Korzystam od jakiegoś czasu z rozkładu pięciokartowego i zaczynam zastanawiać się, czy pozycje, które stosuję, są naprawdę dopasowane do pytania, czy po prostu poszłam za pierwszym schematem, który znalazłam. U mnie wygląda to tak: 1 - sytuacja obecna, 2 - przeszłość, 3 - przeszkoda, 4 - rada, 5 - wynik. Ale widzę, że w różnych źródłach te pozycje są poukładane inaczej. Czy wy też dostosowujecie układ do rodzaju pytania? Bo mam wrażenie, że to samo pytanie "co z tą pracą" i pytanie "co z tym związkiem" powinno mieć trochę inne pozycje, żeby rozkład miał sens.
ojej, To bardzo słuszna obserwacja. Nie ma jednego słusznego układu pięciokartowego, to mit. Różne szkoły tarota podają różne wersje i każda ma swoje uzasadnienie. Pytanie do ciebie: czy kiedy czytasz ten rozkład, to czujesz, że pozycja "przeszkoda" i "rada" dają ci razem spójną informację, czy raczej kłócą się ze sobą interpretacyjnie?
Miałam dokładnie to samo z Księżycem w przeszkodzie. U mnie chodziło o pytanie dotyczące relacji i doszłam do wniosku, że powtórzenie energii to nie błąd, tylko podkreślenie - karty mówią: tu jest naprawdę duże zamęt emocjonalne, nie ignoruj tego. Ale to moja interpretacja, nie wiem czy słuszna.
no dobra, ja też tak to rozumiem że powtorzenie to wzmocnienie a nie pomyłka. ale wróćmy do pytania Karinki bo mnie też ciekawi te dostosowywanie pozycji - czy ktoś robi tak że zmienia pozycje 2 z "przeszłości" na "motywacja ukryta" kiedy pyta o coś osobistego? bo czytałam że to ma sens przy pytaniach o zwiazki
A jak wy w ogóle decydujecie przed rozkładem, które pozycje przyjąć? Czy to jest coś, co ustalacie przed tasowaniem, czy może improwizujecie po wyciągnięciu kart? Pytam bo sama nie wiem jak to robić "poprawnie".
Szczerze to brzmi dla mnie jak trochę przekonywanie samej siebie do z góry przyjętego wyniku, ale może czegoś nie rozumiem. Czy ta kolejność układania i nazwy pozycji naprawdę wpływają na to, która karta wychodzi, czy to tylko pomaga wam interpretować?
Nie tylko rama. Intencja przed rozkładem też coś znaczy, to nie jest tylko psychologia. Ale nie będę się tu kłócić o podstawy, bo pytanie Karinki jest konkretne i ciekawe - dostosowywanie pozycji do rodzaju pytania. Kto tu pyta głównie o pracę, a kto o relacje? Bo mam wrażenie, że te dwa typy pytań naprawdę potrzebują innych układów. 😉
Przy pytaniach zawodowych stosuję: 1 - co jest teraz, 2 - co hamuje, 3 - zasoby które mam, 4 - co pominęłam, 5 - kierunek. Przy pytaniach o relacje zmieniam pozycję 3 na "co myśli/czuje druga strona" i pozycję 4 na "co między wami". Wydaje mi się, że to sensowne, ale ciekawa jestem czy ktoś ma inne podejście do pytań zawodowych.
Kazia dobrze kombinuje. To naprawdę jest dyskusyjne. Jedni tarotczyści mówią, że to tylko wskazówka dla pytającego, a nie prawdziwy odczyt cudzych myśli. Inni, że wchodzenie bez zgody drugiej osoby to przekraczanie granicy. Sama nie stosuję takiej pozycji, zastępuję ją "jak ta relacja na ciebie wpływa". To bezpieczniejsze i moim zdaniem trafniejsze, bo czytasz dla osoby, która siedzi przed tobą, nie dla kogoś, kto o tym nie wie.
Mam pytanie trochę z boku, ale piszę tu bo może ktoś wie. Czy jest sens robić rozkład pięciokartowy zamiast brać tabletki? Mam na myśli czy taki rozkład może zastąpić wizytę u psychiatry albo przynajmniej pomóc zdecydować czy iść czy nie iść. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale naprawdę pytam.
Zgadzam sie z Krystynką. Tarot jako wsparcie - jak najbardziej. Jako zamiennik pomocy medycznej - nie. I to nie jest kwestia wiary w karty tylko zdrowego rozsądku. Co konkretnie cię niepokoi, jeśli mogę zapytać?
Dobrze, że padło to pytanie tutaj, bo widzę że nie jesteś jedyną osobą, która o tym myśli. Ale wracając do tematu pozycji w rozkładzie pięciokartowym - właśnie przy pytaniach o zdrowie i decyzje życiowe pozycje mają znaczenie szczególne. Gdybyś chciał zrobić taki rozkład pomocniczo, to raczej nie "co zrobić zamiast" tylko "co mi utrudnia podjęcie decyzji", "czego się boję", "co mogę zrobić dla siebie". Ale to jako dodatek, nie zamiast.
Dzięki wam wszystkim za odpowiedź, naprawdę. Mniszek86, to co napisałaś o pozycjach przy pytaniach o zdrowie - możesz rozwinąć? Bo właśnie o to mi chodzi. Chciałbym zrozumieć, co karty mogłyby mi powiedzieć w takiej sytuacji, skoro i tak mówicie, że do psychiatry trzeba iść.
Jasne. Przy pytaniach o decyzje dotyczące zdrowia używam układu, gdzie pozycja 1 to "co napędza tę sytuację", pozycja 2 to "co mi to utrudnia", pozycja 3 to "zasoby wewnętrzne", pozycja 4 to "czego nie widzę", a pozycja 5 to "kierunek". I tutaj ważna rzecz - karty mogą ci pokazać, dlaczego się boisz iść, albo co cię powstrzymuje. Ale decyzja o pójściu do psychiatry nie powinna zależeć od piątej karty. Powinna zależeć od tego, jak się czujesz.
Właśnie o to samo chciałam zapytać. Bo u mnie ta czwarta pozycja prawie zawsze jest najdziwniejsza przy pierwszym czytaniu. Ostatnio wyszedł mi tam Sąd Ostateczny i nie wiedziałam co z tym zrobić. Dopiero po kilku dniach doszłam, że chodziło o zakończenie pewnego etapu, którego świadomie nie chciałam widzieć.
to jest bardzo dobre pytanie i szczerze - nie ma na nie idealnej odpowiedzi. Dlatego warto zapisywać nie tylko karty, ale tez pierwsze skojarzenie przed rozkładem i pytanie dokładne. Jak potem wracasz do notatki, widzisz czy twoja pierwsza intuicja była blisko, czy totalnie gdzie indziej. Samo porównanie jest już informacją.
no nie wiem, Słuchajcie, a czy wy w ogóle zapisujecie pytanie słowo w słowo przed tasowaniem? Bo ja ostatnio zaczęłam i okazuje się, że często pytam o coś trochę innego niż mi się wydaje.
To co opisujesz, Patrycelka, to problem, który dotyczy chyba każdej osoby na pewnym etapie. Jedyna metoda jaką znam, żeby z tym pracować, to wracać do pytania po interpretacji i zadawać sobie pytanie: czy zinterpretowałam kartę tak samo, gdyby wyszła w innej pozycji? Jeśli każda karta w każdej pozycji byłaby interpretowana pod ten sam wniosek - masz odpowiedź.
A teraz się zastanawiam, czy to nie jest jeden z tych momentów, gdzie tarot i psychologia po prostu robią to samo. Bo to co Szeptucha opisuje - że interpretujesz przez własne przekonania - to jest klasyczne zjawisko potwierdzenia. Czy wy to rozgraniczacie, czy dla was to jest razem?
Ale czy to nie oznacza, że tarot jest właściwie bardziej dla ludzi, którzy już są w miarę okej, a nie dla tych, którzy naprawdę potrzebują odpowiedzi? Bo jeśli nie możesz pytać w środku kryzysu, to po co ci wtedy karty?
no dobra, Mam pytanie do wszystkich, bo to jest ważne przy pięciokartowym rozkładzie, a wraca w tej dyskusji od jakiegoś czasu. Jak wy układacie pozycje, kiedy pytanie jest bardziej o stan wewnętrzny niż o zewnętrzną decyzję? Bo klasyczny schemat przeszłość-teraźniejszość-przyszłość w ogóle nie łapie czegoś takiego jak lęk przed diagnozą. Mam kilka propozycji z notatek, ale ciekawa jestem jak wy to robicie.
mam taki układ, który stosuję do pytań emocjonalnych: co widzę, czego nie widzę, co mi to blokuje, co mnie podtrzymuje i co przynosi klarowność. Pięć pozycji, zero "przyszłości". Ale uczciwie mówiąc to nie jest układka z podręcznika - skleiłam ją sama przez kilka lat. Działa u mnie, ale nie wiem jak u innych.
eh, Właśnie o to chodzi z tymi pozycjami, że ta sama karta znaczy zupełnie co innego w zależności od miejsca. Jak mi wyszedł Sąd w pozycji tego co niewidoczne, to najpierw myślałam katastrofa, a potem zrozumiałam że to coś wraca do mnie, nie coś końcowego. ale zastanawiam się czy nie robimy sobie pola do nadinterpretacji, jak możemy prawie każdą kartę uzasadnić w każdej pozycji?
jak Szeptucha to opisuje to sie od razu widzi sens ale mi sie zdarzyło pare razy ze dosłownie tasowałam do skutku, znaczy dopóki nie wyszło cos co chciałam zobaczyć. i wiedziałam ze tak robie ale nie umiałam przestać. to jest chyba inna kategoria problemu niz zła interpretacja co?
Jest jeszcze jedna rzecz przy tym rozkładzie pięciokartowym i myślę że warto ją powiedzieć wprost przy wątku, który tutaj się pojawił. Otek pytał o konkretne pytanie do kart, a my rozmawiamy o tym jak nie zniekształcić odczytu. To jest spójne, bo oba problemy mają jedno źródło - za dużo stawki w pytaniu. Kiedy wynik rozkładu ma decydować o czymś poważnym, to cały mechanizm się zgina. Nie dlatego że karty kłamią, ale dlatego że czytający nie jest wtedy neutralny.
Okej to teraz mam inne pytanie. Zakładając że usiądę do kart kiedy będę spokojniejszy - to i tak wróćmy do tego co Karinka pisała na początku, bo to jest przecież temat wątku. Jakie pięć pozycji wybrać kiedy pytanie jest o decyzję, ale pod tą decyzją jest lęk? Tzn. zewnętrznie to jest decyzja, ale wewnętrznie to jest emocja.
ta trzecia pozycja "co lęk zasłania" to jest coś, czego nie widziałam w żadnym gotowym rozkładzie. I jednocześnie to jest coś, co rozumiem intuicyjnie. Ale jak to czytasz w praktyce? Bo lęk może zasłaniać steki rzeczy
