Zastanawiam się nad czymś, co chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Czy wróżba z kart to coś innego niż przepowiednia? Bo mam wrażenie, że te słowa są używane zamiennie, a jednak chyba nie znaczą tego samego. Sama jestem teraz na rozdrożu - myślę o zmianie pracy i chciałabym zrobić rozkład trzech kart, żeby się jakoś zorientować w tym co przed mną. Ale zanim się o to zwrócę, chciałam zapytać - czy ktoś widzi różnicę między tym, że karty mi "coś pokazują", a tym, że karty mi "coś przepowiadają"? Dla mnie to brzmi inaczej, ale nie umiem tego ładnie ująć w słowa.
To dobre pytanie, bo faktycznie jest tu pewna subtelność, którą łatwo pominąć. Wróżba w moim rozumieniu to odczytywanie aktualnego stanu energetycznego sytuacji - gdzie jesteś teraz, jakie siły działają wokół ciebie, co możesz spotkać na drodze. Przepowiednia to coś zupełnie innego - to twierdzenie, że coś NA PEWNO się wydarzy, bez względu na twoje wybory. I właśnie tu jest pies pogrzebany, bo karty nie działają na zasadzie wyroczni. Czy rozumiesz różnicę, którą mam na myśli?
A ja myślałam, że karty właśnie przepowiadają przyszłość, po co by je inaczej ciągnąć? Jak to nie jest przepowiednia to po co w ogóle pytać o zmianę pracy na przykład? Trochę się pogubiłam w tym co piszecie.
Ale czy to nie jest tak, że jeśli karta mówi np. że zmiana będzie dobra, to i tak to jest przepowiednia? Nie rozumiem jak można zrobić rozkład dotyczący przyszłości i jednocześnie mówić że to nie jest przepowiednia. Może po prostu nie znam się na tym.
Mam wrażenie, że cała ta dyskusja kręci się wokół czegoś ważniejszego, mianowicie - co w ogóle rozumiemy pod słowem "przyszłość". Jeśli przyszłość jest zdeterminowana, to każdy odczyt kart jest przepowiednią. Jeśli przyszłość jest otwarta i zależy od naszych wyborów, to odczyt jest co najwyżej wskazówką dotyczącą teraźniejszości. I te dwa podejścia są fundamentalnie sprzeczne. Nie da się ich pogodzić półśrodkami.
Słucham tej dyskusji i chcę wrócić do samego pytania Kasi o rozkład trójkowy dotyczący zmiany pracy. Bo właśnie taki rozkład idealnie ilustruje tę różnicę o której mówicie - pierwsza karta pokazuje przeszłość lub obecną sytuację, druga teraźniejszość, trzecia możliwy kierunek. To słowo "możliwy" jest tutaj kluczowe. Nie "pewny", nie "nieuchronny". Czy ktoś chce zrobić jej taki odczyt, czy zostaniemy tylko przy teorii?
Czekam aż Magicwoman wylosuje te karty 🙂 Ale przy okazji - co jeśli wszystkie trzy karty wyjdą pozytywne? Czy to znaczy że zmiana jest dobra? Bo wtedy chyba jednak jest to przepowiednia, nie?
I teraz wróćmy do tematu dyskusji, bo to jest idealny przykład. Czy ten rozkład był przepowiednią? Moim zdaniem nie. Karty opisały stan wewnętrzny Kasi, nie powiedziały co się stanie. Ale jednocześnie ten opis jest na tyle trafny że może pomóc w decyzji. Czyli wróżba spełniła swoją funkcję bez bycia przepowiednią.
Dobra, ale wróćmy do Kasi bo mi się wydaje że jesteśmy blisko czegoś konkretnego. Gwiazda to nadzieja, odnowa, tak? Jeśli to jest trzecia karta, czyli wynik albo potencjał, to brzmi pozytywnie dla tej zmiany pracy. Czy się mylę?
I patrzcie - właśnie to jest odpowiedź na tytuł wątku. Kasia dostała coś konkretnego, ale to nie była przepowiednia. Nikt nie powiedział "przyjmij tę ofertę". Powiedział "jest dokąd iść". To jest wróżba - orientacja w przestrzeni, nie rozkaz marszu.
A ja mam pytanie do całej tej dyskusji - czy my cały czas mówimy o wróżeniu u kogoś innego? Bo w rozkładzie który Kasia dostała nikt tu nie wyrokował, a jednak ktoś mógłby to czytać jako "idź", ktoś inny jako "poczekaj". Gdzie jest granica kiedy interpretujesz sam dla siebie?
A to w ogóle jest tak że rozkład dla siebie ma sens? Czy ta zewnętrzność czytającego jest jakoś ważna?
I chyba wracamy do tytułu wątku inną drogą. Bo to czy wróżba staje się przepowiednią zależy nie tylko od czytającego ale i od tego kto pyta - albo to czytający narzuca interpretację, albo pytający sam ją sobie narzuca. W obu przypadkach gdzieś po drodze gubi się ta przestrzeń do własnej decyzji.
...bo gdzieś po drodze gubi się pytający jako podmiot. I nie wiem czy to można naprawić samą techniką czytania, czy to jest kwestia nastawienia z jakim się w ogóle podchodzi do kart.
Wracając trochę do tytułu wątku, bo mam wrażenie że weszliśmy głęboko w temat sesji twarzą w twarz, a przecież Kasia dostała rozkład tutaj, na forum. I to też jest jakaś forma czytania. Czy wasza granica między wróżbą a przepowiednią przebiega tak samo w tekście pisanym jak przy stole?
I to jest moim zdaniem serce całego tematu. Granica między wróżbą a przepowiednią przebiega nie tylko przez czytającego ale przez to czego pytający naprawdę szuka. Niektórzy przychodzą po mapę, inni po rozkaz. I dobry czytający powinien umieć rozpoznać którą z tych potrzeb ktoś niesie.
I wróciłyśmy do tytułu. Granica między wróżbą a przepowiednią to też granica między odpowiadaniem na pytanie które zadano a pytaniem co tak naprawdę chcesz wiedzieć. Jedno zamyka, drugie otwiera.
Słucham was i myślę że po tej rozmowie inaczej bym podeszła do kolejnej sesji. Ale mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy w takim razie w ogóle jest miejsce na przepowiednię? Czy zawsze jest zła? Bo może czasem ktoś naprawdę potrzebuje usłyszeć coś konkretnego.
No bo serio, czy przepowiednia jest zawsze zła? Może są sytuacje gdzie ktoś jest tak zagubiony, że potrzebuje po prostu usłyszeć jedno zdanie, nawet jeśli to zdanie zamyka inne opcje?
Słucham tej rozmowy i chyba rozumiem teraz czemu tamten rozkład tak na mnie zadziałał. On mówił o tym co czuję, nie o tym co się stanie. I paradoksalnie to mi dało więcej do myślenia niż gdyby powiedział "tak, zmień".
I w tym miejscu wracamy do tytułu wątku, bo to jest chyba najprostsza linia podziału jaką można narysować. Wróżba zostawia cię z pytaniami o siebie. Przepowiednia zostawia cię z odpowiedziami o przyszłość. I właśnie dlatego ta pierwsza jest czymś głębszym, nawet jeśli mniej wygodnym.
I tu jest sedno. Może dobry czytający to ktoś kto rozpoznaje nie tylko czego pytający chce, ale też co jest w stanie przyjąć. I umie lawirować między tymi dwoma rzeczami bez wpadania w przepowiednię dla świętego spokoju.
I chyba właśnie to jest najtrudniejsze do uchwycenia w tym całym rozróżnieniu z tytułu wątku. Osoba pytająca często sama nie wie czy chce wróżby czy przepowiedni. Więc jak czytający ma to rozstrzygnąć, skoro pytający nie rozstrzygnął tego za siebie?
