Hej, mam pytanie może trochę nie w temat ale jednak. Robię rozkłady dotyczące uczuć pewnej osoby i za każdym razem wychodzą mi dość pesymistyczne karty. Zacząłem się zastanawiać czy da się w ogóle zmienić wynik jeśli coś wychodzi negatywnie, czy to po prostu jest jak jest i trzeba zaakceptować? I przy okazji - jaki rozkład w ogóle polecacie do sprawdzenia czy ktoś coś do mnie czuje?
A ile razy robiłeś ten rozkład? Bo jeśli kilka razy z rzędu w krótkim czasie i za każdym razem wychodzi podobnie, to już jest jakaś informacja. Karty nie lubią jak się je pyta w kółko o to samo.
Zanim w ogóle wejdziemy w temat zmieniania wyników, to chciałabym zapytać co rozumiesz przez "negatywne karty". Bo to jest kluczowe. Inna sprawa gdy wychodzi Wieża, a inna gdy na przykład Pustelnik lub Dwójka Mieczy. Nie każda trudna karta oznacza "nie ma uczuć".
Mnie bardziej interesuje pierwsza część pytania, czyli czy da się cokolwiek zmienić. Bo sama mam podobny dylemat i za każdym razem boję się wyciągać karty właśnie przez to że może wyjść coś złego. Jakby wyjście karty przesądzało sprawę.
Dobra ale wróćmy do meritum. Czy ktoś miał sytuację że rozkład wychodził źle, a potem po jakimś czasie jednak się okazało że karty się myliły albo że coś się zmieniło?
Ja słyszałam że podobno jeśli zrobisz nowy rozkład po jakimś czasie i wychodzi coś innego, to znaczy że energia się zmieniła. Ale nie wiem czy to reguła czy tylko tak mówią.
To rozumiem. A co do samego rozkładu do uczuć, ktoś coś konkretnego poleca? Widziałem gdzieś rozkład na siedem kart typowo pod relacje, ale nie wiem czy to lepiej niż prosty układ trzech kart.
A wracając do rozkładu dla Vormika, słyszałam że jest taki specyficzny rozkład pod uczucia gdzie jedna karta reprezentuje ciebie, jedna tę drugą osobę i kilka kart między nimi jako "most". Ktoś z tego korzystał?
To może spróbuję z keltyckim. Tylko jeszcze jedno, czy ktoś tutaj robi rozkłady sam sobie czy oddaje komuś do wróżenia? Bo nie jestem pewien czy sam ze sobą potrafię być obiektywny przy interpretacji.
Ja czytałam gdzieś że jak pytasz o kogoś bliskiego, to twoje emocje mogą zaburzać odczyt. I dlatego podobno lepiej oddać komuś neutralnemu. Nie wiem na ile to prawda ale wydaje mi się logiczne.
A skąd w ogóle wiadomo że ktoś obcy odczyta dobrze? Serio pytam, bo nigdy nie zamawiałam rozkładu u kogoś i nie wiem jak to zweryfikować. Że to nie jest losowe gadanie.
Dla mnie osobiście ważniejsze jest żeby wróżbiarz albo wróżbiarka nie dawała gotowych odpowiedzi "tak będzie" tylko otwierała pytania i pokazywała możliwości. Jeśli ktoś mówi ci co zrobisz i co się stanie, to dla mnie czerwona lampka.
Mieliśmy kontakt, tak. Spotykamy się w grupie znajomych, rozmawiamy normalnie. Ale to ciągłe nie wiem co ona do mnie czuje i dlatego w ogóle zacząłem z kartami. Chyba liczyłem że to mi da jakąś pewność.
Mam takie głupie pytanie może, ale czy jak robisz rozkład o uczuciach, to tasując myślisz o tej osobie, czy o pytaniu? Bo nigdy nie byłam pewna co jest ważniejsze.
No dobra, to chyba jednak zostanę przy kartach i spróbuję keltyckiego z tym pytaniem o co mogę zrobić ze swojej strony. Tylko mam jeszcze jedno, robić to sam czy jednak szukać kogoś kto mi poczyta? Mirta mówiła że sama łapała się na widzeniu tego co chciała, a nie co karta mówiła, i trochę się boję że to samo mi się przytrafi.
Hej, wróćmy do tego co jest w tytule bo trochę odpłynęliśmy. Czy w ogóle da się zmienić to co wypadło w rozkładzie? Bo rozumiem że karty pokazują jakiś stan, ale czy ten stan jest stały?
Okej, ale to prowadzi do pytania które mnie nurtuje od początku tego wątku. Jeśli negatywna karta to tylko tendencja, to co tak naprawdę zmienia tę tendencję? Zachowanie? Rytuał? Czas? Bo jak Gabka mówi o rytuałach, a Rodis o rozmowie, to mam wrażenie że każdy ma inną receptę.
Właśnie o to mi chodziło wcześniej gdy mówiłam że rozumiem Vormika. On nie pyta czy ona go kocha żeby to zmienić siłą, tylko żeby wiedzieć czy w ogóle warto ryzykować. To jest chyba ludzkie?
A czy ktoś z was kiedyś dostał w rozkładzie coś co wyglądało naprawdę źle, a potem się okazało że to było w porządku? Pytam bo zastanawiam się nad tym co Magicwoman mówiła o tendencjach i czy ktoś ma jakieś własne przykłady.
Można jeszcze zrobić rozkład oczyszczający przed właściwym pytaniem, żeby nie wchodzić z całym tym ładunkiem emocjonalnym. Trzy karty, proste pytanie: co blokuje mój wgląd w tej sprawie. Potem dopiero keltycki. Nie wiem czy to ortodoksyjne podejście, ale mi pomaga żeby nie szukać z góry konkretnych kart.
Zastanawiam się czy to nie jest tak, że Vormik sam już odpowiedział na pytanie z tytułu wątku. Skoro widzi że szuka konkretnych kart, to znaczy że jest świadomy czegoś co mogłoby przekłamać wynik. To już jest jakaś zmiana, nie?
