To co Eukaliptus mówi o "zobaczyć na czym karty się skupią" - to dla mnie wciąż brzmi jak test Rorschacha. Nie przeczę, że to może pomagać w refleksji, ale czy ktoś z doświadczonych osób miał kiedyś sytuację, gdzie rozkład przed podróżą pokazał coś, czego naprawdę się nie spodziewał - i to się potwierdziło w sposób, którego nie można tłumaczyć projekcją własnych lęków?
Darek porusza stary temat - intuicja kontra przepowiednia. Ale wracając do samego pytania Romka z początku wątku: czy karty ostrzegają. Słuchałem tej dyskusji i myślę, że pomija się jeden aspekt. Nie chodzi tylko o to, które karty wypadają, ale kiedy w rozkładzie. Wieża na początku to co innego niż Wieża na końcu. Ktoś tu wspominał Keltski Krzyż - tam pozycja jest wszystkim.
...pomija się jeden aspekt. Nie chodzi tylko o to, które karty wypadają, ale kiedy w rozkładzie pojawia się coś, co dosłownie nie pasuje do pytania. Robiłem rozkład przed podróżą służbową i wyszła mi Kochankowie w pozycji przeszkody. Nie spodziewałem się żadnego relacyjnego kontekstu w tej trasie. A okazało się, że cała podróż kręciła się wokół jednej rozmowy z człowiekiem, z którym mam nierozstrzygnięte sprawy. Więc karta "nie pasująca" okazała się najbardziej trafna. Czy komuś z was zdarzało się coś takiego - karta, która wydawała się bez sensu w kontekście podróży, a potem nabierała znaczenia?
To co Ilonka pisze o szukaniu sensu na zewnątrz - to mi bardzo dużo wyjaśina. Bo ja robiłam rozkład przed wyjazdem do znajomych i cały czas czytałam karty jako "co u nich zastanę", a nie "co ja wnoszę albo co mi ta podróż da". Czy to jest jakiś częsty błąd, że pytający skupia sie na celu, a nie na sobie?
Bardzo częsty. I w sumie logiczny, bo podróż kojarzy się z celem - gdzieś się jedzie, coś się zobaczy kogoś się spotka. Ale karty często czytają pytającego, nie przestrzeń do której jedzie. Dlatego przy rozkładach podróżnych warto mieć świadomość, że pozycja "przeszkody" może być czymś wewnętrznym - lękiem, oczekiwaniem, starym schematem - a nie dziurą w drodze ani spóźnionym pociągiem.
Okej, ale czy to nie jest tak, że tarot zawsze można dopasować? Bo jeśli Pustelnik może znaczyć "będziesz sama w korku", to znaczy że ta karta pasuje do prawie każdej sytuacji, gdzie jest choć chwila ciszy. Nie mówię tego złośliwie - na prawdę pytam. Gdzie jest granica między interpretacją a dopasowywaniem na siłę?
Ja robie tak od jakiegoś czasu i faktycznie zmienia perspektywę. mam zeszyt,w którym przed każdym rozkładem piszę pytanie, po rozkładzie - interpretację, a po wydarzeniu - co się faktycznie stało. I powiem szczerze: czasem trafiam, czasem kompletnie chybiam. Ale właśnie to jest uczciwe. Bez notatek bardzo łatwo o złudzenie, że zawsze się trafia.
hmm, to co Aleksy pisze o atmosferze versus zdarzenia - to jest dla mnie kluczowe przy rozkładach podróżnych. Karty bardzo rzadko mówią "spóźnisz się na pociąg". Mówią raczej "ta podróż będzie naznaczona pośpiechem i napięciem" albo "jest coś, co wymaga twojej uwagi zanim wyjedziesz". Pytanie do was - czy kiedy robiliście rozkład przed podróżą i wychodziło coś niepokojącego, to zmienialiście plany? Czy tylko braliście to do wiadomości?
Ja raz odwołałam wyjazd po rozkładzie. Nie żałuję tej decyzji,ale do dziś nie wiem, czy to była mądrość czy strach. Wyszły mi trzy Miecze w różnych pozycjach i po prostu nie miałam w sobie spokoju, żeby jechać. Czy to jest właściwe użycie tarota - jako sygnału "stop"?
To jest bardzo ważne pytanie i myślę, że każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Dla mnie tarot nie jest systemem, który wydaje nakazy. Jeśli wypadło coś trudnego i czujesz spokój mimo tego - jedź. Jeśli czujesz niepokój niezależnie od kart - może warto posłuchać tego niepokoju, a nie kart. Problem zaczyna się, gdy używamy rozkładu jako wymówki dla strachu, który mieliśmy juz wcześniej. 😀
Ale właśnie - skąd wiesz, że coś jest "wymówką dla strachu" a nie faktycznym sygnałem? Bo z zewnątrz te dwie rzeczy wyglądają identycznie. Talizmana odwołała wyjazd i nie żałuje - ale gdyby pojechała i nic złego się nie stało, też mogłaby powiedzieć, że karty były metaforyczne i o emocjach nie o zdarzeniach. Jak to rozgraniczyć?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie może trochę z boku - czy w takim rozkładzie przed podróżą ważne jest, jakiej talii użyjemy? Pytam bo mam tylko jedną, Rider-Waite, i zastanawiam się czy do pytań o konkretne rzeczy jak właśnie podróż sprawdza się tak samo jak inne talie.
A ja mam pytanie które może być głupie, ale zapytam - czy przy rozkładzie przed podróżą powinno się pytać o całą podróż, czy osobno o drogę tam i drogę z powrotem? Bo to mi nigdy nie przychodziło do głowy, że powrót to osobna sytuacja energetycznie.
A jak to technicznie działa - jeśli chcę zapytać o drogę tam i osobno o powrót, to robię dwa osobne tasowania i dwa osobne rozkłady? Czy da się to zrobić w jednym?
Przepraszam, ze wchodzę z czymś innym, ale czytałem cały wątek i mam pytanie, które mnie gryzie. Talizmana odwołała wyjazd po rozkładzie z trzema Mieczami. Romek powiedział, że karty nie wydają nakazów. Ale jednocześnie spora część tej rozmowy sugeruje, że jednak warto brać te sygnały poważnie. Jak to jest naprawdę - czy tarot przy podróżach jest tylko do refleksji, czy jednak coś doradza?
To nie jest sprzeczność. Refleksja i doradzanie to nie są przeciwieństwa. Karta może ci pokazać że w danej sytuacji jest napięcie - i to jest informacja. Co z nią zrobisz, to już twoja decyzja. Tarot nie mówi "jedź" albo "nie jedź". Mówi "wejdź w to z otwartymi oczami" albo "jest coś, czego nie widzisz". Różnica między refleksją a rozkazem leży właśnie w tym, kto podejmuje decyzję na końcu.
To co Talizmana opisuje - że karty potwierdzają to, co sie już czuje - to chyba jeden z częstszych sposobów używania tarota przy podróżach. I nie uważam, że to złe. Ale warto być świadomym, że wtedy karty działają jak lustro, a nie jak mapa. Mapa pokazuje ci coś nowego. Lustro odbija to, co już masz
To mnie trochę uspokaja, bo sama miałam wrazenie, że coś robię nie tak, skoro moje rozkłady rzadko trafiają w konkretne zdarzenia. A przy planowaniu podróży właśnie na tym mi najbardziej zależy - żeby wiedzieć, co mnie spotka, a nie jak bede sie czuć. Teraz rozumiem, że może po prostu pytam o coś, czego karty nie robią najlepiej. 😉
