przy kolejnym rozkładzie?
I wróćmy przy okazji do tego, co Landrynna powiedziała wcześniej, bo to ważne. Pytanie było o Arkana Starsze i o to, czy ich częste pojawianie się w rozkładach ma znaczenie dla przyszłości. My z tym tematem poleźliśmy głęboko w filozofię źródeł, ale ta kwestia nadal wisi. Czy ktoś chce się do niej odnieść bardziej bezpośrednio?
Ale skąd karta ma wiedzieć, jak pytam? Czy to jest dosłownie tak, że mój stan psychiczny wpływa na to, która karta wychodzi? Bo to brzmi albo bardzo sensownie, albo bardzo nieprawdopodobnie i nie wiem, którą opcję wybrać.
To teraz mam pytanie, bo się zgubiłam. Jak to działa przy nauce z angielskich źródeł? Czy tam też jest ten podział na karty zdarzeń i psychologiczne, czy to jest specyfika polskich opisów?
Przepraszam, że wchodzę w trakcie, ale mam pytanie do Szamana albo do kogokolwiek kto wie, bo to mnie dotyczy. Mam talię i wychodzi mi dużo Śmierci ostatnio. I teraz po tym co czytam, nie wiem, czy to jest "zmiana" jak piszą wszędzie, czy to jest coś co powinam potraktować poważniej. Jak to w ogóle odróżnić?
Przepraszam, że się wcinam do wątku Habby, ale to mnie też interesuje. Bo ja też robiłam kiedyś rozkłady ogólne i teraz się zastanawiam, czy to w ogóle ma sens bez konkretnego pytania. Czy rodzaj pytania naprawdę aż tak zmienia wynik?
Dobra, ale teraz mam pytanie bardziej praktyczne. Jeśli ktoś uczy się tarota, i czyta angielskie źródła, gdzie Śmierć ma pięć różnych możliwych znaczeń, to jak ma zdecydować, które z tych pięciu wybrać dla konkretnego rozkładu? Bo dla mnie to jest najtrudniejsza część, nie znajomość kart, tylko wybór interpretacji.
To mi trochę odpowiada na moje wcześniejsze pytanie, które chyba zginęło w rozmowie. Jak masz za dużo możliwych znaczeń dla jednej karty, to może właśnie ten notatnik przed rozkładem pomaga wybrać, bo już wiesz, o czym jest ta sesja. Tylko to wymaga, żebyś wiedziała, czego szukasz, co jest chyba tym, co Landrynna mówi, że ma problem.
Ja trochę się w tym widzę, bo jak mi wychodzi Śmierć, to zawsze próbuję dopasować jakieś znaczenie do czegoś w życiu i zwykle coś znajdę. Ale teraz zastanawiam się, czy to nie jest tak, że zawsze coś znajdę, bo znaczenie jest wystarczająco szerokie. Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, że to nie jest tylko moje dopasowywanie na siłę?
Zanim Vladi odpowie, bo to ważne, chcę zaznaczyć jedną rzecz, bo inaczej łatwo wpaść w pułapkę. Weryfikacja rozkładu to nie jest odpowiadanie sobie na pytanie "czy karta się sprawdziła". To jest raczej pytanie "w jakim kontekście to miało sens". Jeśli piszesz tylko tak lub nie, to za miesiąc nic z tego nie wyciągniesz.
